znwou ciąza - wole umrzeć

14.06.08, 21:07
Mam juz jedno małe dziecko, wpadłam teraz. Nie jestem, nie chce zaakceptować
tego znowu - bólu porodu, chodzenia z wielkim brzuszyszkiem, konca pracy ,
moja mała był bardzo jest bardzo absorbującym dzieckiem, przez prawie dwa lata
wstawałam do niej prawie co godzine, byłam wykończona, niejadek..i teraz
znowu. Nie planowałam więcej dzieci. Nie chce żyć, nie jem, nie śpie, non stop
płacze. Wole umrzeć niż być w ciązy, wole wziać opakowanie metocardu i zasnąć,
niż przechodzić to znowu..jestem tak rozdarta miedzy obecnym moim dzieckiem a
nieustanną myślą o samobójstwie. nie chce żyć, nie wiem tylko jak to zrobić
    • brak.polskich.liter Re: znwou ciąza - wole umrzeć 14.06.08, 21:42
      Te, laska, zamiast myslec o samobojstwie lepiej rozejrzyj sie za zyczliwym
      ginekologiem. Ewentualnie kilkudniowym wyjazdem do bratnich Czech.
      W miedzyczasie proponuje udac sie do psychiatry po leki antydepresyjne.
      Poszukaj wsparcia wsrod bliskich (rodzina, przyjaciele), jest ci teraz bardzo
      potrzebne. Przede wszystkim u meza - wiatropylna nie jestes, facet jest Twoim
      partnerem zyciowym, full wsparcia (emocjonalnego, logistycznego, finansowego)
      nalezy Ci sie od niego, jak psu buda.
    • lilka69 Re: znwou ciąza - a moze bedzi e lepiej i latwiej 14.06.08, 21:45
      sama mam jedno dziecko 2,5 letnie.

      nie planuje ciazy. moje dziecko jest absorbujace.

      zawsze jest tak, ze dzieci sa rozne.jak juz jedno dalo ci popalic to to drugie
      moze byc aniolkiem. na poczatku zawsze jest ciezko ale potem moze bedzie
      znacznie lepiej niz z pierwszym.

      mozesz tez w podziemiu usunac ciaze ale co potem? moja kolezanka usunela i dlugo
      leczyla sie z depresji u psychiatry.

      a co na to maz? masz w nim wsparcie?
      • cota Re: znwou ciąza - a moze bedzi e lepiej i latwiej 14.06.08, 21:53
        Męża dużo nie ma. Jestem ze wszystkim sama. W chili obecnej wszystko kojarz mi
        sie z samobójstwem - samochód, nóż, wanna, gaz - po prostu wszystko, wszystko do
        mnie wręcz krzyczy - zakończ to wszstko będzie spokój. Jedyne o czym marze to
        żeby nie było tej ciąży, ja nie wiem, ja nie wiem czy sie powstrzymam
        • verdana Re: znwou ciąza - a moze bedzi e lepiej i latwiej 14.06.08, 22:00
          Idź do psychiatry - to raz. Dwa - przy takim nastawieniu warto
          pamietać, ze poza Polską aborcja jest normalnym, legalnym zabiegiem
          i tyle. A nawet w krajach, gdzie aborcja jest dozwolona tylko w
          niektorych wypadkach - taki stan psychu=iczny matki może byc do niej
          wskazaniem.
          • lilka69 Re: verdana 14.06.08, 22:11
            o tym kazdy wie. kazdy wie rowniez, ze jest podziemie i majac pieniadze mozna
            latwo usunac ciaze. i z tego rowniez zyja a nie tylko z prowadzenia ciazy.

            autorko watku-mysl o swoim pierwszym dziecku! nie jestem matka polka ale
            cokolwiek by sie nie stalo to nie zostawialabym swojego dziecka odbierajac sobie
            zycie! co to pierwsze zawinilo? nic. a bedzie placic wysoka cene za brak mamy.

        • aneri59 Re: znwou ciąza - a moze bedzi e lepiej i latwiej 14.06.08, 22:11
          Dziewczyno, opamiętaj się jesteś matką, jaką przyszłość bez matki chcesz zgotować swojemu dziecku? Zacznij myśleć pozytywnie, że obecnemu dziecku będzie lepiej w życiu jak będzie miało rodzeństwo. Pomyśl ile kobiet chciałoby być w ciąży a nie może, a ty masz to szczęście dać swojemu dziecku rodzeństwo. Sama mam dwoje dzieci, też na początku było ciężko, ale teraz jak patrzę na oboje to jestem szczęśliwa, że ich mam.
          To prawda co pisze lilka, moje drugie też chowało się lepiej i spokojniej.
          Głowa do góry te kilka miesięcy ciąży szybko miną i z radością przywitasz swoje drugie maleństwo, czego Ci z całego serca życzę.
        • brak.polskich.liter Re: znwou ciąza - a moze bedzi e lepiej i latwiej 14.06.08, 22:16
          Jesooo, dziewczyno. Cisna mi sie na klawiature rozne okreslenia Twojego meza,
          zadne nie jest pochlebne.

          MIGIEM szoruj do psychiatry - to raz. Jak sie troche pozbierasz do kupy (poprawa
          samopoczucia powinna nastapic juz po tygodniu-dwoch), wtedy zacznij sie
          zastanawiac, jak rozwiazac kwestie niechcianej ciazy.
        • jedynaania Re: znwou ciąza - a moze bedzi e lepiej i latwiej 15.06.08, 16:40
          witam ja tez mam jedno dziecko ma trzy latka i powiem ci ze moj maz
          tez ciagle pracuje ale on chcialby abym byla znowu w ciazy nawet raz
          probowal ale ja od razu pobieglam do lekarza po te tabletki do 72
          godz. co dzialaja i pomoglo bo nie chce miec narazie drugiego nie
          jestem na to gotowa. ale uwazam ze jesli juz to sie stalo nie
          zalamuj nie rob sobie krzywdy pomysl o swojej coreczce ona cie
          potrzebuje bardzo kocha i pewnie bedzie sie cieszyla z rodzenstwa
          niech to dodaje ci sil a zobaczysz jak sie urodzi dasz sobie rade i
          bardzo je pokochasz. ps. a co na to twoj mąz jaka jego reakcja jak
          wasze stosunki i ile masz lat??
    • mama303 Re: znwou ciąza - wole umrzeć 14.06.08, 22:52
      cota napisała:

      >jestem tak rozdarta miedzy obecnym moim dzieckiem a
      > nieustanną myślą o samobójstwie. nie chce żyć, nie wiem tylko jak
      >to zrobić

      Koniecznie zrzuć część odpowiedzialności na męża i poszukaj pomocy u
      specjalisty. Jeżeli tak strasznie nie chcesz tej ciąży i tego
      dziecka to pomyślcie o aborcji. Wspólnie podejmijcie decyzję.
      • myroad Re: znwou ciąza - wole umrzeć 14.06.08, 23:37
        Moge sie domyslec przez co przechodzisz bo ja mam takie same
        wspomnienia i mysli dotyczace 2 ciazy i chyba tez nie poroadziłabym
        sobie psychicznie z "dobra nowina"
        Ale popatrz Twoje 2 dziecko już jest , moze nie kochasz go teraz
        najmocniej ale gdy sie urodzi to sie zmieni.
        Masz rodzenstwo ?? to teraz wyobraz sobie że Twoja mama zabiła Ci
        siostre albo jeszcze lepiej popełniła samobojstwo zabijajac siotre i
        siebie...Wiesz że nie chcesz tego zrobic.
        Tylko nie mozesz sobie poradzic emocjonalnie...daj sobie czas ,
        Twoje dziecko jest już duże w chwili gdy urodzi sie malestwo bedzie
        prawie samodzielne , troche ci pomoze.
        Bedzie ciezko to wiadomo tylko że za 3-4 lata bedziesz miala
        odchowane fajne dzieci ktore zajma sie soba , beda sie razem
        bawic ... co na temat ciazy powiedział mąż ??
        Hmmmm.. Jeżeli dobrze zarabiasz moze on przejdzie na wychowawczy ?
    • estutweh Re: znwou ciąza - wole umrzeć 14.06.08, 23:51
      A dlaczego dziecko ma ponosic konsekwencje "wpadniecia"? Chcesz zabijac dziecko,
      ktore ma prawo do zycia. Trzeba bylo myslec o mozliwosci ciazy i lepiej sie
      zabezpieczac. Nie masz problemu z dzieckiem, masz problem z soba.

      Idz lepiej do psychologa, zrob cos z tym swoim mezem, w koncu to on dziecko
      zrobil. A dziecku daj spokoj, ono niczemu nie jest winne.
      • vickydt Re: znwou ciąza - wole umrzeć 15.06.08, 01:31

        Ona też ma prawo do zycia a jej pierwsze dziecko do szczesliwej matki. Tak
        trudno to pojąć i wartościować zycie napoczęte ponad parę istnień, które już są
        na świecie?

        Co do psychiatry (a nie psychologa -pamietajmy ze psychologiem moze byc w PL
        KAZDY, a w tym przypadku nie jest to jakies dumanie egzystencjalne tylko
        symptomy depresji) i przywrócenia pana męża do pionu podpisuję sie 4 łapami.
        --
        Jeżeli mijasz się z prawdą, to jej się przynajmniej ukłoń!
        • arnaud.de.montsalvy Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 13:11
          Roznica jest byc moze dla Ciebie drobna, lecz dla mnie istotna.
          Zycia Cocie nikt nie chce odebrac, natomiast jej dziecku, jak widze,
          caly tlum kobiet. Tylko ze, jak juz pisalam, gdyby rzeczywiscie to
          zrobila i gdyby konsekwencje psychiczne ja przerosly, ten tlum
          raczej by sie ulotnil (zobacz wypowiedz "chicarica" na koncu watku -
          bardzo symptomatyczna - "umywamy raczki"). I co bys jej miala do
          zaproponowania? Forum "Aborcja" na GW? Zajrzyj tam, zajrzyj - i
          przeczytaj, co pisza kobiety PO...

          Poza tym szczerze watpie, czy Cota, jesli sie teraz waha, bylaby po
          aborcji szczesliwa matka dla tego dziecka, ktore pozostalo przy
          zyciu.
      • lilka69 Re: moherowy berecie 15.06.08, 13:25
        ciebie tu najmniej potrzeba i twoich koscielnych wywodow.

        dzis niedziela to co robisz przed komputerem?
    • brak.polskich.liter Obronczyniom "zycia poczetego" 15.06.08, 01:24
      zwracam niesmialo uwage, ze autorka watku nie pyta o rade dotyczaca losow
      wpadkowej ciazy, tylko zwierza sie z mysli samobojczych.
      Ponadto dziewczyna wyraznie pisze, ze ciazy nie akceptuje, nie zyczy sobie
      kolejnego dziecka - do tego stopnia, ze woli raczej smierc niz powtorne
      rodzicielstwo. Tak ciezko to ogarnac?

      Byc moze, po podjeciu terapii antydepresyjnej zmieni jej sie oglad
      rzeczywistosci i stosunek do ciazy. Moze tak, a moze nie. Ale traktowanie
      autorki, jak niepelnosprawnej umyslowo, ktora sama nie wie, co czuje i
      przekonywanie jej, ze macierzynstwo jest super, a dziecko da jej szczescie
      (dotychczasowe zycie autorki jakos tej wizji nie potwierdzaja, chcialam
      zauwazyc), jest IMO deko nie na miejscu. Depresja to nie uposledzenie umyslowe.
      • vickydt Re: Obronczyniom "zycia poczetego" 15.06.08, 01:34
        obawiam sie, ze nie przekonasz obronców życia napoczętego, nie wiadomo czemu
        ceniących je wyżej od ludzi, którzy się już z łona matki wydostali.
        Ot - katol dedukcja.
      • arnaud.de.montsalvy Re: Obronczyniom "zycia poczetego" 16.06.08, 08:40
        Ciekawe, ze takie glosy nie pojawily sie w reakcji na pare
        pierwszych odpowiedzi, ktore tez sugerowaly rozwiazanie "losow
        wpadkowej ciazy", tylko ze inne rozwiazanie. To aborcje wolno
        skwapliwie sugerowac, ale utrzymania ciazy juz nie?

        Zwracam uwage, ze kobieta w ciazy, a szczegolnie w jej poczatkowym
        etapie rzeczywiscie ma bardzo rozchwiane emocje, hormony szaleja i
        nie wszystko, co mowi, powiedzialaby, bedac w innym stanie
        psychicznym. Jak najbardziej potrzebna jest jej pomoc, wsparcie
        psychiczne, przede wszystkim meza, a jak nie wystarczy, to i
        specjalisty. A nie namawianie do aborcji, ktora jest trauma i
        morderstwem , a nie idealnym rozwiazaniem problemu!


        • brak.polskich.liter Re: Obronczyniom "zycia poczetego" 16.06.08, 11:35
          1. Sugerowanie aborcji osobie, ktora wyraznie deklaruje, ze ciazy nie akceptuje
          i kolejnego dziecka sobie nie zyczy, jest jak najbardziej racjonalne.

          Slonko, dla mnie kluczowe jest, czego chce ta pani, ktora rozpoczela watek.
          Gdyby pani napisala "zaliczylam wpadke, chce miec drugie dziecko, ale boje sie,
          bo malzenstwo mi sie wali", to - zapewniam Cie - sugestie i porady bylyby
          zupelnie inne.
          Widzisz, moze to dla Ciebie trudne do ogarniecia, ale w centrum mojej uwagi jest
          autorka watku, nie zas zawartosc jej macicy. To nas zasadniczo rozni.

          2. To ciaza oznacza ubezwlasnowolnienie? Twierdzenie, ze kobieta w ciazy sama
          nie wie, czego chce (w uzasadnieniu - bo szalejace hormony pomieszaly bidulce
          rozum) jest obrazliwe w stosunku do kobiet w ciazy, sprowadzajace je do roli
          zywych inkubatorow.

          3. Nie dla wszystkich aborcja jest "trauma i morderstwem". Dla mnie, na przyklad
          - nie.

          4. Psychiczne wsparcie meza? Kobieto, ona ma ZEROWE wsparcie meza. Zero wsparcia
          i nasilone mysli samobojcze. Czytalas w ogole jej wpisy, czy tylko te fragmenty
          dyskusji, dotyczace "morderstwa dzieciatek"?
          • arnaud.de.montsalvy Re: Obronczyniom "zycia poczetego" 16.06.08, 13:00
            Ciesze sie, ze jestem dla Ciebie "slonkiem". To mile.

            Pisalam juz nizej, ze sama bylam dwukrotnie w ciazy i wiem, jak
            bardzo kobiecie w tym stanie zmienia sie nastroj i emocje. Po
            rozpaczy przychodzi radosc, po nadziei poczucie beznadziei i tak
            przez pare tygodni, dopoki sie nie wyrowna poziom hormonow. Ani ja,
            ani Ty, nie wiemy, w jakim momencie jest autorka watku - czy
            napisala to, co napisala, w momencie chwilowego kryzysu, czy tez
            jest to owoc dluzszych przemyslen. W zwiazku z powyzszym uwazam za
            wlasciwe powstrzymanie sie od sugerowania rozwiazan ostatecznych.
            Jesliby Was posluchala i, dajmy na to, pojechala do Czech, a po
            kilku dniach nastroj by sie zmienil, powiedz mi, co bys jej
            napisala? Ze sorry Winnetou, chcialas dobrze? Czy tak jak chicarica
            (obecnie na samym koncu watku) umylabys rece i powiedziala, ze
            wlasciwie to Ty niczego nie sugerowalas i nie namawialas, bron
            Boze... Mysle, ze w takich sytuacjach, gdy tak malo wiemy o czyjejs
            sytuacji, namawianie roztrzesionej i zrozpaczonej kobiety do
            rozwiazania ostatecznego i nieodwracalnego, ktorego moze potem
            bardzo zalowac, jest co najmniej nieodpowiedzialne. Wez to, proze,
            pod uwage, jesli, jak piszesz, tak Ci lezy na sercu dobro autorki
            watku.

            Sugestie, co jest dla mnie trudne do ogarniecia i hipotezy, co
            czytalam, a czego nie, zachowaj, prosze, dla siebie. Niech to forum
            trzyma jakis poziom.


            • triss_merigold6 Racjonalność 16.06.08, 13:22
              Sugestie jakoby ciąża odbierała zdolność do racjonalnego myślenia
              uważam za deko uwałaczające dla tych kobiet, którym nie odebrała.
              Racjonalnie a nie pod wpływem chwilowego kryzysu usunęłam wpadkową
              ciążę, ponieważ wówczas w moim życiu absolutnie nie było miejsca na
              potomstwo. Racjonalnie zaszłam w planowaną ciążę i racjonalnie
              zrobiłam wszystkie badania prenatalne aby zminimalizować ryzyko
              urodzenia dziecka z wadami genetycznymi bądź rozwojowymi.

              Dla mnie wpisy pani autorki są bardzo klarowne: ciąży nie chce, męża
              ma chama i zero wsparcia z jego strony. Zanim pani technicznie
              zorganizowałaby sobie zabieg minęłoby jeszcze trochę czasu więc
              mozliwość zmiany decyzji po kilku-kilkunastu dniach spokojnie ma.
              Pani może skonsultować się z psychologiem a nawet kilkoma różnymi
              psychologami i zasięgnąć opnii osób, które poradnictwem zajmują się
              zawodowo.
              • arnaud.de.montsalvy Re: Racjonalność 16.06.08, 13:31
                Triss, to, ze Ty usunelas, to naprawde nie powod, zeby ktos inny tez
                to robil. To, co zrobilas, zrobilas na wlasna odpowiedzialnosc i
                inne kobiety nie musza isc za Twoim przykladem. Powtarzam, ze te
                kobiete znamy z paru postow, pisanych w wyraznym wzburzeniu, a to
                jest za malo, zeby juz ja wsadzac do samochodu do bratnich Czech, a
                to w duzej wiekszosci czynicie. Niektore z Was nawet odradzaja
                wizyte u psychologa, bo a nuz przekabaci na druga strone... Czemu
                Wasm tak zalezy na czyjejs smierci? I jeszcze jedno pytanie -
                powiedz, co bys napisala tej kobiecie, gdyby za miesiac, dajmy na
                to, napisala: "Dokonalam aborcji pod wplywem glosow z forum. Ciagle
                mysle o samobojstwie". Naprawde polecam forum "Aborcja", mozesz sie
                dowiedziec z niego, co sie moze z takimi kobietami dziac (ze nie
                dzialo sie u Ciebie, to znowu nie jest argument).
              • arnaud.de.montsalvy Re: Racjonalność 16.06.08, 14:05
                Jeszcze jedno, Triss. To, ze kobiety w ciazy doswiadczaja
                szczegolnych wahan emocjonalnych, to akurat fakt naukowy i
                przeczytasz o tym w kazdej ksiazce poswieconej ciazy (bynajmniej nie
                tylko w "katolickich"). Z tego, co piszesz, Ty jestes wyjatkiem, ale
                skad wiesz, ze jest nim takze Cota?
    • margot_s Re: znwou ciąza - wole umrzeć 15.06.08, 06:33
      Bardzo dobrze Cię rozumiem. Jestem w identycznej sytuacji. Wcale nie
      zamierzałam usuwać ciąży (teraz już końcówka), ale po prostu nie
      chce mi się żyć. Przed samym zajściem wyleczyłam się z depresji
      poporodowej po pierwszym porodzie. Poród, opieka nad nad bardzo
      żywym dzieckiem i brak wsparcia ze strony najbliższych - to był
      naprawdę koszmar. A teraz może być tylko gorzej. Mam myśli
      samobójcze, ale nie zrobiłabym krzywdy nienarodzonemu dziecku i nie
      opuściłabym tego starszego. Boję się tylko co będzie po porodzie,
      gdy depresja się nasili. Chyba wybiorę się do psychiatry póki czas.
      • marzeka1 Re: znwou ciąza - wole umrzeć 15.06.08, 07:22
        "Wole umrzeć niż być w ciązy"- psychiatra i to szybko. Można nie być szczęsliwą z powodu wpadkowej ciązy, ale taka reakcja nie jest całkiem normalna.
        • kol.3 Re: znwou ciąza - wole umrzeć 15.06.08, 08:38
          Nie chodź do żadnego psychiatry bo po cholerę Ci on, jeszcze Ci
          kłopotów narobi jak się okaże ortodoksem, tylko do życiowego
          ginekologa.
    • triss_merigold6 Re: znwou ciąza - wole umrzeć 15.06.08, 10:43
      Idź do psychiatry a potem do życzliwego dyskretnego ginekologa.
      Ewentualnie wyjazd do bratnich Czech albo do Kaliningradu. Problem
      można szybko rozwiązać, nie warto z powodu wpadki popełniać
      samobójstwa.
    • 18_lipcowa1 dlaczego sie nie zabezpieczalas? 15.06.08, 10:48
      myslalas ze dzieci sie w kapuscie znajduje?????????
      • triss_merigold6 Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 15.06.08, 10:58
        O qrde a co za różnica dlaczego? Może uwierzyła w kit, że jak sie
        karmi to działa antykoncepcyjnie albo jechała na naturalnych albo
        wyrzygała tabletkę. Jest ciąża, jest problem, zamiast się ciąć
        lepiej szybko zebrać kasę i po cichu załatwić skrobankę.
        • verdana Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 15.06.08, 11:07
          Ja się zabezpieczałam całe zycie, nigdy nie ryzykowalam. A dziecko z
          wpadki mam.
          • myroad Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 15.06.08, 11:12
            Tak polecajcie jej aborcje dalej ...to po niej w ogole jej słaba
            psychika upadnie.
            Moge sie zapytać czy Panie ktore polecaja skrobanke same ją
            zrobiły ??
            Jeżeli nie to na litosc skad wiecie czy po zabiciu dziecka (
            ebriona , zygoty ) czy jak to nazywacie nie zacznie jej sie snic po
            nocach dziecko , czy nie bedzie miała wyrzutów sumienia które nie
            pozwola jej normalnie żyć ??
            Do autorki tematu , jeżeli naprawde bedziesz zastanawiała sie na
            dabrocja to wejdz na forum o aborcji i poczytaj , dokonaj decyzji
            porozmawiaj z osobami które przez to przeszły a nie z tymi co im sie
            wydaje że wiedza najlepiej.
            A tak w ogole to dla zagorzałych zwolenniczek wyjazdów do "Czech"
            może powiecie mi dlaczego łatwiej zabić dziecko niż oddac je do
            adopcji ??
            • triss_merigold6 Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 15.06.08, 11:18
              Bo organizm ponosi koszty ciąży. To nie jest lajcik chodzić 9
              miesięcy w ciąży, rodzić, skutki porodu. Bo adopcję widać tzn. była
              pani w ciaży a dziecka nie ma i zostanie wyklęta jako wyrodna co
              oddała.

              • myroad Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 15.06.08, 11:30
                "Wyklęta" zostanie przez społeczenstwo , tą jego nierozumna część a
                to da sie znieść , zmienic miejsce zamieszkania itd .
                Gdy zabije wyklnie sie samej siebie , a od siebie trudno uciec.
                Ok , może sa takie kobiety co po aborcji nie maja syndromu " po"
                ale nawet zagorzałe zwolenniczki aborcji po np 5 - 10 latach to
                dopada a wiesz jak ??
                Wspomnienia ..widzisz dziewczynke która ma 7 lat , blad włoski ,
                rozesmiany aniołek i w pewnym momencie liczysz i wychodzi że Twoje
                dziecko miałoby dzisiaj 7 lat ale nie ma bo nie dałąs mu szansy.
                Dzieci ida do komuni widzisz białe sukieneczki , chłopcy w
                garniturach a ty dobrze Wiesz że twoje dziecko byłoby wsrod nich
                gdybys postapiła wtedy inaczej.
                Takie przykłądy mozna mnozyc. Łatwo powiedziec zrob skrobanke , nie
                bedzie problemu ( zniknie) tylko że dopiero wtedy zaczynaja sie
                wyrzuty które nie pozwalaja przesapac spokojnie nocy.
                To nie wy będziecie leżec u ginekolga i słuchac dzwieku narzedzi i
                plusku małego ciała wrzucanego do miski z woda. To nie Wy
                przypadkiem ogladniecie film wykonany podczas aborcji to nie Wy
                uswiadomicie sobie że wasze kilkutygodniowe dziecko czuło już ból
                ani tego że było rozerwane na czesci i wyciagane po kawałku z Waszej
                macicy.
                Więc nie mozecie radzić dziewczynie żeby zrobiła abrocje bo to Ona
                poniesie tego skutki na pewno gorsze niż urodzenie dziecka , które
                moze kiedys w przyszłosci bedzie dla niej najwiekszym oparciem.

                • triss_merigold6 Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 15.06.08, 12:27
                  Co Ty za kocopały piszesz? Przeprowadzić się, zmienić pracę ot tak,
                  załatwiac nowe mieszkanie, mąż tez praca w nowym miejscu... cudne
                  perspektywy.
                  Kilkutygodniowy zarodek nie ma kory mózgowej wiec nie może odczuwac
                  bólu a zabieg przeprowadza się w znieczuleniu ogólnym więc nic nie
                  słychać.
                  Jakie wspomnienia? Kobieto, ja zaliczyłam wpadę z pękniętej gumki w
                  wieku 18 lat, postinoru nie było na rynku, usunęłam jeszcze wtedy
                  legalnie i nie mam takich wizualizacji. Nie żałowałam nigdy, wtedy
                  zdecydowanie nie miałam ochoty na pieluchy i zmianę życiowych
                  planów. Mam teraz dziecko chciane i planowane ale urodziłam mając 30
                  lat i stabilną sytuację życiową.
                  Qrde jak to dobrze, że za czasów mojej młodości nikt nie prał
                  panienkom mózgów "Niemym krzykiem" i że jestem niewierząca więc
                  pojęcie grzechu mi obce.
                  • ludkae Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 15.06.08, 16:20
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Co Ty za kocopały piszesz?

                    > Qrde jak to dobrze, że za czasów mojej młodości nikt nie prał
                    > panienkom mózgów...


                    Brawo!! Wiecej potrzeba takich co potrafia samodzielnie myslec!
                    Rzady na tym swiecie sa wystarczajaco kopniete, zwlaszcza te, gdzie o zyciu
                    kobiety decyduje partia mezczyzn, ksiadz, biskup, papiez...
                    a nie sama kobieta o sobie.
                • sol_bianca Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 15.06.08, 22:57
                  > Wspomnienia ..widzisz dziewczynke która ma 7 lat , blad włoski ,
                  > rozesmiany aniołek

                  "blad" wloski mnie nie kreca jakos. ani rozesmiane aniolki.

                  > Dzieci ida do komuni widzisz białe sukieneczki , chłopcy w
                  > garniturach a ty dobrze Wiesz że twoje dziecko byłoby wsrod nich

                  robienie z dzieci malowanych lalek tez mnie nie kreci. a moje dziecko raczej
                  nie ma szans znalezc sie wsrod nich.

                  > To nie wy będziecie leżec u ginekolga i słuchac dzwieku narzedzi i
                  > plusku małego ciała wrzucanego do miski z woda

                  e?

                  > przypadkiem ogladniecie film wykonany podczas aborcji

                  mowisz o tym spreparowanym "niemym krzyku"?
              • yadrall Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 15.06.08, 11:31
                Autorce watku potrzebny jest PSYCHATRA i to szybko!!! Ona ma ostra
                depresje i to wymaga leczenia u specjalisty.

                I zauwazcie,ze autorka watku nie zastanawia sie nad aborcja,wiec tu
                nie skrobanka wchodzi w gre!!!
                • kol.3 Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 15.06.08, 12:45
                  A jak psychiatra doniesie gdzie trzeba, że kobieta nie chce urodzić
                  to co? Będzie się za kobietą ciągnął ksiądz z grupką radiomaryjnych
                  moherow. Dopiero wtedy ona popełni samobójstwo.
              • arnaud.de.montsalvy Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 16.06.08, 16:24
                Chcialam juz dac sobie spokoj, ale ta wypowiedz mna naprawde
                telepnela. Wedlug Ciebie, Triss, aborcja, jak rozumiem, jest dobra,
                bo jej nie widac, tak? A adopcja zla, bo ja widac... Wiesz co, takie
                stwierdzenie jak dla mnie jest po prostu dyskwalifikujace. Jesli
                taki jest Twoj osad moralny i takie sa Twoje kryteria wyborow
                zyciowych, to szczerze mowiac, nie chcialabym znac Cie w realu i
                wole nie myslec, do jakich innych rzeczy jeszcze mozesz byc zdolna,
                pod warunkiem, ze nikt nie widzi.

                Cota, mysle, ze ten przyklad powie Ci wiele o kondycji moralnej
                obozu proaborcyjnego i tym samym o jakosci ich rad. A wlasciwie
                jednej rady - idz, zabij, nikt sie nie dowie i
                bedziesz "szczesliwa". A to, ze przez lata bedzie Cie zabijac wlasne
                sumienie, zadnej z tych pan nie obchodzi.
                • verdana Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 16.06.08, 17:00
                  Na razie najbliza zabijania jestes Ty. Popychasz dziewczyne do
                  samobójstwa. Możesz miec dwa ludzkie życia na sumieniu.
                  • arnaud.de.montsalvy Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 16.06.08, 17:11
                    A to juz jest Twoj wymysl, zupelnie niepoparty faktami. Ja (i nie
                    tylko ja) radze dziewczynie, zeby poszukala wsparcia w rodzinie lub
                    u psychologa, a nie "dyskretnie pozbyla sie problemu". Twoje
                    sugestie sa po prostu ponizej wszelkiej krytyki.
                    • verdana Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 16.06.08, 17:51
                      Poparty. Dziewczyna do tego stopnia nie chce byc w ciąży, że już sie
                      cięła. ma mysli samobójcze i wyraźna depresje. A Ty jej mowisz, ze
                      niezależnie od wszystkiego musi rodzić.
                      Stawiasz ją pod ściana, choć jak slusznie napisala dalej Rycerzowa,
                      tak głeboka depresja to koniecznośc leczenia z powodu zagrożenia
                      życia matki. Takie wypowiedzi jak Twoje wobec niej moga ją zachęcić
                      do samobojstwa bez żadnej watpliwosci.
                      No, ale to kobieta - jej zucie cie nie interesuje.
                      • arnaud.de.montsalvy Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 16.06.08, 18:01
                        verdana napisała:

                        > Poparty. Dziewczyna do tego stopnia nie chce byc w ciąży, że już
                        sie
                        > cięła. ma mysli samobójcze i wyraźna depresje. A Ty jej mowisz, ze
                        > niezależnie od wszystkiego musi rodzić.
                        > Stawiasz ją pod ściana, choć jak slusznie napisala dalej
                        Rycerzowa,
                        > tak głeboka depresja to koniecznośc leczenia z powodu zagrożenia
                        > życia matki. Takie wypowiedzi jak Twoje wobec niej moga ją
                        zachęcić
                        > do samobojstwa bez żadnej watpliwosci.
                        > No, ale to kobieta - jej zucie cie nie interesuje.

                        Wiesz co, nie chce mi sie kopiowac tego, co napisalam juz
                        kilkakrotnie w tym watku. Zrob mi, prosze, te uprzejmosc i po prostu
                        przeczytaj, a wtedy dowiesz sie, co mianowicie mowie tej dziewczynie
                        i nie imputuj mi czegos, czego nie powiedzialam.

                        Rozumiem, ze Twoje lekarstwo na depresje to skrobanka? To kolejne
                        odkrycie naukowe w tym watku, pierwszego dokonala "sanciasancia" (ze
                        ze skorki przy paznokciu mozna wyhodowac czlowieka) i tak jak jej,
                        Tobie rowniez radze zglosic czym predzej to odkrycie w odpowiedniej
                        placowce. Ci nieswiadomi niczego psychiatrzy jakies leki daja,
                        psychoterapia sie zajmuja, a taka Verdana, prosze - ma znacznie
                        prostsza recepte: wyskrob sie i swiat sie stanie od razu
                        piekniejszy, wroci radosc zycia, wszystkie problemy znikna jak reka
                        odjal! A moze za jednym zamachem i maz pokocha na nowo i jeszcze
                        wygrana na loterii przyjdzie? Pomysl nad tym Verdano, ten pomysl
                        chyba jeszcze wymaga dopracowania.
                        • premeda Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 17.06.08, 08:20
                          Uwielbiam taką indoktrynację, wmawiającą wszystkim kobietom, że
                          aborcja jest morderstwem nienarodzonego człowieczka, a osoby jej
                          dokonujące są godne co najwyżej potępienia. Jak super muszą się czuć
                          kobiety po gwałtach, kóre nie zostały ukarane za morderstwo i mogą
                          chodzić sobie po świecie, a powinny odsiadywać dożywocie albo
                          kobiety po pronieniach, kóre tracą takie małe bezbronne dzieciątko,
                          cierpiące bardzo i patrzące taki małymi przestraszonymi oczkami. Czy
                          tak ciężko do ch...ry zrozumieć, że to wy zapewniacie tym kobietom
                          traumę (na którą zresztą tak chętnie się powołujecie), że gdyby nie
                          było pitolenia o dzieciach nienarodzonych to lepiej pozbierałyby
                          się kobiety i po aborcji z gwałtu i te po poronieniach? Weźcie się
                          lepiej za gwałcicieli i na walkę z nimi spożytkujcie tą niesamowitą
                          energię jaką wkładacie w walkę z kobietami.
                          • arnaud.de.montsalvy Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 17.06.08, 11:35
                            W tym artykule znajdziesz ciekawe i zapewne zaskakujace dla Ciebie
                            informacje na temat kobiet, ktore zaszly w ciaze w wyniku gwaltu.
                            Mowimy tu o zywych kobietach, ktore tego doswiadczyly, a nie moich
                            czy Twoich na ten temat wyobrazeniach. Prosze bardzo, czytaj:

                            wiadomosci.onet.pl/1403456,2678,kioskart.html
                            • premeda Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 17.06.08, 11:48
                              Źródło tego artykułu wyjaśnia wszystko, nie spodziewam się po
                              gazetce katolickiej obiektywizmu. Sama zaś mam nieprzyjemne
                              doświadczenia z przemocą seksualną, więc jestem w stanie zrozumieć
                              zgwałcone kobiety.
                              • arnaud.de.montsalvy Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 17.06.08, 12:02
                                Fakty, czy podane przez zrodklo katolickie, czy jakiekolwiek inne,
                                pozostaja faktami.
                                Tylko powiedz mi jeszcze, prosze, co ta dygresja ma wspolnego z tym
                                watkiem?
                                • premeda Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 17.06.08, 12:18
                                  Fakty tylko spreparowane a skoro rozmawiałyśmy z zgwałconych
                                  kobietach to napisałam, że jestem troche bliżej tematu niż ty.
                                  • arnaud.de.montsalvy Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 17.06.08, 12:42
                                    Co to znaczy spreparowane?
                                    Wydaje mi sie, ze nie ma sensu wchodzic akurat w te odnoge, bo nie
                                    ma ona naprawde nic wspolnego z watkiem Coty. Tylko na koniec jedna
                                    uwaga - prawa nie mozna budowac na emocjach. To, ze ktos sie bardzo
                                    zle czuje, nie jest powodem, zeby prawo sankcjonowalo odbieranie
                                    zycia innemu czlowiekowi, w dodatku zupelnie niewinnemu. Kobieta
                                    zgwalcona, jesliby spotkala swojeggo napastnika juz po gwalcie
                                    (zastrzegam to, bo w trakcie mielibysmy do czynienia z obrona
                                    konieczna), nie moze zgodnie z prawem go zabic. Jesli to zrobi,
                                    bedzie winna co najmniej zabojstwa, jesli nie morderstwa i bedzie za
                                    to sadzona. W wypadku zabojstwa dziecka, ktore akurat niczym nie
                                    zawinilo, tak nie jest. ja tu widze co najmniej pewna niespojnosc i
                                    brak logiki. To tyle, dla mnie koniec tematu.
                                    • ludkae Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 17.06.08, 17:09
                                      arnaud.de.montsalvy napisał:

                                      > To, ze ktos sie bardzo
                                      > zle czuje, nie jest powodem, zeby prawo sankcjonowalo odbieranie
                                      > zycia innemu czlowiekowi


                                      Po pierwsze:

                                      Prawo ustanawiaja ludzie. Ludzie czesto popelniaja pomylki.
                                      Niejedno prawo jest niedoskonale i niesprawiedliwe.
                                      Niejedno prawo udlega ewolucji i zmianie w miare postepu spoleczenstwa.


                                      Po drugie:

                                      Rownanie praw plodu z prawami czlowieka pojawia sie w srodowiskach, gdzie
                                      naduzywa sie wladzy nad kobietami. Gdzie manipuluje sie przyrostem naturalnym,
                                      straszac ludnosc, a w tym kobiety. Gdzie wladza dominuje nad zwyklymi ludzmi, a
                                      zwlaszcza kobietami, nic im w zamian nie dajac.

                                      Ta sama wladza nie troszczy sie przeciez o wychowanie dzieci tej kobiety. Ta
                                      sama wladza nie daje srodkow materialnych na opieke nad ta rodzina, ani nie
                                      pomaga tej matce radzic sobie pozniej z 14-letnimi nastolatkami.

                                      Wladza ta, troszczy sie jedynie, aby bylo wystarczajaco duzo zolnierzy, czy
                                      kierowcow autobusow, a nie szczesliwych, wypoczetych kobiet.

                                      Dlatego rzady, czy kosciol, zmyslaja prawa, manipuluja faktami, klamia, sieja
                                      propagande, podzegaja ludzi przeciwko ludziom, aby sie nawzajem potepiali.

                                      Te same wladze, czy kosciol katolicki nie dbaja o to, jak czuje sie indywidualny
                                      czlowiek: czy ma depresje, mysli samobojcze, czy po prostu przez cale swoje
                                      szare zycie pracuje ponad sily bedac nieustannie przygnebiony.

                                      Jednakze bystry, myslacy indywidualny czlowiek organizuje swoje zycie,
                                      niezaleznie od tego, ze kosciol katolicki, czy rzad, chcialby z niego zrobic
                                      glupca, czy wieznia, przy pomocy glupiej i szkodliwej dla niego propagandy.




                                    • mama303 Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 17.06.08, 23:18
                                      arnaud.de.montsalvy napisał:

                                      > To, ze ktos sie bardzo
                                      > zle czuje, nie jest powodem, zeby prawo sankcjonowalo odbieranie
                                      > zycia innemu czlowiekowi, w dodatku zupelnie niewinnemu.

                                      Jesli to jest inny człowiek bo inny człowiek nie potrzebuje wnętrza
                                      swojego żywiciela do przezycia.
                                      • arnaud.de.montsalvy Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 18.06.08, 13:40
                                        A coz to za definicja - czlowiek to ten, kto nie potrzebuje wnetrza
                                        swojego zywiciela do przezycia? Dlaczego to ma byc definicja
                                        czlowieka?

                                        1. Jesli masz na mysli to, ze plod jest niesamodzielny, to wiedz, ze
                                        czlowiek na wielu etapach swojego zycia jest niesamodzielny z
                                        definicji i moze byc niesamodzielny dodatkowo z przyczyn
                                        nadzwyczajnych. Noworodek jest niesamodzielny i jak go zostawisz
                                        samego, umrze. Stary, niedolezny czlowiek tez. I taki w sile wieku
                                        tez, wystarczy, ze spadnie ze schodow i uderzy glowa o stopien.
                                        Przez wiele miesiecy i lat moze byc niesamodzielny. Pytam, czy to
                                        jest kryterium czlowieczenstwa?

                                        2. Organizm zywiciela. Dzieki postepowi nauki coraz mlodsze
                                        wczesniaki moga byc uratowane (na razie rekord to 22 tyg. 6 dni), co
                                        wczesniej bylo nie do pomyslenia. Zauwazcie, ze w roznych krajach
                                        jest to MNIEJ niz dopuszczalny termin aborcji (np. Wielka Brytania -
                                        24 tyg.). Tendencja jest taka, ze coraz mlodsze dzieci beda mogly
                                        zyc poza organizmem matki. Jesli dojdziemy do 12 tygodni, co
                                        powiedza te osoby, ktore twierdza nonszalancko, ze to nie czlowiek?

                                        3. Napisalas jednak uczciwie, "jesli". No wlasnie, zostawilas
                                        miejsce na watpliwosc. Jesli jest jakakolwiek watpliwosc, czy nie
                                        lepiej, kierujac sie zasada ostroznosci, uznac, ze nie bedziemy
                                        przerywac zycia, bo to moze byc czlowiek? W tym wypadku po prostu
                                        nie mozna pozwolic sobie na pomylke.
                                        • mama303 Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 18.06.08, 21:35
                                          arnaud.de.montsalvy napisał:

                                          > A coz to za definicja - czlowiek to ten, kto nie potrzebuje
                                          wnetrza
                                          > swojego zywiciela do przezycia? Dlaczego to ma byc definicja
                                          > czlowieka?
                                          A Ty jaka masz definicję

                                          Nie chodzi mi bynajmniej o samodzielność ale o możliwośc przeżycia.
                                          Płód, który nie jest w stamnie przeżyć poza organizmem żywiciele nie
                                          jest człowiekiem tylko póki co częścią tego żywiciela i bez zgody
                                          żywiciela nie przeżyje. Przy zgodzie żywiciela może się dopiero
                                          człowiekiem stać. Zarówno noworodek jak i niedołeżny starzec da
                                          sobie radę z przeżyciem przy pomocy tzw. osób trzecich, płód
                                          niestety nie.
                                          • arnaud.de.montsalvy Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 20.06.08, 11:23
                                            Przy odpowiedzi zrecznie pominelas punkty 2 i 3. Moze sprobuj sie do
                                            nich rowniez odniesc?
                    • vickydt Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 19.06.08, 22:38
                      >Twoje
                      > sugestie sa po prostu ponizej wszelkiej krytyki.

                      a Twoje argumenty powyzej akceptowalnego poziomu histerii.

                      --
                      Jeżeli mijasz się z prawdą, to jej się przynajmniej ukłoń!
      • vickydt Re: dlaczego sie nie zabezpieczalas? 15.06.08, 11:49

        wracaj lalka na forum o kieckach, halkach na kole i winietkach na wódke.
        --
        Jeżeli mijasz się z prawdą, to jej się przynajmniej ukłoń!
    • myroad Re: znwou ciąza - wole umrzeć 15.06.08, 16:24
      Jeżeli jestes taka dumna z tego że zrobiłas sobie skrobanke w wieku
      18 lat to ciekawe czy wie o tym Twój mąż czy może to twoj " malutki"
      sekret
      • ludkae Re: znwou ciąza - wole umrzeć 15.06.08, 16:31
        myroad napisała:

        > Jeżeli jestes taka dumna z tego że zrobiłas sobie skrobanke w wieku
        > 18 lat to ciekawe czy wie o tym Twój mąż czy może to twoj
        > " malutki" sekret




        A ty pewnie wszystkie swoje malutkie sekrety powierzasz swemu proboszczowi na spowiedzi, ktory je pozniej powtarza swojej "gosposi".
        • triss_merigold6 Re: znwou ciąza - wole umrzeć 15.06.08, 16:35
          Zdziwiłabys się ile świętych dzis pań po menopauzie zaliczyło w
          przeszłości skrobankę i to niejedną.
          • brak.polskich.liter Re: znwou ciąza - wole umrzeć 15.06.08, 17:05
            Tja. Moja babcia, gorliwa katoliczka, opowiadala, jak, w czasie okupacji, ona i
            jej kolezanki czesto-gesto chadzaly do pewnej milej pani doktor. Owa pani doktor
            charytatywnie skrobala mlode, zdesperowane dziewczyny.
            Babcia dysonansu poznawczego nie miala. W czasach jej mlodosci, to nie bylo
            zadne "zycie poczete", tylko plemnik, ktory wrednie uczepil sie jaja i nalezalo
            sie go jak najpredzej pozbyc.

            "Zycie poczete" zaczelo sie dopiero po menopauzie :P
          • kol.3 Re: znwou ciąza - wole umrzeć 15.06.08, 21:21
            Jeszcze w latach 90 czytałam w Poltyce wywiad z lekarką, która ze
            zdumieniem na czele antyaborcyjnej krucjaty zoczyla swoją pacjentkę,
            która w czasach socjalizmu zrobila sobie 7 (slownie siedem)
            skrobanek.
            • brak.polskich.liter Re: znwou ciąza - wole umrzeć 15.06.08, 21:36
              Hue,hue... Czyzby kolejny przypadek cudownego wplywu menopauzy na swiatopoglad?
              Nie od dzis wiadomo, ze byt ksztaltuje swiadomosc :PPP
            • arnaud.de.montsalvy Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 16:55
              No i nawet jesli to prawda, to co z tego? Jesli teraz taka kobieta
              uznaje, ze to, co robila, bylo zle i zaluje tego oraz robi wszystko,
              zeby uchronic inne kobiety przed tym bledem, to nalezy jej sie
              szacunek. Ma niewatpliwie trudniej niz ktos, kto nie ma aborcji za
              soba - musi stawic czola wlasnym wyrzutom sumienia i jeszcze pewnie
              wielu ludziom, ktorzy o tym wiedza i tak jak Wy jej to kasliwie
              wypominaja.
              • kol.3 Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 17:45
                Na stare lata największe koorwiszony "porządnieją" i pouczają jak
                żyć zupełnie normalne kobiety. Rozczulające jest twierdzenie, że
                panie które robiły po kilka skrobanek zrozumiały swj błąd i teraz
                chcą odwieść od robienia głupstw młodsze kobiety.
                • arnaud.de.montsalvy Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 17:52
                  > Na stare lata największe koorwiszony "porządnieją" i pouczają jak
                  > żyć zupełnie normalne kobiety. Rozczulające jest twierdzenie, że
                  > panie które robiły po kilka skrobanek zrozumiały swj błąd i teraz
                  > chcą odwieść od robienia głupstw młodsze kobiety.

                  Wiesz co, nie znam zbyt duzo "koorwiszonow" i dlatego trudno mi
                  przeprowadzac podobne uogolnienia, rozumiem, ze Ty znasz ich
                  wystarczajaco duzo, zeby tak pisac. Jesli twierdzenie, ze ktos
                  rozumie swoj blad i juz do niego nie wraca, a potem ostrzega przed
                  nim innych, Cie rozczula - to trudno. Madrzy ludzie tak maja, ze
                  jesli bladza, to potrafia z tych bledow wyciagnac nauke na
                  przyszlosc. Glupi zas trwaja w bledzie.
                • premeda Re: znwou ciąza - wole umrzeć 17.06.08, 08:28
                  Ja bym raczej powiedziała, że z nimi to jak z kochankami: ich
                  sytuacja przecież była zupełnie inna i one innego wyjścia nie miały
                  i nawet po latach nie żałują. Za to chcą teraz decydować za inne
                  kobiety.
                  • arnaud.de.montsalvy Re: znwou ciąza - wole umrzeć 17.06.08, 11:32
                    To fascynujace, za masz tak dokladna wiedze na temat tych kobiet. Ja
                    rozumiem, znasz je wszystkie?
                    • daria_nowak Re: znwou ciąza - wole umrzeć 18.06.08, 11:36
                      Myślenie, logika, wnioskowanie. Mniemam, iż nie są to pojęcia dla Ciebie obce?
                      Jeśli więc wiesz o czym piszę, to z pewnością rozumiesz tez, ze nie trzeba znać
                      każdego przypadku, żeby uogólniać i wyciągać wnioski. Przy tym trzeba brać pod
                      uwagę możliwość, ze są wyjątki. Ich cechą charakterystyczna jest to, ze są
                      pojedyncze. Na nich nie da sie zbudować teorii.
                      • arnaud.de.montsalvy Re: znwou ciąza - wole umrzeć 18.06.08, 17:26
                        Otoz widzisz, osobiscie nie znam ani jednej kobiety, ktora ma za
                        soba aborcje (albo wiele aborcji), a teraz "nawraca" inne. Skoro nie
                        znam, na pewno nie moge pozwolic sobie na uogolnienia. Moje
                        rozmowczynie takie uogolnienia robia, wiec wnosze z tego, ze znaja
                        takie przypadki i to w duzej liczbie, gdyz tylko z takiej mozna
                        robic uogolnienia. Ja tu sie po prostu sprzeciwialam takim obiegowym
                        opiniom, ktore niekoniecznie maja pokrycie w doswiadczeniu. To raz.

                        Dwa, nawet, gdybym znala takich kobiet wiele, dla mnie nie bylby to
                        zaden argument przeciwko temu, co obecnie glosza. Ja wierze w to, ze
                        ludzie umieja dostrzegac i poprawiac swe bledy. A jesli jeszcze chca
                        ostrzec innych, to dla mnie jest to plus, a nie zarzut.
      • triss_merigold6 Re: znwou ciąza - wole umrzeć 15.06.08, 16:34
        Kobieto, ja nie jestem z tego dumna. Stało sie, niefart, shit
        happens. Uważałam wtedy i uważam nadal, że było to rozsądne wyjście,
        innego nie brałam pod uwagę, bo nie miałam zamiaru młodości sobie
        marnować. Na szczęście nikogo nie musiałam pytać o zgodę. Mój mąż
        wie, inni partnerzy z którymi byłam długo również wiedzieli, bo o
        życiowych doświadczeniach i decyzjach rozmawialiśmy szczerze.
        Widzisz, dla mnie to nie jest jakiś powód do wstydu, sporo dziewczyn
        i kobiet znam, które również kiedyś zaliczyły zabieg. Ukrywają, bo
        nie lubią jak prolajfersi molestują nieproszeni.
      • brak.polskich.liter Re: znwou ciąza - wole umrzeć 15.06.08, 16:57
        To nie mnie, co prawda, wywolujesz do tablicy, ponadto widze, ze poczucie misji
        zaburza oglad rzeczywistosci, totez o otwartosc na argumenty inne niz wlasne Cie
        nie podejrzewam, ale pozwolisz, ze wrzuce swoje trzy grosze.

        Znam kilkanascie kobiet, ktore usunely wpadkowe ciaze. Przewaznie, jak w
        przypadku Triss, byly to efekty nastoletniej wpady, ale nie zawsze.
        Zadna z tych kobiet nie twierdzi, ze aborcja jest powodem do dumy. Gdyby
        czlowiek wiedzial, ze sie wywroci (peknie prezerwatywa, nie zadziala pigulka czy
        spirala), to by usiadl, nie uwazasz? Ot, wiekszosc miala niefart, zwyczajny niefart.
        Poza dwiema (ktore - nota bene - do aborcji zostaly zmuszone przez rodzicow,
        wiec ich "swiadomy wybor" byl cokolwiek dyskusyjny), zadna z nich nie zaluje
        podjetej decyzji. Niektore zaluja - owszem, ale tego, ze wpadly, a nie
        rozwiazania problemu.
        Maja rodziny, mezow/partnerow, dzieci. Sekretu z dokonanej aborcji nie robia, co
        nie znaczy, ze epatuja szczegolami na prawo i lewo.
        Dwie (te, o ktorych pisalam wyzej) maja poczucie winy po latach, natomiast
        reszta ma sie dobrze.

        Po co to pisze? Glownie po to, zeby wyjasnic na przykladzie, ze cos, co jest
        nieetyczne/bulwersujace/amoralne z Twojego punktu widzenia, dla kogos innego
        jest stosunkowo obojetne moralnie. Nikt Ci nie broni byc radykalnie przeciw
        aborcji i przyjmowac, ze nigdy, przenigdy ciazy bys nie usunela, ale postaraj
        sie powstrzymac od radykalnego osadzania ludzi o innych pogladach i nie rzutowac
        swoich "prawd" na cala populacje. Widzisz, z prawda jest tak jak z d... - kazdy
        ma wlasna.

        • verdana Re: znwou ciąza - wole umrzeć 15.06.08, 17:49
          Znam sporo kobiet, ktore dokonały aborcji. zaluje jedna - a i to
          żaluje, ale twierdzi, ze gdyby miala zadecydować powtornie -
          zrrobilaby to samo. Reszta jest zadowolona z decyzji.
          Niechciane dzieco to nieszczęście, także dla dziecka.
          No i poza tym - tlumaczenie kobiecie na skraju samobójstwa z powodu
          ciązy, ze ma do wyboru albo być morderczynia, albo skoczyć oknem -
          to tak naprawde zachecanie jej do samobójstwa. Te, ktore to pisza
          powinny brac odpowiedzialność za slowa - piszac kobiecie w depresji
          o "zyciu poczętym" moga być autentycznie odpowiedzialne za jej
          smierć. Wraz zreszta z "zyciem poczetym", ktore tak usilnie usilują
          ocalić. No, ale fanatyzm woli smierć matki niż plodu.
          • brak.polskich.liter Verdano, obawiam sie 15.06.08, 18:24
            ze fanatycznym obronczyniom "zycia poczetego" chodzi przede wszystkim o
            podtarcie sobie sumienia. Dobro autorki watku jest duzo, duzo dalej na liscie
            priorytetow. Najwazniejszy jest zarodek - to znaczy, przez kilka miesiecy, bo
            porod w magiczny sposob kasuje przywileje "zycia poczetego" i wszelkie nim
            zainteresowanie.

            Nie ma to jak szlachetnosc na cudzy koszt :P
            • verdana Re: Verdano, obawiam sie 15.06.08, 18:29
              A moze i o co innego - jak mają do czynienia z "potencjalna
              morderczynia" to i uciesza się, jak skoczy oknem - zasłuzyla, za
              morderstwo jest kara śmierci.
              Że przy okazji zabije dziecko poczęte i osieroci drugie - nie
              szkodzi. Bo tu nie chodzi wcale o dziecko, chodzi o to, by kobieta
              wiedziala, że jest potepiona.
              • smocza_mama Re: Verdano, obawiam sie 15.06.08, 20:48
                NIe każda ciąża jest taka sama, nie każde dziecko jest takie samo. Pomysl, co
                byś zrobiła, gdybys nie miała dziecka, które jest teraz tak aborbujace? Czy to
                że miałabyś więcej czasu być może na malowanie paznokci i maseczki z alg a w
                nocy wysypiałabys się, to by dla Ciebie była pełnia szczęścia? Jak na to
                spojrzysz za kilka lat? Czy może będziesz dumna z dziecka/dzieci, które dzięki
                Tobie wyrosły na fajnych ludzi i Twoich przyjaciół? Czas bardzo szybko leci,
                dzieci rosną. A dla rodziny i dzieci nie ma nic wartościowszego niz jej
                członkowie - ten okruszek, co może sie urodzić za kilka miesięcy wniesie wiele
                do Waszego domu. Chaosu na początku pewnie też, ale i miłości do Ciebie i
                miłości do starszego rodzeństwa. Jeśli zdecydujesz się na donoszenie tego
                dziecka, to za jakiś czas potraktujesz tę jak to teraz nazywasz "wpadkę" jako
                pewnie uśmiech losu:) Nie niszcz tego życia, jeśli chcesz mieć w odwodzie
                "ucieczkę" przed trudami macierzyństwa, to zawsze możesz oddać dziecko do
                adopcji. Jeśli się wstydziłabyś opinii publicznej, możesz powiedzieć, że dziecko
                zmarło. Nikt pytan nie będzie zadawał. Wątpię jednak,że chciałabyś oddać
                dziecko. Ps. Sama niedawno rodziłam, wiem, co to koszmar ciąży, wiem co to
                szpital i brak sił. Az za dobrze! Przechodzę właśnie mały kryzys, bo od roku nie
                miałam wakacji, odsypiam od dwóch dni... ale mam dziecko. Warto:) Ps. Pomyśl, że
                nie trzeba w domu wszystkieo mieć perfekt wysprzatane, że warto może czasem
                zrezygnować z superobiadu, a poleżeć i odpocząć, dziecko sobą chwilę się zajmie.
                Trzymam kciuki!
                • verdana Re: Verdano, obawiam sie 15.06.08, 21:28
                  Jak się urodzi - a nie zginie razem z matką.
                  Trzeba nie mieć cienia rozsądku, aby takie rzeczy pisac dziewczynie
                  w depresji, na skraju samobójstwa. To już nie idiotyzm, to zbrodnia.
                • brak.polskich.liter Smocza Mamo 15.06.08, 21:33
                  Przeczytaj moze jeszcze raz post autorki, ale tak, wiesz, ze zrozumieniem.

                  Dziewczyna pisze o myslach samobojczych, o tym, ze ciazy nie akceptuje i ze ma
                  zero wsparcia ze strony meza.
                  Ty zas wypisujesz - pardon - kocopaly o tym, jakie to jej polozenie jest super
                  (mimo braku czasu na polerowanie paznokci, coz za strata :P), co jest cholernie
                  obrazliwe. Przekaz "co ty tam, kretynko, wiesz o szczesciu/nieszczesciu i o tym,
                  co w zyciu wazne" dziala na mnie, jak plachta na byka.
                  Napisze chamsko, bo juz mi sie ulewa od prolajferskiego pierdziusiania. Wez
                  wlasne teksty o okruszku, maseczkach z alg i rezygnacji z superobiadu jako
                  metodzie rozwiazywania powaznych problemow zyciowych, serwowane kobiecie, ktora
                  jest na krawedzi samobojstwa - i wsadz sobie tam, gdzie slonce rzadko zaglada.
        • neecia Re: znwou ciąza - wole umrzeć 15.06.08, 23:29
          Badania wykazały, że kobiety po wykonaniu aborcji odczuwają ulgę, ponieważ
          pozbyły się problemu,czegoś, co miało zaważyć na ich życiu i zmienić je w taki
          sposób, jakiego nie planowały. Problem polega jednak na tym, że badania te są
          wykonywane stosunkowo wcześnie, kiedy rzeczywiście kobiecie (mężczyznie
          także)towarzyszą takie uczucia.

          Konsekwencje psychiczne przerwania ciąży pojawiają się zwykle pózniej (za
          zwyczaj w trudnych momentach życia np. rozwód, ciężka choroba, czasem dopiero w
          godzinie śmierci), kiedy kobieta uświadamia sobie, że mogłaby mieć jeszcze jedno
          dziecko, może jej życie wyglądałoby teraz inaczej?, może miałaby wsparcie?

          Od momentu zapłodnienia, osoby współżyjące stają się RODZICAMI i są rodzicami
          (tylko zabitego lub żywego dziecka), ponieważ z połączenia ludzkich gamet może
          powstać TYLKO dziecko, więc jest ono dzieckiem od początku.

          Miałam okazję być przy cesarskim cięciu, kiedy wyjęto z macicy, niemowlaka
          ważącego 850g (6 miesiąc), sinego i widziałam jak lekarze reanimują go i walczą
          o jego życie. Poruszający widok bezbronnego stworzenia, które po przywróceniu
          akcji serca, było tak małe, że usiłowało płakać a nie wydawało jeszcze żadnrgo
          dzwięku.

          Kobieta podobnie, kiedy przyjdzie na świat jej dziecko zrobi wszystko, by go
          ratować, ale gdy jest jeszcze w jej łonie, nie czuje przywiązania do niego.

          Życzę mądrych decyzji.
          • brak.polskich.liter Re: znwou ciąza - wole umrzeć 15.06.08, 23:53
            neecia napisała:

            > Konsekwencje psychiczne przerwania ciąży pojawiają się zwykle pózniej
            (zazwyczaj w trudnych momentach życia np. rozwód, ciężka choroba, czasem dopiero w
            > godzinie śmierci), kiedy kobieta uświadamia sobie, że mogłaby mieć jeszcze
            jedno dziecko, może jej życie wyglądałoby teraz inaczej?, może miałaby wsparcie?

            Fascynujace. Czy moglabys podac zrodlo, na podstawie ktorego formulujesz dosc
            ogolne ("zwykle", "zazwyczaj") wnioski?


            > Od momentu zapłodnienia, osoby współżyjące stają się RODZICAMI i są rodzicami
            > (tylko zabitego lub żywego dziecka),

            Jeszcze bardziej fascynujace. Zmartwie Cie: prawo definiuje pojecie rodzicow
            troszeczke inaczej. Pojecie zabojstwa jest rowniez inaczej definiowane.

            > ponieważ z połączenia ludzkich gamet może
            > powstać TYLKO dziecko, więc jest ono dzieckiem od początku.

            Cudne. Idac dalej, mozna wysunac postulat, ze skoro z pojedynczej ludzkiej
            gamety moze powstac dziecko, to owa gameta rowniez jest dzieckiem. Jak od
            poczatku, to od poczatku.

            Pomysl tylko: co miesiac spuszczasz swoje martwe dziecko do kibla (via tampon),
            lub wyrzucasz do kubla na smieci (via podpaska). Twoj kibel i smietnik grobami
            nienarodzonych dzieciatek! A facet? Zgroza. Przy jednym wytrysku gina setki
            milionow dzieci! Mordercy!
            • neecia Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 01:07
              Odwołuję się do badań prowadzonych przez dr hab Dorotę Kornas-Bielę (autorkę
              wielu artykułów i książek m.in. "O początku życia ludzkiego", specjalisty z
              dziedziny psychologii prenatalnej).

              Zwracam uwagę na nieuważne przeczytanie mojej wypowiedzi, gdyż nie napisałam, że
              komórka jajowa czy plemnik to jest dziecko - tylko, że z POŁĄCZENIA ludzkich
              gamet (zapłodnienia) może powstać TYLKO dziecko, więc jest ono dzieckiem od
              początku.

              W ramach uściślenia wiedzy z zakresu fizjologii: w czasie miesiączki złuszcza
              się błona śluzowa macicy, a komórka jajowa jest wydalana ok. 10-14 dni WCZŚNIEJ
              (wtedy zachodzi owulacja tj. uwolnienie komórki jajowej do światła jajowodu;
              komórka jajowa żyje ok. 24 godzin i jeśli nie dojdzie do zapłodnienia, jest
              wydalana).
              • brak.polskich.liter Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 02:15
                neecia napisała:

                > Odwołuję się do badań prowadzonych przez dr hab Dorotę
                > Kornas-Bielę (autorkę) wielu artykułów i książek m.in. "O początku
                > życia ludzkiego", specjalisty z dziedziny psychologii prenatalnej).

                Poniewaz zawodowo zajmuje sie nie psychologia prenatalna, zaintrygowana
                wrzucilam sobie dr hab DK-B w PubMed-a. PubMed wyplul zaledwie 2 publikacje
                autorstwa tej pani, popelnione w niezbyt prestizowych periodykach (Impact Factor
                nienajwyzszy). Slabiutko...

                Odnosnie dlugofalowych skutkow aborcji na zdrowie psychiczne badan bylo
                robionych od cholery i troche. Jesli jestes zainteresowana, sluze linkami do
                artykulow (chocby Br J Psychiatry. 1995 Aug;167(2):243-8). Opublikowane wyniki
                nie potwierdzaja tezy o jakichs strasznych a dlugofalowych konsekwencjach
                terminacji ciazy. Tylko, ze ich autorzy wywodza sie z nieco innych kregow, niz
                uczelnie wyznaniowe, czy radio z ryjem...

                > Zwracam uwagę na nieuważne przeczytanie mojej wypowiedzi, gdyż nie napisałam, że
                > komórka jajowa czy plemnik to jest dziecko - tylko, że z POŁĄCZENIA ludzkich
                > gamet (zapłodnienia) może powstać TYLKO dziecko, więc jest ono dzieckiem od
                początku.

                Ironiczna sugestia, zeby potraktowac gamete jako dziecko, byla mojego autorstwa,
                co zreszta wyraznie napisalam (wychodzi na to, ze uwagi dotyczace nieuwazne
                czytanie tekstu sa Twoja projekcja). Czy mowi Ci cos pojecie "humor absurdalny"?
                Odnosnie drugiej czesci Twojej wypowiedzi, jestes w bledzie. Z polaczenia dwoch
                gamet ludzkich moze powstac nie tylko dziecko. Zygota, powstala w wyniku ww.
                polaczenia moze w ogole nie zaczac sie prawidlowo dzielic, zarodek moze przestac
                sie rozwijac, jest jeszcze pare mozliwosci, niekoniecznie konczacych sie
                donoszeniem zdrowej ciazy. Embriogeneza nie zawsze przebiega prawidlowo.
                Poza tym popelniasz blad w zalozeniach. Teza, ze "skoro z A rozwija sie B, zatem
                B jest rownowazne A od samego poczatku", jest falszywa.
                Sugerujesz, ze np. neuron czy dojrzaly limfocyt B sa tozsame komorce
                macierzystej (jesli juz grzebiemy w biologii komorki i w podzialach)?
              • jakaranda Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 13:51
                "psychologia prenatalna"

                proszę???

                nie rozbawiajcie mnie.
                Pisze dziewczyna, która jest przyparta do muru przez męża i sytuację życiową a wy jej piszecie o psychologii prenatalnej?

                Cota, trzymaj się i zajmij się przede wszystki SOBĄ - bo masz się czym zajmować...
      • vickydt Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 10:42
        polecam lobotomię.


        --
        Jeżeli mijasz się z prawdą, to jej się przynajmniej ukłoń!
      • premeda Re: znwou ciąza - wole umrzeć 17.06.08, 08:22
        Wyobraź sobie, że dla normalnych ludzi to nie jest sprawa wymagająca
        jakiejś szczególnej ochrony. Sama wiem o tym, że była mojego faceta
        miała skrobankę i nie mieli dzieci, bo mieć ich po niej nie
        mogła.
    • mama303 Re: znwou ciąza - wole umrzeć 15.06.08, 22:05
      Odezwij sie co u Ciebie?
      • cota Re: znwou ciąza - wole umrzeć 15.06.08, 22:12
        odzywam sie, wszystkie posty czytam. Pisze, choć tak błaha czynnośc powoduje
        fizyczne zmęczenie. mam nadzieje, iz uda mi sie jutro dostać na usg, to moze
        będe coś więcej wiedziec. Nie mam siły odpowiadać na post odnosnie maseczek i
        wolnego czasu, to wszystko nie jest takie proste. Myślałam, ze mąż mnie jakoś
        wesprze...natomiast powiedział, ze jeśłi nie będe w ciązy to odchodzi, bo miał o
        mnie inne mniemanie (jako osobie chętnej do płodzenia dzieci), jeśłi będę
        zostanie tylko ze względu na dzieci, bo dla niego nie istnieje, skor o nie
        zareagował euforycznie. Nie mam już naprawde siły,pociełam sobie nadgarstek, nie
        panuje już nad tym, wszystko mnie przerosło
        • smocza_mama Re: znwou ciąza - wole umrzeć 15.06.08, 23:31
          To, że napisałam o "maseczkach z alg" zupełnie nie bylo obraźliwe, może
          napisałam w przejaskrawiony sposób, bo doskonale rozumiem, że jest bardzo cieżko
          po urodzeniu dziecka i kolejna perspektywa ciązy i opieki nad maleństwem jest
          bardzo ciężka (od dwóch dni nic nie robię, bo doszłam do wniosku, że po bardzo
          ciężkim ostatnim roku nalezy mi się choć weekend odpoczynku od takiej właśnie
          opieki...). A tu zaraz atak na mnie..., ale nie chodzi tu o mnie. Jak widać do
          powiedzenia ma tez coś mąż Autorki postu i bardzo dobrze! Stąd moja pisanina o
          całej rodzinie - to nie jest tylko decyzja wg mnie Pani co dalej z ciążą, ta
          sytuacja dotyczy też partnera a także wg mnie pierwszego dziecka, moze dalszej
          rodziny? Po reakcji męża widać, że to dziecko jest dla niego ważne, ważna jest
          też bardzo i żona - stąd może tak gwałtowna reakcja i groźby odejścia. Niech
          Pani spróbuje skontaktować się z osobami, na które może Pani liczyć, one nie
          wiedząc o Pani ciąży nie moga nawet Pani pomóc zwykła nawet rozmową, jesli
          chodzi o matkę, teściową - konkretna pomoca na co dzień. Jeżeli ma Pani tak
          silne myśli samobójcze, to oczywiście kontakt z lekarzem też jest wskazany -
          jesli jest Pani cieżko udać się do psychiatry (choćby na dyżur całodobowy w
          szpitalu jeśli mieszka Pani w większym mieście, to może na początek przynajmniej
          może telefonicznie skontaktować się z telefonem zaufania). Mój wcześniejszy post
          miał na celu pokazać Pani, że ocena sytuacji w czasie jest zazwyczaj dynamiczna
          i ważny jest pewien dystans by tak poważne kroki podejmować jak aborcja (to
          prawda, jestem całkowitą przeciwniczką aborcji, w sytuacjach które znam -
          wprawdzie tylko 2 - decyzje zostały podjęte, bo kobiety nie miały żadnego
          wsparcia - a Pani mężowi zależy na Pani i na tym dziecku). Serdecznie Pania
          pozdrawiam.
          • annb Re: znwou ciąza - wole umrzeć 15.06.08, 23:48
            tak
            zona jest bardzo wazna
            zero wsparcia i potraktowanie jej jak inkubator
            czy pani potrafi czytac ze zrozumieniem?
          • smocza_mama Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 00:06
            Jeszcze raz dokładnie przeczytałam wszystkie Pani posty - w ostatnim pisze Pani
            o gwałtownej reakcji męża, natomiast w poprzednich, że męża duzo nie ma w domu.
            Nie pisze nigdzie Pani, że mąż Pani nie kocha, jest zły, itd. Łączy Państwa
            seks, byc może bardzo udany, skoro jest Pani w ciąży, a zapewne wiele, wiele
            więcej. Też zobaczyłam, że w sygnaturce ma Pani córeczkę, o której Pani
            wspomina. Być może rozmowa z mężem, może nie jedna (on tez jest pewnie w lekkim
            szoku na wiadomość o ciąży, nawet jesli się cieszy z tego faktu), może wiele
            wyjaśnić, dać Pani siłę. Wydaje mi się, że ważne, żeby Pani wiedziała, że sprawy
            domowe można jakos zawsze ułożyć w związku ze zmieniająca się sytuacja. Jeśli
            dla Pani najwiekszym problemem jest natomiast ciąża i poród to rzeczywiście
            trudno przewidzieć jak ja Pani mogłaby przechodzić, sam poród moze mógłby się
            odbyc sie w formie cięcia cesarskiego jesli ma Pani opory przed porodem
            fizjologicznym. Często nastawienie psychiczne wpływa na przebieg i odczuwanie
            samej ciązy i porodu. Jesli sprawa ciązy i porodu jest dla Pani tak cięzka, może
            dobrze byłoby skontaktować się i w tej sprawie z dobrym psychiatra-seksuologiem
            i przedyskutować te kwestie. W Warszawie np. Sławomir Jakima (psychiatra ze
            specjalizacja z seksuologiii zajmujący sie tez problemami kobiet w ciąży, i w
            ogóle psychoterapeuta od terapii małżenskich, zaznaczam, że nie jest to żaden
            tzw. obronca życia, żeby nie myslała Pani, że proponuje go ze względu na moje
            przekonania tel.601230892). Może on polecic Pani innych specjalistów np. z Pani
            okolic zajmujących się tego typu problemami. Jeśli szwankuje wg Pani życie
            małżenskie, np. mąż nie rozumie Pani i nie daje wsparcia w obecnej sytuacji to
            na pewno kontakt z dobrym terapeutą małżenskim byłby wg mnie wskazany i z tego
            względu. Jeszcze raz pozdrawiam.
        • kol.3 Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 17:54
          Rozumiem że mąż jest daleko, jesteś sama z dzieckiem, w perspektywie
          drugie i podwójna porcja pracy i samotności, a pan ma dla Ciebie
          dużo gorzkich słow. To niech do diabła siedzi z Tobą i niańczy
          potomstwo skoro umie je tylko robić. Postaw sprawę na ostrzu noża,
          nie daj się zahukać.
        • mama303 Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 22:21
          Cota, ratuj się bo nie najlepiej z Tobą. Szukaj pomocy u bliskich
          osób - rodzina, przyjaciele, u lekarza - nawet pediatry czy np. w
          telefonie zaufania.
          Nie zostawaj z tym problemem sama.
        • premeda Re: znwou ciąza - wole umrzeć 17.06.08, 08:48
          Cota zamiast robić krzywdę samej sobie, przerzuć się na męża -
          kastracja byłaby wskazana. Musiałam to napisać, bo palant jakich
          mało! Tak na poważnie dobry psychiatra, niekoniecznie obrońca zycia
          poczętego, znajdziesz gdzieś takiego, kóry postawi Cię na nogi.
          Zastanów się czego chcesz Ty sama czy tylko boisz się ciąży i porodu
          i tego jak będzie potem, czy naprawdę nie chcesz tego dziecka.
          Decyzję podejmij tylko pod siebie, związku prawdopodobnie nie
          uratujesz (piszę o związku, a nie małżeństwie, bo ono może trwać) i
          pytanie czy chcesz to ratować?
    • eastern-strix Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 01:41
      masz prawo nie chciec byc w ciazy.
      zapytaj swojego ginekologa.

    • okoono Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 02:47
      Women on Web- wpisz w wyszukiwarkę. znajdziesz konkretną pomoc przez internet.
      Polecam.
    • 4-mexx Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 04:40

      -przeczytalam kilka pierwszych wypowiedzi.Doradzacie dziewczynie
      aborcje.Wyraznie widac, ze kobieta jest slaba psychicznie, byc moze ma jeszcze
      depresja poporodowa...Nie potrafi poradzic sobie sama ze soba...Moja jedyna
      porada to dobry psycholog a nawet psychiatra, bo z Twoja psychika Ty sobie w
      przyszlosci nie poradzisz z aborcja
      Udaj sie do odpowiedniego specjalisty i pamietaj---czas nie stoi w miejscu,
      wszystko minie, wszystko sie zmieni z czasem, wszystko przezwyciezysz

      Do dziewczyn, zwolenniczek aborcji:tak duzo o tym ostatnio czytam i serce sie
      kraja--tzn. pstyk i problemu nie ma tak???
      Ja osobiscie nie moge tego pojac, jak poczete juz wlasne dziecko, choc moze
      wydawac sie problemem, mozna tak pstryk-zabic i juz
      jedyna rzecz na tym swiecie, ktorej nie umiem zrozumiec
      Znam kilka juz starszych osob ktore to kiedys zrobily--wszystkie zaluja
    • arnaud.de.montsalvy Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 08:54
      Brak slow. Przejrzalam caly ten watek. Dziewczyny (pisze do
      proaborcyjnej wiekszosci), dlaczego Wy uparcie zarzucacie myslacycm
      inaczej niz Wy, ze mamy wyprane mozgi i wymyslacie nam od fanatykow?
      Czy nie dopuszczacie mozliwosci, ze to WASZE mozgi sa wyprane i ze
      to Wy reagujecie fanatycznie? Wyprane na przyklad propaganda Gazety
      Wyborczej, wedlug ktorej, jak sie sledzi przez dluzszy czas
      artykuly, liczy sie tylko JA, JA, JA? A nie inny czlowiek, w tym
      wypadku bardzo maly i slaby? I mozna go usunac, czytaj zabic, bo
      przeszkadza w planach? To moze zabijecie tez i upierdliwego sasiada
      za sciana, a moze i mnie? Co za roznica, ile mam lat, przeciez moge
      PRZESZKADZAC komus i ktos moze mnie NIE CHCIEC?
      • sanciasancia Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 09:52
        Właśnie dlatego, że doskonale wiem, jaka jest różnica między blastocystem, który
        może, ale nie musi, rozwinąć się w człowieka (i to nie dlatego, że ktoś go
        usunie, samoistnych poronień jest ciągle więcej niż aborcji), a człowiekiem,
        mojemu upierdliwemu sąsiadowi nic nie grozi.
        Wypraszam sobie robienie znaku równości z dorosłej kobiety, a zlepka komórek
        (jakiegokolwiek). Skórki przy paznokciu też nie wytniesz, jeżeli okaże się, że
        można z niej zrobić embrion? Uprzedzam, że można, współczesna biologia ma duże
        możliwości.
        • arnaud.de.montsalvy Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 10:16
          Mysle, ze za to odkrycie (ze ze skorki przy paznokciu mozna
          wyhodowac czlowieka) powinnas dostac Nagrode Nobla. Powaznie. Na
          Twoim miejscu juz przygotowywalabym stosowna dokumentacje. Tylko
          spiesz sie, bo moga Cie ubiec inne proaborcyjne forumowiczki, ktore
          zapewne tez prowadza podobne badania i moze juz sa na tropie Twojego
          rewolucyjnego odkrycia.

          A powaznie - KIEDY przyznalabys czlowiekowi prawo do bycia
          czlowiekiem? Po urodzeniu? Kiedy ciaza ma 9 miesiecy, 8 itd. Cofaj
          sie sie po miesiacu i zastanawiaj sie, czy juz tak czy jeszcze nie.
          Jestem ciekawa wynikow.
          • vickydt Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 10:39
            ależ nie krzycz. Masz w nosie problem autorki, tylko twoje histeryczne
            katol-jojczenie się liczy. Jeśli stawias wyżej zygotę od jej matki, tio jesteś
            takim samym człowiekiem, jak Mengele.
            • arnaud.de.montsalvy Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 10:42
              Gdzie krzyczalam, bo nie widze? O problemie autorki wypowiedzialam
              sie troche wyzej w watku, jak chcesz, mozesz przeczytac. A tu nie
              chodzi o stawianie zygoty wyzej niz matki, lecz o przyznanie tej
              pierwszej prawa do zycia.
              • vickydt Re: znwou ciąza - wole umrzeć 19.06.08, 22:32
                capslocka wylacz aniele. Tak sie sklada, ze zygota nie jest w zaden sposob
                niezalezna od matki i stawianie jej na rowni jest troche srednio dowcipne.
          • kol.3 Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 17:49
            Święty Augustyn móił o 12 tyg,.ciąży.
    • chicarica Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 09:49
      Powiem krótko - po przeczytaniu całego tego wątku NIE DZIWIĘ SIĘ, że nie chcesz
      mieć więcej dzieci z tym palantem, który przypadkiem jest Twoim mężem.
      Mam jedną radę:
      1. Wizyta u lekarza po leki antydepresyjne - natychmiast.
      2. Rozważenie opcji wizyty w Czechach.
      • ewik35 Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 10:35
        Miałam palanta partnera, którego na swoje nieszczeście kochałam i z
        którym miałam wspaniałe dziecko.... siłą wielkiej woli kazałam mu
        się wyprowadzić...(nadal go kochając).... i po jakimś czasie
        wpadłam... w drugą ciąże... z nim. On zarówno w pierwszej, jak w
        drugiej ciąży żądał kategorycznie aborcji. Groził swoim samobojstwem
        itp..... Przeplakałam wiele wieczorów....Depresji pewnie nie miałam
        (bo myśli samobójczych nie było), ale łatwo nie było.... Byłam
        sama... rodzina nie odwróciła się, ale jakby straciła szacunek i
        wiarę we mnie....mała miała 2 lata...
        Obecnie mam dwójkę maluchów - które przepadają za sobą: śpią w
        jednym pokoju - więc odszedł mi obowiązek usypiania - bo wzajemna
        ich obecność uspakaja ich..... odszedł mi obowiązek wymyślania zabaw-
        bo jakoś same się napędzają.... dom nabrał życia.i energii.. choć
        jestem samotną matką..... Spodziewając się drugiego dziecka,
        zMuszona byłam kupic większe lokum, które w międyczasie podwoiło swą
        wartość, w ciązy chodziłam do porodu realizując się do końca
        zawodowo.....jak mały miał 1, 5 roku dostałam lepszą pracę.....
        Wyszłam do przodu..... pojawił się ktoś, kto nas pokochał... całą
        naszą zgraną i kochającą się trójeczkę......
        • vickydt Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 10:41
          super, gratuluję :))
    • arnaud.de.montsalvy Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 11:42
      Cota, nie poddawaj sie. Na pewno sa gdzies w Twojej okolicy dobrzy
      psychologowie lub psychiatrzy. A co z rodzina (rodzice, dalsi
      krewni)? Czy myslisz, ze mogliby udzielic Ci wsparcia?

      A jak przebiegala pierwsza ciaza? Tez mialas takie nastroje? Ja mam
      za soba dwie i wiem, ze w pierwszych miesiacach bylo niefajnie -
      rozne glupie mysli, wpadanie ze skrajnosci w skrajnosc, poczucie
      osamotnienia i bezsensu (mimo ze mialam i mam przy sobie kochajacego
      meza). No, ale minelo, po prostu. I dobrze, ze w tym okresie nie
      podejmowalam jakichs strategicznych decyzji, bo moglo byc roznie.

      Przykro mi, jak czytam te glosy namawiajace do aborcji, zupelnie
      jakby to byla wizyta u kosmetyczki. Ty sama, widze, nie ozwazasz od
      razu tego wyjscia i prosze, nie daj sobie wmowic, ze to wlasnie jest
      rozwiazanie problemu. Bo nie jest. Dla Ciebie, z Twoja wrazliwoscia,
      prawdopodobnie oznaczalaby zyciowa traume. I o ile obecny stan ducha
      moze sie zmienic samoistnie lub z pomoca specjalisty, tak tamta
      trauma by nie odeszla.

      A teraz do pan proaborcyjnych: z tego, co widze na tym forum,
      demagogia szerzy sie w Waszym, a nie w naszym obozie. Z Waszej
      strony zamiast argumentow padaja wyswiechtane epitety i slogany
      ("katol", "fanatyk", "histeria", "doktor Mengele", itp.itd.),
      natomiast merytorycznej rozmowy nie ma. Prosilam o dokladne
      wskazanie, KIEDY Waszym zdaniem zycie sie rozpoczyna, odliczajac od
      ostatniego miesiaca ciazy do tylu i odpowiedzi sie nie doczekalam.
      Maile smoczej-mamy np. sa bardzo spokojne i wywazone, maja na
      wzgledzie dobro Coty i jej dzieci, a wiele z was ogranicza sie do
      szorstkiego oddelegowania dziewczyny do dyskretnego ginekologa lub
      do Czech.

      To tyle. Wierze, ze to wszystko nie wyplywa ze zla, tylko z pewnego
      rozleniwienia umyslowego, ktore nie pozwala opuscic wytartych
      przez "GW" kolein myslowych. Moze dla higieny umyslu sprobowac
      przeczytac cos innego?

      Przypominam jeszcze, ze poki co wedlug prawa aborcja jest
      przestepstwem, a za namawianie do niej groza realne konsekwencje
      karne.
      • chicarica Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 12:03
        W Czechach nie jest przestępstwem, a o ile mi wiadomo, nie zakazano jeszcze
        wyjazdów ciężarnych Polek do Czech?
        Obawiam się, że w przypadku forum nie ma żadnych szans na oskarżenie kogokolwiek
        o namawianie - przecież ja nawet nie znam tej pani. Poza tym - pisałam o
        wyjeździe do Czech, a nie o robieniu aborcji, prawda? Nie ma chyba zakazu
        mówienia o tym, że Czechy istnieją i że można tam wyjechać. A zmiana klimatu
        rewelacyjnie robi na psychikę i jest pomocna także w leczeniu depresji :D
        A NAWET GDYBYM napisała, że pani może wyjechać do Czech i zrobić skrobankę, to
        przecież nikogo nie namawiam, tylko otwarcie opisuję dostępne opcje. Tak samo -
        mogę powiedzieć o tym, co JA bym zrobiła będąc na jej miejscu. To nie jest
        namawianie.
        • konwalka cota 16.06.08, 13:51
          odezwij się na maila lub gg 5239758
    • rycerzowa Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 14:09
      Dziewczyny, darujcie sobie te ideologiczne dyskusje!
      To nie miejsce i nie pora!
      1. Tu występuje klasyczny problem zagrożenia życia ciężarnej kobiety,
      a więc zagrożenie życia OBOJGA,i matki i płodu. Najlepsze, co możecie zrobić, to
      wysłać ją do odpowiedniego lekarza. Dobry lekarz zadecyduje, w jaki sposób
      ocalić JEJ życie, może ratując oboje, a może tylko ją. 2.Albo ktoś (znów)nas
      klasycznie podpuszcza, sondując nastroje.
      • ledzeppelin3 Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 15:12
        Masz stan depresyjny zagrażający życiu i zdrowiu
        natychmiast zgłoś się do psychitry albo na izbę przyjęć dowolnego
        szpitala (najlepiej psychiatrycznego, ale niekoniecznie)
      • ally Re: znwou ciąza - wole umrzeć 16.06.08, 16:08
        > 1. Tu występuje klasyczny problem zagrożenia życia ciężarnej
        kobiety,
        > a więc zagrożenie życia OBOJGA,i matki i płodu. Najlepsze, co
        możecie zrobić, t
        > o
        > wysłać ją do odpowiedniego lekarza.

        byle nie w lublinie
    • neecia Re: Maila masz n/t 16.06.08, 19:46
      Rozmowa z dr Philipem Mango, psychiatrą

      -Czy zespół poaborcyjny nie dotyczy wyłącznie kobiet wychowanych w kulturze zachodniej, obarczających się winą ze względu na moralność chrześcijańską?

      -Dlaczego więc np. tysiące Japonek dokonuje rytualnych obrzędów za swoje nienarodzone dzieci? Istnieją specjalne ceremonie, obecnie dość popularne w świątyniach.
      Na Tajwanie mówi się o nowym zjawisku społecznym "ghost babies" (dzieci zjawy): dusze dzieci nienarodzonych miały nawiedzać swoją rodzinę i powodować wszelkiego rodzaju nieszczęścia. Opisywał to już artykuł z " Wall Street Journal" w 1983r. Owe kobiety japońskie czy tajlandzkie w większości nie są chrześcijankami, a ich religia nie umacnia w nich wcale poczucia winy. Wszystko to dowodzi, że reakcja na aborcję stanowi część natury kobiecej.
      • sympatyczna1980 autorko watku!!! 16.06.08, 21:33
        a nie moglas sie zabezpieczyc...?
        • triss_merigold6 Re: autorko watku!!! 16.06.08, 21:45
          Z całą pewnością twoje pytanie pomoże jej na myśli samobójcze, z
          całą pewnością...
        • bea53 Re: autorko watku!!! 17.06.08, 12:31
          Sympatyczna a co by było gdyby Baba miała wąsy? Mogłas mogłas i gdyby wszyscy
          sie zabezpieczali to dzis wiekszosc z nas by nie było bo wiekszosc to wpady..
        • anulkas86 Re: autorko watku!!! 18.06.08, 13:46
          Uwielbiam to pytanie... A może autorka wątku zabezpieczała sie? O ile mi wiadomo
          to żadne środki anty nie dają 100% pewności. A może jeszcze coś innego... To
          jest chyba jedno z najgłupszych pytań jakie można zadać w tej sytuacji.
      • brak.polskich.liter Kolejny ekspert 17.06.08, 00:43
        zwiazany zawodowo z organizacja katolicka...

        Rozumiem, ze ekspertow afiliowanych w instytucjach, ktore nie posiadaja
        przymiotnika "katolicki" w nazwie (a takim jest St. Michael's Institute), nie
        stalo. Coz, sugeruje poszerzyc pule ekspertow oraz bibliografie.

        > -Dlaczego więc np. tysiące Japonek dokonuje rytualnych obrzędów za swoje nienar
        > odzone dzieci?

        Slowo-klucz - buddyzm. Zwracam uwage, ze katolicyzm nie jest jedyna religia,
        ktora traktuje aborcje jako moralne zlo (w najbardziej lajtowym przypadku
        "smutna koniecznosc").

        Swoja droga, obrzed mizuko kuyo (ten, o ktorym mowi pan ekspert), to w Japonii
        niezla maszynka do robienia pieniedzy. I sie kreci.

        Pan ekspert prawdopodonie slyszal, ze poza chrzescijanstwem istnieja tez inne
        religie, ale nie zadal sobie trudu pobieznego chocby sprawdzenia tego, co
        glosza. Twierdzenie, ze religia tych kobiet "nie umacnia w nich wcale poczucia
        winy", kompromituje pana eksperta, gdyz dowodzi, ze pan ekspert, nie bardzo wie,
        o czym gada, oglednie mowiac. A nieoglednie - pieprzy (pardon) jak potluczony.
        • neecia Re: Do eksperta 17.06.08, 12:51
          Widzę, że boisz się jak ognia organizacji katolickich. Trochę mnie to bawi, ale
          mniejsza o to.

          Dodam tylko na koniec, że gdyby nie było kobiet, które mają poważne problemy
          natury psychicznej po wykonaniu aborcji to nie byłoby kogo badać i byłoby po
          sprawie. Fakty jednak są inne czy chcesz to przyjąć do wiadomości czy nie,
          zasłaniając się kościołem, bo to jedyny argument, którym nieudolnie usiłujesz
          wszystko podważyć..Radzę poszerzyć horyzonty i nie bać się tak panicznie słowa
          KOŚCIÓŁ, bo ono się nie kryje za wszystkim, a zwłaszcza za faktami. Pozdrawiam:)
          • brak.polskich.liter Re: Do eksperta 18.06.08, 18:53
            Neeciu droga, przeczytaj jeszcze raz moje posty. Czytajac, wlacz, z laski
            swojej, opcje "ze zrozumieniem".

            Przytocz mi, jakakolwiek moja wypowiedz, w ktorej negowalam istnienie kobiet,
            majacych w nastepstwie aborcji poczucie winy, zalu, czy wyrzuty sumienia. Neguje
            natomiast teze o powszechnosci problemow ze zdrowiem psychicznym, spowodowanych
            decyzja o aborcji.

            Odnosnie mojego sceptycyzmu dotyczacego badan prowadzonych przez KK w kwestii
            owych strasznych skutkow aborcji. Jak by Ci to przystepnie wyjasnic?... Widzisz
            - jednym z warunkow prowadzenia RZETELNYCH badan naukowych jest obiektywizm
            badacza. A o to projalfowcow jakos nie podejrzewam :P

            > Fakty jednak są inne czy chcesz to przyjąć do wiadomości czy nie,
            > zasłaniając się kościołem, bo to jedyny argument, którym
            > nieudolnie usiłujesz wszystko podważyć

            Ekhm... Czy moglabys napisac to jeszcze raz, z wyszczegolnieniem:

            - jakie sa "fakty" (cokolwiek by to mialo oznaczac), ktorych podobno nie chce
            przyjac do wiadomosci, bom ciekawa,
            - co rozumiesz przez "zaslanianie sie kosciolem" (w domysle - rzymskokatolickim),

            Ponadto prosilabym o doprecyzowanie pojecia "wszystkiego" (= tego, co usiluje w
            swoich wpisach podwazyc, jak twierdzisz, nieudolnie).

            > Radzę poszerzyć horyzonty i nie bać się tak panicznie słowa
            > KOŚCIÓŁ, bo ono się nie kryje za wszystkim, a zwłaszcza za faktami

            Nigdzie nie sugerowalam ze slowo "kosciol" kryje sie za "wszystkim", a juz
            zwlaszcza za "faktami". Jeszcze raz mam prosbe - mniej demagogii, wiecej precyzji.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: znwou ciąza - wole umrzeć 17.06.08, 00:16
      Jest Pani w ostrym kryzysie. Bez względu na jego powód to juz jest
      wskazanie do udania się do psychoterapeuty lub wprost do psychiatry
      po leki.
      Wydaje mi sie, że sposób w jaki Pani reaguje na ten kryzys wiąże się
      z Pani osobowością, która raczej Pani nie pomoże go przetrwać
      samodzielnie. To jest drugie wskazanie na wizytę u psychoterpeuty.
      Proszę spróbwać w Ośrodkach Interwencji Kryzysowej.
      Kryzys pogłębia postawa męża, która, z tego co Pani pisze, zamyka
      każde rozwiązanie.
      Myśli sambójcze są i realnym zagrożeniem i symbolicznym stanem Pani
      psychiki. Ale także zaciemniają obraz rzeczywistości, w której tak
      naprawdę, ma Pani kilka wyjść, tylko na jakieś trzeba się
      zdecydować. Tkwiąc w tej sytuacji nie pomaga sobie Pani.
      Ponieważ napisała Pani z prośba o radę, ponieważ czyta Pani także
      wpisy, jest to dla mnie dowód, ale przede wszystkim znak i nadzieja,
      że racjonalne myślenie zwycięży i spróbuje Pani pomóc sobie w
      podjęciu decyzji. Proszę nie zwlekać z udaniem się po pomoc.Każda
      decyzzja ma swoje dobre i złe strony. Stagnacja i bierność w tej
      sprawie nie ma żadnej wartości i działa przeciwko Pani. Agnieszka
      Iwaszkiewicz
    • alicja1212 Re: znwou ciąza - wole umrzeć 17.06.08, 09:21
      COTA, DAJ ZNAĆ CO U CIEBIE. MARTWIĘ SIĘ O CIEBIE.

      Koleżanka z lipcóweczek.
    • muress cota... przeszłam to samo 18.06.08, 21:03
      co najmniej połowę drugiej ciąży przepłakałam, tak się bałam tego
      dziecka. Myślałam, że oszaleję.
      Nie chcę już się tutaj wywnętrzniać, co robiłam, ale byłam na
      krawędzi. Parę razy przechylałam się w tę drugą stronę. Gdy
      zaszłam w ciążę myślałam o rozwodzie w bliższej lub dalszej
      perspektywie, na pewno nie o drugim dziecku! Z mężem po prostu mi
      się nie układało.
      Nie wiem, skąd wzięłam siły, zeby przetrwac. Był przy mnie tylko
      przyjaciel, taki bardziej internetowy, raz tylko spotkalismy sie juz
      po urodzeniu dziecka i przyjaźnimy się do dzisiaj, ale wtedy
      znaliśmy sie tylko przez internet. Może to śmiesznie brzmi,
      niewarygodnie, ale takie są fakty, ktoś mnie bezinteresownie
      wspierał i zawsze mu będę za to wdzieczna - ten facet pomógł mi
      niesamowicie samym tym, ze był, rozmawiał ze mną, dbał w jakiś
      sposób o mnie. Komuś zależało na tym, żebym przetrwała. Niestety w
      mężu nie miałam żadnego oparcia choć zaakceptował ciążę, on mi go
      poprostu nie potrafił ani nie próbował dać. POdobnie rodzina,
      znajomi. Ja nie umiałam prosić o pomoc, mówić o swoich uczuciach,
      jak próbowałam wszyscy traktowali mnie jak wariatkę: "ma męża, który
      nie pije, nie bije, zarabia, dba o dom (hmm, o dom może tak, o żonę
      już nie), jedno dziecko, zaraz będzie drugie, a coż to za
      nieszczęście? Trzeba się tylko cieszyć!" i ciągle tak mi
      mówili: "zobaczysz będziesz szczęśliwa" - po prostu nienawidziłam
      tego tekstu. Nikt nie przyjmował do wiadomości, że w moim
      małżeństwie było tak źle i byłam tak samotna, że druga ciąża po
      prostu mnie przygniotła. A ja się wstydziłam mówić o tym.
      Oczywiscie do tego dochodziły wyrzuty sumienia wobec dziecka, ze mu
      taki początek funduje.
      Nie poszlam do psychologa, aczkolwiek miałam już w ręku sluchawkę i
      dzwoniłam, nie udało mi się dodzwonić i dałam spokój.
      Moja historia ma happy end, bo rzeczywiscie ostatecznie jestem
      szczęśliwa z powodu drugiego dziecka, kocham go i chociaż czasem
      jest ciężko, nie żałuję. W małżenstwie o dziwo poprawiło się, może
      nie jest rewelacyjnie, ale dziecko dało mi w jakiś sposób siłę, zeby
      znosić to, co mi nie odpowiada i walczyć o to, zeby było lepiej,
      dało mi motywację. Ale do dzis, jak wspominam ciążę, to mi ciarki
      po plecach przechodzą, tak silne jest wspomnienie tego okropnego
      stanu przerażenia, smutku, samotności i bezradności.
      Nie powiem Ci, ze będzie dobrze, bo tego nie wiem. Nie będę Cię
      namawiała na to, zeby ciążę zachować lub usunąć, każdy musi sam
      podjąć decyzję. Namawiam Cię jednak gorąco na to, żebyś poszła do
      psychologa albo rozmawiała z kimś mądrym, komu na Tobie zależy i
      komu ufasz. Mnie pomógł przypadkowy człowiek, który nie miał
      żadnego powodu, aby mi pomagać, ale który bezinteresownie ofiarował
      mi swój czas, zainteresowanie, ciepło, zrozumienie bez oceniania i
      wsparcie. Nie zamykaj się w sobie, nie bierz wszystkiego na siebie
      sama, to potrafi przerosnąć. Mogą Ci pomóc lekarstwa, może Ci pomóc
      ktoś bliski lub po prostu ktoś o dobrej woli, kto będzie przy
      Tobie. Pomóc choćby w ten sposób, żebyś wyszła z tego stanu, kiedy
      nie czuje się nic innego poza przerażeniem i rozpaczą. A jak
      wyjdziesz z tego stanu będziesz mogła spokojnie i racjonalnie
      zdecydować.
      Trzymam za Ciebie kciuki.
      • muress ps. 18.06.08, 21:14
        przytałam odpowiedz p. ekspertki i zgadzam się z nią. Nie wiem, kto
        jest wokół Ciebie więc najbezpieczniej po prostu będzie pójść do
        specjalisty. To żaden wstyd.
        A jeszcze co do dziecka: nie było ani łatwiej, ani trudniej niż przy
        pierwszym. Było inaczej, bo dziecko urodziło się z wadą układu
        moczowego i musiałam się przede wszystkim skupić na jego zdrowiu.
        Ale poza tym w drugim macierzyństwie odnalazłam radość i spokój,
        którego zdecydowanie nie było w pierwszym.
        I jeszcze raz: nie wstydz się tego, co czujesz. Każdy z nas jest
        inny, jeśli akurat Tobie, mnie się trafiły takie cechy osobowości,
        które powodują, ze nie radzimy sobie w takich sytuacjach, to
        przecież ani to nasza wina, ani zasługa. Najlepsze co można zrobić w
        tej sytuacji, to poszukać pomocy.
      • antos7 Re: cota... przeszłam to samo 19.06.08, 09:20
        Witam dziewczyny, dokładnie dwa lata temu przechodziłam to co wy. W
        momencie ostrego kryzysu małzeńskiego okazało sie że jestem w ciązy.
        Chciałam usunąć, ale zabrakło mi odwagi. Całą ciązę ryczałam,
        chciałam poronić. O smierci nie myślałam, bo bardzo kochałam mojego
        syna, a że sama wychowywałam sie bez mamy była to ostania rzecz,
        którą chciałabym zafundowac dziecku. W połowie ciązy moj mąż stracił
        pracę, popadł w "depresję" co jednak nie rzeszkadzało mu robic
        awantury. Przez pewien okres chodziłam do psychologa co bardzo mi
        pomogło. Pół roku po urodzeniu drugiego dziecka mąż wyprowadził się
        z domu. Nasz starszy syn bardzo to przeżył a ja czułam, iz mimo to
        bardzo odpoczywam, pomagała mi rodzina i przyjaciele. nie
        mieszkalismy razem przez 4 miesiąće, ale później z wielka obawa
        zgodziłam sie żeby wrócił. Nie żałuje, uważam, że ten cas bardzo go
        zmienił. Mój mąz wydoroślał, stał się bardziej odpowiedzialny za
        rodzinę, zajmujemy się wspólnie dzieckiem. Jak patrze na moja
        młodsza córe to mam wyrzuty sumienia że tak wiele musiała przejść
        bęąc pod moim sercem. Bardzo ja kocham i nie wyobrażam sobie, ze
        mogło by jej nie byc. Czasem w chwilach zwatpienia żartujemy sobie z
        mężem, że czekamy aż dzieci podrosna i wyslemy je do szkół z
        internatem. Podwojne macięzyństwo, nawet nie zaplanowane
        rozczarowuje pozytywnie, choć bajka nie jest.
        Powodzenia
    • tobolanka1 Re: znwou ciąza - wole umrzeć 19.06.08, 19:21
      Witam! Z chęcią zamieniłabym się z Tobą:-) Może niektóre mamy nie zrozumią mnie
      ale chciałabym mieć drugie dziecko mimo że nasza Juleczka 22,06,2008 skończy
      dopiero pół roku.Jestem nią tak zauroczona mimo że teraz wychodzą jej ząbki i
      jest trochę płaczliwa i marudna, ale gdyby mąż się zgodził na drugie skakałabym
      z radości:-) Wiem że wychowanie drugiego może być trudniejsze przy pierwszym
      jeszcze małym dziecku ale myślę że wszystko da się pogodzić. Więc idź do lekarza
      potem wyjedź z dzieckiem i przyjaciółką na krótki odpoczynek i się odpręż,niech
      kumpela zajmie się czasami córeczką,a Ty przemyśl wszystko,naładuj
      baterie,odpocznij, może akurat tego Ci potrzeba. Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja