problemy rodzinne

06.03.08, 08:24
Mamy dwójke dzieci, 5 lat i 1 rok, od półtora roku jesteśmy małżeństwem. Żona
jest już po jednym rozwodzie (pierwsze dziecko z pierwszego małżeństwa). Od
pewnego czasu żona mnie bardzo krytykuje, praktycznie o wszystko: że jestem
zmeczony po pracy, że o czymś zapominam (np kupić chleb lub załatwić jakiś
drobiazg), że nie pomagam jej. Fakt jest taki że pomagam jak moge, zmywam,
czasem coś ugotuje, zrobie kolacje, zostaje z dziecmi gdy żona jedzie cos
załatwić do miasta i wogóle nie praotestuje żeby z nimi zostać. Denerwóje mnie
traktowanie mojej żony, nie liczy sie z moim zdaniem i ciągle mnie krytykuje.
Nie rozumie tego że moge być zmeczony po pracy, ja nawet nie mówie że jestem
zmeczony bo wiem że bedzie kłótnia, ale jak widzi że sie położe albo jak mnie
o coś poprosi i powiem zaraz to już jest kocioł, nie okazuje mi uczuć, sex
uprawiamy 3-4 razy w miesiącu, w pozostałe dni żona cały czas nażeka że ją
głowa boli lub jest zmeczona lub jakas inna wymówka. Staram sie jak moge,
często robie jej masaże bo wiem że to lubi ale nie dostaje nic w zamian, nawet
dziękuje tylko tekst - "tak krótko" ? ostatnio sie pokłóciliśmy i żona
powiedziała że już nic do mnie nie czuje i ją nic nie obchodzi... co mam robić
proszę o rade
    • lookbill Re: problemy rodzinne 06.03.08, 09:30
      "co mam robić
      > proszę o rade"


      Dorosnąć, dorosnąć!
    • your_and Re: problemy rodzinne 06.03.08, 10:55
      Ty normalnie z tego co piszesz to pantofel jesteś.
      Pomagam, zmywam, gotuję, masaże, opieka a ona z zawsze mordą.
      Kobiety chętnie takiego owiną wokół palca, wkręcą w wysługiwanie się
      ale nie będą ani szanowały ani kochały ani pożądały tym bardziej
      (brak okazywania uczuć i seksu).
      W dodatku będą ciągle wściekłe na siebie że wybrały takiego durnia a
      nie męskiego faceta i tą złość ciągle wyładowują na pantoflu. I nie
      pomoże wcale że będzie nawet dwa razy bardziej usłużny, bo najlepszy
      służący nie zastąpi mężczyzny przy boku który ma osobowość.
      Jak ci to przeszkadza to poczytaj tu:
      Jak nie zostać pantoflarzem
      • mama-cudownego-misia Re: problemy rodzinne 06.03.08, 11:48
        Zgadzam się, Jurandzie, najlepiej babie przywalić w mordę i wytargać
        za kłaki, jak tylko oboje wrócicie z pracy i ona będzie chciała,
        żebyś coś w domu zrobił! Tak robi prawdziwy mężczyzna! Tylko
        psychicznie wykastrowane pantofle pomagają w domu!
        Jesteś pewien, że nie jesteś moim teściem?

        Problemem tych Państwa nie jest to, że on sprząta i gotuje
        (czasami), bo to akurat zdrowy objaw partnerstwa, ale to, ze jedno
        drugiemu działa na nerwy. Dlaczego, przez internet nie da się
        stwierdzić, i jedyne, co im można poradzić, to żeby sobie znaleźli
        jakiegoś terapeutę i porozmawiali z nim o całej sprawie... Takie
        komentarze, jak Twoje, mogą tylko zaszkodzić.
        • your_and Re: problemy rodzinne 06.03.08, 12:38
          Nie wiem czy masz odniesienie mamo-cudownego-misia co odróżnia
          partnerstwo o pantoflarstwa, bo na pewno nie to czy ktoś się
          angażuje i pomaga w domu, albo wytarga kogoś za kłaki, dla mnie
          symptomy są oczywiste.
          A dlaczego kobiety gardzą pantoflami i są zawsze na nich wnerwione i
          wyładowują złości, mimo że są pomocni i usłużni zapytaj lepiej
          innych kobiet. I dlaczego tak już jest że jeżeli kobiecie uda po
          wielu staraniach zdominować swojego partnera jest tym bardziej
          nieszczęśliwa i afiszuje sie z tym uczuciem.
          • mama-cudownego-misia Re: problemy rodzinne 06.03.08, 12:57
            Myślę, że te "oczywiste symptomy" to Twoja projekcja...

            Nic nie wiesz o tym człowieku poza tym, że sprząta, masuje, i ma
            problem w małżeństwie. Trochę za mało na wydawanie diagnozy.
            Wystarczająco na radę, żeby się udał do specjalisty.
            Tak samo jest zresztą z nasza dyskusją na wątku o seksie w ciaży -
            dziewczyna jest w 15 t.c., a Ty już wiesz, że jak sie nie przełamie
            i nie da nie powiem czego, to "tak zaczyna się oddalanie", wiesz, że
            jej się tylko "wydaje, że mąż ją rozumie", itd, itp...
            • your_and Re: problemy rodzinne 06.03.08, 16:40
              Niemal każda dłuższa odpowiedź na forum to częściowo projekcja. I
              moja i twoja. Odwołuje się do własnych doświadczeń, zranień,
              obserwacji i subiektywnej obserwacji świata.
              Różnica taka że ja widze świat inaczej na męski sposób, a to
              zupełnie inny punkt widzenia innych celów, oczekiwań wartości. Nie
              wiem czy obiektywnie lepszy czy gorszy – ale zupełnie inny.

              Wasze babskie spojrzenie nie jest myślisz mocno subiektywne? Zauważ
              ze gdyby podobny tekst napisała na tym forum kobieta zaraz dostałaby
              oklepane tu rady: nie jest ciebie wart, zastanów się czy warto z nim
              być itd a nie wskazanie żeby się udać do specjalisty :)
              Swoją drogą żeby się zmotywować się do wybrania do specjalisty
              trzeba najpierw uznać ze się poważny problem...

              Co do zaś wspomnianej przez Ciebie naszej dyskusji o seksie w ciąży
              czepiam się przecież Ciebie z twoim babskim podejściem, a nie
              dziewczyny w 15tyg ciąży. Moim zdaniem Twoje odpisywanie że
              odmawianie seksu nie wpłynie żaden sposób na bliskość (w kontekście
              braku ochoty w statystycznie najbardziej kryzysowym momencie
              związku, a nie stanów chorobowych) na forum o problemach w
              związkach, to jak pisanie że przecież jedno piwko jest przecież
              absolutnie okej i o czym ta mowa na forum dla ludzi z problemami
              alkoholowymi. Choć jedno i drugie jest bezsprzecznie prawdą to w
              określonym kontekście jest mocno szkodliwe.
              • mama-cudownego-misia Re: problemy rodzinne 07.03.08, 12:08
                Wiesz, Jurandzie, może ona nie jest jego warta, moze on jej, a może
                oboje są siebie warci, tego nie wiemy. Za to wiem jedno - wysyłając
                faceta na męsko-szowinistyczno-świniowaty ( ;-) ) tekst o
                pantoflarstwie i sposobach radzenia sobie z nim robisz mu
                niedźwiedzią przysługę - stawiasz diagnozę, że jest pantoflarzem i
                odsyłasz do rozwiązań, które w dzisiejszym świecie nie mają racji
                bytu (a właściwie nie do rozwiązań, bo rozwiązań w podlinkowanym
                przez Ciebie tekscie nie ma). Nie tędy droga! Szczególnie, że męsko-
                szowinistyczno-świniowaci macho to gatunek na wymarciu...
                • your_and Re: problemy rodzinne 07.03.08, 14:42
                  mama-cudownego-misia napisała:
                  > przez Ciebie tekscie nie ma). Nie tędy droga! Szczególnie, że
                  męsko-
                  > szowinistyczno-świniowaci macho to gatunek na wymarciu...

                  Zasadniczo masz rację. Pole po nim przejmuje głównie gatunek
                  niesamodzielnych wychowanych w kobiecej dominacji dużych chłopców
                  przyzwyczajonych nie podejmować własnych decyzji tylko słuchać mamy
                  a potem żony. Coraz częściej rozdartych emocjonalnie pomiędzy
                  lojalnością miedzy jedną i drugą. Nieszczęśliwych jednak i
                  rozczarowanych że żona nie jest tak wyrozumiała i lot odczytująca i
                  spełniająca pragnienia jak była matka. I na nich najczęściej żalą
                  sie tu babki. Jedni zostają nieszczęśliwymi pantoflarzami inni
                  sfrustrowani wpadają w nałogi i różny sposób uciekają od życia i
                  rozczarowań.

                  Prawa w związku ma ten kto jest ich świadom i ma siłę je egzekwować,
                  szanując jednocześnie prawa i oczekiwania drugiej strony - bo ten
                  kto zdepta prawa drugiej strony w duszy i tak będzie nieszczęśliwy.
              • mama-cudownego-misia Re: problemy rodzinne 07.03.08, 12:09
                Żeby nie było nieporozumień, mówiąc o męsko-szowinistyczno-
                świniowatym tekście czy macho, odwołuję się do archetypu, który w
                środowiskach feministycznych funkcjonuje też pod zamienną
                nazwą "Misio", a nie rzucam mięsem.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: problemy rodzinne 10.03.08, 22:33
      To co skłania mnie do włączenia się do tego wątku , to nie tyle
      jakaś konkretna rada dla Pana , ale reakcje na Pana list.
      Kobieta żąda dorośnięcia i dojrzałości, a mężczyzna uważa Pana za
      słabego pantoflarza, którym żona może tylko gardzić. Zastanawiam
      się , co w Pana wypowiedzi skłoniło do zajęcia tak skrajnych i dość
      brutalnych wobec Pana stanowisk.
      Czy odnajduje Pan w tych wypowiedziach cokolwiek, co
      odzwierciedlałoby Pana sytuację ? Może to jest taki dwugłos, którym
      przemawia do Pana pańska żona ?
      Może Pan w istocie obawia się odrzucenia ze strony żony, którą
      postrzega Pan jako bardzo wymagającą, rystrykcyjną i nieczułą i
      wobec której trudno Panu czuć się dostatecznie męski?
      Dla jasności, nie uważam zaprezentowanej przez postawy jako skrajnie
      niedojrzałej lub skrajnie uległej. Raczej widzę tu pewne uwikłanie
      się w eksploatujący psychicznie związek. Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja