chcę się wyżalić!

04.04.08, 22:49
mam 26lat.mój mąż jest 3lata młodszy.zanim się pobraliśmy
chodziliśmy ze sobą 6lat.po ślubie ponad 2lata staraliśmy się o
dziecko.gdy zaszłam w ciążę byliśmy przeszczęśliwi.wydawało mi sie
że znam własnego męża ale myliłam się.nasz synek ma 10mies.to
cudowne dziecko.ale mam wrażenie że mój mąż go nie kocha tak mocno
jak ja.ciągle jest poza domem.tłumaczy że musi na nas zarabiać
itd.ale on prawie wcale nie poświęca czasu swojemu synowi.a na
dodatek tydzień temu mnie POBIŁ!za co?bo już nie wytrzymałam i
zrobiłam mu awanturę że olewa naszego syna.całe święta on siedział
przy stole u moich rodziców świetnie sie bawił a ja nawet porządnie
nie mogłam zjeść bo musiałam zajmować sie małym.ja też chciałabym
troche czasu mieć tylko dla siebie chociaż godzinę
dziennie.powiedziałam mu o tym co mnie boli i że on jest złym
ojcem.to go zabolało(jego rodzice zmarli gdy był mały wychowywała go
babcia).i uderzył mnie.a raczej pobił.całą twarz miałam posiniaczoną
i szyję też.następnego dnia pojechałam zrobić obdukcję.ale nie
zrobiłam bo była znajoma pani doktor a mnie było wstyd!!!nikomu o
tym nie powiedziałam."przebaczyłam"mu dla dobra synka.nie chce by
wychowywał sie bez ojca.zresztą nawet gdybym chciała od niego odejść
to i tak nie mam dokąd.i nie dam rady utrzymać siebie i
dziecka...ale meczę się okropnie z tym co się stało.niby od kilku
dni jest lepiej.mąż zajmuje sie małym.dziś nawet sam go wykąpał
nakarmił uśpił...ale boję się że kiedyś znów mnie uderzy.po nocach
płaczę bo nie wiem czy potrafie go jeszcze kochać.chciałam się komuś
wyżalić bo na codzień muszę udawać że wszystko jest ok.ale zniose
wszystko byle mój synek był szczęsliwy i miał pełną
rodzinę.potrzebuje tylko paru słów otuchy.po tym wszystkim już nie
czuję się pełnowartościową kobietą.zeszmacił mnie własny mąż i
pewnie jako żona nie bede nigdy szczęśliwa.ale wiem że jako matka
mogę sie spełnić... pozdrawiam i dziekuje z góry za wszystkie odp.
    • kikunia81 Re: chcę się wyżalić! 04.04.08, 23:03
      witaj
      nie jestem pewna czy tym co napisze pomoge ale...
      Bylam w podobnej sytuacji,byly maz bil mnie i pil.Dziecko gdy
      dorosnie zorientuje sie ze nie jestes szczesliwa ja dostalam dobra
      rade...jesli mialas znajomych a przez meza juz ich ni masz to
      postaraj sie odnowic znajomosci,zacisniesz pasa i...dla dziecka
      zawsze znajdziesz jakies pieniadze a wierz mi ze jak raz cie pobil
      to nastepnym razem tez sie nie zawacha,potem bedzie kochany,ale
      nastepnie przy byle czym (bo ma zly humor)znow cie pobije-nie wstydz
      sie zrob obdukcje,zakladaj sorawe rozwodowa z jego winy,podzial
      majatkowy,kontakty z dzieckiem i alimenty
      POZDRAWIAM
    • lazpalmaz Re: chcę się wyżalić! 04.04.08, 23:17
      Chyba Cię rozczaruję, ale wydaje mi się, że masz kobieto za duzo
      czasu. Mąż całymi dniami w pracy a ty chcesz żeby jeszcze zajmował
      sie dzieckiem. Jakiś podział obowiązków powinien być. Skoro on
      pracuje na dom a Ty nie pracujesz to chyba wiedziałaś wcześniej co
      Ciebie czeka. Gdybyś pracowała na pełnym etacie, zajmowała się
      choćby dwójką dzieci i miała dom na głowie i nikogo do pomocy to byś
      na pewno inaczej na to patrzyła. W kwestii pobicia wydaje mi się, że
      musiałaś go solidnie zdenerwować.
      • sara.4 Re: lazpalmaz co ty piszesz? 05.04.08, 01:03
        boże!
        lazpalmaz ty chyba żartujesz... ty chyba jesteś facetem bo kobieta nie napisała
        by czegoś takiego innej kobiecie o zajmowaniu się dzieckiem i pobiciu.
        że pracuje to już nie może być ojcem??????????? i do tego jak go wkurzy to może
        przylać. może teraz jeszcze rozważ kwestie czy mocno zdenerwowała bo wtedy może
        mocno przylać.
        nie mogę uwierzyć że coś takiego napisałaś.......
    • b.wierzbowska1 Re: chcę się wyżalić! 05.04.08, 09:04
      Kobieto, uciekaj!!! Masz rodziców, przyjaciół - POMOGA CI!!! Pobił
      raz, pobije i drugi, trzeci, czwarty... A potem zacznie bić Waszego
      synka. Odejdź chocby dla dobra dziecka. Trzymam za Ciebie kciuki.
      • monikawet Re: chcę się wyżalić! 05.04.08, 13:45
        Nie ma się co żalić i wstydzić.Pobił Cię raz,nie zawacha się i
        kolejny bo :pierwsze koty za płoty.Jeśli jest prostakiem i chamem to
        go i tak nie zmienisz.Co tu ukrywać.Dać mu ostrzeżenie,że jeśli
        zrobi to jeszcze raz złożysz doniesienie na policję i założysz
        sprawę rozwodową.Zawsze ktoś Ci pomoże.Nigdy nie jest się
        samemu.Trzeba się tylko rozejrzeć wokół siebie.Odnowić
        znajomości,poprosić rodzinę.Najgorzej udawać ,że nic się nie stało i
        siedzieć cicho jak mysz pod miotłą bo nie daj boże mąż się
        zdenerwuje.Lepiej wychowywać dziecko bez ojca niż pod bokiem takiego
        sadysty.
    • karolina.chonly Re: chcę się wyżalić! 05.04.08, 14:34
      Dziewczyno, uciekaj z tego zwiazku, tak jak inne pisaly (oprocz
      Lazpalmaz - na ten post w ogole nie patrz). To racja, zobacz jaki
      Twoj maz mlody, a juz sie za bicie bierze. Bedzie tylko gorzej.
      Piszesz, ze zrobisz wsyzstko dla dobra dziecka - no to wlasnie
      uciekaj. I tak jak inne pisza - zawsze sie ktos znajdzie, kto pomoze.
      Trzymaj sie !!!!
      • skryta3 Re: chcę się wyżalić! 05.04.08, 19:56
        witaj
        najważniejsze jest, aby nie wsydzić się tego, co Twój mąż zrobił.
        Powiedz o tym co się wydarzyło swoim przyjaciołom, rodzicom, napewno
        Ci pomogą, a jeśli on się o tym dowie, że inni wiedzą, to i dobrze,
        przynajmniej będzie się bał, jeśli chociaż troszkę ma dobrą opinię
        wśród znajomych, to może zrobi się mu wstyd. Uwierz mi,
        najważniejsze jest to, żebyś opowiedziała komuś bliskiemu, bo jeśli
        znowu to się powtórzy, to dobrze by było, gdybyś miała pomoc. A
        jeśli nie masz warunków na odejście to spóbuj kombinować i jakieś
        piniążki sobie okładać, nawet najmniejsze, zawsze mogą się przydać,
        myśl o sobie i o dziecku, bo najważniejsze jest Wasze szczęście.
        pozdrawiam
    • die_blume Re: chcę się wyżalić! 05.04.08, 23:56
      Jak raz uderzył, uderzy i drugi. Choćby Cię błagał na kolanach, odejdź, póki nie
      jest za późno.I pamiętaj - to nie Ty powinnaś się wstydzić!Nie pozwól, by
      zmarnował zycie Tobie i dziecku!
      • kawitator [...] 06.04.08, 06:40
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • b.wierzbowska1 Re: chcę się wyżalić! 06.04.08, 10:10
          > Masz szanse bo ten twój facet to choc mało meski w sensie zachowan
          ale rokuje
          > i może stworzyć fajne małżeństwo ale z mądrą kobitką

          Oczywiście nie zgzdzam się z Tobą. To, że autorka postu jest nie do
          końca dojrzałą kobietą nie usprawidliwia bicia jej. Nic tego nie
          usprawidliwia i daje powód przypuszczać, ze i w innym związku
          rzeczony 'mężczyzna' znajdzie pretekst, by pobić następną małżonkę.
          I nie tylko małżonkę, bo i dzieci czymś sobie 'zasłużą' np płaczem w
          nocy 'a tatuś nie może spać'.

