A bylo tak pieknie...

08.03.08, 10:44
Tak tak, jeszcze do przedwczoraj siedzialam, czytalam u udzielama
rad na forum "dobry porod", a teraz sama potrzebuje porady.. :(
Dlaczego to wszystko takie trudne?? W skrocie napisze, od ponad roku
mieszkam za granica z moim mezem. On ma juz dzieci z poprzedniego
zwiazku i nie planowal wiecej, ale jak mi powiedzial, ja jestem ta
jedyna, z ktora chce miec dziecko. Powiedzialam mu, ze on jest dla
mnie najwazniejszy, ze jesli nie chce, to ja moge z tym zyc, ze ma
to przemyslec... Utwierdzal mnie w przekonaniu, ze chce no i stalo
sie... Jestem w ciazy, ktorej najlatwiej nie przechodze, ale zle tez
nie jest. Jak chyba kazda normalna kobieta juz teraz zastanawiam sie
nad porodem, jaki wybrac, gdzie, co i jak... Faktem jest, ze
zaprzata to moje mysli no i to rozpetalo burze.. Slysze tylko non
stop, ze caly czas jestem "nieobecna" (podobno od poczatku ciazy),
ze moim celem jest tylko posiadanie dziecka i on mi do tego posluzyl
(bzdura kompletna), nagle twierdzi, ze nie jest i nigdy nie byl ze
mna szczesliwy, ze ja nie moge dac komus szczescia (jeszcze kilka
dni temu slyszalam, ze kocha mnie ponad wszystko, ze mysli w kazdej
sekundzie o mnie, ze non stop jak gdzies jest, to "szuka" czy czasem
nie jestem w poblizu, ze jestesmy nierozlaczni i tak zwiazani ze
soba, ze nic nie jest w stanie tego zmienic itp, itd... ze az sie
mdlo robi), a teraz ze czemu on ma takiego pecha, ze na taka trafil,
ze sie poddaje, ze beznadzieja itp.
To strasznie przykre dla mnie i bardzo to przezywam, tym bardziej,
ze naprawde nie wyobrazam sobie ani jednej sekundy bez niego. Nie
wiem co robic. Wiem, ze nie wolno mk tak pisac, ale momentami
strasznie zaluje, ze jestem w ciazy, mam wrazenie, ze wygladaloby to
wszystko zupelnie inaczej... Ze nie chce tego dziecka :(
Mam wrazenie, ze powinnam spakowac walizke i po prostu wyjechac...
tylko nie bardzo mam do czego... Nie mam mieszkania, pracy (i nikt
mi jej nie da w zaawansowanej ciazy, ani krotko po...)
Mam wrazenie, ze wszystko rozwalilo mi sie doslownie w kilka dni.
Maz jeszcze teraz wyjezdza (ja musze zostac ze wiadomych wzgledow).
Wyobrazam sobie kolejne tygodnie milczenia jak go nie bedzie. Jak ja
to wszystko przejde... ?? Pomozcie...
    • twoj_aniol_stroz Re: A bylo tak pieknie... 08.03.08, 11:40
      Odnoszę nieodparte wrażenie, że przez niego krzyczy strach,
      dosłownie. Wiesz może dlaczego rozpadło się jego poprzednie
      małżenstwo? Tu może być klucz do jego reakcji. Niestety są na
      świecie kobiety (w całkiem dużej liczbie), które najpierw są
      ognistymi kochankami, seks jest niezmiernie istotny, igraszki mesko -
      damskie na najwyzszym poziomie, potem pojawia się dziecko i kobieta
      skupia się na dziecku (nie mówię zaraz po porodzie, bo to jest
      normalne) odstawiając faceta na bok. On już przestał pelnić rolę
      reproduktora, seks już nie jest ważny, bo przecież jego owoc właśnie
      drepcze po domu, więc łóżko jest meblem wyłącznie do spania,
      igraszki męsko - damskie to nudna dziecinada, a ognista kochanka
      przemienia się w mamusię, ktora świata poza dzieckiem nie widzi. Być
      może tak właśnie to wygladało w poprzednim małżeństwie i facet po
      prostu boi się, że ten "numer" się powtórzy, że znów stanie się
      dostawcą pieniędzy do domu i nikim wiecej.
      • your_and Re: A bylo tak pieknie... 08.03.08, 11:58
        twoj_aniol_stroz napisała:
        > dosłownie. Wiesz może dlaczego rozpadło się jego poprzednie
        > małżenstwo? Tu może być klucz do jego reakcji. Niestety są na
        > świecie kobiety (w całkiem dużej liczbie), które najpierw są

        Też miałem na tym punkcie fobię. Ale za drugim razem gdy temat był znany i przerobiony i pilnowałem sie i ja i moja partnerka. I się nie powtórzyło, oboje znaliśmy schemat, zagrożenia i swoje wzajemne oczekiwania.

        Ale najczęściej poruszenie tego tematu zbywane jest przez kobiety roszczeniowo jedynie "niedojrzałością mężczyzny".
        • twoj_aniol_stroz Re: A bylo tak pieknie... 08.03.08, 12:08
          No więc dlatego glośno o tym powiedziałam, bo faktycznie jest to
          spory problem wielu małżeństw. Wychodzi to w szczerych dyskusjach z
          mężczyznami.
    • anika305 Re: A bylo tak pieknie... 08.03.08, 12:10
      Mam podobne wrażenie:-)Przestraszył sie,że znowu sie rozpadnie. I chyba wychodzi
      z założenia ,że najlepszą obroną jest atak.
      Pogadaj z nim ze spokojem.Zapewnij,że wszystko będzie ok.
      Zaciągnij do sypialni na sex lub przytulanie zależy na co masz ochotę:-)
      Gadać gadać i jeszcze raz gadać. Szkoda związku wygląda na to że jesteście
      szczęśliwi tylko macie kryzys. On sie boi a i Ty pewnie też nie oceniasz
      sytuacji zbyt obiektywnie- hormony.
      Ja w pierwszej ciąży też o mało sie nie rozwiodłam a teraz mamy 2 i wszystko
      wspaniale:-)
    • karolina.chonly Re: A bylo tak pieknie... 08.03.08, 14:33
      Dzieki za dobre slowo...
      Niestety mam wrazenie, ze tym razem to juz nic z tego nie bedzie. :(
      Pisze "tym razem", bo to niestety nie pierwszy raz. Moze nie bywalo
      az tak zle, ale tez pare razy slyszalam, ze mi zalezy tylko na
      dziecku, ze on go nigdy nie chcial (!!!! tak wlasnie mowil i jak to
      slysze, to moglabym mu noz w plecy wsadzic!!!) Najgorsze jest to, ze
      jak jest (bylo) OK, to wydawalo sie to tak silne, ze naprawde nic
      nie jest w stanie tego zniszczyc. Potem byla burza (zeby tylko
      burza.. wolalabym 100x burze, anizeli te lodowato zimne rozmowy) i
      wszystko jakby sie walilo. Po kilku dniach spokoj i znowu
      sielanka... i tylko slyszalam, ze przeciez on jest tez tylko
      czlowiekiem i ma prawo do takiego czy innego zachowania, ale ze mnie
      tak kocha, ze nie wyobraza sobie zycia beze mnie itp, itd, od
      poczatku.
      Ja juz po prostu nie wiem czy i w co mam mu wierzyc...
      Ktorej "wersji" tego czlowieka mam sie trzymac. Czasem naprawde
      mysle, ze moze powinnam wrocic..., ale ja nie mam na to sily :(
      • mona817 Re: A bylo tak pieknie... 08.03.08, 16:53
        Ja też mam wrażenie, że Twój facet się wystraszył... Tomi przypomina
        akcję typu "na pewno się przewrócę, więc od razu się położę". Chodzi
        mi o to, że ludzie czasem nie wierzą, że może ich spotkać coś
        dobrego, więc kiedy się to dzieje to starają się podświadomie
        spaprać to co dostali... Na pewno wiesz o co mi chodzi.
        Z drugiej strony, facet z histerią i muchami w nosie jest Ci teraz
        potrzebny, jak drugi pępek. Spróbuj mu wytłumaczyć, że gdyby miał
        być tylko reproduktorem, to zaszłabyś w ciążę już dawno (zakładam,
        że jesteście razem już jakiś czas) i zdążyłabyś już go zostawić (bo
        na co by Ci był, gdybyś już miała dzieco?)...
        Kochana! To Ty potrzebujesz teraz opieki i wsparcia, to Tobie się
        należą i nie daj się wpędzić w poczucie winy. Skoro panu się nie
        chciało dziecka to mógł sobie kokardę z ... uwiązać a nie seks
        uprawiać.
      • twoj_aniol_stroz Re: A bylo tak pieknie... 08.03.08, 17:04
        No to tak, może napisz do niego długi list, bez oskarżeń, że to Ty
        jesteś winien, ale także bez stwierdzeń typu, że to może moja wina.
        Napisz po prostu, że odczytujesz te hustawki jako jego lęk o to, że
        drugi raz się nie uda. Możesz spokojnie opowiedzieć o swoim uczuciu
        do niego i bólu z powodu oskarżeń, które są bez pokrycia. List jest
        o tyle dobrą formą, że mozesz to wszystko przemyśleć, setki razy
        skreślić i potem gotową wersję wysłać. Rozmowa to są słowa, które
        wybiegają i już nie da się ich cofnąć, w liście zawsze mozna
        poprawić.
        Wierzę, że jednak sobie poradzicie :) Trzymaj się cieplutko :)
    • karolina.chonly Re: A bylo tak pieknie... 08.03.08, 23:29
      Dzieki wielkie za wsparcie. Pozdrawiam i rowniez trzymajcie sie
      cieplo!!
Pełna wersja