wielka roznica pogladow w malzenstwie- rozwod?

03.04.08, 14:35
Mam wielki problem i prosze o rade. Od prawie 4 lat jestem w
malzenstwie, ktore od samego poczatku jest nieszczesliwe. Jednak
zalezalo nam na dotarciu sie, probowalismy poukladac wszystko, lecz
nic sie nie poprawia. Nasz problem polega przede wszystkim na
ogromnych roznicach swiatopogladowych. Moj maz jest bardzo
katolicki, pochodzi z rodziny gdzie sie slucha radia maryja, sam nie
slucha, ale wg mnie pogladowo jest mu bliski. glosowal na PiS, a ja
na PO, chodzi do kosciola wiecej niz trzeba, ja nie chodze wcale.
Nasze poglady i wyniesione z domu cechy, charaktery sa zupelnie
inne. Nie mam mu wiele do zarzucenia, bo jest troskliwym mezem, ma
wiele zalet, ale roznice pogladow rujnuja wszystko. Bez przerwy sie
klocimy, poczatkowo to on przymuszal mnie do zmiany pogladow,
tlumaczyl, usilowal przekonac, robil pranie mozgu, stosowal szantaz
emocjonalny. w tej chwili on wyluzowal (niby), natomiast ja widze
coraz wieksze zmiany na gorsze w pogladach, tzn sa one dla mnie
coraz bardziej nie do zaakceptowania i w tej chwili klotnie sa z
mojej strony. Zyje w ciaglym poczuciu zagrozenia, zawieszenia,
niezrozumienia, nie mozemy zdecydowac sie na dzieci, bo nas przeraza
ich wspolne wychowywanie. oboje jednak bardzo chcielibysmy miec
dzieci. jestem bliska decyzji o rozwodzie, bo nie wiem jak rozwiazac
problem tak glebokich roznic. nie potrafie machnac na to reka i
tolerowac poglady, ktore uwazam za zle. nie chce zeby moje dzieci
wyrosly wychowane w jego pogladach, nie chce tez zeby zyly w
atmosferze wiecznych klotni i roznicy zdan na kazdy temat, nie beda
mialy zadnych fundamentow, zadnej konsekwencji wychowania. poradzcie
prosze, bo sama nie wiem czy ze mna cos nie tak, czy ja to
wyolbrzymiam, czy moge sama siebie przekonac, ze nie jest tak zle
jak mi sie wydaje??? czy tez to tylko oszukiwanie siebie i prawda
jest taka, ze nie zaakceptuje jego swiatopogladu i bede zawsze czula
przerazenie na mysl o dzieciach, a jak sie pojawia, bede bardzo
cierpiala widzac ze on wychowuje je inaczej niz bym chciala, w moim
odczuciu zle.


    • kicia031 Re: wielka roznica pogladow w malzenstwie- rozwod 03.04.08, 15:18
      Hmm, mozecie - z pomoca mediatora moze zawrzec jakis pakt o
      nieagresji i decyzjach wychowawczych... Moze warto przynajmniej
      sprobowac, zanim sie rozstaniecie?

      Sprobuj moze spisac podobienstwa i roznice i ocen, czy to jest tak
      powazne, jak ci sie wydaje?
      • marzeka1 Re: wielka roznica pogladow w malzenstwie- rozwod 03.04.08, 15:23
        "Od prawie 4 lat jestem w
        malzenstwie, ktore od samego poczatku jest nieszczesliwe"- wybacz, ale przy TAK DUŻYCH różnicach światopoglądowych w ogóle nie powinno się brać ślubu.Dotrzeć to się można w sprawach życia codzinnego, ale nie światopoglądowych.
    • die_blume Re: wielka roznica pogladow w malzenstwie- rozwod 03.04.08, 15:22
      Ale w czym konkretnie na co dzień przeszkadzają Ci męża poglądy? Równiez nie
      jestem ani za PIS, ani za radiem Maryja i tym, co głosza, ale jak to sie
      przekłada na wspólne zycie? Jakies przykłady może? Każe Ci na siłę chodzić do
      kościoła czy jak? Czy jest aż tak fatalnie, że myslisz o rozwodzie?
    • triss_merigold6 Re: wielka roznica pogladow w malzenstwie- rozwod 03.04.08, 15:40
      Tak, rozwód, bo chyba cudów wianków się nie spodziewasz? Nie
      wyolbrzymiasz, zgodność w podstawowych kwestiach światopoglądowych
      jest istotna. W fascynujące różnice na dłużsżą metę nie wierzę.
    • arwen8 Re: wielka roznica pogladow w malzenstwie- rozwod 03.04.08, 15:43

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=70997016&a=70997016
    • kamelia04.08.2007 Re: wielka roznica pogladow w malzenstwie- rozwod 03.04.08, 16:17
      błedem była decyzja o slubie.
      Poglady w kwestiach religii, wartosci itp. raczej sie nie zmieniaja,
      trudno tez sie "dotrzec" w takich sprawach. Dotrzec sie mozna w
      temacie wspólnych sniadan czy wspólnego spedzania czasu, a nie w
      temacie miejsca religii czy wychowania w wierze czy wychowania z
      prawem do wyboru hierarchii wartosci.

      na dzieci sie nie decydujcie, bo skoczycie sobie do gardeł w temacie
      sposobu wychowania. Ty bedziesz chciała dac im wiecej swobody, prawo
      wyboru. On tresurę i dyscyplinę z XIX w.

      Z facetami, którzy mieli religijno-konserwatywne podlady rozstawałam
      sie po prostu, bałam sie zwiazac z takimi konserwami. Odplątac sie
      potem trudno od takiego.

      Martwi mnie szczególnie pranie mózgu i szantaz emocjolnany,
      przymuszanie. Kobieto, on cie nigdy nie zaakceptuje, jaka jestes.
      A to chyba wskazuje, na to, ze przychodzi czas, żeby sobie
      powiedziec goodbye.

      "Bez przerwy sie
      > klocimy, poczatkowo to on przymuszal mnie do zmiany pogladow,
      > tlumaczyl, usilowal przekonac, robil pranie mozgu, stosowal
      szantaz
      > emocjonalny. w tej chwili on wyluzowal (niby), natomiast ja widze
      > coraz wieksze zmiany na gorsze w pogladach, tzn sa one dla mnie
      > coraz bardziej nie do zaakceptowania i w tej chwili klotnie sa z
      > mojej strony. Zyje w ciaglym poczuciu zagrozenia, zawieszenia,
      > niezrozumienia"
    • arwen8 Re: wielka roznica pogladow w malzenstwie- rozwod 03.04.08, 16:46
      Warto też się zastanowić, czy mąż nie jest dla Ciebie swoistym
      symbolicznym rodzicem. Bardzo często wybieramy na partnerów właśnie
      takie "symbole" jeśli jesteśmy wciąż emocjonalnie uzależnieni od
      rodziców (szczególnie od rodziców, którzy nie kochali nas
      bezwarunkowo, umniejszali, nie okazywali szacunku dla naszych uczuć,
      maltretowali psychicznie lub fizycznie, szantażowali, etc.)

      Warto przeanalizować swoje relacje z rodzicami, ponieważ tam tkwi
      odpowiedź na pytanie dlaczego wybrałaś właśnie takiego meża, a nie
      innego.

      Jeśli zrozumiesz, dlaczego to małżeństwo nie miało od początku
      żadnych szans, jeśli wyciągniesz odpowiednie wnioski i zrozumiesz
      swoje prawdziwe uczucia, to będziesz w stanie następny związek
      tworzyć świadomie, nie ulegając złudzeniu, że np. da sie zmienić
      męża lub że małżeństwo to ciągły kompromis.

      Wspólne poglądy na najważniejsze życiowe zagadnienia to podstawa
      szczęśliwego, partnerskiego związku, ponieważ taki związek buduje
      się WSPÓLNIE. A jak można wspólnie budować, jeśli różnice są zbyt
      wielkie, jak w Twoim przypadku?
    • mama303 Re: wielka roznica pogladow w malzenstwie- rozwod 03.04.08, 21:38
      Ja uważam że można być ze sobą nawet jak ma sie różne światopoglady,
      tylko niech żadne z Was nie waży sie przekonywac drugiego do swoich
      poglądów.
      Tolerancja sie kłania :-) a dzieci wychowane w takiej rodzinie także
      maja szansę nauczyc sie tolerancji.
      Pozdrawiam
    • lychee.82 Re: wielka roznica pogladow w malzenstwie- rozwod 07.04.08, 23:08
      Radzac bardzo osobiscie - rozstac sie. Kiedy na swiat przychodza dzieci, to
      problemy nie znikaja ani nie zmniejszaja sie, ale staja sie wieksze i jest ich
      wiecej.
      A radzac bardziej obiektywnie - skoro zle czujesz sie z kims, to niszczysz swoje
      zycie, swoje dobre samopoczucie. Mowi sie "tracisz nerwy". Czy nie lepiej zyc z
      kims, z kim zgadzasz sie, z kim milo Ci byc, kto nie wkurza Cie swoimi pogladami?
      Prawdopodobnie wpadlas jak "sliwka w kompot". Czasem cos sie zacznie (zwiazek),
      a potem trwa, bo nie mamy dosc sily, bo zakonczyc go. Czasem nam szkoda
      wspolnych lat, czasem boimi sie zmian, ale poki nie ma dzieci, nie ma zobowiazan.
      Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze warto rozstac sie z konserwatysta, gdy samemu
      ma sie liberalne poglady. Konserwatyzm nie toleruje liberalizmu, co przeklada
      sie mocno na codziennie zycie. Bo kazda normalna rozmowa moze skonczyc sie
      klotnia. Czasem czyjesc poglady sa dla nas tak absurdalne, ze rzeczywiscie
      mozna dostac bialej goraczki sluchajac ich...
      Ja osiagnelam spokoj, skonczyly sie ciagle migreny, gdy zerwalam z chlopakiem z
      konserwatywnej rodziny (pietno rodziny jest u nich silniejsze. dlaczego? bo
      mocno identyfikuja sie z zasadami rodzicow, ktorzy sa dla nich wiecznymi i
      wielkimi autorytetami. ciezko dyskutowac z kims, kto posluguje sie
      konstrukacjami myslowymi mamy i taty, a wczesniej babci i dziadka itd).
      Teraz mam chlopaka liberala i mowie Ci jak dobvzre mi z nim byc, jak dobrze
      rozmawiac... :)
    • asica33 bez przesady 08.04.08, 10:42
      ja jestem wierząca, mąż jest ateistą. Żadne z nas nigdy nie
      namawiało drugiego do zmiany poglądów.Nie ma żadnych kłótni na ten
      temat. Co do zmian -zmienić można tylko siebie -a nie drugą osobę
      nikt nam nie dał prawa osądzania,że coś jest lepsze albo gorsze. Gdy
      córka pytała dlaczego tatuś nie wierzy w Boga (bo katechetka jej
      powiedzziała,że może pójść do piekła -skandal!)mówiłam jej,że jest
      dobrym człowiekiem a to najważniejsze.I że jest wiele religii,
      wyznań i nie można uważać jednych za gorsze od innych. I tyle.
      Przedstawiona tu sytuacja jest mi obca.
      • verdana Re: bez przesady 08.04.08, 10:45
        Ja jestem ateistką, mąż katolikiem i jest jak najbardziej OK. Ale
        jest róznica pomiedzy osoba wierzacą, a zaolennikiem pogladów Ojca
        Dyrektora. W tym wypadku tolerancja chyba nie jest mozliwa - skoro
        zwolennicy Rydzyna o takim słowie nawet nie słyszeli.
        Nie wróżę dobrze temu związkowi.
      • lychee.82 Re: bez przesady 08.04.08, 19:26
        Nie ma u Was problemow, bo widocznie maz jest "bezkolizyjny". Zauwaz, ze dziecko
        JEDNAK chodzi na religie (katolicka) w szkole, a gdyby maz sie uparl, zeby nie
        chodzilo, to konflikt bylby gotowy, widocznie nie ma az tak wyrazistych pogladow...
        Zauwaz tez, ze widocznie to Ty DYKTUJESZ WARUNKI, a maz moze nie jest az tak
        wielkim ateista, moze w ogole nie jest (moze jest agnostykiem).
        • kamelia04.08.2007 Re: bez przesady 08.04.08, 21:20
          czy to, że nie zabrania dziecku chodzenia na religie oznacza, że nie jest
          ateistą? nie widzę związku miedzy jednym a drugim

          a idąc twoim tropem, należy przypuszczać, że ateista, to ten co zabrania brania
          udziału w praktykach religijnych. bzdura

          Otóż jesteś w błędzie, ateista, to człowiek, który nie wierzy i tyle.
          A to, że nie toczą sie u nich w domu wojny religijne, świadczy o tym, że
          człowiek ten jest tolerancyjny i zgadza sie by córka chodziła na religię. Nie
          każdy jest nachalny w głoszeniu swoich poglądów i nie każdy na ochotę na krucjaty.
          • verdana Re: bez przesady 08.04.08, 21:51
            Zaraz - a ustalic, zwyczajnie i zyczliwie po rprostu nie mozna?
            My wiedzielismy PRZED slubem, ze dzieci bedą chodzily na religię. Do
            czasu, gdy beda mogły o sobie decydowac, czyli tak do 14 -15 lat.
            Wtedy syn zrezygnował z religii i chodzenia do kosciola, córka
            chodziła jeszcze przez rok, najmlodszy wybrał w szkole religie, nie
            etykę.
            Czyli ekumenizm kwitnie i nikt nie wygrywa i nie przegrywa.
            • kamelia04.08.2007 Re: bez przesady 09.04.08, 12:30
              verdana napisała:

