yrut
29.05.08, 13:37
Witam!
Mojemu synowi bedę starał się za wszelką cenę odradzić pomysł, aby
jego żona niepracowała.......
Jesteśmy po ślubie 10 lat, mamy syna. Prowadzę firmę i od początku
byłem dumny, że mogę zapewnić mojej rodzinie byt na dobrym poziomie.
Ustaliliśmy z żoną, że nie będzie pracowała. Nie byłem za tym, aby
żona latała do pracy na kilka godzin za wynagrodzenie, które ja
zarobię w ciągu 1-2 dni.I to był największy błąd w moim życiu. Zona
najzwyczajniej na swiecie się nudzi i dziczeje z dznia na dzień.
Jest nadopiekuńcza dla syna, zero zainteresowań, hobby itp. Do tego
stała się hipochondryczką - tu szczypie, tam boli, gdzie indziej
uciska.....Wyjście z domu tylko po zakupy i to też po godzinie 12-
tej. Każdy dzień wyglada tak samo - sobota czy poniedziałek: cóż za
różnica ???? Gdyby nie wyprawa syna do szkoły wstawałaby po 11-tej.
Nie wychodzi do ludzi - jedyne wyjście to warzywniak i sklep u
p.stasia. Zupelny brak dbania o siebie. Bo po co - wychodzi tylko do
sklepu.
Proponuję - idź gdzieś do kosmetyczki, fryzjera, na zakupy.....Wręcz
ją wyganiam !!!! I co?? Raz na 2 m-ce zrobi coś ze sobą.......Ja mam
dwa razy więcej kosmetyków niż moja żona !!!!
Wyjście z domu do pracy, biura - DO LUDZI spowodowaloby większą
dbałość o siebie, o swój rozwój.
Patrzę na znajome wracajace z pracy to zazdroszę ich
mążom.........Niestety. Jak chcę pogadać i mówię o swoich
spostrzeżeniach pada krotkie : TO SOBIE ZMIEŃ.
Mam już tego dość.