          Prosto rzecz ujmując, pleciesz banialuki, kolego:)
          • kawitator Re: chcę się wyżalić! 07.04.08, 08:57
            b.wierzbowska1 napisała:
            Oczywiście nie zgzdzam się z Tobą. To, że autorka postu jest nie do
            końca dojrzałą kobietą nie usprawidliwia bicia jej. Nic tego nie
            usprawidliwia i daje powód przypuszczać, ze i w innym związku
            rzeczony 'mężczyzna' znajdzie pretekst, by pobić następną małżonkę.
            I nie tylko małżonkę, bo i dzieci czymś sobie 'zasłużą' np płaczem w
            nocy 'a tatuś nie może spać'.
            Prosto rzecz ujmując, pleciesz banialuki, kolego:)

            Oczywiście nie zgzdzam się z Tobą.
            Czy ja gdzieś pisałam o usprawiedliwieniu bicia dziewczyny w ogóle stosowania przemocy
            Myślałem ze wyraźnie jasno przedstawiłem swój pogląd w tej sprawie
            Problem w tym ze oboje są siebie warci

            Kiedyś miałem kilkukrotny kontakt z panią która lata kierownikowała ośrodkowi dla ofiar przemocy w rodzinie To co sie od niej dowiedziałem troszkę zmieniło moje poglądy budowane na podstawie plakatów ( bo zupa była za słona ) i wypowiedzi kobitek
            dowiedziałem sie mianowicie ze dumnieniem że
            przemoc w rodzinie nie ogranicza sie do propagandowego modelu menela bijącego swoją żonę lub co gorsze dzieci Przemoc występuje w całym społeczeństwie i ma różne formy Dotyka rodzin z marginesu klasy średniej, rodzin nauczycielskich, lekarskich, a także profesorów uniwersytetu
            Nie jest prawdą ze przemoc w rodzinie to domena facetów a poszkodowanym są tylko kobiety Tutaj zasługi rozkładają sie równo jest inna forma tej przemocy spowodowana warunkami fizycznymi i psychicznymi
            Przemoc fizyczną stosują zwykle faceci bo maja wyższy poziom testosteronu i statystycznie są silniejsi ale duża grupa kobiet stosuje ja także
            Kobitki stosują przemoc psychiczną Potrafią zniszczyć psychicznie swoich facetów i dzieci równie a nawet bardziej skuteczne jak przemoc fizyczna

            Na moje pytanie dlaczego o tym nie słyszymy Dlaczego poglądy które miałem ( jak najbardziej przeciętne i powszechne) tak różnią sie od przedstawianej przez nią rzeczywistości
            usłyszałem
            Kobieta wobec której zastosowano przemoc po nagłośnieniu otrzymuje zrozumienie wsparcie i współczucie Biedna jest.
            Facet nie przyzna się ze zona go bije bo nie tylko nie wzbudzi współczucia a tylko śmiech, i pogardę baba go leje.
            Tu podała przykład faceta dużego i mocnego któremu żona podała środek nasenny a następnie przykleiła koszulę do pleców żelazkiem Szpital gdzie leczona go z poparzeń długo dumał co wpisać jako przyczynę poparzeń a policjanci do których zwrócił sie po pomoc go wyśmiali
            Po jeszcze kliku takich zagrywkach niewątpliwe delikatnej i wrażliwej kobitki facet popełnił samobójstwo powiększając statystykę niedostosowanych do życia osobników

            Wracając do autorki wątku
            jak opisuje sama będąc wściekła ze maż siedzi przy stole z jej rodzicami w czasie świąt a ona tez sobie chciała pobiesiadować a tu musi zajmować się swoim bachorem. Zamiast wyrazić soje potrzeby zrobiła karczemną awanturę i znając swojego faceta świadomie uderzyła w jego słaby punkt Wiedział ze wychowywany przez babcie jest niepewny swej roli jako ojciec i przeczulony na tym punkcie
            Jeżeli to nie jest przemoc to ja jestem święty turecki

            Rozumiem Kobitka stosuje przemoc to jest troszkę niedojrzała i absolutnie nie może być porównywana do faceta w odpowiedzi na taki bezpośredni atak godzący go w najczulsze warstwy jego psychiki reaguje też przemocą Duren jest i absolutnie nie powinien tego robić ale to nie był atak to było przekroczenie obrony koniecznej

            Nic tego nie usprawiedliwia takiego postępowania i daje powód przypuszczać, ze i w innym związku rzeczona 'kobieta' znajdzie pretekst, by pobić zgnoić następnego faceta.
            I nie tylko męża, bo i dzieci czymś sobie 'zasłużą' np płaczem w
            nocy 'a mamusia włąsnie ogląda M jak matoły lub 34 edycje tańca popaprańców '.

            Są siebie warci niestety koleżanko :-))
        • kicia031 Re: chcę się wyżalić! 06.04.08, 19:29
          Facet sie m
          > usi nauczyć On sam w sobie nic nie czuje

          Piszesz totalne brednie To ze ty samw sobie nic nie czules do swoich dzieci, nie
          oznacza, ze caly swiat jest dokladnie takie jak ty. Moj partner kocha swoje
          dzieci i nie musial sie tego wcale uczyc. Mialam okjazje obserwowac, jak
          szykowal sie na przyjscie na swiat naszego synka - choc bylo widac, ze sytuacja
          jest dla niego abstrakcyjna, byl niezmiernie zaangazowany, to on zmienil
          pierwsza pieluche w szpitalu, ubral 6-godzinnego malucha po pierwszej kapieli.
          to on zawsze zmienial pieluchy, nawet w nocy, mimo ze nastepnego dnia szegl do
          pracy. Od urodzenia nosil Wscieklaka, kochal, przytulal, opowiadal mu historie i
          spiewal piosenki (to akurat nie byl moze najlepszy pomysl ;-))

          Do autorki watku: zaplatalas sie w zwiazek z przemocowcem - teraz przezywacie
          faze tzw miesiaca miodowego, kiedy to on stara sie wynagrodzic ci to, ze cie
          pobil. Do czasu, az znow go wkurzysz... czymkolwiek. A okresy spokoju beda sie
          stawalyy coraz krotsze, a fazy przemocy coraz dluzsze.
          Szkoda, ze nie zrobilas obdukcji, ulatwiloby to uzyskanie rozwodu z orzeczeniem
          winy meza, ale nic straconego - na twoim miejscu zwinelabym sie z tego ukladu i
          to szybko, zanim nastepny raz cie pobije. Nie ma nic dobrego dla dziecka w
          obserwowaniu jak tatus tlucze mamusie.
          • isme_nka Re: chcę się wyżalić! 06.04.08, 20:31
            Żle zrobiłaś, że nikomu nie powiedziałaś o pobiciu. Obdukcja to
            pierwsza rzecz, którą powinnaś zrobić! Wstydzić się powinien on, nie
            Ty. Twój mąż w tej chwili czuje się winny, stara się abyś uwierzyła,
            że to był jednorazowy incydent, boi się też, że powiesz o tym
            komuś . Jest milszy, pomaga Ci i robi wszystko aby nie wyszło to
            poza mury waszego domu. A ty milcząc i wybaczając dajesz mu
            przyzwolenie na takie postępowanie. Piszesz, że wybaczyłaś mu w imię
            pełnej rodziny. Ale czy oby na pewno chcesz, żeby Twoje życie
            rodzinne tak wyglądało? Nie ukrywaj tego faktu, szukaj wsparcia i
            pomocy u bliskich osób. Pamiętaj również, że nie możesz wstydzić się
            za to , jak postępuje drugi człowiek!
          • kawitator Re: chcę się wyżalić! 07.04.08, 08:01
            No kicia. Rozczarowałaś mnie Więcej się po tobie spodziewałem
            Niby taka bystra a w dyskusji stosujesz chwyty z magla. Nie uchodzi.
            Sposób dyskusji w którym najpierw mówisz mi jakie mam poglądy, a potem pryncypialnie je zwalczasz może być dopuszczalny w maglu, u polityków, na targu a nie między normalnymi ludźmi
            Na dodatek nie tylko treść twej wypowiedzi jest bez sensu ale tez forma bardzo mała kulturalna.

            To ze ty samw sobie nic nie czules do swoich dzieci, nie oznacza, ze caly swiat jest dokladnie takie jak ty.
            Napisałem to gdzie ? Może twój wymysł ? Przeczytaj najpierw ze zrozumieniem mój poprzedni post To nie boli
            Przedstawiam tu poglądy które wyrobiłem sobie na podstawie tego co się dowiedziałem z lektur oraz rozmów z fachowcami Pewne ogólne zasady jeżeli wiesz co to znaczy Moje osobisty stosunek do moich dzieci a także tego ideału którego przedstawiasz jako swojego faceta naprawdę bardzo niewiele zmienia w ogólnych zasadach
            Popatrz jak się człowiek może mylić w pierwszej ocenie Uważałem cię za bystra i ostra dziewczynę
            • bubster ale 07.04.08, 21:01
              abstrahując od tego, czy facet kocha dzieko od urodzenia czy nie
              to jeżeli jest normalnym, odpowiedzialnym facetem, który dziecko
              chciał i się na nie zdecydował, to fakt, że mama dostaje "burzę
              hormonów" a on nie i dlatego jego uczucia są inne jest bardzo
              kiepską wymówką na niechęć zajmowania się dzieciakiem...
              na takiej samej zasadzie kobiety wymawiają się od dbadnia o siebie
              po ciąży "bo dziecko" - i nie mówię tu o dbaniu takim jak się było
              panna na wydaniu, bo to rzeczywiście nie da się z racji braku czasu,
              ale nawet o podstawach higieny
              i co? babki sie potepia a facet niech się nie zajmuje bo przecież
              hormonów nie dostał....
              kiepska wymówka
    • ata-26 Re: chcę się wyżalić! 07.04.08, 11:17
      ja naprawdę nie mogę od niego odejść...przysięgłam przed Bogiem że
      dędę z nim do końca życia na dobre i na złe.postanowiłam dlatego dać
      mu ostatnią szansę. wasze odpowiedzi otworzyły mi bardziej oczy na
      to wszystko.byłam u lekarza i zrobiłam obdukcję bo ślady nie
      zniknęły.zrobiłam ksero i dałam mu je w prezencie.zrozumiałam że on
      też powinien się starać nie tylko ja.i to nie było tak że on do tej
      pory ciężko pracował a ja leżałam z tyłkiem w domu.nie dość że
      zajmuje się naszym synkiem to jeszcze kilka godzin dziennie pilnuję
      dziecka sąsiadów (za co mi płacą) oprócz tego sprzątam piorę gotuję
      (mąż wraca z pracy a obiadek na stole)nocami prasuję i uczę sie do
      egzaminów(studiuję zaocznie).od chwili porodu nigdzie nie byłam.mam
      straszne odrosty na włosach bo nawet do fryzjera nie mogłam wyjść bo
      nie miałam z kim zostawić małego(idę w środę-mąż obiecał się nim
      zająć).widzę po nim że się zmienił mam nadzieję że na zawsze.i
      potrafi znależć czas dla syna.wystarczyło trochę chęci.a ja w końcu
      mam chwilę by zadbać o siebie.(z czego nocami on też korzysta)w
      sobotę cały dzień siedział z małym i zrozumiał że to nie jest
      sielanka.a aj oprócz zajmowania się dzieckiem mam cały dom na
      głowie. trzymajcie za nas kciuki by nam sie udało! dzięki za
      rady.pozdrawiam.
      • mala-beti Re: chcę się wyżalić! 07.04.08, 11:25
        Trzymamy oczywiście kciuki za ciebie.
        Ale pamiętaj co robić, jeśli by się to powtórzyło. Nie patrz wtedy
        na przysięgę, bo on też ci coś przysiągł miłosć .. i uczciwość
        małżeńską.
        Mam nadzieję, że twój mąż jest z tych co "zrozumiał swój błąd i
        zmienił się", tego ci życzę z całego serca.

        Całuski
        • ata-26 Re: do mala-beti 07.04.08, 11:43
          ja też mam nadzieję że mój mąż zrozumiał i się zmienił...ja chyba
          też w jakims małym stopniu się zmieniłam.dziękuję za to co
          napisałaś.twoje słowa naprawdę dużo dla mnie znaczą.trochę zdołowała
          mnie wypowiedż pewnego pana bo przez chwilę poczułam się winna całej
          tej sytuacji.ale uwierz że nie chciałam żle.spokojna rozmowa nic
          wcześniej nie dała mój mąż myślał że miłość swojego dziecka może
          kupić drogimi prezentami.a nasz synek w ogóle go nie znał.nawet
          płakał jak brał go na ręce bo tak naprawdę go nie znał.a teraz
          śmieje się i sam wyciąga do niego rączki.i widzę że mój mąż też
          czerpie dużo radości z zabawy z nim.przyznał mi sie że on po prostu
          się bał zostawać z nim sam bo był taki malutki że bał się że zrobi
          mu krzywdę...a teraz sie odważył i przekonał się że to nie jest
          takie straszne. dziękuję ci za słowo otuchy.bardzo mi
          pomogłaś.pozdrawiam.
      • bubster Re: chcę się wyżalić! 07.04.08, 21:04
        Bóg nie chce byś się dała katować
        a Kościół Katolicki pozwala na separację (chyba, tu się nie znam,
        ale wydaje mi się że po prostu nie może katolik się rozwieść i
        powtórnie zawrzeć związek małżeński)
    • mrufka4 Re: chcę się wyżalić! 09.04.08, 01:08
      no cóż dziewczyny myślę,że kawitator ma niestety sporo racji, jego wypowiedzi
      mnie osobiście dały trochę do myślenia. Jest na forach kobiecych jakaś
      niebezpieczna tendencja do sprowadzania mężczyzn do roli kopulatorów.
      Sory dziewczyny ale wasze polemiki z kawiatoprem są mocno naciągane.
      Facet ma sporo racji czy to się komuś podoba czy nie.
      • wiewioreczka-to-ja Jasne ;p 09.04.08, 10:22
        Mogę się założyć że to sam Pan KAWITATOR pod innym niciem :)
        Co myślicie na ten temat dziewczyny? :P

        Niesądzę zeby jakakolwiek kobieta broniła tak małowychowanego samca
        i nie interesuje nas co pisze w innych postach a w tym.
        A normalnych mężczyzn nie sprowadzamy do roli kopulatorów - błędne
        jest twoje myślenie.
        • bubster Re: Jasne ;p 09.04.08, 10:34
          ja uważam, że racja leży po środku
          pomiędzy tym, co piszą dziewczyny, a tym co kawiator
        • amelkalexi Re: Jasne ;p 11.04.08, 19:18
          Nie, nie mozna bronic faceta bo zadziobia. Obojetnie, co by kobietki
          nie wyczynialy, zawsze trzeba przytakiwac, zgadzac sie i przyznawac
          racje, bez roznicy, czy ja maja, czy nie. Kazdy facet w pojeciu
          wiekszosci kobiet to cham, s..... itp, tylko szkoda, ze tak wiele
          pan, to chamki i wredne suki, i szanowne damy tego nie zauwazaja!!!
          • mala-beti Re: Jasne ;p 13.04.08, 20:00
            Ale kto tu óogólnia, my mówimy o jednym konkretnym.
    • eastern-strix Re: chcę się wyżalić! 10.04.08, 09:37
      zrobisz wszystko,zeby dziecko mialo pelna rodzine???
      wybacz,ale mi sie wydaje,ze dobro dziecka jest tu jedynie wymowka dla Ciebie, bo
      nie masz sily ani odwagi,zeby zawalczyc o wlasna godnosc, nawet, jesli to
      oznacza bycie samej...

      to,co napisalas to mieszanina strachu, uzalania sie nad soba i uzaleznienia od
      drugiej osoby.

      osobiscie uwazam,ze dziecko ma prawo wychowywac sie w spokojnym i kochajacym
      domu nawet jesli oznacza to rodzine niepelna. jesli zaserwujesz mu dziecinstwo w
      domu pelnym napiec,gdzie rodzice traktuja sie jak obcy ludzie, to miej
      swiadomosc,ze bierzesz odpowiedzialnosc za problemy swojego dziecka w doroslym
      zyciu.

      wiem,co mowie. moja Mama tez robila wszystko,zeby 'dziecko mialo pelna rodzine'
      a ja z perspektywy czasu bardzo zaluje,ze nie miala odwagi byc sama tylko trwala
      w toksycznym zwiazku.

      dziecko nie moze placic za to,ze Ty sie boisz odejsc i tak kochasz role
      umeczonej ofiary,ze za nic z tego nie zrezygnujesz. zycze Ci tylko odwagi,zeby
      to sama przed soba przyznac a nie traktowac 'dobra dziecka' jako wymowki,bo
      to,co robisz, nie ma akurat z dobrem dziecka NIC wspolnego.
    • kati1973 Re: chcę się wyżalić! 10.04.08, 11:39
      Prosze nie czytac bzdur, osob nie znajacych tamatu przemocy w
      rodzinie.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24028
      propnuję tam zajrzeć
      Nie jest latwo wysjc z przemocy to bardzo trudny temat, tam
      znajdziesz kobiety z podobnymi problemami
      • mala-beti Popieram 10.04.08, 12:37
        Takie osoby, które nie przeżyły tego nigdy nie powinny sie
        wypowiadać w tej sprawie, bo to tylko głupie wymądrzanie się.
        pozdrawiam
    • eastern-strix Re: chcę się wyżalić! 10.04.08, 14:32
      tak,ja tez sie zgadzam z tym, ze osoby,ktore tego nie przezyly maja mniejsze
      pojecie,o czym pisza.
      problem w tym,ze jedna kobieta,jak ja facet walnie,to go wysle na ksiezyc
      niezaleznie od tego,ile ma z nim dzieci a druga bedzie grala role ofiary i w
      glebi serca sie z tym czula calkime dobrze jak ofiara 'tego zlego'.
      chama nalezy zostawic,bo trwanie w takimz wiazku dowodzi niestety glupoty obu
      stron...ze szkoda dla dziecka....
      P.S. od razu odpowiadam- pojecie przemocy domowej znam dosc dobrze z obserwacji
      moich rodzicow.
      • agnes0101 Re: chcę się wyżalić! 11.04.08, 15:11
        Nie czytałam wszystkich wypowiedzi, ale w większości przypadków z
        tego co się zorientowałam, kobitiki radzą ci odejść. Ty natomiast
        twierdzisz nie, bo......... przysięgałaś przed Bogiem, bo nie dasz
        sobie rady etc. Czy Kościół jest za przemocą w rodzinie? - raczej
        wątpię. Czy dasz radę - oczywiście że dasz. Skoro jesteś w stanie
        zajmować się domem, dziećmi, studiować i dajesz radę to dasz też
        radę sobie sama. Znam szereg takich kobiet. Pomijając kwestię
        odejścia. Skoro teraz twierdzisz że jednak mąż się trochę zmienił to
        może faktycznie coś przemyślał. Nie spoczywaj jednak na laurach -
        kuj żelazo póki gorące. Dawaj mu jasno, dosłownie do zrozumienia co
        od niego wymagasz. Rzadko który facet robi cokolwiek z własnej
        inicjatywy. Nie ma tłumaczenia że dużo pracuje - ty też pracujesz.
        Natomiast podstawowy błąd jaki popełniłaś to że nikomu o tym nie
        powiedziałś. On naprawdę może to wykorzystywać, czuje że się
        wstydzisz, a więc jest prawie pewien że następnym razem nikomu nie
        powiesz. Jestem pewna, że gdybyś ogłosiła to wszysktim wokół:
        rodzinie , wspólnym przyjaciołom spalił by się ze wstydu a przy
        okazji poczuł że jesteś na tyle dumna i silna psychicznie że nie
        warto z tobą zadzierać. Znam taki przykład. Moją koleżankę mąż jeden
        jedyny raz uderzył (jestem pewna że go wyprowadziła z równowagi, ale
        to go nie usprawiedliwa) i na następny dzień specjalnie przy nim
        zadzwoniła do swojej matki, jego matki, wspólnych znajomych i
        wszystko wygadała. Było to ok. 3 lata temu, a dokładnie pamiętam
        jego wstyd przy spotkaniu ze mną po całym tamtym zdarzeniu. Nie
        warto więc milczeć.
Pełna wersja