czy moj Facet jest normalny?

04.03.08, 15:17
prosze zerknijcie na moj problem obiektywnie i ocencie czy
ze mna cos nie tak czy z Nim-ma ponad 30 lat -jestesmy razem 8 -
jestem kobieta ,ktora uwielbia sie kochac i nie zdarzaja mi sie
wymowki ,ze boli mnie glowa itp
On srednio przejawia chec do czestego kochania sie ze mna-byly nawet
przerwy po 1,5 miesiac-za to ...codziennie lazi po stronkach porno
(ok to jeszcze moge zrozumiec choc jak sie go kiedys zapytaam to
zaczal mi wciskac kity ze to jego kolega byl u nas i przegladal),ale
On wgrywa te filmiki do telefonu -ma filmiki zdjecia z laskami w
swojej komorce (i blagam nie oceniajcie skad wiem ,ze ma to w tej
komorce).zmienia je dosc czesto zamieniajac na nowosci
czy to jest normalne,zeby non stop wgrywac do komorki nowe filmiki?
zdjecia lasek z wypieta pupa itp -a sex ze swoja laska w najlepszej
sytuacji uprawiac 1 raz w tygodniu (to jest czesto -i nie jestem
czarownica ;-)
    • majda12 Re: czy moj Facet jest normalny? 04.03.08, 18:22
      tak przyszlo mi do glowy, ze moze on wgrywa te filmiki zeby pokazac
      wpracy kolegom..???moze sie chwali jakie to on ma faje..???sama nie
      wiem..a co do seksu...hm moze poprostu nie ma takiego temperamentu
      jak ty i nie potrzebuje czesciej sie kochac?moj tez sobie wskakuje
      na stronki z dziewczynami choc rzadko kiedy sie kochamy - mysle ze
      faceci tacy chyba sa...
    • uli nie, to raczej nie jest normalne... 04.03.08, 21:53
      To kim dla niego jestes? Koleżanką? Gospodynią? Bo kochanką raczej nie...

      Moim zdaniem to wynika z niedojrzałosci do związku z dorosłą kobietą. Twój facet
      nadal jest chłopcem, który zaspakaja swoje potrzeby sam, nie troszcząc się o
      Ciebie. Jestes mu potrzebna jako substytut matki, nie jako partnerka. To moje
      zdanie, mogę się mylić...

      Pozdrawiam,

      U

      PS. Może on się uzależnił od pornografii?? Był kiedys taki reportaż w Duzym
      Formacie, spróbuje go znaleźć.
      • martamarta_50 Hm... 05.03.08, 08:28
        Jestem w temacie, niestety :(
        Ja kojarzę ten tekst z Wyborczej. Był hardkorowy.
        Takie zainteresowanie pornografią, erotyką i brak seksu zawsze rodzi
        podejrzenie, że nałogowo "sam sobie radzi". Z telefonem łatwiej mu się zamknąć w
        kibelku - gazetkę byś zauważyła.

        Tutaj był ciekawy tekst na ten temat:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=74496639&v=2&s=0
        • wettina78 Re: Hm... 05.03.08, 09:54
          Frida, słyuchaj, no po prostu mam to samo. tak jakbym swoje
          zwierzenia czytała. No proszę Cię, ja to jeszcze znajduję gazet -
          nieraz zapomni np. w toalecie zamknąc i otwarte leży na stronie z
          kobiecymi nogami w sandałach (np. letnie wydanie Olivii!!!) , albo z
          reklamami z H&Mu bielizny. na stonach jest prawie codziennie.A ze
          mną kocha się - co najwyżej raz w tygodniu!!! dfoda, ze też
          czarownicą nie jestem, raczej miałam powoodzenie, a temperament mam
          duży. ja to zaczęłam po pewnym czasie jakiś kompleksów nabierać.
          serio. Frida odezwij się do mnie, bo problem mamy identyczny. ja to
          kiedyś znalazłam w kompie nie tylko filmiki pościągane, ale strony
          fetyszowe, plus zdjęcia jakiś kobiet pościągane , wizyty yna
          sympatii pl i to nie żeby kontakt nawiązać, ale żeby pooglądać.
          Mówię ci tyle razy z tego powodu miałam doła, ze głowa mała. teraz
          przestałam zupełnie inicjowac seks, bo czułam zę tylko ja chce.
          • frida30 Re: Hm... 09.03.08, 00:06
            odezwij sie na mojego maila :-)pozdrawiam Cie goraco
      • eastern-strix uli ma racje 18.03.08, 10:18
        uli ma racje gdy pisze, ze to wynik niedojrzalosi faceta. Zaden z moich ex nie
        gustowal w tego typu produkcjach, natomiast wszyscy byli psychicznie dojrzali do
        zwiazku i co najwazniejsze, zawsze dbali (takze w lozku) aby bylo mi dobrze.

        Mysle,ze upodobanie do tego typu produkcji wiaze sie z tym,ze poniewaz sa one
        dostosowane tylko do meskich potrzeb, latwo sie samemu zaspokoic , natomias
        'full sex' wiaze sie z tym,ze oprocz brania, nalezy takze dawac, do czego Twoj
        partner nie wydaje sie przygotowany...

        zuwazylam,ze im bardziej dojrzaly psychicznie mezczyzna, tym mniej go kreca te
        jednowymiarowe produkcje, w ktorych kobieta traktowana jest nie jak
        partnerka,ale jak seks-zabawka...
    • kicia031 Re: czy moj Facet jest normalny? 05.03.08, 14:54
      Jesli twoj partner woli sex z wlasna reka niz z toba, a najbardziej
      podniecaja go porno-filmiki z cycastymi pornogwiazdkami, to
      sugeruje, zebys zaczela szukac sobie mieszkania i wyniosla sie z
      tego ukladu najszybciej jak sie da...

      W zwiazkach bywa miejsce i na masturbacje i na pornografie, ale nie
      wtedy, gdy dzieje sie to niejako "zamiast" zwiazku.
    • uli znalazłam 05.03.08, 22:05
      Może to jest zupełnie nie o Waszych facetach, ale warto przeczytać. Jak mówi
      przysłowie, miłe złego początki...Życzę Wam, żeby udało Wam się jakoś skłonić
      partnerów do zmiany, a jesli się nie uda, to żeby zauwazyć ten moment, kiedy
      jednak lepiej zadbać o siebie.

      Reportaż jest tu:

      kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,78524,4660458.html
      Pozdrawiam

      U

      • wettina78 Re: znalazłam 06.03.08, 09:36
        nie no przerażające, aż zaczęlam sę martwić, Ale wieszz nie sądzę,
        by każdy kto się onanizuje od razu był seksoholikiem. Bo to znaczy
        że prawe każdy facet byłby nim :)
        • uli Re: znalazłam 06.03.08, 22:11
          Hehe no tak :) Ja nie jestem wrogiem onanizmu, to normalne :)
          Moim zdaniem niepokojące jest, że Wasi faceci wolą pornosy od seksu z Wami.
          JEżeli coś uniemożliwia normalne funkcjonowanie związku (czyli również seks
          który bierze pod uwagę potrzeby obojga partnerów) to to chyba jest problem. Your
          end pisze, żeby przebierać się za laski z pornosów. Moim zdaniem to jest
          dyskusyjny pomysł - a co z tożsamością? Do jakiej granicy można się posunąć
          nasladując kurewki?? Silikonowe piersi, tipsy, tatuaże? Czy seks to tylko
          kwestia przebrania się za kogoś atrakcyjnego?? Co innego o siebie dbać również
          dla ukochanej osoby, a co innego być uzaleznioną od odegrania roli, żeby partner
          z wielką łaską ruszył tyłek sprzed kompa i z wielką łaską przystąpił się do seksu.

