proszę o opinię

06.05.08, 17:30
witam. Mam pytanie do wszystkich niezależnych finansowo: Czy
wspieracie materialnie swoich rodziców? Czy może to Oni Was
wspierają? Sama jestem mężatką, żyjemy średnio, bez luksósów ale też
niebiednie. Ostatnio postanowiłam że będę wspomagać commiesięcznie
moją mamę niewielką kwotą pieniędzy ( 200 złoty ). Niewiele ale żeby
miała na swoje wydatki. Mama nigdy nie pracowała, zresztą tak chciał
ojciec a teraz " na stare lata" odwidziało mu się i mama musi
CZASAMI prosić dosłownie o każdą złotówke. Piszę czasami bo są
okresy kiedy ojciec ma świetny humor i po prostu kładzie pieniądze w
kuchni na stół dobrowolnie. Tyle tylko że mąż średnio pali się do
tego pomysłu. Jego oboje rodzice mają wysokie emerytury więc raczej
nie zajdzie konieczność wspierania finansowego ich. Co byście
zrobiły - podporządkowały się woli męża czy wspomagały rodzica?
Jeżeli wspomagały to oficjalnie czy może pocichaczu bez wiedzy męża?
dodam tylko że oboje z mężem pracujemy i osiągamy przybliżonej
wielkości dochody.
    • moreno68 Re: proszę o opinię 06.05.08, 18:10
      Wspomagały jawnie, w końcu nie robisz nic złego.
    • bj32 Re: proszę o opinię 06.05.08, 21:29
      Jeśli wspomagać to jawnie. Wyjaśnić mężowi co i dlaczego i OK. Mój
      mąż kilkakroć tajnie "wspomógł" swoją mamę kredytem czy pożyczką.
      Fakt, ze ona spłacała, ale nie jej były potrzebne te pieniadze i my
      staliśmy gorzej niz teście. Po kolejnej wpadce przede mna
      oświadczyłam mu grzecznie, ze jeśli w dalszym ciagu będzie służył
      matce pomocą finansową i w dodatku bez mojej wiedzy, to moze sie do
      niej wyprowadzić.
      A z ojcem nie mozesz pogadać, zeby nie robił jaj?
      • emli7 Re: proszę o opinię 06.05.08, 23:46
        My czasem trochę wspomagamy teściów, w konkretnych potrzebach.
        Myślę, ze lepiej jawnie - ale po zapytaniu mamy, jakka forma pomocy
        jej odpowiada - regularnie po trochu, czy wieksze prezenty jak coś
        jej potrzebne lub się bardzo podoba.
        Na pewno nie w tajemnicy przed mężem.
        A co do drobnych wydatków mamy - moze rzeczywiście rozmowa z tatą?
        • czerwonabiedron Re: proszę o opinię 07.05.08, 08:42
          Dziękuję za rady. Tak sobie to wszystko przemyślałam i dochodzę do
          wniosku że to ma jakieś drugie dno. Rozmowa z ojcem raczej nic nie
          da. Mmoże jedynie zaostrzyć sytuację. Ojciec niegdy nie pozwalał
          mamie na podjęcie pracy. Myślę że chciał ją w ten sposób od siebie
          uzależnić. Mnie i brata też. Problem zaczął się gdy ja i brat się
          usamodzielniliśmy. Przez 2 lata po ślubie mieszkaliśmy z rodzicami.
          Wtedy ja i mąż byliśmy świeżo po studiach, prace i płace mieliśmy
          marne. Ale było dobrze. Później zaczeliśmy zarabiać więcej, stać nas
          było na więcej i nie musieliśmy prosić ojca o wsparcie. I właśnie
          wtedy pojawiły się problemy. Doszło do tego że pewnego dnia
          wybraliśmy się z 5 miesięcznym dzieckiem po zakupy. Wróciliśmy drzwi
          zamknięte a ojciec krzyczy przez okno że skoro stać nas na zakupy (
          kupowaliśmy produkty spożywcze z których korzystaliśmy wszyscy ) to
          mamy się wynosić. Kupilismy mieszkanie, właśnie spłacilismy ostatnią
          ratę, stać nas na przeciętne życie i to chyba najbardziej denerwuje
          ojca. Ale żże nie może odegrać się na nas to odgrywa się na mamie.
          Mąż tam nie jeździ bo po prostu ojciec go nie wpuszcza. Ja jeżdzę z
          córeczką. I właśnie byłam wczoraj a tam awantura na całego bo dostał
          na śniadanie chleb z serem a nie szynką. Z tym że śniadanie zjadł,
          był zadowolony a przypomniał sobie o tym po południu kiedy mama
          poczęstowała moją córkę zupą. Tak sobie pomyślałam że mu chyba
          chodzi o to by mama w ŻADEN sposób nas nie wspierała nawet częstując
          tą zupą. Że to on ma być ten wszechmocny od którego wszystko zależy.
          Wiem że to wszystko pokręcone i pewnie nikt nie doczyta do końca ale
          musiałam jakoś się wyżalić. Dodam tylko że nie jesteśmy rodziną
          patologiczną - ojciec był przez lata związany z oświatą , pracował
          jako nauczyciel a przez 11 lat zajmował stanowisko dyrektora szkoły.
          • kicia031 Re: proszę o opinię 07.05.08, 10:04
            Dodam tylko że nie jesteśmy rodziną
            > patologiczną - ojciec był przez lata związany z oświatą , pracował
            > jako nauczyciel a przez 11 lat zajmował stanowisko dyrektora szkoły

            Moze nie jestescie rodzina patologiczna, ale twoj ojciec to
            patologia do entej potegi, cwariat chory na wladze i kontrolowanie
            innych. Przemoc ekonomiczna to najpodlejsza - bo najskuteczniejsza
            forma przemocy.

            A teraz przechodzac do meritum - jesli uwazasz, ze powinnas pomagac
            mamie finasowo, to jakos to powinniscie dogadac z mezem - moze
            bedzie to trudne, ale na pewno nie niemozliwe. Pytanie tylko, na co
            pojdzie ta pomoc - czy mama bedzie kupowala z niej rzeczy dla
            siebie, czy tez utrzymywala dom, by podac domowemu tyranowi szynke
            zamiast sera, gdy on zarzada zakupow, ale nie da na nie pieniedzy.
            jesli mialaoby to tak wlasnie wygladac, to bunt twojego meza jest
            jak najbardziej zrozumialy, a ja z nim sympatyzuje.

            Droga jaka ja widze, moze bolesna, ale na dluzsza mete chyba jedyna
            pozwalalajaca mamie ocalic godnosc: wystapic do sadu o alimenty na
            siebie. Przewdstawic swiadkow, ze maz uniemozliwil jej podjacie
            pracy zawodowej i nie lozy na jej potrzeby. Mozna to zrobic bez
            decyzji o rozwodzie. jesli ojciec nie lozy na dom, w ktorym mieszka -
            tzn nie daje pieniedzy na zakupy a domaga sie jedzenia, to chyba
            tez sa jakies mozliwosci prawne, by wymusic wklad finasowy, ale tego
            nie jestem juz pewna.

            A wy wszyscy (mama, ty i brat) potrzebujecie chyba jakiejs terapi
            dla ofiar przemocy, bo w glowie mi sie nie miesci, jak mozna przez
            tyle lat hgodzic sie z taka chora sytuacja...

            teraz apropos
Pełna wersja