jestem.mama
14.05.08, 10:08
mam z tym ogromny problem, denerwuję się drobiazgami, wpadam w złość
jesli coś nie idzie po mojej mysli..
Ostatnio bardzo niepokoi mnie własne zachowanie wobec 1,5 rocznego
synka. Szkrab celowo wystawia mnie na próbę testując moje reakcje na
negatywne zachowania. Staram się zachowywać spokojnie i stanowczo,
jednak bywają sytuacje, że po prostu.. nie wytrzymuję i wybucham!
Zdarza mi się wtedy potrząsnąć dzieckiem, skrzyczeć go, a nawet dać
klapsa :((
Są to sytuacje tego typu gdy np. przewijam synka, a on wyrywa mi
się, kopie nóżkami i w efekcie on cały, ja i najbliższe otoczenie
jest umazane w kupie :(
Ogromnie żałuję potem, że byłam agresywna wobec dziecka, ale po
prostu puszczają mi nerwy, a nie mogę np. w takim momencie wyjść z
pokoju żeby ochłonąć.
Zawsze staram się małego zabawić przy czynnościach przez niego nie
lubianych np. przewijanie, ubieranie. Czasem jednak on wyczuwa, że
mamie chodzi o to żeby leżał spokojnie i zaczyna brykać ze zdwojoną
siłą.
Mały też notorycznie mnie gryzie i szarpie za włosy. W dodatku moje
prośby i zakazy wypowiadane stanowczym tonem traktuje jak zabawę i
zanosi się śmiechem.
Myśle że jestem fatalną matką. Nie wiem jednak co zrobić żeby
okazywać dziecku więcej cierpliwości. Często też zastanawiam się jak
poradzę sobie z dwójką dzieci, skoro do jednego brakuje mi
wyrozumiałości...Bardzo proszę o pomoc i rady