przez głupotę zniszczyłam ich życie...

30.06.08, 23:46
Marcina poznałam kilka miesięcy temu. Najpierw była to przyjaźń,
głęboka i czysta, rozumieliśmy się jak mało kto. Od początku
wiedziałam, że ma żonę i syna. Jednak uczucia przezwyciężyły
rozsądek i ta przyjaźń skończyła się w łóżku... To trwa już kilka
miesięcy, podczas których już wielokrotnie od niego odchodziłam,
czułam, że ten związek nie ma sensu, że więcej będzie łez i bólu.
Wydawało mi się, że się zakochałam, ale tylko mi się wydawało.
Tydzień temu chciałam odejść. Poraz kolejny, ale widząc jego łzy w
oczach nie potrafiłam tego z siebie wydusić. Dziś już jest za późno.
Żona dowiedziała się o nas, rozeszli się.

Od kilku dni nie myślę o niczym innym, czuję się z tym fatalnie. Nie
mogę powiedzieć, że moj związek z Marcinem to tylko kaprys. Tak nie
było, łączy nas coś szczególnego, ale już sama nie wiem. Może tak
bardzo przeraża mnie wizja społecznego linczu, który mnie teraz
czeka. Przecież zawsze będę winna ja... ta, która rozbiła
małżeństwo. Nieważne już będzie to, że od dawna między nimi źle się
układało. Wiem, brzmi banalnie, ale naprawdę tak było.

Marcin liczy na to, że zostanę z nim. A ja nie wiem czy chcę. Nie
wiem czy w ogóle chciałam, żeby odchodził od niej. Nie potrafię
sobie wybaczyć tego co zrobiłam tej kobiecie, ich dziecku, i
Marcinowi. Zniszczyłam ich życie. Mam ochotę uciec daleko stąd... A
on ciągle dzwoni i pisze, że bardzo kocha, że tak tęskni... Dlaczego
pozwoliłam na to wszystko? Dlaczego to zrobiłam? Ciężko mi
odpowiedzieć na te pytania... Wiem, że poznałam go w bardzo ciężkim
dla mnie i dla niego momencie w życiu, pomógł mi, ja pomogłam jemu,
oboje byliśmy dla siebie wsparciem...

Co powinnam teraz zrobić? :(
    • vickydt Re: przez głupotę zniszczyłam ich życie... 01.07.08, 00:11
      Przepraszam, jak to Ty im zniszczylas? Wychowano Cie na matke polke
      martyrologiczną i masz teraz: poczucie winy za cały świat z przyleglosciami, a
      wczesniej - poczucie, ze nie stac Cie na faceta z uregulowana sytuacja. Chcialas
      byc z boku, nie wchodzic w "normalny" zwiazek bo myslalas, ze nie podolasz.
      Lepiej bylo zbawiac swiat, "pomagac" zbitemu pikusiowi, ktory chcial i świętemu
      swieczke i diablu ogarek.
      Pewnie, ze obrywasz za to i moglas isc inna sciezką. Tylko czemu nie wpojono Ci,
      ze ladowanie sie miedzy drzwi konczy sie przytrzasnieciem palcow?

      Nie wiem, czy powinnas byc z tym gosciem, na to sama sobie odpowiedz. Przede
      wszystkim odpowiedz sobie, czy potrafisz wejsc całą sobą w związek. Nie w
      martyrologię i smutek, a w budowanie czegos pieknego.

      --
      Jeżeli mijasz się z prawdą, to jej się przynajmniej ukłoń!
    • rlena Re: przez głupotę zniszczyłam ich życie... 01.07.08, 00:24
      I oczekujesz od nas...?

      • juba22 Re: przez głupotę zniszczyłam ich życie... 01.07.08, 00:33
        Chyba poparcia swojej decyzji, żeby powiedzieć mu, że nie chcę z nim
        być, że dla mnie to za dużo, że go nie kocham... Zachowałam się jak
        gó..ara. Boję się go zranić, boję się odpowiedzialności za tą całą
        sytuację. Marcin mówi, że nie powinnam czuć się winna, że to, że
        pojawiłam się w jego życiu tylko pomogło mu w podjęciu decyzji o
        odejściu od żony, którą już dawno podjął, ale wahal się ze względu
        na dziecko i to, że żona jest na jego utrzymaniu... Nie potrafię się
        z tym pogodzić, źle mi z tym.
        • rlena Re: przez głupotę zniszczyłam ich życie... 01.07.08, 01:45
          Masz racje, twoje zachowanie jest nieodpowiedzialne. Wydaje mi
          sie ,ze od samego poczatku nie chcialas z nim byc. Ale zakazany
          owoc..To co zrobiliscie to w gruncie rzeczy bardzo banalne i
          pospolite.
          Teraz czas wziac odpowiedzialnosc za swoje czyny. Przepros jego zone
          i jego. Nie o t chodzi,ze on jest bez winy. Tu chodzi o ciebie. Nie
          wiaz sie z nim. W kazdym razie nie teraz,gdy on jest ciagle zwiazany
          prawnie z inna kobieta. I wyciagnij wnioski na przyszlosc.
    • mskaiq Re: przez głupotę zniszczyłam ich życie... 01.07.08, 02:46
      Przede wszystkim wybacz sobie. Zrobiliscie to nie dlatego zeby
      rozbic malzenstwo, ale dlatego ze oboje chcieliscie byc ze soba, ze
      ten zwiazek byl wazniejszy niz cokolwiek innego.
      Razem z wyrzutami sumienia i poczuciem winy pojawia sie zlosc, zal i
      nienawisc do siebie a takze do tego czlowieka z ktorym bylas.
      Kiedy pojawiaja sie takie uczucia wtedy znika milosc, jej miejsce
      zajmuje zlosc, zal, nienawisc.
      Te negatywne uczucia sa przeciwko tobie, czlowiekowi ktorego
      kochalas i ktorego nadal kochasz chociaz nie odczuwasz tego obecnie.
      Przede wszystkim wybacz sobie, pozbadz sie wyrzutow sumienia,
      poczucia winy i dopiero wtedy zacznij podejmowac decyzje, poczekaj
      rowniez az wszystko samo sie wyjasni.
      To czy to malzenstwo przetrwa jest niezalezne od ciebie. Co bedzie
      dalej to sprawa pomiedzy nimi, moga jeszcze wrocic do siebie, moga
      sie rozejsc.
      Nie obwiniaj sie bo to niczego nie zmieni, to moze tylko zniszczyc
      twoje i jego zycie a nie pomoze jego zonie rowniez.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • marzeka1 Re: przez głupotę zniszczyłam ich życie... 01.07.08, 09:02
        "Nie potrafię się
        z tym pogodzić, źle mi z tym."- trochę nie w czas, prawda???
        "Przede wszystkim wybacz sobie. Zrobiliscie to nie dlatego zeby
        > rozbic malzenstwo, ale dlatego ze oboje chcieliscie byc ze soba, ze
        > ten zwiazek byl wazniejszy niz cokolwiek innego."- ŻARTUJESZ, prawda? wiedziała, że facet ma rodzinę, po rozbiciu panienka pisze,że nie kocha, ale wcześniej nie miała takich oporów, wiedziała i o dziecku, i o żonie.Myślenie macicą czy penisem z reguły tak się kończy. Pewnych rzeczy po prostu się nie robi i tyle.
      • kaz-oo Re: przez głupotę zniszczyłam ich życie... 01.07.08, 09:43
        Masquid, ciekawe czy Twoje "przemyślenia" na temat odpowiedzialności za swoje
        czyny, wyrzutów sumienia i wybaczenia sobie dotyczą również złodziei, morderców,
        gwałcicieli, pijanych kierowców-zabójców, dealerów narkotyków itp.?
        Notabene to co zrobiła autorka wątku to dla mnie również forma kradzieży.
        • kicia031 Re: przez głupotę zniszczyłam ich życie... 01.07.08, 10:26
          Notabene to co zrobiła autorka wątku to dla mnie również forma
          kradzieży.

          ja znalazlam takie okreslenie na forum, ze to paserstwo

          ;-)))
          • skryta3 Re: przez głupotę zniszczyłam ich życie... 01.07.08, 11:15
            Autorko wątku...- jeśli pozwolisz mu aby był z Tobą teraz, kiedy jego małżeństwo
            się sypie, to na pewno będziesz częściowo winna rozpadu tego małżeństwa. Bo jak
            wiesz..? mężczyzna najpierw powinien się rozstać z żoną, której już nie kocha, a
            dopiero potem szukać innej kobiety. Jednak w Waszym przypadku jest nie tak jak
            powinno!!!! i jeśli mu pozwolisz wrócić do siebie, to na pewno jego decyzja jaką
            podejmie nie będzie tylko jego decyzją, bo będzie miał przyzwolenie od Ciebie.
            Powiem Ci na moim przykładzie
            • juba22 Re: przez głupotę zniszczyłam ich życie... 01.07.08, 11:54
              Sytuacja jest troszkę bardziej skomplikowana, ponieważ to, że z nim
              sypiałam trwało krótko. Opamiętałam się i przerwałam to. Mimo to, on
              ciągle dzwoni, pisze smsy, przyjeżdża. Twierdzi, że mnie kocha.
              Tłumaczyłam, żeby próbował ratować rodzine, żeby dał im jeszcze
              szansę, żeby nie przekreślał tego co budował tyle lat. Nawet podjął
              się tego, ale po tygodniu wrócił pod moje drzwi prosząc o spotkanie.
              A ja nie portafię mu odmówić swojej obecności, nie mam tu na myśli
              seksu, bo jedyny kontakt fizyczny jaki jest teraz między nami to
              taki, kiedy on próbuje złapać mnie za rękę. Popełniłam błąd, wiem i
              jestem tego świadoma i żałuję. Żona dowiedziała się o mnie, bo
              przeczytała jego smsy wysłane do mnie... Powinnam była w 100 %
              zerwać kontakt, odsunąć go od siebie całkowicie, ale naprawdę
              chciałam mu pomóc w odbudowaniu tego małżeństwa, przekonać go, że
              warto spróbować. A wyszło odwrotnie...
              • marzeka1 Re: przez głupotę zniszczyłam ich życie... 01.07.08, 12:10
                "ale naprawdę
                chciałam mu pomóc w odbudowaniu tego małżeństwa, przekonać go, że
                warto spróbować"- MYŚL, to naprawdę nie boli. Naprawdę sądzisz, że żonie zależy na pomocy kobiety, która pieprzyła się z jej mężem????Poza tym wychodzi na to, żefacet się zaangażował, a ty teraz masz wyrzuty...
              • skryta3 Re: przez głupotę zniszczyłam ich życie... 01.07.08, 12:14
                to jest właśnie najgorsze, że próbowałaś pomóc mężczyźnie, który jest żonaty!!!
                nie powinnaś wcale mu, ani im pomagać, tylko się odsunąć!!! pojawiłaś się w jego
                małżeństwie, kiedy może akurat przechodzili kryzys i on zamiast walczyć o
                rodzinę się wycofuje, idzie na łatwiznę, bo w domu zawsze są jakieś problemy.
                Więc jeśli nawet będzie z Tobą, to nie licz, że zawsze będzie kolorowo!!! Lecz
                licz się z tym, że wtedy kiedy pojawią się pierwsze problemy między Wami - on
                może sobie przypomni o żonie!!?? nigdy nie wiadomo... radzę Ci odsuń się i niech
                sam podejmie decyzję!!!
              • kawka74 Re: przez głupotę zniszczyłam ich życie... 01.07.08, 12:25
                yyy, teraz to już jakby ciut za późno na szlachetne odruchy. Skoro facet Ci nie
                pasuje, to się wycofaj z tego układu tak po prostu, bez robienia za dobrą
                samarytankę (co jest wysoce durne, tak BTW) i za ośmiorniczkę celem sklejenia
                tego, czego skleić nie potrafisz.
                Skoro faktycznie nie chcesz szkodzić tym ludziom, daj im spokój, ale tak
                rzetelnie, nie na pół gwizdka.
                • yadrall Re: przez głupotę zniszczyłam ich życie... 01.07.08, 13:26
                  Eeeee, tam...

                  Zonaty facet,ktory idzie do lozka z przygodna kobieta to dupek i
                  tyle. Chyba,ze Ty go zmusilas do seksu to faktycznie Twoja wina :)
                  Nie masz powodu brac calej winy na siebie. To,ze oni sie rozeszli to
                  tez nie zobowiazuje Ciebie do bycia z tym gosciem. To Twoje zycie i
                  uloz je tak bys Ty byla szczesliwa.
                  Moje rady na teraz? Zastanow sie co czujesz do tego goscia-jak go
                  kochasz to z nim badz,a jak nie to zerwij kontakt. Byc moze jezeli
                  Ty sie odsuniesz i powiesz mu jasno i na temat co czujesz to on
                  bedzie mial alternatywe zawalczenia o swoj zwiazek z zona. Byc moze
                  uzna jednak,ze jego malzenstwo i tak bylo fikcja i dobrze sie
                  stalo,ze sie rozeszli. Wtedy Ty bylas tylko katalizatorem dla
                  rozwodu i nie masz sie co martwic. Zreszta na martwienie sie to juz
                  a pozno-stalo sie. Teraz pytanie co dalej.
                  Powodzenia

                  Ps. jak chcesz to pisz na priva, tez bylam w takiej sytuacji i
                  wszystkim wyszlo to na dobre :)
      • memphis90 Re: przez głupotę zniszczyłam ich życie... 01.07.08, 21:53
        >Przede wszystkim wybacz sobie. Zrobiliscie to nie dlatego zeby
        >rozbic malzenstwo, ale dlatego ze oboje chcieliscie byc ze soba, ze
        >ten zwiazek byl wazniejszy niz cokolwiek innego.

        Buhahahahahahaaaaa.... Ciekawe, czy tak samo będzie go tłumaczyć, jak ją zostawi
        dla kolejnej? I na ile ją to pocieszy...

        > To czy to malzenstwo przetrwa jest niezalezne od ciebie.
        Ale każde małżeństwo ma większe szanse na przetrwanie, jeśli mąż wygramoli się z
        łózka kochanki i ruszy dupsko do żony i dziecka. Ono jest tu najbardziej
        poszkodowane.
    • brak.polskich.liter Fajnie sobie sciemniasz 01.07.08, 14:58
      Naprawde uroczo. Czytam i podziwiam...

      "Przyjazn gleboka i czysta" po paru miechach znajomosci z facetem? "Pomoc w
      odbudowywaniu malzenstwa" - polegajaca, miedzy innymi, na bzyknieciu sie panem?
      Sorry, ale za kogo Ty masz czytelnikow swoich postow?

      Dlaczego nie napiszesz wprost "spodobal mi sie facet, nie na tyle, zeby z nim
      byc, ale na kilka pukniec w sam raz. No, wiec sie z nim bzyknelam. Mialo byc
      lajtowo, ale jego zona sie dowiedziala, bo idiota nie wykasowal SMSow do mnie i
      wyszedl ogolny kwas. Chcialabym go kulturalnie splawic, a on gada, jak
      potluczony, o zwiazku, w dodatku ma dziecko, wiec kwas podwojny - zastanawiam
      sie, jak by mu sprzedac kopa, zeby nie wyjsc na bezwzgledna suke"? Tak by bylo
      przynajmniej uczciwie...
      • mamaigiiemilki Re: Fajnie sobie sciemniasz 01.07.08, 15:26
        dokladnie tak!!!wrecz idealna odpowiedz; duzo trafniejsza niz moja:)
      • juba22 Re: Fajnie sobie sciemniasz 01.07.08, 16:24
        Opisałeś sytuację, ale nie wziąłeś pod uwagę uczuć. To, że poszłam z
        nim do łóżka nie było moim kaprysem ani chęcią zaspokojenia chuci
        czy też sprawdzenia jak to jest, jak smakuje zakazany owoc. Macie
        prawo mnie oskarżać o najgorsze, ja wcale nie usrpawiedliwiam
        swojego postępowania, bo wiem co zrobiłam źle i czego robić nie
        powinnam. Tylko, że serce czasem idzie inną drogą niż rozum.

        Na dzień dzisiejszy sytuacja jest już rozwiązana. Spotkałam się z
        nim dzisiaj po raz ostatni. Żona dała im kolejną szansę z warunkiem,
        że urwie ze mną kontakt. W ogóle cała jej postawa mnie zadziwia,
        ponieważ nie dość, że chciała się ze mną spotkać (na co on jej nie
        pozwolił)to powiedziała mu wczoraj, że mimo wszystko czuje do mnie
        sympatie i nie ma do mnie żalu. On jej powiedział, że ciągle pchałam
        go do rodziny, że odsuwałam swoje uczucie, żeby chociaż jeszcze raz
        spróbował. Wiem, że on mnie kocha, żona też wie... Wiem, że ona się
        boi teraz, bo inaczej nie mówiłaby mu, że gdyby sprawa oparła się na
        samym seksie byłoby jej lżej. Dziękuję losowi, że jeszcze nie
        wszystko stracone, że może da się naprawić coś, co pomogłam zepsuć.
        Tylko, że ja nie planowałam tej miłości. On jest moją pokrewną
        duszą. Wiem! Brzmi banalnie, ale czy wy nigdy nikogo takiego w życiu
        nie spotkaliście? Osoby, która rozumie was bez słów? On się zakochał
        we mnie, ja w tym całym galimatiasie nie umiem nazwać swoich uczuć,
        może też go kocham, ale nie chcę sobie pozwolić na to uczucie?
        Wiem teraz, że on nadal będzie szukał ze mną kontaktu, bo nawet dziś
        mi to powiedział. Moja w tym teraz rola, żeby do tego nie
        dopuścić... To jest tyle co mogę dla tej kobiety teraz zrobić, bo
        przepraszam to za mało.
        • vickydt Re: Fajnie sobie sciemniasz 01.07.08, 16:29

          Dokladnie. Przepraszanie jej jest niesmaczne, jego nie ma za co przepraszac. Ty
          masz za to nauczke, ze nie wlazi sie w takie relacje, bo niszczą nie tylko
          Ciebie. Zmykaj stamtąd i zastanów się jeszcze raz, czemu w to weszlas. Nie, zeby
          sie biczowac, ale by wyciagnac wnioski.
          Czemu nie pozwolisz sobie na pełny związek z facetem, ktory nie ma drugiego życia?
          --
          Jeżeli mijasz się z prawdą, to jej się przynajmniej ukłoń!
        • mamaigiiemilki Re: Fajnie sobie sciemniasz 01.07.08, 22:02
          współczuje jego zonie; palant;
    • mamaigiiemilki Re: przez głupotę zniszczyłam ich życie... 01.07.08, 15:23
      ie czytalam odp.
      teraz to juz nic nie zrobisz; moim zdaniem zrobilac zle, wiedzialas, ze ma zone, oboje zachowaliscie sie nieuczciwie; jezeli wczesniej sie im podobno nie ukladało, to mogł albo probowac to naprawic albo odejsc(jezeli juz nic sie nie dalo naprawic); a tak zachował sie jak oszust; i ja sie dziwie, ze kobiety sa z takimi "facetami"; dla mnie to jedno wielkie klamstwo, a na klamstwie niczego sie nie buduje;
    • osa551 Re: przez głupotę zniszczyłam ich życie... 01.07.08, 15:31
      Jak się porządnemu facetowi w życiu nie układa to najpierw rozchodzi się z żoną
      a potem szuka panienek do bzykania. Nie wpadłaś na to?

      Odradzam związki z takimi gadami, bo za parę miesięcy znajdziesz w telefonie
      sms-sa z wyrazami miłości do kolejnej laski.
      • vickydt Re: przez głupotę zniszczyłam ich życie... 01.07.08, 16:26
        Dosc dosadnie, ale treściwie.
    • memphis90 Re: przez głupotę zniszczyłam ich życie... 01.07.08, 21:51
      Facet, który miesiącami zdradza swoją żonę, oszukuje swoje dziecko- i zamiast
      spędzać czas z nimi wybiera łóżko z kochanką? I jeszcze płacze na wieść o
      zerwaniu? Co to za ideał? Co to za facet? Bo mężczyzną nie jest na pewno. Teraz
      pisze, że kocha, tęskni i inne pierdoły, a za kilka miesięcy to Ty będziesz
      wyczekiwać w domu, aż skończy igraszki z kolejną kochanką. Bo to, co w domu-
      szybko się nudzi, bez dreszczyku emocji i zakazanego owocu przestaje bawić. W
      czyich ramionach będzie szukał wsparcia następnym razem?

      . Nieważne już będzie to, że od dawna między nimi źle się
      > układało. Wiem, brzmi banalnie, ale naprawdę tak było.

      Ok, jasne, miłość się czasem kończy, nie każdy związek się udaje. Ale NAJPIERW
      kończy się jedno, a POTEM zaczyna kolejne. A nie leczy problemy w związku
      bzykając "przyjaciółkę".

      Wiem, że poznałam go w bardzo ciężkim
      > dla mnie i dla niego momencie w życiu, pomógł mi, ja pomogłam jemu,
      > oboje byliśmy dla siebie wsparciem...
      A kto był wsparciem dla jego żony? Jak miała ratować związek, skoro mąż już
      znalazł sobie inną pocieszycielkę do łóżka? bez dziecka, bez obowiązków, bez
      szarej codzienności...
    • kicia031 Mnie jedna rzecz zastanawia 01.07.08, 22:31
      dlaczego samej siebie nie szanujesz. Nie stac cie na wlasnego faceta, ktory
      bylby caly twoj? na przyzwoitego faceta, ktory nie klamie i nie zdradza? Po co
      to robisz samej sobie? Przeciez jak kazdy zaslugujesz na wiecej - na normalny,
      zdrowy zwiazek, w ktorym bedzie wylacznosc, uczciwosc i zaufanie.
Pełna wersja