7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzji

09.04.08, 13:55
od kąd tylko sięgam pamięcią był zawsze ON - mój chłopak, od ponad
1,5 roku narzyczony. bywało róznie była cudowna miłość, pożniej małe
rozczarowania, rozstania, wyjazd Jego do GB... po przerwie
wrócilismy do siebie planując wsólne "szczęśliwe" życie. On wrócil
dla mnie do PL,właśnie teraz mija rok- jak żyjemy razem w PL.
wynajmuję mieszkanie, pracuję, kończe studia , mam cudownego
męzczyzne i wydawać by się mogło, że jest PIEknie, a nie jest :-((
On nie ma tutaj pracy, nawet nie szuka jej tak naprawdę , bo nie
moze przystosować sie do Polskiej rzeczywistosc i- chce wyjechac
stąd- i mieszkac w Anglii. rozpoczął studia chce je rzucić, planował
ze mna śłub w tym roku- plany sie rozwiały... nie da się tak w kilku
słowach opisać całej sytuacji ale problem jest złozony ! ja nei
wyjadę z Pl tu jest mój kraj to kończe studia, tu chce zyc, urodzić
dzieci i zbudować swój domek, on o tym nie myśli, mówi mamy czas, i
i przekonuje mnie, że kocha mnie i nie chce mnie opuszczać ...co ja
mam robić, nie wyjade z Pl a zyjac z nim tutaj i stac dalej w
miejscu sie nie da:-( jak znależć rozwiązanie ? jak pogodzić ze
ukochany nie chcę żyć w PL , ze nie widzi tu przyszłości... ach te
decyzje, wybory i niespełnione pragnienia :-(
    • 18_lipcowa1 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 09.04.08, 14:28
      to nie jest tak ze twoj pan nie widzi tu przyszlosci
      twoj pan ma problem z byciem odpowiedzialnym- podejrzewam ze jesli
      tu mu ciezko wziac sie do roboty - to w UK nie bedzie inaczej
      • milenag84 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 10.04.08, 09:14
        martwi mnie, ze to co napisałaś jest prawdą, należy do osób, które
        zastanawiają sie co tu zrobić, zeby sie nie narobić a mieć piniądze,
        zarobki jakie może osiagnac w Pl na start w naszynm regionie
        zupelnie mu nie odpowiadaja! tam jest mu duzo latwiej :-( ale, zyc z
        dnai na dzien w Uk pracowac, tracic i nic z tego nei miec- jaki jest
        sens bycia tam ? wg mnie nie ma! żylismy tam wspólnie, ja już raz
        odeszłam z pracy i pojechałam do niego- wierzylam, ze nam sie tam
        uda- ale mi praca w magazynach tesco , barach dotalnie nie odpowiada-
        wiem, ze stac mnie na cos wiecej- wiem, ze tu to co mam osiągnęłam
        tylko dzięki sobie - i jestem z deko dumna- tu jest moje miejsce,
        rodzian, przyjaciele, dom... przekonałam, sie już ze moje miejsce
        jest tutaj , a na wakacje można jechać o wiele ciękawsze miejsca i
        bawić sie zdecydowanie lepiej...
    • marzeka1 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 09.04.08, 14:38
      Obawiam się, że przy AŻ TAK rozbieżnych oczekiwaniach wobec życia trudno będzie stworzyć sensowny związek (bo bezsensowny, w którym każde się miota i jest nieszczęsliwe-nie będzie trudno).
      Myślę,że chłopak ma problemy z odpwiedzialnością, a Anglii używa jako wykrętu, bo nie wierzę przy takim podejściu, że tam czeka na was raj, a nie zmywak czy praca w tesco (cóż że za większe pieniądze).
      • 18_lipcowa1 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 09.04.08, 14:46
        marzeka1 napisała:

        > Obawiam się, że przy AŻ TAK rozbieżnych oczekiwaniach wobec życia
        trudno będzie
        > stworzyć sensowny związek (bo bezsensowny, w którym każde się
        miota i jest nie
        > szczęsliwe-nie będzie trudno).
        > Myślę,że chłopak ma problemy z odpwiedzialnością, a Anglii używa
        jako wykrętu,
        > bo nie wierzę przy takim podejściu, że tam czeka na was raj, a nie
        zmywak czy p
        > raca w tesco (cóż że za większe pieniądze).



