Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku?

03.06.08, 21:12
Od niedawna mam bardzo poważny problem. 7 lat temu byłam związana z
mężczyzną, związek trwał 2 lata i była to czysta namiętość. Po 2 latach
związku urodził się mój synek, który był owocem tego związku. Tatuś okazał się
niedojrzałym dupkiem i zostałam z synkiem sama. Jednak poznałam kogoś,faceta
który mnie pokochał mnie i mojego synka. Minęło 5 lat jestem już
mężatką,szczęśliwą, synek odchowany a tu nagle pojawia się tatuś i żąda
kontaktu z synem! Po ciąganiu się po sądach i wielu rozmowach z adwokatem
doszłam do wniosku,że sprawy nie wygram, bo prawo jest po stronie ojca nie
zależnie od tego czy poszedł w sina dal czy nie poszedł. Największy problem
mam z tym,że kompletnie nie wiem co mam powiedzieć synkowi? że wujek
przyjechał i chce go na lody zabrać czy co? w ogole sobie tego nie wyobrażam
jak mam rozpocząć rozmowę z dzieckiem nie muszę chyba pisać,że synek
kompletnie nie ma pojęcia o istnieniu swojego bilogicznego ojca. Jeśli ktoś z
was miał podobne doświadczenia to proszę was o jakąś mądrą radę, może ktoś
przeżył ten koszmar który ja teraz przyzywam? Jak myslicie czy tutaj jest
potrzebna wizyta u pani psycholog?
    • verdana Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 04.06.08, 09:44
      Bo jak się oklamuje dziecko to takie sa skutki..
      Trzeba powiedzieć dziecku prawdę - ze ma innego "biologicznego"
      ojca, który go kocha i chce go widywać, ze tata, który go wychowuje,
      też go kocha - więc w rezultacie ma szczęście, o jednego ojca więcej
      niż inni.
      Oczywiscie, dziecko może sie przejąć, ze człowiek, ktorego uwazał za
      ojca nie jest jego ojcem - ale może to też uznać za zupełnie
      normalne, jest jeszcze mały.
      • amelkalexi Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 04.06.08, 12:07
        Verdana, bardzo to upraszczasz... To 5-ciolatek a nie 15-stolatek i
        nie tak prosto to wytlumaczyc:-(
        Poza tym, jesli powie, ze tatus biologiczny (czytaj: dawca spermy i
        gnojek ) go kocha...to dopiero bedzie klamstwo!!! Gdzie on byl do
        tej pory??? Dziewczyna ulozyla sobie zycie, inny podjal sie
        wychowania malego, tworza udana rodzine, wiec pojawia sie taki
        skubaniec-egoista, ktory w ogole nie ma na mysli dobra dziecka!!!!
        Pewnie chodzi mu o to, zeby troche namieszac, bo pewnie jemu sie nie
        ulozylo....
    • kicia031 Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 04.06.08, 09:56
      A po co oklamywalas dziecko?
      • czekoladaaaa a co miałam zrobić? 04.06.08, 18:43
        a co Ty bys zrobiła na moim miejscu? Ty pewnie od dnia narodzin dziecka
        przygotowywałabyś go że kiedyś nadejdzie piekny dzień i tatuś sobie o nim
        przypomni...
    • amelkalexi Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 04.06.08, 12:16
      Wnioskuje, ze nie byliscie malzenstwem. Jaki status prawny ma...ten
      lobuz??? Czy ma prawa rodzicielskie?? Nie bardzo wiem, jak to jest w
      Polsce, ale w Niemczech facet, ktory nie jest mezem, nie ma zadnych
      praw do dziecka... Prawa rodzicielkie ma tylko ta samotna matka. No
      i czy w sadzie nie liczy sie fakt, ze przez 5 lat on w ogole nie
      kontaktowal sie z malym??? A alimenty?? Placi?? Napisz cos wiecej na
      ten temat.

      >w ogole sobie tego nie wyobrażam jak mam rozpocząć rozmowę z
      dzieckiem

      Trudno wytlumaczyc tak malemu dziecku, ze ten, ktory kocha nie jest
      ojcem... za to ten, ktory nie kocha...nim jest:-(
      Zarzuca Ci sie klamstwo... tylko ja bym tego nie nazwala
      klamstwem... i chyba sama czekalabym z ujawnianiem takich faktow, az
      dziecko bedzie starsze i rozumne. Szkoda tylko, ze taki nicpon
      zadecydowal inaczej i "wchodzi" w nieswoje zycie.
      • verdana Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 04.06.08, 12:32
        No własnie - czekacie, a potem trzeba wyjasniać dziecku, ze bylo
        okłamywane przez cale otoczenie. I to dopiero wplywa na dziecko
        destrukcyjnie, znacznie bardziej niż pojawienie sie nowego taty.
        • vickydt Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 13.06.08, 12:20
          dziecko ma 5 lat i tatusia nie widzialo do tej pory. Kiedy Twoim zdaniem
          dziewczyna miala gadac dziecku o takich abstrakcjach jak nieistniejacy tatus?
          Czy np 3 latkowi opowiadac, ze jego tatus objawil sie w postaci spermy?
          --
          Jeżeli mijasz się z prawdą, to jej się przynajmniej ukłoń!
          • m_zonka Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 13.06.08, 12:27
            vickydt napisała:

            > dziecko ma 5 lat i tatusia nie widzialo do tej pory. Kiedy Twoim
            zdaniem
            > dziewczyna miala gadac dziecku o takich abstrakcjach jak
            nieistniejacy tatus?
            > Czy np 3 latkowi opowiadac, ze jego tatus objawil sie w postaci
            spermy?

