małżeństwo bez miłości dla dobra dzieci

24.02.08, 09:22
Witam :)
Powiedzcie, jak to widzicie, bo ja, mimo że mam zdanie na ten temat,
to już zaczynam się gubić...
Mąż wyprowadził się prawie rok temu, jak byłam w ciąży z drugim
dzieckiem. Już jakiś czas się nie układało, jak mąż dowiedział się o
ciąży, powiedział mi że mnie nie kocha, ale chce byśmy byli razem
dla dobra dzieci. Ja uważam, że coś takiego to absolutna pomyłka.
Przez ostatni okres czasu bardzo starałam się ratować nasze
małżeństwo i już po prostu przez tą walkę wszystko się we mnie
wypaliło i mam totalnie dosyć. Dodam, że po drodze było jeszcze
parę "koleżanek", które się mężowi podobały, o których ja się
przypadkiem dowiadywałam. Teraz mąż też jest z kimś, kto podobał mu
się jeszcze jak byłam w ciąży i byliśmy razem. Chcę teraz wnieść
pozew o rozwód, a mąż zaczał mnie przekonywać, że chce wrócić i być
ze mną, bo kocha dzieci i dla ich dobra powinniśmy być razem. Ja nie
chcę i nie wyobrażam sobie okłamywać własnych dzieci w tak ważnej
sprawie, bo to chyba jeszcze gorzej dla nich. Ale zachowanie męża
sprawiło, że pojawiło się we mnie poczucie winy, bo on taki "dobry
tatuś" i chce dobra dzieci, a ja wyrodna matka nie chcę, by tatuś
się wprowadził...
Czy warto być z kimś, kto mnie nie kocha? Ja uważam, że nie...
    • red_dwele Re: małżeństwo bez miłości dla dobra dzieci 24.02.08, 10:24
      odpowiedziałaś sobie w ostatnim zdaniu.
      oczywiście, że niewarto, fikcja małżeńska rozgrywana pod dzieci bedzie
      katastrofalna w skutkach dla was wszystkich, dla dzieci zwłaszcza
      • marzeka1 Re: małżeństwo bez miłości dla dobra dzieci 24.02.08, 12:36
        Dzieci nie są głupie, z czasem zauważą, że między rodzicami nie ma bliskości (a im starsze, tym będą mieć różne punkty odniesienia). Nie wierzę w żadne "dla dobra dzieci" i tkiwenie w bezsensownym związku, gdzie brak bliskości, miłości i zdarzają się różne panie. Moim zdaniem, jeśli chcecie coś naprawdę zrobić dla dobra dzieci, to rozstać się z klasą: utrzymywać ze sobą poprawne kontakty i pozwolić mężowi na częste i dobre kontakty z dziećmi.
    • brak.polskich.liter Na terapie biegiem marsz 24.02.08, 14:24
      Pozwoli Ci pozbyc sie wkrecania w poczucie winy i na ustalenie dlaczego, do tej
      pory, Twojemu (jeszcze) mezowi udaje sie to bez pudla. I dlaczego JESZCZE tkwisz
      w toksycznym malzenstwie z kims, kto Cie nie kocha, nie szanuje i olewa.
      To, ze facet zrobi wszystko, zeby zachowac status quo, wcale mnie nie dziwi. W
      przypadku rozwodu orzeczenie o winie ma jak w banku, a to wiaze sie z niefajnymi
      skutkami finansowymi, koniecznoscia szukania nowego lokum, etc. W obecnej chwili
      facet i tak robi, co chce, ciagnie maksimum korzysci z ukladu, a to wszystko pod
      plaszczykiem "pelnej rodziny". Dziwisz sie, ze nie ma ochoty na rozwod?
      Kopnij go. Sama doskonale wiesz, ze to dobre rozwiazanie - napisalas to w
      ostatnim zdaniu swojego postu.
    • otara Re: małżeństwo bez miłości dla dobra dzieci 24.02.08, 18:21
      to jakieś bzdury !! co on wygaduje ? wprowadzi się do domu dla dobra
      dzieci ? może mieć codziennie kontakt z tymi dziećmi nie mieszkając
      z nimi.to już tylko dobra wola jest potrzebna. tobie nie radziłabym
      decydowac sie na coś takiego , bo to do konca zniszczy cię
      psychicznie.a jemu coś mi sie wydaje nie o dobro dzieci chodzi tylko
      o dobra materialne które może stracic po rozwodzie.
      trzymaj sie cieplutko.
      • verdana Re: małżeństwo bez miłości dla dobra dzieci 25.02.08, 08:33
        Może warto byc dla dobra dzieci z kimś, kogo się nie kocha, ale kto
        jest porzadnym człowiekiem, kogo sie szanuje.
        Tu problemem nie jest brak milosci. problemem jest to, ze twoj mąż
        jest s...., skrajnym egoista, ktory uwaza, ze masz robic tak, jak
        jemu jest wygodnie. "Dobro dzieci" nie ma tu nic do rzeczy, chodzi
        tylko o jego wygodę.
        Wolalabym, aby taki facet nie wychowywał na codzień zadnych dzieci.
        Dla ich dobra.
      • ptysia79 Re: małżeństwo bez miłości dla dobra dzieci 27.02.08, 23:57
        Ja osobiście jestem załama tym, co czytam od pań powyżej...mysle, ze
        Twoj mąż tak naprawde Cie kocha bo nie sadze zeby chciał mieszkac,
        byc z Toba tylko z poczucia winy, ze zostawia dzieci...
        Uważam, ze warto sobie dawac "druga szanse", chyba, ze w waszym
        małżeństwie sa rzeczy których rzeczywiscie przeskoczyć sie nie
        da...Ktoś kiedys powiedział, ze ludzie zamiast rozwiazywac problemy
        w małż. wola rozwiazac małzenstwo bo to w pewnym sensie jest
        prostsze...
        Myśle, ze warto skorzystać z jakiejs terapii małzeńskiej, bo wasze
        bycie razem jest podstawa zdrowego rozwoju waszych maluchów.
        Poza tym nie jest łatwo być samotna matka z dwójka dzieci.
        Warto sie modlic o to, zeby Bóg pobłogosławił to małż.na nowo(nie
        jestem jakas stara dewota;-)ale z własnego doświadczenia wiem, ze
        gdyby nie przebaczenie i wiara, ze Bóg może zmienic wiele we mnie i
        w moim mezu, pewnie juz nie raz spakowalabym torby i poszłabym w
        długa:-)
        Warto zawalczyć bo stawka jest wysoka, nie poddawaj sie...słuchaj
        swojego serca a nie tego, co mówią pseudo-doradcy...nawet czasami
        fajne przyjaciółki czy rodzina nie maja pojecia o tym co mowia, wiec
        w tak waznych kwestiach warto zebys to Ty podjęła przemyślana
        decyzje...
        powodzenia
    • kicia031 Re: małżeństwo bez miłości dla dobra dzieci 25.02.08, 13:40
      Hmm, a ja nie wiem, czy sie zgodze z przedmowczyniami.

      Pytanie nr 1 - czy ty kochasz meza? Bo jesli nie, to nie ma o czym
      mowic.

      Pytanie nr 2 - jesli tla sie w tobbie jeszcze jakies uczucia, to
      mysle, ze warto ustalic motywy meza i jego gotowosc do zmiany. jesli
      chodzi o kase, wygode, o to, ze kochanka kopnela go w zad, to
      oczywiscie nie warto.
      Ale jesli maz szczerze zacznie pracowac nad zwiazkiem, to moze warto
      wyznaczyc mu jakis okres probny i obserwowac - a obserwacje
      zapisywac... Bedziesz miala material do oceny, jakie sa jego motywy
      i czy macie szanse na naprawe waszego malzenstwa.
      • brak.polskich.liter Re: małżeństwo bez miłości dla dobra dzieci 25.02.08, 14:09
        Wyczytalam, ze maz autorki watku oswiadczyl, ze jej nie kocha.
        Skazywac sie na zycie w zwiazku pozbawionym milosci? W imie czego? Bez sensu.
        Z g... bata i tak nie ukrecisz.
    • anccia Re: małżeństwo bez miłości dla dobra dzieci 25.02.08, 14:53
      Facetowi na 100% nie chodzi o dobro dzieci, ale o ochronę własnego
      tyłka. Jak za jakiś czas np. narobi długów, a "koleżanka" wywali go
      za drzwi, to wróci do Ciebie. Oczywiście dla dobra dzieci...
      Jedno mnie zastanawia: jak można się wyprowadzić od żony i
      jednocześnie chcieć być razem??
    • calawtrawie2 Re: małżeństwo bez miłości dla dobra dzieci 25.02.08, 14:55
      Dziękuję za Wasze odpowiedzi :)
      Tak jak pisałam, uważam że to bez sensu być ze sobą, jak się kogoś
      nie kocha, ale dla dobra dzieci. Chciałam spojrzenia z boku, by
      wyzbyć się poczucia winy, że nie chcę dobra dzieci, bo tatusiowi nie
      pozwalam wrócić.
      Ja nie chcę jego powrotu, a mąż nie wykazuje chęci pracy nad
      związkiem, ale chęć powrotu, bo dzieci będą to przeżywały, bo on je
      kocha i dla nich chce się poświęcić, i takie tam bla bla bla...
      Nie chcę powrotu męża, bo to wszystko co było kiedyś wróci z
      powrotem, czyli olewanie domu, mnie, myślenie tylko o sobie i swoich
      zachciankach, koleżanki z pracy, itd. Dla mnie to małżeństwo powinno
      się było dawno skończyć, ale brakowało odwagi, ostatecznej pewności
      i cały czas myślałam o synku, by na tym nie ucierpiał. Teraz synek
      pyta o tatę, płacze czasami, tęskni za nim, ale to też wina męża, bo
      nie ma dla niego czasu (wcześńiej też nie miał). Ale powoli
      przyzwyczaja się do tej sytuacji i gdybym teraz zgodziła się na
      powrót męża, to dla niego byłby to niezły szok. A jak pomyślę, że
      znowu za jakiś czas mąż by doszedł do wniosku, że nie wyszło i
      jednak się wyprowadza, to byłoby dla dziecka jeszcze gorze...
      • kicia031 Re: małżeństwo bez miłości dla dobra dzieci 25.02.08, 15:01
        No skoro tak, to z czystym sumieniem kopnij pana w zad.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: małżeństwo bez miłości dla dobra dzieci 05.03.08, 12:06
      W pewnych sytuacjach, a do takich należy sytuacja opisana przez
      autorkę wątku, trzeba wyraźnie rozdzielić relacje małżeńskie od
      rodzicielskich. Jeśli mąż "calawtrawie" chce być dobrym ojcem, to
      nic nie stanie mu na przeszkodzie, nawet rozwód. Będzie to jednak
      wymagało większej fatygi, odpowiedzialności, zmiany organizacji
      życia i gospodarowania czasem, większego dostosowania się do dzieci.
      A to może sprawiać temu konkretnemu ojcu, kłopot. To zdecydowanie
      trudniejsza forma bycia z dziećmi, niż przebywanie z nimi pod
      jednym dachem, ale bez poświęcania im większej uwagi.Pozostawanie w
      ewidentnie złym, nadużywającym związku, w którym jedna ze stron -
      tutaj kobieta- nie jest szanowana nie ma najmniejszego sensu.
      Tutaj decyzja o rozstaniu powinna wynikać z oceny jakości związku i
      więzi małżeńskich, a nie więzi rodzicielskich. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • bea53 Re: małżeństwo bez miłości dla dobra dzieci 05.03.08, 13:46
      No coż Pan MĄŻ nigdzie nie będzie miał lepiej, więc nie chce tego tracić.Dziecmi
      i tak sie w domu nie zajmuje za dużo wiec gdzie tu dobro dzieci? On myśli o
      wlasnej DOOPIE bo gdzie będzie mial domowe ciepełko
      zawsze można wrócic do dzieci po romansach a przeciez jeszcze dla dobra dzieci
      wraca nie? To jeszcze bedzie chodził w glorii męczennika:)) He he a romanse będą
      sie należały bo mówił ze nie kocha. Bardzo sprytne.
      Bez rzeczywistej woli zmiany i rachunku sumienia to niech spada i to wielkim
      łukiem do kolejnej pani jego serca, tylko która go będzie chciala na dłuzej...
      czlowiek odpowiedzialny nie zostawia kobiety w ciązy
      trzymaj się


Pełna wersja