co z rzeczami?

    • kasik2222 Re: co z rzeczami? 29.12.08, 13:12
      zaczynam popadać w jakieś paranoje??? po 13 miesiącach szczoteczka
      do zębów na miejscu, obok mojej, zresztą jak wszystkie rzeczy.
      Ciuchy też leżą, a moze ja skąpiradło jestem? i tak sie tłumaczę?
      przywiązałam sie do tych rzeczy, od 10 lat na nie patrzę, czemu
      teraz miałabym przestać? bo Jego nie ma? nie widze powodu...
      • olkalipiec30 Re: co z rzeczami? 29.12.08, 13:19
        Ja pozbyłam sie ubrań dosłownie dzień po pogrzebie...zostały
        ksiązki, płyty, zdjęcia wspólne na ścianie...
        w moim przypadku mysle ze zrobilam bardzo dobrze...nie znioslabym
        codziennego stykania się z tym co tak boli, ze strata...
        mi pomogły tez rozmowy z córa wtedy 2 -latka, sprowadzało sie to
        raczej do monologu, opowiadań...ale przyniosło mi do oczyszczenie
        • kasik-1974 Re: co z rzeczami? 03.01.09, 11:43
          Kurcze...niby wszystko dobrze, ja bez objawów załamania, bez deprechy... Ubrań już dawno się pozbyłam i jest dobrze...

          ..A przed chwila przywlokłam z garażu jego zakurzone glany, które kupił sobie parę miesięcy przed wypadkiem..Postawiłam w przedpokoju tak jakby przed chwila przyszedł.. stoją takie rozsznurowane jakby je zdążył zdjąć... A ja patrze na nie i wyje....

          To wszystko przez ta pieprzoną choinkę, która wyniosłam do garażu i coś mnie naszło...

          Objawy masochizmu?
    • karnivora Re: co z rzeczami? 24.01.09, 04:42
      Po 19 miesiącach - 'KICHA' z R Z E C Z A M I
      (DO DZIS NIETYKALNE - diagnoza - nerwica natręctw)
      I też zdjęcia........kanal
      • alex2377 Re: co z rzeczami? 24.01.09, 17:56
        Witaj, u mnie też "kicha" ( po 2 latach prawie). Kurczę, zastanawiam
        się, czy to normalne? Ale mnie jest z tym dobrze i zapewniam przez
        to sobie dziwny komfort psychiczny, wiem, ze to paranoja.
        Nie potrafię nawet wyrzucic kartki z jego jakąś bzdurną notatką,
        potwierdzenia wypłaty z bankomatu(bo wiem, że to było w ostatnim
        tygodniu naszego NORMALNEGO życia, dopóki KTOŚ nam to schrzanił i
        podobno teraz to jest norma dla mnie :(
    • sylwiala Re: co z rzeczami? 24.01.09, 22:43
      Po śmierci męża powiedziałam, że wydam rzeczy do Kościoła na
      zbiórkę - i dzięki Bogu, że nie zdążyłąm tego uszykować...Minęły
      ponad 3 miesiące, wszystkie ciuchu jak były, tak są, wszystko
      poprałam, niewyprasowane leżą na krześle i czekają...Wiem, że ich
      nie wydam - któregoś dnia nawet podjęłam próbę posegregowania i
      okazało się, że niczego się nie mogę pozbyć...ten sweter lubiłam ja,
      tamtą koszulę On, a z szalikime śpię co noc...
    • aneta39.misia Re: co z rzeczami? 24.01.09, 23:14
      Bez zmian i czuję,że tak zostanie.Nie umiem inaczej
    • dario5555 Re: co z rzeczami? 22.02.09, 19:33
      Choc minelo zaledwie 4 m-ce od smierci zony jej rzeczy sa wyprane i
      leza w szafie dlaczego bo jeszcze nie zdazylem ich porozdawac jej
      siostry sa zagranica moze jak przyjada na swieta to cos sobie
      wybiora a reszta nie wiem narazie mi to nie przeszkadza
      • dusia75 Re: co z rzeczami? 28.02.09, 00:42
        Ubrania spakowane i wyniesione do piwnicy. Czekały na to prawie dwa lata.
        Dlaczego nie potrafię się ich całkiem pozbyć?
        • kasik2222 Re: co z rzeczami? 02.03.09, 08:34
          miałam pakować w ten weekend... nie spakowałam...
          • corka.bossa Re: co z rzeczami? 02.03.09, 09:45
            U mnie też są na miejscu:/czyli w jego szafkach.Mało kiedy teraz tam zaglądam...Jak umarł zmieniłam płyn do płukania,bo zapach aż drażnił.I te jego ciuchy pachną teraz,tak dziwnie-obco jakoś.Ostatni schowałam z rozpędu swoje spodnie ,do niego.I potem cały dzień zastanawiałam "się o co chodzi"?Dopiero wieczorem-wiem!!! Pachnie Sebkiem :(
            • statek63 Re: co z rzeczami? 02.03.09, 13:17
              nie mam siły nawet myśleć o tym żeby coś zmienić..

              wszystkie rzeczy są w szafach, jakby czekały na Jej powrót

              Czasem jestem w stanie patrzeć na zdjęcia, ale oglądanie wideo
              gdzie jeszcze wszyscy byliśmy razem, jest ponad moje siły..

              Nie wiem czy i co mam z tym wszystkim zrobić
              • kasik2222 Re: co z rzeczami? 02.03.09, 13:24
                mam tak samo... brak siły na ruszenie rzeczy, oglądanie filmów, nie
                chodzę w miejsca gdzie bylismy razem... nie umiem
                • corka.bossa Re: co z rzeczami? 31.03.09, 18:57
                  Słońce za oknem-pomyślałam posprzątam,ot tak zwyczajnie..Obok komputera mam szafkę,zajrzałam tam tylko kilka razy ostatnio z rok temu.Jak wsadzałam tam głośniki co Sebastian kupił na Allegro,ale już zobaczyć nie zdążył.I szło mi nawet ładnie puki pad,co tylko on mim grał nie wypadł...Siedze teraz w plątaninie kabli i kabelków z padem-i wyje..Już nie sprzątam-już nie ma słońca za oknem :(
                  • 0czarna74 Re: co z rzeczami? 31.03.09, 19:07
                    Wczoraj byłam na wsi u rodziców. Szwagier wymieniał mi olej w samochodzie. Cieszyłam się że jest coraz lepiej że będzie dobrze.
                    W garażu mój wzrok padł na buty,Jego buty....coś pękło.Już nie miałam siły pytać co one tam robią.Całą powrotną drogę wyłam jak dziecko...
                    • aneri59 Re: co z rzeczami? 31.03.09, 23:04
                      Znalazłam w skrzynce ulotkę o zbieraniu rzeczy przez towarzystwo charytatywne i postanowiłam oddać im buty, które zostały po mężu.
                      Powodem decyzji było jedno, że pojadą daleko i nie ma żadnej szansy na to , że mogłabym je zobaczyć na czyichś nogach, tego bym nie zniosła, a tak może komuś sprawią radość. Mogłam oddać Jego rzeczy na miejscu, ale zobaczenie kogoś w nich byłoby dla mnie za dużym przeżyciem, nie jestem na to gotowa.
                      • gosiula74 Re: co z rzeczami? 01.04.09, 09:13
                        Większość ubrań Adama oddałam jego najmłodszemu bratu. Przestałam sie oszukiwać,
                        ze kiedyś będą jeszcze potrzebne mojemu mężowi .|A wiem ,że sam tego by chciał.
                        Ne chciałm wyrzucać ,ani oddawać obcym ubrań, które sporo kosztowały i wiem ,ze
                        dorastającemu chłopakowi się przydadzą .Nie potrafię oddać odrazu wszystkiego z
                        szaf ,boje sie widoku pustych półek .
                        Kiedy składałam ubrania męża do oddania ,to wyciągnęłam te ,które miał ze soba (
                        w torbie|) gdy wyjeżdżał z domu - i jeszcze szkła się z nich wysypały.

                        Dokumenty uporządkowałam ,skrzynkę z narzędziami schowałam. Kosmetyki dalej leżą
                        w łazience. Obrączka schowana dla córki . Zostawiłam też sobie bluzę ,w której
                        go lubiłam i koszulę ,w której chętnie chodził.
                        • kasik2222 Re: co z rzeczami? 09.04.09, 08:35
                          część ciuchów spakowana wczoraj, wylądowała na pawlaczu.. teraz tam
                          muszą swoje odleżeć, nie jestem w stanie ich jeszcze oddać,
                          przyjdzie czas... nie spieszę się. Tylko cały czas się zastanawiam
                          po co je trzymam. W szafach robi się ciasno, mała rośnie, ciuszków
                          przybywa, a ja upycham je na siłę, wszystko wygniecione, i bałaggan
                          okropny się robi, nic nie moge znależć. Darek miał jedną duża szafę
                          z ubraniami, kilka szuflad ze szpargałalmi i duża szafę na
                          narzędzia. Na razie uprzątnełam pół szafy na ubrania... A
                          szczoteczka do zębów i kosmetyki cały czas na miejscu, zastanawiam
                          się czy jestem normalna, czy nie katuję się niepotrzebnie. Minęło
                          prawie 16 miesięcy i 14 dni... I wiem że On już nie wróci... choć
                          nie chcę tego wiedzieć.
                          • aneri59 Re: co z rzeczami? 09.04.09, 20:47
                            kasik jesteś normalna, u mnie za kilka dni miną dwa lata, a jeszcze wiele rzeczy męża jest na swoim miejscu. Czasem zbieram się na odwagę i pakuję kolejną część jego rzeczy.
                            Gdzieś głęboko w naszej świadomości zawsze będzie się tlić iskierka nadziei, że może wróci i te rzeczy będą potrzebne.Ostatnio przy pakowaniu wymyśliłam, że przecież jakby wrócił to kupię mu wszystko nowe, bo przecież nie będzie chodził w starych,a zostawię rzeczy tylko na pierwszy raz.
                            Oj boli, bardzo jeszcze boli, dlatego narazie znowu zrobiłam przerwę w pakowaniu.

    • wdowa120309 Re: co z rzeczami? 30.04.09, 23:51
      Ja jak narazie nic nie ruszyłam ...wszysko jest tak jak było i nie jestem
      jeszcze gotowa na porządki...((( Ja nawet nie rozpakowałam pudła które
      przywieźli mi z zakładu pracy Jarka....poczekam bo to dopiro 7 tygodni minie jutro.
      • dakam751 Re: co z rzeczami? 01.05.09, 12:44

        --Ja wczoraj oddałam do Caritasu kurtkę , której nigdy nie założył ,
        więc była jakby nie Jego i koszule , też nie noszone.To co nosił , co
        używał wszystko zostało w domu.


        "...wiatru powiewem,
        liści szelestem
        Ktoś szepcze do ucha
        Nie odszedłem...Jestem..."
        • corka.bossa Re: co z rzeczami? 07.07.09, 20:54
          Próbowałam zabrać z łazienki kosmetyki,stały tam od zawsze-bo to była Jego (ta mniejsza :) ) połowa.Wytrzymałam pół dnia.I to chyba tylko dlatego że nie było mnie w domu..
      • kasa1923 Re: co z rzeczami? 08.07.09, 22:40
        Prosze nie czekaj, bo im później tym jest trudniej i bardziej boli.
        • smutna010209 Re: co z rzeczami? 09.07.09, 09:24
          Ja wszystkich pozbyłam się zaraz po smierci.Spakowała do worków i
          wsadziłam do pojemników PCK.Wtedy chyba jeszcze działałam w szoku i
          miałam odwagę.Zrobiłam to w ciagu jednego dnia.Teraz tego bym juz
          nie potrafiła zrobić.Ale jeden ukochany Jego sweter zostawiłam i jak
          było mi ciezko to z nim zasypiałam. Pachniał jeszcze Jego wodą
          toaletową.Wyłam w wtedy straszliwie w poduchę.Potem moja psycholog
          kazała go schować w najciemniejsze miejsce w domu bo twierdziła, ze
          wyrządzam sobie niepotrzebną krzywdę.Tak zrobiłam. Jak bedę juz
          silniejsza to wtedy go znów wyciągnę. Na razie nie daję rady.
          • tilia7 Re: co z rzeczami? 09.07.09, 20:46
            Też miałam taki pomysł z bluzą, ale sama jakoś wyczułam, że będę się tylko
            pogrążać w rozpaczy.Nie mieszkaliśmy razem, więc niedoszła teściowa ma problem
            co zrobić z rzeczami.Ja wzięłam tylko trochę pamiątek.Jego i tak nic mi nie
            przywróci, ale mimo to są bezcenne, bo udowadniają, że był, że byliśmy oboje,że
            zanim przyszła tragedia, było też i szczęście
            • beattrix120309 Re: co z rzeczami? 17.10.09, 21:53
              minęło ponad 7 miesięcy a u mnie bez zmian....wszystko jest tak jak było na
              swoim miejscu....rzeczy pochowane w szafach. Kiedyś chciałam po przeglądać i
              uporządkować....nie dałam rady...((( Przejrzałam tylko ważniejsze dokumenty
              ...ale łzy i tak sie lały..(((
              • tilia7 Re: co z rzeczami? 17.10.09, 22:27
                Ja wczoraj znalazłam kartkę walentynkową sprzed 2 lat.Uczucie jakby mi ktoś
                wbijał igłę prosto w serce.Tak, igłę,nie nóż.Nóż byłby bardziej litościwy,igła
                torturuje i wykrwawia powoli:(
    • kwiatek_0 Re: co z rzeczami? 18.10.09, 19:51
      Wszystkie kosmetyki z łazienki posprzątałam w kilka dni po pogrzebie, szczoteczkę wyrzuciłam jeszcze w szpitalu. Część ubrań dałam rodzinie, a resztę spakowałam w worki i zaniosłam do piwnicy. Tam czekają, aż teście zbiorą się na odwagę i wybiorą coś dla siebie, potem je oddam do kościoła i rodzinie. Zostawiłam sobie polar, leży w szafie. Nie mam potrzeby mieć go na oczach, ale niech sobie jest... . Dokumenty przełożyłam do jednego segregatora dzięki czemu nie muszę za każdym razem na nie patrzeć, a resztę różnych drobiazgów włożyłam do pudełka dla córki. Telefon spakowałam do pudełka a numer zlikwidowałam. Zdjęcia pozostają tak jak do tej pory. Nie żałuję, że to zrobiłam. Czuję się z tego powodu lepiej.
      • dario5555 Re: co z rzeczami? 25.05.10, 19:20
        U mnie pozostalo troche ciuchow osobistych zrobilem porzadek w
        szafie lazience staram sie pożegnać z żona powierzyć ją Bogu i
        zacząć budować i układać swoje życie od jakiegoś tam etapu bo nie
        mogę powiedzieć ze od nowa bo tak nie jest i nie będzie
