matrix-25
27.04.08, 09:19
Witam. Od ponad roku borykam się z decyzją o rozwodzie. Ale po
kolei. Jesteśmy małżeństwem od 4 lat, mamy 4,5 letnią córeczkę, ale
rodziną jesteśmy przez przypadek. Wpadka, nalegania rodziców na
ślub. Od samego początku nie jestem szczęśliwa w tym związku, nie
dogadujemy się z mężem, mamy inne zainteresowania, inne cele w
życiu, inne podejscie do wielu kluczowych dla rodziny spraw. Mąż nie
jest złym ojcem, kocha naszą córeczkę, ale sami ze sobą nie
potrafimy wytrzymać. Tkwimy w tym układzie, bo chyba tak należy to
nazwać, gdyż wydaje nam się że dla dziecka będzie lepiej gdy będzie
miało pełną rodzinę. Ostatnio jednak coraz częściej myślę że to nie
jest dla niej dobre, że ją w jakiś sposób oszukujemy. Czasem brak mi
już sił żeby się przy niej uśmiechać, nie okazywać złości i smutku.
Jakby tego było mało od roku spotykam się z cudownym mężczyzną,
którego wiem że naprawdę kocham i który kocha mnie. wiem że ranię
też jego nie mogąc się zdecydowac na odejście od męża, ale we mnie
jest taki lęk przed sama nie wiem czym, że nie potafię tego
zrobić.Już sama nie wiem, co mam robić.
Proszę poradźcie mi coś bo niedlugo chyba zwariuję.