Może to banalny problem, ale potrzebuję pomocy...

13.05.08, 09:48
Witam, mam 27 lat, jestem meżatka od 2 lat,jestesmy parą od 10 lat mamy małego synka, zaszłam w ciążę zaraz po studiach. Mój mąż uważa, że się nie staram i nic nie robię przez cały dzień, że jestem gruba ( 49kg 156cm), i zacytuję: " ma ochotę mnie rozszarpać" za to, ze wysiadł mi kręgosłup, i dlaczego jeszcze nie znalazłam sobie pracy....?
Mąż pracuje przez cały dzień, a w weekendy pracuje przez telefon - nie winię go za to - skoro musi.
A po pracy wraca do domu i prawie codziennie jest niezadowolony. Jest pedantem, przeszkadza mu, że nie umyłam "garów" ( choć po 2 latach suszenia głowy staram się zawsze to robić), że na ziemi leżą zabawki, że jakies ubrania nie są w szafie, że nie jest posprzątana łazienka po kąpieli synka (zdarza mi się zasnąć z synkiem przy karmieniu), że na obiad są 2 dania ( a mogłam sprzątać, zamiast gotować 2), że mogłabym nie iść na spacer z małym , a w tym czasie posprzątać i wiele innych... Nigdy nie docenia, ba nie widzi tego co faktycznie robię, widzi braki.
Wchodzi więc do domu, rzuca mi spojrzenie, takie, że odechciewa sie wszystkiego od razu, a potem zachowuje się głośno( mimo że mały śpi) i ignoruje mnie. Ostatnio kłócimy się bez przerwy. próbuję wytłumaczyć mu, że robię co mogę, że się staram. Nie zawsze oczywiście tak jest - bo czy mnie się nie należy trochę wolnego czasu - wolnego od sprzątania, prania i gotowania? Powiedział ostatnio, że powinnam nie włączać komputera, miałabym więcej czasu, ale komputer to jedyny mój kontakt ze światem, z mamą - nie rozumie, że przez cały dzień nie mam się do kogo odezwać.
proszę o pomoc, co mam zrobić? Dostosować się? Obawiam się że zawsze będzie cos do czego sie przyczepi.
Boże, w co ja się wpakowałam. Mąż nie okazuje uczuć, od ślubu nie słyszałam żadnego zapewnienia o miłości, nie rozmawia ze mną ( typ Marian i Hela), a kiedy ma wolny dzień spędza go przed komputerem, gazetą, jesli chcę wyjść gdzieś muszę zrobic to sama bądź z koleżanką - nie interesuje go spacer z żoną i synem ( cały tydzień jest w pracy, więc w wolny dzień ma prawo odpoczywać).

Proszę o jakąś radę? Co robić?

Z góry dziękuję. Przepraszam za chaos wypowiedzi.Podaję też maila gdyby ktoś miał ochotę: gemma81@interia.pl

Wyżaliłam się, troche pomogło, poryczałam się przy tym i maluch się obudził (dziękuję Bogu że go mam).
    • verdana Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 13.05.08, 10:50
      Uciekać!
    • nemeth Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 13.05.08, 10:54

      Hej elizabeth81 czy mąż przed ślubem również zachowywał się w ten sposób? Czy
      również robił awantury o nie umyty talerz?
      Może w chwili obecnej jest po prostu przemęczony. Napisałaś sama że pracuje cały
      dzień a nie rzadko również w weekendy. Oczywiście nie usprawiedliwia to jego
      zachowania ale może to jest przyczyna.
      Nie napisałaś w jakim wieku jest Wasze dziecko.
      Pytam się gdyż u mnie po urodzeniu dziecka również zaczęły się kłótnie z mężem.
      Też ma zapędy pedantyczne i nagle okazało się że przeszkadza mu lekki bałagan,
      gdy ja po prostu po nieprzespanych nocach padałam na twarz nie mając na nic siły
      na żadne sprzątania.
      Tylko u mnie wystarczyła jedna porządna awantura gdzie to ja odegrałam rolę
      agresora. Czepianie się porządku ucichło. Sam jak wracał z pracy to brał się za
      porządki.
      W chwili obecnej pracuję i gdy słyszę dlaczego nie pozmywałam to mu mówię wprost
      masz ręce to pozmywaj, pracuję i jestem tak samo jak ty zmęczona.
      Może faktycznie pomógłby Ci powrót do pracy. Może to zachowanie jest związane z
      tym ze mąż musi tyle pracować aby móc utrzymać Ciebie i dziecko podświadomie
      obwiniając Ciebie za swoje stresy w pracy i zmęczenie.
    • bubster Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 13.05.08, 11:25
      Po pierwsze nie jesteś gruba.
      I on też niekoniecznie uważa, że jesteś gruba, po prostu chce Cię
      wkurzyć czymś.

      Po drugie - trzeba się było przyjrzeć za kogo wychodziłaś i
      zastanowić. Ale skoro na to jest za późno trzeba wykonać punkt 3 i 4.

      Po trzecie - praca w domu to nie jest NIC. Skoro on uważa, że nic
      nie robisz to.... nie rób nic. Wytrzymaj awantury ale nie sprzątaj,
      gotuj tylko dla siebie i dziecka. A na pretensje odpowiadaj "uważasz
      że nic nie robię cały dzień, więc dzisiaj tego "nic" nie zrobiłam.