        Wiem ze nie pijesz do wszystkich w UK, ale jesli tam nie mieszkasz i
        nie bylas to nie wypowiadaj sie o sprawach o ktorych nie masz
        pojecia zielonego. Praca w tesco nie jest porywnywalna do pracy na
        zmywaku, trzeba naprawde znac dobrze jezyk, miec kogos kto cie
        poleci i przejsc przez male sitko. Bo to dobra praca, od do, dobrze
        platna i daja dobre benefity.
        Na przyszlosc prosze uwazac zeby pisac jak sie ma pojecie o czyms.
        • marzeka1 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 09.04.08, 15:19
          " nie wypowiadaj sie o sprawach o ktorych nie masz
          pojecia zielonego."- mam tam sporo znajomych i szwagierkę, która wyszła za mąż za Anglika,jakieś pojęcie mam. Raczej chodziło mi, że tam -chociaż za większe pieniądze- raczej nie czeka na niego praca w City czy niezłej firmie (a wiem,,że jest róznica między zmywakiem a Tesco)- na pewno nikogo urazić nie chciałam. Porblemem autorki wątku jest kompletna rozbieżność życiowych priorytetów, a tego nie da się połączyć.
          • 18_lipcowa1 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 09.04.08, 15:24
            marzeka1 napisała:

            > " nie wypowiadaj sie o sprawach o ktorych nie masz
            > pojecia zielonego."- mam tam sporo znajomych i szwagierkę, która
            wyszła za mąż
            > za Anglika,jakieś pojęcie mam.

            to jest zadne pojecie. ja tez jak tutaj nie zylam to to co slyszlam
            od znajomych sie z prawda rozmijalo.
            przyjdz na zmywak, przyjdz do tesco, potem podejmij prace lepsza od
            tych dwoch naraz i potem sie wypowiadaj.



            Raczej chodziło mi, że tam -chociaż za większe p
            > ieniądze- raczej nie czeka na niego praca w City czy niezłej
            firmie (a wiem,,że
            > jest róznica między zmywakiem a Tesco)- na pewno nikogo urazić
            nie chciałam. P


            no to nie porownuj tych dwoch prac bo jest spora roznica.
            jest wiele osob ktore by bardzo chcialy pracowac w tesco ale
            niestety.

            > orblemem autorki wątku jest kompletna rozbieżność życiowych
            priorytetów, a tego
            > nie da się połączyć.

            to fakt, pan robotny ogolnie nie jest.
        • kicia031 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 09.04.08, 15:40
          Praca w tesco nie jest porywnywalna do pracy na
          > zmywaku, trzeba naprawde znac dobrze jezyk, miec kogos kto cie
          > poleci i przejsc przez male sitko. Bo to dobra praca, od do,
          dobrze
          > platna i daja dobre benefity.

          Oczywiscie jest cale mnostwo osob, dla ktorych jest to szczyt
          zyciowych aspiracji. Ale sa osoby, ktorych zdolnosci i wyksztalcenie
          predysponuja do bardziej odpowiedzialnych zadan.
          • milenag84 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 10.04.08, 09:35
            niestety musze się zgodzić, ze wiem, ze moge osiagnac wiele,
            pokazalo mi juz zycie , ze to jest mozliwe- odpowiednie wsparcie ,
            akceptacja, motywacja- i mozna w PL osiagnąć wiele , byc moze za
            odrobine nizsze piniądze, ale jest to mozliwe!

