mydlanka
02.03.08, 20:29
mam 26 lat i męża, jednak nie chodzi mi o moją "nową" rodzinę ( tutaj jestem
szczęśliwa) chodzi mi o moich rodziców i moje stosunki z jak do tej pory
bardzo bliska mi babcią. Mieszkam na tej samej ulicy co moja babcia, staram
się jak mogę by moje stosunki z babcią były dobre jednak ona stale jak mnie
widzi chciałaby mną rządzić. nie bierze pod uwagę że jestem dorosła osobą, że
mam swoją rodzinę i swoje spojrzenie na świat, prawidłowe jest tylko to co ona
myśli.potrafi przyjść do mnie i poprzestawiać rzeczy tak jak jej zdaniem
powinny być ułożone i uważa gdy jej zwrócę uwagę ze powinnam sie cieszyć ze
chce mi pomoc. nie mam z babcią tematów bo zawsze gdy mnie widzi zmierza mnie
wzrokiem i krytykuje za to jak jestem ubrana i za to jak jestem uczesana.nigdy
się jej u mnie nic nie podoba. mieszkałam u niej przez okres 3lat i pomogła
nam trochę z kupnem mieszkania a teraz słyszę tylko jak wiele to jej
zawdzięczam i gdyby nie ona.... kiedy probuje z nią o tym rozmawiać: ze mnie
bardzo boli to ze stale tylko słyszę od niej to co jej sie u mnie nie podoba a
nigdy nie usłyszałam ze coś sie jej podoba. zależy mi na babci, na dobrych
stosunkach z nią, ale już nie mam pojęcia jak rozwiązać ten konflikt, bo taki
jest. rzadko do niej chodzę bo nie lubię, nasze stosunki są coraz gorsze i
rozmowy , wyjaśnienia nic nie pomagają zawsze kończy sie tak samo - obraza i
żal. staram sie nie mówić jej o swoich problemach, ale nawet gdy mowie ze
myślę o dziecku to nie widzę radości u mojej babci tylko zaraz słyszę ze jak
ja sobie poradzę, kopiliśmy samochód to zaraz usłyszeliśmy co to taki samochód
itd...może ktoś mi doradzi co mam zrobić, bo zaczynam myśleć ze chyba lepiej
przestać otrzymywać z babcia kontakty , ale z drugiej strony to jest moja
BABCIA i do tego ona ma w mieście tylko mnie z bliskich a ja ja!!!!
to mnie bardzo przytłacza. co mam zrobić