MUSZĘ mieć dziecko? czy lepiej być singlem...

14.04.08, 09:45
Witam.

Zdecydowałam się napisać, bo czuję się pod coraz większą presją i zaczynam się
zastanawiać czy może ze mną jest coś nie tak.

Jestem w związku 4 lata. Mój Chłopak ostatnio próbuje coraz częściej mnie
przekonać, że powinniśmy mieć dziecko. Mówi, że byłoby tak cudownie, w lecie
budowalibyśmy domki na drzewie, a zimą chodzili na sanki... Mam 23 lata, On
28. Twierdzi, że niedługo zrobi się za stary, bo im więcej lat, tym mniejsza
płodność.

Tyle, że ja nie jestem na to gotowa. Przeraża mnie to wszystko, boję się, że
nie będę dobrą matką, że zabraknie mi cierpliwości, chęci na załatwianie tylu
spraw przez całe życie. Jesteśmy niewierzący, ale żeby dziecko miało wybór, i
tak musielibyśmy je ochrzcić, takie sprawy też mnie trochę przerażają...
Bieganie po lekarzach, szczepieniach, szkołach, zebraniach...

Może i jest to wszystko takie piękne, uśmiechy, tłumaczenie świata, ale ja
wciąż widzę więcej obowiązków, stresów i zmartwień, nawet o to, czy poradzimy
sobie finansowo i uda nam się kiedyś kupić większe mieszkanie, bo na razie
mamy dwa pokoje, a nie chcę tutaj żyć przez najbliższe 20 lat.

Jak miałam 17 lat, moi rodzice się rozwiedli, ale już wcześniej nie było
dobrze, rodzice się kłócili, każdy żył sobie, każdy miał własny pokój, mało
rozmawialiśmy, mama często się na mnie i na brata denerwowała. Może boję się,
że będę jak ona? wiem, że to ode mnie zależy, ale przecież nie mogę się
przekonać po zajściu w ciążę.

Wtedy będzie już za późno. To nie jest jak z psem, który może od małego zostać
sam kiedy muszę gdzieś wyjść i umiera po kilkunastu latach...

Tyle, że Mój Facet mi mówi, że jeśli nie będę chciała mieć dziecka, to
będziemy musieli się rozstać, bo posiadanie dziecka to dla niego cel życia. A
ja się też boję tego, że się rozstaniemy i zostanę z dzieckiem sama... Mimo
tego, że ojciec będzie się poczuwał do bycia ojcem, to jednak ja będę 'miała
je na głowie'

Czuję się pod presją, źle mi z tym. Wiem, że nie mogę robić niczego wbrew
sobie i skazywać dziecko na matkę z przymusu. Z drugiej strony myślę sobie, że
tylu ludzi daje radę i są szczęśliwi...

Wiem, że nikt nie podejmie za mnie decyzji. Wiem też, że macierzyństwo to
bardziej musi być instynkt niż decyzja...

Może są podobne do mnie kobiety? Może są takie, które świadomie i z wyboru bez
dzieci.

Pozdrawiam
Agnieszka
    • verdana Re: MUSZĘ mieć dziecko? czy lepiej być singlem... 14.04.08, 10:00
      Owszem, znam takie kobiety. Niektore potem żałują, niektóre nie.
      Mozna spokojnie nie miec dziecka i tyle.
      Ale jest jeden warunek - trzeba być w parze z facetem, ktory też nie
      chce dziecka. Rozumiem, ze dla chłopaka, ktory chce mieć dziecko
      zwiazek z dziewczyna, która go nie chce jest nie do przyjęcia. I
      rozmumiem nawet ultimatum...
      O ile naciski ze strony rodziny, znajomych uwazam za idiotyczne i
      obrydliwe, to już naciski partnera sa zupełnie czym innym, bo to
      chodzi o jego zycie.
      Może w takim wypadku nalezy się rzeczywiscie rozstać i poszukać
      kogos, kto także nie chce dzieci. Albo zdecydować sie na całkowitą
      swobodę w całkowitej samotnosci.
    • marzennak Re: MUSZĘ mieć dziecko? czy lepiej być singlem... 14.04.08, 10:04
      Przecież jesteś jeszcze bardzo młoda, instynkt może się jeszcze
      odezwać. Znam wiele dziewczyn, które pierwsze dziecko urodziły po
      trzydziestce i są świetnymi matkami: pewne siebie, spokojne,
      cierpliwe. Ja sama mam 3 dzieci-pierwsze urodziłam w twoim wieku,
      drugie 27, trzecie 32. I muszę ci powiedzieć, że dopiero przy
      trzecim się wyluzowałam i dopiero trzecie wychowuję jak trzeba.
      Wynika to nie tylko z doświadczenia w byciu mamą, ale również z
      tego, że jestem inna, bo starsza.
      Inną kwestią jest to, czy chcesz mieć dzieci później, czy w ogóle
      nie chcesz ich mieć? Wydaje mi się, że życie bez dzieci jest
      niepełne. Nawet jeśli zrobisz karierę, zrealizujesz się, zrobisz
      majątek, to komu to wszystko przekażesz-swoją mądrość i pieniądze?
      Do grobu ich nie zabierzesz.
    • kicia031 Re: MUSZĘ mieć dziecko? czy lepiej być singlem... 14.04.08, 10:10
      Jestes jeszcze bardzo mloda i masz pelne prawo nie byc gotowa na
      dziecko. jesli twoj facet nie chce czekac, to nie macie wyjscia. Ja
      wprawdzie urodzila pierwsze dziecko w wieku 21 lat, ale ja tego
      chcialam, nikt mnie nie zmuszal...
      • ania67 Re: MUSZĘ mieć dziecko? czy lepiej być singlem... 15.04.08, 10:19
        Dokladnie... masz dopiero 23 lata... dlaczego nie pojezdzicie po
        swiecie. Wakacje do Egiptu, Peru, albo nawet po Europie. Z dziecmi
        egzotyczne wakacje to juz nie taka prosta sprawa, sczegolnie z
        malymi dziecmi. Nacieszcie sie soba.

        No i jeszcze chcialam dodac, ze z plodnoscia to nie do konca tak!
        Jak mialam 30 lat i zaszlam w ciaze blizniacza. Wtedy podwojne
        jajeczkowanie ma wieksze szanse niz u kobiet w wieku 25 lat!
        Nie to ze musisz rodzic blizniaki, bo to ciezka praca. Ale naprawde
        bym sie nie przejmowala!
    • m_zonka ku pokrzepieniu serc :-) 14.04.08, 11:16
      Przeraża mnie to wszystko, boję się, że
      > nie będę dobrą matką,

      Jakbym czytała o sobie sprzed paru lat :-)

      Jesteśmy niewierzący, ale żeby dziecko miało wybór, i
      > tak musielibyśmy je ochrzcić, takie sprawy też mnie trochę
      przerażają...
      > Bieganie po lekarzach, szczepieniach, szkołach, zebraniach...
      ja
      > wciąż widzę więcej obowiązków, stresów i zmartwień, nawet o to,
      czy poradzimy
      > sobie finansowo i uda nam się kiedyś kupić większe mieszkanie, bo
      na razie
      > mamy dwa pokoje, a nie chcę tutaj żyć przez najbliższe 20 lat.


      Ja jestem zdania, że te wszystkie argumenty to taka "zasłona dymna"
      na wewnętrzny strach przed macierzyństwem. Twoje doświadczenia z
      rodzinnego domu są na to żywym dowodem. Wiem, co mówię bo miałam
      podobne dylematy do Twoich a strach chyba jeszcze silniejszy.
      Wiązałam się z nieodpowiednimi facetami, z których żaden nie nadawal
      się na ojca, będąc w tych związkach często sniło mi się, że zostaję
      sama z dzieckiem albo nie potrafię nakarmić dziecka piersią (pokarm
      = miłość, bliskość jak dla mnie to pewien symbol, który doskonale
      oddawał mój stan ducha). Jakiś wewnętrzny głos kazal mi więc kończyć
      te relacje.

