sunrise2006
21.03.08, 12:00
No i znowu usłyszałam, że ma mnie dość i że to już definitywny
koniec. Słyszę to raz na miesiąc wieczorem zmienia zdanie, ale ja
kjestem od tego miesiąca do kolejnego, zupełnie zdołowana, obwiniam
się za wszystko, moja wartośc siebie leci w doł na łen na szyję. A
ja co - a ja nadal do niego coś mama mimo ż ejeste egoistą , myśli
tylko o osboie, mimo że ma full kasy, to ciągle mówi, że ja powinnam
sę dokłądac do wszystkiego po poł (ja obecnie akurat mam
nienajciekawszę sytuację finansowaą) i potem jeszcze że to on ma
mnie doość. Już nie daję rady... ja to sobie myślę, że już powoli
łapię cś w rodzaju takkeij dziwnej apatii, wycofania się z życia,
jakiegokolwiek.