zapraszanie gości na Dzień Dziecka?

30.05.08, 21:36
Mam dylemat ponieważ przypuszczam że do mojej 5l. córki nie
przyjdzie chrzestny ( mój brat ) z żoną ( przed ślubem przychodził )
nie jesteśmy w żadnym konflikcie, a wiem że dziecku może być
przykro.
Chcemy coś obie przygotować do jedzenia.
Nie chcę się napraszac z zaproszeniem,bo mogą sobie pomyśleć nie
wiadomo co.
Zresztą prawdę mówiąc odkąd się pobrali to córka nie dostała od nich
nic ani pod choinkę, czy na 5 urodziny.
Myślałam że może jak ich zaproszę to zrobi sie im wstyd i da im to
coś do myślenia.
Proszę to bardzo pilne poradźcie.
    • qlerka Re: zapraszanie gości na Dzień Dziecka? 30.05.08, 22:00
      Spróbuj zaprosić. Najlepiej zadzwoń do brata, może przez to poczuje się zobowiązany i zobaczy, że jego osoba dla Twojej córki jest bardzo ważna. Często mężczyźni nie zdają sobie spraw z podstawowych rzeczy, żeniąc się jego żona stała się dla niego wyrocznią i może przestał dostrzegać, że zaniedbuje swoją chrzestnicę. A może przyjdzie, ponieważ będzie mu głupio odmówić. Tak czy siak, myślę, że jak najbardziej warto zadzwonić.
      • monikawet Re: zapraszanie gości na Dzień Dziecka? 30.05.08, 22:56
        A ja myślę,że gdyby brat chciał to by sam się odezwał.Jak go teraz zaprosisz,to
        rad nie rad będzie zmuszony coś kupić bo z "gołą ręką nie wypada" i tym samym
        dasz jemu i jego żonie do zrozumienia,że się czegoś dopominasz.
        Z tego co wiem chrzestny może ,ale nie musi.Dzień dziecka to nie Komunia ani
        Ślub,że wtedy "trzeba się wykazać".Bez przesady.
        Może i dziecku przykro,ale ma przede wszystkim rodziców.A chrzestni gdyby czuli
        potrzebę to by się sami z Wami kontaktowali..
    • deela Re: zapraszanie gości na Dzień Dziecka? 30.05.08, 23:29
      ale chcesz zeby brat cie odwiedzil, czy zeby dzieciakowi prezent przyniosl?
      nie no sory ale zeby chrzesni musieli kupowac prezenty z okazji swiat itp to juz
      czyste wyrachowanie
    • burza4 Re: zapraszanie gości na Dzień Dziecka? 30.05.08, 23:41
      dzień dziecka to żadne wielkie święto, bez przesady. Wystarczy
      obchodzić je w gronie najbliższej rodziny, zapraszanie na ten dzień
      gości trąci interesownością.

      Od chrzesnego dostałam prezent 2 razy w życiu - na komunii i z
      okazji ślubu. Naprawdę da się z tym żyć.
    • kaz-oo Re: zapraszanie gości na Dzień Dziecka? 31.05.08, 08:35
      Putko, trochę dystansu do dziecka i "należnych" mu prezentów;)
      Pomysł zapraszania rodziny z okazji Dnia Dziecka to prosta droga do tworzenia
      barejowskiej "nowej świeckiej tradycji". Jak tak dalej pójdzie to za 10 lat na
      Dzień Dziecka będzie się wynajmować restaurację na 50-cio osobowe przyjęcie i
      kupować solenizantowi quady i komputery. Tylko co wtedy z Pierwszą Komunią?
      Hilton i Ferrari?:)
    • qlerka Re: zapraszanie gości na Dzień Dziecka? 31.05.08, 10:32
      Dziewczyny, chyba trochę przesadzacie, przecież tu nie chodzi o prezent tylko o
      pamięć o dziecku. Tak jak napisała założycielka wątku taka sytuacja miała już
      miejsce przy okazji innych świąt. No chyba, że powiemy dziecku, że ma się
      cieszyć z samej obecności ojca chrzestnego. Nie chodzi tu o kupowanie laptopów
      czy quadów, tylko coś małego co pokaże dziecku, że jest ono dla nas ważne. Niech
      ją zabiorą na wycieczkę do zoo, cokolwiek, najważniejsza jest pamięć. A jak
      będziemy się unosić dumą, jak to my kobiety umiemy najlepiej, to nic dobrego
      poza wzajemną ignorancją z tego nie będzie. Ja uważam, że człowiekiem trzeba
      czasami potrząsnąć, może zejdzie ze swojego piedestału, a ja to nic nie da to
      trudno.
      • anna-sara Re: zapraszanie gości na Dzień Dziecka? 31.05.08, 14:17
        Ja też uważam, że Dzień Dziecka to przede wszystkim święto
        obchodzone w gronie domowym. Przypuszczam, że kiedyś, przed ślubem
        to matka (a babcia dziewczynki) przypominała synowi o jej święcie,
        może nawet kupowała upominek? Teraz mogłaby zrobic to żona ale z tym
        to juz róznie bywa. Oczywiście to bardzo miłe jak chrzestni rodzice
        pamiętają o dziecku ale obowiązku nie mają. Na Dzień Dziecka bym nie
        zapraszała ale zaprosiłabym z okazji urodzin/imienin bo to jest
        prawdziwe święto Twojej córci.
      • vvrotka Re: zapraszanie gości na Dzień Dziecka? 31.05.08, 14:19
        o dziecku maja przede wszystkim pamietać jego rodzice, rodzice chrzestni są w
        drugim planie i są podporą w wychowywaniu i pomocy, więc nie wymagajcie ludzie
        odwiedzania, kupowania prezentów itd., a moze ktoś w dzień dziecka nie ma ochoty
        odwiedzać, a może ma kilkoro chrześniaków... nie amsz większych problemów?
        Jeśli twojej córce jest przykro to tylko dzięki tobie zapewne, mądry rodzic nie
        szuka problemów tam gdzie ich nie ma, bo wychowasz egoistkę w dodatku
        roszczeniową. Dziecko przede wszystkim musi czuc że to rodzice go kochaja i
        dbaja o niego, a nie ciocie i wujki.
      • burza4 Re: zapraszanie gości na Dzień Dziecka? 31.05.08, 16:49
        owszem, miło byłoby gdyby wujek pamiętał o urodzinach i dniu
        dziecka. Ale chodzi o to, że post jest napisany w kontekście, że
        dziecko przeżywa brak życzeń/prezentu.

        tymczasem dziecko nie jest tak interesowne z natury, jest zadowolone
        z tego co dostało, i samo z siebie nie ogląda się, że brakuje mu tu
        jeszcze jednego prezentu od wujka.

        chyba że mu się te oczekiwania wpaja.

        na razie wygląda to tak, jakby mama robiła wszystko, żeby wujkowi
        posłać aluzję i przypomnieć na czym polegają jego "obowiązki".
        Skoro najważniejsza jest pamięć - to należało po prostu o tym
        porozmawiać, a nie pisać o tym, że już dwa razy nawalił z prezentem.

        Nawiasem mówiąc - własnie dlatego wzdragam się na instytucję
        chrzestnych, która u nas sprowadza się do roli świętego Mikołaja.
        • putka2 Re: dziękuję Wszystkim.... 31.05.08, 17:18
          szczególnie za trafione i przyjemne komentarze, ze złośliwymi i
          przekręcającymi moje intencje nie zamierzam polemizować, niech każdy
          sam wychowuje swoje dzieci tak jak uważa, a robienie komuś aluzji
          do złego wychowania to już lekka przesada.
          Ja już wiem co zrobię.
          pozdrawiam
          • vvrotka Re: dziękuję Wszystkim.... 31.05.08, 20:24
            Nie bądź taka pewna siebie, powiedzenie matka wie co dla dziecka najlepsze nie
            zawsze sie sprawdza. Dlaczego uważasz, ze ktos jest złośliwy, tylko dlatego, że
            naświetla problem którego ty byc może nie widzisz, poczułas się urażona?? Jeśli
            dziecku matka nie bezie sugerowała że wujek powinien przyjechać z prezentem to
            jesli tak nie będzie faktycznie może jej być przykro, więc wniosek jest bardoz
            prosty.

            Mądry człowiek sie nie obraża, tylko wyciąga wnioski ze wszystkiego.
          • monikawet Re: dziękuję Wszystkim.... 01.06.08, 12:29
            putka2 napisał:

            > szczególnie za trafione i przyjemne komentarze, ze złośliwymi i
            > przekręcającymi moje intencje nie zamierzam polemizować, niech
            każdy
            > sam wychowuje swoje dzieci tak jak uważa, a robienie komuś aluzji
            > do złego wychowania to już lekka przesada.
            > Ja już wiem co zrobię.
            > pozdrawiam

            Po co w takim razi zawracać ludziom głowę i prosić o radę...?
            Wychowuj swoje dziecko jak uważasz ,a jeśli nie interesują Cię rady
            i pomysły innych to nie proś o opinię...Zdaje się ,że nie usłyszałaś
            tego co chciałaś..-:)
    • anna-sara Re: zapraszanie gości na Dzień Dziecka? 31.05.08, 21:48
      >Proszę to bardzo pilne poradźcie.<

      No to poradziłyśmy...
      • matylda.32 Re: zapraszanie gości na Dzień Dziecka? 02.06.08, 10:34
        Witam
        Tak się składa że samam jestem Matką Chrzestną o której się oczekuje
        prezentów z każdej nadażającej się okazji. jak mądrze ktos napisał
        wczesniej Dziecko nie rodzi się z postawa roszczeniową, tylko to
        rodzic dziecku wpaja takie podejście do tematu. U mnie takie
        natarczywe zapraszanie doprowadziło do tego, że poprostu przestałam
        tę rodzinę odwiedzać. Bo skoro z okazji świąt np; Bożonarodzeniowych
        nikt nas nie zaprasza (prezent dany wcześniej z okazji mikołaja),
        ale już w marcu jak sa urodziny to zaproszenie oczywiście jest dane
        i potem jeszcze teklefonicznie lub osobiście wałkowane czy aby
        napewno przyjdziemy, to soryyy. Dodam tylko że to bardzo bliska
        rodzina. Ja sama mam dwóję dzieci i jak moje córki obchodzą urodziny
        to świętujemy je w gronie rodzinnym, tzn rodzice i dziecko,
        rodzeństwo, a chrzestni wiedzą kiedy się dziecko urodziło i jak będą
        sobie życzyli odwiedzin to wiedzą gdzie mieszkamy.
        Zadziwia mnie postępowanie założycielki postu....
        • kicia031 Re: zapraszanie gości na Dzień Dziecka? 02.06.08, 11:28
          Bo skoro z okazji świąt np; Bożonarodzeniowych
          > nikt nas nie zaprasza (prezent dany wcześniej z okazji mikołaja),
          > ale już w marcu jak sa urodziny to zaproszenie oczywiście jest
          dane
          > i potem jeszcze teklefonicznie lub osobiście wałkowane czy aby
          > napewno przyjdziemy, to soryyy.

          Sorryyyyy to jest twoja postawa, zapraszaja cie na urodziny dziecka,
          a ty widzisz w tym roszczeniowosc? Urodziny w gronie rodzice +
          dziecko + rodzenstwo to powiedzialabym minimalistyczne podejscie do
          tematu, taki zestaw towarzyski dziecko ma na codzien, a gdzie
          dzadkowie, kuzyni w zblizonym wieku no i przyjaciele dziecka? O ile
          jest dosc normalne, ze Boze narodzenie spedza sie w gronie scisle
          rodzinnym, to urodziny z cala pewnoscia nie. Skoro nie zapraszasz
          gosci, to skad maja wiedziec, na ktora maja przyjsc? Jak dla mnie to
          totalny brak wychowania - ja bym bez zaproszenia nie przyszla, bo w
          ogole nie mam zwyczaju sie do nikogo pakowac bez zaproszenia.
        • bea53 Re: zapraszanie gości na Dzień Dziecka? 02.06.08, 12:09
          No dobrze to jak widzisz swoja role w zyciu dziecka jako chrzestna, skoro ani
          urodziny ani dzien dziecka to nie czas zeby byc z dzieckiem czy zloyzc zyczenia
          to kiedy i jak brac czynny udzial w zyciu dziecka??
          Czy prezent jest najwazniejszy>? nie ale mozna zaprosic dziecko do siebie, wziac
          do zoo a raz na jakis czas chyba mozna dac prezent i byc z dzieckiem.

          Ja akurat mam takich chrzestnych co sie nie angazuja i musze przynac ze jest mi
          przykro rozniez uwazam ze raz na rok mozna jakos specjalnie sie postarac dla
          dziecka i wyjsc z jakakolwiek inicjatywa, a dopoki ja nie zparoszę chrzestnej
          czy chrzestnego do siebie to nie pałaja zainteresowaniem.tym bardziej ze od
          poczatku wychowuje dziecko sama.


          Duze oczekiwania wobec chrzestnych na pewno koncza sie tak ze coraz trudniej
          cnalezc chrzesntego bo kazdy oczekuje prezentow..znam takie przypadki ze ktos
          nie mogl znalezc osoby do podania do chrztu..
          • sammotnna Re: zapraszanie gości na Dzień Dziecka? 02.06.08, 16:06
            ja do niedawna miałam rówież taką sytuacje ze oczekiwał od rodziców
            chrzestnych jakiegoś prezentu na urodziny świeta itp aż w końcu los
            spłatał mi figla bo mój mąż został jakis czas temu chrzestnym i jak
            daliśmy złoty gruby łańcuszek za 400zł to było mało i się krzywo
            patrzyli a teraz to normalnie w świecie dzwonią i mowią żebyśmy
            wpadli a i coś przynieśli bo małemu kończą sie pieluchy nie ma
            spodenek tak ostentacyjnie!!!! sami maja podobne fundusze jak my i
            nic im nie brakuje ale mam juz tego dość to nie rodzina a znajomi
            zmienili sie strasznie chyba coś mnie pokarało za to ze ja tak
            krzywo patrzyłam jak chrzesni przychodzili z pustymi rękami... teraz
            wiem że nie powinnam wymagać każdy ma swój rozum
          • burza4 Re: zapraszanie gości na Dzień Dziecka? 02.06.08, 16:37
            no to postaw się w sytuacji chrzestnego z łapanki, bo jak wiesz -
            pokutuje u nas zwyczaj, że takiej prośbie się nie odmawia.

            Sama mam 2 "przypadkowych" chrześniaków z lat młodzieńczych (bo
            wtedy nie śmiałam odmówić "zaszczytowi"), z którymi nic mnie nie
            łączy i niestety niespecjalnie widzę sens udawać zainteresowania
            kimś, kto jest mi zupełnie obcy.
    • dreamo Autorko wątku ale na Ciebiwe naskoczyły 02.06.08, 18:01
      To pewnie żonki takich braci ;) Wygląda na to, że lepiej dasz sobie
      spokój i nie przypominaj bratu o jego obowiązkach. Niektóre osoby
      uważają chyba, że brat to już nie jest rodzina. Najlepiej więc
      kontaktować się dwa razy do roku - w Święta - wtedy nikt nie uzna
      Cię za interesowną. Pozdrawiam :)
      • putka2 Re: 02.06.08, 19:10
        Dzięki dreamo.
        Nie chcę ludziom podnosić ciśnienie dlatego juz więcej nie zadam
        żadnego pytania na tym forum, bo tu jeden mądrzejszy od drugiego i
        każdy każdego poucza.
        Sama mam 2 chrześniaków i parę razy do roku robię im prezenty
        i jeszcze nie zbankrutowałam, a jak się spotykamy poza jakimiś
        uroczystościami to zamiast np. czekolady lub kinder niespodzianki
        kupuję w sklepie po 2 lub 4 zł.np skakankę z licznikiem, grę
        i dziecko jest zachwycone.
        Moje drogie mi nie chodziło o drogie prezenty, ale o pamięć, bo ja
        też nic nie dostawałam od chrzestnych i pamiętam jakie to było
        przykre.
        Nie zdziwię się jak teraz ktoś przekręci i okrzyknie mnie dziadówką,
        która kupuje drobiazg za 2 zł. ale to juz nie moja sprawa.
        Dziękuję wszystkim za komentarze i pozdrawiam
        • vvrotka Re: 02.06.08, 22:29
          Czy to aż tak ważne, żeby ktos jeszcze oprócz rodziców pamiętał o dziecku??

          Rodzice chrzestni tez mają swoje życie i zapewne dzieci, do tego kościół jako
          obowiązki chrzestny przedstawia, modlitwę za dziecko, pomoc w chrześcijańskim
          jego wychowaniu, w razie nie wypełniania obowiązków chrześcijańskich przez
          rodziców zwracają im uwagę.