      Sama z dziećmi została moja mama. Rodzeństwo powtarza jej los -
      realnie więc były powody do strachu. I z własnej perspektywy mogę Ci
      powiedzieć, że wystarczyła terapia i zdrowy, kochający, czuły facet.
      Miłość jest uzdrawiająca, wszystkie lęki "puszczają". Bo zdrowa
      miłość wyklucza strach.

      Mój synek ma dziś 6 tygodni. Własnie leży mi na kolanach i słodko
      śpi. Jest największym szczęściem, jakie mnie w zyciu spotkało (poza
      mężem, oczywiście :-). Zadziwiam siebie samą wielkimi pokładami
      cierpliwości i miłości dla niego, o jakie na razie mam, a o które
      bym się w życiu nie posądzała. Każdy dzień jest dla nas świętem i
      radością. Jesteśmy z mężem zakochani w nim bez pamięci :-) I już
      myślimy o kolejnych dzieciach :-)

      Jedyne, czego żałuję to to, że nie znaliśmy się z mężem wcześniej,
      że ja nie miałam wcześniej "dzisiejszego rozumu" (cóż, tak każdy
      chyba ma...) by postarać się o dziecko parę lat wstecz...
      • wariujaca Re: ku pokrzepieniu serc :-) 14.04.08, 11:29
        Dziękuję Ci za odpowiedź. Nie lubię tekstów 'jesteś jeszcze młoda'. Mając lat 17
        zamieszkałam sama, od 19 roku życia sama się utrzymuję. Nie napiszę, że miałam
        super trudne życie, bo są ludzie z gorszym scenariuszem.

        Wiem, że mój Facet będzie wspaniałym ojcem, czułym, kochającym. Zamieszkaliśmy
        razem po tygodniu znajomości. Nie było 'docierania', randek, poznawania
        stopniowego. Jego rodzice też się rozwiedli, mieszkał z ojcem, oboje bardzo
        doceniamy to, że jesteśmy razem, że prawie wszystko razem robimy, że prawie cały
        czas spędzamy razem.

        Nawet myślałam, że dla Niego jestem gotowa być matką. Jestem gotowa urodzić Nam
        dzieci dla Niego. Oczywiście pod warunkiem, że faktycznie nie zrobię tego wbrew
        sobie :)

        Jakiś czas temu chciałam nawet mieć dwójkę dzieciaków ;) Sama mam dwóch braci. Z
        jednym się wychowywałam, drugi ma dopiero 3 lata :) I wiem, że wspaniale mieć
        kogoś rozumiejącego i mającego te same problemy z tymi samymi rodzicami ;)

        Może wiele Kobiet boi się jak ja... Pewnie potem prawie każdej w chwili porodu
        to mija :)

        Jeśli mogę spytać...
        Zaplanowałaś synka i staraliście się o Niego czy po prostu pewnego dnia okazało
        się, że będziesz w ciąży? Gdyby tak właśnie się okazało w moim przypadku,
        cieszyłabym się zapewne :) Gdyby to był 'prawie' przypadek :) A zaplanować się
        boję...

        Jeszcze dwa lata temu panicznie się bałam każdego końca cyklu. Czy pojawi się
        miesiączka czy nie i jeśli nie to co to będzie!? :)

        Może powinnam jeść co drugą tabletkę i zrobić sobie samej kawał ;)
        • m_zonka Re: ku pokrzepieniu serc :-) 14.04.08, 15:28
          Jeśli mogę spytać...
          Zaplanowałaś synka i staraliście się o Niego czy po prostu pewnego
          dnia okazało
          się, że będziesz w ciąży?

