jagoda-naj
03.07.08, 11:48
Mam problem-odkąd synek pojawił się na świecie/16 miesięcy temu/ to czuje,ze
mój mąż mnie zawodzi.nigdy nie pomagał,chyba ,ze bardzo go prosiłam,albo wręcz
wykrzyczałąm,ze mam dosc sama zajmowac sie dzieckiem.kolezanki mówia,ze mam w
domu dwoje dzieci/synka i męża.Mąż pracuje od godz 10 do 18.więc przed praca i
po niej zostaje całkiem sporo czasu aby pobyc/pobawic sie z małym/.Nigdy to
jednak nie mam miejsca,mąz rano wstaje ,robi sobie kawę ,bierze papierosa i
wychodzi do rodziców/mamy wspólne podwórko/albo na tars.pózniej jedzie do
pracy i tyle,po powrocie to samo.czasem synka wykapie/jak nalegam/.zadziwia
mnie to bardzo-nie wiem jak mozna nie chciec bawic sie ,wygłupiac z własnym
dzieckiem.mogę sobie wyobrazic ,ze jest zmęczony,ale przeciez nikt mu nie kaze
biegac,czy skakac.poprostu pobyc z nim.bardzo chielismy miec
dziecko,wyczekiwalismy z utęsknieniem,mały pojawił sie na świecie i zostałam
sama /tak czuje/mąż jakby ucieka z domu,ucieka od nas,od opieki nad
dzieckiem.prawie żadnych kontaktow/nie rozumiem tego/.Mamy wpólne podwórko z
jego rodzicami/bardzo mi pomagaja!/tak sobie czasem myslę,ze oni widza jakim
ich syn jest bezpółciowym ojcem i chca nam jakos wynagrodzic ta sytuacje.ale
ja przeciez potrzebuje kochajacego męża i ojca.Co mam zrobic?dlaczego mój mąz
tak mnie/i synka/ zawdzi?