Mąż, który nie potrafi przyznać się do winy

23.06.08, 08:45
Witam

mój mąż nie potrafi przyznać się, że coś zrobił źle, zawsze szuka
winnego, podam kilka przykładów
1. Jeśli nie może czgoś znaleźć w domu to zaraz wymyśla, że na pewno
ja sprzątałam i gdzieć to połozyłam- oczywiście okazuje się,że to
jednak on gdzieś to schował,
2. Kiedy robimy razem np. kolację i coś spadnie mu na podłogę to
moja wina- bo ja to tam położyłam
3.Wczoraj mieliśmy jechać na działkę do znajomych, nie znaliśmy
drogi- więc zamiast zadzwonić do nich i o tą drogę zapytać-on jest
kierowcą- powiedział,żebym to ja zadzwoniła- nie wiadomo po jaką
cholerę, bo przecież to nie ja mam zrozumieć jak tam dojechać tylko
on. W końcu znajomi zadzwonili do nas , męża akurat nie było więc mi
przekazali jak dojechać- a jak zaczęliśmy błądzić- to znowu była
moja wina. Ja myślę,że on nie chciał zadzwonić- żeby w razie
gdybyśmy nie mogli trafić nie było na niego tylko na mnie.

Strasznie mnie to wkurza. Co z tym zrobić?
Dodam,że ja niegdy nie mam pretensji do męża nawet jeśli faktycznie
coś zgubi, zbije czy pomyli drogę. Ojciec męża był alkoholikiem i
bił dzieci.
    • stoprocent Re: Mąż, który nie potrafi przyznać się do winy 23.06.08, 10:45
      Mojego męża ojciec nie był alkoholikiem i nie bił dzieci, a mój mąż
      ma tak samo - tj. nigdy nie przyzna się do błędu.
      Ja się juz przyzwyczaiłam. Jak próbuje zwalić winę na mnie -
      puszczam to mimo uszu. Nie udowadniam mu na siłę jego winy, chocby
      była nie wiem jak ewidentna. Skupiam się na rozwiązaniu problemu. Od
      kiedy odpuściłam, przestał zrzucać wine na mnie, ale do swojej nadal
      się nie przyzna. Ważne jednak, ze wyciąga wnioski - tzn. nie
      przyzna, że coś źle zrobił, ale potem w analogicznej sytuacji czesto
      robi już inaczej.
      Kiedyś walczyłam jak lew o tę rację. Uchetałam się jak koń za
      pługiem - były awantury, nerwy, łzy itp. NIC nie uzyskałam.
      I chociaż dojście do jakiejś "prawdy obiektywnej" jest dla mnie
      ważne, to wiem że ważniejsze jest osiągnięcie celu np. nie jest
      ważne ustalenie, kto zapomniał butelki z piciem dla dziecka, ale
      trzeba to jak najszybciej nadrobić tzn. kupić picie i już.
      Inna sprawa, że z takiego człowieka partner do dyskusji żaden. Nie
      można z nim powymieniać poglądów, wspólnie się pozastanawiać, bo
      każde zdanie oddmienne od jego opinii jest uznane jako atak na
      niego. I tu widzę poważniejszy problem. Na razie dostrzegam tylko,
      że im mniej go atakuję, im więcej spokoju w tych rozmowach, tym
      większe szanse, ale swobodna wymiana zdań to chyba nigdy nie będzie:-
      (
      • majda12 Re: Mąż, który nie potrafi przyznać się do winy 23.06.08, 11:46
        no ja niestety mam ten sam problem co wy dziewczyny i chodz rady
        poprzdniczki sa cenne i czasami /w moim przypadku/ dzialaja to
        jednak tez mnie wkurza ze ciagle wszystkiemu winna jestem JA!!
        No bo w sumie jestem takim samym czlowiekiem jak on i jak wiekszosc
        chyba nie chce sie za wszystko poczuwac do winy...wiadomo,ja umiem
        sie przyznac do czegos co zrobilam zle wiec on tez powinien czyz nie?
        jezeli bede ciagle mu przytakiwac i udaac ze ma racje bedzie myslal
        ze jest pepkiem swiata bo on wszystko robi dobrze a przeciez ludzi
        idealnych na swiecie nie ma i on tez taim nie jest....

        a przy okazji: ojciec mojego meza tez byl alkoholikiem i bil swoja
        rodzine....moze jednak to tez ma jakies znaczenie...
        • kicia031 Re: Mąż, który nie potrafi przyznać się do winy 23.06.08, 12:49
          jezeli bede ciagle mu przytakiwac i udaac ze ma racje bedzie myslal
          > ze jest pepkiem swiata bo on wszystko robi dobrze a przeciez ludzi
          > idealnych na swiecie nie ma i on tez taim nie jest....

          A moze wystarczy powiedziec, ze ty masz inne zdanie - bez klotni,
          dyskusji, po prostu zaznaczyc, ze ty inaczej postrzegasz te
          sytuacje. Jak sie maz przyzwyczai do tego, ze rozni ludzie roznie
          widza pewne sprawy, to mozecie szukac dalszego porozumienia.
          • womania Re: Mąż, który nie potrafi przyznać się do winy 23.06.08, 13:15
            ale to troche za pozno 'przyzwyczajac' meza. to niestety chyba
            nieuleczalne i zgodze ze sie wplyw na to maja patologie w rodzinie
            (niekoniecznie alkoholizm). jesli mozecie odpuscic i przyznac racje -
            to super. problem w tym, zeby za kazdym raze nie byla to wieksza
            wina (w sensie jak dacie palec, to odgryzie reke - niestety te typy
            tak maja). radze wiec obserwowac. ale jak jest coraz gorzej, to na
            waszym miejscu bym sie mocno bronila. bo oni sie po prostu odbijaja
            sobie za krzywdy, jakich doznali w dziecinstwie (w najwiekszym
            skrocie i uproszczeniu oczywiscie). w kazdym razie moj maz tak ma.
            • agrafka781 Re: Mąż, który nie potrafi przyznać się do winy 23.06.08, 14:21
              Dzięki dziewczyny, spróbuje zacząć mu przytakiwać w takich
              sytuacjach, może to da mu do myślenia.
              • stoprocent Re: Mąż, który nie potrafi przyznać się do winy 23.06.08, 14:37
                Osobiście przestrzegam przed przytakiwaniem. Raczej radzę ignorować
                (nie demonstracyjnie, tylko po prostu nie odpowiadać na jego
                zarzuty), względnie wyrazic swoje zdanie (baaardzo spokojnie) i nie
                wdawać się w dyskusję. Jak najmniej dać się wciągać te gierki pt.
                twoja wina. Hak w smak, czyja wina, są wazniejsze rzeczy na świecie,
                skupić się na rozwiązaniu problemu.
                --> womania, nigdy nie jest za późno, ja odpuściłam po ponad
                dziesięciu latach i poprawa jest.
                • mallard Re: Mąż, który nie potrafi przyznać się do winy 23.06.08, 15:12
                  Mój najukochańszy ukochany ojciec, którego szesnastą rocznicę
                  śmierci dziś obchodzę (tak tak, -odszedł w Dzień Ojca!), niestety
                  miał tę wadę. To, że wszystko było winą mamy (lub naszą ;)), było
                  oczywiste. Z tego powodu aż anegdoty krążyły w rodzinie :).
                  Ojciec ojca nie był alkoholikiem, ale wiem skądinąd, że z pewnych
                  powodów, ojciec zawsze był "tym gorszym" (miał młodszego brata) i tu
                  bym upatrywał przyczyna takiego stanu rzeczy. Natomiast poza tym,
                  ojciec był "dusza człowiek" - brakuje go cały czas!
                  Pozdrawiam
    • arwen8 Re: Mąż, który nie potrafi przyznać się do winy 24.06.08, 15:32
      agrafka781 napisała:

      > Ojciec męża był alkoholikiem i bił dzieci.

      Agrafko, dzieciństwo ma zasadniczy wpływ na nasze zachowanie i osobowość. Często, będąc osobami dorosłymi zachowujemy się i reagujemy na pewne sytuacje dokładnie tak, jak robiliśmy to w dzieciństwie.

      Osoby, które mają problem z przyznaniem się do winy czy do najmniejszego popełnionego błędu, były w dzieciństwie karane za tego typu sytuacje. Kary mogły być różne - od agresji werbalnej do bicia. Takie dziecko wyniosło z tego jeden wniosek - nie wolno w żadnym wypadku przyznawać się do błędu/winy, bo będzie za to kara. Zostało to mocno zakodowane w nieświadomości i jest wyrźnie przenoszone do teraźniejszości. Jest to zupełnie nieświadoma reakcja osoby, która wciąż tkwi na poziomie wystraszonego dziecka. Niebezpieczeństwo kary już dawno minęło, ale taka osoba wciąż żyje w nieświadomym lęku przed nią.

      Agrafko, pisze Ci o tym jako osoba, która sama kiedyś miała poważne problemy z przyznaniem się do błędów. Przerzucałam winę na innych i natychmiast się usprawiedliwiałam. Tylko dla tego, że jako mała dziewczynka byłam bita, wyszysdzana i karana za każde najdrobniejsze przewinienie, za każdy nieistotny błąd. Jako dorosła kobieta nie potrafiłam się przyznać do błędów, ponieważ bałam się negatywnej opinii innych na mój temat - "Jeśli dowiedzą się o tym błędzie, to przestaną mnie lubić". Był to lęk dziecka, nie dorosłej kobiety. Lęk, który nie jest adekwatny do sytacji.

      Pozbyłąm się tego leku przed popełnianiem błędów i przyznawaniem się do nich wówczas gdy poznałam Mojego Męża, który zapewnił mi poczucie bezpieczenstwa, otoczył Swoim współczuciem i zrozumieniem. Pomógł mi zrozumieć, że nikt mnie nie będzie karał za przyznanie się do błędu, że niepotrzebnie boję się opinii innych. Pomógł mi dorosnąć i stać się niezależną emocjonalnie od innych.

      Spróbuj popatrzeć na uczucia swojego meża pod tym kątem. On się bardzo boi "kary" za przyznanie się do błędu. Być może będziesz w stanie mu pomóc, jeśli on będzie chciał się zmierzyć ze swoim lękiem, ze swoim dzieciństwem.
      • womania Re: Mąż, który nie potrafi przyznać się do winy 24.06.08, 16:49
        Arwen8, przedstaw nam w koncu Twojego Meza, niech poprowadzi
        warsztaty czy cos. ja sie ciagle zastanawiam, czy ja moge pomoc
        mojemu mezowi w przezwyciezeniu jego fobii i schiz. zdrowy rozsadek
        mowi, ze nie, moge mu tylko uswiadamiac, ze to on ma problem
        (probuje mu opowiadac o terapii, ale to jak o zelaznym wilku) i
        trwac przy swojej racji.
        on ma pomysl mianowicie, ze go zdradzam na kazdym kroku, ostatnio
        odkrylam przy rozmowie z nim, ze w dziecinstwie mama faworyzowala
        jego mlodszego brata, a jego ochrzaniala, no i on teraz idealizuje
        swojego ojca. on nawet wie czasem, ze przenosi frustracje ze swojej
        mamy i brata na mnie, ale i tak musze udowadniac ze nie jestem
        wielbladem (czyt. jego mama i go nie porzuce).
        hy? moge pomoc jemu (tzn w perspektywie jak jemu pomoge, to i mi sie
        poprawi jakosc zycia) czy zwiewac?
      • agrafka781 Re: Mąż, który nie potrafi przyznać się do winy 24.06.08, 16:50
        dziekuję Ci bardzo za tą wypowiedź, wiem,że mój mąż prawdopodobnie
        ma taki sam problem jaki Ty miałaś, ale nie wiem jak mu pomóc
Pełna wersja