bratka29
08.06.08, 19:07
Jesteśmy 5 rok małżeństwem. Mamy 3,5 l dziecko. Gdy mała miała roczek
postanowiłam że będę z nią spać ponieważ oboje pracujemy, mała się często
budziła więc stwierdziłam że tak będzie wygodniej.
Faktycznie, mała przesypiała całe noce. Ale niestety ten mój krok, jak się
teraz okazuje był gwoździem do trumny naszego małżeństwa. Do tej pory nie
sypiamy ze sobą. Mój mąz nawet nie żartując mówi że nie mam wracać do sypialni
bo on przyzwyczaił się już sam spać. Przez to nasze życie seksualne jest
prostu beznadziejne. Kochamy się 1, 2 razy w m-cu. Nie twierdzę że nie jest
super, ale niestety to za mało. Mam w sobie złość że w zasadzie to mąż
potrzebuje mnie właśnie tylko wtedy. Dziwi się że go nie zachęcam i nie
przychodzę. Ja po prostu mam go dość . Chwilami wręcz nie nawidzę. Taka
sporadyczność seksualna powoduje, iż całkowicie brakuje już gestów czułości.
Żyjemy obok siebie.Często się kłócimy. Nie wiem czy nie lepiej byłoby się
rozejść, bo fajnie jest w zasadzie kilka dni po seksie, a reszta czasu to dla
mnie męczarnia przy jego boku. Poradźccie mi, czy to nie ten facet????