co z rzeczami?

07.04.08, 18:40
mam pytanie? co zrobiłyście z rzeczami, które są w domu ubrania itd? nie mam
odwagi ich ruszyć , tak jak jego komórki. Wszystkie rzeczy poprałam i
poprasowałam i.. włozyłam do jego szafki. Kurtka i buty ciągle w przedpokoju
jakby miał wrócić za chwile. To wszystko jest cholernie ciezkie i trudne. Nie
wchodze do jego pokoju. Mineło 3,5 miesiaca a wcale nie jest lepiej, no moze
troszke. Dryfujacabezcelu przepraszam ze nie odpisałam na maila ale musiałam
dojsc do siebie. Nie jest dobrze ... ale moze ciut lepiej niz było. Wiem ze
musze byc silna dla dzieci.
    • gaba2002 Re: co z rzeczami? 07.04.08, 19:34
      W marcu minął rok od śmierci mojego męża.Zdecydowałam się dopiero
      teraz na spakowanie i oddanie wszystkich rzeczy (myślałam o PCK ale
      znalazły się bardziej potrzebujące osoby w moim otoczeniu).
      Każdą rzecz pakowałam i ryczałam.Zostawiłam dwa ulubione swetry
      mojego męża(aby móc zawsze się w nie wtulić i poczuć Jego zapach).
      Myślę,że każda z nas potrzebuje więcej lub mniej czasu aby zrobić
      coś z rzeczami czy wręcz nawet zostawić je w tym miejscu na zawsze.
      Ja też myślałam tak jak Ty,że mąż wróci,więc po co pozbywać się
      rzeczy.Jednak nigdy moje marzenie tak naprawdę się niespełni.Nie rób
      nic na siłę.Poczekaj.
      • justynakm1 Re: co z rzeczami? 06.04.09, 16:03
        Rzeczami Kubusia zajmą sie Jego rodzice, bo jako narzeczona nie
        mogłam nimi dysponować. zabrałam Jego sweter, który wciąz Nim
        pachnie, Jego ukochane perfumy - tak radosne jak On, ulubioną
        czapkę, która kupilismy na wspólnych wakacjach, 3 ulubione koszule i
        sweter, który kupiłam mu na Święta, ale był za duzy, bo Kubus
        okrutnie schudł w czasie choroby... śpię ze swetrem, wahcam czapke -
        uwielbiałam dotykac czoła Kubusia i kochałam zapach Jego skóry...
        zabrałam tez rower-dekorację, który dostał ode mnie na 1 święta
        Bożego Narodzenia.... i płyty, szczególnie ta Erosa Ramazotti, przy
        której płakaliśmy w szpitalu, parę dni przed odejściem Kubusia... i
        tygryska,,mała maskotkę, którą zawsze miał w samochodzie...
    • corka.bossa Re: co z rzeczami? 07.04.08, 19:34
      U mnie to dopiero miesiąc jak Sebka nie ma,ale też buty stoją tak jak
      zostawił,robocze ciuchy wiszą na miejscu tak jak powiesił.I wszystko tak jak
      wcześniej,też miałam taką chwilę że pomyślałam co z tym zrobię.Na razie układam
      kilka razy dziennie,a potem jak już będę gotowa to zacznę palić jego rzeczy
      zaczynając od tych w których najmniej chodził.Zostawię te które lubił
      najbardziej,napewno nie oddam nikomu bo nie wiem co bym zrobiła widząc gdzieś,
      kiedyś,kogoś,w jego rzeczach.Z uraniami nie mam problemu,zastanawiam się co mam
      zrobić z resztą tzw.totołami-mam całe szuflady kabli,śrubek,wkrętów,nakrętek i
      sama nie wiem jeszcze czego i do czego.A do piwnicy to nawet nie idę bo tam ma
      swoje królestwo...Jak mam wywalić to co z takim zapałem i błyskiem w oczach
      gromadził? Jemu zawsze wszystko było potrzebne..jak Mu to ruszę to nigdy mi nie
      wybaczy...Ach no i głośniki,i amplitunery,i wzmacniacze których ja nawet
      podłączyć nie umiem..
      • samela_0 Re: co z rzeczami? 07.04.08, 19:53
        Ja oddałam rzeczy (ubrania) dla siostry męża,teraz nie jestem pewna
        czy to była dobra decyzja gdyz widze jak częśc znajomych w nich
        chodzi. Nic miłego- nie polecam :-( ulubione spodenki i koszulkę
        zatrzymałam sobie. Rzeczy nie ruszam choc minęło juz ponad rok. Stoi
        jeszcze w łazience jego płyn do kąpieli. Nic na siłę. Sama
        zdecydujesz kiedy przyjdzie na to czas i kiedy będziesz gotowa.
    • nuxxx Re: co z rzeczami? 07.04.08, 20:09
      Ja rzeczy męża jeszcze mam - wszystkie - to już 4 miesiące i 1 dzień
      jak Go nie ma. Ładnie wszystkie wyprałam i wyprasowałam i ułożyłam i
      włożyłam do szafy, mamy jedną szafę, taką dużą na całej ścianie,
      więc jak tylko wyciągam coś mojego czy córeczki to widzę ubrania
      męża i tak mi lepiej, bo wiem że zawsze tam były, że to były Jego
      półki, Jego szuflady, i nie zamierzam tego zmieniać..... Jedynie co
      zmieniłam to schowałam Jego ubrania z przedpokoju (rodzina nie mogła
      wytrzymać - jak tylko wchodzili do mnie do domu i widzieli Jego
      kurtkę w której bardzo często chodził wiszącą w przedpokoju - a mi
      to nie przeszkadzało), nie miałam odwagi schować jej, ale przy jakiś
      porządkach ją po prostu włożyłam do szafy....ale było to trudne, bo
      przez jakieś 2 miesiące jak tylko wchodziłam do domu to widziałam tą
      wiszącą kurtkę i po prostu czułam się lepiej, bo wiedziałam że On
      jest ze mną, przy mnie i że Go nigdy nie zapomnę.....