          Ten artykuł to pewnie jest przesadzony w Waszych przypadkach, to już jest
          powiedzmy sobie smietanka onanistów i pewnie trzeba się mocno starać żeby tak
          skończyć, niemniej jednak znałam ze 2 takich harkorowych sprośnych erotomanów co
          to świata poza dupą nie widzą. Myślę, że ten etap już widać z zewnątrz, więc
          pewnie byście zauważyły... ale moim zdaniem warto go przeczytać, tak na wszelki
          wypadek, żeby można było jakoś spróbować porozumiec się z parttnerem.

          Pozdrawiam!

          Uli
      • your_and kto ma co zmienać? 06.03.08, 11:24
        Widać że tu rzadko faceci zaglądają bo nie macie nic pojęcia o
        męskim podejściu.
        O filmików w komórce do onanki do uzależnienia daleko.
        Odczuwanie bodźców seksualnych przez facetów jest przecież
        zdominowane przez bodźce wzrokowe.
        Mądra osoba to wykorzysta zamiast walczyć z wiatrakami.
        Wystarczy pooglądać w jakie fatałaszki co poubierane są laski jego
        ulubionych filmikach, jakie gesty, akcje go stymulują (wypinanie
        pupy sama zauważyłaś) i się troche wysilić na wprowadzenie swojej
        inwencji do sypialni. Facet stworzenie gruboskórne i nie potrafiące
        werbalizować swoich pragnień i uczuć.

        No chyba że jak piszesz od razu się zakłada czas zadbać jedynie o
        siebie, a o siebie niech on sam dba, jeśli nie naiwny, ale to zależy
        jaka wizję związku każdy ma.
        • martamarta_50 Re: kto ma co zmienać? 06.03.08, 11:47
          O rany to mi ulżyło...
          :))))
        • uli Re: kto ma co zmienać? 06.03.08, 21:53
          No pewnie że filmiki i onanizm to żadna oznaka uzaleznienia. Chodzi jedynie o
          PROPORCJE.
          To tak jak w tym kawale
          Przychodzi baba do lekarza i mówi:
          - Panie doktorze, wszyscy mówią mi, że ja jestem nienormalna, lubię naleśniki.
          - Ależ skąd, ja też lubię naleśniki - odpowiada lekarz.
          - Och, to ja pana bardzo zapraszam, mam cała szafę naleśników.

          See now? chodzi o proporcje...

          Pozdrawiam

          U

        • uli a propos tego co pisze Your end... 06.03.08, 22:25
          Rozmawialiśmy wczoraj z mężem o pornosach i to jest tak jak z hamburgerami -
          mozna mieć teoretycznie bardzo wiele "pyszności" za niewielki koszt, bez
          wysiłku: nie trzeba się ładnie ubrać, umyć, wydać pieniędzy na przyzwoitą
          kolację czy choćby silić się na rozmowę mającą na celu uwiedzenie kogoś,
          pokazanie się z atrakcyjnej strony...

          Your end, ty tego nie widzisz prawda? Nie oczekujesz symetrii w aktywności
          partnerów - że oboje mają się postarać, żeby było im w ich związku miło. Czemu
          bronisz tej biernej strony związku? Tej która wybrała pornosy zamiast rozmowy,
          że może warto jakoś urozmaicić seks?? Odwracasz kota ogonem pisząc że to
          dziewczyny są bierne i mają nadskakiwać swoim chłopakom, którzy nawet nia raczą
          na nie spojrzeć, bo wolą jakieś sztuczne twory. Bo bohaterki pornosów tym się
          różnią od prawdziwych kobiet, że to twory filmowej fantazji :) Przerysowana
          kobiecość :) Po to m.in. jest kino (w ogóle kino). Żeby uciec od rzeczywistości.
          Problem pojawia się wtedy, kiedy nie chce się już wracać.

          Może to jest różnica mojego i Twojego pokolenia - że teraz kobiety mają prawo
          oczekiwać zainteresowania, rozpieszczania, bycia również tą stroną do brania,
          nie tylko dawania i zgadywania czego tu jeszcze Pan i Władca raczyłby skosztować.
          Ale to oczywiście kwestia umowy między partnerami.

          Pozdrawiam

          Uli
          • your_and Re: a propos tego co pisze Your end... 07.03.08, 00:43
            uli napisała:
            > Your end, ty tego nie widzisz prawda? Nie oczekujesz symetrii w aktywności
            > partnerów - że oboje mają się postarać, żeby było im w ich związku miło.

            Czy czasem ty nie oczekujesz jedynie tego co cenią kobiety? Przecież generalnie
            o to chodzi że wychodzę na przeciw (akceptowalnym) oczekiwaniom partnera i
            jednocześnie komunikuję mu o własne oczekując wzajemności.

            Pewnie że niewątpliwie lepiej byłoby żeby on zamiast zamykać sie w klopie i iść
            na łatwiznę pomyślał co by tu zmienić w sypialni, ale jak taki nie jest, to może
            zamiast standardowego narzekania (że nie jest wart, rzuć go bo będzie gorzej)
            sprytnie naprowadzić go na właściwy kierunek zmiany , wyzywającą bielizną,
            wypinaniem pupy? Czy to obrona bierności? Jedynie pomysł na rozruszanie zamiast
            na narzekanie.

            Co do tematu prawa oczekiwania przez kobiet rozpieszczania to nie ma sensu
            dyskutować o tematach oczywistych, czy to w Twoim czy moim pokoleniu.
            • martamarta_50 Re: a propos tego co pisze Your end... 07.03.08, 08:50
              OK, postaram się jakoś składnie wypowiedzieć. Strasznie mnie ten temat boli.
              Uwierz, że przy przerwach po 1-2 miesiące (autorka wątku pisze o 1,5 miesiąca, u
              mnie były przerwy po 2) różne rzeczy już były. Z całą pewnością. U mnie: i nowe
              bielizny, wypinania, klepania, filmowanie, wibratory, cuda wianki. Wszystko co
              tam chcesz. Niektóre nie były w zgodzie ze mną. Przyznaję i żałuję, bo teraz
              czuję się czasami jak głupia szmata. Bo wydaje mi się, że zrobiłam wszystko co
              było można. I nic nie zmieniłam. Przynajmniej w nim.
              Dalej idzie na łatwiznę, zamyka się w sobie, zamyka się w łazience. Myślę sobie,
              że to dla niego taka namiastka poligamii. Łatwa i przyjemna opcja bycia
              codziennie z inną kobietą. Bez zobowiązań, bez gry wstępnej, bez opcji "wpadka".
              Rozmawialiśmy na ten temat wielokrotnie. W jednej z rozmów powiedział, że to
              jest po prostu przyjemne. Jak jedzenie czekolady. I trudno się temu oprzeć.

              Szkoda tylko, że siedzi i sam wpiernicza tę czekoladę.
              • uli Re: a propos tego co pisze Your end... 07.03.08, 11:58
                :(

                Ja to bym chyba postawiła sprawę jasno...
                Albo jakaś zmiana albo goodbye...Szkoda życia dziewczyno.
                Może to go jakoś otrzeźwi i połąpie się w sytuacji?
                W końcu bycie samotnym onanistą to małoatrakcyjna wizja...

                Pozdrawiam i trzymam kciuki za happy end!!

                U
              • kicia031 marta 07.03.08, 12:42
                To spadaj z tego ukladu.

                Widac, ze dobry z ciebie czlowiek, zrobilas co moglas - dla niego
                wbrew sobie.
                Moim zdaniem donbry zwiazek to taki w ktorym nie musimy robic rzeczy
                doglebnie wbrew sobie. By czuc sie brudni.

                Zaslugujesz na cos lepszego.
                • martamarta_50 Re: marta 07.03.08, 16:43
                  Dzięki :)Tak szukałam po świecie faceta, który nie pije (pisałam gdzieś w
                  którymś z wątków, że mam pijącego ojca), że chyba oślepłam totalnie i wybrałam
                  kogoś z takim uzależnieniem. Bo chyba tak to można nazwać?
                  I znowu kurde staram się w tym układzie być dobra i walczę i myślę, że coś
                  pozmieniam. Jak będę lepsza, ładniejsza, w peruce albo ze świeczką w d****
                  Chyba czas na leczenie się wybrać. I ja i on, osobno.
                  • your_and Re: marta 07.03.08, 17:17
                    Na pewno koncepcja z poligamią jest częściowo słuszna. Ale dla
                    zdecydowanej większości do opanowania. Czy to nie jest powiazane z
                    ogólnymi problemami z niesatysfakcjonująca bliskością typową przy
                    DDA (odrzucanie-przyciąganie, rywalizacja)? Bo wtedy gadgety jedynie
                    nie pomogą. W takich sprawach trudno w rozmowie wyciągnąć prawdę z
                    faceta bo nie umie zwerbalizować tego co czuje. Czy jest miękki po
                    prostu i łatwo ulega uzależnieniom po prostu - sama powinnaś
                    wiedzieć. Ale w szczegółach to dyskusja nie na to forum. Zajrzyj
                    może coś ci podpowie, na BSWM to temat wałkowany na okrągło.
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=74496639&v=2&s=0
                    • uli Re: marta 07.03.08, 22:05
                      Moim zdaniem to jest dyskusja na to forum...
                      Skoro już teraz niektórzy z nas zrozumieli sytuację MArty i jakoś jej
                      uświadomili że TO NIE JEST NORMALNE, to czemu ją teraz odsyłasz? Bo nie
                      potrafisz się pogodzić z myślą że jakieś głupie baby mogą mieć więcej intuicji
                      od ciebie ??? :DDD
                      a feee
                      ty chyba po prostu nie lubisz kobiet, tak myślę :)
                • your_and Re: marta 07.03.08, 18:23
                  kicia031 napisała:
                  > To spadaj z tego ukladu (...)
                  > Zaslugujesz na cos lepszego.

                  Nie zawiodłaś mnie kicia. Czy to też nie projekcja?
                  • kicia031 Re: marta 07.03.08, 18:44
                    kicia031 napisała:
                    > > To spadaj z tego ukladu (...)
                    > > Zaslugujesz na cos lepszego.
                    >
                    > Nie zawiodłaś mnie kicia. Czy to też nie projekcja?

                    nazywasz sie Marta?
                  • uli off topic 07.03.08, 22:23
                    Czemu walczysz z Kicią? Usiłujesz ratować jakoś honor?? Co ona tu winna że
                    dziewczyna ma beznadziejnego chłopa?? Że takich dziewczyn jest więcej?? Nie
                    rozumiem, lub raczej wolałabym nie rozumieć...
                    • your_and Re: off topic 08.03.08, 00:52
                      Zauważ że odpowiedziałem Ci na zarzut wczoraj że kogoś tu bronię że próbuje dać radę na rozwiązanie i rozruszanie zamiast standardowych na tym forum rad że: "nie jest ciebie wart, rzuć go bo będzie gorzej".
                      No Kicia za chwilę z tym szablonem wyjechała.
                      Uważam że w tym przypadku niesłusznie. Nie wiedząc jaki to człowiek, partner, jedynie po opisie problemu z onanką i porno podpuszczać "spadaj z układu"?
                      Ale może to jednak projekcja bo ja w końcu chciałem zrozumieć sposób myślenia mojej partnerki i łatać związek choć momentami dumę musiałem schować do kieszeni...
                      (choć faktycznie do Kici mam pewien żal od kiedy zupełnie bezinteresownie mnie ośmieszała)

                      Co do reszty twoich pytań to deklaruję się że zdecydowanie kobiety narkotycznie wręcz lubię. A żonę to nawet więcej, kocham i to od ponad 20 lat, ostatnio nawet jakby mocniej - choć uważam takie deklaracje na forum za infantylne. Ale to nie znaczy że się z nią we wszystkim zgadzam i muszę mieć we wszystkim takie samo zdanie. Podobnie na forum.
                      • uli Re: off topic 08.03.08, 21:28
                        :-)
                        Pozdrawiam

                        U
    • logikaa Re: czy moj Facet jest normalny? 09.03.08, 12:53
      Witam, hm...szkoda gadać. od jakiegoś czasu też mam ten problem,
      tzn. kiedyś byłąm może bardziej wyluzowana i żeby facet mi komputera
      nie zainfekował to sama znalazłam mu stronkę, i oglądaliśmy sobie
      razem i było fajnie, ale nie chciałam oglądać już świństewek a
      póżniej się kochać bo miałam wrażenie, że on rozładowuje tylko swoje
      emocjie nagromadzone pod wpływem owej stronki, a teraz to jestem w
      ósmym miesiącu ciąży i nie czuję się najlepiej, a mój Pan czeka
      tylko wieczorami, aż ja pójdę spać, naogląda się, a póżniej budzi
      mnie i chce się kochać, co wy na to?
      • dortis Re: czy moj Facet jest normalny? 09.03.08, 15:34
        Dobrze Ci się wydaje,facet traktuje Cię instrumentalnie.Popodnieca
        się różnymi,w większości pewnie tandetnymi i prostackimi:bodżcami,ma
        taką swoją wirtuaklną namiastkę haremu,ale przecież wirtualnej lali
        nie ma pod ręką,więc przypomina sobie w końcu "w potrzebie",że ma
        przecież żonę.Jeśli on wie o tym,że Ciebie to rani:powinien spojrzeć
        ponad swój egoizm:zwłaszcza teraz,gdy bardzo potrzebujesz opieki,
        jego uwagi czułości i wsparcia.
        • dortis Re: czy moj Facet jest normalny? 09.03.08, 18:06
          Logikaa,jeszcze coś: dbaj o zdrówko i nie dołuj się nadmiernie.To
          tylko świadczy o jego "klasie" i "empatii",a nie o Twojej
          obiektywnej atrakcyjności.Ciekawe,jak on by się czuł,gdyby np.miał
          poważne problemy zdrowotne,wymagał szczególnego wsparcia,a ty wtedy
          pocieszałabyś się codziennie innymi panami z netu,nie widząc w tym
          żadnego nietaktu.Miłoby mu było?Spytaj,jeśli uważa,że
          to "normalka".Poza tym nadmiar porno raczej nie uczy "empatii" wobec
          potrzeb kobiet,filmiki to przeważnie prymitywna "rąbanka",gdzie
          kobieta ma "zrobić dobrze",nie wymagać i spadać,gdy on już
          skończy.Wielu facetów mogą takie obrazki rozleniwiać,bo łatwiej
          pomarzyć o "pojemniku na spermę",niż słuchać realnej kobiety i jej
          potrzeb.
    • triss_merigold6 Re: czy moj Facet jest normalny? 09.03.08, 16:52
      Nie, nie jest normalny. Jest żenujący. Kopnij go w dupę zanim Twoja
      samoocena będzie na poziomie podłogi.
    • logikaa Re: czy moj Facet jest normalny? 09.03.08, 19:46
      dzięki...kubeł wody na moją głowę, przydało mi się...tylko co ja
      bidulka ma teraz począć, bo maluszek już poczęty...ach...fakt, że
      wcześniej byłam mocno temperamentna, chętna i takie tam, zawsze i
      wszędzie bo lubiłam bardzo, a teraz jest mi ciężko grubo i
      niewygodnie, a grymaśna też i śpiąca jestem...
      • dortis Re: czy moj Facet jest normalny? 09.03.08, 20:24
        Nie musisz faceta przecież od razu skreślać,że dzidzia poczęta też
        fajnie,wiele wniesie w Twoje życie.Trzeba jednak facetowi
        uświadomić,że to jego obowiązek i rola wspierać Cię teraz mocno i
        kochać podwójnie,bo od Twojego samopoczucia i zdrówka zależne też
        rozwój JEGO dziecka .Jeśli masz przez porno czuć dyskomfort
        psychiczny,mądry facet oszczędzi Ci i dziecku nerwów.Porno aktorki
        chyba nie są dla niego ważniejsze niż uczucia i zdrowie żony.Jeżeli
        są,jest dupkiem i nie ma o czym,a raczej o kim mówić.Jeśli jednak
        jest w miarę "kumaty",to próbuj,rozmawiaj rzeczowo i spokojnie o
        swoich przemyśleniach.Jeśli się już uzależnił,może skorzystać z
        profesjonalnej pomocy.On jednak musi dostrzec problem i
        chcieć.Uświadom mu to i owo.Jeśli będzie skłonny Cię
        zrozumieć,powinno być lepiej lepiej.Trzymaj się!
      • uli Re: czy moj Facet jest normalny? 10.03.08, 00:44
        Pomysł: Odetnij kabel, najlepiej gdy bobas się urodzi. Wtedy na nic nie będzie
        czasu i może się jakoś opamięta!!! Trzymam kciuki za dzieciątko :)


    • logikaa Re: czy moj Facet jest normalny? 09.03.08, 21:30
      no tak...zajrzał mi przez ramię i sobie przeczytał, jak nigdy, to
      akurat to musiał, no i głupią minę miaaaałłłł, jak to, co ty o mnie
      piszesz, a co może nieprawda, co mam sobie zadzwonić do mamy...?tak
      bo ciebie to wszystko wkurza, powiedział i zamilkł, ale zbity z
      tropu trochę jest...a mi trochę lżej bo do tej pory jak widziałam
      jak się bawi i wyrażałam swą dezaprobatę to wyłączał kompa, a
      następnego wieczora, było tak samo, zobaczymy dziś, pozdrawiam
      • dortis Re: czy moj Facet jest normalny? 09.03.08, 21:38
        Skoro już widział,co piszesz,to może warto,aby zapoznał się z całym
        wątkiem i poczytał opinie różnych ludzi na ten temat?Zawsze warto
        poznać inny punkt widzenia niż własny.
        • dortis Re: czy moj Facet jest normalny? 09.03.08, 22:18
          Może lektura nie zawsze byłaby dla niego miła i wygodna,ale
          zobaczyłby przynajmniej,że nie jesteś jedyną kobietą na
          świecie,która nie skacze do góry z radości,że jej facet tak bardzo i
          częstoceni sobie jakże "wyrafinowane estetycznie" rozrywki.Teraz
          może Ci wmawiać, a może i tak faktycznie uważa, że: przesadzasz,
          marudzisz, hormony przez Ciebie przemawiają
          to "normalka"itd.Poczytałby,że niekoniecznie i wiele kobiet inaczej
          widzi sprawę,może dałoby to efekt zbliżony do rozmowy,choć pogadać
          normalnie z facetem zawsze warto.
      • dortis Re: czy moj Facet jest normalny? 10.03.08, 00:28
        Jeszcze jedno: nie martw się tym,że grymasisz,tyjesz,różnie się
        czujesz.Takie są "uroki" ciąży.Facet to powinien uszanować,bo sama
        ze sobą w ciążę nie zaszłaś,taka jest cena tego,żeby powstało WASZE
        dziecko ( ale warto to przejść dla nowej istotki).To jest stan
        przejściowy,z pewnością z czasem odzyskasz figurę,humor
        itd.Pozdrawiam!
        • uli Re: czy moj Facet jest normalny? 10.03.08, 00:48
          No pewnie, humorem i wygladem się nie martw, ja też byłam podłamana bo
          wygladałam jak pani słoń, a po ciąży wielka niespodzianka od losu - pokręciły mi
          się włosy (dotychczas były baardzo proste i nieukłądające się W OGOLE) i
          schudłam i wyglądam lepiej niż przed. Serio! Będzie super! a ciąża ma swoje
          prawa i trzeba to zaakceptowac :)
          • kobietaabc Re: czy moj Facet jest normalny? 13.03.08, 08:48
            Ja mam inne doświadczenia, po urodzeniu dziecka było gorzej.Kiedy zorientowałam
            się, że mój mąż to robi (w ogóle to trochę to trwało bo myślałam,że woli się
            kochać rzadziej, potem szukałam winy w sobie i w swoim wyglądzie), to po
            pierwsze poczułam się zdradzana i totalnie upokorzona, przegrywałam z jakimiś
            kreaturami bez godności i honoru, które mają jakąś wypaczoną moralność, skoro
            godzą się na występy w takich filmach. Abstrahując już od tego, że ja na prawdę
            wyglądałam lepiej niż nie jedna z nich. Ale przed urodzeniem dziecka nie było
            jeszcze tak źle, byłam pewna siebie, wiedziałam, że dookoła jest mnóstwo
            mężczyzn, którzy mnie pragnęli i tak jakoś to wystarczało, żeby czuć się
            pełnowartościową kobietą. Teraz czuję się niewidzialna...I wiecie, czuję do
            niego wstręt, to jest takie żałosne, czerpanie satysfakcji z czegoś
            nieprawdziwego, udawanego, z czegoś co sprowadza role kobiety do bycia szmatą,
            zabawką do seksu. I przecież ten problem jest o wiele większy, bo cały ten
            przemysł porno to także domy publiczne, przymuszania do pracy tam, handel ludźmi
            itd. I przez to, że oglądasz takie filmy to uczestniczysz w tym biznesie. Jak o
            tym myślę to zaczynam nienawidzić mężczyzn, bo przecież gdyby nie ich
            zboczeństwa to tego by nie było. I jak czytam kolejny raz, że za każdy męski
            problem odpowiada kobieta, bo się nie przebiera i nie wypina dupy i nie wiadomo
            czego jeszcze nie robi, to nie napiszę co mnie strzela. Panowie pomyślcie czasem
            o naszej godności i o tym że nam seks też jest potrzebny, tylko taki, który jest
            wyrazem miłości i namiętności.
            • dortis Re: czy moj Facet jest normalny? 13.03.08, 15:15
              Zgadzam się z tobą,jednak chyba większość panów nie widzi,a pewnie
              nie chce widzieć tego aspektu,co tam nakręcanie porno
              biznesu,godność kobiet,uczucia partnerki,ważne "zrobić sobie
              dobrze"...Jednak jeśli związek dopiero się kształtuje,facet jest
              rozumny i kocha,to warto próbować i rozmawiać na ten
              temat.Profesjonalna pomoc w przypadku uzależnienia też może
              pomóc,problem jest tylko jeden: facet musi chcieć...
              • uli Re: czy moj Facet jest normalny? 15.03.08, 23:42
                Myślę, że wrto to głośno powiedzieć, że korzystając z pornografii trzeba mieć
                świadomość, że może się łamać w ten sposób prawa człowieka. Jeśli się jest
                dorosłym odpowiedzialnym człowiekiem który decyduje się na pornografię, to
                powinno się wybierać te produkcje, które gwarantują, że ludzie którzy w nich
                występują, nie są niewolnikami. Tak mi się wydaje. Nie wspominając już o
                odpowiedzialności wobec uczuć partnera/ki.

                Tyle :)
            • uli Re: czy moj Facet jest normalny? 15.03.08, 22:49
              To prawda, pornografia wydaje się być rozrywką dla dorosłych jak każda inna
              rozrywka, a za nią przecież stoją ludzie.
              Wszystko byłoby świetnie, gdyby odbywało się to w warunkach przyzwolenia aktorek
              porno na to co się z nimi podczas filmów robi. Miałam taki okres w zyciu, że nie
              mogłam tego zaakceptować, ba, nadal nie mogę. Polska jest takim popieprzonym
              krajem, że niby wszyscy są katolikami, a w środku mojego miasta stoi kilka
              bilboardów (takich na lawecie, że niby tylko parkują) z gołymi kobietami, z
              wypiętymi tyłkami. Jak mięso. To jest dla mnie straszne, że można kogoś tak
              zdepersonalizować, żeby widzieć tylko pochwę i inne otwory, żeby człowiek
              rodzaju żeńskiego był tylko kawałkiem ciepłego mięsa. I nikomu te bilboardy nie
              przeszkadzają. Niedawno zblakły, nakleili nowe, z nowym mięsem...
              Obiecuję sobie że napiszę do wojewody, że sobie tego nie życzę. I chyba dzisiaj
              to zrobię.
              Dla wielu (i kobiet i mężczyzn) godność kobiety to nadal jest godność psa, a
              raczej suki. Pies to najlepszy przyjaciel człowieka, dobrze mu z oczu patrzy,
              ale czy ktoś się liczy z jego zdaniem? Czy ktoś go w ogole pyta o zdanie?
              Ekonomiczna zalezność związana z byciem kobietą (kobiety wszędzie na całym
              swiecie zarabiają mniej, nawet w szwecji) ciągnie za sobą ten brak poczucia
              mocy, że można coś zmienić. Prostytucja, pornografia, burdele, handel ludźmi to
              jest najbardziej jaskrawa sytuacja, w której jasno widać kto tu rządzi. Tak samo
              handel dziećmi - niektórzy po prostu nie szanują życia, widzą tylko swoją dupę,
              nawet za cenę śmierci i cierpienia innych, nawet dzieci - to jest straszna
              prawda o człowieku, ale trzeba ja przyjąć, co nie znaczy że się z nią godzić.

              Strasznie Ci współczuję, wyobrażam sobie jak się teraz musisz czuć, zwłaszcza,
              że okres po ciaży jest trudny, to nie tak że ja jestem jakaś śliczna, mam
              rozstępy i nie wyglądam już jak nastolatka, ale to na pewno nie jest też tak, że
              Ty wyglądasz po ciąży jak potwór, to po prostu niemożliwe! To twoje poczucie
              własnej wartości się skurczyło, ciąża i poród, no i samo macierzyństwo to dla
              organizmu ogromne zmiany, ale dla psychiki to jeszcze więcej! Daj sobie trochę
              czasu na odpoczynek. U mnie to było pół roku jak się w ogóle oswoiłam z tym, że
              jestem mamą :) Uważam, że powinnaś się jakoś podnieść na duchu, znaleźć sobie
              jakieś zajęcie, które Cię trochę odstresuje, zdystansuje. Nie jestes mięsem,
              żeby porównywać się z kobietami sprowadzonymi do roli mięsa! Jesteś człowiekiem
              i Twoja godność nie znika gdy czujesz się mniej atrakcyjna. A co do Twojego
              faceta, to spróbuj z nim porozmawiać, powiedz mu co czujesz. Nie da się ukryć,
              nie stanął na wysokości zadania, okres po ciąży to seria pytań: czy nadal jestem
              ładna, ale problem może lezeć zupełnie gdzie indziej niż myślisz. Wydaje mi się,
              że tu nie chodzi o Twój wygląd (jak już sama zauważyłas, niejedna z aktorek
              porno w ogole się z Tobą nie równa!a wiec to nie kwetsia wybrednosci Twojego
              partnera!). Tylko o to, że jesteście rodzicami. Wydaje mi się, że wiem co może
              być problemem - stereotyp matki i ladacznicy. To własnie klucz do
              niewidzialności -kobieta z wózkiem staje się niewidzialna, też się zastanawiałam
              dlaczego mężczźni patrzą jakby przeze mnie jak idę z wozkiem, to nie tak, że
              tylko Ty tego doświadczasz - to choroba kulturowa.

              Wklejam:
              Madonny i ladacznicy zespół, ambiwalentna postawa mężczyzn wobec kobiet,
              współistnienie modelu Madonny – porządnej, cnotliwej, cenionej w roli idealnej
              żony i matki oraz modelu kobiety-ladacznicy – zmysłowej, niewiernej, rozpustnej,
              łatwej, dostępnej, zabawowo traktującej seks.

              Opisany przez psychoanalityka Renshawa (1978) jako bardzo rozpowszechniona w
              kręgu kultury Zachodu postawa mężczyzn wynikająca z wychowania, lęku
              kastracyjnego, nieufności wobec kobiet, podwójnej moralności.

              Hasło opracowano na podstawie „Słownika Encyklopedycznego Miłość i Seks”
              Wydawnictwa Europa. Autor - Lew Starowicz. ISBN 83-87977-17-9. Rok wydania 1999.



              Madonny też są seksi :) Nie dajmy się!!!
              • dortis Re: czy moj Facet jest normalny? 17.03.08, 00:36
                Uli,zgadzam się z Tobą w wielu aspektach.A panowie którzy nadal
                uważają,że porno to ZAWSZE tylko NIEWINNA rozrywka i z partnerką nie
                ma to NIC wspólnego,niech pomyślą chociaż minutę,czy tak jest
                faktycznie...I w tych właśnie "szczegółach" tkwi sedno oporu wielu
                kobiet przed wszechobecnością porno,a nie w tym,jak się często
                niektórym,prosto pojmującym panom,wydaje,że "szukają problemu"lub
                że pewnie same są pruderyjne i niechętne do seksu,a patrzeć nie
                dają.Nawet ten wątek pokazuje,że często jest całkowicie
                odwrotnie.Jednak prawdziwy,partnerski seks a prymitywna "rąbanka" to
                różnica,jednak niektórym panom od nadmiaru "wrażeń" miesza się
                fikcja z rzeczywistością,a potem jest zdziwienie,czemu facet tylko
                bierze i dużo wymaga...Nie chcę generalizować,ale problem
                istnieje,co widać nie tylko na tym forum.
                • kobietaabc Re: czy moj Facet jest normalny? 17.03.08, 08:26
                  Dziewczyny dziękuję Wam, dobrze jest wygadać się i być zrozumianą. Uli, z tym
                  stereotypem madonny i ladacznicy to chyba strzał w dziesiątkę, teraz sobie
                  przypomniałam, że mój mąż kiedyś powiedział, że dla niego jestem święta (nie
                  jestem osobą religijną, wiec to nie w tym znaczeniu). Tak bardzo bym chciała,
                  żeby kobiety mogły zmienić ten cholerny świat i urządzić go trochę bardziej po
                  ludzku, bo wiecie, ja na prawdę zaczynam myśleć, że po kobiecemu znaczy lepiej,
                  z poszanowaniem potrzeb wszystkich, dzieci, mniejszości, bez przemocy i agresji.
                  Może się uda, pewnie jeszcze nie nam...
                  • martamarta_50 Re: czy moj Facet jest normalny? 18.03.08, 10:21
                    Ja też Wam dziekuję za wszystkie wypowiedzi i za wsparcie. I za uświadomienie,
                    że nie tylko ja mam taki problem.
                  • uli trochę obok tematu... 18.03.08, 22:31
                    CZesc!

                    Tak sobie myślę, ze z drugiej strony idealizowanie kobiet to też jest pół prawdy
                    o kobietach. W końcu ktoś tych chłopów chował... Zazwyczaj odpowiedz o
                    problemach człowieka przynajmniej częściowo wiąże się z jego rodzicami...