            Poczytaj dokładnie cały wątek.
            • vickydt Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 13.06.08, 12:36
              poczytalam. P podobnie jak beę wkurza mnie nalot na matkę a przejscie do
              porządku dziennego nad sk...nem. Nie powiedziala to juz sie do przeszlosci nie
              przeskoczy, teraz mądre wyjscie, by chronic dziecko, ktore chyba juz autorka
              sama wymyslila.
              --
              Jeżeli mijasz się z prawdą, to jej się przynajmniej ukłoń!
      • czekoladaaaa Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 04.06.08, 18:57
        Nie,nie byliśmy małżeństwem ale tutaj w Polsce to nie nic do rzeczy. Jego status
        prawny jest taki,że jest biologicznym ojcem dziecka i ma prawo domagać się
        kontaktów. Na szczęście sąd nie przyznał mu władzy rodzicielskiej,z uwagi na tak
        długą nieobecność w życiu dziecka, ale też zapowiedział mu,że jesli się wykaże
        to w przyszłości może się to zmienić.Nazwisko mały też ma moje, ja sama po
        ślubie przyjęłam dwuczłonowe właśnie ze względu na synka.

        Ja doskonale zdawałam sobie sprawę z tego,że czeka mnie z synem bardzo szczera i
        długa rozmowa, nigdy nie miałam zamiaru nic przed nim ukrywać, nie myślałam
        tylko,że będę to musiała robić tak szybko.
        Wcale nie uważam,że go okłamuje,dziecko nie pamięta ojca,nie zna go, on nawet
        nigdy nie pytał o niego bo po prostu nie pamięta.
        • m_zonka Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 05.06.08, 11:17
          Wcale nie uważam,że go okłamuje,dziecko nie pamięta ojca,nie zna
          go, on nawet
          > nigdy nie pytał o niego bo po prostu nie pamięta.


          Może intelekt nie pamieta, ale emocje pamiętaja bo rzecz i tak
          wisiała od dawna w powietrzu, wszyscy wokół wiedzieli, co dziecko
          siła rzeczy w sobie nosi choc na zewnatrz może tego nie widać.

          To jest klamstwo i okrucieństwo. To jest pozbawianie wiedzy o
          korzeniach, wyrwanie częsci osobowości. To jest pozbawianie
          tożsamości i wiedzy o sobie samym, o tym kim jestem i skąd się
          wziąłem. To, czytatuś gnojek czy nie - to jest drugorzedne. Każdy
          czlowiek ma elementarne prawo do wiedzy o swoich korzeniach. Gdyby
          było inaczej, to pierwsi potomkowie zrodzeni z anonimowych dawców
          spermy we Francji czy Stanach nie leżeliby dzis masowo na kozetkach
          u psychiatrów w związku z problemem własnej tożsamości i na masową
          skalę nie łączyliby się w Stowarzyszenia naciskające na rządy tych
          państw o prawne usankcjonowanie mozliwości wglądu w swoje "bankowo-
          spermowe" pochodzenie. Gdyby było inaczej, prawo np. w Holandii nie
          mówiłoby rodzicom adopcyjnym o OBOWIĄZKU informowania dzieci o ich
          bioliogicznych korzeniach. Byłoby inaczej gdyby faktycznie taka
          postawa nie wpływała destrukcyjnie na cżłowieka (w tym na małego
          człowieka), o czym pisała Verdana, a fakty mówia o tym, że wpływa.

          W "dobre intencje" takich postaw wierzono 30 lat temu "w porywach",
          a Ty masz 5 letnie dziecko więc raczej nie jestes z tamtego
          pokolenia.

          Mój tatus to też skurczybyk, który olał moja matkę, mnie i moje
          rodzeństwo. Ale przynajmniej wiem kim jestem bo wiem, kim i jaki
          jest mój ojciec. Skurczybyk - skąd inąd. Nikt mi nie zabrał prawa do
          wiedzy o trudnych korzeniach.

          Sorry ale wylała ze mnie zlość na taka bezmyślność i głupotę.
          • magi731 Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 05.06.08, 14:09
            A kiedy miała to temu dziecku powiedzieć. Jak miał 3 latka, czy 2 a
            może jak miał roczek. I co miała powiedzić. Że jast gdzieś jakiś
            inny tata, ale go nie chce znać. I ile razy mu o tym przypominąc
            żeby nie zapomniał że ma innego tatę. Codziennie przed snem. Gdyby
            on jeszcze był wart przypominania. Szkoda że go wogóle uznała za
            ojca biologicznego. M_zonka głowa do góry, mam nadzieję że wszystko
            się ułoży i "tatuś" nie będzie Wam się za bardzo wpierniczał w
            życie. Pozdrawiam.
    • monia76 Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 04.06.08, 14:20
      na nic juz nie czekac tylko powiedziec dziecku prawde. ona i tak
      wyjdzie na jaw, lepiej teraz, kiedy synek jest maly. nie ma sposobu
      na unikniecie trudnych chwil dla dziecka.
      moze wymysl jakas bajke z udzialem ulubionych bohaterow synka i
      opowiedz mu ja? nie nastawiaj tylko dziecka zle do biologicznego
      ojca, bo to sie obroci przeciwko Twojemu dziecku.
      sytuacja jest bardzo trudna, ale do rozwiazania. musisz tylko byc
      uczciwa wobec synka i koncentrowac sie na jego dobru.
      • czekoladaaaa Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 04.06.08, 19:02
        myślałam podobnie, że powiem synkowi,że nie mówiłam mu wczesniej o kimś bo tej
        osoby nie było ,bo była gdzieś daleko ale teraz wróciła i chciałaby go poznać i
        się pobawić z nim albo iść na lody i,że pojde z nim a jak się spyta kto to,to
        wtedy powiem ,że jego tato nic lepszego mi do głowy nie przychodzi;/
        • monia76 Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 05.06.08, 11:20
          a jak nie spyta? nadal bedziecie to ukrywac?
        • amelkalexi Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 05.06.08, 11:23
          Bo co ma Ci przyjsc do glowy?? Zeby maly potrafil juz zrozumiec
          zawilosci rodzinne, to moznaby mu wytlumaczyc. Jednak w tym wypadku
          bedzie mial tylko matlik w glowie. Ale powiedziec musisz:-(
          Najgorsze jest to, ze jak juz sie pieklo rozpeta, to nie wiadomo,
          jak dlugo "kochajacy" tatus zechce utrzymywac kontakty. Ehhh
          mezczyzni (niektorzy).
          Trzymam kciuki.
        • zofijkamyjka Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 10.06.08, 21:06
          Witam, jestem matka adopcyjną i powiem Ci co zalecaja psychologowie
          odnosnie informowania dziecka o jego korzeniach.
          Dziecko ma prawo do poznania swoich prawdziwych korzeni, rodzice nie
          powinni tego ukrywać. Nie jest to łatwe i dlatego trzeba to zrobic
          jak najszybciej, nawet jak maluch niewiele jeszcze rozumie. Wtedy
          dziecko przyjmie wszystko naturalnie. Nie nalezy czekac na
          żaden "magiczny" moment aby dziecku powiedziec prawdę. Pieciolatek
          juz wiele rozumie, nie zwlekaj- porozmawiaj stosownie do wieku
          dziecka. W żadnym wypadku nie przemyć dziecku swojej opinii o jego
          biologicznym ojcu /chociazby była najgorsza/ - to jego biologiczny
          ojciec i dziecko jest jego częścią.
          Powodzenia !!
    • bea53 Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 05.06.08, 12:15
      Tylko kobieta potrafi dokopac tak drugiej kobiecie, gdy ta prosi o pomoc.
      Ona nie prosiła o oceny, zachowala sie odpowiedzialnie zajmowała sie dzieckiem
      stworzyla rodzine a tutaj oceny "cynizm" wyrwanie z korzeni"
      Moze taka postawa nie była najlepsza ( nie mowienie prawdy) ale nie każdy ma
      wiedze psychologiczna co jest lepsze,powiedzenie ze tatus to nie tatus a
      prawdziwy tatus to ma go gdzies i jak to powiedziec.


