odejść czy zostać...

18.02.08, 11:07
Witam,
od kilku lat jestem mężatką. Mamy 2 letnie dziecko. I problem - przestałam
kochac swojego męża...
Od roku borykam się z myślą czy odejść czy zostac. Prawda jest taka, ze
gdybym odeszła nie mam za co żyć. Nie pracuje, całe utrzymanie prowadzi on, ja
się ucze. Nie mam sie do kogo przeprowadzić, nie mam nic. Troche z własnej
winy zamknełam sie w klatce... Nasze życie seksualne w ogóle nie istnieje, nie
mówiąc już o takich drobnostkach jak pocałunki i przytulania. Czasami myślę
sobie ze dobrze by było jakby znalazł sobie kogoś...

Pozdrawiam.
    • kicia031 Re: odejść czy zostać... 18.02.08, 11:37
      Trudno odpowiedziec, nie wiedzac, jakie sa powody takiej a nie innej
      sytuacji. Czy maz zabil w tobie uczucie jakimis wstretnymi
      zachowaniami? Czy tez jest to tylko niedojrzalosc do stalego
      zwiazku, ktory na ogol po jakims czasie robi sie szary, jesli nie
      bedziemy bardzo dbac o to, by byl kolorowy...
      • harney Re: odejść czy zostać... 18.02.08, 12:22
        Moj mąż nie dbał zupełnie o nas związek. Byłam sprzataczką, kucharką itp a on
        wracał z pracy i nie przejmowała sie niczym. Bo wielu rozmowach i awanturach
        trochę się zmienił. Ale tylko w sosunku do tego co jest w domu - nie do mnie.
        Wstrętne zachowania też ma na sumieniu - czytał moje maile, sprawdzał telefon.
        Oprócz tego ukrywał coś przez wiele lat i dopiero przez przypadek sie kiedyś
        dowiedziałam.
        Oprócz tego myślę, ze nasz związek się już wypalił. Skoro przez rok nic sie nie
        poprawiło w kwestii odczuć do niego to chyba nie wiele więcej sie zmieni...
        • kicia031 Re: odejść czy zostać... 18.02.08, 13:10
          Moze sprobujcie terapii - tak dla czystego sumienia, bo ja nie
          uwazam, by przynosila jakies rezultaty.
          • harney Re: odejść czy zostać... 18.02.08, 13:15
            ja tez jestem tego zdania, więc ta droga odpada...
            • mama-zuza Re: odejść czy zostać... 18.02.08, 13:42
              Studiujesz rozumiem ze dziennie?Może postaraj sie usamodzielnic
              najpierw:znajdz jakas prace-chociaz dorywczą.
              • mama-zuza Re: odejść czy zostać... 18.02.08, 13:45
                Dziecko do żłobka zapisz!!Zacznij powolutku ustawiać się i jak
                będziesz gotowa to dopiero wtedy poinformuj swojego męża o tym ze
                chcesz sie rozstac......bo rozumiem ze on wie o tym ze jest zle ale
                nie zmienia niczego
                • harney Re: odejść czy zostać... 18.02.08, 15:20
                  dziecko juz w żłobku ;-)
                  On rozumie ze jest żle, ze go nie kocham ale nic nie robi. Czasami tylko mi to
                  wypomina...jak dzisiaj rano. Powiedział zebym sie wreszcie zastanowiła co chce i
                  jak chce zyć bo jego cierpliwość juz się kończy :-/ I twierdzi ze dalej cos do
                  mnie czuje...
                  On w ogóle uważa ze rozwód to kompletne odcięcie się od siebie dwóch osób.
                  Rozstają sie i już nigdy na oczy nie widzą. Czarne jest czarne, białe to białe.
                  Nic pomiedzy. Tłumaczyłam ale to nic nie warte...
                  • arwen8 Re: odejść czy zostać... 18.02.08, 16:47
                    harney napisała:

                    > Powiedział zebym sie wreszcie zastanowiła co chce i jak chce zyć

                    Bardzo mądra rada!
                  • ataner30 Re: odejść czy zostać... 18.02.08, 16:58

                    > On rozumie ze jest żle, ze go nie kocham ale nic nie robi.

                    a co ma zrobic skoro go nie kochasz? Do milosci nikogo nie da sie zmusic. Twoj
                    maz jest uczciwy, twierdzi ze cos do ciebie czuje i chce od ciebie deklaracji
                    czy chcesz dalej cos robic z tym zwiazkiem czy chcesz rozwodu. Wydaje mi sie ze
                    ty sama nie wiesz czego chcesz z jednej strony niby rozwod ale z drugiej to taki
                    rozwod-nie-rozwod, swiadcza o tym te slowa:

                    > On w ogóle uważa ze rozwód to kompletne odcięcie się od siebie dwóch osób.
                    > Rozstają sie i już nigdy na oczy nie widzą. Czarne jest czarne, białe to białe.
                    > Nic pomiedzy. Tłumaczyłam ale to nic nie warte...

                    a wedlug ciebie co jest pomiedzy? Bo ja rozwod rozumiem tak jak twoj maz -
                    miedzy dwojgiem ludzi nic juz nie ma (oczywiscie oprocz dziecka). Ty wydajesz
                    sie rozumiec to inaczej i tu chyba jest problem.
                    Nie dasz rady zyc bez niego bo finansowo sobie nie poradzisz? I dlatego chcesz
                    ciagnac dalej to niby malzenstwo? Sorry za szczerosc ale to nie jest uczciwe
                    postepowanie. I moim zdaniem to ty nieuczciwie postepujesz a nie twoj maz -
                    przynajmniej do takich wnioskow dochodze na podstawie tego co napisalas.
                    Ja w przeciwienstwie do kici uwazam ze terapia by wam (a juz napewno tobie)
                    bardzo pomogla. Moze niekoniecznie utrzymac to malzenstwo ale zrozumiec siebie i
                    dorosnac (tak dorosnac) do rozwodu.
                    • skryta3 Re: odejść czy zostać... 18.02.08, 17:11
                      terapia jest potrzeba, bo utrzymać małżeństwo to jest sztuka !!! rozwody teraz
                      są już na porządku dziennym, bo po co walczyć o rodzinę!!wszyscy idziecie na
                      łatwiznę!!! bo tak najprościej!!! wszędzie miłość się wypala, bo życie
                      powszednieje, ale sztuką jest tą miłość rozpalać na nowo, chociaż ona już nigdy
                      nie będzie tak się rozpalać jak na początku. Miłość małżeńska to inna miłość niż
                      w chwili poznania i trzeba to zrozumieć i zauważyć na czym polega ta różnica!!!i
                      dawać siebie
                    • harney Re: odejść czy zostać... 18.02.08, 18:07
                      nie chodzi o to co jest pomiedzy czarnym i białym ale tutaj jest jeszcze
                      dziecko. A w rozmowach go nie ma. Dlatego pisałam o odcieciu sie. Mając dziecko
                      chcąc nie chcąc trzeba miec ze soba kontakt, starac sie je wychowac jak
                      najlepiej. Dla mnie rozstanie to nie kłótnie i awantury w domu. Skoro cos sie
                      wypala w związku pomiedzy dwojgiem ludzi to można rozejść sie "kulturalnie" i
                      tak aby mniej bolało.
                      • ataner30 Re: odejść czy zostać... 18.02.08, 19:27
                        > nie chodzi o to co jest pomiedzy czarnym i białym ale tutaj jest jeszcze
                        > dziecko. A w rozmowach go nie ma. Dlatego pisałam o odcieciu sie. Mając dziecko
                        > chcąc nie chcąc trzeba miec ze soba kontakt, starac sie je wychowac jak
                        > najlepiej. Dla mnie rozstanie to nie kłótnie i awantury w domu. Skoro cos sie
                        > wypala w związku pomiedzy dwojgiem ludzi to można rozejść sie "kulturalnie" i
                        > tak aby mniej bolało.

                        wiesz ja nie jestem pewna czy dobrze zrozumialam powyzszy twoj wpis. Czy on oznacza ze nie jestes pewna odpowiedzi na pytanie "odejsc czy zostac" dlatego ze maz nie chce rozmawiac o dziecku w sytuacji rozstania? Boisz sie ze wasz rozwod spowoduje ze dziecko wogole nie bedzie mialo ojca? Czy tak? Bo wczesniej to nie wynikalo z twoich wypowiedzi. Jak na razie jedyny powod jaki podalas dla ktorego wachasz sie miedzy dalszym trwaniem w tym zwiazku a rozstaniem to powod finansowy ze sobie nie poradzisz sama.

                        Acha i jeszcze jedno, napisalas: "Czasami myślę
                        sobie ze dobrze by było jakby znalazł sobie kogoś...". Zastanawia mnie dlaczego tak napisalas? Czy nie jest czasem tak ze ty po prostu czekasz na zdrade, ze jezeli ta zdrada nastapi to nie bedziesz musiala podejmowac decyzji o rozstaniu tylko niejako maz ja sam podejmie? A ty bedziesz mogla robic z siebie ofiare, jako zdradzona zona bedziesz mogla liczyc na korzystniejsze warunki podczas rozwodu, a rodzina i otoczenie lepiej cie zrozumieja. No bo biedna, zdradzona zone latwo mozna zrozumiec, a kobiete ktora przestala kochac swojego meza i zdecydowala sie na rozwod juz niekoniecznie....
                  • mama-zuza Re: odejść czy zostać... 19.02.08, 08:54
                    Skoro dziecko jest w żłobku to porozgladaj sie za pracą!!!
                    Usamodzielnij sie przede wszystkim i uniezaleznij finansowo od
                    swojego męża-napewno poprawi to tobie samopoczucie.
                    A na męża nie naciskaj,nie mów ciągle o tym jak jest żle,postaraj
                    się czasem coś sama wymyśleć co bys chciała z nim porobic:możecie
                    iśc na spacer z dzieckiem,do kawiarni itp. i porozmawiac....ale tak
                    na luzie,nie o was!!np.o dziecku:co ostatnio zrobiło i takie tam
                    pierdołki,albo o książce którą czytasz mu opowiedz.
                    Jak będziesz w kółko mówić mężowi jak tobie zle,ze ty go juz chyba
                    nie kochasz i ze on sie wcale nie stara to zamknie sie w sobie!!Mój
                    tak robi-jak zaczynam narzekać i kiedy bym właśnie chciala
                    zeby "coś"zrobił to zapomnij.....tacy są ;) Niech zobaczy cie
                    uśmiechnięta,zadowoloną z życia.Mój jak zaprzestaje prób rozmów z
                    nim o tym ze jest zle(tez mówiłam o tym ze chyba trzeba sie rozstac
                    i ze przestaje mi pasowac) i zajme się soba a nie chodze za nim to
                    dopiero wtedy "zaczyna mnie zauwazac" i jest znowu dobrze.
                    Mam nadzieje ze zrozumialas sens mojej chaotycznej wypowiedzi :)
                    Pozdrawiam :)
Pełna wersja