tata jak bankomat

11.04.08, 13:57
Witam, jestem drugą żoną mojego męża. Mam problem dotyczący syna
męża z poprzedniego małżeństwa. Synek, chociaż to raczej kawł faceta
ma 15 lat, mieszka z matką i w zasadzie nie widzi potrzeby
kontaktowania się z ojcem. Nie mogę patrzeć jak sprawia tym
przykrość mojemu mężowi, prośby o telefon, doładowywania mu komórki-
nic nie dają. Kontakt jest tylko wtedy kiedy synek potrzebuje
pieniążków. Nigdy mu niczego nie żałowałam, zawsze po wizycie od nas
wraca z prezentami. Ale ostatnio miarka się przebrała. Synek znalazł
czas na poinformowanie, że potrzebuje pieniędzy na imprezę! Okazało
się, że ma biezmownie - nawet nie powiadomił o tym ojca!!!! Na
pytanie dlaczego dzwoni tylko jak potrzebuje pieniędzy i że nawet
nie powiadomił taty o tym wydarzeniu odpowiedział, że nie ma
czasu!!! Oczywiście nie zaprosił swojego taty. Wiem, że spora część
winy takiego zachowania należy się pierwszej żonie, która nie może
znieść, że mój mąż ułożył sobie życie - po tym jak ona go zostawiła -
ale ten synek to już nie małe dziecko - też ma swój rozum! Nie wiem
jak mam się zachować i co robić! Jest mi przykro, jestem zła, bo mój
mąż nie zasługuje na takie traktowanie. Jest dobrym człowiekiem,
mężem i ojcem. Wiem, bo mamy razem małego synka. Jeżeli ktoś może
coś poradzić, doradzić to poproszę :) Czy mimo wszystko mąż powinien
pojechać na tą uroczystość kościelną, na którą wszyscy zostli
zaproszeni oprócz niego?
dom-ia
    • kicia031 Re: tata jak bankomat 11.04.08, 15:27
      prośby o telefon, doładowywania mu komórki-
      > nic nie dają.

      Moze dobry tatus nie powinien czekac, az syn do niego zadzwoni,
      tylko sam sie z nim skontaktowac?
      • dom-ia Re: tata jak bankomat 11.04.08, 15:35
        kicia031 - zapomniałam dodać, że ze strony meza kontakt jest, tylko
        synek nie ma czasu, własnie wychodzi, itp. dlatego pisałam o
        komórce. Trudno się wstrzelic w rytm dnia nastolatka, więc stąd
        pomysł na dzwonienie kiedy on ma czas. Mąż ma zawsze.
        • moreno68 Re: tata jak bankomat 11.04.08, 15:41
          Może niech Twój mąż sam dogada się ze swoim synem jak facet z
          facetem.15 latka trudno nazwac kimś dojrzałym, w końcu przed nim
          osławiony okres buntu.Z propozycjami spotkania także może wychodzic
          Twój mąż, może jakiś weekend męski(czytaj we dwóch).
          Generalnie to co doradzam Tobie to nie wtrącaj się w ich kontakty
          jeśli o to nie proszą.Bo z opisu wynika że Ty z jego synem dobrego
          kontaktu nie masz .Nastolatek nie jest prezydentem ,żeby aż tak
          ciężo było wstrzelic się w jego rytm.
          Z Twojego emaila bije straszną niechęcią do dzieciaka...
    • moreno68 Re: tata jak bankomat 11.04.08, 15:44
      A z tą uroczystością kościelną ..najlepiej zapytac wprost Syna...czy
      jego zaprasza..Bo może nie miał czasu o tym powiedziec;)
    • chalsia Re: tata jak bankomat 11.04.08, 16:03
      > pieniążków. Nigdy mu niczego nie żałowałam, zawsze po wizycie od nas
      > wraca z prezentami.

      sami do tego doprowadziliście - nie postawiliście granic.
      • amelkalexi Re: tata jak bankomat 11.04.08, 18:22
        Hmmm ja nie wyczuwam niecheci do dzieciaka, tylko troske o meza. A
        chlopak w tym wieku juz potrafi myslec...i to bardzo logicznie. Sama
        mam syna w tym wieku, wiec wiem, ze mozna sie juz od niego
        spodziewac rozsadku. Tamten chlopiec jest po prostu rozwydrzony i
        mysli, ze rodzice sa od spelniania zachcianek. Jezeli on nie potrafi
        wykrzesac odrobiny inicjatywy, nigdy nie ma dla ojca czasu, to ja
        bym mu dawala to odczuc...
    • lilka69 Re: tata jak bankomat 12.04.08, 22:14
      a autorka watku nie jest przypadkiem zazdrosna o to do ktorego syna -jej zcy tej
      pierwszej zony powedruja pieniadze taty? no chyba jednak o to chodzi...
      • verdana Re: tata jak bankomat 12.04.08, 22:53
        mam jednak wrażenie, ze jesli nastolatek nie ma ochoty na kontakty z
        ktorymkolwiek z rodziców - wina lezy po stronie rodziców. Ostatnio
        opisywano mi taki wypadek - mlodsze dziecko przestalo chcieć widywac
        się z ojcem, bardzo zaangazowanym i troskliwym. Dlaczego? Bo ojciec
        uznal, częściowo słusznie, ze matka za bardzo dziecko upasła.
        wszystkie kontakty z ojcem byly poswiecone odchudzaniu - dietetyk,
        basen, kontrola diety, zalatwiania obozu odchudzającego.
        Troskliwy ojcec? tak. Ale syn po prostu zerwał kontakty.
    • ataner30 Re: tata jak bankomat 13.04.08, 10:40
      Nie zgadzam sie poprzednimi opiniami ze autorka martwi sie o pieniadze. Ja w tym
      poscie tego nie zauwazylam, widze tylko troske o meza, ktoremu musi byc
      niesamowicie przykro. Ja tez jestem z mezczyzna po rozwodzie, ktorego zapewne za
      pare lat czeka podobny los. Nie wiem jak jest u was, ale mysle ze dziecko ktore
      mieszka z matka w duzej mierze traktuje ojca wlasnie tak jak matka - a matki
      nierzadko traktuja ojca jak bankomat. U mnie wlasnie tak jest - ex zona mojego
      meza traktuje go wylacznie jak bankomat.
      Jedyne co moge doradzic dom-ia: z twojego postu wynika ze dziecko ma z wami
      kontakt, bywa w waszym domu, wiec zapewne ma tez kontakt z waszym dzieckiem.
      Obserwuj te relacje i obserwuj czy wasze niecko nie zaczyna nasladowac starszego
      brata.
    • anna-sara Re: tata jak bankomat 13.04.08, 17:38
      Ty naprawdę nie lubisz tego chłopca a on napewno to czuje.
      Przypuszczam, że tolerujesz go tylko dlatego, żeby przypochlebić sie
      mężowi. To bardzo typowe zachowanie wśród drugich żon, przy czym nie
      twierdzę, że to jest reguła. Moim zdaniem dzieciak nie czuje
      potrzeby kontaktowania się z ojcem bo czuje do niego żal za rozbicie
      rodziny. Nawet jak prawdziwa przyczyna leży po stronie matki to ona
      wychowując syna ma dużo czasu na przedstawienie sprawy w innym
      świetle. Może to kara dla ojca za to, że nie wytrwał na posterunku u
      jego boku wtedy gdy walił mu się cały świat? Nic nie napisalas na
      temat jak układały się te relacje gdy chłopak był młodszy, może Twój
      mąz nie zadbał o wytworzenie więzi między nim a dzieckiem, może
      chłopiec czuje się zawiedziony? Jeśli nie ma w ojcu przyjaciela to
      chce mieć chociaz bankomat. W prośbach o pieniądze nie widzę nic
      złego. Przecież alimenty nie wystarczą na zaspokojenie wszystkich
      potrzeb dziecka. Taki tatuś po rozwodzie przeważnie myśli, że jak
      płaci alimenty to już wszystko w porządku. Nic podobnego bo dziecko
      ma wiele potrzeb. Ojciec tkwiący przy rodzinie wydaje o wiele więcej
      pieniędzy na dziecko niz alimenciarz. Z Twojej wypowiedzi aż bije,
      że to Ty trzymasz kasę w domu, że o wszystkim decydujesz, Ty masz
      problem, Ty litujesz się nad mężem, Ty nie wiesz co zrobić a tym
      czasem jest to sprawa męża. Pozwól mu być mężczyzną. To on, jeśli
      chce byc OJCEM musi wszystko naprawić, pokazać, że dziecko jest dla
      niego ważne. Jeśli chodzi o bierzmowanie to myśle, że powinien
      jeszcze raz zapytać syna czy on oczekuje udzialu ojca w uroczystości
      i postąpić w/g oczekiwań chłopca.
      • dom-ia Re: tata jak bankomat 15.04.08, 23:23
        Do zainteresowanych

        Dziękuję wszystkim za pomoc w zrozumieniu sytuacji, nawet za słowa
        krytyki (chociaż z większością się nie zgadzam). Trochę mało
        napisałam o naszej sytuacji rodzinnej, ale myślałam, że to nie ma
        znaczenia. Ważne było rozwiązanie problemu, a nie analiza mojego
        związku i mojego stosunku do syna mojego męża. Stało się jak się
        stało, więc napiszę krótko.
        Byliśmy na uroczystości – bo to jednak ważne, żeby uczestniczyć w
        życiu dziecka. Oczywiście tylko w kościele. I powiem Wam, że chłopak
        się ucieszył. Generalnie wszyscy zadowoleni ;)
        A teraz parę sprostowań:

        moreno68 – kontakt z synem męża mam dobry, jeżeli źle by się czuł w
        moim towarzystwie to by do mnie nie przychodził nawet kiedy
        wiedział, że ojciec wyjechał służbowo, lubił odrabiać ze mną lekcje,
        dyskutować - napisałam w czasie przeszłym, bo obecnie mieszkamy
        dość daleko od siebie, ale podczas wizyt nasze stosunki są oki.

        lilka69 - pieniążki męża wędrują tam gdzie powinny :) bez obawy,
        mam swoje pieniążki. Poza tym wychodząc za rozwodnika wiedziałam, że
        ma zobowiązania – szoku nie przeżyłam i nie stanowi to dla mnie
        problemu.

        ataner30 – masz rację, chłopak traktuje ojca tak jak traktowała i
        traktuje nadal go jego ex. Jeszcze niedawno mieliśmy wpływ na to
        jak młody postrzega ojca, teraz kiedy mieszkamy dość daleko syn jest
        pod całkowitym wpływem matki co niestety widać.

        anna-sara - mój stosunek do syna męża jest poprawny, młody nie
        obwinia ojca za rozpad małżeństwa jego rodziców (tutaj wyjaśnienie:
        poznałam męża jak był już po rozwodzie, a rozwód był dlatego, że
        jego ex jak wtedy sądziła znalazła sobie innego męża – niestety
        facet miesiąc po rozwodzie się ulotnił ) – kiedyś rozmawialiśmy na
        ten temat przy okazji rozwodu rodziców jednej jego koleżanki ze
        szkoły. Sam nam to powiedział, więc chyba był szczery. A co do
        alimentów to oczywiście nie napiszę ile mąż płaci, ale jest to mała
        pensja. Chłopak powinien mieć wszystko zabezpieczone łącznie z
        zajęciami pozalekcyjnymi. Piszę „powinien” bo alimentami dysponuje
        jego matka i tylko ona ma wpływ na ich wydawanie. Niestety nie jest
        nigdzie powiedziane, ze muszą być one przeznaczone tylko na dziecko,
        a szkoda, ale to temat na inny wątek.
        Wracając do Twojej wypowiedzi – kasę trzymamy razem: męża, moją,
        naszą wspólną :) może to się wydawać dziwne, ale tworzymy z mężem
        wspaniały, partnerski związek, w którym nie wszystko kręci się
        wokół kasy.

        Dodam jeszcze, że napisałam ten wątek, bo troszczę się o męża, a co
        za tym idzie całą swoją rodzinę. O jego relacje z synem, bo jest to
        dla mnie ważne, żeby mąż był szczęśliwy. Napisałam, bo moje relacje
        z rodzicami były i są bardzo dobre, dlatego nie rozumiem pewnych
        zachowań i stąd moja prośba o Waszą pomoc. Wiem, że relacje z
        obojgiem rodziców są ważne – mogą być inne, ale tak samo ważne.
        Myślę, że gdybym to ja się rozwiodła to bym chciała, żeby mój syn
        miał kontakt z ojcem. Wiem również, że nikt nie jest doskonały,
        każdy popełnia błędy, ma swoje wady - dlatego za krytykę mojej osoby
        również dziękuję - warto wiedzieć jak mogą postrzegać mnie inni -
        przyznam, że czasami było to przerażające.
        Jeszcze raz dziękuję wszystkim za wypowiedzi. Pozdrawiam dom-ia
Pełna wersja