            p.s. ja juz tam byłam przekonałam się, i mam swoj punkt widzenia na
            to co tam sie dzieje :-(
      • milenag84 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 10.04.08, 09:22
        oczekuje, zupelnie czegoś innego od życia to fakt- ja marze w
        wspólnym życiu, o męzu, dziecku...domu ... chciałbym czuś sie
        bezpiecznie i wiedzieć, ze nie nadejdzie taki dzień kiedy kilka lat
        bede zyc tu kilka nastepnych gdziindziej.
        moje cele, marzenia uważam, ze sa w zasięgu ręki i nie trzeba żyć w
        UK, zeby to osignać.
        powtarza, ze na wszystko mam czas, ze on musi dojrzec to tak
        odpowiedzialnego zycia....a tak naprawde co by sie zmienilo ?i tak
        zyjemy wspolnie i tak pokonujemy to zycie razem... dla kobiety pewne
        kwestie są zupełnie jasne, widać dla mężczyzn jest zupelnie inaczej-
        ale jednak wielu się to udaje.... łatwiej jest iść w tym samym
        kierunku niż razem,ale zupełnie w inną stronę. :-(

        • kicia031 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 10.04.08, 09:34
          dla kobiety pewne
          > kwestie są zupełnie jasne, widać dla mężczyzn jest zupelnie
          inaczej-

          Nieprawda. Kiedy mezczyzna kocha kobiete, to dazy do zaciesnienia
          zwiazku z nia za wszelka cene. A jesli nie dazy - to znaczy ze tak
          bardzo nie kocha. Sorry za szczerosc, ale fajna z ciebie dziewczyna
          i zaslugujesz na fajnego faceta.
          • milenag84 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 10.04.08, 09:40
            mam tego świadomość, ale perspektywa rozstania- i stracenia tych lat-
            mnie przeraza... z drugiej strony nie wiem czy moge sobie pozwolić
            na kolejne miesiące, lata w niepewnosci- kiedy odejdzie badz kiedy
            bedzie chcial wyjechać

            trudny okres w moim zyciu nastał, tak wiele " zainwestowałam" siebie
            w ten związek, zaufałam, oddałam się cała - a smak porazki i
            niepowodzenia , jest czyms, co mnie przeraza :-(
    • kicia031 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 09.04.08, 15:42
      BGeneralnie, jesli mezczyzna wiaze z kobieta plany na przyszlosc, to
      oswiadcza sie dosc szybko i prze do slubu, zeby ktos mu nie
      sprzatnal wybranki sprzed nosa.

      Wyciagnij wnioski z tego, ze twoj mezczyzna tego nie robi i
      rozejrzyj sie za kims, dla kogo bedziesz najwazniejsza na swiecie.
      • monia76 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 09.04.08, 16:03
        nie po raz pierwszy, absolutnie zgadzam się z Kicią. poświęciłaś
        (zmarnowałaś) 7 lat dla faceta, który nie jest pewien o co mu w
        życiu chodzi, czy możesz sobie pozwolić na to, żeby dać mu kilka
        kolejnych lat na zastanowienie?
        • milenag84 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 10.04.08, 09:46
          czytając Wasze opinie-mozna wywnioskowac, ze zyjecie w szczesliwych
          związkach- pozwala to wierzyc, ze kazdy z nas moze osiagnac to
          szczescie! kazdego dnia analizuje jakie rozwiazanie bedzie
          najlepsze, co jeszcze mozna zrobic, zeby przekonac, go- udowodnic mu-
          ze nasze miejsce jest tutaj, ze razem mozemy osiganc duzo.
          powiem wam, ze mozna sie zdemotywować, jesli kazdego dnia jest tylko
          Jego pesymistyczne podejście , do zycia w PL :-(
    • m_zonka Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 09.04.08, 16:44
      Ja bym chłopaka tak pochopnie nie oceniała - wrócił do dziewczyny z
      UK, podjął studia - może chciał spróbować? Zobaczył tam lepsze
      perspektywy więc się upiera by wracać.

      Mileno!
      Pytanie: dlaczego tak bardzo obstawiasz na swoim? Rozumiem Cię bo
      sama jakiś czas mieszkałam za granicą, wróciłam, tęsknota i to samo
      odczucie, że tu jest mój dom. Ale to było wspaniałe doświadczenie,
      które musiałam zdobyć, przezyć by się o tym przekonać. Jednoczesnie
      wcale nie wykluczam by pomieszkac jeszcze kiedys w innym kraju przez
      jakiś czas ze świadomością, że mam dokąd wracać (do Polski). dzisiaj
      opboje obstawiacie jakies wersje zdarzeń - tu lub tam. A może jest
      złoty środek? Może powinnas pojechać i Ty, zobaczyć, przeżyć, może
      popracowac i odlożyć pieniądze by nie mieszkac np. w wynajmowanym
      lokum tj. teraz? Może to wtedy właśnie Twoj chłopak będzie chciał
      jednak wrócić a Ty np. zostać bo Ci się spodoba? Moja rada: skończ
      studia i pojedźcie - na jakiś czas na poczatek a potem życie samo
      wskaże Wam rozwiązanie :-)
      • kicia031 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 09.04.08, 19:20
        > Ja bym chłopaka tak pochopnie nie oceniała - wrócił do dziewczyny z
        > UK, podjął studia - może chciał spróbować? Zobaczył tam lepsze
        > perspektywy więc się upiera by wracać.

        No wlasnie wrocil, zareczyli sie i co? Nic!

        Jak mu zalezy, to bedzie walczyl o zwiazek.
        • m_zonka Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 10.04.08, 12:50
          > No wlasnie wrocil, zareczyli sie i co? Nic!
          >
          > Jak mu zalezy, to bedzie walczyl o zwiazek

          Ja nie chcę go bronic i zasadniczo zgadzam się z toba i autorką
          wątku, ze odpowiedzialność polega m.in. na podejmowaniu decyzji. Ale
          związek to dwoje (a więc nie tylko on, ale tez autorka wątku) więc
          nie tylko on jest tutaj autorem tej decyzji - przynajmniej na
          podstawie tego, co aktualnie się między nimi dzieje. Wydaje mi się,
          że przyjazd do Polski pomimo pragnienia pozostania w UK, podjęcie
          studiów (a studia to jednak coś co wiąże) to duża rezygnacja z
          własnych potrzeb na rzecz drugiej strony. Myślę, że stan
          zaręczyn "wisi" dlatego, że on wie, że ślub to
          ostateczne "zapadnięcie się klamki", a po co to robić gdy się wie,
          ze przyszłą zone można unieszczęśliwić na 2 sposoby:
          1. sobą - sfrustrowanym facetem w PL, który nie żyje tak jak by
          chciał i tam, gdzie by chciał,
          2. ciagnąc na siłe zonę tam, gdzie nie będzie szczęśliwa.
          No i siebie też unieszczęsliwić - rzecz jasna.

          Po co więc ślub w tym momencie?

          Ja myślę że wóz albo przewóz. Napiszę, co sama zrobiłabym w takiej
          sytuacji będąc na miejscu każdego z nich: rozstałabym się żeby
          zobaczyć co wyniknie z tego rozstania i co okaże się wazniejsze:
          miłość do kobiety/mężczyzny czy miłość do konkretnego kraju i na tej
          podstawie postanowienie, co dalej: zyję z nim/z nią czy z kims innym
          tu/tam. Takie kryzysy sa zawsze budujące w ostatecznej dłuższej
          perspektywie czasowej.
          • kicia031 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 10.04.08, 13:24
            Wiesz co, ja faceta nie atakuje. Czy to jego wina, ze nie jest
            przekonany, czy nie kocha wystarczajaco mocno tej akurat kobiety?
            ot, nie wyszlo. Smutne, ale niczyja tu wina.

            Ja myślę że wóz albo przewóz. Napiszę, co sama zrobiłabym w takiej
            > sytuacji będąc na miejscu każdego z nich: rozstałabym się żeby
            > zobaczyć co wyniknie z tego rozstania i co okaże się wazniejsze:
            > miłość do kobiety/mężczyzny czy miłość do konkretnego kraju i na
            tej
            > podstawie postanowienie, co dalej: zyję z nim/z nią czy z kims
            innym
            > tu/tam. Takie kryzysy sa zawsze budujące w ostatecznej dłuższej
            > perspektywie czasowej.


            Zgadzam sie calkowicie.
      • milenag84 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 10.04.08, 10:00
        witam,
        tak wrocil dla mnie- poszedł na studia- wlasciwe zrobil to tylko dla
        mnie- bo powtarza to juz od dawna, ze w zyciu by nie wrocil do PL.
        ****
        Ja już się przekonałam, zylismy tam razem, wiem czego moge sie
        spodziewac, co osignac- przeraza mnie ilosc ludzi, ktorzy wyjechali,
        przeraza mnie to co sie tam dziej, zdrady, klamstawa oszustwa...
        ciezka praca przez 5 dni a pozniej weekendowe szalenstwa. dla
        niektorych sytuacja idealna dla mnie- nie !
        Moje wyobrażenei o zyciu jest zupelnie inne ! obracam się w
        srodowisku róznych ludzi, generlanie straszych , kazdy z nich ma
        swoją mądrość zyciową- swoje doświadczenia, nie zawsze jest
        kolorowo, ale wiem, ze nigdzie nie jest ! :-(
        wiec rozwiaznei pt" kolejny wyjazd w moim przypadku niestety odpada!
    • eastern-strix Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 10.04.08, 10:04
      nie podoba mi sie to,ze na tym forum jesli tylko mezczyzna nie chce sie wiazac
      na stale, najlepiej jeszcze przed 25 rokiem zycia, od razu posadza sie go o
      'brak odpowiedzialnosci'.

      to,ze sie z kims jest 7 albo 17 lat nie oznacza,ze automatycznie pragnie sie
      malzenstwa.

      macie tutaj niezle parcie na welon, przynajmniej wiekszosc z Was. nie wiem,czy
      to brak poczucia bezpieczenstwa czy cos innego,ale na milosc boska, zrozumcie,ze
      oprocz malzenstwa sa w zyciu jeszcze inne ciekawe rzeczy do robienia,dla wielu
      ciekawsze.

      do stalych zwiazkow faceci zazwyczaj dojrzewaja kolo 30stki, tak przy okazji.
      im bardziej bedziecie ich zmuszac, tym gorsze bedzie wasze malzenstwo. nie
      oczekujcie, ze gosc, ktory zeni sie, bo np. 'wpadl' bedzie skakal z radosci...
      podejrzewam,ze po kilku latach obwini \Was za bycie wyrachowana suka i tyle...

      a w tym wypadku, coz, gosc ma inne plany. jesli nie chczesz czekac i chcesz meza
      tu i teraz, bedziesz musiala zmienic faceta.
      • kicia031 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 10.04.08, 10:15
        nie podoba mi sie to,ze na tym forum jesli tylko mezczyzna nie chce
        sie wiazac
        > na stale, najlepiej jeszcze przed 25 rokiem zycia, od razu posadza
        sie go o
        > 'brak odpowiedzialnosci'.
        >
        > to,ze sie z kims jest 7 albo 17 lat nie oznacza,ze automatycznie
        pragnie sie
        > malzenstwa.

        Nieodpowiedzialnoscia jest zawracanie komus glowy przez tyle lat i
        ludzenie go zareczynami i planami malzenskimi, ktore sie nie
        przekladaja na praktyke.
        • eastern-strix Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 10.04.08, 14:23
          tylko krowy nie zmieniaja zdania....

          czyli w zwiazku chodzi jedynie o welon? a nie mozna byc ze soba i zwyczajnie nie
          chciec sie zenic?
          niezle parcie na obraczke tu widze...

          nie twierdze,ze facet jest krysztalowy,ale skoro zmienil zdanie,a i tak bywa,to
          zamiast sie uzalac jaki to on glupi itp., lepiej poszukac nowego kandydata,jesli
          bez tego slubu naprawde nie mozna zyc...
          • kicia031 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 10.04.08, 15:13
            czyli w zwiazku chodzi jedynie o welon? a nie mozna byc ze soba i
            zwyczajnie ni
            > e
            > chciec sie zenic?
            > niezle parcie na obraczke tu widze...

            Wiesz, ja akurat nie mam potrzeby malzenstwa, zyje od 8 lat w wolnym
            zwiazku i mam w nim dzieci. Ale roznica jest taka, ze moj mezczynza
            zaproponowal malzenstwo i nawet jesli nie zdecydowalismy sie na nie
            z roznych wzgledow, to ta opcja jest caly czas otwarta. Gdybym
            zachciala wziac slub, to nie ma poroblemu. Ale moj chlop mnie kocha
            i chce ze mna spedzic reszte zycia.
      • milenag84 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 10.04.08, 10:43
        nie ma ani parcia na welon, ani tez przymusu do bycia męzem czy
        ojcem!
        nie można chyba zyc wiecznie w niepewnosci, a bycie w wolnych
        zwiazkach fakt jest modne i wygodne, ale nie musi byc dla kazdego!

        ale dzięki za opinie !
        • eastern-strix Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 10.04.08, 14:26
          niepewnosci???

          czyli po slubie to juzt tylko 'pewnosc'??? ciekawe w takim razie,skad tu tyle
          postow od zdradzanych zon, najwyrazniej akurat w tych sprawach malzenstwo
          nieczego nie gwarantuje.

          proponuje nie uzalezniac swojego szczescia i poczucia wlasnej wartosci od
          drugiej osoby a szybko okaze sie,ze 'niepewnosc' zniknie...

          coz, facet zmienil zdanie, bywa i tak... a gdybys Ty je zmienila, sadzisz,ze
          wypowiedzi uzytkowniczek forum bylyby takie same? bo ja mocno w to watpie....
          z tego co widze,to jedynie facet ma nadskakiwac, rezygnowac,zabiegac itp.
          wcale sie nie dziwie,ze oni sie z Wami nie chca zenic. :P
          • kicia031 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 10.04.08, 15:16
            facet ma nadskakiwac, rezygnowac,zabiegac itp.

            Oczywiscie. Dzieki temu czuje, ze zdobyl cos wyjatkowego, zapokaja
            swoja potrzebe walki i zwyciestwa i ceni to, co przyszlo mu z trudem.
            Wioesz kiedy dorosly facet nie chce poslubic swojej kobiety? Kiedy
            nie jest pewien, ze chce spedzic z nia zycie. Dlatego uwazam, ze po
            odczekaniu gora 2 lat, jesli facet sie nie wyjail, to nalezy odejsc.
            Mowimy to uczywiscie o ludziach doroslych, nie nastolatkach.
            • m_zonka Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 10.04.08, 16:48
              Dlatego uwazam, ze po
              > odczekaniu gora 2 lat, jesli facet sie nie wyjail, to nalezy
              odejsc.
              > Mowimy to uczywiscie o ludziach doroslych, nie nastolatkach.

              Zgadzam się całkowicie. Jak się nie decyduje, temat ślubu jest
              omijany szerokim łukiem to dla mnie to żaden facet tylko lelum
              polelum (mówię tu ogólnie, dygresja niekoniecznie ma dotyczyć
              wątku). Wygodnictwo i tyle.
              • milenag84 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 10.04.08, 21:22
                Dziękuję kobietki za opinie , powiem szczerze, ze dobrze, ze
                odkrylam ( dzia siostra :-) ) taki sposob komunikacji- spojrzenie
                zupełnie postronie na problem,moze zdecydowanie latwiej ulatwic jego
                rozwiazanie...
                nabralam troszke pewnosci siebie- trzeba zebrac sily i isc do
                przodu ! jeszcze sie nie raz odezwię ...
    • kozica111 Re: 7 lat związku,brak odpowiedzialnosci i decyzj 10.04.08, 21:40
      Czy twoj nick wskazuje na wiek?
      23 lata minus 7...16 lat...
      Uno- za wcześnie na związek w wieku lat 16, secundo- za wcześnie na podejmowanie
      decyzji życiowych co do faceta i przyszłości w wieku lat 23...
      Odpuść, ucz sie a nie romansujesz bez sensu.
      Zabawa w dom za jakieś 5 lat.I to nie złośliwie ale życzliwie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja