jak przetrwac rozstanie i...

07.07.08, 08:43
rozwód?? jak to zniesc, te niezdrowa sytuacje, samotnosc, łzy, rozgoryczenie
ze osoba ktora sie kocha zachowała sie w taki sposob?? nie da sobie nic
wytłumaczyc, nie chce zrozumiec ze zle robi, ze ucieka od problemow, zamiast
porozmawiac. Ze jesli dziecko placze np z mego powodu tzn zostawie go jak sie
bawi i ide naszykowac obiad to ono placze ze mnie nie widzi, a maz nawet nie
probuje go uspokoic, tylko jeszce ryknie na niego zeby byl cicho, to przebrało
szale, KONIEC!!!!!!, juz jest 4 raz spakowany, i tym razem niepopuszcze, tylko
czy bede miec siły???jak bylo u was, ja wogole rozwod wyglada??
    • kicia031 Re: jak przetrwac rozstanie i... 07.07.08, 09:35
      Z moje perspektywy - rozwiodlam sie lata temu - cos nieudanego sie
      konczy, zeby moglo zaczac sie cos nowego, lepszego.
      • wielbicielnaruto Kabaret 07.07.08, 10:14
        widząc podany przykład przypomina mi się kabaret z tekstami "Marian
        ty mnie nie kochasz" i "Marian, no zrób coś"(przepraszam ale
        zapomniałem jak się owy kabaret zowie). Widząc 4 raz spakowane
        walizki, dziwne reakcje zacząłbym mysleć, że moja żona ma nierówno
        pod sufitem i non stop histeryzuje.
        Wyjaśnianie problemów nie polega na histerycznych zachowaniach oraz
        grożeniu rozwodem, pakowaniu walizek itp. rzeczy. Rozmowa, tzn.
        dziecka nie ma, siadam zapraszam do rozmowy. JEżeli facet do d.
        wołowa i się miga, przejmuję incjatywę i wywalam swoje, czekając na
        to co druga strona powie o mnie.
        • buzka25 Re: Kabaret 07.07.08, 10:17
          junieraz tak było, i wcale nie histeryzuje, a tym razem maz sie juz sam
          spakował. ilez mozna swojewywala bez reakcji drugiej str???
      • buzka25 Re: jak przetrwac rozstanie i... 07.07.08, 10:15
        no niby tak, ale na to lepsze trzeba poczekac,jakby nie było, rozmawiałam z
        mezem przez telefon przed chwilka, jakby nic zlego nie zrobił, juz nie mam sily
        mu uswiadamaic,on nie potrafi rozmawiac o problemach, nie ma silnej wkoli.i
        dlatego sie wszystko psuje
Pełna wersja