                    Nie wydaje mi się też żeby kobiety stały jakoś wyżej moralnie (np. kobiety,
                    mężczyźni pewnie też, nie widzą problemu w kupowaniu np. ubrań szytych w chinach
                    w warunkach urągających prawom człowieka - ważniejszy jest modny ciuch niż to,
                    że moją bluzkę szyła 10-latka mieszkająca w fabryce).
                    Kobiety chyba od zawsze chowane były tak, żeby dbać o potrzeby innych (na
                    pierwszym miejscu był oczywiście mąż czy ojciec) bardziej niz o swoje, a dopiero
                    od niedawna chowane sa tak, że ich uczucia też się liczą... Chłopcy chowani są
                    na zdobywców, mogą często brać, brać i brać. Tak naprawdę dogadanie się płci to
                    kwestia komunikacji, jakby ostatnie 50 lat to jednak ciągłe zmiany ról...

                    Tak więc największa szansa na zmianę leży moim zdaniem w tym jak wychowamy nasze
                    dzieci. Czy we wzajemnym szacunku chłopców do dziewczynek i vice versa czy dalej
                    za "zasłoną mitów" na temat tego jaka jest druga płeć i jak należy ją urobić,
                    podporządkować...
                    • your_and Re: trochę obok tematu... 18.03.08, 23:57
                      uli napisała:
                      > dzieci. Czy we wzajemnym szacunku chłopców do dziewczynek i vice versa czy dale
                      > j
                      > za "zasłoną mitów" na temat tego jaka jest druga płeć i jak należy ją urobić,
                      > podporządkować.

                      Jeśli już poszłaś w taką dygresję...
                      Szacunek polega na zaakceptowaniu że niekoniecznie moje wybory muszą być najlepsze dla innej osoby. Że inni maja inne cele, oczekiwania, punkt widzenia i co innego może im sprawiać przyjemność. A tu raczej na tym forum szacunku mało, jest jak wspomniałaś głównie żale że druga płeć nie okazałą sie taka jak by jedna z drugą babka oczekiwała (znaczy niedojrzały jest) i nie dała się jedynie słusznej "kobiecej" wizji "urobić i podporządkować"...

                      Z reguły etap uwodzenia to krótkie dostosowywanie sie do oczekiwań męskiego "niedojrzałego świata" na zachętę a potem jak już jest po ślubie i klamka zapadła, następuje oczekiwanie żeby to do późnej starości On sie dostosowywał i dojrzewał do jedynie słusznej wizji...

                      • kobietaabc Re: trochę obok tematu... 19.03.08, 08:40
                        Uli, masz rację. Czasem emocje biorą górę i nieco się "radykalizuję" w poglądach. Ale mimo wszystko głęboko wierzę w to, że podnosząc świadomość i aktywność kobiet można zmienić na lepsze ten świat. Your_and z tym szacunkiem do nie do końca tak, bo jeżeli ja bym np. stwierdziła, że "może mi sprawiać przyjemność" zdrada mojego męża to on miałby to uszanować, nie wydaje mi się... Albo gdybyśmy odwrócili sytuację, i kobieta byłaby tą, która nie chce prawdziwego seksu, mogę się założyć, że oceniłbyś to jako przejaw "oczekiwania do późnej starości na dostosowanie mężczyzny do jakiejś wizji" lub pisałbyś, że jest oziębła, bo ma już dziecko, a nie kwalifikowałbyś tego jako należne prawo preferowania jednej przyjemności kosztem innej.
                        Moje życie jest całkowicie dostosowane do oczekiwań męża, ciągle staram się go uwodzić......
                      • uli Re: trochę obok tematu... 19.03.08, 21:37
                        O czym własciwie jest Twój post? O czym Ty do mnie rozmawiasz?
                        Po co ta natrętna pedagogika?

                        Związek to umowa między dwojgiem ludzi, jak sobie pościelą tak się wyśpią.

                        Reszty nie komentuję, bo to nie o mnie.
                        • uli to wyzej było do Your_anda... 19.03.08, 21:39
                          • uli Do Your_anda - sprostowanie 19.03.08, 21:48
                            Ha - może niepotrzebnie przyjęłam to ad personem. Przepraszam, chyba za szybko
                            to przeczytałam.

                            Co do forum i poklepywania się po plecach - pewnie, że takie zjawisko istnieje.
                            Ale przecież rozmawiamy ze sobą wzajemnie, jestesmy różnymi ludźmi...Dla mnie to
                            np ciekawe poznać zdanie innych ludzi, jak już pisałam w innym watku, to siła
                            tego forum.
                            Nie warto wrzucać wszystkich kobiet (mężczyzn, katolików, Rumunów itd) do
                            jednego worka, to się zdajsie nazywa seksizm (lub inny izm). Myślę, że to
                            poklepywanie się po plecach i utwierdzanie w swojej wizji to też element
                            polityki płciowej...
                            Trzeba od czegoś zacząć porządki, jak mówi przysłowie - najlepiej od siebie.
                            • your_and Re: Do Your_anda - sprostowanie 19.03.08, 23:00
                              uli napisała:
                              > Nie warto wrzucać wszystkich kobiet (mężczyzn, katolików, Rumunów itd) do
                              > jednego worka, to się zdajsie nazywa seksizm (lub inny izm). Myślę, że to
                              > poklepywanie się po plecach i utwierdzanie w swojej wizji to też element
                              > polityki płciowej...

                              A jednak ci inni myślą innaczej i poznanie ich zupełnie innego sposobu myślenia
                              drugiej strony barykady to właśnie potęga forumów. A tu mamy okopywanie się po
                              jednej stronie barykady przez poklepywanie sie po plecach.
                              A miarą sukcesu jest duma z tego że się ma rację, tylko osiągniete porozumienie
                              w zwiazku wpływające na poczucucie satysfakcji z relacji do którego rozumienie
                              motywów i mechanizmu działania drugiej płci jest niezbędne (oczywiście nie
                              rezygnując ze swojego).
                              Pozdrawiam
                              • uli Re: Do Your_anda - sprostowanie 20.03.08, 18:46
                                Nie wiem, jakoś trudno mi sobie wyobrazić że w naprawdę ważnych dla związku
                                kwestiach ktos jest na tyle zimny i wyrachowany, żeby cieszyc się, że miał
                                rację, mimo że związek się rozpada.
                                Jakie to ma znaczenie??
                                Myślisz że kompleks ladacznicy i madonny to też kobiece urojenie na punkcie
                                czegos co jest zupełnie dla panów normalne? Uważasz, że dojrzała kobieta powinna
                                pogodzić się z tym, że po tym jak zostanie matką, przestanie być partnerką
                                seksualną? Jak powinien wyglądac w tej syttuacji kompromis??
                                Wiesz, to też jest tak, że Twoje zdanie nie jest reprezentatywne dla wszystkich
                                mężczyzn, bo to niemożliwe. Twój punkt widzenia to punkt widzenia Youranda płci
                                tej i tej w wieku tym i tym itd. Skoro uważasz zdanie kobiet za takie
                                homogeniczne i jednostronne, to czemu w ogóle pisujesz na tym forum?koro
                                wszystkie baby takie same (tak samo głupie?). ja widzę problem, a nie osadzenie
                                go w od razu w cudzysłowiu "problem męski" czy "problem damski". lubisz jakąś
                                kobietę prócz swojej żony?? tak szczerze...
                                Pozdrawiam

                                U
                                • your_and Re: Do Your_anda - sprostowanie 21.03.08, 10:25
                                  uli napisała:
                                  > Nie wiem, jakoś trudno mi sobie wyobrazić że w naprawdę ważnych
                                  dla związku
                                  > kwestiach ktos jest na tyle zimny i wyrachowany, żeby cieszyc się,
                                  że miał
                                  > rację, mimo że związek się rozpada.

                                  Ja wspomniałem o czymś innym. O nastawieniu: związek na moich
                                  warunkach albo żaden - niech sobie idzie w cholerę (bo nie dorósł :
                                  znaczy do moich warunków i oczekiwań).

                                  > Myślisz że kompleks ladacznicy i madonny to też kobiece urojenie
                                  na punkcie
                                  > czegos co jest zupełnie dla panów normalne?

                                  Nawet kojarzę kogo z moich znajomych ten zespół dotyka. Ale to
                                  kolejne zranienie wyniesione z domu rodzinnego. Możesz jedynie
                                  własnego syna przed tym ochronić a nie mieć żal do partnera. Jeżeli
                                  macierzyństwo nie będzie jedyną wartością jaką mu zaszczepisz, ale
                                  także jako wartość będzie widział jako wartość szczęście (choćby
                                  przysposobionych) rodziców w związku.

                                  > tej i tej w wieku tym i tym itd. Skoro uważasz zdanie kobiet za
                                  takie
                                  > homogeniczne i jednostronne, to czemu w ogóle pisujesz na tym
                                  forum?koro
                                  > wszystkie baby takie same (tak samo głupie?).

                                  Może dlaczego odpisałem akurat Tobie. Bo wreszcie zwróciłaś uwagę na
                                  pewną niekonsekwencję że ci niedojrzali narcystyczni faceci to
                                  czyjeś kochane dzieciątka maminsynki, jadowite teściowe rozwalające
                                  związki to dziś jedynie nadopiekuńcze mamusie.
                                  To już wiele, może kogoś pobudzić do refleksji

                                  > ja widzę problem, a nie osadzenie
                                  > go w od razu w cudzysłowiu "problem męski" czy "problem damski".

                                  Nawet tak popularnonaukowe ujecia przychologii zwiazków jak
                                  Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus, Płeć mózgu czy Para z
                                  dzieckiem publikującej tu na gazecie Milskiej tłumaczy to że
                                  znalezienie rozwiązania problemu związku bez zrozumienia innego
                                  podejścia obu płci jest prawie niemożliwe ale każdy ma prawo
                                  specjalistów gdzieś i mieć własny pogląd.

                                  • uli Re: Do Your_anda - sprostowanie 21.03.08, 15:15
                                    > Nawet kojarzę kogo z moich znajomych ten zespół dotyka. Ale to
                                    > kolejne zranienie wyniesione z domu rodzinnego. Możesz jedynie
                                    > własnego syna przed tym ochronić a nie mieć żal do partnera. Jeżeli
                                    > macierzyństwo nie będzie jedyną wartością jaką mu zaszczepisz, ale
                                    > także jako wartość będzie widział jako wartość szczęście (choćby
                                    > przysposobionych) rodziców w związku.

                                    Widzisz problem tylko z jednej strony - chłopców zranionych przez matki.
                                    tymczasem te matki to też dorosłe zranone niegdyś przez kogoś dziewczynki (np
                                    przez obecne w naszej kulturze przekonanie, że lepiej mieć synka niż córkę, i
                                    gwarantuję Ci że to jedynie poczatek historii życia jako druga, gorsza płeć) ..
                                    Dziecko ma dwoje rodziców, dlaczego wg Ciebie zawsze winna jest matka? Czasem
                                    winny jest ojciec. Zazwyczaj jednak OBOJE. Skąd u Ciebie ten biedny tata
                                    stłamszony przez autorytarną matkę?? Your and nie chcę się mieszać, to nie moja
                                    sprawa - ale może projektujesz własny nierozwiązany konflikt z matką na
                                    wszystkie kobiety?? (to pytanie retoryczne, nie oczekuję odpowiedzi). Nie piszę
                                    tego, żeby Ci dopiec, po prostu widzę, że masz spore pretensje do płci żeńskiej,
                                    często nieuzasadnione. Może to z resztą jakiś bezinteresowny mizoginizm?

                                    I wreszcie piszesz żeby odczepic się od partnera-mężczyzny. Skoro jest dorosłym
                                    człowiekiem który Z WŁASNEJ WOLI zzaangażowal się w związek, to powinien
                                    spróbować przepracować swoje problemy. Albo wybrać samotność - żeby nie
                                    krzywdzić innych - żony, dzieci - KOLEJNYCH POKOLEŃ. To się nazywa
                                    odpowiedzialność wobec tego
                                    co oswoiłeś. Tak samo jak kobieta. Oboje powinni. Inna sprawa że często nie są
                                    na tyle dojrzali. Związek jest z wolnej woli, przypominam. I tylko w tych
                                    okoicznosciach ma szansę być przyjemny dla obojga.

                                    Widze też, że wolisz widzieć tylko jędzę i biednego gnebionego chłopca. Jak dla
                                    mnie wielka niesprawiedliwość. Kobiety też mają problemy, które wynosza z domu
                                    rodzinnego, wiesz? Mają.

                                    > Nawet tak popularnonaukowe ujecia przychologii zwiazków jak
                                    > Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus, Płeć mózgu czy Para z
                                    > dzieckiem publikującej tu na gazecie Milskiej tłumaczy to że
                                    > znalezienie rozwiązania problemu związku bez zrozumienia innego
                                    > podejścia obu płci jest prawie niemożliwe ale każdy ma prawo
                                    > specjalistów gdzieś i mieć własny pogląd.

                                    Wiesz, może dlatego, że jestem nieufna w stosunku do tego co "popularnonaukowe"i
                                    do p. Milskiej, skłania mnie jednak do szukania czegoś poza popularnymi
                                    poglądami na temat tego jakie to są zwykle kobiety i mężżczyźni i jak w
                                    popularny sposób można się dogadać. Przeciwników teorii tego, że płeć
                                    biologicznie determinuje nasze postępowanie jest równie wielu jak
                                    zwolenników...Każdy "naukowiec" usiłuje przeforsować swoje prywatne poglądy, co
                                    mnie nie dziwi. Kazdy może sobie wybrać ;)

                                    Mnie osobiście podoba sie buddyjskie podejscie do ludzkich niedoli - im bardziej
                                    nie umiemy się rozstać ze swoimi roszczeniami co do tego jaki świat i inni
                                    ludzie powinni być wobec nas, tym w wiekszą wpadamy desperację, gdy jednak
                                    okazuje się, że tacy nie są, ze świat nie spełnia naszych ambicji! Absurdalne
                                    żądania europejczyków, pomysł, że jest wszechswiat a środku niego człowiek
                                    (biały, płci męskiej) całkiem poprzewracały nam we łbach, stąd tylu smutnych i
                                    niezrównoważonych ludzi. Bo zawsze czegoś brakuje, bo ktoś nie jest taki jak
                                    powinien...Porzuć swoje oczekiwania, a świat od razu będzie przyjemniejszym
                                    miejscem - będzie mógł Cię czyms zakoczyć - to moje motto.

                                    Co do genezy problemów - dlatego piszę, że są dla mnie bez płci, bo uczucia są
                                    te same - uniwersalne dla nas wszystkich. Co najwyżej geneza - czyli
                                    niespełnione oczekiwania, które sa różne dla kobiet i mężczyzn (dla ludzi z
                                    miasta i ze wsi itd itd) - jest różna. Ale źródło to właśnie nasze niespełnione
                                    oczekiwania. Nie widzimy często druggiego człowieka w całości, nie chcemy nawet.
                                    Widzimy tylko to, co nauczono nas w nim widzieć.

