agat-a361
12.05.08, 00:11
Przeczytałam cały wątek mojko40 o kłopotach z 15-letnią córką i zdecydowałam
się napisać o moich problemach z dzieckiem. Jestem mamą trójki dzieci.
Kłopoty z moją córką zaczęły sie jakies trzy lata temu, nie było co prawda
wagarów, pijaństwa, córka nawet dobrze sie uczy, ale zaczęły sie drobne
kradzieże pieniedzy, potem kłamstwa. Rok temu poznała chłopaka, nie
zabraniałam jej spotkań, nawet zaprosiłam go do domu, chciałam go poznać i
dałam im tzw. "błogosławieństwo", ale zastrzegłam, żeby nie zrobili jakiegoś
głupstwa. Tak było do czasu. Końcem tamtego roku, córka wychodziła z domu na
całe dnie. Wracała
coraz póżniej, stała sie opryskliwa, drazliwa, zaczęłam sie denerwować i
wprowadziłam zakazy, ale to nie pomogło, więc kazałam zerwać z chłopakiem. Na
nic to, nadal sie spotykali. W końcu zwróciłam uwagę na nieproporcjonalne
kształty mojej córki. Pytałam czy nie jest w ciązy, ale zawsze zmieniała temat
i zaprzeczała . Nie dopuszczałam tej mysli do siebie, myslałam, no nie, moje
dziecko nie zrobiłoby mi tego, w końcu wiele razy rozmawiałyśmy o
antykoncepcji. Poszłam wreszcie z nia do lekarza, diagnoza była szokiem .
Dzisiaj moja córka jest już mamą slicznego chłopczyka, czekaja nas rozprawy
sądowe, mnie równiez, o ustalenie praw rodzicielskich dla mnie, córka ma
przydzielonego kuratora i jakos pomału wracamy do równowagi.
Na początku biłam sie z myslami, dlaczego to sie stało, szukałam winy
wszędzie, ale nie pod własnym dachem.Chciałam nawet pozbyc się mojej córki z
domu,żeby nie mieć kłopotu na głowie, rodzina chłopaka chciała sie nią
zaopiekować, ale to było działanie w emocjach. Potem po przemyśleniu,
postanowiłam, że nie mogę iśc na łatwiznę i oddać swego dziecka obcym
ludziom. Była tylko rozpacz, wyrzucanie mojej córce dlaczego to nam i sobie
zrobiła. Dzisiaj juz wiem, że wina tkwi po mojej stronie. Najpierw wracając
sie do dzieciństwa, córka była pierwszym wyczekiwanym naszym dieckiem, oczkiem
w głowie, potem długa przerwa i urodziłam dwoje dzieci rok po roku.
Tym młodszym poświęcałam więcej czasu , a córkę odepchnęłam troche na bok,
myśląc, że jest starsza, że nie potrzebuje tyle miłości i ciepła co maluchy,
niestety myliłam się. Potem jak była starsza, to mój mąz wyjechał do pracy za
granicę, tak samo jak mąz Mojko40.Mieszkamy w dwupokojowym mieszkaniu z
rodzicami. Ja z trójką dzieci i teraz z wnukiem zajmujemy jeden pokój,
rodzicie drugi. Jest nam niesamowicie ciasno, to głownie dla dzieci
zdecydowalismy, ze mąz pojedzie za granicę. Budujemy się, mamy teraz domek w
stanie surowym. Mąż powiedział, ze jak chcę to on zjedzie w każdej chwili, ale
nie bedzie miał mozliwości powrotu. Trudna sprawa.
Z jednej strony chciałabym żeby był i nas wspierał,a z drugiej to blokuje
szanse na dalsze postępy na budowie.
Zastanaiamy się co robić, ale najbardziej teraz staram sie odbudowywywać więź
z moja córką, wiem, ze bardzo ja skrzywdziłam i pomogę jej w wychowaniu synka.
Wiem że problem Mojko40 jest bardzo poważny, ale chyba nikt nie chciałbybyc na
moim miejscu. Moja córka odebrała sobie kilka lat dzieciństwa, ale myslę, ze
dzieki temu dzieciątku wydorosleje i wiele rzeczy przemysli, jest w końcu już
mamą a ja (nie mając jeszcze 40 lat) babcią.