          Oj, my "pracowalismy" nad synkiem 10 miesięcy. I zaczynały się
          frustracje, że może nie możemy miec itd. I gdy przestalismy o tym
          mysleć, uznalismy, że "jak będzie to będzie", zaczęlismy robic plany
          podróżnicze i zakładac adopcję, to dzieciątko się pojawiło :-)

          Myslę, ze z jednej strony - tak jak pisały inne dziewczyny - macie
          jeszcze czas na dzieci. Bo dojrzałośc biologiczna to jedno ale
          psychiczna gotowośc to drugie. Byle tylko nie okazało się, że jest
          jakiś głębszy problem, który powoduje Twój strach przed
          macierzyństwem, a który z biegiem lat sam się nie rozwiąże. Wówczas
          faktycznie Twój partner mógłby miec uzasadniony żal że nic z tym nie
          zrobiliście.
          > Może wiele Kobiet boi się jak ja... Pewnie potem prawie każdej w
          chwili porodu to mija :)

          Nie wiem, jak u innych, ale ja miałam chyba "depresję 3-go dnia"
          (hormony) i bardzo się bałam, panikowałam, ze nie dam rady, w
          samochodzie, jadąc ze szpitala wyłam jak bóbr, ze nie dam sobie
          rady. na szczęście mój mąż zachował stoicki spokój a ja się czuję w
          tej roli - matki najlepiej z wszystkich dotychczasowych ról w
          zyciu :-)
          > Może powinnam jeść co drugą tabletkę i zrobić sobie samej kawał ;)


          Tego zdecydowanie nie polecam! To musi być świadoma decyzja dwojga
          dojrzałych ludzi.

          Co Ci mogę poradzić? DAĆ CZAS CZASOWI I PRZYGLADAJ SIĘ SOBIE.

        • bubster Re: ku pokrzepieniu serc :-) 15.04.08, 13:41
          wariujaca napisała:

          > Dziękuję Ci za odpowiedź. Nie lubię tekstów 'jesteś jeszcze
          młoda'. Mając lat 1
          > 7
          > zamieszkałam sama, od 19 roku życia sama się utrzymuję.

          a dlaczego nie lubisz takich tekstów?
          przecież jesteś młoda, i to, że szybko byłaś samdzielna, nie znaczy,
          że dojrzałaś do macierzyństwa

          > Nawet myślałam, że dla Niego jestem gotowa być matką. Jestem
          gotowa urodzić Nam
          > dzieci dla Niego. Oczywiście pod warunkiem, że faktycznie nie
          zrobię tego wbrew
          > sobie :)
          >
          nie rób nic wbrew sobie
          dziecko powinno być CHCIANE!!!
          powinnaś też być zdecydowana na dzieciaka i nie dlatego, że masz
          fajnego faceta!!! tylko dlatego, że dzieciaka chcesz TY

          >
          > Może wiele Kobiet boi się jak ja... Pewnie potem prawie każdej w
          chwili porodu
          > to mija :)

          nie, nie mija w chwili porodu
          poród to pestka w porównaniu z tym, że masz na głowie i jesteś
          odpowiedzialna za czyjeś życie przez co najmniej 20 lat

          > Może powinnam jeść co drugą tabletkę i zrobić sobie samej kawał ;)

          nie - po pierwsze rozstroisz hormonalnie organizm
          po drugie - to zę uczucia przyjdą jak urodzisz TO MIT
          czasami przychodzą a czasami nie
          i co będize jak nie? dzieciak wyczuje, że nie jest chciany i zrobisz
          mu krzywdę

          ja tu widzę dwie kwestie
          1. czy facet jest z Tobą dla Ciebie czy dla dzieci?
          2. Różnica lat - on ma 28, inaczej patrzy na życie

          sama musisz odpowiedzieć na pytanie CZY CHCESZ i KIEDY chcesz
          i jeżeli partner będzie naciskał na dziecko a Ty nie chcesz -
          proponuje się rozstać, to zbyt poważna kwestia, by można osiągnąć
          kompromis
      • 18_lipcowa1 Re: ku pokrzepieniu serc :-) 14.04.08, 21:47
        przestan szerzyc ta chora propagande o zmianie uczuc jak sie
        dzidzia pojawi
        dziewczyna jest mloda i po prostu ma czas, a wyjasnienia faceta
        notabene 28 letniego czyli facet ma tez jeszcze czas sa idiotyczne

        kobieta nosi dziecko, kobieta je rodzi, kobieta idzie na
        macierzynski, kobieta jest mocniej zobowiazana, bo karmi, bo matka,
        kobieta tez zostaje z dzieckiem jak facet odchodzi wiec uwazam ze
        nie powinna sie zmuszac
        to nie jest decyzja o posiadaniu chomika czy rybek
        to trwale zmienia zycie i nigdy przenigdy zadna kobieta nie powinna
        byc zmuszana przez faceta
        • m_zonka Re: ku pokrzepieniu serc :-) 15.04.08, 08:51
          > przestan szerzyc ta chora propagande o zmianie uczuc jak sie
          > dzidzia pojawi

          Wskaż proszę jeden moment w którymś z moich poprzednich postów, w
          którym "szeszyłabym ów propagandę".
    • rena31 Re: MUSZĘ mieć dziecko? czy lepiej być singlem... 14.04.08, 12:49
      Mnie w wieku 23 lat nawet przez myśl nie przeszło, ze mogłabym być matką. Wtedy
      żyłam studiami, imprezami. Na dziecko zdecydowałam się w wieku 32 lat, i patrząc
      wstecz nie żałuję. Dopiero teraz dojrzałam do macierzyństwa. Ale u mnie było
      tak, że w tej kwestii całkowicie zgadzaliśmy się z mężem.
      I pamiętaj, to Ty rodzisz i tak naprawdę na Tobie będzie spoczywać obowiązek
      opieki nad dzieckiem, to Ty będziesz najbardziej obciążona. Nie wiem, czy warto
      robić to dla faceta i potem mieć podświadomy żal do dziecka za to, że się
      pojawiło na świecie. Na wszystko jest czas, a Twój facet wcale nie jest za stary
      i za stary nie będzie nawet za 10 lat.
    • moreno68 Re: MUSZĘ mieć dziecko? czy lepiej być singlem... 14.04.08, 13:48
      Już sam przykład z psem świadczy o Twojej niedojrzałości...Chyba że
      nigdy za nikogo nie byłaś odpowiedzialna i dlatego takie bzdury
      wypisujesz.Na świecie jest wystarczająco dużo dzieci, naprawdę nie
      musisz rodzic swojego jesli tego nie chcesz.
    • karolina.chonly Re: MUSZĘ mieć dziecko? czy lepiej być singlem... 14.04.08, 15:04
      Wazne, ze wyjasnilas, ze sama tez chcialabys miec dzieci. To
      normalne w Twojej sytuacji, ze sie boisz i w takiej sytuacji mozesz
      jeszcze poczekac, ale ze swoim partnerem to musisz porozmawiac... Bo
      twierdzenie, ze 28 letni czlowiek bedzie niedlugo za stary i mniej
      plodny jest conajmniej smieszne. Otoz mo maz ma 53 lata (tak tak
      dobrze widzisz) i za miesiac spodziewamy sie narodzin naszej
      kruszynki. Z poprzedniego malzenstwa moj maz ma 4 dzieci i
      najmlodsze rodzilo sie jak mial ponad 40... Facet jesli jest zdrowy
      moze miec zawsze dzieci, wiec moze spokojnie to przedyskutujcie,
      moze bedzie mogl poczekac, az Ty dojrzejesz do tej decyzji.
    • 18_lipcowa1 masz dopiero 23 lata. Nic nie musisz. I sie nie 14.04.08, 21:44
      zmuszaj.
      nigdy ze wzgledu na faceta, i nigdy z tak durnych powodow
      • verdana Re: masz dopiero 23 lata. Nic nie musisz. I sie n 14.04.08, 23:20
        No, nie wiem.
        Jesli człowiek chce być w jakimklwiek zwiazku i nigdy do niczego się
        nie będzie zmuszał - bedzie sam.
        • 18_lipcowa1 Re: masz dopiero 23 lata. Nic nie musisz. I sie n 15.04.08, 09:01
          verdana napisała:

          > No, nie wiem.
          > Jesli człowiek chce być w jakimklwiek zwiazku i nigdy do niczego
          się
          > nie będzie zmuszał - bedzie sam.

          to czemu pan sie nie zmusi na poczekanie?
          przeicez 28 lat to nie jest za pozno, nawet 40 to nie jest za pozno
          co on gada za bzdury?
          • kasiapfk Re: masz dopiero 23 lata. Nic nie musisz. I sie n 15.04.08, 11:56
            No to pomadrzy się matka 3 dzieci. W wieku balzakowskim, obecnie :).
            40 lat to jest późno.
            Z powodu:
            - płodność kobiety DRASTYCZNIE spada po 35 r.ż. I argumenty,że rodzą
            kobiety starsze niż 40-tki nie trafiają do mnie, bo to są WYJĄTKI.
            Jak ktoś tego nie chce zauważyć, to jego sprawa. Leczenie
            niepłodnosci w PL jest cholernie kosztowne (wiem doskonale, bo sama
            przerabiałam przez parę lat).
            Drogi powód: siły nie te... Prawda taka: o wiele więcej byłam w
            stanie znieść fizycznie, przy pierwszym dziecku, niz teraz.
            Innych argumentów na posiadane dzieci wczesniej niż później nie
            widzę sama.
            I jestem przeciwniczką rodzenia dzieci z powodu: "bo tak wypada",
            albo "bo zmieni ci sie" po porodzie.
            Ja bym poczekała aż sama się zorientujesz, że
            a) chcesz mieć dzieci
            lub:
            b) definitywnie nie chcesz mieć dzieci.
            w konfiguracji z TYM facetem.
            Bo jeszcze jeden szczegół: dzieci się ma z kimś. Kwestia czy ten
            ktoś poczeka. Trudna sprawa. Sama zostałam matką po raz 1 będac
            starsza od ciebie, 24 lata to moze byc faktycznie wczesnie.
            A opcja tak, ale za X lat, jest dopuszczalna u Twojego chłopaka?
            • verdana Re: masz dopiero 23 lata. Nic nie musisz. I sie n 15.04.08, 13:02
              W sytuacj, gdy jedno z pary chce (bardzo) dziecka, a drugie nie -
              jedno musi ustąpić. Nie jest powiedziane, ze z definicji to, ktore
              nie chce.
              Ja bym negocjowała czas - jeszcze dwa trzy lata facet powienien moc
              zaczekać. Ale negocjowanie "opcji zero" jest skazane na
              niepowodzenie.
    • premeda Re: MUSZĘ mieć dziecko? czy lepiej być singlem... 15.04.08, 20:41
      Nie i w Twoim przypadku naprawdę lepiej nie ulegać. O niedojrzałości
      twojego partnera świadczy przede wszystkim stosowanie szantażu (a co
      będzie jeśli okaże się, że nie możesz mieć dzieci?) w tak ważnej
      sprawie. Po drugie jeśli facet od 23-latki wymaga dziecka już,
      natychmiast to po prostu brakuje mu oleju we łbie, a gdzie studia
      osiągnięcie jakiejś pozycji w pracy (lepiej mieć jakąś pozycję i
      ewentualnie wrócić do firmy niż szukać pracy z małym dzieckiem). I
      pewnie mi się zaraz oberwie... ale to Twoje zdecydowanie jest
      ważniejsze, bo to Ty będziesz w ciąży, to Ty będziesz musiała
      przejść przez poród i opiekę nad maluchem i ewentualnie poniesiesz
      skutki zdrowotne, psychiczne i społeczne. W razie czego, gdy
      eksperyment "dziecko" się nie uda to Ty zostaniesz wyrodną matką. I
      nie dałabym się nabrać na obietnice pomocy, że ktoś Cię wyręczy na
      chwilę, to i owszem, ale opieka non stop to będzie Twoja działka
      • wariujaca Re: MUSZĘ mieć dziecko? czy lepiej być singlem... 18.04.08, 16:47
        rozmawialiśmy dziś... on nie może zrozumieć, że nie wiem, czy będę
        chcieć, czy zdecyduję się, czy przestanę się bać... Myślał, że chcę,
        ale nie wiem kiedy... On nie chce koniecznie teraz, może poczekać...
        ale piowiedział też, że jeśli za kilka lat i tak się okaże, że nie
        chcę, to będzie to 'świństwo' z mojej strony... a ja naprawdę nie
        wiem czy kiedykolwiek się zdecyduję i wcale to dla mnie nie oznacza,
        że uważam partnera za kogoś niewystarczającego do tej roli...

        to chyba jednak koniec... może lepiej...
        • bubster Re: MUSZĘ mieć dziecko? czy lepiej być singlem... 18.04.08, 17:37
          wariujaca napisała:

          > ale piowiedział też, że jeśli za kilka lat i tak się okaże, że nie
          > chcę, to będzie to 'świństwo' z mojej strony...

          ten argument jest bez sensu
          skąd możesz wiedzieć co będziesz chciała za kilka lat?
          • wariujaca Re: MUSZĘ mieć dziecko? czy lepiej być singlem... 18.04.08, 17:43
            no właśnie tego nie wiem... i jeśli nie, boję się, że będzie miał
            pretensje do mnie o zmarnowanie kilku lat. Czuję się winna, że tego
            nie wiem chociaż pewnie nie powinnam.

            może te kilka lat i tak ciągle bym o tym myślała szukała w sobie tej
            chęci?

            powiedział, że nie rozumie jak można nie wiedzieć czy będzie się
            chciało... dla niego to jest naturalna kolej rzeczy, jest dwoje
            ludzi i potem jest dziecko. Bo inaczej nie ma sensu nic kupować do
            domu, domu zresztą też nie warto kupować. Skoro nie będzie dla
            kogo... Tak jakbyśmy teraz nie byli dla siebie rodziną, na pewno nie
            pełną.

            boli to trochę i w pewnym sensie go rozumiem, że chciałby mieć
            dzieci, ale jak mam teraz się określać czy kiedyś się na nie
            zdecyduję?
            • scalla ...a moze nie musisz... z innym facetem 19.04.08, 02:45
              posiadanie dziecka to dla niego cel życia?

              jak sie czujesz wobec tego w roli ŚRODKA DO CELU?
              ironicznie ujmując "macicy"?

              ...ze środkami do celu w życiu bywa tak, że jesli ten się nie nada,
              to będzie inny... (INNA)

              mi kiedyś narzeczony powiedział, że to ja jest dla niego celem w
              życiu, niezaleznie od dzieci, braku dzieci czy czegokolwiek innego
              ...i on jest tym samym dla mnie

              ...nie było by ci miło usłyszeć takie słowa od swojego mężczyzny?
              może niekoniecznie od tego
              ja w twoim wieku dopiero poznałam "tego właściwego"

              wydaje mi sie że, moze on byc typem mężczyzny, który chce mieć dom,
              rodzinę, gromadkę dzieciaków, żonę przy garach, spełniająca funkcję
              matki, sprzątaczki, rodzicielki, strażniczki domowego ogniska... z
              kochanką od szalonego seksu gdzieś na boku
              ale może się mylę, nie przeczę....
              a może nie? - tylko pytam



              • yadrall Re: ...a moze nie musisz... z innym facetem 19.04.08, 16:41
                O, rany!!! Posiadanie dziecka w wieku 23 lat to dla mnie abstrakcja!
                Ja w tym wieku to nawet nie myslalam o dzieciach! CO nie znaczy,ze
                ich nie chcialam... Masz jeszcze conajmnie 5-10 lat na podjecie
                decyzji,wiec kupa czasu. Twoj facet ma jeszcze wiecej,bo plodnosc
                faceta wygasa dobrze po 50,wiec znacznie pozniej niz u kobiety.
                Poza tym on CIe faktycznie traktuje jak macice do rodzenia dzieci-
                dla niego celem jest posiadanie postomstwa. A co jak sie okaze,ze on
                jest bezplodny? Tak, tak takie rzeczy sie trafiaja! I co wtedy???
                A co jak sie okaze,ze Ty nie mozesz dac mu dziecka? Zostawi CIE???
                Bo nie spelniasz wymagan i nie jestes zdolna zaspokoic jego
                oczekiwan?
                Moze to id obry facet,ale wydaje mi sie,ze stosowanie szantarzu
                emocjonalnego w tak powaznej sprawie jest zdecydowanie nie na
                miejscu i bym sie mocno zastanowila nad byciem z takim gosciem.
Pełna wersja