porzucona

01.07.08, 16:33
Mam 21 lat. Pewnie dla większosci osób bedzie to bardzo mało. Studiuje mam znajomych. Po 4 latach fantastycznego związku zostawił mnie męzczyzna z którym chciałam sie związac na całe zycie. Zmieniły mu sie priorytety, wybrał kolegów i imprezy , zostawił w najciezszym momencie mojego zycia. Niestety bardzo za nim tesknie i nie moge pozbierac sie po rozstaniu. Czuje ze jest moja drugą połowa, ze z nikim innym nie ułoze sobie zycia. a On zerwał ze mna kontaktu nie wróci do mnie :( Ostatnio tylko płacze w poduszke. Ehh. Czemu t oakurat spotyka mnie? jak sobie z tym piekłem poradzic? ;(
    • delayla Re: porzucona 01.07.08, 16:58
      Oh Kochana...
      jestem z Twojego rocznika i tylko staram się sobie wyobrazić co czujesz, ale...
      przecież całe życie przed nami!! :)
      Mamy 21 lat (!) iluż facetów jeszcze poznamy? W ilu ciekawych miejscach
      będziemy? Ile jeszcze osiągniemy?
      Miałaś raptem 17 lat kiedy się zeszliście, miałaś wcześniej jakiś poważny
      związek? Bo wierz mi, że na jednym się nie kończy.
      Teraz będzie ciężko i niech będzie - płacz kiedy chcesz, śpij całymi dniami
      (akurat wakacje to można), ale.. minie. MUSI MINĄĆ.
      I będzie dobrze. Musi.
      Gdyby całe życie było usłane różami to..jak rozpoznawałabyś te dobre chwile?
      Dodam jeszcze (choć to niewielkie pocieszenie), że to niestety spotyka znaczną
      większość z nas, a nie tylko Ciebie :(. Niestety miłość bywa bolesna, ale nie
      każda! Więc pomyśl o tej następnej, o tych motylkach w brzuchu co na pewno od
      dawien dawna ich nie czułaś!

      Poza tym...on zachował się tak okrutnie! Czy chciałbyś z kimś takim spędzić
      resztę życia? Lepiej, że zrobił to teraz niż np. po ślubie i z dzieckiem w drodze!

      Masz czas dla siebie, może pora odnowić kontakt ze starymi znajomymi?

      Wiem, że te słowa nic nie znaczą i w ogóle, ale nie chciałam Ci tu pisać
      prostego "będzie OK, nie przejmuj się".

      Ale.... będzie OK:).
      Może nie jutro, może nie za tydzień, ale BĘDZIE:)
      Mamy jeszcze czas
      Trzymaj się
      • apolonia1987 Re: porzucona 01.07.08, 17:18
        tak był moim pierwszym męzczyzną i to był moj pierwszy zwiazek i miałam nadzieje
        ze tak juz zotanie. Nie chce nowego zwiazku i zadnego faceta bo ciagle mysle
        tylko o nim. :(
        • osa551 Re: porzucona 01.07.08, 19:18
          Koleś jest do odstrzału i tyle. Gdybyś miała 41 lat i 20 lat małżeństwa za sobą
          to mogłabyś ryczeć w poduszkę. Ciesz sie, że Cię zostawił teraz a nie za 15 lat
          z gromadką dzieciaków. Ja też w wieku 21 lat myślałam, że świat się kończy, a
          teraz nie bardzo pamiętam kto kogo zostawił i jak koleś wyglądał.
        • 40angie Re: porzucona 01.07.08, 19:21
          Witam.Zgadzam się z wypowiedzią" delayla.
          Wiem to nie jest łatwo byc z kims 4 lata i koniec.
          Moze dobrze,ze teraz zerwał niz miało to byc po slubie.Jestes młoda
          i napewno znajdziesz kogos.Nie mozesz załamywac się.Spotykaj się ze
          znajomymi.Pamietam jak mnie moja pierwsza miłosc zostawiła bo szedł
          do wojska.Chciał wrócic ale było za pózno bo ja poznałam
          wspaniałego faceta i planowalismy slub.
          Pozdrawiam i powodzenia
    • triss_merigold6 Re: porzucona 01.07.08, 19:35
      Przejdzie Ci. Popłacz sobie a potem ładnie się umaluj i idź na
      imprezę.
      Nie dziwię się facetowi, że po 4 latach pierwszego poważnego związku
      uznał, że chce jeszcze pożyć, panny pozmieniać, pobawić się.
      Oczywiście, że znajdziesz nowego faceta tylko nie bądź pijawą i nie
      zakładaj, że od razu musi być na resztę życia.
      • apolonia1987 Re: porzucona 01.07.08, 21:30
        to nie tak ze byłam pijawka i ze zmuszałam go do slubu. Bron Boze. z kolegami
        spotykał sie conajmniej kilka razy w tygodniu na piwo czy imprezy , grał w piłke
        w klubie ja tez miałam swoje zajecia. Ale po 4 latach ciezko nagle wrócic do
        zycia jako samotna osoba.
        • delayla Re: porzucona 01.07.08, 23:29
          Wiadomo, że ciężko.
          I to, że teraz na innych patrzeć nie chcesz jak na razie też jest oczywiste.
          Do wszystkiego można się przyzwyczaić :).

          Szkoda tylko, że on to tak brutalnie zrobił - zerwał kontakt jakby nic sie nie
          działo przez te 4 lata... ale może to i lepiej? Łatwiej będzie przeboleć i
          zapomnieć.
          Bo musisz to zrobić. Oby jak najszybciej
          • delayla Kto z miłości nie umarł nie potrafi żyć 01.07.08, 23:34
            - przypomniał mi się taki text piosenki
Pełna wersja