hunnybunny4
07.05.08, 16:47
W wakacje nie przystapil do egzaminu poprawkowego bo stwierdzil ze
nie chce chodzic juz do technikum i poszedl od nowa do liceum.Przez
pierwsze polrocze dobrze sie uczyl i nie opuszczal zajec,ale w
polowie roku stwiedzil ze juz nie bedzie chodzil do liceum i chce
przejsc do zawodowki.Przeszedl a tam chodzil tylko tydzien .Potem
zaczal wagarowac i otrzymalam list ze szkoly ze w ogole do niej nie
chodzi.Po rozmowie dosc burzliwej zapowiedzial ze juz w ogole nie
bedzie chodzil do szkoly bo mu ona nie jest potrzebna do
szczescia.caly czas kręci ,klamie i oszukuje.Zaczal
pracowac.Pierwsza wyplate wydal w dwa dni nie wiem na co,bo kreci i
zachowuje sie bardzo wulgarnie.Ma dziewczyne ktora chodzi do
liceum.przesiaduje u niej do jedenastej w nocy a w wolne dni do
pierwszej ,drugiej.Gdy sie cokolwiek spytam wrzeszczy i rzuca sie
jak wesz na grzebieniu.Moj problem polega na tym ze nie moge do
niego dotrzec.Nie pomaga ani rozmowa bo ja zaraz ucina,nie pomagaja
grozby ani prosby.Stwierdzil ze ma 18 lat i to jego zycie.Szkoda mi
chlopaka,ze tak sobie skomplikowal zycie i go marnuje .Prosze was o
rade jak mam mu pomoc? jak wyciagnac go z tego dolka?