mam juz dosc mojego faceta!!

14.03.08, 21:37
zyjemy bez ślubu i mamy 11 miesiecznego syneczka,którego kocham
ponad życie.Mój chłop zawsze potrafił pieknie gadać,a mało robić.Od
smego początku opowiadał ze bede jego żoną,ze jestem najwazniejsza
itp.po czasie okazało sie ze ze ślubu nici bo on nie mam na to
ochoty,teraz juz ja nie chce!A ze jednak najwazniejsi sa jego
koledzy,przynajmniej tak mi daje odczuc.Wraca po nocach do domu bo
siedzi z kumplami i gra np. w knajpie w karty,czasem zdazyło mu sie
przyjsc o świcie nastepnego dnia,ja siedze całymy dniami z
syneczkiem,nie mam nawet go komu na chwilke podrzucic,zeby odsapnąć
psychicznie,kiedy dzwonie on nie ma ochoty czesto odebrac
tel.przychodzi wtedy jak mu sie znudzi a nie wtedy kiedy ja go
potrzebuje.On ma czas na knajpy ,na rozrywki i uprawianie sportu ja
nie mam kiedy,nawet czasem za przeproszeniem sie załatwić.W nosie ma
moje potrzeby,nie moge z nim porozmawiac i powiedziec mu co mnie
boli bo zaraz sie drze ze przesadzam.Wiecznie wymaga,zeby było
posprzatane,zakupy zrobione,ugotowane,wyprasowane itp.Oczywiscie nie
robie tego wszystkiego bo nie mam ochoty mu usługiwac jak on nie
daje mi nic w zamian.Robie tyle ile moge! do tego jeszcze mówi ze to
jest mój zasrany obowiązek,on sie ze swoich nie wywiązuje.4 lata
temu byłam w ciązy,lecz ciąza była martwa,kiedy prosiłam go zeby był
ze mna po zabiegu ,to pojechał na ryby,jak wróciłam ze
szpitala,zrobił to samo!Jak on mógł mnie w takiej chwili zostawic
samą?Kiedys ubolewałam nad tym ze go nie ma w domu,przyspożył mi juz
tyle bólu i cierpienia,ze juz nie mam siły,stało mi sie wszystko
obojetne,ale teraz mam go poprostu dosc i wole jak go nie ma,bo
kiedy jest to cały czas sie o coś czepia,na okrągło są kłótnie,do
wszystkiego sie wtrąca a praktycznie nic nie robi,cały czas mnie
poucza,wyzywa o byle głupote,przychodzi mu to tak lekko jak gdyby
mówił do mnie po imieniu!.Obrzydło mi juz to!!CZUJE SIE JAK
ŚMIEC,potrafi mnie upokarzac przy innych.Wyprowadzałam sie juz ze 3
razy ale zawsze mnie jakos ubłagał i wróciłam,od kiedy jest na
świecie mój synek,coraz czesciej mam ochote zniknąc z tego domu.Boje
sie ze kiedyś synek bedzie brał przykład z ojca,nauczy sie braku
szacunku do kobiet jak i równiez do mnie.Seksu miedzy nami nie ma
wcale było to może ze 4 razy od porodu,nie mam na to ochoty kiedy
non stop słysze wyzwiska i tak mnie traktuje,Jak ja moge sie wtedy z
nim kochac!OBRZYDZA MNIE TO POPROSTU!Non stop podchodzi do mnie i
łapie mnie za tyłek,mam ochote wtedy mu szczelic w twarz,bo jak
mozna tak robic po tym jak mi 2 min.wczesniej ubliżał nie
poweiedziawszy słowa przepraszam.Czuje sie jak śmieć!Czasem on
ugotuje jakis obiad,zrobi zakupy,ale mam wrazenie ze robi tylko to
po to zeby za chwile mi to przypomniec,ze on cos zrobił.Nie wiem jak
długo wytrzymam w tym związku.MOZE TERAZ BARDZIEJ KRZYWDZE SYNKA JAK
SIE NA TO WSZYSTKO PATRZY CHOC JESZCZE WIELE NIE ROZUMIE,ALE POWOLI
CORAZ WIECEJ.ON STRASZNIE KOCHA SYNKA A SYNUŚ WIDAc ZE PRZEPADA ZA
OJCEM I BOJE SIE ZE GO SKRZYWDZE TYM ZE ICH ROZDZIELE.czasem jest
fajnie ale czy warto być razem tylko dla tych paru chwil?Wszyscy w
około mi mówia ze mam go zostawic ze nie jest mnie wart,ale ja juz
sama nie wiem jakie wyjscie jest lepsze tym bardziej ze nie mam
dokąd iść a na wynajetym mieszkaniu nie utrzymam sie i dziecka z
480zł wychowawczego i zas.rodzinnego.Pewno przydziela mi jakies
marne alimenty,ale nie bedzie ich duzo poniewaz mój partner nie
pracuje i juz płaci jedne alimenty.Nie wiem jak długo jescze w tym
chorym związku wytrzymam!?Najgorsze jest to ze zdaje sobie z tego
sprawe a nie potrafie podjąć jakichkolwiek kroków.Duzo by pisac,w
jaki inny sposób skrzywdził mnie jeszcz mój partner.Prosze mi
napisac jaki jest pogląd pani na takie życie?SAMA WYCHOWAŁAM SIE BEZ
MAMY,PONIEWAZ ZMARŁA JAK BYŁAM MALUTKA I NIE CHCIAŁAM NIGDY ZEBY
MOJE DZIECKO MIAŁO ROZBITA RODZINE,NIESTETY WPAKOWAŁAM SIE W TAKI
ZWIĄZEK.Bardzo czesto słysze ze mam pakowac szmaty i nikt mnie na
siłe nie trzyma,a potem jak sie uspokoi to mówi ze by mi nie
pozwolił isć.JAKI W TYM SENS?Boli mnie to ze setki razy musze sie
zastanawiac w danym momencie gdzie sie wyprowadzic,zeby ratowac moja
godnosc.Zawsze sie tym kończy ze zostaje i nici z mojej godności.Nie
raz mnie szarpie,i pare razy doszło do rekoczynów.Jak tak dalej
żyć,ale boje sie ze sama sobie nie dam rady,lecz nie moge pozwoloic
mu na to zeby zniszczył spokojny świat mojego syneczka.Z góry
dziekuje za przeczytanie mojego listu i za to ze mogłam sie w jakis
sposób pani wyżalić.POZDRAWIAM.
    • red_mug Re: mam juz dosc mojego faceta!! 15.03.08, 00:41
      Ja nie jestem Panią psycholog, do której kierujesz te słowa. Ale odpowiem na
      twój post jako kobieta.
      Nie pozwól się tak traktować. Kobiety często pozwalają na złe traktowanie, złe
      wydarzenia. W imię miłości, poświęcenia, dobra czyjegoś - bo tak się nas uczy.
      Dlaczego masz dawać się krzywdzić? Dlaczego masz dawać kolejne szanse, gdy te
      nie przynoszą efektu? Dlaczego masz nie chcieć dla siebie dobrego życia i partnera?

      Masz rodzinę? Przyjaciół? Może mogliby Ci jakoś pomóc z mieszkaniem?

      Siły życzę i cieplutko pozdrawiam.

      • kasiasam27 Re: mam juz dosc mojego faceta!! 15.03.08, 21:04
        Slicznie dziekuje za słowa otuchy:),za odpowiedź i za przeczytanie
        mijego listu.Mam rodzine i przyjaciół,którzy oferuja mi swoją
        pomoc,ale nie potrafie sie przełamć,żeby mieszkać u kogoś,kolezanka
        ma domek i oferuje mi swój jeden pokoik,ale ile moge siedziec na
        głowie jej, jej męzowi,i dziecku?oni mają swoje życie.W domu
        rodzinnym nie ma na tyle miejsca żebym sie tam zmieściła z
        dzieciątkiem,a przede wszystkim warunków
        • red_mug Re: mam juz dosc mojego faceta!! 16.03.08, 11:29
          No i super, masz zatem przyjazne dusze w swoim życiu a to już wiele. Do dzieła
          zatem:)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: mam juz dosc mojego faceta!! 15.03.08, 17:33
      Opisuje Pani nieprzyjemne sytuacje i rozumiem Pani rozżalenie. Być
      może trafiła Pani na konserwatywnego i nienowoczesnego mężczyznę,
      który tradycyjnie postrzega rolę mężczyzny i kobiety i nie ma
      refleksji ani oberwacji, że śwait się zmienił.
      Ale zastanawiam się czy Pani swoim postępowaniem i zachowaniem
      związanym ze swoją samooceną nie ułatwia mu takiego zachowania. Bo
      co to znaczą słowa " czuję się jak śmieć " ? Od złych, toksycznych
      słów partnera, które Pani realnie prawidłowo ocenia i konotuje, nie
      powinna się Pani czuć jak śmieć. Być może bez jego słów też się
      Pani tak czuje i on to świetnie wyczuwa. Może warto popracować nad
      tym, bez względu na to czy będzie Pani z tym mężczyzną czy nie. Po
      to, aby lepiej się poczuć i nie powtarzać podobnego błędu w
      przyszłości. Wiem , że takie przewartościowanie to nie "bułka z
      masłem", nad tym ale warto się zastanowić. Pozdrawiam. Agnieszka
      Iwaszkiewicz
      • kasiasam27 Re: mam juz dosc mojego faceta!! 15.03.08, 21:23
        Ślicznie dziekuje za odpowiedź!I zainteresowanie moim listem.Moje
        stwierdzenie"czuje sie jak śmieć"podejżewam ze wynika z tego iż
        codzień po kilka razy są rzucane w moją strone róznego rodzaju
        wyzwiska,bezpodstawne teksty że jestem ,głupia,do niczego i wiele
        gorszych stwierdzeń,głownie chodzi mi tu też o to,że nie mam dokąd
        iść zeby mieć spokojne życie i raz sie wyprowadzam,raz
        wracam,rzucana z kąta w kąt.Ale w głebi duszy wiem że mam swoje
        wartości,że potrafie zrobić wiele rzeczy,a przede wszystkim dac
        miłość mojemu synkowi,który stał sie dla mnie najważniejszy.Zawsze
        byłam zakąpleksiona i myśle ze wynika to z tego,że nie miałam pełnej
        rodziny i czułam sie zawsze gorsza i biedniejsza od moich
        rówieśników.
      • dalliletka Pani Agnieszko 20.03.08, 13:06
        Moje życie od kilku lat wygląda bardzo podobnie do tego co napisała
        kasiasam.Na początku małżeństwa było wszystko pięknie.Poznawaliśmy
        się nawzajem.Często szliśmy na kompromisy,żeby nikt nie był
        pokrzywdzony.Wtedy czułam się kimś ważnym w życiu mojego męża i on
        był dla mnie najważniejszą osobą.
        Potem nie wiem co się stało,chyba życie dało nam w kość.On uciekł w
        pracę i do kolegów.Spodobało mu się inne życie.
        Nagle nasze życie intymne stało się jakieś brutalne.On uważał,że
        skoro jestem jego żoną to on może wszystko.Może mi łapy wkładać w
        majtki kiedy mu się podoba.Ja jako żona muszę w nocy dać mu to co
        muszę,bo to obowiązek żony.Gdy nie pozwoliłam,żeby mnie włóżku
        brutalnie traktował,to powiedział,że inny to by mnie o kant
        stołu...Przesadził...Wypędziłam go z łóżka...
        Moimi obowiązkami jeszcze było pranie,sprzątanie,gotowanie.Nie
        liczyły się moje potrzeby,ani to co ja czuję.
        Broniłam się jak mogłam.Mówiłam,że owszem,jestem żoną,ale nie jego
        własnością.Nie może mnie traktować jak niewolnicy.Tłumaczyłam,że ja
        też jestem KIMŚ,.Tak samo ważna jak on.

        Nigdy nie powiedział dosłownie,że jestem "śmieciem",ale wielokrotnie
        dał mi to odczuć.Np.po przyjściu z pracy nigdy się ze mną nie
        witał,tylko pytał czy pranie zrobiłam?Trwało to kilka
        tygodni.Zagroziłam,że jeżeli jeszcze raz tak powie to dam mu w pysk.
        Powoli z wielkim bólem się odzwyczaił.

        Rok temu miałam wypadek,rozbiłam sobie głowę.Założyli mi trzy
        szwy.Miałam wstrząs mózgu,a on zostawił mnie samą z dziećmi i
        wyjechał na tydzień,jak się teraz okazało z kochanką.Nie interesował
        go mój stan,nie przejował się czy dzieci będą miały co jeść.Czy
        przypadkiem nie będzie powikłań.Zamiast słow pocieszenia usłyszałam
        tylko obelgi.

        Zawsze wydawało mi się,że jestem wartościowym człowiekiem.I tak
        kazałam się traktować.Ale im bardziej byłam pewna siebie,tym
        bardziej on mnie poniżał.
        Często zastanawiałam się jakiej żony potrzebuje mój mąż.Czy
        uległej,posłusznej,głupiutkiej blondynki?Czy wielkiej baby,która
        potrafi rozstawiac wszystkich po kątach?

        Od odkrycia zdrady powiedział mi tyle obrzydliwych słów,że żyć mi
        się odechciewa.Teraz dopiero czuję się śmieciem,bo wyrzucił mnie jak
        śmieć do śmietnika.
        Teraz jestem w takim stanie,że nie potrafię walczyć o swoją
        godnośc.Próbuję,ale coraz mniej mam siły.

        To wszystko nie jest takie proste...
    • kamelia04.08.2007 Re: mam juz dosc mojego faceta!! 15.03.08, 22:57
      jesli, ci mówią, zebys odeszła od niego, to widac maja rację.

      Twój list jest długi, i nie chce mi sie komentowac kazdego słowa.
      Nie potrafie ci współczuc, dlatego, ze przez lata związku z tym
      facetem niczego sie nie nauczylaś.
      Juz przy pierwszej poronionej ciazy, jak sie toba nie zainteresował
      po zabiegu, widziałaś, że na opieke nie masz co liczyc, a z kumplami
      tez sie spotyka nie od dzisiaj. Mimo to brniesz dalej w ten chory
      zwiazek, pozwalasz, żeby cie upokazał, wyzywał i sie darł,
      zachodzisz drugi raz z nim w ciazę. Liczysz, ze jak sie dziecko
      urodzi to sie poprawi?
      Jestes klasycznym przykladem ofiary, osobą, nad która mozna pastwic
      sie psychicznie (fizycznie też), a ona i tak nie odejdzie, mozna cie
      ponizac i upokarzac, a ty popłaczesz w kącie, poskarzysz sie
      kolezance, czy na forum i bedziesz w tym dalej siedzieć, a własna
      bezsilnosc/bierność/tchórzostwo nazwiesz dobrem (?!) dziecka.

      Masz takie życie, jakie sobie zafundowałas, ale co winien jest twoj
      syn, ze go skazujesz na takie piekło?
      • yebo-gogo Re: mam juz dosc mojego faceta!! 16.03.08, 00:30
        latwo jest doradzac trudniej znalesc sie w takiej sytuacji.
        doskonale cie rozumiem. czytajac twoj list myslalam
        sobie "dziewczyno co ty jeszcze robisz w tym zwiazku" ale dobrze
        wiem ze to nie jest tak latwo skonczyc. powiem ci jedno to nie my
        jestesmy ofiary to oni sa ofiarami zycia . z facetami (oczywiscie sa
        wyjatki) jest cos nie tak oni nie nadaja sie do zycie rodzinnego. za
        pozno dojrzewaja o ile wogole dojrzewaja. dziewczyny jezeli wasi
        faceci sa fspanialymi mezami dobrymi ojcami to gratuluje wam tego i
        zazdroszcze i doceniajcie ich za to jak najwiecej . pozdrawiam
        • kasiasam27 Re: mam juz dosc mojego faceta!! 16.03.08, 09:00
          Prosze mi uwieżyć to wszystko nie jest takie łatwe,poprostu zaczynam
          juz wątpić ze spotka mnie w życiu coś miłego,normalna miłość i nie
          wiem czy lepiej być samej czy zostac w tym związku.Mój chłop
          wiecznie mi gada ze każdy inny mnie tylko wykorzysta,będzie mnie lał
          i poniżał.Nie mam siły kolejny raz sie spakowac i wynieść,tym
          bardziej ze jest teraz synek,racja może w pewnym sensie liczyłam na
          to że po porodzie sie to zmieni,ale było dobtrze tylko chwilowo,on
          bardzo kocha synka,mówi że mnie też,ale co to za miłość.Juz nie
          pamiętam kiedy mnie ktoś od serca przytulił (poza moim bratem)i
          powiedział,nie martrw sie bedzie wszystko dobrze,jakoś sie ułoży i
          bedzie wszystko dobrze.Może sie w końcu zbiore i po przeczytaniu
          waszych potrzasających listów zrobie krok do przodu.DZIEKUJE
          • red_mug Re: mam juz dosc mojego faceta!! 16.03.08, 11:27
            Na pewno nie spotka Cię w życiu już nic innego, lepszego jak będziesz tkwiła w
            chorym związku z chorym człowiekiem.

            Masz dobre relacje z bratem,tak? Pogadaj z nim. Nie wplątuj się w błędne koło.
          • c.rayback Re: mam juz dosc mojego faceta!! 16.03.08, 12:29
            Tak jak czytam Twoj pierwszy post to mam przed oczyma historie moich znajomych z bylej pracy.Nie wdawajac sie w szczegoly po 4 latach zwiazku okazalo sie,ze facet woli towarzystwo innych kobiet i kolegow a nie wlasnej zony.Pomijam fakt,ze dziewczyna swoje sprawy zawodowe kompletnie zaniedbala,bo calkowicie sie poswiecila rodzinie,nie mogac liczyc na meza.Malo,zrobila wszystko,zeby ulatwic mu zakonczenie doktoratu i awans zawodowy.Przykro bylo patrzec na kolejne publiczne upokorzenia tej kobiety,chociaz okazalo sie pozniej,ze to szczyt gory lodowej,bo dramat odbywal sie w czterech scianach ich domu,podobnie jak u Ciebie.

            Dziewczyna nie wytrzymala w koncu i rozpoczela terapie z psychologiem,co pozwolilo jej przewartosciowac wiele spraw.Probowala sklonic meza do podjecia terapii malzenskiej.Nie udalo sie,odmowil.Odmowil rowniez zerwania relacji z reszta przyjaciolek,ani zminy trybu zycia,sprawa nie podlegala zadnej dyskusji.Ogolnie uznal ze jego zona nie moze niczego od niego zadac a poniewaz jest uzalezniona calkowicie od niego,nie wykona zadnych posuniec prawnych i nie bedzie walczyc.

            Przeliczyl sie.Dziewczyna zaczela od likwidacji wspolnego konta,teraz sama kontroluje swoje przychody i wydatki,zaczela zabezpieczac sie prawnie.W tym momencie sprawa jest w sadzie,prawdopodobnie skonczy sie to rozwodem.Pozew spowodowal,ze strony meza powrocil niespodziewanie temat terapii (sic!).

            Po co Ci to pisze?Po to zebys sobie uswiadomila,ze nie jestes sama w takiej sytuacji,i to on ma problem nie Ty.Odwlekajac konieczne decyzje minimalizujesz szanse na bycie szczesliwa i ulozenie sobie zycia.Niestety,nie licz na to ze facet sie zmieni.Nie zmieni sie.I patrzac na przyklad znajomych - dziecku tez nie pomozesz,bo przezywa to wszystko,niewiele z tego rozumiejac.

            Pisze jako facet: mysl o sobie i dziecku.Nie pozwalaj sie ponizac i traktowac w ten sposob.Wszystko przed Toba.

            Pozdrawiam cieplo :).
            • kasiasam27 Re: mam juz dosc mojego faceta!! 16.03.08, 21:13
              Boże!Dziekuje wam za te wszystkie ciepłe i zimne słowa!Tak,brata mam
              wspaniałego,który wiele razy mi pomagał i wiem ze mogę na niego
              liczyć.Wiem że robię źle tkwiąc w tym wszystkim,problem chyba polega
              na tym że bronię sie rekami i nogami żeby nie miec rozbitej
              rodziny,i żeby synek nie wychowywał sie bez ojca.Musze sie raczej z
              tym pogodzić,bo podjęłam decyzje i zrobię wszystko w tym kierunku
              żeby nasze życie zmienić,Dziś dzwoniłam do znajomej z pytaniem o
              mieszkanie,od czerwca sie zwolni i bede miała gdzie wynająć niedrogo
              mieszkanko,szkoda tylko ze niedaleko mojego faceta i wydaje mi sie
              ze tak naprawde sie od niego nie uwolnie,bo on jest złośliwym typem
              i wydaje mi sie,że CZY BEDE Z NIM,CZY NIE I TAK MI NIE DA SPOKOJU!Bo
              przecież łączy nas synuś.BĘDĘ SIE STARAŁA!JESZCZE RAZ WSZYSTKIM
              DZIEKUJE.POZDRAWIAM
    • aliszka28 równia pochyła 19.03.08, 18:17
      Przykro mi kochana. Moje subiektywne zdanie jest takie, że każdy
      kolejny dzień Twojego zycia jest zmarnowany. Po pierwsze znajdź
      koniecznie pracę, dziecko do żłobka albo do niani. Musisz byc
      samwystarczalna. A gdy już staniesz się niezależna i on nie przejrzy
      na oczy nie zmieni. Tobie wtedy będzie łatwiej nie będziesz taka
      uzalezniona. Byłam w identycznej sytuacji ale na szczęście
      pracowałam. Kilka razy ochodziłam i zawsze wracałam. W końcu mój
      były obecnie mąż mnie pobił... To było staszne ale dziękuje za to
      Bogu. W przeciwnym razie nie miałabym siły odejsć. Byłam sama
      niecały rok. dzięn po rozwodzie poznałam cudwonego meżczyznę i od
      kilku miesięcy mieszkamy razem a on uznał dzieko z mojego pierwszego
      małżeństwa za własne. Mój były maż i moje obawy wynikające z
      doświadczeń życiowym kładą się niestety cieniem na móim związku. Mam
      nadzieję że to minie... Za długo zwlekałam wtedy z decyzją. Walcz o
      siebie kochana
    • vika35 Re: mam juz dosc mojego faceta!! 19.03.08, 22:07
      Odejdź póki masz tylko jedno dziecko.Zrobisz mu większą krzywdę jak będzie się
      wychowywał w takiej atmosferze.Ja jestem już po rozwodzie.Miałam bardzo podobną
      sytuację do Twojej.On się nie zmieni.Nie marnuj sobie życia.Wycofaj się lepiej
      teraz.Ja zwlekałam,czekałam,miałam głupią nadzieję,że się zmieni.Niestety
      straciłam tylko kilka dobrych lat życia przy człowieku,który nigdy nie powinien
      był być mężem i ojcem.Teraz jestem szczęśliwa,że mam w końcu to za sobą.Dzieci
      nie tęsknią za ojcem.Nie zrobiłam im krzywdy.Zwróciłam im spokój.
Pełna wersja