      Jakoś nie posypały się gromy na tatusia tylko obeznane psycholozki forumowe
      zjechaly matke bo zrobiła nie to co trzeba.

      JAsne moze zrobila nie to co trzeba i porownywanie ze jest to gorsze niz teraz
      pojawienie sie taty ..no tak po prostu tatus aniołek nic nie namieszal pojawuil
      sie marnotrawny ano co, ale matka to dobiero kanalia nie?
      Jakoś troche panie staje to troche na głowie.


      • m_zonka Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 05.06.08, 12:59
        > Moze taka postawa nie była najlepsza ( nie mowienie prawdy) ale
        nie każdy ma
        > wiedze psychologiczna co jest lepsze,powiedzenie ze tatus to nie
        tatus a
        > prawdziwy tatus to ma go gdzies i jak to powiedziec.


        Nie każdy ma i to fakt. Ale każdy - jeśli nie wiedzę - to
        przynajmniej ma instynkt, który powinien podpowiadać co jest dobre a
        co złe. Na mocy takiego instynktu wystarczy postawic sobie proste
        pytanie: "czy ja chciałabym nie wiedzieć kto jest moim ojcem" i
        uczciwie sobie na nie odpowiedzieć. Każdy posiada rozum i w wyniku
        uzywania tego rozumu powinien przewidzieć że taka sytuacja może się
        pojawić. Każdy posiada także telewizor, internet, dostęp do książek
        i czasopism, z których można sie dowiedzieć przynajmniej po części,
        co z takim fantem zrobic albo jak mu zaradzić. To akurat jest
        kwestią rozumu, własnej woli i dobrych chęci. A tu niestety pojawiło
        się zmiatanie problemu pod dywan, udajemy, ze wszystko cacy. I
        akurat posiadanie wiedzy psychologicznej nie ma tu nic do rzeczy. O
        tym, że "kłamstwo ma krótkie nogi" mówi już mądrośc ludowa
        przynależna niekoniecznie ludziom "oczytanym" i "wykształciuchom".

        Dzis mamy taką wiedzę na wyciągnięcie ręki. Wystarczy POMYSLEĆ I
        CHCIEĆ sięgnąć. Nic więcej.
        • bea53 Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 05.06.08, 13:16
          No jasne madrośc ludowa, mnie zdumiewa fakt z jaka zajadloscia krytykujecie
          kobietę a jak kazdy przechodzi nad porządkiem dziennym co do zachowania faceta.
          Po prostu mądrość ludowa mówi że kobieta obarczamy winą i po niej jezdzimy a
          błedy pietnujemy w dwójnasob.
          "Kobieto ty wietrzna istoto" a fecet jak sie pojawi z problemem
          albo i zrobi problem to i tak jakos go wytłumaczymy a i znajda sie panie co
          przytula i zagospodaruje nieuzytek

          • kicia031 Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 05.06.08, 14:02
            To ,ze biologiczny jest odpadem atomowym kwalifikujacym sie do
            odstrzalu sanitarnego to fakt, o ktorym w ogole nie warto pisac, bo
            jest tak oczywisty jak codzienny wschod i zachod slonca.

            Po prostu jest nieodpowiedzialnoscia ukrywanie przed dzieckiem
            prawdy o jego pochodzeniu - niezaleznie od tego, czy biologuczny sie
            objawi czy nie i po ilu latach. Dziecko powinno wiedziec, ze maz
            mamy nie jest jego bbiologicznym ojcem, moze natomiast wiedziec, ze
            jest tata z wyboru i ze to wazniejsze niz biologia...
            A skoro jest okazja, to trzeba sprawy jak najszybciej wyprostowac
            dzieci pzryjmuja taka wiedzae bezproblemowo, jest jest podana jako
            stan naturalny. Moj mlodszak wie, ze babelek ma innego tate, a Mala
            ma inna mame, z ktora mieszka - nie wartosciuje tego - ot, po prostu
            tak jest w naszej rodzinie. i tyle.
        • bea53 racjonalizacja 05.06.08, 13:19
          M-zonka to sie nazywa racjonalizacja
          Dokopalam bo nie wypelniala ludowej mądrosci. Nalezalo sie
        • amelkalexi Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 06.06.08, 11:23
          >wystarczy postawic sobie proste pytanie: "czy ja chciałabym nie
          wiedzieć kto jest moim ojcem" i uczciwie sobie na nie odpowiedzieć

          To zwykle czepianie sie... to dziecko ma 5lat!!!!!!!! a nie 10 czy
          15... i nie stawia jeszcze pytan, kto byl dawca spermy, bo go to nie
          interesuje. To dziecko ma kochajacego ojca, wiec swiat jest w
          porzadku. Tylko ze teraz taki zwyrodnialy k....as (ktory powinien na
          krzaki wylewac, bo jest nieodpowiedzialnym egoista!!!) wali sie z
          brudnymi buciorami w ulozony swiat maluszka. Takiego powinni
          zlinczowac!!!
          • m_zonka Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 06.06.08, 13:49
            To dziecko ma kochajacego ojca, wiec swiat jest w
            > porzadku. Tylko ze teraz taki zwyrodnialy k....as (ktory powinien
            na
            > krzaki wylewac, bo jest nieodpowiedzialnym egoista!!!) wali sie z
            > brudnymi buciorami w ulozony swiat maluszka. Takiego powinni
            > zlinczowac!!!


            To nie jest świat "w porządku" ani "ułozony". To pozory "świata w
            porządku". Super, że znalazł się ktoś, kto pokochał chhłopca jak
            własnego syna. Ale mama wiedziała, że biologiczny dał nogę, co nie
            znaczy, że na zawsze. Należało wkalkulowac w swoje życie i w zycie
            dziecka, że ów pan się może pojawić ni z gruszki ni z pietruszki.
            Myślenie, oczekiwanie że się nie pojawi to "poddywanizm polski" .Nie
            widac na zewnątrz = znaczy nie ma, nie istnieje. Tyle w kwestii
            praktycznej.

            Kwestia uczciwości to kwestia moralna. Nie ma co tego tematu
            rozwijać.

            Co do stawiania pytań, to 5-latek już zadaje pytania. Nie pyta może
            o dawcę spermy ale pyta, skąd sie wziął, w jaki sposób przyszedł na
            świat, może pozwalać sobie na komentarze z życia wzięte np. że mama
            kolegi nie mieszka juz z jego tata ale z innym panem. Dziecko widzi
            np. na ulicy kobiety w ciąży. Jeśli jeszcze o takich sprawach nie
            mówi, to należy przewidzieć, że niebawem zacznie. I to są okazje do
            DAWDKOWANIA informacji na temat jego pochodzenia i korzeni. Do
            komentowania w odniesieniu do niego samego. Dawkowania na miarę jego
            możliwości rozumienia. Można skorzystać z wszechobecnych bajek
            terapeutycznych, mozna samemu taka bajkę wymyslec albo o to kogos
            poposić. Myślenie, ze pięciolatek nie pyta, nie dedukuje dlatego, ze
            jest "tylko" 5latkiem jest błędne.

            Zdumiewa mnie po prostu fakt, że osoba z pokolenia 30-latków w roku
            2008 dokonuje takiego wyboru - niemówienia dziecku o tak istotniej
            dla niego sprawie. O tym, że o takich rzeczach mówi sie dziecku od
            małego na miare jego mozliwości intelektualnych i emocjonalnych,
            wiedzą wszyscy mądrzy tego świata. Być może usprawiedliwieniem na
            taką decyzje byłaby jakas "średnia społeczna", jednak wystarczy
            poczytac inne watki młodych kobiet, matem maleńkich dzieci, które
            układają sobie relacje z ex- męzami oraz nowymi partnerami, by
            pokusic sie o wniosek, że nie okłamują one swoich dzieci i od
            początku poszukują sposobów by z dziećmi o tym rozmawiać chocby
            dlatego, że takie informacje przyjmuja one w spoób naturalny, nie
            jest to nic szokującego i niebezpiecznego dla dziecka, ot, norma, w
            której wyrasta. Postawa autorki wątku niestety wydaje mi się głupotą
            i egoizmem oraz wygodnictwem - cos jest trudne to omijam to szerokim
            łukiem. a wszystko w imie "dobra dziecka". bardziej tu widze
            subiektywne poczucie dobrostanu autorki niz synka. I niestety mnie
            to oburza (sorry). Az chce mi się powiedzieć: naważyłas piwa to pij.
            Na szczęście to stosunkowo "małe piwo" bo i dziecko jest małe.

            Co bym zrobiła? Dogadałabym się z biologicznym ojcem starając się
            schowac dawne urazy do kieszeni dla dobra dziecka po to by ten
            kontakt stopniować. I powoli bym przygotowywała dziecko na takie
            spotkanie poprzez rozmowy adekwatne do jego wieku i możliwości. może
            przydałby sie mediator czy doradca rodzinny. Bo to delikatna sprawa
            i nie powinna zachwiac poczuciem bezpieczeństwa malucha.

            Byle nie pić beczki piwa gdy "zyczliwi" chłopcu doniosa np. w wieku
            lat 15-stu.
            • bea53 Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 06.06.08, 14:00
              Wiesz " nie było Ciebie tyle lat myślalam ze nie wrocisz juz, poukładałam sobie
              świat"
              itd jasne probowac rozmawiwac z bio po czyms takim, po prostu bio wraca bo sobie
              przypomnial a teraz bedziemy probowac rozmawiac..dla mnie takie idealistyczne
              podejscie bo matka to ma wszytsko rozumiec i wszytsko wiedziec...
              wiesz duzo rzeczy sie nie miesciw glowie, takie śmakie pokolenie uśrednianie
              zrobila nie najlepiej ale wiesz wszytsko to co chesz powiedziec mozna ując
              inaczej bez biczowania.
              Gzie był bio wczesniej, mógł przyjsc i powiedziec to ja jestem twoim ocjem, nie
              byloby udawania a tak załatała jak umiała, moze nie najlpiej jasne.
              Jestem przeciwna dogadywaniu sie z bio, prawde trzeba dziecku powiedziec a bio
              niech spada na gałaz dla małp bo na takim jest rozwoju, jak dziecko bedzie
              chcialo go poznac to pozna
              • m_zonka Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 06.06.08, 14:24
                a ja myslę, że lepszego wyjścia dla dziecka (zakładam, ze chodzi o
                jego dobro przede wszystkim) niz dogadanie się z bio na tyle, na ile
                się da - po prostu nie ma. I jestem zdania, że trzeba oddzielic
                własne frustracje spowodowane przeszłością od tego, co jest teraz.
                Nikt autorki wątku nie zmuszał to łatania, dorosła osoba ma zdolnośc
                przewidywania zdarzeń. Sorry ale zakładanie, ze pan się nie pojawi
                to dziecinna naiwność albo wiara w cuda. i to akurat wydaje mi sie
                drugorzędne (pojawi się czy nie), po najważniejsza jest uczciwość
                wobec dziecka.

                I wierze, że w tym wątku nie chodzi o to by ukoic skołatane serce
                autorki, pogłaskac po główce czy poklepac po plecach na
                zasadzie: "jakas Ty biedna bo skurczybyk wrócił". Od kubła zimnej
                wody na głowę jeszcze chyba nikt nie umarł.

                i jeszcze jedno: skąd pewność, że skurczybyk sprzed 5 lat nadal
                będzie chciał byc skurczybykiem? Nie jestem idealistką i nie wiem,
                czy wierzyc w dobre intencje bio czy nie. Ale zasadniczo uważam, ze
                każdy, nawet najgorszy człowiek ma prawo do poprawy. Ten skurczybyk
                też. I to tez należalo przewidziec decydując sie na wszelkie "łaty"
                w imię pseudo-dobra dziecka. I skąd inąd wiem, że niekiedy dziecko
                czeka całe zycie na przeprosiny swojego rodzica i naprawienie
                krzywd, które wyrządził. Niestety, mam wrażenie, że obecnośc
                biologicznego ojca autorka wątku postrzega jako zagrożenie dla
                siebie i dla dziecka a nie - kolejną relację, która mogłaby byc dla
                dziecka korzystna.
                • czekoladaaaa Dziękuję Wam 07.06.08, 09:55
                  Dzięki dziewczyny za wszystko co napisałyście. Bardzo mi pomogły wasze rady. Ja nigdy nie zakładałam,że bio się nie pojawi dobrze wiedziałam,że będę musiała porozmawiać z synkiem szczerze i poważnie, łudziłam się chyba tylko,że będzie to jak najpózniej,kiedy dziecko będzie troszkę większe. Jednak tak jak pisałyście od tego nie uciekne. Ja nigdy nie starałam się "łatać dziur" po prostu nie chciałam ranić dziecka. Miałam mu codziennie do poduszki mówić,że tatuś go kocha i kiedyś będzie taki piękny dzień,że go zechce odwiedzić? Jakoś nie wydało mi się to dobrym pomysłem. Gdyby bio wpadał chociażby na weekendy, żeby jakoś ten kontakt podtrzymać,żeby dziecko wiedziało,że jest ojciec i wezmie go na sobotę wtedy na pewno był "łatała dziury" i wymyślała historyjki gdzie pojechał tatuś i jak bardzo kocha synka ale jego po prostu nie było przez 5lat...Może macie rację, może ten skurczybyk faktycznie chce naprawić błąd który popełnił. Zobaczymy w sierpniu pierwsze spotkanie ojca z dzieckiem, synkowi staram się delikatnie tłumaczyć,że jest ktoś, o kim mu nie mówiłam ,bo tej osoby nie było,ale teraz ta osoba wróciła i bardzo chce go poznać. Nie wiem może jakaś niedługa rozmowa przez telefon dziecka z bio? Zobaczymy co życie pokaże jeszcze raz bardzo Wam wszystkim dziękuję:) Pozdrawiam...
            • amelkalexi Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 07.06.08, 20:06
              > Co bym zrobiła? Dogadałabym się z biologicznym ojcem

              Tylko czy taki nieodpowiedzialny egoistyczny typ zechce
              wspolpracowac???

              >Postawa autorki wątku niestety wydaje mi się głupotą i egoizmem
              oraz wygodnictwem. bardziej tu widze subiektywne poczucie dobrostanu
              autorki niz synka

              To nie takie proste... bo jesli facet po prostu zwial przed
              odpowiedzialnoscia, to dlaczego ona miala sadzic, ze po tylu latach
              wroci i zechce odgrywac role kochajacego tatusia???

              Niby nawarzyla piwa... ale to on jest powodem, w koncu ona ma prawo
              i do szczescia i do spokoju. A on?? Teraz wszyscy zaczna
              krzyczec...jaki on biedny, pokrzywdzony, bo mu wredna zabrania
              kontakrow itd... Tylko ze ona odwalila juz kawal dobrej roboty. A on
              teraz na gotowca... bo z pieciolatkiem juz mozna wyjsc i pogadac...
              pochwalic sie (dlaczego dopiero teraz??) i nie trzeba zarywac
              nocek...
              Ehhh popieprzone to wszystko, szkoda malucha, no i matki tez szkoda,
              mimo wszystko.
              • m_zonka Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 08.06.08, 09:48
                nie chodzi ani o opowiadanie rzewnych historii o "kochającym tatusiu", ani o
                spodziewanie się roli kochającego tatusia - tego autorka się spodziewać nie musiała.

                Chodzi wyłacznie o bez emocjonalne informowanie dziecka, o świadomość istnienia
                kogos takiego, o zaistnialy fakt. O nic więcej. i w taki sposób można i należało
                z dzieckiem rozmawiać.