    • kasik2222 Re: co z rzeczami? 07.04.08, 20:28
      kilka rzeczy oddałam mężowi Darka siostry, nic przyjemego patrzeć
      jak w nich chodzi. Jest mi poprostu przykro. Ale większość jest na
      miejscu, kurtka w szagie w przedpokoju, szczoteczka do zębow i
      dezodorant w łazience. Jeszcze poczekam. minęły 4 i pół miesiąca
    • gabi-k Re: co z rzeczami? 07.04.08, 20:53
      A ja, mimo, że minęły już ponad 3 lata, mam wszystkie rzeczy w
      szafie. Nie potrafię ich spalić, a oddanie komukolwiek nie wchodzi w
      grę. Nie chcę oglądać kogoś w tych ubraniach. Prawie przez 2 lata
      wszystko leżało w garderobie na swoim miejscu, dopiero zamieniając
      się z synkiem na pokój przeniosłam ubrania do szafy. Jak mam kiepski
      nastrój to zakładm Jego wielką bluzę z kapturem i czekam na lepszy
      czas... Kosmetyki też do dziś stoją w łazience.
      • alex2377 Re: co z rzeczami? 07.04.08, 21:15
        U mnie za chwilę minie 14 m-cy i już zaczynałam mysleć, że ze mną
        coś nie tak. Wszystko jest na miejscu, jakgdyby miał za chwilę
        wrócić z pracy. Dałam bratu męza może ze 2 rzeczy, a pozostałe mam w
        szafie na miejscu. Kosmetyki, jeszcze przed pogrzebem schowała mi z
        łazienki moja mama i choć wiem, gdzie są już nie potrafię ich
        położyć z powrotem w łazience. 3 pary butów, które zwykle nosił
        stoją równiutko na półkach w garderobie i wiem, że dzięki temu( choć
        to śmieszne), że ON JEST z nami w domu. To wszystko jest bardzo
        skomplikowane i gdyby mi ktoś kiedyś powiedział, że tak będę się
        trzymać strzępek JEGO obecności, zapachu zachowanego w ubraniach -
        nie uwierzyłabym............
    • trelka10 Re: co z rzeczami? 07.04.08, 21:24
      Wiecie mam jego koszulke ktora dzien wczesniej polozyl do prania i ciagle czuje
      jego zapach chyba tak juz zostanie

      pozdrawiam
      Ela
    • gra_zaw26 Re: co z rzeczami? 07.04.08, 21:59
      Wczoraj, 6 kwietnia minęła druga rocznica nagłej śmierci mojego
      Męża. Kiedy ochłonęłam już po pogrzebie (trwało to ok. czterech
      tygodni)postanowiłam zająć się tym co pozostało. Nową lub prawie
      nową odzież i obuwie oddałam mojemu Tacie. Pozostałe umieściłam w
      pojemnikach PCK. Jasiek był elektronikiem z zawodu, pasji wręcz
      szajby. Została ogromna ilość skarbów, które Jasia przyjaciel pomógł
      mi spakować, a teraz pomału zamienia to na bilety NBP. Następnym
      etapem była moja wizyta na cmentarzu, gdzie pogadałam z Nim na ten
      temat, pomodliłam się i pożegnałam się z Nim.Musisz mi uwierzyć, że
      im szybciej znajdziesz siłę na zajęcie się tym co zostało, tym
      szybciej zaczniesz odzyskiwać spokój - a masz dla kogo. Trzymam
      kciuki.
    • anula123-0 Re: co z rzeczami? 08.04.08, 11:29
      Ja niestety 10 dni po smierci Adama musialam sie wyprowadzic z
      naszego wynajmowanego mieszkania,bo nie bylo by mnie stac na jego
      oplacenie.Ale wszystkie moje i jego rzeczy leza u mojej mamy w
      piwnicy,bo ja i tak pokupowalam sobie czarne.Myslalam co zrobic z
      jego rzeczami,ale sama jeszcze niewiem co zrobie.Czego na pewno sie
      nie pozbede to jego wedki,ktore tak uwielbial.Zreszta zanim urodzily
      sie dzieci to razem jezdzilismy na ryby.
      • kasik2222 Re: co z rzeczami? 08.04.08, 12:34
        ja też jeździłam z Darkiem na ryby, też wędki mam i wszystkie
        nazędzia do pracy
      • dusia75 Re: co z rzeczami? 08.04.08, 12:46
        U mnie minęło już 13 miesięcy. Kosmetyki Adama sprzątnełam po kilku
        dniach z łazienki, lecz jego cała kolekcja dez, wody, pianki stoją
        na półce nad lusterkiem. Adam używał jednej marki od ok 15 lat i ten
        zapach bedzie zawsze związany z Nim. Ubrania musiałam zabrać z szafy
        bo musiałam gdzieś umieścić rzeczy Nikoli po przeprowadzce z
        poddasza na dół. Na strychu mam ogromne szafy gdzie leżą wszystkie
        ubrania Adama. Jedyną zmianą w ostatnim czasie porządków
        świątecznych wywaliłam kilka starych Jego rzeczy których nie używał,
        oraz buty - pozostawiłam chyba tylko dwie pary. Rzeczy te wywiózł
        szwagier daleko od mojego domu nie chciałam aby wyciągali mi pod
        oknem jego ubrania okoliczni "zbieracze". Reszta leży i jedno co
        wiem to napewno nie będę tego rozdawała po rodzinie i znajomych. Nie
        zniosłabym gdybym zobaczyła kogoś w jego koszulce, swetrze lub innej
        cześci garderoby. Może kiedyś coś wymyślę ale na razie tak ma być.
        Niemożliwe jest pozbyć się wszystkich rzeczy należacych do Niego.
