Problem z agresywnym facetem za kierownicą

08.06.08, 18:29
Po pierwsze przepraszam za zduplikowanie wątku - zamieściłam go też
na forum "Bezpieczeństwo na drodze", ale tam się dowiedziałam, że
jestem trollem i że sobie wymyśliłam problem. A problem jest
następujący: Mój mąż ,kiedy wsiada za kierownicę, staje się
potworem. Nie wpuszcza samochodów z kierunkowskazami,
bezwzględnie egzekwuje pierwszeństwo przejazdu (tzn. tam, gdze
zwykła ludzka życzliwość nakazywałaby odpuścić), kiedy ktoś zajedzie
mu drogę trąbi, hamuje mu przed maską, wysiada. Parę razy doszło już
do szarpaniny. Nie reaguje na moje prośby, groźby, płacz. Mamy małe
dziecko, które było już świadkiem takich scen. Jest uparty jak
osioł, nie trafiają do niego żadne argumenty. Czy to się gdzieś
leczy??? Każda jazda z nim to dla mnie stres. Nawet jak wiózł mnie
do porodu, to musiał jakiemuś kierowcy pokazać, gdzie jego miejsce.
Co ja mam zrobić?????? On to tłumaczy, że "naucza" matołów na
drodze, ale ja się zwyczajnie boję o jego bezpieczeństwo, a tym
samym o bezpieczeństwo własne i dziecka. Zawsze mu tłumaczę, że
nigdy nie wie, czy nie trafi na takiego samego idiotę i z małej
sprawy zrobi się wojna na śmierć i życie. Czy ktoś z Was miał taki
problem? Czy udało się go rozwiązać? Jestem u kresu sił. Dziś znów
zafundował mi atrakcje tego typu i właśnie pojechał składać zeznania
na policji (przeciwnik był większy i nie miał skrupułów, trochę nam
zdemolował samochód). Czy ktoś to leczy? Czy jest jakaś terapia,
która pozwoli nad tym zapanować?
    • 18_lipcowa1 Re: Problem z agresywnym facetem za kierownicą 08.06.08, 18:42
      Mysle ze terapia nie jest tu potrzebna, jesli maz na codzien jest
      spokojny.Mysle ze chlop ma jakies kompleksy ktore leczy stajac sie
      tygrysem polskich drog. Znaczy to tylko tyle ze Twoj maz jest mega
      ale to mega buraczanym wiesniakiem za kolkiem, jakich w Polsce jest
      wiele.
      Pozostaje miec nadzieje ze ktoregos dnia, znajdzie sie na niego
      wiekszy burak ktory albo wysiadzie i oklepie mu tak miche ze maz
      zacznie jezdzic jak czlowiek albo skasuje mu auto i mezowi pozostana
      autobusy ( z reszta w wypadku tego osobnika jedyny dopuszczalny
      srodek lokomocji to wlasnie buty, bo podejrzewam ze w autobusie
      klocilby sie o to ze ma pierwszenstwo do kasownika,ale tak to juz
      maja buraki ).
      Tak wiec,tyle ode mnie.


      Dodam tylko ze na twoim miejscu nie jezdzilabym z typem autem,
      zwyczajnie wstyd by mi bylo.
    • marzeka1 Re: Problem z agresywnym facetem za kierownicą 08.06.08, 19:04
      Wiem jedno, nie wsiadałabym z wariatem za kółkiem do samochodu, chociaż miałabym jechać autobusem lub taksówką, konsekwentnie!!! bo płacz czy prośby nic tu nie pomagają.
      Wiele lat temu, kiedy byłam świeżo upieczonym kierowcą, mój mąż zaczął mnie pouczać(ale w taki wkurzający sposób), w końcu zatrzymałam samochód, przekazałam mu kluczyki,powiedziałam, co o tym myślę i pieszo wróciłam (mogłam, bo to było w mieście, na szczęście!).Nigdy więcej mnie nie pouczał, gdy prowadziłam.
    • chicarica Re: Problem z agresywnym facetem za kierownicą 08.06.08, 19:34
      Tak. Nie wsiadać z nim do samochodu, zrobić prawo jazdy i prowadzić samej jeśli
      jedziecie we dwoje, niech sobie robi co chce kiedy jedzie sam.
      PS. Uważam, że palantów na drodze powinno się poddawać odstrzałowi sanitarnemu.
      • rece_do_gory Re: Problem z agresywnym facetem za kierownicą 08.06.08, 19:51
        Mam prawo jazdy od 12 lat, za sobą ponad 300 tys. km przejechanych
        kilometrów i każde z nas ma swój samochód. Są takie sytuacje jednak,
        kiedy jedziemy razem, unikam jak mogę, ale są. Synek ma 15 miesięcy
        i to jednak ja jeżdżę z nim z tyłu. Pytałam o terapię, a to, co
        proponujecie, to tylko unikanie problemu, a nie próba jego
        rozwiązania. Poza tym, to jest mój mąż, ojciec mojego dziecka,
        facet, którego kocham, a nie mój największy wróg, więc nie
        chciałabym, żeby mu ktoś kałachem odstrzelił głowę, nawet jeśli
        uważam, że w takich sytuacjach nie ma w niej oleju. Moim zdaniem, on
        ma problem, bo nad sobą nie panuje. Wobec mnie nigdy nie był
        agresywny ani chamski, choć należy do osób porywczych, ale za
        kółkiem obserwuję tę cechę w jej apogeum . Jeszcze jedno - on sam
        jest bardzo doświadczonym kierowcą, jeździ zgodnie z przepisami, ma
        niezły refleks, nie wymusza, nie zajeżdżą drogi, nieźle przewiduje
        sytuacje drogowe. Problem zaczyna się, gdy ktoś np. zajedzie mu
        drogę, usiłuje wymusić pierwszeństwo, po chamsku gdzieś się
        wepchnie. Wtedy nie odpuszcza.
        • 18_lipcowa1 Re: Problem z agresywnym facetem za kierownicą 08.06.08, 19:57
          Wobec mnie nigdy nie był
          > agresywny ani chamski, choć należy do osób porywczych, ale za
          > kółkiem obserwuję tę cechę w jej apogeum .

          Tym bardziej znaczy to ze jest mega wiesiakiem.

          Jeszcze jedno - on sam
          > jest bardzo doświadczonym kierowcą, jeździ zgodnie z przepisami,
          ma
          > niezły refleks, nie wymusza, nie zajeżdżą drogi, nieźle przewiduje
          > sytuacje drogowe. Problem zaczyna się, gdy ktoś np. zajedzie mu
          > drogę, usiłuje wymusić pierwszeństwo, po chamsku gdzieś się
          > wepchnie. Wtedy nie odpuszcza.

          Nie, nie jest doswiadczony kierowca. Jest zwyklym kierowca z glupimi
          zapedami. Doswiadczony kierowca oprocz refleksu, umiejetnosci
          przewidywania i znajomosci przepisow posiada jeszcze tak zwana
          kulture.
        • piekielnica1 Re: Problem z agresywnym facetem za kierownicą 08.06.08, 21:11
          > jeździ zgodnie z przepisami, ma
          > niezły refleks, nie wymusza, nie zajeżdżą drogi, nieźle przewiduje
          > sytuacje drogowe.

          Nic tak mnie nie wkurza jak ignorowaqnie kierunkowskazow
          wspolouzytkownikow drog.
          Nie wpuscic kogos kto potrzebuje zmienic pas, bo musi skrecic to
          zwykle chamstwo i stwarzanie zagrozenia na drodze.
        • premeda Re: Problem z agresywnym facetem za kierownicą 09.06.08, 10:54
          Piszesz, że mąż jest doświadczonym kierowcą ale nie jest dobrym
          kierowcą, bo dobry kierowca dopuszcza do siebie myśl, że na tej
          samej drodze co on znajdują się młodzi i niedoświadczeni kierowcy,
          czy osoby z innych miast nie znający zbytnio waszej miejscowości
          albo kierowcy, którzy niedawno mieli wypadek itd. I dobry kierowca
          to wszystko uwzględnia i pozwala innym korzystać z publicznej (co
          bądź) drogi. Sama gdy zrobiłam prawo jazdy, ciągle słyszałam, gdy
          wydawało mi się, że za wolno jadę i utrudniam komuś: "czym ty się
          przejmujesz, jak będzie chciał to cię wyprzedzi". Na szczęście
          jadący za mną byli normalnymi kierowcami i nikt awantury z tyłu nie
          robił. Ja głupich błędów owszem też nie tłumaczę ale wyznaję zasadę
          że to problem kierowcy idioty i że raczej długo nie pojeździ. Na
          pocieszenie napiszę, że często muszę przypominać, jak ze mną było i
          co mówili.
    • deela Re: Problem z agresywnym facetem za kierownicą 08.06.08, 19:37
      nie jedz z nim nigdzie
      nigdy
      w ogole
      zapowiedz mu ze nie wsiadziesz z nim do samochodu poki nie zacznie zachowywac
      sie jak czlowiek a nie jak debil - uzywam tego slowa bo NIENAWIDZE takich
      kierowcow, to nie sa normalnie ludzie - i wybacz twoj sfrustrowany maz jest
      chory na glowe skoro sie tak zachowuje, dlaczego tylko maja na tym ucierpiec
      postronne osoby?

      aha
      zrob prawo jazdy: z frustratem nie jezdzij, a jesli juz to najpierw go zwiaz
      zaknelbluj zawiaz oczy i wrzuc na tylne siedzenie
    • arwen8 Re: Problem z agresywnym facetem za kierownicą 08.06.08, 20:30
      To typowa przeniesiona agresja. Mąż ma nieuświadomioną wściekłość na kogoś innego (ale nie może się otwarcie wściec na tę osobę, być może nie może nawet sobie pozwolić na odczuwanie złości w stosunku do tej osoby) ale szuka osoby zastępcze, tzw. kozłów ofiarnych, na których może przenieść swoją wściekłość.

      Terapia może mu pomóc zrozumieć do kogo tak naprawdę czuje złość i jak ją konstruktywnie wyrażać nie stwarzając przy tym zagrożenia dla siebie lub innych.
    • osa551 Re: Problem z agresywnym facetem za kierownicą 08.06.08, 23:17
      Nie wiem czy w Polsce są do tego dedykowane terapie. Kiedyś oglądałam angielski
      program i tam dla złapanych na tym osobników były przymusowe terapie w ramach
      kary sądowej.

      Twój mąż ma ewidentnie z czymś problem i wyżywa sie na drodze. Nie wiem czy to
      jakiś kompleks czy coś innego, ale nienawidzę takich gości na drodze, bo zamiast
      komuś ustąpić sam zaczyna stwarzać zagrożenie. I jeszcze głąb nie ogląda się na
      rodzinę i dziecko.

      Generalnie facetom na drodze uderza testosteron, ale zachowanie takie jak
      Twojego męża zdarza się w miarę rzadko. Ludzie zwykle sobie odpuszczają,
      dziękują i jada dalej. Po co sobie niepotrzebnie podnosić ciśnienie.

      Ja uważam, że samochód jest po to, żeby nim bezpiecznie dojechać z punktu A do
      punktu B, a nie żeby wszystkich nauczyć na drodze rozumu.
      • rece_do_gory Re: Problem z agresywnym facetem za kierownicą 08.06.08, 23:49
        Znam go od wielu lat, zawsze tak się zachowywał. Przymykałam oko,
        burzyłam się, ale zaczęłam tak naprawdę protestować, kiedy zaszłam w
        ciążę. Niestety, nie uszanował mojego stanu. Nie zmienił też stylu
        jazdy, od kiedy jeździmy z synkiem, choć wydawało mi się, że to
        będzie naturalna kolej rzeczy. Odnoszę wrażenie, że mu się
        uaktywniają jakieś atawizmy. W takich chwilach on się zmienia na
        twarzy, nie poznaję go, nie słucha niczego i nikogo, po prostu jak
        drapieżnik rzuca się na przeciwnika. To chore i można to podsumować:
        facet jest idiotą. Można mi też zadać pytanie, czemu z nim jestem,
        zamiast się ewakuować? No ale życie nie składa się z przejażdżek
        samochodowych i to nie jest takie proste: "zachowujesz się za
        kierownicą jak świr, więc już cię nie kocham i znikaj z mojego
        życia, tylko oddaj wspólne zdjęcia". Spróbuję poszukać psychologa.
Pełna wersja