                                    Pozdrawiam
                                    • your_and Re: Do Your_anda - sprostowanie 22.03.08, 12:20
                                      uli napisała:
                                      > Widzisz problem tylko z jednej strony - chłopców zranionych przez matki.
                                      > tymczasem te matki to też dorosłe zranone niegdyś przez kogoś dziewczynki

                                      Widzę problem postawienia rodzicielstwa przed partnerstwem a nie problem matek i
                                      konsekwencje tego w swoim własnym związku jak i w związkach swoich dzieci. Wiec
                                      to co piszesz to raczej twoja projekcja jak powinien myśleć facet
                                      A przy okazji wiesz jaki jest efekt na późniejszy związek zranienia dziewczynki
                                      przez dominującą matkę? Wpisz w google "zespół modliszki"

                                      > tego, żeby Ci dopiec, po prostu widzę, że masz spore pretensje do płci żeńskiej
                                      > często nieuzasadnione. Może to z resztą jakiś bezinteresowny mizoginizm?

                                      Czy to że pokazuję że druga strona też jest wina to już mizoginizm? Na tej
                                      zasadzie prawie wszystkie piszące tu babki to szowinistki, bo zawsze widzą
                                      jedynie winę faceta w każdym wątku - a wina w większości przypadków jest po obu
                                      stronach ale przyłączanie się do ataków na facetów wiele nie wniesie poza
                                      podniesieniem poziomu agresji do rozwiązania konfliktów. Raczej wytłumaczenie
                                      dlaczego facet tak postąpił i co go może ranić i jaka jest motywacja jego działań .

                                      > co oswoiłeś. Tak samo jak kobieta. Oboje powinni. Inna sprawa że często nie są
                                      > na tyle dojrzali. Związek jest z wolnej woli, przypominam. I tylko w tych

                                      W większości historii na tym forum dojrzałość kobiety oceniana jest przez
                                      pryzmat tego czy potrafi w odróżnieniu od faceta poświecić sie dziecku a ojciec
                                      nie i dlatego jest niedojrzały a ona tak. Przecież to nonsens, samice ssaki o
                                      najmniejszym mózgu postępują równie "dojrzale" i jest to regulowane przez poziom
                                      hormonów we krwi które mają samice a samce nie mają.
                                      Dojrzałość zaś jako umiejętność budowania satysfakcjonującego OBIE strony
                                      związku to co innego i ten temat mnie interesuje.

                                      > popularny sposób można się dogadać. Przeciwników teorii tego, że płeć
                                      > biologicznie determinuje nasze postępowanie jest równie wielu jak
                                      > zwolenników...

                                      Nie płeć determinuje ale poziom hormonów charakterystyczny dla danej płci. Dziś
                                      jest już oczywiste w świetle doświadczeń na zwierzętach i ludziach że traktując
                                      faceta progesteronem a zbijając testosteron stanie sie on domatorem oddanym
                                      dzieciom, a kobiety które biorą testosteron stają się oziębłymi matkami a
                                      dostają hopla na punkcie seksu.
                                      Dziecko ma też ojca ale jeżeli matka postawi na pierwszym miejscu rodzicielstwo
                                      ojciec sie wycofuje, najczęściej w inny związek albo relacje bo samo
                                      rodzicielstwo w odróżnieniu od kobiety mu nie wystarcza.
                                      • uli Re: Do Your_anda - sprostowanie 22.03.08, 14:51
                                        CZasem mam wrażenie, że czytam list, który jest odpowiedzią na czyjś zupełnie
                                        inny list, nie mój. Nie wiem, czy naprawdę nie rozumiesz co piszę, czy nie
                                        chcesz, niewazne, trudno. Nie wszyscy muszą się rozumieć.

                                        Pozdrawiam, wesołych świat

                                        Uli
                                        • uli Re: Do Your_anda - sprostowanie 22.03.08, 14:53
                                          Chcesz wierzyć, że wszystkiemu winna jest matka - wierz.
                                          Ja Ci nie wróg.
                                  • aandzia43 Re: Do Your_anda - sprostowanie 22.03.08, 16:09
                                    Your-and:
                                    Ale to
                                    > kolejne zranienie wyniesione z domu rodzinnego. Możesz jedynie
                                    > własnego syna przed tym ochronić a nie mieć żal do partnera


                                    Ja, podobnie ja Uli kompletnie nie rozumiem, dlaczego niezadowolona zona nie
                                    miałaby miec żalu do ewidentnie zawodzacego ja partnera? Czy to, ze został on
                                    tak, a nie inaczej ukształtowany przez nature i warunki srodowiskowe, zwalnia go
                                    od odpowiedzialnosci wobec partnerki? Jak ktos popełni przestepstwo, to idzie
                                    siedziec, a trudne dzieciństwo moze byc tylko okolicznoscia łagodzaca, ale nie
                                    zwalniajaca od odpowiedzialnosci. Znajomosc mechanizmów prowadzacych ludzi do
                                    popełniania grzechów wobec nas jest bardzo wskazana, ale to nie nic wspólnego z
                                    odczuwaniem, czy nie odczuwaniem bólu z powodu własnej traumy.

                                    Obojetnie co doprowadziło nas do takiego, a nie innego aktualnego stanu, w
                                    ostatecznym rozrachunku za nasze czyny odpowiadamy tylko my. A wymaganie, by
                                    krzywdzony przez nas człowiek odczepił sie od nas (i nie miał pretensji), jest
                                    powaznym naduzyciem. Powiem wiecej: jest sku....stwem. I dowodem na to, ze
                                    zadamy od swiata uznania na stałe statusu ofiary. Bez zadnych prób
                                    zadoscuczynienia skrzywdzonej przez nas osobie. Przyznaje, bardzo wygodne. I
                                    kompletnie nie rozwojowe.

                                    I jeszcze jedno: takiej absolutnej akcaptacji i wybaczenia wymaga sie zazwyczaj
                                    od matki. Wymaganie jej od partnerki/ra swiadczy o...niedojrzłosci własnie, ze
                                    tak uzyje tego wytartego, a nie lubianego przez ciebie słowa. Obojetnie, jaki
                                    splot okolicznosci doprowadził do tej niedojrzłosci.

                                    Bez dopuszczenia do siebie swiadomosci swoich win i bez przyjecia na swoje plecy
                                    ciezaru swoich grzechów nie ma mowy o tym, ze bedzie lepiej, ze zacznie sie
                                    jakas prace nad soba, ze ktos skrzywdzony przez nas potraktuje nas powaznie i
                                    zechce z nami gadac, itd. Bedzie tylko miotanie sie w poczuciu krzywdy i
                                    szukanie winnych. A wyedukowanie, znajomosc mechanizmów, erudycja sa tu akurat
                                    najmniej wazne. To towar łatwiejszy do zdobycia niz dojrzłosc.
    • eastern-strix niedojrzalosc 18.03.08, 10:20
      uli ma racje gdy pisze, ze to wynik niedojrzalosi faceta. Zaden z moich ex nie
      gustowal w tego typu produkcjach, natomiast wszyscy byli psychicznie dojrzali do
      zwiazku i co najwazniejsze, zawsze dbali (takze w lozku) aby bylo mi dobrze.

      Mysle,ze upodobanie do tego typu produkcji wiaze sie z tym,ze poniewaz sa one
      dostosowane tylko do meskich potrzeb, latwo sie samemu zaspokoic , natomias
      'full sex' wiaze sie z tym,ze oprocz brania, nalezy takze dawac, do czego Twoj
      partner nie wydaje sie przygotowany.

      zuwazylam,ze im bardziej dojrzaly psychicznie mezczyzna, tym mniej go kreca te
      jednowymiarowe produkcje, w ktorych kobieta traktowana jest nie jak
      partnerka,ale jak seks-zabawka.
Pełna wersja