arka-diaa
12.07.08, 14:14
Jesteśmy małżeństwem dopiero dwa lata, pobraliśmy sie ze względu na
to ze zaszłam w ciąże, obecnie mamy 2 letniego synka. Obydwoje mamy
po 22 lata i jeszcze studiujemy dziennie. Ja studiuje i zajmuję sie
dzieckiem i domem a maż studiuje i pracuje -mamy mało czasu i dużo
obowiązków. Ale przejdźmy do rzeczy: nasz problem dotyczy sfery
sexualnej.Poprostu mój mąż ma ciągłą ochote na sex a ja nie.
Mianowicie jest tak, ze gdy mąż przychodzi wieczorem z pracy ma
ogromną ochote na sex praktycznie codziennie i z trudem potrafi
przetrwać czas gdy mam miesiączkę. Niestety ze mną jest dużo gorzej.
Maksymalnie mam ochotę na sex zaledwie kilka razy w miesiacu i
napewno nie wieczorem-bo wtedy czuję się strasznie zmęczona po
całym dniu. Dawniej starałam się zmuszac siebie i wmawiałam sobie ze
mam ochotę na miłość wtedy kiedy on też tego chcę. Teraz juz nie
potrafię się do tego zmusic i na dodatek sama myśl o sexie kojarzy
mi sie z zczyms nieprzyjemnym, z czymś co musze robić zeby nie było
kłótni. Mam wrazenie ze mąż też traktuje sex juz jak tylko
fizjologię i nawet mało go obchodzib czy mam na to ochote w danym
momencie czy nie, tylko mam się zgodzić i koniec bo jeśli nie to
już gotowa kłótnia(tzn. mąż w przypadku odmowy się obraża, nie
odzywa się i zazwyczaj to trwa cały wieczór i następny dzień).Nie
jest tak ze nie chce żadnej bliskosći, poprostu zawsze wieczorem mam
ochote conajwyzej sie poprzytulać ale nie na sex,jeśli chociaz on
chciała by tego 2 razy w tygodniu to by było ok, ale codziennie to
chyba przesada? Nie wiem poprostu jest bezsensu, ciągłe kłótnie, mam
już tego dosć, a w przypadku gdy spełniam to czego on odemnie
codziennie oczekuje chociaż tego nie chcę, to wtedy trace do siebie
samej szacunek i czuję się trochę jak dź...a.Jednym słowem
beznadzieja, rozmowy na ten temat w ogóle nie pomagaja , kończa sie
kłótnią, albo tym ze dochodzimy do porozumienia a wieczorem znowu to
samo.Jeszcze dodam że mój mąz dwa razy w sytuacji gdy nie chciałam
tego zrobić próbował mnie zgwałcić(niby Lepper powiedział że nie
można zgwałcic prostytutki wiec niektórzy pewnie sadzą że żony też
nie można zgwałcic...) -poprostu za pierwszym i za drugim razem
obudziło sie dziecko i do niczego nie doszło, skończyło sie na
szarpaninie, i moich łzach i jego wyjsciu z domu. Potem na drugi
dzień oczywiście mnie przeoraszał ale to nie cofnie tego co próbował
zrobic.Zresztą potem sie to powtórzyło wiec teraz nawet trochę boję
się mu obdmawiać.Obydwie te proby gwałtu zdarzyły sie w ciągu
ostatniego miesiąca, wcześniej nic takiego nie było,nie wiem co
teraz bedzie z nami, szczerze mówiąc to cos we mnie pękło, tam w
środku, w sercu