jak przeciąć pępowinę z nadopiekuńczą matką?

13.07.08, 14:30
Mam 23 lata i nadopiekunczą matkę. Odkąd pamiętam wszystko musiała
kontrolować,wszystko musiało byc po jej myśli. Jeśli tak nie było
krzyczała i obrażała się, miała też mysli katastroficzne. Jako
nastolatka miałam problemy żeby wyjść na zwykły spacer, bo mnie ktoś
porwie a potem zabije. Jak chciałam wyjechac gdzieś na rowerze, to
słyszałam ciągle, że kierowca specjalnie mnie potrąci i zostawi w
rowie. Zawsze udawało mi sie w końcu wyrwac, ale czego musiałam sie
od mamy nasłuchać to wiem tylko ja. Teraz jest juz troche lepiej,
mniej histeryzuje jak chcę gdzieć wyjsc, zrobic cos na własny
rachunek, ale ja ciągle mam w uszach jej głos przewidujący
katastrofy. Tak ciężko jest mi podjąć jakąkolwiek decyzję, żeby nie
bać się jej ewentualnych opłakanych skutków, w ogóle nie wierzę w
siebie i swoje możliwości. Mama naopowiadała mi przez lata tyle
złych rzeczy o tym świecie, że teraz juz jako dorosła osoba boję się
żyć: boję się ząłożyc własną rodzinę (bo przecież "czasy takie
paskudne, wszystko takie drogie, gdzie ja będę pracować, gdzie
mieszkać" itd). Postanowiłam więc zrezygnować ze strachu z własnego
szczęscia, jestem sama i chyba tak już pozostanie. Moje myslenie
jest skrzywione, wszystko co jest dla przeciętnego człowieka
normalne (bycie z kimś, zakładanie rodziny, kolejne etapy życia),
dla mnie jest nienaturalne. W ogóle czuję się jak jakis wyrzutek
społeczeństwa, który zyje gdzieś obok, czyjmś życiem. Mieszkam cały
czas z rodzicami, kończę studia i chcę podjąć pracę, której się
oczywiście piekielnie boję, bo to przecież nowe obowiązki,
odpowiedzialność za wiele spraw, a ja czuję się taka głupia i
nieprzystosowana.Pewnie, że bym chciała wyprowadzic się i zaczac
swoje życie, ale zostałam przywiązana do domu rodzinnego jakaś
niewiedzialna pępowiną, która nie pozwala mi się ruszyć, by coś
zmienić. Mama oczekuje teraz ode mnie dojrzałosci, ale nie zdaje
sobie z tego sprawy, że mi wypaczyła pogląd na świat i to
dojrzewanie skutecznie opóźniła. pomóżcie proszę. co zrobic, żeby
się od tego strachu przed życiem uwolnić?
    • womania Re: jak przeciąć pępowinę z nadopiekuńczą matką? 13.07.08, 16:11
      no jak w temacie: musisz uwolnic sie od matki. zbudowac siebie od
      nowa. ale ty wszystkiego jestes swiadoma, piszesz z dystansu, tylko
      ta wiez emocjonalna jest bardzo silna. ogromny balast.
      jakas terapia czy cos, no i wprowadz w zycie twoje plany o
      wyprowadzce, pracy.
      wiem, latwo powiedziec. ja tez mam kupe problemow i piszac na forum
      mam zawsze cicha nadzieje ze ktos za mnie wszystko rozwiaze a ja
      przyjde na posprzatane.
      ha ha
      aha, to normalne ze sie boisz. KAZDY sie boi. po pierwsze: nie boj
      sie bac. nawet taka ksiazka jest. tylko nie dopusc zeby ten strach
      rzadzil twoim zyciem.
    • emeralda Re: jak przeciąć pępowinę z nadopiekuńczą matką? 18.07.08, 16:56
      Mary, nawet nie wiesz, jak bardzo Cię rozumiem. Niestety nie mam dla Ciebie
      dobrej rady, sama mam podobny problem. Może mogę dać Ci wskazówkę: im dłużej
      będziesz czekać, tym będzie gorzej i trudniej. Znienawidzisz siebie i matkę,
      mimo że nadal będziesz ją kochać. Życie w takim zawieszeniu będzie powoli
      wysączać z Ciebie wszelką pozytywną energię. Zgorzkniejesz, staniesz się
      uszczypliwa, będziesz miała pretensję do świata, matki, a największą do siebie.
      Poza tym będziesz spotykać się z coraz większą pogardą innych, ponieważ taka
      sytuacja nie jest dobrze widziana. Nie powtarzaj mojego błędu. Zdobądź się na
      szybkie cięcie. Przygotuj się, że będzie ciężko, ale zaciśnij zęby. W takiej
      sytuacji chyba nie ma innego wyjścia. Wyprowadzka, inne miasto, praca. Musisz
      wyrwać siłą swoją samodzielność, bo będzie coraz gorzej. Przypuszczam, że nawet
      nie wiesz, jak bardzo możesz być samodzielna. Skoro matki nauczyły nas, że od
      innych możemy spodziewać się tylko złych rzeczy, pozbawione jej obecności
      wierzymy, że możemy liczyć wyłącznie na siebie i dzięki temu same potrafimy
      sobie ze wszystkim poradzić. W momencie odcięcia pępowiny to bardzo pomoże.
      • notojadziempaniezielonka Re: jak przeciąć pępowinę z nadopiekuńczą matką? 19.07.08, 03:08
        musisz w siebie uwierzyc, a masz do tego wiele powodow, bo od wielu lat spotykasz sie z nieznanym i do tej pory sobie swietnie radzisz. Przebrnelas przez szkole, liceum, teraz konczysz studia, zyjesz w normalnym swiecie ktory przynosi wiele niespodzianek - i jakos nadal jestes na topie. Masz swoje osiagniecia i nie ma powodu dlaczego zaczynajac zycie osobiste albo prace do ktorej edukacja cie przygotowuje nagle nie moglabys tego trendu kontynuowac.
    • nataliak9 Re: jak przeciąć pępowinę z nadopiekuńczą matką? 21.07.08, 13:06
      poszukaj wsparcia u psychologa i ,,odczepiaj" sie od mamy. jeszcze
      dasz radę w twoim wieku, ale nie zwlekaj.nic innego nie da sie
      zrobić, fachowiec będzie twoim wsparciem.
    • mgla_jedwabna Re: jak przeciąć pępowinę z nadopiekuńczą matką? 21.07.08, 17:18

      Czy po studiach masz szanse znalezc na tyle dobra prace, zeby bylo cie stac na samodzielne mieszkanie i terapie? Jesli tak, to jestes na dobrej drodze. Pierwszym krokiem do uniezaleznienia powinna byc wyprowadzka z domu, drugim - nabycie drugiego telefonu. Pierwszy bedzie dla rodzicow, zebys mogla go wylaczac jesli nie masz ochoty na katastroficzne wizje,a nie chcesz zrywac kontaktu ze swiatem.

      Wlasciwie najtrudniejsze masz juz za soba - zdalas sobie sprawe, gdzie tkwi problem i masz wole, aby to zmienic. Martwisz sie jak sobie poradzisz? A jak radzilas sobie dotad? Skoro jestes zdrowa (nic nie piszesz o chorobach itp.), konczysz studia (czyli jestes tez inteligentna, to zreszta widac z twojego posta), to znaczy ze nie doszlo do zadnej przewidywanej przez mame katastrofy. Moze po drodze byly trudnosci, ale niczyje zycie nie jest uslane rozami. I prawdopodobnie dalej bedziesz niezle sobie dawac rade tak jak dotad.

      Piszesz, ze boisz sie oplakanych skutkow swoich decyzji. Sprobuj ocenic trzezwo ryzyko. Prawdopodobienstwo, ze ktos cie potraci jesli pojdziesz na rower jest niewielkie, o ile nie jezdzisz ruchliwa szosa, po ciemku bez swiatel itd. Naucz sie odrozniac realne zagrozenia od wydumanych ("ktos mnie porwie i zabije") i brzydko mowiac, olej te ostatnie. To tylko chora wyobraznia. Bajeczka, film, przesady - cos z tej kategorii. Nie musisz sie tym przejmowac.

      Wydaje mi sie natomiast, ze mozesz potrzebowac pomocy terapeuty w kwestii budowania sensownych relacji z ludzmi. Piszesz, ze boisz sie zakladac rodzine, zrezygnowalas ze szczescia, czujesz sie jak wyrzutek spoleczenstwa. Na pewno chcialabys to zmienic, mysle ze psycholog moglby tu duzo pomoc.

      Nie zrazaj sie tez, jesli spotkaja cie niepowodzenia - zdradzi chlopak, przyjaciolka oszuka, kolezanki sie wypna, jak bedziesz potrzebowac ich wsparcia. Nie traktuj tego jako potwierdzenia slow mamy ani tez koronnego dowodu na bycie "wyrzutkiem". To sa rzeczy, ktore zdarzaja sie bardzo wielu osobom i nie przeszkadza im to nawiazac rowniez glebokich, wartosciowych relacji z wlasciwymi osobami.

      I jeszcze jedno - jesli chcesz sie uniezaleznic od mamy, musisz sie uniezaleznic od jej opinii. Niech zgadne - przy kazdej decyzji bierzesz pod uwage, co mama na to powie. Przegladajac ogloszenia o pracy pytasz ja o zdanie, jesli ogladasz film, ktory jej by sie nie spodobal, przelaczasz na inny kanal, kiedy wchodzi do pokoju. Przejmujesz sie tym, ze ona oczekuje dojrzalosci. W ogole przejmujesz sie tym, czego ona oczekuje od ciebie. Najlatwiej byloby pewnie wykrzyczec mamie w oczy "to jest moje zycie i mam w d... twoje oczekiwania", ale to moze spowodowac nieprzyjemna awanture. Na razie chyba musisz znosic jej paranoje, powtarzajac sobie, ze jej paranoja - jej problem, a nie twoj, no i juz niedlugo sie wyprowadzisz.

      "Pewnie, że bym chciała wyprowadzic się i zaczac
      > swoje życie, ale zostałam przywiązana do domu rodzinnego jakaś
      > niewiedzialna pępowiną, która nie pozwala mi się ruszyć, by coś
      > zmienić."

      Wyprowadzanie sie z domu nie jest latwe nawet dla tych dzieci, ktore w wieku 16 lat wyruszaly autostopem w Polske z plecakiem. Moze potraktuj to jako cos naturalnego: skonczylam studia, znalazlam prace, ide na swoje. Moze masz jakas kolezanke, ktora tez sie chce wyprowadzic albo jest z innego miasta i tez bedzie szukac mieszkania? We dwie latwiej (no i taniej) wynajac mieszkanie.
    • wielbicielnaruto agorafobia, neofobia, androfobia 24.07.08, 12:30
      uważaj bo lecząc fobie mamusi nabawisz się monofobii
    • sanciasancia Re: jak przeciąć pępowinę z nadopiekuńczą matką? 28.08.13, 23:16
      Wyprowadzka z domu po znalezieniu pracy i terapia.
      Spokojnie, poradzisz sobie doskonale.
    • kol.3 Re: jak przeciąć pępowinę z nadopiekuńczą matką? 29.08.13, 06:28
      Napisałaś to tak jakbyś miała co najmniej czterdziestkę, postanowiłaś zrezygnować z własnego szczęścia w wieku 23 lat? Z powodu gadania matki? Matka Ci kazała nie zakładać rodziny? Twoja matka jest nadopiekuńcza, bo boi się o Ciebie to nierzadkie zjawisko, ze rodzice boją się o dzieci wracające po nocy, jeżdżące między ciężarówkami na rowerach.
      Masz 23 lata kończysz studia, mieszkasz z rodzicami - nic w tym dziwnego i strasznego, bo jesteś na ich utrzymaniu, cała masa młodych ludzi tak żyje. Skończysz studia, znajdziesz pracę, wyprowadź się, zamieszkaj z koleżanką/kolegą na wynajmowanym , usamodzielnij się.
      Nie zwalaj wszystkiego na matkę.
    • aqua48 Re: jak przeciąć pępowinę z nadopiekuńczą matką? 29.08.13, 08:40
      mary_silber napisała:

      > Mam 23 lata i nadopiekunczą matkę. Odkąd pamiętam wszystko musiała
      > kontrolować,wszystko musiało byc po jej myśli. Jeśli tak nie było
      > krzyczała i obrażała się, miała też mysli katastroficzne.

      Nie jesteś odpowiedzialna za myśli swojej matki. I nie musisz być posłuszna, Daj matce prawo do obrażania się, a sobie do postępowania wbrew jej woli. Świat się od tego nie zawali.

      >Jako nastolatka miałam problemy żeby wyjść na zwykły spacer,
      > Zawsze udawało mi sie w końcu wyrwac, ale czego musiałam sie
      > od mamy nasłuchać to wiem tylko ja.

      No widzisz - pomyśl sobie, że jak się wyprowadzisz od rodziców, to nie będziesz już musiała wysłuchiwać katastroficznych prognoz i będzie Ci łatwiej podejmować kolejne decyzje i budować swoją niezależność.

      > Mama oczekuje teraz ode mnie dojrzałosci, ale nie zdaje
      > sobie z tego sprawy, że mi wypaczyła pogląd na świat i to
      > dojrzewanie skutecznie opóźniła.

      Nie powinnaś starać się być dojrzała dlatego, że mama tego od Ciebie oczekuje. Przemyśl sobie spokojnie bez oglądania się na mamę swoje plany na przyszłość i pamiętaj, że każdy się czegoś obawia w życiu - nowej pracy, nowych kolegów, zmian, przeprowadzki, wejścia w kolejny związek, choroby, zerwania. To całkiem naturalne. Nie znam osoby wolnej od takich obaw, u Ciebie tylko natężenie lęku jest większe, ale to da się opanować. Jeśli sama nie czujesz się na siłach żeby się z tym uporać idź na terapię.
      Bardzo pomaga obgadywanie swoich planów i zamierzeń z przyjaciółmi, pytanie ich o zdanie, czy rady i wyciągnięcie SWOICH wniosków z tego co mówią ludzie i z tego co sama myślisz na dany temat. Masz w ogóle jakiś serdecznych przyjaciół?
    • fituq Re: jak przeciąć pępowinę z nadopiekuńczą matką? 31.08.13, 14:08
      Porozglądaj się za jakimś zagranicznym stażem/pracą. Automatycznie się odpępowisz i wszystko pójdzie normalniej. Nie bierz do siebie gadania matki, ona swoje problemy leczy, a Ty zajmij się swoimi- wyprowadzka po studiach(lub w ramach stażu) i praca gdzieś z dala od domu. Rok dwa pocierpicie a potem będzie oki. Masz 23lata więc rodzinę jeszcze zdążysz założyć, chłopak niejeden też się znajdzie, tylko odważ się wyjść z domu. Teraz tak wielu wyjezdża za granicę do pracy , że to jest dobry motyw by z tej możliwości skorzystać i przy okazji kontaktom z rodzicami nadać nowy wymiar.
      • yoma Re: jak przeciąć pępowinę z nadopiekuńczą matką? 31.08.13, 19:44
        Kurde, ludzie, spójrzcie na datę tego wątku...
Pełna wersja