        Dużo jest drobiazgów które uzywał, dostał w prezencie lub poprostu
        były tylko Jego. Wszędzie są drobiazgi które nie pozwalają
        zapomnieć. Adam miał swój ulubiony kubek z którego zawsze rano pił
        kawę, jest on schowany wysoko w szafce aby nikt nie śmiał go
        wyciągnąć i z niego pić.
        Do dnie dzisiejszego śpię w koszulkach Adama, oczywiście kilka
        rozmiarów za dużych. Jego obecność taka fizyczna bedzie zawsze
        widoczna w naszym domu.
      • martuskad Re: co z rzeczami? 31.03.09, 13:15
        Ja tak samo jak Anula123-0po smierci Wojtka musiałam sie wyprowadzic
        z wynajmowanego mieszkania.Większosc naszych wspolnych rzeczy
        musiałam dać na przechowanie teściom(i to był błąd)ponieważ ostatnio
        zauwazyłam braki.Tak to bardzo boli,bez mojej zgody zaczeli używać
        jego butow i ubrań.A minęło dopiero 3 miesiące.
    • dakota28 Re: co z rzeczami? 08.04.08, 13:17
      u mnie mineło niecałe 3 miesiące. Z domu który wynajmowaliśmy i
      blisko którego zginął mój mąż wyprowadziłam się już 2 dni po
      wypadku, wróciłam do rodziców. Teraz wyszykowałam pokój na przyjście
      dziecka- wszystko odnowione, a cały róg pokoju zastawiony kartonami
      z rzeczami męża, nie potrafie ich wyrzucić, ani oddać na PCK jak
      wszysscy twierdzą że powinnam zrobić. Przedwczoraj oddałam jedną
      marynarke i jeden sweter szwagrowi- bardzo się z nim lubili i wiem
      że bedzie bardzo szanował te rzeczy. Ale co zrobić z resztą rzeczy
      kompletnie nie wiem- wiem jedno nie jestem w stanie nic wyrzucić,
      nawet jego bielizny.
    • aneta39.misia Re: co z rzeczami? 08.04.08, 21:00
      Rzeczy są tam gdzie powinny,na swoim miejscu.Nie wyobrażam sobie
      żeby ich nie było.Codziennie otwierając szafę czuję spokój,nie
      rozpacz że one leżą obok moich.Zawsze zimą chodziłam w Jego
      skarpetkach,po domu w Jego koszulkach.Zawsze śmiał się z tego,był
      bardzo dużym mężczyzną a ja w jego rzeczach wyglądam komicznie.Dalej
      w nich chodzę,śpię z koszulką w której ostatni raz przyjechał do
      domu.Nie rozpakowałam jeszcze torby z ubraniami z którą przyjechał z
      pracy,ale myślę żeby to zrobić bo tam są rzeczy do prania...i piękny
      błekitny sweter który kupiliśmy tydziń przed śmiercią,nie zdążył go
      założyć.Oddałam kuzynowi jedną wędkę,ojczymowi buty i to na
      tyle.Reszta zostaje z Nami .Tak jak Darek.Na zawsze.Ja i Patrycja
      tak chcemy i tak nam dobrze.A gdy wybudujemy domek albo tylko
      postawimy altankę Jego gumowce będą wmurowane przy wejściu.
    • alicjajulia Re: co z rzeczami? 08.04.08, 21:41
      Ja w amoku, dwa dni po pogrzebie wyniosłam rzeczy Artura do piwnicy. Wszystkie
      ubrania, poza jedną bluzą, która ocalała na dnie kosza z praniem. Wiem, że one
      tam są i nie mam zamiaru nic z nimi robić, ale ich obecność w domu była dla mnie
      nie do zniesienia. Zostały puste półki w szafie i pozostana puste pewnie jeszcze
      długo. Nie wiem, co mną kierowało, gdy pakowałam jego rzeczy tak szybko, ale
      wiem, że dziś nie byłabym w stanie tego zrobić. Wtedy chyba bardzo chciałam
      zrobić coś, żeby pozbyć się tego uczucia totalnego odrealnienia. Widziałam
      ciało, trumnę, grób, a wciąż nie mogłam uwierzyć i naiwnie myślałam, że pozbycie
      się ubrań mi w tym pomoże. Wciąż nie mogę uwierzyć...
      • mamafredzia Re: co z rzeczami? 08.04.08, 21:59
        Rysiu zmarł tydzień po przeprowadzce a więc wszystko było spakowane i tak
        zostało. Teraz leżą w schowku nad łazienką. W mojej szafie jest tylko jedna jego
        piżama ta która miał w szpitalu. Już raz szwagierka chciała ją wyrzucić wtedy
        wyprosiłam ją z domu. Już nie naciska żebym pozbyła się jego rzeczy. Nie jestem
        w stanie. Pewnie z czasem część oddam na PCK (tak jak większość nie zniosłabym
        widoku innych w jego ulubionych bluzach, swetrach...) choć wiem że część rzeczy
        i tak zostawię...
        Zawsze lubiłam chodzić w Jego koszulkach i gdyby nie to że wszystko jest
        schowane tak wysoko już bym część wyjęła żeby mieć przy sobie.
        W pudełku mam schowane Jego kosmetyki, nawet kupiłam sobie Jego ulubione perfumy
        (ostatnią buteleczkę których używała dałam kiedy szykowali Go do pogrzebu,
        chciałam żeby pachniał tak jak zawsze) teraz pachnie tak moja pościel. Na
        wierzchu i zawsze pod ręką mam Jego zegarki w tym ostatni prezent ode mnie i
        Wikusi "Timexa" którego NIGDY nikomu nie oddam i organizer w którym zapisywał
        wszystkie sprawy związane z firmą- nieodzowny gadżet. Sama zamieniłam swój
        telefon na Jego żeby zawsze był przy mnie.
    • elka323 Re: co z rzeczami? 09.04.08, 11:20
      Przeczytałam wasze posty i placzę.Chociaz minęlo już 5 lat , ja rowniez nie
      pozbyłam się rzeczy męża.Byl "zlotą rączką",w domu jest nadal cały arsenał
      różnych narzędzi , części,znalezisk.Nadal przydaje się to wszystko,tyle że teraz
      synom, bo odziedziczyli po nim talent i zainteresowania.A w szafie nadal lezy
      jego sweter, w którym był w ostatnim dniu w pracy - nadal nie wyprany, bo nadal
      czuję jego zapach.Nie mogę juz pisac - ryczę jak bobr.
      • corka.bossa Re: co z rzeczami? 09.04.08, 17:07
        Ach sama zła na siebie jestem za zamiłowanie do porządków,bo jeszcze nie wiedząc co się stało wrzuciłam Jego rzeczy do pralki.I to na kilka minut przed tym nim zadzwonił telefon..Zostały tylko te robocze,i jedna jedyna koszulka co ciągle nim pachnie..Ja też zamieniłam telefony,a kawę piję tylko w Jego kubku.Zaraz po świętach mieliśmy wymieniać okno,nikt go nie mył -bo i po co.Kilka dni wcześniej napisał na nim-troszkę pijany-Ela i love you,a potem postawił tam buziaka.I tak mam to okno zaraz obok i tego buziaka i zastanawiam się co dalej,wymieniać?zmywać?zostawić?Każdemu kto nas nie rozumie tak jak my siebie nawzajem,jest łatwiej bo oni wracają a do swoich domów,a my do naszego..
    • trelka10 Re: co z rzeczami? 09.04.08, 17:43
      własnie spakowałam wszystko w kartony, prawie wszystko. rzeczy wyniose do
      piwnicy w domu zostawie koszulke w ktorej wygladał najładniej i sweter miał na
      sobie raz a wygladał w nim ekstra błekitny sweter i jego oczy tez błękitne.
      Cholera jak to wszystko boli....

      Ela
      • kasik2222 Re: co z rzeczami? 10.04.08, 08:43
        oj, boli. Ja próbowałam jakis czas temu wyrzycić Jego bieliznę,
        potrzebowałam szuflady na ciuszki małej, bieliznę spakowałam i
        postawiłam przy drzwiach do wyniesienia. Stała tam 2 dni, potem
        wsadziłam z powrotem do szuflady.
    • czarcinka19 smierc przez samobojstwo 16.04.08, 18:19
      jak wy sobie z tym tematem, taka decyzja nablizszej wam osoby
      poradzilyscie, poradziliscie???
      • 0czarna74 Re: smierc przez samobojstwo 16.04.08, 20:12
        W naszej sytuacji nie można dzielić cierpienia na mniejsze i większe ale wydaje
        mi się że taka decyzja bliskiej nam osoby rani i boli niestety bardziej. Możecie
        mnie atakować ale tak chyba jest bo jak wytłumaczyć wybór: życie albo śmierć
        kogoś kto miał być z Tobą do końca, komu bezgranicznie ufałaś?Nie zadawaj sobie
        pytań na które nigdy nie otrzymasz odpowiedzi i nie zadręczaj się co mogłaś
        zrobić żeby tej śmierci uniknąć.To był JEGO wybór.Małgosiu trudno Ci w to teraz
        uwierzyć ale podniesiesz się i będziesz silna,potrzeba czasu.To boli i będzie
        bolało ja wiem ale z czasem jest łatwiej.UWIERZ MI!!!
      • kasik2222 Re: smierc przez samobojstwo 16.04.08, 20:52
        Małgosiu, najpierw Cię przywitam w naszym smutnym gronie. Przykro że
        i Ty musiałaś do nas dołączyć. Wiem jak Ci ciężko, trudno
        powiedzieć, dlaczego ludzie podejmują takie decyzje. Nie
        wytlumaczysz sobie tego nigdy. Mój mąż nie popełnił samobójstwa, ale
        w dużym stopniu przyczynił się do swojej śmierci, też pytam dlaczego
        tak się stało, ale nie ma odpowiedzi. Obwiniam Boga i cały świat. Z
        perspektywy prawie 5 miesięcy powiem Ci, że nie jest łatwo. W
        dalszym ciągu boli jak cholera, ale czlowiek się do tego stanu
        przyzwyczaja. Kochaj Go tak ja zawsze, nie wiń Go, On Ciebie też
        bardzo kochał. Pozdrawiam KAsia
        • czarcinka19 Re: smierc przez samobojstwo 16.04.08, 21:22
          Kasiu dziekuje za przywitanie.....
          kochalam kocham i kochac bede....a tutaj poszukam malego ukojenia...
          • kasik2222 Re: smierc przez samobojstwo 16.04.08, 21:43
            dobrze że znalazłaś to forum, ja zaglądam tu codzienie, żeby znaleźć
            ukojenie. I myslę że znajduję, nie wiem jak bym bez niego
            przetrwała.
    • inquisitive Re: co z rzeczami? 16.04.08, 22:13
      Gdyby nie to, ze 3 miesiace po smierci meza musialam sie wyprowadzic, jego
      rzeczy pewnie nadal lezaly by w szafie. Wiekszosc rzeczy oddalam mojemu tacie,
      czesc ktorych maz nie nosil oddalam do czerwonego krzyza, czesc wciaz jeszcze
      mam... jego perfumy, jego telefon, jego papiery itp wciaz leza w szafkach.
      • jo39 Re: co z rzeczami? 17.04.08, 11:03
        wlasnie tak - okulary, komorka, ulubiona marynarka, krawaty, teczka,
        zostaly odlozone dla syna, a ubrania, buty po dwu prawie latach
        zmusilam sie i wlozylam do pudel, staralam sie jak najszybciej to
        zrobic, ale i tak kosztowalo week-end przeplakany. Natomiast
        zrobilam cos, co i Wam radze - oszczedzilam sobie wywozenia i
        wyrzucania ich do kontenerow PCK - poprosilam szwagra, zeby je
        zabral i nie mowil mi gdzie je oddal.
        A poza tym zostaly nasze wspolne ksiazki i plyty - tak jak je razem
        poustawialismy w szafach...
        • corka.bossa Re: co z rzeczami? 11.07.08, 20:58
          Cały czas na swoim miejscu,tylko te robocze wyrzucone,a i okno
          wymieniłam-wpłaciliśmy zaliczkę jak jeszcze żył,a to stare w piwnicy...nie
          mogłam go wyrzucić.
    • karnivora Re: co z rzeczami? 11.07.08, 21:44
      No właśnie, co z rzeczami, Mija 13 miesięcy,
      i zaczynam panikowac, ni cholery mi sie dotknąć
      do Męża klamotów, ciągle jak robię próby,
      "podejścia" , jak otwieram szuflady, szafę,
      to samo, nijak nie idzie. Chyba mi odjechało,
      czy ja czekam, że to samo się wyniesie, zniknie?
      Paranoja, sama nie mogę, a nikomu nie dam dotknąć
      tych rzeczy,
      to jak taki pies ogrodnika, tylko w bardziej
      groteskowym wydaniu.
      No ale jest tak, że jak są rzeczy męża - to mną targa,
      ale wiem - jakby się ich w jakiś sposób pozbyć - to
      będze targac jeszcze bardzej.
      Najgorsze, że nie mam złudzeń, że Ukochany odszedł.
      Sama nie wiem, może tak ma być?
      Przecież nie podpalę się z tymi gadżetami!!!!!!!
      MOŻE INNI MAJĄ JAKIŚ POMYSŁ?
      Bo ja mam tylko 'wytęż rozum'
      i g...o z tego!!!!!!!!
      sory za dosadność. pozdrawiam
      • fiambala Re: co z rzeczami? 11.07.08, 22:10
        Pewnie to bedzie mało pomocne, ale po smierci Grzeska ucze sie byc
        dla siebie wyrozumiala. I elementem tego jest nie wymaganie od
        siebie za duzo. Jezeli nie jestes jeszcze gotowa - odpusc. Rok to
        wcale nie jest dlugo. Mimo, ze to cala wiecznosc bez niego.
      • hania_2006 Re: co z rzeczami? 11.07.08, 22:56
        No cóż, u mnie problem rozwiązał się sam - mąż umarł nagle w nocy z
        2 na 3 grudnia a 28 grudnia w mieszkaniu wybuchł pożar. Większość
        rzeczy spłonęła, mnie nie było w środku a nawet nie było mnie w
        Polsce - według opinii biegłych awaria instalacji elektrycznej.
        Najciekawsze, że na większości znajomych dopiero ten pożar zrobił
        wrażenie :(. Jednak według niektórych spalenie się mieszkania to
        była jedna z lepszych rzeczy, która mi się przytrafiła po śmierci
        męża. Trudno mi to ocenić, musiałam uprzątnąć mieszkanie, w tym
        wynosiłam rzeczy męża - płakałam i wynosiłam bo nie chciałam, aby to
        zrobił ktokolwiek inny.
        Mój pomysł jest taki - nie ruszaj dopóki nie możesz i nie musisz. U
        mnie parę rzeczy męża ocalało i wciąż mam problem z ich ogladaniem,
        braniem, dotykaniem...mimo, że minęło 19 miesięcy :(((.
        • karnivora Re: co z rzeczami? 11.07.08, 23:50
          Płomienie, ogień - zgadza się - na to niema mocnych!
          Ruszy każdego. Przedziwne! Za bardzo obrazowe!
          zbyt jaskrawe dla wzroku.....

          Wyłączyłaś emocje i porządkowałaś zgliszcza.
          Bo mus, brak innej opcji.
          No właśnie rozchodzi się chyba o to dotykanie.
          A co dopiero mówić o pakowaniu, selekcjonowaniu,
          utylizacji, wyrzucaniu....,no własnie - słabo wykonalne.
          Niektórzy to 1-szym odruchem natychmiast - wszystko
          razem, do kupy i precz, nastęnego dnia, za ciosem,
          Jak nie ta opcja to już później po .........
          Pozdrówka bardzo również, choć w bólu.
          • hania_2006 Re: co z rzeczami? 12.07.08, 09:26
            Wiesz, nie wiem czy wyłączyłam emocje, raczej robiłam to "na zywca".
            Musiałam to zrobić ale strasznie bolało :(. Dlatego uważam, że
            lepiej czekać na moment kiedy będzie lżej (bo pewnie kiedyś
            przyjdzie?).
            Serdecznie pozdrawiam
            Hanka
    • karnivora Re: co z rzeczami? 11.07.08, 22:48
      Jest pomocne i to bardzo – bo tę nieporadność / niedomogę
      czyni wiarygodną , że nie jest „z księżyca”.
      ‘Na zewnątrz’ mam OK – „zawodowo, uśmiechowo”
      A także czuję i WSPÓŁCZUJĘ
      I o dziwo mam sporo z żałoby ‘przemetabolizowane’.
      no ale rzeczywiście tu , w ‘rzeczach’
      to mam kompletnie zatkane………….
      Pozdrawiam fiambala gorąco…i dzięki
      • fiambala Re: co z rzeczami? 12.07.08, 00:08
        Chyba większość z nas tak ma: na zewnątrz, w pracy uśmiech na
        twarzy, spokój i opanowanie, a wieczory i weekendy, kiedy jest się
        samej z myślami, wspomnieniami, planami, których nikt już nie
        zrealizuje - eh.
        Ja teoretycznie nie musze ruszać rzeczy, nie mieszkaliśmy razem,
        moge zostawić to Jego rodzinie. Ale chcę to zrobić. Jeszcze nie
        teraz, ale czekam na ten moment, kiedy będę wiedziała, że to już.
        Uczę się nie popędzać samej siebie. Cięzko jest. Bo za często wydaje
        mi się, że już powinnam to czy tamto. Tymczasem, nie ma "powinnam".
