Błachy problem a ja nie umiem sobie z nim poradzić

15.04.08, 11:53
A może nie błachy … sama nie wiem…
Mój mąż jest człowiekiem bardzo towarzyskim i rozrywkowym. Od
zawsze. Kiedy co nieco wypije, zaczyna faworyzować inne panie. Czuję
się wtedy nieco dziwnie, ale nauczyłam się tolerować takie
zachowanie. Z resztą na imprezy chodzimy z synkiem. Zajmuję się nim,
więc nie zwracam specjalnie uwagi na zachowanie męża.
Ale… w niedzielę synek obchodził swoje pierwsze urodziny.
Zaprosiliśmy sąsiadów na kolację. Mąż wypił nieco alkoholu i zaczął
być bardzo wesoły. Zaczął puszczać oczko do sąsiadki, całuski przez
stół. Poczułam się tym bardzo dotknięta … tym bardziej, że już
wcześniej słyszałam kilka razy od męża, że sąsiadka bardzo mu się
podoba. Ok… mój mąż jest z tych, co to dużo mówią … nie dał mi dotąd
żadnego powodu do podejrzeń, do zazdrości.
Od tych kilku dni chodzę jak struta. Nie mam odwagi mu powiedzieć,
że mnie bardzo zranił. Boje się, że wyjdę na zazdrośnicę, że moja
ewentualna uwaga spowoduje jakąś lawinę. Nie umiem sobie poradzić z
uczuciem … odsunięcia czy wręcz odrzucenia … Powinnam mu powiedzieć?
Cos muszę zrobić, bo snuje się po domu i prawie w ogóle się do niego
nie odzywam. Zaczyna wiać chłodem między nami. Prosze o radę, jak
się zachować.
    • monia76 Re: Błachy problem a ja nie umiem sobie z nim por 15.04.08, 12:03
      dawanie meżowi do zrozumienia, że coś jest nie tak nie zadziała. nie
      będzie pewnie miał pojęcia o co Ci chodzi. porozmawiaj z nim
      otwarcie, przecież to Twój mąż, teoretycznie najbliższy człowiek na
      świecie. powiedz jak się czujesz (nie zaczynaj od "bo ty...",
      ale "jak robisz/zachowujesz się... to ja się czuję..." itd).
      być może on nawet nie zdaje sobie sprawy, że jego zachowanie wygląda
      idiotycznie i że nie tylko robi z siebie pajaca w towarzystwie, ale
      i Cię rani.
    • monia76 Re: Błachy problem a ja nie umiem sobie z nim por 15.04.08, 12:03
      a tak w ogóle to błaHy.
      • nullik Re: Błachy problem a ja nie umiem sobie z nim por 15.04.08, 12:37
        ups... przepraszam za tego "wielbłąda"... Teraz to juz mi sie do
        końca zycia utrwali poprawna pisownia :)
    • kicia031 Re: Błachy problem a ja nie umiem sobie z nim por 15.04.08, 12:15
      Zacznij sie wdzieczyc do kolegow na oczach meza.
      • lookbill Re: Błachy problem a ja nie umiem sobie z nim por 15.04.08, 12:19
        kicia co Ty jej doradzasz? Nie dość, że jej mąż ją jawnie przy
        znajomych kompromituje, to ona ma tym samym mu odpłacać i robić
        SOBIE wstyd?
        • kicia031 Re: Błachy problem a ja nie umiem sobie z nim por 15.04.08, 12:26
          > kicia co Ty jej doradzasz? Nie dość, że jej mąż ją jawnie przy
          > znajomych kompromituje, to ona ma tym samym mu odpłacać i robić
          > SOBIE wstyd?


          Czego sie nie robi dla dobra zwiazku ;-)))
    • bubster Re: Błachy problem a ja nie umiem sobie z nim por 15.04.08, 13:47
      nullik napisała:

      > się wtedy nieco dziwnie, ale nauczyłam się tolerować takie
      > zachowanie.

      błąd
      teraz on myśli, że nie masz nic przeciwko

      > Z resztą na imprezy chodzimy z synkiem. Zajmuję się nim,
      > więc nie zwracam specjalnie uwagi na zachowanie męża.

      kolejny błąd - tylko Ty zajmujesz się dzieckiem
      wchodzisz w stereotym "ona do garów i do dziecka, on się może
      pobawić"

      > stół. Poczułam się tym bardzo dotknięta … tym bardziej, że już
      > wcześniej słyszałam kilka razy od męża, że sąsiadka bardzo mu się
      > podoba.

      a jak zareagował mąż sąsiadki?
      jak zareagowała sąsiadka?

      > Od tych kilku dni chodzę jak struta. Nie mam odwagi mu powiedzieć,
      > że mnie bardzo zranił. Boje się, że wyjdę na zazdrośnicę, że moja
      > ewentualna uwaga spowoduje jakąś lawinę. Nie umiem sobie poradzić
      z
      > uczuciem … odsunięcia czy wręcz odrzucenia … Powinnam mu powiedzieć
      > ?

      oczywiście że powinnaś mu powiedzieć
      i to dawno temu
      teraz musisz mu wytłumaczyć, że to coś, czego nie tolerowałaś od
      początku...

      faceci nie potrafią czytać z półsłówek i niuansów
      kawę na ławę - nie podoba mi się że..... ponieważ wtedy czuję się....

      konsekwentnie potem przypominać, że Cię to rani

      i ważne - rozmowa na spokojnie - i na argumenty a nie na zasadzie "a
      tak w ogóle i nie pamiętam..."
      • monia76 Re: Błachy problem a ja nie umiem sobie z nim por 15.04.08, 14:20
        zgadzam się z Bubster. a jak mu się zdarzy zapomnieć, konsekwentnie
        go zawstydzać przy ludziach aż się nauczy.
        • moreno68 Re: Błachy problem a ja nie umiem sobie z nim por 15.04.08, 15:24
          Mało prawdopodobne,że takiego lovelasa da się zawstydzic...Pewnie
          uważa ,że jest czarujący.Może następnym razem Ty wypijesz drinka a
          mąż zajmie się dzieckiem.
          • marzeka1 Re: Błachy problem a ja nie umiem sobie z nim por 15.04.08, 15:50
            "Nie mam odwagi mu powiedzieć,
            że mnie bardzo zranił."- BŁĄD,powinnaś powiedzieć, nie ma nic gorszego niż zostawiać ważne sprawy (a takie zachowanie jest ważną sprawą dla waszego związku) domysłom.Wiem jak to wygląda: znam takiego pana, któy myśli,że jest czarujący i próbuje być takim podrywaczem,a żona udaje, że nic się nie dzieje- jest to żałosne.
            Powiedz WPROST czego oczekujeszz.
          • bubster Re: Błachy problem a ja nie umiem sobie z nim por 15.04.08, 16:09
            nawet nie zawstydzać przy ludziach - chociaż czasami
            powiedzenie "mężuś ma kryzys wieku sredniego, ale na porche go nie
            stać" (obojętnie czy jest już w wieku średnim) może pomóc
            natomiast przypominać po spotkaniach - znowu twoje zachowanie
            sprawidło że poczułam się zraniona
    • lilith.5 Re: Błachy problem a ja nie umiem sobie z nim por 15.04.08, 15:59
      według mnie powinnaś z nim o tym porozmawiać,w związku nie można
      zostawiać niezałatwionych "spraw", wtedy narasta żal.wiem że to nie
      łatwe, tym bardziej że przeważnie działamy pod wpływem silnych
      emocji, które przy takich rozmowach trzeba kontrolować żeby nie
      spowodować większego konfliktu.
      powodzenia
    • m_zonka Re: Błachy problem a ja nie umiem sobie z nim por 15.04.08, 16:57
      Dla mnie nie byłby to błahy problem. Bo nie wyobrażam sobie kiku
      rzeczy:
      - jak można faworyzować (?) - raczej uwodzić inne kobiety, zwłaszcza
      w towarzystwie zony. Jak dla mnie - prostactwo i totalny brak
      szacunku dla żony i matki mojego dziecka;
      - jak mozna tolerowac takie zachowanie i w ogóle przejawiac
      wczesniej intencję nauczenia sie takiej tolerancji;
      - jak można zabierac synka na imprezy i pokazywac taki przykład
      tatusia i przyzwalającej matki, która się totalnie nie szanuje;
      - jak można usłyszeć od męża, że podoba mu się inna kobieta (?!) (co
      innego gdy chodzi o stwierdzenie walorów urody, ale tu chodzi o
      jednoznaczne "wpadnięcie w oko");
      - jak mozna tłumaczyc sobie takie zachowanie argumentami, że "jak
      wypije", "jest z tych, co dużo mówią";
      - jak mozna nie miec odawgi by na cos takiego reagować i bać
      się "wyjścia na zazdrośnicę" i "spowodowania lawiny";

      Jest jasne jak słońce że czujesz się upokorzona a mąż przekroczył
      dopuszczalne granice. Kobieto! Nie reagując na cos takiego dajesz mu
      czerwone światło! Jesteś z facetem z powodu lęku przed odrzuceniem,
      samotnością, czy związek to ma byc miłość? A jak miłość to chyba
      powinien się w niej zawierac szacunek, prawda? Czy ktos, kto kocha,
      upokarza swoją ukochaną i stawia ją z niezręcznej sytuacji w oczach
      innych ludzi (tak na marginesie)? O zwykłej lojalności,
      przyzwoitości i kulturze osobistej juz nie wspomnę.
      Nie umniejszaj czegos, co błahostką nie jest. Można być rozrywkowym,
      można wypić i mozna dużo mówić. Ale można tez jednocześnie mieć
      samokontrolę i znać granice dobrego smaku.

      > Prosze o radę, jak się zachować.
      Mieć jaja. Postawić się i pokazać panu dokąd można a dokąd nie.
      Powiedzieć, że to boli, jest Ci przykro i nie zadawac więcej pytań z
      rodzaju: "czy mu powiedzieć?". Jak wypije i zachowa sie jak palant
      po raz kolejny - opuścić imprezę bez męża. Wyciągnąc konsekwencje
      jak sytuacja sie powtórzy. Zastanowić się, skąd u Ciebie takie lęki,
      brak szacunku do siebie samej i szukanie usprawiedliwienia na jego
      zachowanie. Zastanowić się, czy chcesz by tak wyglądało Twoje życie.
      Pomysleć o dziecku.
      Raz może można przymknąć oko, raz można stracic kontrole i wyciągnąć
      ze zdarzenia wspólne wnioski. Ale z tego, co piszesz wynika, że jest
      to częste. Dlatego częste - że odpuszczasz, nie zwracasz uwagi, nie
      rozmawiasz, boisz się. W efekcie facet nie wie, że Cię rani i
      traktuje to jako normę.
      Moim zdaniem to wszystko jest uwłaczające godności kobiety.
      • bubster bardzo mądry post, nic dodać nic ująć n/t 15.04.08, 17:00

      • kol.3 Re: do postu m_zonki 15.04.08, 19:05
        Opuścić imprezę, owszem, ale dziecko zostawić pod opieką tatusia,
        niech się trochę poopiekuje, bo zostawiony sam na imprezie dopiero
        rozwinie skrzydła jako podrywacz.
    • nikya79 Re: Błachy problem a ja nie umiem sobie z nim por 15.04.08, 21:08
      Kiedys jeden z mądrych psychologów powiedział coś takiego w
      tv: "Jeśli twój mąż, w twojej obecności prawi komplementy innej
      kobiecie, to bądź pewna, że cię zdradza. Oświadczam to z całą
      stanowczością".
      Alkohol + zapędy flirciarskie + ZDRADA
    • rlena Re: Błachy problem a ja nie umiem sobie z nim por 16.04.08, 15:07
      Po pierwsze, nie jest to blahy problem. Takie zachowanie twojego
      meza powoduje u ciebie uzasadniony uraz. Po drugie, z jakis -
      zupelnie niezrozumialych dla mnie powodow- chcesz zaakceptowac jego
      publiczne ponizanie ciebie;obwiniasz siebie i boisz mu sie o tym
      powiedziec?!
      Moze twoj maz duzo mowi i na tym sie konczy, a moze nie. Istnieje
      cos takiego jak zdrada emocjonalna,ktorej juz nikt nie bagatelizuje,
      czy kwestionuje. Zachowanie twojego meza jest naduzyciem w stosunku
      do ciebie. Twoja ambicja,zeby byc perfekcyjna zona moze Was oboje
      srogo kosztowac.
      • bacia14 Re: Błachy problem a ja nie umiem sobie z nim por 17.04.08, 12:12
        w tym momencie, odpuszczając mu jego zachowanie, którego alkohol w
        żaden sposób nie tłumaczy, zezwalasz mu na poniżanie siebie. I tu
        gwarancję masz jak w banku, że niedługo posunie się dalej, za łatwo
        mu to przychodzi, więc spróbuje jeszcze, do zdrady jeden krok. Moim
        zdaniem szczera rozmowa tu jest potrzebna, bez wyrzutów, ale tak,
        aby zrozumiał, że to dla Ciebie nie jest miłe i sobie czegoś po
        prostu nie zyczysz!
        JA odpuszczałam kilka razy tego typu zachowania i mam co chciałam,
        zdrada potwierdzona.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja