Problemy z mamą...proszę o radę

03.04.08, 12:50
Witam
Od dłuższego czasu mam problem z moją mamą. Jestem jedynaczką i
prawie od urodzenia moja mama wychowywała mnie sama bez ojca - tak
się życie ułożyło. Mama pobudowała dom i założyła, że ja będę z nią
mieszkała. Lata mojej nauki i praiwe 10 lat poza domem (internat i
akademik) jakoś ją przyzwyczaiły do myśli, że być może jej plany się
posypią, być może zamieszkam z daleka od domu rodzinnego. Błędem z
mojej strony było posłuchanie rad, żeby po ślubie z moim mężem
wprowadzić się do mamy, bo teraz kiedy chcemy się wyprowadzić ona
odbiera to jako zdradę, zniewagę i nie wiem co jeszcze.
Z mojej strony moje relacje z mamą wyglądają tak, że dopóki idę na
ustępstwa, dopóki jest tak jak ona chce to jest dobrze. Nie znosi
sprzeciwu. Wszystko co robię w życiu to z myślą co moja mama pomyśli
o tym. Wiele rzeczy przemilaczamy, wiele tolerujemy aby było dobrze.
Jak jest na mnie za coś zła to mnie torturuje psychicznie - przeze
mnie źle się czuje i musi brac tabletki usp. Niby mieszkamy tu gdzie
mieszkamy, ale nic nie mozemy zrobic po swojemu, ciągłe kompromisy
zarówno ze strony mojego męża jak i mojej zupełnie nas zmęczyły. Do
tego dochodzą problemy z dziećmi typu jak mama nie kaze to pojde do
babci a babcia pozwoli itp. Rozmowy nie pomagają bo mama ma ciężki
charakter i nie da sobie nic wytłumaczyć a na dodatek się obraża.
Po kilku latach przemyśleń i marzeń o własnym domku dostaliśmy od
mojego ojca piękną działkę nad jeziorkiem, w pięknym miejscu. Chcemy
się tam wybudować i tu jest problem. Jak powiedziałam mamie o tym to
zaczął się koszmar. Usłyszałam rzeczy, których nigdy bym się nei
spodziewała od swojej matki. Najbardziej dźwięczy mi w uszach, że
ona tyle dla mnie zrobiła a ja teraz na starość (52 lata ma)
zostawią ją samą i tak się odwdzięczam. Usłyszałam, że dałam się
przekupić ojcu działeczką itp. Nie umiem sobe poradzić z tą sytuacją
bo z jednej strony jest mi ciężko, że ona to tak źle przyjęła i
odebrała a z drugiej strony mam swoją rodzinę i swoje marzenia,
które chcę realizować. Nie umiem spojrzeć na to wszystko z dystansu.
Siedzę od kilku tyg i płaczę bo to mnie przerasta.
Proszę o spojerzenie obiektywne i radę bo...obawiam się, że zanim
się stąd wyprowadzę to będę wrakiem psychicznym.
    • amelkalexi Re: Problemy z mamą...proszę o radę 03.04.08, 13:16
      Wiesz, Twoja mama jest despotka. Moim zdaniem, bedzie lepiej i
      zdrowiej dla Was wszystkich, jesli sie wyprowadzicie. Mama sie
      powscieka, ale w koncu zaakceptuje...na swoj sposob. Jesli z nia
      zostaniecie, to rozleci sie Twoje malzenstwo i nigdy sie nie
      uwolnisz od tego toksycznego zwiazku!!!

      > do tego dochodzą problemy z dziećmi typu jak mama nie kaze to
      pojde do babci a babcia pozwoli itp.

      Wyjasnij dzieciom, ze to Ty i tata wydaja polecenia i pozwolenia i
      konsekwentnie sie tego trzymaj. A mama jak sie obrazi, to poczekaj
      az jej przejdzie.

      > ona tyle dla mnie zrobiła a ja teraz na starość (52 lata ma)
      zostawie ją samą i tak się odwdzięczam. Usłyszałam, że dałam się
      przekupić ojcu działeczką .

      Mimo wszystko jest Twoim ojcem i jesli zrobil Ci prezent masz prawo
      go przyjac i przyjmij. Przypuszczam, ze Twoja mama zatruwala Ci
      zycie opowiadaniem, jaki z ojca nicpon itd. To, ze ona czuje sie
      skrzywdzona, nie znaczy, ze musi to wyladowywac na Tobie. Nie ona
      jedna zostala "porzucona" i to nie Twoja wina.
      Dziewczyno, bierz meza i dzieci i uciekaj poki czas.

      > Jak jest na mnie za coś zła to mnie torturuje psychicznie - przeze
      mnie źle się czuje i musi brac tabletki usp.
      Nie musi, jest po prostu wyrachowana i wie, jak Cie zlamac. Jak sie
      wyprowadzicie, to ona zacznie zyc wlasnym zyciem i nawet tabletki
      przestana jej byc potrzebne.

      >obawiam się, że zanim się stąd wyprowadzę to będę wrakiem
      psychicznym

      Budowa domku trwa dlugo, nie mozecie sie juz szybciej wyprowadzic??
      Nawet ciasnota i niewygoda jest lepsza niz ciagly terror psychiczny.

      Zycze wytrwania i zrealizowania WLASNYCH marzen.

    • annb Re: Problemy z mamą...proszę o radę 03.04.08, 15:08
      selka25 jestes na prostej drodze do wyhodowania sobie nerwicy i
      rozwalenia malzenstwa oraz zgadzasz si en ato aby wlasne dziecko cie
      nie szanowalo(bo babcia mu pozwoli)
      wybacz ale to ze twoja matka miala inne co do ciebie plany nie
      powinno cie interesowac
      budujesz dom i wyprowadzasz sie
      zalozylas nowa podstawowa komorke spoleczna i to maz i dziecko
      powinni byc teraz dla ciebie najwazniejsi
      a matka-no coz
      lubi manipulowac ludzmi
      nie pierwsza i nie ostatnia
      gratuluje starszej pani wpedzenia cie w potworne poczucie winy i
      wdziecznosci za sprowadzenei cie na swiat
      jeszcze masz szanse sie uratowac
      jeszcze
      walcz o siebie i spokoj

      a co do bycia wrakiem
      juz jestes zarazona
      uwazaj
      chwila moment i zaczniesz byc nikim
      powodzenia w realizacji swoich planow
      • marzeka1 Re: Problemy z mamą...proszę o radę 03.04.08, 15:19
        Walcz o siebie i rodzinę, nie daj się za nic wpędzić w jakiekolwiek poczucie winy, bo jest NIE MA. I -to już chyba dla ciebie oczywiste- musisz się wyprowadzić, bo z największej nawet wdzięczności nie wolno ci pieprzyć sobie i rodzinie życia.
        Masz matkę despotkę, jeśli nie jesteś w stanie z nią normalnie porozmawiać, napisz do niej list,warto też zacytować słowa z Biblii, że opuści się ojca i matkę, by połączyć się z żoną/mężem- bo dziecko ODCHODZI z domu,ty matki nie porzucasz, ale masz prawo do własnych marzeń.Naprawdę współczuję sytuacji, bo nie jest łatwa.
    • triss_merigold6 Re: Problemy z mamą...proszę o radę 03.04.08, 15:14
      Przestań się tłumaczyć i wyprowadź, bo rozwalisz własne małżeństwo.
      To problem Twojej matki, że przez tyle lat nie związała się z żadnym
      nowym facetem i teraz jest sama.
      Dzieci nie muszą być wdzięczne, na świat się nie prosiłaś więc pani
      matka łaski nie robiła - mogła usunąć ciążę.
    • arwen8 Re: Problemy z mamą...proszę o radę 03.04.08, 15:50
      selka25 napisała:

      > obawiam się, że zanim się stąd wyprowadzę to będę wrakiem
      > psychicznym.

      Nie będziesz, jeśli mądrze (świadomie) do tego podejdziesz. Zanim
      się wyprowadzisz możesz zacząc czytać i uczyć się asertywności w
      kontaktach z matką. Polecam Susan Forward: "Toksyczni rodzice"
      oraz "Szantaż emocjonalny". Te książki pomoga Ci lepiej zrozumieć
      Twoje relacje z matką (dlaczego są takie, a nie inne) oraz nauczą
      jak zmienić swoje zachowanie by nie ulegać manipulacjom matki i
      skutecznie, niedefensywnie bronić swoich poglądów.

      Powodzenia i odwagi!
    • astra-r Re: Problemy z mamą...proszę o radę 03.04.08, 18:05
      selka25, realizuj swoje marzenia i nie pozwól sobą manipulować. Mama powalczy, pokrzyczy i wreszcie przestanie. Skoro ma trudny charakter to nie ma nadziei na spokojne życie z nią.
      Powodzenia.
    • czarownica.only Re: Problemy z mamą...proszę o radę 03.04.08, 18:31
      Jeśli sądzisz,że tak będzie lepiej dla Ciebie i Twojej rodziny i masz możliwość to się wyprowadź.Są takie mamy,które nigdy nie będą zadowolone,wystarczy jeden sprzeciw i całe starania diabli biorą.Niestety czasami trzeba być egoistą,ja niestety za późno do tego doszłam i właśnie dzięki "pomocy" mojej mamy rozpada się moje małżeństwo.
    • selka25 Re: Problemy z mamą...proszę o radę 04.04.08, 13:44
      Dziękuję Wam za te słowa. Wiem, że dobrze robimy i mamy prawo
      mieszkać oddzielnie. Wiem, że mamie jest przykro i również ma do
      tego prawo, jednak to wzbudzane we mnie poczucie winy czasem jest
      nie do udźwignięcia. Czasem ze stresu bolą mnie wszystkie
      mięśnie...bo udaję, że się jej nie boję a w rzeczywistości jest
      inaczej.
      Budowa domu potrwa pewnie z 1,5 roku - tak przynajmniej planujemy.
      Od kiedy podjęliśmy tą decyzję mąż chodzi przeszczęśliwy. Widzę u
      niego siłę i zapał i również się cieszę. Boli mnie to, że przez 30
      lat mojego życia nie widziałam co mama ze mną robi, nie widziałam
      jej wad i tego jak na mnie wpływają.
      Kiedyś powiedziałam jej tak jak triss napisała - że ja się na ten
      świat nie prosiłam i obowiązkiem rodziców jest dać dzieciom "życie".
      Przez ok. miesiąc się do mnie nie odzywała i oczywiście odpowiednio
      to odchorowała. To ja wyciągałam rękę do zgody.
      Ech...czy to moja wina, że nie mam rodzeństwa i miałam niepełną
      rodzinę?
      • marzeka1 Re: Problemy z mamą...proszę o radę 04.04.08, 17:49
        "Ech...czy to moja wina, że nie mam rodzeństwa i miałam niepełną
        rodzinę?"- przestań się nakręcać, nic z tego, co piszesz NIE JEST twoją winą.Rodzice mają dziecko wychować i wypuścić w świat!!! Niedobrze jest, gdy dla kobiety dzieci,a często dziecko- jedyne, ukochane- staje się całym światem. Tak jak w twoim przypadku- staje się to ciężarem nie do udźwignięcia.
        Podjęliście decyzję, widzisz, że mąż jest szczęśliwy, bo będziecie na swoim- nie rozmawiałabym już chyba z matką na ten temat, bo decyzje zostały podjęte.
    • marta54321 Re: Problemy z mamą...proszę o radę 05.04.08, 15:24
      witaj,
      jak to czytam to mnie krew zalewa bo miałam bardzo podobny problem.Mama
      wychowała mnie praktycznie od kiedy skończylam 3 tata -sama.Dopóki nie zaczęłam
      iteresowac się facetami to było super. byłyśmy prawie przyjaciólkami.Jak
      kończyłam 18 lat kupiła większe mieszkanie licząc że zawsze bede z nią /jestem
      jedynaczką/Ale kiedy zacząl sie powazny zwiazek to już nie było tak różowo.a
      kiedy zaczęla sie mowa o zareczynach to zaczeły sie jazdy.Każde nasze wyjscie
      bez niej konczyło sie jej "zawałem" jak juz sie uparliśmy to ona wychodziła z
      nami żeby ją gdzieś po drodze podrzucić..w rezultacie zawsze dojeżdżała z nami
      do celu podróży /np.osiedle koleezanki do której jechaliśmy z wizytą/rozbila
      związek.facet nie wytrzymał psychicznie.A ja byłam za młoda i za glupia jeszcze
      żeby sie temu przeciwstawić. W końcu wyprowadziłam sie z domu.W zeszły roku
      wziełam ślub, choc starała sie mnie powstrzymać i robiła co mogla /zrobiła ze
      mnie narkomanke i pijaczkę w oczach przyszłych teściow ale na szczeście znali
      mnie tak długo że nie dali sie nabrać / i w rezultacie ledwo przyszła na ślub
      -na przyjecie już nie.Do czeego zmierzam -WYPROWADźCIE SIE JAK NAJSZYBCIEJ.Ona
      naprawde to przeżyje.Nie proście o pozwolenie na nic bo dopoki tak bedzie to
      bedzie czuła ze ma nad wami władze.Z moją mama nie odzywałyśmy sie kilka
      lat,teraz jest w miare poprawnie, a i tak jak byliśmy na świątecznym obiedzie to
      przy wyjściu zalewała sie łzami choć wie że wyrosłam z manipulacji.Normalnie
      kidyś zaczęłabym ją przytulać i pocieszać a ona zarzuciłaby mnie pretensjami.
      Ona nauczy sie żyć bez was, ale nigdy jej ten żal nie przejdzie. i wszelkie
      zagrywki typu "bo ja sie dla ciebie poświeciłam" są poniżej pasa. Normalna matka
      nie wykorzystuje takiego argumentu, chyba ze jest skupiona tylko na sobie. NIe
      daj sobie wmówić poczzucia winy. To niee twoja wina ze małżenstwo ułozyło sie
      tak a nie inaczej.Nie ty wybierałaś jej męża.Kochaj ją i pomagaj kiedy naprawde
      trzeba ale uświadom jej i sobie że kazda matka poświeca sie dla swojeego
      dziecka..jej matka dla niej, ona dla cieebie a ty dla swojej rodziny..nie można
      stosowac chwytu ile ja tobie to ty mi..chyba że chodzi o pomoc na późna starość.
      Moja mama mieszka sama. Zalega z czynszem.szykuje siee komornik. Nie pracuje bo
      szkoda jej czasu, bo jest stara /53 lata! /powiedziałam że to jej zycie i jak
      zaprzepasci mieszkanie to nie wezme jej do siebie.Mozee za nie kupic 2 miejsze i
      je wynajmować.My z mezem wzieliśmy kredyt na cale zycie i niczego od niej nie
      chce.Nasze matki muszą wziac odpowiedzialność za swoje życie w swoje ręce. Nie
      daj sie!
      • selka25 Re: Problemy z mamą...proszę o radę 11.04.08, 22:10
        Dzięki za te posty, trochę mnie podtrzymują na duchu jak jest mi
        ciężko.
        Dziś zaczęłam z nią rozmawiać i to mnie przerosło. Tyle
        pretensji...żalu...nie wiem jak jej pomóc i jak pomóc sobie.
        Z rozmowy wnioskuję, że najbardziej ma żal, że zdecydowałam się na
        budowę właśnie na działce ojca...i jak mówi nie wie kiedy jej
        przejdzie ten żal do nas bo jej szpilę wbiliśmy w serce.
        Zapisałam się na wizytę u psychologa bo nie umiem przez to właściwie
        przejść.
        • ladyjay Re: Problemy z mamą...proszę o radę 11.04.08, 22:33
          Ty nie musisz JEJ pomagac. Pomoz sobie. Jak ktos napisal juz wczesniej, to nie Ty wybieralas jej meza. Porachunki miedzy mama i ojcem niech zostana miedzy nimi, ty nie musisz sie od niego odcinac.
          Zobaczysz ze kiedy sie wyprowadzicie bedzie ci latwiej, a narazie lepiej odpowiadac wprost ze przykro ci slyszec to co ona mowi, ale nie tlumaczyc sie ze swoich wyborow.
          Trzymam kciuki!
        • annb Re: Problemy z mamą...proszę o radę 11.04.08, 23:12
          to moze lepiej nie rozmawiaj
          bo w twoim stanie psychicznym to nie jest dobry pomysl
          i budowac dom szybciutko i uciekac na swoje
Pełna wersja