        Kiedyś przyjdzie czas na wszystko. Ja również dziekuje i pozdrawiam.
    • trelka10 Re: co z rzeczami? 12.07.08, 09:34
      a u mnie ciągle spakowany jeden karton , reszty nie ruszam dalej w szafach.
      Karton spakowałam w kwietniu i tak stoi do dziś w kącie pokoju...

      pozdrawiam
      ELa
      • corka.bossa Re: co z rzeczami? 28.07.08, 22:28
        Sprzątnęłam szufladę z jego rzeczami-takie tam kabelki ,śrubki itd,itp-taki mały,prywatny śmietnik.Spakowałam w reklamówkę i zaniosłam do piwnicy.I taka myśl mnie tam naszła:Co zrobię gdy już wszystko zniosę do piwnicy?! Chyba zanosić do domu z powrotem będę.Czyste wariactwo..
        fotoforum.gazeta.pl/5,2,corka.bossa.html życie jest łatwiejsze niż sie wydaje..wystarczy godzić się z tym,co nie do przyjęcia,obywać się bez tego,co niezbędne i znosić rzeczy nie do zniesienia...
    • jucha32 Re: co z rzeczami? 03.08.08, 11:50
      Ja rzeczy mojego męża spakowałam i wyniosłam do piwnicy. Stoją w workach. Nie
      oddam ich do PCKa, bo boję się, że kiedyś zobaczę kogoś obcego w jego rzeczach.
      Te, w których najmniej chodził lub wcale dałam teściowej i jego bratu. Przez
      jakiś czas chciałam spalić ubrania, ale teraz nie mam odwagi. W domu zostały
      Adama świadectwa, dokumenty. Na podwórku jest duży garaż, w którym naprawiał
      samochody. W nim narzędzia i mnóstwo innych rzeczy. Po prostu są i koniec.
      • gosiula74 Re: co z rzeczami? 12.08.08, 11:42
        Minęło 7 tygodni a ja nie ruszyłam nic.
        Wypakowałam tylko z torby rzeczy które miał ze sobą w samochodzie i które oddano
        mi po wypadku( tych ,w których jechał oczywiście nie oddano).Reszta leży tak jak
        zostawił przed wyjazdem . W szafie w przedpokoju wiszą kurtki Adama ,stoją jego
        buty ,w sypialni leży reszta ubrań ,w szufladach bielizna.
        Nie mogę narazie tego ruszać ,bo może kiedyś wróci po nie.
        Boże jak ja bym tego chciała.
        • mariola008 Re: co z rzeczami? 12.08.08, 11:59
          Ja po trzech miesiącach nie wierzę już w żaden cud powrotu. Część rzeczy oddałam
          na samym początku i teraz mnie to boli. Czuję się jakbym
          tym pozwoliła mu na odejście i zdradziła go. To wszystko jest takie trudne.
      • i_kozuch Re: co z rzeczami? 12.08.08, 20:52
        Ja niwem co zrobić z zczami . Część spakowałam do worków .Ale co z
        nimi zrobić. Mówią mi że trzeba się pozbyć bo wtedy jest lżej ale
        czy napewno .Jeśli macie jakiś pomysł to powiedzćie.
        Pozdrawiam .Iwona
        • kasik2222 Re: co z rzeczami? 13.08.08, 08:26
          brak pomysłu, niestety. Po prawie 9 miesiącach rzeczy leża na miejscu
          • jucha32 Re: co z rzeczami? 13.08.08, 11:48
            Rzeczy mojego męża stoją w piwnicy spakowane do worków. Miałam je spalić. Kiedyś
            miałam odwagę, teraz już nie. Rzeczy, w których nie chodził lub nie lubił dałam
            teściowej i szwagrowi. Wszystko wyniosłam z domu oprócz dokumentów męża. Teraz
            zaczynam powoli jego rzeczy przynosić. Piżamę, ulubione letnie koszulki.Sweter,
            który lubił nosić i który ja mu kupiłam. Wiem jedno- nie oddam ich do PCK. Co
            zrobić zresztą-też nie mam pojęcia. Żałuję tylko, że po jego wyjeździe do pracy,
            wszystkie rzeczy prałam i odkładałam do szafy. Żadne nim nie pachną.Dezodorant i
            płyn po goleniu, były w walizce i samochodzie, którym się rozbiliśmy. Ale to i
            tak nie byłoby to samo.
            Boże czemu mnie tak ukarałeś. Chce mi się wyć.
            • karnivora Re: co z rzeczami? 13.08.08, 11:59
              Jakby to była kara, szłoby wytrzymać.......
            • nuxxx Re: co z rzeczami? 13.08.08, 17:33
              u mnie rzeczy leżą, tak jak leżały, cały czas na Jego półkach,
              dokumenty Jego - tam gdzie zawsze, jedynie kosmetyki schowałam z
              łazienki, ale reszta jest tak samo jak przed 06.12.2007 dokładnie
              tak samo, tak samo ułożone... i mi to nie przeszkadza - chyba ich
              nigdy nie spakuje, one tam były, są i zawsze będą, tak jak pamięć o
              Michale, tak jak uczucie, które do Niego czuje, było, jest i zawsze
              będzie - na wieki.
    • binka19 Re: co z rzeczami? 13.08.08, 23:26
      ja po smierci męza z ubraniami zrobiłam porzadek,częśc dałam rodzinie częśc do
      PCK(uważałam ze skoro ktos mogł i chciał jeszcze skorzystac to dlaczego miałam
      nie dac) ,zostawiłam to co trwale przetrwa czyli dokumenty,zdjecia ,kasety i
      pamiatki po mezu(jedynie takie rzeczy moga nam przypominac o nim)ubrania uwazam
      ze po jakims czasie z samego lezenia straca na fasonie wiec po co je trzymac
      ...ale to jest moje zdanie...pozdrawiam
    • anka.gutkowska Re: co z rzeczami? 15.08.08, 08:39
      wywaliłam do śmietnika, resztę sprzedałam i oddałam znajomym.
      Pozbyłam się rzeczy z łazienki, były najbardziej widoczne.... 3
      tygodnie po pogrzebie.
    • majka.1984 Re: co z rzeczami? 17.08.08, 17:34
      Mineło 7 miesiecy i 17 dni.
      *Nie potrafie pozbyc sie rzeczy męża.
      *Teściowa zapytała mnie czy oddałabym je jej synowi (mojemu
      szwagrowi), ale nie potrafię...dziwi ich to ale ja bardzo jestem
      związana z każdą rzeczą, nie umię niczego oddać....spakowałam
      rzeczy, w których nie chodził, ale nie umię nawt ich oddać.....
      *Jego komórke noszę zamiast mojej, ciągle wszystko przeglądam,
      otrzymał życzenia Noworoczne od kolegów z pracy...ciągle to
      czytam....któż by pomyślał, że zaras go nie będzie. (umarł
      niespodziewanie, pradopodobnie zawał, nie robiłam sekcji, bo dużo
      romawialismy z mężem i wiem, że nie chciał) Niestety często
      porządkowałam nasze telefony i nie mam żadnego SMS-a.
      *Rzęczy w których chodził tego dnia i w których się położył spać -do
      dziś nie uprałam, leża koło łóżka i czekają...
      *Mąż zawsze mówił mi, że zdarza sie, że w kostnicy nieraz ktoś sie
      przebudzi, i ja chodząc tam czekałam, czekałam, aż wstanie i
      powie "ale was nabrałem co" lubił robić kawały... niestety nie stało
      się tak...
      *****nie wiem czy nastapi taki dzień kiedy je oddam?? Jakos nie
      potrafię.
      • dakota28 Re: co z rzeczami? 17.08.08, 21:54
        7 miesiecy i 2 dni i nadal wszystkie rzeczy mam, nadal nie potrafie
        nic z nimi zrobić, ostatnio wyjełam paski z Jego spodni żeby móc
        nosic i nawet zapinam sie w nich na ta samą dziurke co On- smieszne,
        ale strasznie mnie wzruszył taki fakt
        • corka.bossa Re: co z rzeczami? 18.08.08, 00:21
          Wszystko tam gdzie było,kosmetyki,ubrania.Jak wtedy,w sumie prawda-mi to w cale nie przeszkadza,jeśli
          ktoś ma z tym problem to na 100% nie ja.Czasem otwieram Jego szafkę i ...jest tak jak powinno być.Czyli tak jak gdyby miał zaraz wrócić,być może jeszcze nie jestem gotowa,żeby przez TO przejść..Poczekam...Mam czas....czas...
      • majka.1984 Re: co z rzeczami? 31.08.08, 20:06
        *zdobyłam się na odwagę i oddałam część rzeczy męża (te w których
        mało chodził, nie jego ulubione)jego bratu...... To było z jekieś
        tydz temu........ dziś byłam na odwiedzinach u teściów....... Jego
        brat miał założone jego spodnie, nie sądziałam że mnie to tak bardzo
        poruszy...... poryczałam się........ wchodząc do pokoju nie
        spojrzałam na jego twarz tylko na spodnie nie wim dlaczego....
        Myślam że to Mój Mąż......... Masakra.... jakie to było trudne dla
        mnie...
      • alex2377 Re: co z rzeczami? 31.08.08, 21:41
        Czytam i wydaje mi się, ze u mnie jest tak samo. Choć minęło już
        póltora roku, ja nadal nic nie potrafię wyrzucić. Nie wiem, czy po
        takim czasie to normalne, ale co tam, nic nie będę robić wbrew
        sobie. Zresztą "czas" jest pojęciem względnym i może potrzebuję go
        jeszcze wiecej? Otwieram naszą szafę i przytulam policzek do Jego
        ubrań, by poczuć znajomy zapach, ale i one nie pachną już tak
        intensywnie i boję się, że kiedyś zupełnie wywietrzeją. Trzymam
        jakieś zapiski, szpargały z Jego pismem, wszystko co miał w
        komputerze nadal istnieje, choć do niektórych rzeczy nie znam hasła.
        Buty stoją równo w korytarzu na półce(jakby miał za chwilę
        wrócić...) i nic nie potrafię z tym zrobić....





        • gaba2002 Re: co z rzeczami? 02.09.08, 16:28
          I nie rób nic na siłę.Ja już rzeczy oddałam-bardziej potrzebującym(nie wiem kto
          otrzymał ale wiem na pewno,że sie przydały).Nie oddałam ani jednej rzeczy
          najbliższym bo nie mogłabym patrzeć jak w nich chodzą.
          Jedynie co to oddałam teczkę-teściowi,łańcuszek-teściowej(ten który mu kiedyś
          podarowała)i nic więcej.Nie mogłam.
          • corka.bossa Re: co z rzeczami? 18.11.08, 12:37
            Posprzątałam w piwnicy,wszystkie(prawie wszystkie)Jego rzeczy wyrzuciłam do śmieci.Znaczy ja tylko pakowałam-a wynosił znajomy,bo sama to pewnie przyniosłabym z powrotem:)
            • kasik2222 Re: co z rzeczami? 18.11.08, 12:58
              a u mnie wszystko dalej leży... poczekam aż minie rok, moze wtedy
              się uda, co zapakowałam to bielizna, miałam wyrzucić, teraz jest na
              pawlaczu. Cięzko coś z nimi zrobić, ale mam wrażenie że muszę już,
              bo stwarzam przed sobą pozory że on wróci... a przecież on nigdy nie
              wróci, niestety
              • gosiula74 Re: co z rzeczami? 18.11.08, 14:16
                U mnie też w zasadzie wszystko lezy tak jak leżało.
                We czwartek minie 5 m-cy odkąd widziałam Adama ostatni raz zywego i dalej nie
                mogę sie zmobilizowac aby oddać jego rzeczy.
                Udało mi ise tlyko dwie kurtki zimowe oddac jego bratu ,ale to tylko dlatego ,ze
                były schowane od ubiegłej zimy i nie rzucały się w oczy.
                Wszystko to co jest na jego półkach i w szafach dalej lezy i chyba będzie
                jeszcze leżało.
                Chociaż z drugiej strony uświadamiam sobie ,zę to na darmo ,a mogłabym to oddac
                .tym bardziej,ze jego młodszy brat jest tak samo wysoki i kurtki pasowały idealnie.
                A chłopak ma 16 lat ,pierwszą dziewczyne i chce wyglądać modnie ,a rzeczy mojego
                męża są pierwszego sortu ,bo zawsze dbałam ,zeby wyglądał porządnie ( sam
                zresztą też lubił byc zadbany)
                • corka.bossa Re: co z rzeczami? 18.11.08, 15:42
                  I u mnie w domu jest jak wcześniej.Sprzątnęłam tylko piwnicę :)
                  • mariola008 Re: co z rzeczami? 18.11.08, 19:26
                    Nie dotykam ich, nie przeszkadzają i niech tak będzie aż do końca.
                    Boli mnie gdy zakładam swoje ubrania, które kupił mi w prezencie - bardzo boli
                    • corka.bossa Re: co z rzeczami? 18.11.08, 23:51
                      Przyznam się że to wszystko"co lubił"(mojego) wywaliłam już dawno..Nie miałam odwagi na to patrzeć...może tak jest lepiej ?
    • kinia.only Re: co z rzeczami? 26.11.08, 00:29
      dopiero minął miesiąc i na razie niczego nie ruszam,chce mie
      wszystko co mi go przypomina i muszę miec tez jakies pamiątki i
      wspomnienia dla dziecka.POZDRAWIAM I DZIĘKUJĘ ZA WSPARCIE.
      • kasik2222 Re: co z rzeczami? 26.11.08, 08:26
        Kinga zostaw rzeczy na razie tak jak są. Przyjdziemoment ( albo i
        nie ) że je rozdasz, wyrzucisz czy spalisz. U mnie po roku wszystko
        leży i nie przeszkadza wcale, mam wrażenie że puste pólki bardziej
        by mi przeszkadzały...
        • kinia.only Re: co z rzeczami? 26.11.08, 12:39
          Kasiu masz świętą racje.POZDRAWIAM
          • jucha32 Re: co z rzeczami? 08.12.08, 14:10
            Do domu wróciły rzeczy, które najbardziej lubił. Synkom zostawiłam musznik i
            krawat. Do jednego pudełka włożyłam listy od niego dokumenty, telefon, wodę
            kolońską.
            Jeśli widzę, że rzeczy, które dałam szwagrowi poniewierają się jak szmaty
            wkładam do pieca. To mnie najbardziej wkurza. Teściowie i szwagier nie potrafia
            poszanować rzeczy Adama. Serce mnie boli jak patrzę na rzecz gdzieś pieprzniętą.
            Ostatno koszulkę Adama, którą dałam szwagrowi znalazłam w rzeczach jego siostry
            rzuconą na podłodgę. Zgarnęłam ją i wsadziłam do pieca.
            Większość rzeczy spaliłam. To co dla mnie najważniejsze schowałam.
            • corka.bossa Re: co z rzeczami? 08.12.08, 16:29
              Świetny pomysł żeby schować to co najważniejsze :) kiedyś tak zrobię :)
    • anaveronika Re: co z rzeczami? 11.12.08, 20:46
      przez 5 miesięcy wszystkie rzeczy Konrada lezały w szafce, w szafie, kosmetyki na połce, gry, rzeczy od komputera. Ubranie jakie miał na sobie w czasie wypadku, odebrałam ze szpitala pocięte i zakrwawione. Mama włozyła je w karton i wyniosła do komórki. Plecak, z odciętymi ramionami, w nim portfel itp schowałam do szafy. Komórka stoi na biurku, nie znam PINu wiec co kilka dni ją ładuje. I co jakis czas oglądam filmy i zdjęcia, i czytam smsy. Teraz konczy sie remont więc musiałam oproznic szafy. Ubrania Konrada spakowałam do wielkiej walizy, jeszcze nie wiem gdzie ją umieszcze. Kurtki miał tylko 2, wiszą u mamy w szafie. Kosmetyki, tak jak stały wczesniej, ustawiłam na połce. Konsole podłączyłam do tv, gry zostawiłam. Wyrzucialam tylko jakies płyty z programami, takie dodawane do gazet. Zachowałam wszystkie kartki, na ktorych cos napisał, nawet jesli to jakies dane komputerowe.
      Nic nikomu nie oddałam, mama chciała przejąc Konrada kurtke, albo komus oddac buty. Ale sie nie zgodziłam.
      Nie mam zbyt wielu rzeczy bo bardzo krótko bylismy małzenstwem, wczesniej nie mieszkalismy razem. Niewiele zdązylismy zgromadzic.
      Jesli stanie sie tak, ze umrze nasze jeszcze nie narodzone dziecko a w konsekwencji ja, to chciałabym, by rzeczy Konrada zostały przekazane Jego synkowi z poprzedniego związku i rodzicom.
      • dakam751 Re: co z rzeczami? 29.12.08, 13:05
        U nas też wszystko zostało.Rzeczy w szafce , bielizna w szufladzie , kosmetyki , szczotka do zębów w łazience.Jego telefon , okulary , klucze noszę przy sobie w torebce.Pochowałam wszystkie kartki z zapiskami,notatki,dokumenty w teczki i schowałam w szafce.Śpię w jego koszulkach i bokserkach.Piję z Jego kubka.
        Jednym jest lżej , kiedy pozbędą się rzeczy , mi jest dobrze kiedy widzę ,że wszystko jest na swoim miejscu.Tak jak było zawsze.
Pełna wersja