                Niby nawarzyla piwa... ale to on jest powodem, w koncu ona ma prawo
                > i do szczescia i do spokoju. A on?? Teraz wszyscy zaczna
                > krzyczec...jaki on biedny, pokrzywdzony, bo mu wredna zabrania
                > kontakrow itd... Tylko ze ona odwalila juz kawal dobrej roboty. A on
                > teraz na gotowca... bo z pieciolatkiem juz mozna wyjsc i pogadac...
                > pochwalic sie (dlaczego dopiero teraz??) i nie trzeba zarywac
                > nocek...

                To jest TWOJE subiektywne postrzeganie sytuacji lub autorki wątku. Twoje emocje
                w kwestii tematu. Warto wziąć pod uwagę, że również swoje emocje posiada ojciec
                dziecka i co - najważniejsze - DO SWOICH EMOCJI i SWOJEGO sposobu widzenia,
                postrzegania ojca ma prawo dziecko. Dlatego uważam, ze nie należy mieszac
                własnego poczucia skrzywdzenia (do którego autorka ma pełne prawo) z prawem
                dziecka do samowiedzy o sobie i jego własnym sposobem na budowanie poglądu w
                całej tej sprawie. A im mniej tych złych maminych emocji synek załapie, tym
                lepiej dla niego.

                To nie był "kawał dobrej roboty". To była zła robota.
                Tez mi szkoda matki bo wyraxnie się pogubiła.
    • anetina Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 05.06.08, 13:19
      jak najszybciej zacznijcie rozmawiać z dzieckiem

      też mam prawie 5 latka
      wychowuję dziecko z moim mężem, ale dziecko samo poprosiło, ze chce mówić tata do M.

      ja opowiadałam historyjkę, że mama dinozaur spotkała pana itp. itp.
      Mały wie, że ma innego tatę, ale wie, że tatą, który go kocha, jest M.
      za bardzo jeszcze nie dociera, gdzie tamtej jest - wystarczy mu, że jest

      porozmawiajcie z synem na zasadzie, że mama spotykałą się z panem, chcieliście
      mieć synka, a późneij się rozstaliscie (ja powiedziałam dziecku dlaczego -
      stosownie do jego wieku)
      a z czasem poznaliście pana, który chciał być tatą dla chłopca, a synek synkiem
      i czekajcie na pytania

      prawdopodobnie zapyta się, gdzie jest tamten pan
      odpowiedz, że ten pan jest niedaleko, że to jest też tata, ale nie było go przy was
      i spytaj się dziecka, czy chce go poznać, że pójdziesz z nimi na lody, albo go
      zaprosicie do domu

      życzę powodzenia i mam nadzieję, że eks nie zepsuje uporządkowanego swiata synka
      • bea53 Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 05.06.08, 13:20
        Pytanie nie bylo jak powiedziec chlopcu ale co zrobic z biologicznym
        • anetina Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 05.06.08, 13:22
          przeczytaj tytuł wątku :D
          • justcam Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 05.06.08, 15:04
            może spróbuj mu sprzedać najpierw wartości podzielone na duchowe i
            fizyczne i spróbuj wytłumaczyć małemu że ten w domu tatus go przyjoł
            jak swojego prawdziwego syna psychicznie i duchowo, a ten drugi
            człowiek to jego tata biologiczny i że choć długo sie z nim nie
            kontaktował teraz jednak chciałby to zmienic i go poznać.
            Powodzenia
        • amelkalexi Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 06.06.08, 11:26
          utopic...zastrzelic... nalezy sie draniowi!!
      • m_zonka Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 06.06.08, 14:38
        i to jest najlepsza rada!
        • anetina Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 06.06.08, 20:17
          pewnie to jest dobra rada
          ale wiem, co ja bym zrobiła, gdyby to mój eks się pojawił i chciał
          poznać dziecko

          kazałabym mu delikatnie mówiąc się wypchać
          gdzie był, gdy ja byłąm w ciąży
          gdzie był, gdy rodziłam
          gdzie był, gdy Mały był mały
          gdzie był w czasie, gdy Mały rósł i ma prawie 5 lat

          to facet może nie chcieć być ojcem
          może czuć, że nie dorósł do ojcostwa i uciec
          a kobieta musi być przy dziecku na dobre i na złe

          taki ojciec to nie tata
          i jak dla mnie - ja mimo że moje dziecko wie, o bioojcu, nie pozna
          go, póki jest mały, gdy eks by się pojawił
          to ma być decyzja dziecka, nastolatka, który sam stwierdzi, czy chce
          ojca poznać i tamtą rodzinę
          • m_zonka Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 09.06.08, 11:10
            Róznica między Tobą a czekoladą jest taka, że Twoje dziecko jest
            świadome istnienia ojca biologicznego a jej dziecko nie jest. I to
            jest ta "drobna" różnica.

            > kazałabym mu delikatnie mówiąc się wypchać
            > gdzie był, gdy ja byłąm w ciąży
            > gdzie był, gdy rodziłam
            > gdzie był, gdy Mały był mały
            > gdzie był w czasie, gdy Mały rósł i ma prawie 5 lat


            >
            > to facet może nie chcieć być ojcem
            > może czuć, że nie dorósł do ojcostwa i uciec
            > a kobieta musi być przy dziecku na dobre i na złe

            To są emocje i subiektywne odczucia dorosłych. I nadal jestem
            zdania, że nalezy je odgraniczyć od przezyć dziecka.


            Czytając ten wątek, mam wrażenie, że nie chodzi o to, jak powiedzieć
            dziecku i jak to piwo teraz wypić, tylko o to, jak utrzymac ten
            ucieczkowy styl załatwiania sprawy, który dotychczas funkcjonował, i
            o mieszanie własnych emocji związanych z trudnymi doświadczeniami
            bycia porzuconą, z ulokowaniem dziecka w całej tej sytuacji.

            gdy eks by się pojawił
            > to ma być decyzja dziecka, nastolatka, który sam stwierdzi, czy
            chce
            > ojca poznać i tamtą rodzinę


            Twoje dziecko ma mozliwośc podjęcia takiej decyzji a tamto jest
            całkowicie zielone.
        • m_zonka i to jest najlepsza rada! 09.06.08, 15:47
          miałam na myśli radę anetiny z bajką o dinozaurach. źle mi coś
          wskoczylo.
    • osa551 Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 09.06.08, 14:57
      Szczerze mówiąc nie wiem jak masz to dziecku wytłumaczyć, bo nie ze swojej winy
      znalazłaś się w sytuacji, która może Twoje dziecko mocno dotknąć i zachwiać jego
      światem. Sama mam 5 lenie dziecko i wiem co przeżywasz.

      Nie znam dokładnie Twojej sytuacji więc rada może być nie trafiona, niemniej
      jednak to działa. Wystąp do sądu o wysokie alimenty od bio. Jeśli ma dobre
      intencje to zapłaci, jeśli nie to się zmyje i rozwiąże Twój problem. To też jego
      dziecko - alimenty ci się należą.
      • m_zonka Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 09.06.08, 15:50
        Wystąp do sądu o wysokie alimenty od bio. Jeśli ma dobre
        > intencje to zapłaci, jeśli nie to się zmyje i ROZWIĄŻE(!!!) Twój
        problem

        Szkoda słów.
        • osa551 Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 09.06.08, 16:03
          m_zonka, nie chodziło mi o to, że rozwiąże to problem jak powiedzieć dziecku,
          ale o to, że autorka wątku najwyraźniej nie jest pewna jakie intencje kierują
          biologicznym ojcem dziecka. Jeśli przeżywa renesans uczyć rodzicielskich to
          świetnie, gorzej jeśli zamierza używać dziecka jako karty przetargowej w sobie
          tylko znanych celach. Czasem tacy ludzie pojawiają się tylko po to, żeby matka
          zapłaciła im za zniknięcie z jej życia a dzieci tak naprawdę ich nie interesują.
          O to mi konkretnie chodziło, z taką sytuacją spotkałam się kiedyś. Facet miał
          dziecko w nosie, ale pojawił sie w celu szantażu, że będzie występował o prawa
          rodzicielskie.
          • m_zonka Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 09.06.08, 16:35
            jest jeszcze pytanie, co z jego prawami rodzicielskimi bo jeśli ma
            zawieszone, to chyba powinien płacic aleimenty (kiedyś, w przypadku
            mojego ojca tak było, nie wiem, jak jest teraz). jeśli jest ich
            pozbawiony całkowicie, to automatycznie ustaje obowiązek
            alimentacyjny.

            Czasem tacy ludzie pojawiają się tylko po to, żeby matka
            > zapłaciła im za zniknięcie z jej życia a dzieci tak naprawdę ich
            nie interesują

            ... i wtedy dziecko po latach jest zdolne samo takiego pana ocenić.
            Ale nikt mu takiej oceny nie narzuca wczesniej z powodu własnych
            frustracji, z którymi sie nie uporał.

            Fakt, że choćby wskutek takiej sytuacji (na moje oko patowej, bo
            chyba masowo ludzie nie robią takich akcji), ojciec biologiczny
            pojawi się w świadomości dziecka. I tak naprawdę nie chodzi o nic
            więcej.

            Jeżeli jednak bio będzie płacił alimety, to jednak w pewien sposób
            bierze on jakąś część odpowiedzialnośći za dziecko (nieważne, czy
            teraz, tak późno, ile będzie płacił), jest to jakies zobowiązanie
            wobec tego dziecka i w związku z tym nie będzie ono miało w całości
            poczucia, że zostało "całkowicie porzucone" (nie wiem, jak inaczej
            mam to sformułować), w jakims sensie ojciec go nie skreślił zupełnie
            ze swojego życia. I to dla dziecka może mieć kolosalne znaczenie.
            Zakładam, ze trudno jest nosić w sobie przeświadczenie o byciu
            niechcianym i odrzuconym przez własnego ojca - tego chłopiec by się
            dowiedział po latach od matki, jeśli nie wprost to wywnioskowałby
            sam. I uważam, ze jesli pojawia się perspektywa naprawienia tego
            dawnego porzucenia choćby poprzez sporadyczne kontakty i alimenty
            syna i bio, to warto się z bio dogadywać. Byc może to nie wypali,
            byc może bio ma złe zamiary - tego nie wiem. Ale matka w tej
            sytuacji będzie mogła uczciwie sama przed soba i synem przyznac się,
            ze zrobiła wszystko, co można było by dziecko nie ucierpiało i by
            odczuło z tego korzyść dla siebie.
            • chalsia Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 09.06.08, 23:28
              m_zonka napisała:

              > jest jeszcze pytanie, co z jego prawami rodzicielskimi bo jeśli ma
              > zawieszone, to chyba powinien płacic aleimenty (kiedyś, w przypadku
              > mojego ojca tak było, nie wiem, jak jest teraz). jeśli jest ich
              > pozbawiony całkowicie, to automatycznie ustaje obowiązek
              > alimentacyjny.

              Bzdura.
              Pozbawienie władzy rodzicielskiej nie skutkuje zwolnieniem z płacenia alimentów.
              Ojciec pozbawiony praw rodzicielskich nadal jest ojcem - alimenty wynikają z
              pokrewieństwa a nie władzy rodzicielskiej.
              • m_zonka Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 12.06.08, 16:18
                > Ojciec pozbawiony praw rodzicielskich nadal jest ojcem - alimenty
                wynikają z
                > pokrewieństwa a nie władzy rodzicielskiej.

                Nie jestem prawnikiem ale wydaje mi się że z obowiązków wynikają
                poszczególne prawa. I na logikę, jesli ktos jest pozbaiony prawa do
                czegoś/kogoś, to nie powinien miec wobec tego kogoś/czegoś
                obowiązków.

                Jeżeli alimenty wynikają z pokrewieństwa, a nie władzy
                rodzicielskiej, to dlaczego biologiczni rodzice (spokrewnieni)
                dzieci adoptowanych przez rodziny adopcyjne, nie mają wobec nich
                (swoich biologicznych dzieci) obowiązku alimentacyjnego?
                • chalsia Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 13.06.08, 12:15
                  > Jeżeli alimenty wynikają z pokrewieństwa, a nie władzy
                  > rodzicielskiej, to dlaczego biologiczni rodzice (spokrewnieni)
                  > dzieci adoptowanych przez rodziny adopcyjne, nie mają wobec nich
                  > (swoich biologicznych dzieci) obowiązku alimentacyjnego?

                  Bo przysposobienie dziecka to zupełnie inna sytuacja prawna - wtedy
                  ulega "zatarciu" biologiczne rodzicielstwo - zostaje zmieniony akt
                  urodzenia, w którym figurują rodzice adopcyjni a nie biologiczni. W
                  związku z tym wszelka odpowiedzialnośc za dziecko - w tym za jego
                  utrzymanie - spoada na rodziców adopcyjnych, więc Ci biologicznie
                  pokrewni są z tego obowiązku zwolnieni.

                  Poza tym prawa rodzicielskie odnoszą się do podejmowania decyzji
                  dotyczących dziecka a nie do kwestii jego utrzymania.
                  Nie mamy co dyskutować w kwestii tego, że ojciec biologiczny nadal
                  jest obciążony alimentami mimo pozbawienia/nie nadania władzy
                  rodzicielskiej - wystarczy sobie poczytać kodeks rodzinny i
                  opiekuńczy.
                  • m_zonka Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 13.06.08, 12:28
                    chalsia, zwracam honor.
    • bj32 Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 13.06.08, 13:38
      Wytłumaczyć małemu chyba musisz jak najprościej. Pan kochał mamusie,
      a potem mu przeszło. Czy kochał małego, to już sie nie zagłębiaj,
      zeby dziecko nie stało się ofiarą wojny między Wami. Pan zniknął, a
      teraz chce sie spotykać z dzieckiem... Acz ojcem jest nie ten, który
      zrobił, a ten, który wychował. Odpowiadaj szczerze i w miarę prosto
      na wszystkie pytania syna. Tak sądzę.

      Nawiasem mówiąc w jaki sposób prawo jest po stronie frajera, który
      przez 5 lat nie istniał, rozumiem, ze alimentów nie płacił i
      figuruje wyłącznie jako ojciec biologiczny? No, jeżeli pracował w
      RPA i nie miał możliwości kontaktów, to inna sprawa, ale jeśli
      dobrowolnie miał w nosie, to przepraszam, ale czegoś tu nie
      rozumiem. Moze trzeba pójść do innego adwokata, albo odwołać wyrok
      do wyższej instancji? Bo jakoś trudno mi uwierzyć, ze rosądny sędzia
      bedzie chciał robić dziecku wode z mózgu zkarzac mu sie spotykać z
      obcym w sumie facetem... Z założenia u nas wiem, ze prawo jest po
      stronie matki.
      • anetina Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 13.06.08, 14:03
        prawo to jest prawo
        facet ma prawo stwierdzić po 5 latach, ze on zbładził, że chce naprawić krzywdę itp.
        wtedy nawet prawa otrzymuje itp.

        ale z ciekawostek
        w przypadku wychowywania dziecka z mężem, nieojcem dziecka, gdy matce coś się
        stanie, opiekę nad dzieckiem i jego majątkiem przejmuje bioojciec
        • bj32 Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 13.06.08, 21:49
          "w przypadku wychowywania dziecka z mężem, nieojcem dziecka, gdy
          matce coś się stanie, opiekę nad dzieckiem i jego majątkiem
          przejmuje bioojciec"
          Ale chyba nie *zawsze*. Jeśli byłoby przysposobienie... Tego właśnie
          nie rozumiem. Frajer znika na 5 lat, ja wychodzę za mąż, frajera
          dalej nie ma... Zaocznie odbieram mu prawa i niech spada. Ojczym
          zostaje ojcem i po ptokach. Nie, zebym sie czepiała, ale trochę to
          zaniedbanie prawne było... Chyba.
    • alabama8 Re: Jak mam wytłumaczyć to 5 letniemy dziecku? 02.07.08, 14:51
      Nie chciałabym powtórzyć błędu "czekoladaaaa" i okłamywać dziecka
      zarówno co do korzeni jak i innych istotnych spraw. Nawet zrobiłam
      sobie listę tego o czym powinnam poinformować dziecko żeby miało
      pełną świadomość:
      - że ten Pan na krzyżu nie wisi tak sobie tylko został do tego
      krzyża na żywca przybity gwoździami (z tym pójdzie szybko, dwulatek
      już wie co to są gwoździe), mogę jeszcze dla większego zrozumienia
      ściągnąć z netu kilka fotek dotyczących okaleczeń kończyn
      - chcę też pokazać jak szlachtuje się świnie, ucina głowy kurczakom,
      wycina wątroby, filetuje ryby, obcina łepek karpiowi (czy są jakieś
      praki tematyczne dotyczące takich rzeczy?) nie chcę okłamywać że
      mięso to się bierze ze sklepu - to nieetyczne!
      - co tam jeszcze - eee ... gwałty i morderstwa - tu akurat wiele
      wysiłku nie trzeba, materiałów poglądowych jest pod dostatkiem
      (można w tym momencie podrzucić dziecku kilka wątków filozoficznych -
      typu "korzenie" albo "jacy my ludzie jesteśmy" "dokąd
      zmierzamy" "kim będę kiedy dorosnę" ...
      -

Inne wątki na temat:
Pełna wersja