leli1
10.03.08, 14:29
jak z tym sobie radzić? Nie potrafie normlanie funkcjonować. Ciągle myśle o moim ciężko chorym ojcu. Każdy tel. powoduje silne ukłucie w sercu. Nie moge spać, nie mogę jeść, nie cieszy mnie nic. Nie umiem sie bawic z moim dzieckiem, nie umiem sie cieszyc dniem/zdarzeniami/drobnostkami. Mąż stara sie jak moze, synek choc malenki tez wiele rozumie i pociesza jak umie. Ja jednak kompletnie nie nadaje sie do zycia i w ogole nie trafiaja do mnie slowa w stylu "przeciez ojciec ma juz swoje lata". Nie umiem sie pogodzic z jego bólem, z moją bezsilnością. Obwiniam sie, ze za mało robie aby mu ulżyć czy pomóc. Wczoraj po kilkudniowym pobycie aby sie nim opiekowac, z bolem serca wrócilam do domu, bo przeciez musze tez zyc swoim zyciem (młodziutki juz strasznie tesknil za mna). Mysle teraz czy moja siostra bedzie umiała sie nim zająć i zadręczam sie tym, ze go zostawiłam, widziałam jak strasznie nie chciał abym wracała-bał sie i ja także.
Zyje w ciągłym strachu i stresie. Byle co powoduje łzy w moich oczach. Nie umiem sie skupic na niczym (teraz na szczescie nie musze chodzic do pracy, bo pewnie i tak nie byloby ze mnie pozytku, ale kiedys przeciez bede musiala pójść).
Jak mam sobie z tym poradzic, gdzie i jak szukac siebie. Kompletnie sie pogubiłam :(