          Daj dziecku poczucie bezpieczeństwa i miłości, to nie będze oczekiwało, że inni
          będą o nich musieli pamiętać.
          • bea53 Re: 03.06.08, 09:20
            a zamiast oglądac na Wspolnej czy inne jakies tam seriale i siedziec w necie
            jakbys wziela chrzesniaka na spacer ty czy kto inny to korona by Ci z glowy
            spadła, rodzice i rodzice..
            Czy to zle jak wokół dziecka jest więcej kochających ludzi, sieć neuronowa sie
            lepiej rozwija! Chyba ze lekarz zalecil mniej bodzcow i monotonne srodowisko
            rodzice i rodzice bo ADHD
            Nie wszystko sprowadza sie do kasy ale jak napisala autorka do pamięci.
            moze nasze konsupmcyjne społeczenstwo bycie chrzestnym traktuje jako kolejny
            niewygodny obowiazek a nie jak mozliwosc dania komus czastki siebie i
            przekazania poglądów tez swoich..
            • vvrotka Re: 03.06.08, 09:26
              Nic na siłę, wyobraź sobie że teraz takie czasy są, widzę wśród znajomych, ze
              nie mają kiedy bawić się i poświęcić swoim dzieciakom, a ja mam wymagać żeby się
              o moje martwili. Wiem, że jeśli poproszę o radę, czy pomoc (niekoniecznie
              materialną) to sie nie zawiodę, ale nie zmuszam nikogo, żeby pamiętał o moim
              dziecku bo ma swoich rodziców.
              • bea53 Re: 03.06.08, 09:34
                Raz na rok zeby ekstra wziac dzieciak gdzies i się zobaczyc to naprawde
                wyrzeczenie, to wez swoje dzieci i chrzesniaka.
                Wiesz jedni maja rodzicow inni nie mają a inni maja i tez z tym roznie jest.
                Takie malomiasteczkowe moje Twoje, niech sie martwią inni.
                • vvrotka Re: 03.06.08, 11:48
                  Wiesz co, ok nie neguje można zabrać gdzieś raz na rok, ale temat postu był
                  inny, zauważ.
                  Abstrahując od tematu postu powiem tak, Zdarza się tez, że jak się dzieckiem
                  interesujesz to jest odebrane nie zawsze pozytywnie. Moja siostra kupowała
                  swojemu chrześniakowi jak do nich zagladała spontanicznie, zawsze jakis
                  drobiazg, nigdy nie były to słodycze, po czym mamusia owego dziecka
                  zasugerowała, że on sie samochodzikiem, książką cieszy 5 minut, a słodycze
                  bardzo lubi i oni mu kupują często. Na co moja siostra skoro wy mu kupujecie to
                  ja dla odmiany nie, i dodała, ze nie zdrowo tak dziecko słodyczami podkarmiać (4
                  latka). Dostała odpowiedz, żeby się nie mądrowała bo oni wiedza jak wychowywać
                  własne dziecko, że nie chce dziecku zorbić przyjemności i żeby sie lepiej
                  własnymi dziećmi zajęła ... co zrobiła dosłownie, nie ma odwiedzin skończyły sie
                  ...
                  zmierzam do tego, ze czasami oczekiwania wobec chrzestnych rodziców są nie
                  skorelowane z rodzicami, jedni to powiedzą inni nie.
        • kawka74 Re: 03.06.08, 23:23
          Problemy tego rodzaju często bywają pokłosiem bezmyślnego wyboru chrzestnego;
          zamiast postawić na osobę, po której można spodziewać się elementarnego
          zainteresowania, także w kwestii wiary, stawia się albo na najgrubszy portfel,
          albo na jakieś niejasne rodzinne konotacje i kombinacje, typu 'weź syna cioci
          Józi, bo się ciocia obrazi'. Oczywiście wiadomo, że ludzie się zmieniają, co też
          należy wziąć pod uwagę.
          Nie wiem, jak jest u Ciebie, ale po chrzestnych można oczekiwać przede wszystkim
          właśnie zainteresowania, prezenty są drugorzędne. Fajnie, że kupujesz swoim
          chrześniakom różne rzeczy, choćby i drobiazgi, ale moim zdaniem nie na tym
          polega rola chrzestnego, sprowadzonego do funkcji Świętego Mikołaja, względnie
          zajączka wielkanocnego.
          W ogóle gdzieś umyka w tym wszystkim zasadnicza rola chrzestnych czyli
          wspomaganie rodziców w wychowaniu w wierze, ale tego już chyba nie ma co oczekiwać.
Pełna wersja