              > Zaraz - a ustalic, zwyczajnie i zyczliwie po rprostu nie mozna?
              >

              oczywiście, że można, i podejrzewam, że para, której córka chodzi na religie tez
              to USTALIŁA, a nie wywalczyła.
              • lychee.82 Re: bez przesady 09.04.08, 21:55
                Oczywiscie, lepiej ustalic, niz wywalczyc. Ale zauwaz, ze jesli dziecko chodzi
                na religie, tzn ze osoba bedaca ateista nie byla konfliktowa. Ateista zawsze
                woli, gdy dziecko nie przechodzi tzw "religijnego prania mozgu". Bo wybrac mozna
                pozniej, ale dlaczego akurat przez rezygnacje, gdy juz pewien religiny poglad na
                swiat zostal do mozgu wtloczony? Przeciez mozna tez wybrac bez takiego
                religijnego obciazenia (wybaczcie, ale tresci religine wpychane tak nachalnie
                jak to ma miejsce na religii pozostawiaja slad na mysleniu czlowieka). Bardziej
                obiektywny wybor nastepuje wtedy, gdy dziecko jest wychowywane bez religii, a
                pozniej jako starszy czlowiek moze poznac i ewentualnie wybrac taka wiare, jaka
                mu odpowiada, bez katolickiego zakrzywienia.
                Dziecko, ktore rezygnuje z religii robi to czesto z lenistwa. Komu chce sie
                chodzic i sluchac? Ja do tej pory pamietam z niechecia te zajecia...
                Jesli ateista woli, by jego dziecko chodzilo na religie, to czy jest ateista?
                Czy raczej deklaruje sie takim, ale w glebi nie jest pewien... a ta odrobina
                braku pewnosci to juz nie ateizm. Ateista jest ten, kto z cala pewnoscia moglby
                dokonac aktu apostazji, tak jak np ja. Religijne ksztalcenie dzieci nie jest
                spojne z ateistycznym punktem widzenia rodzica. Chyba ze "ateista" wybiera
                zdanie partnera. Wtedy jest ok. Ale jesli zadna z osob nie chce ustapic, bo po
                prostu gleboko wierzy, ze "tak" bedzie lepiej dla dziecka, to wtedy mamy
                problem. Autorka watku pewnie taki problem bedzie miala, gdyz drazni ja
                swiatopoglad partnera, a partner ma ten swiatopoglad skrajny i z pewnoscia nie
                pojdzie na ustepstwa. To tyle.
    • ewik35 Re: wielka roznica pogladow w malzenstwie- rozwod 09.04.08, 15:27
      Głęboka i dojrzała wiara stoi w sprzeczności z narzucaniem pogladów
      i dogmatów (w tym metod wychowaczych). Wiara manifestuje się w
      otwartości. Dlatego związek asica funkcjonuje OK. Podobnie: ateizm z
      przekonania rodzi się zgłebszej, humanistycznej refleksji co jest
      DOBRE. Można znaleść wspólny fundament: DOBRO, SZACUNEK.

      Niestety na ogół osoby wierzące w wydaniu polsko - katolickim nie
      mogą sie pogodzić z myślą, że taki fundament istnieje.
      Może by tak... męża wysłać na jakieś mądre rekolekcje ? Wiem, że są
      takie fajne programy - nawet dla ateistów. Moglibyście pojechać
      wspólnie... Wiem, że mozna znaleść jakieś informację na stronach
      radia Józef (nie mylić z Maryją - nie daj Boże) - inaczej sielskie
      fale 96,5.
      Sama należę do osób liberalnie wychowanych, glosowalam na PO:))),
      nie znoszę "Giertychów", Kaczorów itp osobników, a jednak pozostaję
      w duchu poszukiwania Boga i wiary (niezależnie od wyznania).
      Umiałabym chyba żyć z muzumałninem albo ateistą, albo katolikiem -
      pod warunkiem, że wiemy, ze istnieje wspólny fundament. Bo istnieje.
      zyjemy w XX w, w demokratycznej, wielokulturowej, wielowyznaniowej
      Europie - i takie tez będą nasze rodziny, z czasem...
    • eastern-strix Re: wielka roznica pogladow w malzenstwie- rozwod 10.04.08, 10:08
      no to po co za niego wychodzilas? balas sie samotnosci?
      to teraz masz kompana na resze zycia....
      nie rozumiem, on chyba nie stal sie taki swiety i katolicki po slubie?
      tak to jest kiedy parcie na welon przeslania rzeczywistosc...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja