wojciech007
30.04.08, 15:42
Witam,
mam taki wstydliwy problemik. Przyznaje jednak ze jego rozwiazanie mnie
przerasta.
Jestesmy po slubie juz 8 lat. Przed slubem nie mieszkalismy razem, ale
swietoszkami nie bylismy i zdarzalo nam sie "spolkowac". Pod tym i innymi
wzgledami wszytsko bylo ok. Jednak po slubie sprawy seksu zostaly jakby
polozone na rowni pochylej i tak staczaja sie ... pierwsze 2 lata jeszcze nie
bylo tak zle, ale teraz to juz jest tragicznie. Zona nie ma ochoty na
wspolzycie. Wlasciwie to zle napisalem bo ona ma, ale napadowo, tzn czasami sa
2-3 kolejne dni kiedy jest poprostu cudownie, po czym nastepuje przerwa na ..
miesiac dwa, kolejne kontakty sa raczej wymuszone przeze mnie i bez jakiegos
entuzjazmu z jej strony. Kolejny taki cudowny okres zona przechodzi po pol
roku, czasami po roku, przez ten czas nasze kontakty to raz na miesiac a
czasem raz na kwartal.
Probowalem roznych rzeczy, kolacje, wino i swiece... niby dzialaja, juz juz
"lis byl w ogrodku ..." gdy nagle zona mowi ze nie ma ochoty, ze miala i to
bardzo duza ale 'nagle' jej przeszlo... to nie byl jedyny raz kiedy nasze
romantyczne wieczory tak sie konczyly. Czasami jak kupie jej jakas ladna
bielizne, to widze ze sie zmusza, zeby sie ze mna kochac. A ostatnio juz sie
przestala zmuszac no i dobrze bo wyrzutow sumienia przynajmniej nie mam.
Do specjalisty niechce isc, mowi ze wie i ze rozumie ze cos jest nie tak, ale
isc niechce. Zbywa to smiechem, odwraca w zart, ja nie nalegam wiec sprawa sie
jakos rozmywa. Mamy synka pojawil sie jakies 2 lata po slubie, teraz zona jest
w drugiej ciazy (co ciekawe, jak zdecydowalismy sie na drugie dziecko to
ochote miala co wieczor, ale az wstyd sie przyznac ale to byla czysta
prokreacja), jak sie tylko okazalo ze jestesmy w ciazy to sprawa wrocila to
"normy".
Obecnosc spiacego dziecka raczej jej w tym nie przeszkadza, sprawa zaczela sie
psuc jeszcze zanim pierwsze pojawilo sie na swiecie, po zatym te kilka dni
kiedy wszytsko jest OK, wskazuja ze raczej nic jej nie przeszkadza, ani
sasiedzi ani spiace obok dziecko.
ja tez nie mam jakis wolbrzymionych potrzeb ale te 2 wieczory w tygodniu
poswiecone tylko sobie to chyba nie sa jakies wymagania ktore tylko nimfomanka
spelnic moze !?
... kocham zone, i chce zeby nasze zycie bylo lepsze, udany seks jest dla mnie
wazny, podobnie jak zona i rodzina.
Zdrada odpada, w to poprostu nie wierze i nie dopuszczam do siebie takiej
mysli. Z reszta zona nic nie kombinuje, nie spotyka sie podejrzanie czasto z
"kolezankami" wiec jak sie dobrze zastanowic to nawet nie ma kiedy mnie zdradzic.
A ja sam ... zony nie zdradzilem i nie mam takiego zamiaru. Jest akrakcyjna,
nic jej jako kobiecie nie brakuje... jako zonie tez nie z wyjatkiem ochoty na
seks. Jezeli sie klocimy to gdzies u podnoza zawsze lezy seks.