      Po czwarte - ten typ samca nie traktuje Cię na równi bo nie
      zarabiasz. Idź do pracy, zarób pieniądze a wtedy on nie będzie mógł
      mówić że siedzisz w domu i nic nie robisz.
    • monia76 Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 13.05.08, 11:31
      Pozwalasz robić z siebie ofiarę to mąż korzysta. pokaż mu jak
      wygląda dom kiedy rzeczywiście NIC nie robisz. gotuj tylko dla
      siebie i dziecka, zmywaj tylko po sobie, sprzątaj tylko pokój
      dziecka.
      a przede wszystkim spróbuj się usamodzielnić i, przynajmniej
      częściowo, uniezależnić od męża finansowo.
      • die_blume Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 13.05.08, 16:27
        Tłumacząc sie przed mężem i starając się bardziej, nieświadomie albo raczej
        podświadomie przyzwalasz na takie jego zachowanie. Raz faktycznie olej ten
        bałagan, a jak przyjdzie i będzie robił wyrzuty, zignoruj go i oznajmij, że
        wychodzisz np. do koleżanki albo na zakupy. I naprawdę zrób to bez poczucia
        winy, z Twojego postu przebija ogromne poczucie winy, które w Tobie wywołał mąż.
        Zanim więc zrobisz cos takiego, jak tu Ci duzo osób radzi (o ile to zrobisz),
        popracuj sama nad sobą i powiedz sobie, że nie jesteś niczemu winna. I co
        najwazniejsze - w końcu w to uwierz! Przeciez tak sie nie da normalnie żyć.
    • kulka100 Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 13.05.08, 11:37
      No teraz to uciekaj bo jak zaczenisz nic nie robic to cie zacznie
      jeszcze dodatkow bic i tyle z tego bedziesz miec.
      A to sa wlasnie skutki wpadek i wychodzenia za maz za byle kogo bo
      sie jest w ciazy.
      A teraz to najlepiej idz do pracy i jezeli nadal po tobie bedzie
      sobie jezdzil to sie wyprowadz i bedziesz miec spokoj.
    • perelka110 Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 13.05.08, 11:59
      Przyłączam się do poprzednich wypowiedzi, dbaj o siebie i dzieci, w
      domu nie rób nic, niech niewdzięcznik się przekona jak to jest! A Ty
      powolutku zacznij szukać pracy, popytaj wśród znajowmych, porosyłaj
      swoje CV, bo im dłużej trwasz w takim związku tym trudniej będzie Ci
      się z tego wyplątać. Po drugie nie możesz się obwiniać. Jeżeli
      będzie na Ciebie wrzeszaczał Ty po prostu wyjdź z pokoju i nie
      odzywaj się. Wiem, że łatwiej radzić niż wykonać, ale zawsze warto
      spróbować. Pozdrawiam.
    • elizabeth81 Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 13.05.08, 12:04
      Dzięki za wszystkie rady. Synek ma 9 miesięcy i był jak najbardziej oczekiwany i planowany. Własnie zasnął na chwilkę. Wasze pytania? Nie uciekne - kocham mojego męża. Fakt, mogłam się zastanowić za kogo wychodzę, ale znaliśmy sie 8 lat przed ślubem. Nie mogłam przewidzieć takiego zachowania bo na początku mąż był cierpliwy, potrafił wysłuchac, doradzić, wesprzeć, i spędzic ze mną długie godziny na spacerze.
      Nie mogę zaniedbać domu, nie potrafię - kiedyś i tak będę musiała posprzątac, a od nadmiaru pracy może mi paść kręgosłup i wtedy dopiero będą jaja...
      Ciężko będzie mi też teraz pójść do pracy. Karmię synka piersią, dopiero niedawno zaczął jeść cokolwiek innego, własnie sprzedalismy mieszkanie - będziemy budować dom, a tymczasowo przeprowadzamy się do domu mojej rodziny (olbrzymiego domu - tam dopiero będzie co sprzątać!) dom jest pod miastem, nie wiem, czy uda mi się zarobic na opiekunkę, i kto zdecyduje sie tam dojechać.
      Być może głupio gadam, ale nie wiem, czy chcę maluszka zostawiać narazie jakiejs obcej babie.
      Znów sie rozpisałam, tak to jest jak baba się nie ma komu wyżalić,.... potok słów.

      A może ktos podpowie mi jak mam z moim mężem rozmawiać, żeby cos do niego dotarło?

      Pozdrawiam :)
      • elizabeth81 Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 13.05.08, 12:06
        I jescze jedno, mój mąż nie wrzeszczy - jest spokojny, rzadko podnosi głos. Zero emocji.
      • monia76 Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 13.05.08, 12:09
        elizabeth81 napisała:

        > Być może głupio gadam,

        nie gadasz głupio, Tobie poprostu pasuje bycie ofiarą.
      • bubster Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 13.05.08, 12:33
        skoro facet był przedtem inny to praca go zmieniła
        ale to nie znaczy że ma jeździć po Tobie jak po łysej kobyle

        teraz syn ma 9 miesięcy i nie pójdziesz do pracy bo...
        potem będzie miał 1,5 roku i nie pójdziwsz do prac bo... potem
        będzie miał 3 lata itp itd.....
        i kółko się zamyka
        • verdana Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 13.05.08, 12:39
          jesteś typową ofiarą przemocy domowej. przemoc nie musi oznaczać
          bicia i wrzasków, tylko wlasnie kulturalne, bez emocji gnojenie
          drugiej osoby.
          Idź do psychologa, sama sobie nie poradzisz.
      • m_zonka Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 13.05.08, 16:09
        Nie uciekne - kocham mojego męża.

        czasem miłość można pomylic z: przyzwyczajeniem, poczuciem winy,
        UZALEZNIENIEM OD DRUGIEJ OSOBY, przywiązaniem etc, etc..

        > Nie mogę zaniedbać domu, nie potrafię - kiedyś i tak będę musiała
        posprzątac

        A kto tak powiedział? BĘDĘ MUSIAŁA - ty chcesz "MUSIEĆ"!

        > od nadmiaru pracy może mi paść kręgosłup i wtedy dopiero będą
        jaja...

        No to katuj się tak dalej. na pewno wyjdzie "na zdrowie" tobie i
        synkowi.

        > Ciężko będzie mi też teraz pójść do pracy. Karmię synka piersią
        własnie sprzedalismy mieszkanie - będziemy budować dom,
        nie wiem, czy uda m
        > i się zarobic na opiekunkę, i kto zdecyduje sie tam dojechać. nie
        wiem, czy chcę maluszka zostawiać narazie jakiej
        > s obcej babie.

        Milion powodów możesz znaleźć by się z tej sytuacji nie wykaraskać.

        > A może ktos podpowie mi jak mam z moim mężem rozmawiać, żeby cos
        do niego dotar
        > ło?


        nie gadanie, a czynem - jak dziewczyny wyżej pisały.
        Przy takim syndromie ofiary nie wiadomo, czy nie lepsza by była obca
        baba. Sorry za szczerość.




    • melory_nox Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 13.05.08, 13:34
      Sytuacja nie jest normalna. Myślę, że psycholog uświadomiłby Ci
      kilka spraw, bo problem leży i w Twoim męzu i w Tobie. W jakimś
      stopniu godzisz się na tą sytuację.
      Opiekuję się dzieckiem w godzinach pracy męża, wstaję i karmię go
      także w nocy. Zarabia tylko mąż. Ale pracujemy oboje. W ciągu dnia
      zajmuję się tylko dzieckiem. Nie wykonuję prac domowych. Za dom
      biorę się wtedy gdy mąż wraca z pracy i może zająć się synem.
      Przed urodzeniem dziecka pracowałam kilka lat i moja praca zawodowa
      (samodzielne stanowisko) to plaża w porównaniu z zajmowaniem się
      dzieckiem. I to też od zawsze uświadamiam mężowi. Mam bardzo ciężką
      pracę!!
    • premeda Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 13.05.08, 14:04
      Twój mąż jest z tych, co to po ślubie nie muszą się maskować, a ślub
      dał im domową niewolnicę, którą można wykorzystywać ile wlezie.
      Pewnie, że przed ślubem był inny bo mogłaś jeszcze zwiać. Teraz
      tylko od Ciebie zalezy czy mimo to zwiejesz, czy dasz się
      wykorzystywać i będziesz orać aż całkiem Ci siądzie kręgosłup. A
      przy budowie domu to dopiero będzie na Tobie odbijał sobie i stresy
      w pracy i stres na budowie (przy tym praca to pikuś). Możesz nie
      pracować zawodowo, bo pracy w domu masz aż nadto, tylko, że dla
      niego "siedzienie w domu" to nie praca, a on biedny jeszcze na
      pasożyta musi robić.
      • maghdalena33 Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 13.05.08, 15:01
        Jak masz ze swoim mężem rozmawiać? Również zimno i spokojnie. Skoro to jest taki
        typ to podniesiony głos z Twojej strony czy okazywanie emocji da mu satysfakcję.
        Wiesz co a może spróbuj zapisać się nie wiem ... np.na rehabilitację ze swoim
        kręgosłupem i to w godzinach popołudniowych. Tak żeby mąż został z dzieckiem na
        parę godzin. Wychodząc z domu powiedz mu aby w między czasie coś zrobił a przy
        okazji zajął się dzieckiem.
        Argument masz do nie podważenia przy okazji trochę podleczysz swój kręgosłup a
        mąż będzie miał okazję "wypocząć" z dzieckiem.
        Poza tym faktycznie zastanów się nad podjęciem pracy. Może będziesz mogła
        załatwić dziecku żłobek, może jakaś sąsiadka emerytka będzie chciała dorobić do
        emerytury i będzie mogła Ci pomóc w opiece nad dzieckiem, nie wiem pomyśl bo wg
        mnie sprawa rozbija się o Twoją pracę.
    • ulinka123 o pedanterii..... 13.05.08, 15:13
      powiem Ci, ze ja dobrze rozumiem jego zachowanie jako pedanta. sama taka jestem i nic na to nie pomoze. Przeszkadzaja mi te same rzeczy - porozrzucane zabawki na podlodze, talerze w zlewie, a juz nie daj Boze wczorajsze - zaschniete, wszelki balagan, po prostu wszystko najlepiej zeby lezalo n a swoim miejscu, bo jak nie to zaraz sie wkurzam. I mam identycznie - tez, jak wchodze do domu, rzucam okiem i widze balagaan to z mety cos we mnie wstepuje i staje sie niemila dla meza, dziecka itp. To jest silniejsze ode mnie i choc ja wcale nie chce terroryzowac rodziny to niestety tak czesto wychodzi.

      ALE - zauwazylam, ze CZASAMI potrafie przymknac oko troche - jak mam bardzo dobry humor i wszystko ogolnie jest cacy. Za to gdy wracam do domu zmeczona, czy cos w pracy nie tak, albo zle sie czuje to furia jest podwojna.

      Wez to pod uwage, moze faktycznie praca go jakos nastraja dodatkowo negatywnie i pozniej wszystko go jeszcze bardziej denerwuje, bo w domu oczekuje oazy spokoju i relaksu a jak tego nie ma od drzwi robi sie wsciekly. Nie bronie go, tylko wyjasniam jak dzialaja takie typy jak my ;)
      • triss_merigold6 Lecz się 13.05.08, 15:28
        Sugeruję leczyć nerwicę natręctw. Chyba, że wolisz aby mąż i dziecko
        mieli kiedyś dosyć Twojej obsesji.
        • ulinka123 Re: Lecz się 13.05.08, 16:14
          aha, dziekuje za trafna diagnoze :) nie jest ze mna tak zle jak myslisz: ja nie
          ustawiam rzeczy mierzac linijka, balgan mi snu z oczu nie spedza, nie cierpie z
          jego powodu ani nie mam depresji. wkurza mnie bardzo i tyle.

          p.s czy nerwica natrectw jest genetyczna? bo moja mama taka sama jest :)

      • graue_zone Re: o pedanterii..... 13.05.08, 19:20
        Wiesz co, to jest chore. Mam wrażenie, że mąż za długo tego nie wytrzyma.
        Popracuj nad sobą, albo zostaniesz sama.
        • vvrotka Re: o pedanterii..... 15.05.08, 14:03
          Przeciętniacy przywiązują wagę do błahych rzeczy, przesadne porządkowanie to
          idiotyzm, a weź po przyjściu z pracy posiedź z mężem i dzieckiem, po co te
          nerwy, optymiści żyją dłużej i nie chorują. Pozdrawiam.
      • mallard Re: o pedanterii..... 15.05.08, 14:51
        ulinka123 napisała:

        > takie typy jak my

        Dobrze powiedziane!
    • die_blume Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 13.05.08, 15:45
      Tłumaczenie mu, że się starasz i jak bardzo, nie ma najmniejszego sensu. Tym
      bardziej że tłumaczy się winny. Może mąz nauczył się, że ponieważ sam pracuje,
      to cały dom nalezy do Ciebie. Mam pytanie, czy choć raz, zamiast narzekac,
      wrócił i zaoferował pomoc? Prawdopodobnie nauczył się, może nawet wyniósł to z
      własnego domu rodzinnego, że kobieta to robot domowy, za przeproszeniem.
    • die_blume Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 13.05.08, 15:56
      Trafiłaś na człowieka, który widzi tylko to, co chce widzieć. Jesli ma Cię
      ochotę rozszarpać, bo wysiadł Ci kręgosłup, to znaczy, że w momentach
      niedyspozycji, choroby, nie możesz na Niego liczyć? Jakos sobie tego nie
      wyobrażam, żeby mąż miał mi za złe, że jestem np. chora. No chyba że ma Ci za
      złe, że masz problemy z kręgosłupem i nic z tym nie robisz, znaczy nie idziesz
      do lekarza. Ale tu odwrotnie - masz problemy zdrowotne, a powinnaś w domu ze
      wszystkim się wyrabiać. Znaczy sie powinnaś miec nie wiedziec jakie proporcje
      (Twoja waga do Twojego wzrostu jest przeciez jak raz!), być zawsze w pełni
      zdrowa, dyspozycyjna, a dom ma błyszczeć - on tak to sobie wyobraża i jest to wg
      mnie nieludzkie i nierealne. Zapytaj go może o to, tak na spokojnie - czy
      jesteście razem na dobre i złe, czy całe zycie masz być dyspozycyjna i super
      zdrowa, czy nie masz prawa źle się czuć i czasami wyluzować z tym sprzątaniem???
      • die_blume Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 13.05.08, 16:11
        Skoro nie chcesz podejmować radykalnych kroków i kochasz męża, zacznij walczyc o
        swoją godność. Twój mąz wyraźnie nie szanuje ani Ciebie, ani Twojej pracy w
        domu. Zapytaj męża, dlaczego on ma prawo być zmęczony po pracy, a Ty nie masz
        prawa mieć chorego kręgosłupa. I jak ktos radził wyżej, wybierz się koniecznie
        na rehabilitację, bo zaniedbywanie kręgosłupa może skutkować większymi
        problemami. A Ty zasuwasz, nie dbasz o siebie i jeszcze się przed Panem
        Małżonkiem tłumaczysz. Jak zobaczy, że zaczęłaś dbać o siebie, może sie opamięta
        i zacznie Cię szanować. Powodzenia!
    • gwiazdeczka0645 Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 14.05.08, 08:12
      A ja Ci proponuję szczerą rozmowę z partnerem w przyjaznych
      okolicznościach, jak oboje bedziecie wypoczęci i pozytywnie
      nastawieni. Przede wszystkim z kartką papieru spiszcie podział
      obowiązków. Bądź przy tym asertywna i nie dawaj sobie wcisnąć
      niczego z czym będziesz miała problem.

      Ustawcie priorytety, jak spacer z synem (dziecko musi wychodzić na
      dwór), gotowanie (może rzeczywiscie wystarczy 1 danie), co do
      sprzątania wyjaśnij, że nie masz czasu sprzątać wszystkich
      pomieszczeń, mozesz obiecać, ze czysto będzie w określonych
      pomieszczeniach, np. w kuchni. POzostałe możesz przypisać mężowi do
      sprzątania po pracy, ale to tylko moja sugestia. Czyli szeroko
      rozumiany kompromis.Wyjaśnij mężowi co Cię boli, spokojnie ale
      rzeczowo.

      I jeszcze jedno: jak mąż wraca z pracy i mówi, że jest zmęczony,
      musisz mu uświadomić, że Ty też byłaś w pracy, bo opieka nad
      dzieckiem to ciężka praca. I jeszcze ważna rzecz- proponuję, byś
      zostawaiła męża z synkiem na kilka godzin lub cały dzień w week-end,
      nie wykrecaj się karmieniem piersią, zostaw butlę i po prostu wyjdź.
      Najlepiej wybierz taki okres w ciągu dnia, kiedy mały jest marudny i
      wymaga poświęcenia czasu. Ucałuj męża na do widzenia, gwarantuję Ci
      ze to jedyny sposób by docenił pracę z dzieckiem. Zyczę Ci
      powodzenia.
      • sammotnna Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 14.05.08, 10:38
        Kurcze ja mam inne spojrzenie na to wszystko. Dlaczego mąż który
        zarabia na rodzine ciężko pracuje ma pomagać sprzątać? Sorry ale
        każdy ma jakieś obowiązki skoro żona w domu i on ja utrzymuje to
        dlaczego ona nie wywiązuje się z obowiązków domowych? To też praca.
        Kiedy zacznie pracować będzie każdego prosiła o to aby ją wyręczył?
        Nie rozumiem tego każdy ma jakieś obowiązki a autorce postu
        proponuje najpierw posprzątać (ja robie to codziennie kurze,
        odkurzanie mycie podług, łazienki itp) a póżniej komp. PRZESTANIE
        SIĘ MĄŻ CZEPIAĆ TYLE
        • elizabeth81 Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 14.05.08, 11:59
          Kobieto, może masz trochę racji, ale dotknęło mnie to co napisałaś.... ale przedstawiłam problem natury psychologicznej - nie technicznej. Nawet zboczenie męża można tolerować, ale do czasu. Poza tym gdybym chciała codziennie odkurzać, myć podłogi, łazienki, może okna jeszcze ;) zapewne mój syn potrzebowałby opiekunki dodatkowej, gdyz jest w takim wieku i na takim etapie rozwoju, że nie można spuścić go z oka nawet na moment.

          Kobietki kochane, dziękuje za wszystkie wypowiedzi. myslę, że narazie tak jak radziłyście - szczera rozmowa, może psycholog. O podziale obowiązków raczej nie ma mowy. Mąż najwcześniej wraca do domu ok 19 więc czasem pomaga kąpać małego. W weekend stara sie trochę pomóc. A jeśli chodzi o kręgosłup mój nieszczęsny, ostatni miesiąc miałam intensywną rechabilitację, pomogło, ale nie mogę zbytnio go obciążać.

          To tyle. Jeszcze raz dziękuję. Obiecuję npisać, jeśli dojdziemy do porozumienia. Pozdrawiam :)
          • sammotnna Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 14.05.08, 12:13
            Poza tym gdybym chciała codziennie odkurzać, m
            > yć podłogi, łazienki, może okna jeszcze ;) zapewne mój syn
            potrzebowałby opieku
            > nki dodatkowej, gdyz jest w takim wieku i na takim etapie rozwoju,
            że nie można
            > spuścić go z oka nawet na moment.
            droga elizabeth81 ja też mam dziecko i moje praktycznie chcodzi po
            ścianach mam pytanie a kto zajmuje się małym kiedy ty siedzisz na
            komp czy oglądasz tv? praktycznie każda ma z nas dziecko a mi
            opiekunka nie jest potrzebna latam na wysokich obrotach red bull z
            rana i wszystko zrobione trzeba się wziąść za siebie i wtedy żadna
            opiekunka nie jest potrzebna
            w żadnym wypadku nie chciałam Cię dotknąć moją wypowiedzią pisze po
            prostu jakie jest moje spojrzenie na to
            • sammotnna Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 14.05.08, 12:19
              a na marginesie to że uważasz ze skoro mąż cię utrzymuje i wymaga
              żeby było czysto w domu bo to ewidentnie twoja działka uważasz to za
              zboczenie? hmmm dziwne
              • kicia031 Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 14.05.08, 16:44
                No popatrz, a ja myslam, ze kobieta idzie na urlop macierzynski, a
                potem wychowawczy, a nie na kucharski czy sprzataczy? Matka zostaje
                w domu po to, by zajmowac sie dzieckiem i to jest jej podstawowym
                obowiazkiem, dziecko ma miec z nia kontakt, uczyc sie i rozwijac a
                nie siedziec w kojcu lub przed TV.

                Ciagle czyta sie na forum argumenty o ty, jak bezcenne sa te
                pierwsze lata bliskosci z matka dla dziecka - ale moze lepiej
                dziecko skorzysta na obecnosci niani, ktora poswieci mu cala uwage,
                niz mamy, ktore lata ze szmata jak oszalala, a dla dziecka ma w
                ofercie tylko brak cierpliwosci.
        • konwalia9 Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 14.05.08, 22:23
          przepraszam ale tok myślenia autorki powyższego postu jest
          niekonsekwentny- skoro jej mąż zarabia ona ma siedzieć w domu i
          wywiązywać się ze swoich obowiązków tzn. być Matką-Polką (mąż nie
          robi nic w domu bo pracuje)- więc- jeśli ona sama pójdzie do pracy
          kto ma być odpowiedzialny za obowiązki domowe? (no nie ona chyba- bo
          przecież pracuje)- doceniam, że codziennie zmywasz podłogi i
          wycierasz kurze ale ja na przykłąd robię to co drugi dzień- na
          zmianę z mężem, czego i autorce głównego postu życzę. dziękuję za
          uwagę:)
          • konwalia9 Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 14.05.08, 22:26
            miałam na myśli sammottnną...
            • konwalia9 Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 14.05.08, 22:36
              "a na marginesie to że uważasz ze skoro mąż cię utrzymuje i wymaga
              żeby było czysto w domu bo to ewidentnie twoja działka uważasz to za
              zboczenie? hmmm dziwne "

              Polska jest jednym z nielicznych krajów cywilizowanego świata, w
              którym uważa się, że kobieta, która siedzi w domu z dzieckiem
              jest "UTRZYMANKĄ" męża- są kraje, w których kobieta okres urlopu
              macierzyńskiego wlicza sobie do stażu pracy w tym sensie, że nawet
              jeśli przez 20 lat wychowywała 4 dzieci to ma z tego tytułu
              emeryturę. A u nas co? Mąż ma wymagać porządku i gotowania bo to
              ewidentnie jej działka- jasne:) Nieźle Cię ten Pan zmanipulował....
              • sammotnna do kici 15.05.08, 09:23
                W cale nie czuje się MATKĄ POLKĄ proponowała bym troche rozsądku bo
                moje dziecko nie siedzi cały dzień przed tv ani w kojcu, nawet nie
                miała bym serca i szczerze nigdy tak nie robiłam, słuchajcie
                logiczne siedze w domu, zajmuje się dzieckiem mój mąż idzie do pracy
                gdzie na prawde nieżle się natyra wraca o 4 to gratuluje pomysłu ze
                ja od 7do 4 nie powinnam nic robić a kiedy on przyjdzie podać mu
                obiad i wreczyć odkurzacz i szmate. No ludzie bez jaj... Sprzątam
                nie kosztem dziecka (bo dla kogoś komu nie chce się ogarnąć własnej
                chaupy dziecko to najlepsze wytłumaczenie) tylko kiedy zaczyna się
                bawić np 20min zmyje naczynia kiedy coś zjada odkurze a kiedy
                pójdzie spać na godzine całą reszte należy tak sobie zaprogramować
                czas aby ze wszystkim zdążyć ale już chore i poronione jest dla mnie
                że mąż który ciężko tyra ma sprzątać pół na pół a co ja pudelek
                salonowy jestem? cały dzień na kanapie? jestem feministką ale patrze
                na to racjonalnie GDYBY JAKAŚ KOBIETA NAPISAŁA POST ZE PRACUJE MĄŻ
                NIE I ONA PRZYCHODZI DO DOMU I MUSI JESZCZE ODKURZYĆ ITP TO BYŚCIE
                MĘŻA OBJECHAŁY RÓWNO... ECH BRAK SŁÓW i mój mąż tego mnie nie
                wyuczył ale to co robie jest dla mnie logiczne
                • kicia031 Re: do kici 15.05.08, 09:59
                  kiedy coś zjada odkurze

                  O to wlasnie przyklad tego, o czym pisalam. Mnie np nauczono, ze do
                  posilkow rodzina siada razem, jest to czas na bliskosc, rozmowe, a
                  nie tylko napychanie brzucha. Takie wartosci staram sie przekazac
                  moim dzieciom, co za tym idzie, kiedy dziecko je, to nie
                  wykorzystuje tego czasu, zeby ganiac z odkurzaczem, tylko siadam
                  razem z nim, robie sobie chociazby herbate, towarzysze mu przy
                  posilku i zabawiam rozmowa.

                  Bo to jest duzo wazniejsze dla mnie niz odkurzanie.Ale kazdy ma
                  swoje priorytety.
                  • sammotnna Re: do kici 15.05.08, 11:08
                    Śniadania, obiady i kolacje jemy razem. Ale kiedy moje dziecko zjada
                    posiłek o 11 odpuszczam sobie tak jak teraz na prawde można
                    posprzątać mieszkanie samemu i mieć dziecko ja jestem tego
                    przykładem. Moze jestem jakaś super zaradana ale jest to możliwe a
                    nie odstępowanie dziecka na krok to też nie jest ok. Pamiętam jak
                    był mały to odkurzałam z nim na rekach i też mi się nic nie stało
                    • maghdalena33 Re: do sammotnna 15.05.08, 12:37
                      Tylko wiesz co wszystko zależy od tego jakie masz dziecko. Moja córka w wieku 9
                      mc nie spała w domu. I mogłam na głowie stanąć a za żadne skarby po południu w
                      domu nie usnęła. Musiałam ją wsadzić do wózka i iść na spacer. Może to był błąd
                      że jak się urodziła to dużo chodziłam z nią na spacery nie wiem. W każdym razie
                      spała tylko i wyłącznie na spacerach. Mało tego musiałam jeździć wózkiem a nie
                      go postawić gdyż natychmiast się budziła.Także w tym wypadku sprzątanie
                      mieszkania nie wchodziło w rachubę. Mało tego gdy wracałam do domu po 3-4 godz
                      łażenia to nie powiem gdzie mi nogi wchodziły.
                      W chwili obecnej nie wyobrażam sobie zostawić młodej aby sama się najadła i
                      wziąć się za zmywanie gdyż mała jest niejadkiem i trzeba nieźle nagimnastykować
                      żeby zjadła, sprzątanie razem z nią oj dopiero miałabym sprzątania. w chwili
                      obecnej śpi już w domu ale i tak odkurzacza nie włączę bo natychmiast się
                      budzi.Także w moim wypadku sprząta się gdy mąż weźmie młodą na spacer lub ja z
                      nią wychodzę a sprząta mąż a poza tym ta 1 godz, lub 1,5 to jest jedyny czas w
                      dzień kiedy mogę odpocząć.Także nie ma co generalizować bo każde dziecko jest
                      inne. Dodam że ja pracuję i często w weekend gdy mała śpi to możemy z mężem w
                      spokoju porozmawiać, usiąść wypić kawę i żadnemu w tym czasie nie chce się nic
                      robić.
                    • kicia031 Wymiekam 15.05.08, 12:48
                      Pamiętam jak
                      > był mały to odkurzałam z nim na rekach

                      Zyjemy w 2 roznych wrzechswiatach...
    • myroad Każdy facet tak ma... 14.05.08, 12:03
      Hej.
      Prkatycznie jakbym czytała o sobie tylko że u mnie ten proces
      skończył sie na pierwszych objawach "przepracowanego" mężczyzny.
      Dziwne jest to że przed urodzeniem dziecka facet ma te same
      obowiązki w pracy to dlaczego po magicznym porodzie ta jego praca
      staje sie tak uciązliwa i mecząca ??
      Ucieczka ? Usprawiedliwianie własnego lenistwa i wygodnictwa?
      Mój mąż także zrobił sie bardzo przemeczony , bezradny na płacz
      dziecka , dwie lewe ręce.
      Tylko ja nie dałam sie zastraszyc i pare rzeczowych rozmów , gdzie
      przedstawiłam jego prace jak wypoczynek na Hawajach bo przynajmniej
      ma czas na spokojne wypicie herbaty i kontakt z dorosłymi ludzmi a
      ja mam szefa który nie daje mi takiej mozliwosci , pokazałam mu jak
      dziecko może wykończyc emocjonalnie i fizycznie , grozba rozwodem (
      dla mnie facet który nie potrafi być dobrym ojcem jest przegrany na
      starcie) oczywiscie nie zostawiłam go samego nad dzieckiem zeby sie
      meczył tylko pokazywałam co mały lubi , czego nie , jak sie z nim
      bawic jak uspac a że mąż chciał sie zmienic uczył sie szybciutko.
      Pare razy zarzucił mi pogadanke że w mieszkaniu brudno no to sie
      msciłam pare tygodni gdy dziecko spało a on chciał czytac gazete że
      mamy czas na to SPRZATAMY razem. Pozniej naturalnie maz robił nam
      rano sniadanko ( ja karmiłąm w tym czasie małego" , naczynia myje
      sam bo ponoc ja robie to niedokładnie ( plus dla niego ) i poswiecam
      małemu cały swoj czas tak jak mi sie podoba , na zabawach
      wygłupach ,a on po pracy je obiad i fruuu ida na meskie spacery a ja
      mam woooolne i nie dałabym sobie tego odebrac na rzecz czystej
      podłogi , od brudu nikt jeszcze nie umarł a od przemeczenia tak.
      Nie daj sie zastraszyc bo już wpadłas w błedne koło , dajesz mu
      przyzwolenie na takie zachowanie.
      Sprobuj zaangazowac rodzine w opieke nad dzieckiem , pojedz do
      rodziców z dzieckiem , niech ma tydzien na przemyslenie swojego
      zachowania.
      Piszesz ze go kochasz ale czy on kocha Ciebie ??
      Nie przejmuje sie że boli cie kregosłup ot głupia wymówka kobiety
      której sie nie chce robic...przepraszam ale to żałosne a ty to
      znosisz.
      Pociesze Cie jakbys jednak chciała dalej tkwic w tym chorym układzie
      że im starsze dziecko tym bedzie Ci lepiej tzn tylko Tobie bo mały
      zajmie sie soba ale nie licz że tatus złapie dobry kontakt z synkiem.
      Pozdrawiam i zastanów sie czy chcesz aby Twoje dziecko zaczeło
      traktowac Cie tak jak jego własny ojciec.

      • vvrotka Re: Każdy facet tak ma... 15.05.08, 14:15
        Facet ma problemy ze sobą i ewidentnie szuka pretekstu żeby poczuć się lepiej,
        wygarnąć komuś itd. Albo w pracy jest jakis układ że on często obrywa, albo po
        prostu ma kogoś i ciebie się czepia. Proponuję normalną szczerą rozmowę, a jak
        nie zaciągnij męża do poradni rodzinnej.
    • bea53 Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 14.05.08, 12:27
      Zgadzam sie z poprzedniczkami ze masz syndrom ofiary.Mówisz "muszę"
      często "tak ale" wymyslając tysiac powodów zeby nie zrobic tego co by poprawilo
      twoja sytuacje tak gleboko tkwisz w tych schemtach.
      Dom nieposprzatany nie zawali sie, niech mąz tez zakasa rekawy i pomoze a
      wynajecie opiekunki zrobi dobrze dla ciebie, dziecko nie musi miec smutnej
      kobiety matki non stop.Moze popatrzec na kogo innego.
      Ty nic nie musisz mozesz powiedziec ze masz chory kregoslup to wystarczy i nie
      musisz sprzatac, niech maz roziaze problem, a tak ma zasuwajacą kobiete z chorym
      kregoslupem to juz sadystyczne wręcz i jeszcze sobie na to bie uzywa. Trudno
      jest zmienic cos dopoki nie przełamiesz swoich schemtów myslowych
    • laurpi Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 14.05.08, 17:20
      ale ja mądra jestem, trzeba było poczytać wcześniej to forum, zanim
      coś się napisze. jak czytam niektóre rady typu: uciekać, trzeba było
      za byle kogo nie wychodzić i nie zaliczać wpadki i tym podobne...
      a...szkoda pisać. chociaż zdarzają się i dobre odpowiedzi, ale to
      chyba mniejszość. nie wiem, czy lepiej przeboleć te "mądre" i dostać
      jedną dobrą, czy lepiej w ogole nie pisać
    • gwiazdeczka0645 do sammotnnej 15.05.08, 14:18
      Do sammotnnej- każda z nas życzy dobrze autorce wątku, ale moim
      zdaniem Twoje rady są nieodpowiednie dla matki 9 miesięcznego
      niemowlęcia. Owszem, jeśli dziecko jest starsze, mozna odkurzyć gdy
      w tym czasie dziecko je, ale nie w przypadku 9 miesięczniaka
      karmionego zresztą piersią...nawet przy założeniu że juz podejmuje
      próby samodzielnego jedzenia, ryzyko zakrztuszenia się brrr....

      Takie małe dziecko jest rzewiście bardzo absorbujące
      (raczkowanie...i zjadanie wszystkiego po drodze..)tak więc autorka
      musi ustalić pewne priorytety, wszystkiego pogodzić się nie da.
      Czyste mieszkanie kosztem wspólnej zabawy z dzieckiem... Poza tym
      obiektywnie należy stwierdzić, że każde dziecko jest inne, są dzieci
      wymagające więcej lub mniej uwagi i nie można tu generalizować.
      Autorka ewidetnie ma problem i ją rozumiem, po prostu nie wyrabia
      się ze wszystkimi obowiązkami i nie chodzi o to by po 19-tej wręczyć
      mężowi odkurzacz, mozna przecież razem posprzątać wieczorem, gdy
      dziecko śpi, zakładając, że do tej 19 pracują przecież oboje.
      Proponuję jeszcze raz szczerą rozmowę, wyjaśnienie mężowi co Cię
      boli i dużo radości z wychowania dzidziusia :)
      • asialub1 Re: do sammotnnej 15.05.08, 15:01
        A jak z twoim mężem? Nie spędza juz całej doby z przerwą na sen u kolegi? Bo
        teraz piszesz, że posiłki jadacie razem a przeciez opisywałas ze po obiedzie jak
        wychodzi to wraca bardzo późno wiec kolacje wspólne chyba odpadaja. Twój post
        był dośc interesujacy bo nawet siłaczka by z kimś takim nie wytrzymała miesiaca
        a gdzie dopiero pięc lat.
        • sammotnna Re: do sammotnnej 15.05.08, 15:05
          razem mam na myśli ja plus dziecko
          • gwiazdeczka0645 Re: do sammotnnej 15.05.08, 19:14
            Sammottna- Przeczytałam teraz Twój post dotyczący nieobecności
            Twojego męża, rzeczywiście macie poważny problem i z całym
            szacunkiem do Ciebie tym bardziej wydaje mi się, że Twoje rady są
            nieodpowiednie. Może rzeczywiście funkcjonuje u Was model samotnej
            matki sprzątającej i wychowującej dziecko, ale to nie znaczy, że tak
            powinno być. Rola mężczyzny nie ogranicza się do zarabiania
            pieniędzy, rodzice wspólnie wychowują dziecko. Życie rodzinne to
            sztuka kompromisu obopólnego i przede wszystkim komunikacji, której
            u Was zabrakło. Nie radźmy więc autorce wątku tylko i wyłącznie
            szukania winy w sobie, jak radzi sammottna i lepszej organizacji
            pracy. Potrzeba tu wypracowania jakiegoś kompromisu, podziału
            obowiązków, dobrej komunikacji, a przede wszystkim czułości i
            zrozumienia ze strony partnera. Jeszcze raz życzę powodzenia.
            • sammotnna Re: do sammotnnej 15.05.08, 20:01
              Witaj
              Uważasz, że powinnam nie dawać rad bo u mnie nie jest ok? Napisałam
              jak ja postrzegam sprawe jak postrzegali ją moi rodzice i cała
              rodzina. Nie spotkałam jeszcze na swojej drodze sytuacji gdzie
              niepracująca a zajmująca się jedynie domem(ja jeszcze studiuje i
              musze się uczyć 2-3h dziennie) kobieta zwala na męża jakiś kawałek
              swoich obowiązków. Nie rozumiem tego i wiem ze moja postawa w tej
              sprawie nie zmieniła by się nawet jesli mój mąż postępował by
              inaczej. Ja na prawde rozumiem że dzieci sa niegrzeczne bo do mnie
              ze względu na dziecko które daje nieżle popalić przychodzi b. mało
              osób i oni to mówią w prost ze to przez to rozumiem również
              ideologie związek partnerski (choć tego nie doświadczam) ale
              siedzenia i za przeproszeniem byczenia się cały dzień z dzieckiem (z
              którym zabawe czy zajmowanie się uważam za przyjemność a nie
              obowiązek) uważam za objaw lenistwa nie jest to tylko moje zdanie
              ale i mojej koleżanki którą zapytałam o tą sprawe a ona ma super
              mężą. Dodam jeszcze że w czasie pisania tego postu wstawałam do
              dziecka 6razy bo siku piciu itp
              • gwiazdeczka0645 Re: do sammotnnej 15.05.08, 21:22
                Nie uważam, że nie powinnaś dawać rad, tylko uważam że są nietrafne.
                A nasze opinie często zależą od schematu obowiązującego w naszych
                domach. Proszę, żebyś nie pisała o autorce wątku jako o "byczącej"
                bo ją obrażasz, każda z nas ma inną kondycję fizyczną, a kłopoty z
                kręgosłupem, brak zrozumienia i depresja może dodatkowo obniżać tę
                kondycję. Porównanie do innych matek lepiej zorganizowanych nic nie
                wniesie. Autorka przecież pisze, że się stara ze wszystkich sił.
                Pomoc ze strony męża to nie zwalanie na niego obowiązków. Małżeństwo
                właśnie na takiej pomocy polega, jak rownież na wsparciu. Poza tym
                nie można spłycać problemu autorki jedynie do problemu sprzątania,
                oni mają problemy przede wszystkim emocjonalne, brak więzi i
                czułości, dlatego tym bardziej radzę szczerą rozmowę, otwarcie na
                partnera i dojście do kompromisu.
              • premeda Re: do sammotnnej 15.05.08, 21:22
                A zwróciłaś może uwagę, że szanowny, ciężko harujacy w pracy,
                małżonek ma ochotę ją rozszarpać, bo zachorowała na kręgosłup? To
                jego trzeba byłoby przestawić w tym związku z myśleniem, a nie
                autorkę postu!
                • sammotnna Re: do sammotnnej 15.05.08, 23:14
                  no tu masz racje sama borykam się z dyskopatią i wiem co znaczy taki
                  ból no to jest nie fair nie zaprzeczam ale w złości człowiek mówi
                  różne rzeczy nie usprawiedliwiam go bo takie zachowanie jest naganne
                  ale moim zdaniem on to widzi tak przychodzi do domu a gary w zlewie
                  mieszkanie nie posprzątane to krew go zalewa (myśli ja haruje jak
                  wół a ona nic nie robi i to dla niego jest niesprawiedliwość bo on
                  swoją pracą nie może się z żoną podzielić) ja rozumiem że kobiety
                  powinny trzymać się razem ale czy tak trudno posprzątać własny dom
                  BEZ WMAWIANIA KOMUŚ ŻE NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK OBOWIĄZKI DOMOWE
                  STRONY NIE PRACUJĄCEJ? wtedy problem się rozwiąże i my zakończymy
                  dykusje o sprzątaniu i poczekamy na to co napisze autorka postu czy
                  odniosło to jakiś skutek czy nie bo jeśli nie to wtedy jeśli ona
                  sobie będzie tego zyczyła postaramy się pomóc.
                  Wiem jak ważne są słowa otuchy na tym forum kiedy w zyciu dzieje się
                  żle i nie ma komu się wyżalić ale moja rada jest taka posprzatać
                  pare dni niech nie będzie miał do czego się przyczepić a jeśli nadal
                  nie bedzie zadowolony zwracam honor i stwierdzam POMYLIŁAM SIĘ i
                  obierzemy inna taktyke
                  ŻYCZE AUTORCE POSTU JAK NAJLEPIEJ POWODZENIA TRZYMAJ SIĘ DZIELNIE
    • sara.pl Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 15.05.08, 15:02
      A zastanawiałaś się może, czy mąż nie ma kogoś?
      Niezaleznie od posprzatnego czy nie mieszkania, zmiana w jego
      zachowaniu po ślubie, jest znacząca. A może myślami jest gdzieś poza
      Wami? I taką postawą wyładowuje swoją frustrację? Tym bardziej, że
      przed ślubem taki nie był. Piszesz, że nie ma go całymi dniami w
      domu, że nie odpowiada mu Twój wygląd, że jest niezadowolony, jak
      wraca do domu, że nie interesuje go spacer z żoną i dzieckiem, że
      już nie mówi Ci, że Cię kocha...
      Niestety, ale chyba powinnaś o tym również pomyśleć.

      Sara
    • m_zonka Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 16.05.08, 08:52
      elizabeth,
      W KWESTII PROBLEMU TECHNICZNEGO:
      jak nie masz jak posprzatać to kup sobie chustę do noszenia dziecka,
      wkładasz malucha, który często tak zasypia, masz dwie wolne ręce i
      nieobciążony kręgosłup. Spokojnie możesz sprzątnąć.

      W KWESTII PROBLEMU PSYCHOLOGICZNEGO:
      uświadom sobie, że nie jesteś sprzątaczką/kucharką/praczką (co nie
      oznacza, że nie masz obowiązków domowych skoro mąż pracuje), ale
      żoną, która robi tyle, ile może i zasługuje na szacunek.

      Powiem ci jak jest u mnie - mam 3 miesięczne dziecko też "tylko"
      siedzę w domu. Nie jestem maniaczką ani wielkiego brudu, ani domu-
      laboratorium. Sprzątam "po kawałku". np. dzis łazienka (jak mały śpi
      w łóżku to myję sanitariaty, jak podłoga, to mały w chuście),
      następnego dnia np. duzy pokój etc. Sprzątnąć całego mieszkania (a
      jest duże), ugotować, pobyc z maluchem, karmić co 2h - nie byłbym w
      stanie. I takim sposobem, co 2-3 dni mam wszystko zrobione (dodam,
      że nie bałaganimy jakoś, łatwo o utrzymanie porządku tylko pies
      zostawia kłaki więc co 2-gi dzien jadę odkurzaczem).
      Nigdy nie zdarzyło mi się, by mi mąz wypomniał, że gary stoją w
      zlewie, nie zdązyłam zrobic obiadu czy cos podobnego - zawsze w
      lodówce coś jest, w zamrażarce mrożonki na "jakby co", wyciąga się i
      je. Rączki ma więc często sam sobie zrobi. Ratuje mnie tez to, ze
      gotuję na parze (czytaj: gotuje się samo, bez stania nad garami i
      pilnowania), duzo makaronów (szybko się robi).
      Nasze życie nie kręci sie wokół obowiązków domowych, taki temat w
      ogóle nie istnieje - my dla siebie jesteśmy wazni, nasz synek.
      pościerane kurze, ilość dań w ogóle nie są sensem życia, nikomu z
      nas nie przyszłoby by się nad tym zastanawiać. Nie wyobrażam sobie
      by mój mąż zachowywal się tak jak Twój - współczuję Ci tego. Kiedys
      byłam związana z podobnym typem, padałam na twarz ze zmęczenia i
      konałam z niedocenienia bo zawsze coś się znalazło nie-tak.
      Perfekcjonizm jest jakąś postacią nerwicy.

      Dostałas wiele cennych rad. Nie bądź ofiarą swojego męża, swojego
      życia bo się zwyczajnie udusisz w tym wszystkim.
    • olimpiaxx Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 16.05.08, 09:52
      To nie jets banalny problem, to jest duzy problem! Szczerze
      powiedziawszy, ze zniosłabym, aby mój mąz mówił mi, ze cos jest
      nieposprzatane. Aktualnie to mąz powi mi własnie po co tyle
      sprzątam, zamiast odpoczywać. (jestem na macierzyńskim)

      Musisz poważnie porozmawiac co go boli wstosunku do Ciebie. Ty
      bedziesz boiwme gnusniała coraz bardziej, jak bedzie to trwałao
      nadal. Pozdrwiam
      • olimpiaxx Re: Może to banalny problem, ale potrzebuję pomoc 16.05.08, 09:55
        przepraszam, za błedy (post powyzej) ale piszez jedną reką, mam
        dziecko na ramieniu.
Pełna wersja