poronienie a wpływ na dorosłą córkę

06.07.08, 13:56
Witajcie! Od pewnego czasu nurtuje mnie takie pytanie. Czy fakt, że
kobieta poroniła nieślubne dziecko (ślub był w planach jak zaszła w
ciązę) może mieć wpływ na traktowanie seksualności dorosłej córki
(21 lat), która ciągle jest jeszcze na jej utrzymaniu tzn.
- panicznie reagować na chłopaka córki i myśl o tym , że oni mogą ze
sobą sypiać
- straszyć córkę, że wyrzuci ją z domu jakby zaszła w ciązę (choć
tak naprawdę nie zrobiłaby tego, bo ją mimo wszystko bardzo kocha)
- traktować seks jako temat tabu
- być wrogo nastawioną do chłopaka, mimo że ten nic złego nie zrobił
(przekreślić go już na samym początku)
- uważać, że córka jest za młoda na to, żeby mieć chłopaka i
planowac z nim przyszłość
dziękuję za odp.
    • deela Re: poronienie a wpływ na dorosłą córkę 06.07.08, 14:27
      wiesz ona ma 21 LAT a nie 14
      • una_paloma Re: poronienie a wpływ na dorosłą córkę 06.07.08, 14:40
        Myslę, że matka ciągle traktuje swoją córke jak dziecko, które nie
        dorosło jeszcze do odpowiedzialności związanej z rozpoczęciem życia
        intymnego. Tylko czy ten fakt poronienia w przeszłości może mieć na
        to wpływ?
        • womania Re: poronienie a wpływ na dorosłą córkę 06.07.08, 15:14
          mysle ze nadlopiekunczosc to jedno a poronienie to drugie, ale moga
          siebie wzmacniac. i to nie ma znaczenia przeciez czy slubne czy nie.
          moim zdaniem nawet aborcja (a wiec cos celowego) ma wplyw na uczucia
          do drugiego dziecka.
          reasumujac jestem pewna ze ma to wplyw. ale nie mozna wszystkiego
          tym tlumaczyc.
          • yadrall Re: poronienie a wpływ na dorosłą córkę 06.07.08, 16:41
            A na czym niby tez nzwiazek mialby polegac? Dla mnie to naciaganie
            sprawy i tyle. Matka jest nadopiekuncza i zaborcza,a poronienie
            traktuje jako wymowke i tlumaczenie swojej toksycznej milosci do
            corki.
            Jakos nie widze kompletnie molziwosci zaleznosci miedzy poronieniem
            i traktowaniem doroslej juz corki z nadopiekunczoscia.
            • una_paloma Re: poronienie a wpływ na dorosłą córkę 06.07.08, 16:51
              <A na czym niby tez nzwiazek mialby polegac?>
              Może to głupie ale wydaje mi się, że mogło być tak, że matka uznała
              to poronienie jako karę za to, że uprawiała seks przed ślubem i
              teraz chce przed tym uchronić swoją córkę. Tylko że takie myślenie
              jest chore.
              • womania Re: poronienie a wpływ na dorosłą córkę 06.07.08, 18:45
                no ale nie ma jednego wytlumaczenia. i to nie jest tak ze jak a to
                b. to jest bardzo na poziomie emocjonalnym i podswiadome. jesne ze
                to chore. wiekszosc naszych lekow jest chora i nieracjonalna.
    • kicia031 Re: poronienie a wpływ na dorosłą córkę 07.07.08, 09:32
      Nie do konca rozumiem ten post w 3 osobie? jestes corka? matka? masz
      problem? Ktos ma problem i chcesz pomoc?
      • una_paloma Re: poronienie a wpływ na dorosłą córkę 07.07.08, 10:16
        Nie jestem ani matką ani córką. W mojej rodzinie jest taki problem i
        chciałabym się dowiedzieć z czego on wynika.
        • prochottka1 Re: poronienie a wpływ na dorosłą córkę 07.07.08, 22:14
          byc moze matka chce uchronic cörke od niechcianej i nieplanowanej
          ciazy
          a jesli reaguje z niechecia do chlopaka bo jest to juz paranoja
          bo jaki by nie byl bedzie zle
          wiec maka ma problem ze soba i powinna do psychologa isc
          nie moze uwiazac 21 cörki ona jest dorosla!!!!!!!!!
          i sama decyduje z kim sie bedzie spotykac id
          td
    • uli Re: poronienie a wpływ na dorosłą córkę 08.07.08, 16:35
      Kiedys czytałam taką książkę, nie pamiętam tytułu ani autorki, w której autorka
      pisała, że schematy rodzinne podświadomie gdzies w nas zostają, przechodzą z
      pokolenia na pokolenie i trzeba się starac jakos je wychwycic, oddzielic realne
      od mitu. podejrzewam, że to poronienie było straszną traumą, tak straszną, że
      wszelkimi sposobami ta matka stara się nie dopuscic do tej sytuacji -
      przedślubnej ciąży, bo jakimś magicznym sposobem córce przydazy się to samo co
      jej. To ma jakiś szczególny związek z narodzinami własnie, z hierarchią
      rodzinną, z tym co się wydarzyło gdy dane (1,2,3...) dziecko przyszło na świat,
      jakim ono było człowiekiem. Mam pewne dowody z własnej rodziny, że takie
      magiczne myslenie istnieje. Szukamy wzorców w historiach, które znamy.

      Sama się boję, że jak teraz urodzę córeczkę - bo planujemy za parę lat nastęne
      dziecko - to może być podobna do bratowej (która mnie niecierpi!) - drugiego
      dziecka mojej tesciowej (w której rolę nie chcę wchodzic nawet symbolicznie) ;)
      Trochę żart, trochę nie.
Pełna wersja