chce sie rozwiesc,ale...

01.03.08, 15:12
Mam dosc, taki raczej kiepski poczatek zdania, ale taka jest prawda.
Oto moja sytuacja: od poltorej roku jestem w zwiazku malzenskim, z
facetem,ktory byl wczesniej chlopakiem mojej siostry. On zdradzal ja
tez wczesniej.Sytuacja jest zagmatwana, ale w skrocie powiem , ze
spotykalismy sie jeszcze kiedy oni byli razem. Zaszlam w ciaze,
wszystko sie wydalo, rodzinna afera, zdrada siostry-prawie sie mnie
wyrzekli- ciezko ogolnie.Ciaze poronilam. (Zaznacze ,ze moj obecnie
maz chcial zebym usunela, zeby uniknac tego calego zamieszania -jak
mniemam).Wszyscy sie odwrocili po tym skandalu.Rodzina,znajomi
traktowali mnie jak k..., jak moglam zrobic cos takiego siostrze?Moj
facet twierdzil, ze jestesmy dla siebie stworzeni, nigdy mnie nie
oklamie, ze mna wszystko bedzie inaczej,itp. postanowilismy wziac
slub. Wszystko mialo byc pieknie i kolorowo, moi rodzice na slubie
nie byli.Teraz jest dziecko, ktore skonczylo osiem miesiecy.Rodzina
juz znowu "w komplecie". Dziadkowie przepadaja za malym. Tylko jakos
ja zbyt szczesliwa sie nie czuje.Maz nie moze do konca zrezygnowac
ze slabostek do zycia rozrywkowego, chociaz i tak duzo sie
ograniczyl, jeszcze jezdzi wieczorami do kolegi, a ja siedze z
dzieckiem w domu, on po pracy jest zmeczony, zeby sie nim zajac.
Gotuje co prawda obiady, ale gotow jest zrobic wiele, zeby tylko nie
zajmowac sie dzieckiem, niestety to tez wyczerpuje...nawet bardziej
niz jego siedzenie za kolkiem.Zlapalam go na klamstwie, to nic
wielkiego, ale jak mam mu teraz wierzyc w innych kwestiach?Czasami
sama nie wiem, co do niego czuje... Wczoraj byl u kolegi, co okazalo
sie w rezultacie klamstwem, bo byl z kolega ale w knajpie.Takich
sytuacji bylo kilka. Mial wrocic wczesniej, zebysmy posiedzieli
razem, nie udalo sie..Zadzwonilam, zrobilam afere, powiedzialam, ze
to koniec. Nie wiem co dalej, mam dosc, jego i tego wszystkiego.
Szkoda mi tylko dziecka, i juz wiem jak rodzina na to zareaguje... "
wiedzielismy, ze dlugo nie beda razem". Beznadziejnie sie czuje...
    • poziomka-29 Re: chce sie rozwiesc,ale... 01.03.08, 15:29
      ...dodam jeszcze,ze czasami jest fajnie i dobrze i wszystko gra, ale
      przewazaja sytuacje, w ktorych oczekuje od niego wiekszego
      zaangazowania, dbania o zwiazek, starania sie, on z kolei twierdzi,
      ze jestem ciagle niezadowolona, i ze "chce mu sie rzygac, jak widzi
      moja mine". O tak, potrafi byc dosadny, jak sie poklocimy.Mowi, ze
      mnie kocha, ale ja tego jakos nie czuje... to prawda, ze jestem
      skwaszona, moze poprostu wyczerpana opieka nad dzieckiem, znuzona
      ciaglym siedzeniem w domu, a do tego kiedy chce zebysmy razem
      spedzili wieczor, on akurat wychodzi do kolegi. Siedze calymi dniami
      sama.Nie mam z kim pogadac, tylko do dziecka mowie i mowie...Na
      poczatku bylo inaczej, teraz ciche dni zdarzaja sie czesciej niz te
      normalne.Naewt nie chce mi sie podejmowac rozmowy, bo kiedy mu
      mowie, ze wazniejsi sa koledzy niz my, mowi, ze jestem smieszna.
    • poziomka-29 Re: chce sie rozwiesc,ale... 01.03.08, 15:35
      ...nie wiem czy on mnie tak naprawde kocha, mysle ze najbardziej
      chyba siebie samego, a ja jestem mu potrzebna do zalatwiania jego
      spraw( mieszkamy w Niemczech, on nie zna zbyt dobrze jezyka). Jakos
      mam takie uczucie, ze wszystko jest nie tak, zreszta od poczatku
      powinno sie zaczac inaczej...meczy mnnnnie ta sytuacja coraz
      bardziej...
    • poziomka-29 Re: chce sie rozwiesc,ale...do pani Agnieszki 01.03.08, 15:41
      Tak naprawde, to nie dzieje sie nic takiego strasznego w moim
      zwiazku, bywaja gorsze sytuacje, ale ja poprostu nie jestem
      szczesliwa, dlatego mysle coraz powazniej o tym rozwodzie... co pani
      mi radzi ,jak sobie pomoc? z gory dziekuje za odpowiedz.
      • majda12 Re: chce sie rozwiesc,ale...do pani Agnieszki 01.03.08, 16:53
        wiem jak sie czujesz bo czytajac twoja historie - jakbym czytala
        swoja.co prawda "nie odbilam" faceta siostrze ale reszta taka
        sama.Ciagle sama w domu z dzieckiem /mieszkamy w holandii/, czekam
        caly dzien na meza ,ktory po pracy nie jest w stanie palcem
        ruszyc...caly dom i dziecko na mojej glowie a do tego jestem juzw 39
        tc i ciezko mi chwilami,boli mnie kregoslup tak ze nie moge czasami
        sie ruszyc z bolu a maly /2 latka/ tez daje we znaki...jak juz
        czasami chce spedzic chwile z mezem - a przewaznie w soboty konczy
        wczesniej to juz umowiony z kolega jak nie z jednym to z drugim,
        ciagle ktos u nas siedzi mam juz dosc!Do tego jak juz w domu zrobi
        imprezke to musi muzyka grac glosno -nie obchodzi gozemaly spi, ze
        ja zmeczona i moze nie chce tego sluchac.Niedlugo bedzie noworodek w
        domu i ja nie chce ani kolgow ani glosnej muzyki - tlumaczylam ale
        nie rozumie, sam do dziecka w nocy sie nie ruszy, ja musze choc
        ciezko mi juz wstac ale coz...:(((ja nie mowie ze nie lubie miec
        gosci ofszem od czasu do czasu imprezka w domu ale nie co
        weekend.Nie ograniczam go, chce to i od czasu do czasu wyjdzie na
        piwo,chociaz on mnie ogrnicza ja z kolezanka wyszlam moze z 2 razy i
        to w dzien.Nie mowie ze ciagle jest zle,ale dobrze bardzo
        rzadko..czasami mam wszystkigo dosc...nie martw sie nie jestes
        sama...buzka
        • gnikusica Re: chce sie rozwiesc,ale...do pani Agnieszki 01.03.08, 19:15
          Oj dziewczyny szkoda mi Was :( Mialam troszke podobnie do Was na
          poczatku kiedy zostalam mama,obecnie moje dziecko ma 6 miesiecy i
          maz sie poprawil jakis czas temu,bo mu nagadalam,ale nie wszystkim
          to nagadanie zon pomaga :/ Rowniez calymi dniami z dzieckiem
          siedzialam po porodzie "cesarskie"nie zbyt sie czulam,maz w pracy od
          rana do popoludnia a pozniej oczywiscie nie w kazdy dzien ale z
          kolegami na piwko,a to zeby ktos nas odwiedzil i rowniez jakis
          drink...czy cos.Tumaczyl ze zmeczony po pracy nie ma sily zajac sie
          dzieckiem ale na jakies inne glopoty mial czas,siedzialam z
          dzieckiem usypiajac je do snu na noc a on w tym czasie ogladal jakis
          film czy wiadomosci...Zdobylam sie na odwage i powiedzialam ze
          bardzo mi to przeszkadza,ze ja rowniez jestem zmeczona ciaglym
          siedzeniem w domu z dzieckiem...ze jemu sie wydaje ze to nie jest
          praca a jest wrecz odwrotnie bo moim zdaniem to
          jeszcze "Ciezsza"praca moze nie tyle ciezsza co wymagajaca duzego
          poswiecenia.nie raz do 12pm nie jadlam sniadania bo bejbik nie
          pozwolil a on tego nie rozumial i takie tam.Mowie ze przynajmniej
          zeby posiedzial z nami z tym pokoju co usypiam bejbi a
          nie...przeciez tez bym chciala ogladnac film ale dziecko jest
          wazniejsze.Tak truulam i trulam az zrozumial.Teraz jest lepiej
          aczkolwiek,zajac sie dzieckiem to tak na 10 min i tyle :/ ale
          powiedzmy ze juz nie narzekam,bo ii tak to co osiagnelam tymi
          rozmowami to sukces.
          Autorce postu : ja to bym radzila sie rozwiesc wiem ze dziecko...i
          wszystko wiec ciezko,ale grunt to sie ludzmi nie przejmowac ze
          powiedza to czy tamto...poprostu rozne plotki na Twoj temat wychodza
          z zawisci,tacy ludzie to moim zdaniem sa zascianki. " ROB TAK ZEBY
          TOBIE BYLO DOBRZE A NIE ZEBY KOMUS BYLO LEPIEJ"
          A do majda12 : ja nie wiem...toz to przeciez zero szacunku dla
          Ciebie i dla noszonego przez Ciebie dziecka,nie wspominajac juz o
          dwuletnim synku,co to za maz ?:/Moim zdaniem PORAZKA .Nie da rady z
          nim pogadac?zagrozic rozwodem czy cos?Alez mi Ciebie zal i Twoich
          bejbikow.Badz silna 3mam kciuki za pomyslne rozwiazanie ciazy.I
          sproboj jakos pogadac bo mnie to sie w glowie nie miesci jak mozna
          tak ciezarna kobiete traktowac :( nie dosc ze dziecko jedno na
          wychowaniu to drugie w loniei wszystkie obowiazki na Twojej
          glowie ,zero odpoczynku...CO ZA KUR** CHAM to ja nie wiem...
          Gabrysia moja KSIEZNICZKA :*
          • marzeka1 Re: chce sie rozwiesc,ale...do pani Agnieszki 02.03.08, 18:02
            Poziomka wdepnęła w g..., przynajmniej siostrze, której zrobiła świństwo, oszczędziła spaprania sobie życie, a tak- paprze sobie.
            • poziomka-29 Re: chce sie rozwiesc,ale...do pani Agnieszki 03.03.08, 10:30
              Czasami mysle, ze to wszystko sie tak ulozylo po to, zeby moja
              siostra sie od niego uwolnila.Bardzo chciala utrzymac ten zwiazek,
              chociaz on nie mial szans na przetrwanie. Z drugiej strony
              wierze ,ze wszystko co sie dzieje w zyciu, nie dzieje sie bez
              przyczyny. Mam spanialego syna i faceta, z ktorym szukac musze
              ciaglych kompromisow, chociaz nigdy nie bylam do tego sklonna.Moze
              mam sie tez czegos nauczyc? Zawsze to ja dyktowalam warunki, mialam
              to czego chcialam...moze przyszedl czas na zyciowa
              lekcje?...poczekamy, zobaczymy, co i jak bedzie dalej.
              • agnieszka_iwaszkiewicz Re: chce sie rozwiesc,ale...do pani Agnieszki 07.03.08, 20:32
                Myślę, że coś jest na rzeczy w tym filozoficznym tonie ostatniego
                Pani wpisu. Nie można nie pamiętać, że Pani obecny mąż zdradził
                kobietę z którą był, a i Pani w tym wszystkim nie była bez winy.
                Dlaczego nagle dorosły mężczyzna bez specjalnej motywacji miałby
                się nagle zmienić w zasadniczego, pryncypialnego człowieka ? Pani,
                mając dziecko, z konieczności "wyhamowała", ale mąż nie musiał i
                nadal jest rozrywkowym, troszkę nieodpowiedzialnym facetem. Czemu
                się tu dziwić i chcieć spektalukarnych z zmian ? Zanim podejmie
                Pani jakąkolwiek decyzję, trzeba te fakty połączyć, a nie tylko o
                nich pamiętać. Więc chyba musi Pani przyjąć to do wiadomości i
                spokojnie, wspólnie zacząć kształtować związek. To zajmie sporo
                czasu. Dlatego proponuję najpierw zacząć taką drogę, zanim zacznie
                Pani wdrażać opcję - rozwód lub opcję - to on jest wszsytkiemu
                winien. Pani miała także wpływ na wybór swojego mężzyzny.
                Powodzenia. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • olimpiaxx Re: chce sie rozwiesc,ale... 13.03.08, 08:08
      Moze się Pani na mnie obrazi, ale jak mozna było zabrać chłopaka
      siostrze??????????. nie mam dla Pani współczucia w ogóle, to wielkie
      świństwo. Moze jak Pani pocierpi to zrozumie...
Pełna wersja