        • corka.bossa Re: co z rzeczami? 06.07.10, 18:46
          To już mój kolejny wpis w tym wątku.....
          Wszystko leży gdzie było,mijają dwa lata i cztery miesiące.
          • beattrix120309 Re: co z rzeczami? 06.07.10, 22:34
            A ja po roku i czterech miesiącach....chcąc nie chcąc musiałam wywieść rzeczy
            dla biednych w sierpniu przeprowadzka...((( zostawiłam sobie krawat, kilka
            koszulek i bluzę to rzeczy w których lubiłam go najbardziej. Pakowanie i wywózka
            były straszne...... polała się dużo łez....wiele wspomnień wróciło ....((( ale
            tak musiałam zrobić.
            Wiele innych bardziej cennych dla mnie pamiątek zostawiam w kartoniku i będą
            miały swoje szczególne miejsce w mojej sypialni..
            • luck29 Re: co z rzeczami? 07.07.10, 11:39
              U nas wszystko leży tam gdzie było. pozbyłam się jedynie leków, które się przeterminowały ( nie chciałam żeby nasz synek je przypadkiem znalazł ). a tak to nic nie ruszyłam, nie chcę, nie mam odwagi. dzięki tym wszystkim rzeczom czuję JEGO obecnośc...
    • grosz-ek Re: co z rzeczami? 17.11.10, 23:30
      W domu jeszcze bez zmian. Tylko buty i kurtki schowałem do szafy, aby nie przeszkadzały. Wszyscy czekamy bez sensu kiedy mama wróci ....
    • lynka81 Re: co z rzeczami? 24.11.10, 00:06
      Po miesiącu od śmierci mojego męża, za namową mojej mamy poprałam i spakowałam prawie wszystkie jego ubrania.Rzeczy są tematycznie popakowane i są w szafie na poddaszu. Trzymam wszystko dla naszych synków. Zostawiłam sobie parę ulubionych koszulek, w których śpię. Zostawiłam również parę koszulek, których nie wyprałam i leżą teraz w mojej szafie, niestety po tylu miesiącach zapach prawie wywietrzał. Innych rzeczy nie ruszałam, np. stos 12 książek do przeczytania na stoliku nocnym leży przeze mnie nie ruszony. Nie jestem w stanie nic zmienić. Niestety w naszym nowym domu mieszkaliśmy razem tylko przez 6 miesięcy, "mało Go tu czuję". Teraz z perspektywy czasu żałuję, że tak szybko spakowałam jego ubrania. Wolałabym by w dalszym ciągu leżały na swoim miejscu.
    • beattrix120309 Re: co z rzeczami? 24.11.10, 23:02
      U mnie długo rzeczy leżały w szafie poprane, ksiązki i reszta rzeczy przez prawie 1,5 roku bez zmian. W sierpniu musiałam wszytko uporządkować z córeczką przeprowadzałam sie do nowego mieszkania. Ciuchy spakowałam i wywiozłam do Caritasu..... strasznie to przeżywałąm i odchorowałam, sterty ksiązek i pamiatek pochowałam w kartony i trzymam w piwnicy. To co uważałam za nie potrzebne wyrzuciłam, dokumenty uporządkowałam. A tak na pamiatkę schowałam sobie do szafy kilka ciuchów ...koszulkę polo, bluzę którą mąż dostał na ostatnie urodziny.
      W domu mam postawione zdjęcia ...czuję sie jakoś bezpieczniej i mniej samotnie w tym nowym domu.
      • lynka81 Re: co z rzeczami? 29.11.10, 23:13
        mam w łazience krem męża. parę dni temu chciałam go pierwszy raz użyć, zdejmuję nakrętkę, a tam jego rzęsa. nie użyłam tego kremu. nie chcę by coś stało się z tą rzęsą.
        • abi-23 Re: co z rzeczami? 04.12.10, 20:21
          ubrania nietknięte, książki również, mąż zerka uśmiecha się ze zdjęć, które są wszędzie......
          podczas wypadku miał przy sobie telefon, nic się z nim nie stało, zachowane ostatnie smsy ode mnie, mam tę komórkę, swoją wyrzuciłam, jest jak relikwia i jednocześnie symbol, nie wiem czy nadejdzie kiedys odpowiedni czas, żeby uporządkować te wszystkie rzeczy..
Pełna wersja