wariujaca
14.04.08, 09:45
Witam.
Zdecydowałam się napisać, bo czuję się pod coraz większą presją i zaczynam się
zastanawiać czy może ze mną jest coś nie tak.
Jestem w związku 4 lata. Mój Chłopak ostatnio próbuje coraz częściej mnie
przekonać, że powinniśmy mieć dziecko. Mówi, że byłoby tak cudownie, w lecie
budowalibyśmy domki na drzewie, a zimą chodzili na sanki... Mam 23 lata, On
28. Twierdzi, że niedługo zrobi się za stary, bo im więcej lat, tym mniejsza
płodność.
Tyle, że ja nie jestem na to gotowa. Przeraża mnie to wszystko, boję się, że
nie będę dobrą matką, że zabraknie mi cierpliwości, chęci na załatwianie tylu
spraw przez całe życie. Jesteśmy niewierzący, ale żeby dziecko miało wybór, i
tak musielibyśmy je ochrzcić, takie sprawy też mnie trochę przerażają...
Bieganie po lekarzach, szczepieniach, szkołach, zebraniach...
Może i jest to wszystko takie piękne, uśmiechy, tłumaczenie świata, ale ja
wciąż widzę więcej obowiązków, stresów i zmartwień, nawet o to, czy poradzimy
sobie finansowo i uda nam się kiedyś kupić większe mieszkanie, bo na razie
mamy dwa pokoje, a nie chcę tutaj żyć przez najbliższe 20 lat.
Jak miałam 17 lat, moi rodzice się rozwiedli, ale już wcześniej nie było
dobrze, rodzice się kłócili, każdy żył sobie, każdy miał własny pokój, mało
rozmawialiśmy, mama często się na mnie i na brata denerwowała. Może boję się,
że będę jak ona? wiem, że to ode mnie zależy, ale przecież nie mogę się
przekonać po zajściu w ciążę.
Wtedy będzie już za późno. To nie jest jak z psem, który może od małego zostać
sam kiedy muszę gdzieś wyjść i umiera po kilkunastu latach...
Tyle, że Mój Facet mi mówi, że jeśli nie będę chciała mieć dziecka, to
będziemy musieli się rozstać, bo posiadanie dziecka to dla niego cel życia. A
ja się też boję tego, że się rozstaniemy i zostanę z dzieckiem sama... Mimo
tego, że ojciec będzie się poczuwał do bycia ojcem, to jednak ja będę 'miała
je na głowie'
Czuję się pod presją, źle mi z tym. Wiem, że nie mogę robić niczego wbrew
sobie i skazywać dziecko na matkę z przymusu. Z drugiej strony myślę sobie, że
tylu ludzi daje radę i są szczęśliwi...
Wiem, że nikt nie podejmie za mnie decyzji. Wiem też, że macierzyństwo to
bardziej musi być instynkt niż decyzja...
Może są podobne do mnie kobiety? Może są takie, które świadomie i z wyboru bez
dzieci.
Pozdrawiam
Agnieszka