napady szału...

17.07.08, 23:25
Witam.
Jestem mężatką od ponad 10 miesięcy, przed ślubem mieszkaliśmy ze
sobą dwa lata, a przed tym spotykaliśmy się rok...
Mój problem polega na tym, że przez całe życie nie usłyszałam od
męża żadnej pochwały...no chyba że sama ją wymusiłam...
Za to pretensje miał od zawsze i o byle co...nawet jak szczotka do
włosów leży w innym miejscu, że nie wspomnę o tym, że nawet czepia
się jak nie założę kapci (mimo, że tylko na chwilę idę do kuchni)...
Z nim jest tak, że jest cudownym mężem...ale czasem ma takie dni, że
potrafi zrobić straszną awanturę, zaczyna mnie bić...gdy już się
wyładuje wychodzi z domu...jak wraca to albo udaje że nic się nie
stało, albo jeszcze ja muszę go przepraszać i prosić, żeby mi
wybaczył (wszystko jest zawsze przeze mnie).
Wszystkie swoje prośby wymawia tonem rozkazującym, ja normalnie
czuję się jak w wojsku...Żadne rozmowy do niego nie
docierają...jestem jego żoną więc ma prawo mnie bić jak coś robię
źle...przed ślubem taki nie był, a jeżeli zdarzyło mu się mną
szarpnąć, to potem przepraszał i obiecywał, że to się nie powtórzy...
Ja ciągle w to wierzyłam, ale wczoraj coś we mnie pękło...
Wychodziłam z dzieckiem na spacer, miał niebieską czapeczkę, a on
kazał ubrać małemu inną czapkę...zlałam jego słowa i wyszłam
(poszliśmy tylko do sklepu i nie brałam wózka). Jak wróciłam z
małym, to wziął go ode mnie trzymał go na rękach a mnie kopał...Może
i wszystko byłoby w porządku, ale nie potrafię sobie wybaczyć, że
mój synuś na to patrzył...
Nie chcę rozwodu tylko dlatego, że nie chcę pozbawiać synkowi ojca,
zawsze marzyłam o szczęśliwej kochającej się rodzinie...Najgorsze
jest to, że boję się, że teraz bije mnie, a potem moje dziecko...mam
straszny mętlik w głowie, bo serce jest już chyba bez miłości...do
niego...
    • notojadziempaniezielonka Re: napady szału... 18.07.08, 00:10
      maz juz za czasow narzeczenstwa mial zapedy do rekoczynow, ktore po slubie coraz bardziej sie nasilaja. Ja wyznaje zasade zero tolerancji jesli chodzi o przemoc fizyczna i psychiczna. Nie masz sie co ludzic ze sytuacja sie zmieni na lepsze jesli maz sie posuwa do takich akcji jak wczoraj. Trudno, musisz sie chyba pogodzic z faktem ze szczesliwa kochajaca rodzina to nie z tym facetem Ci pisana i pozbadz sie tego damskiego boksera jak najszybciej. Nie czas teraz na mrzonki i zale, ze pozbawisz synkowi ojca, zal to bedzie wtedy jesli dziecko wychowa sie obserwujac jak matka jest maltretowana przez tego ojca.
    • kol.3 Re: napady szału... 18.07.08, 05:58
      Jakim cudem wyszłaś za kogoś takiego? Albo będziesz workiem
      treningowym albo się rozwiedziesz. I to jest jedyne dobre wyjście.
      Facet Cię bije a Ty go przepraszasz.
      • karol-26 Re: napady szału... 18.07.08, 08:47
        przeczytałam i zastygłama w bezruchu... drań bije cie i tonie w napadch złości,
        gdy puszczą nerwy i szarpnie cię- a tak sugerowałby temat jaki napisałaś. nieźle
        już wpadłaś w rolę ofiary, przepraszasz ??dobry ojciec w moim mniemaniu nawet
        złego słowa nie powie na matkę dziecku a to co on zrobił świadczy, że jest nie
        tylko ZŁYM ojcen, mężem i człowiekiem
        szczerze współczuje, ze jesteś w tak trudnej sytuacji i z całego serca życzę
        dużo odwagi i rozwagi w podjęciu mądrej decyzji!! (tylko ty możesz taką podjęć
        znając całą sytuację)
    • 18_lipcowa1 rozwiedz sie. 18.07.08, 08:34
      i oszczedz dziecku takiego ojca.
      on nie jest i nie bedzie kochajacym ojcem i mezem.
      • alexxa6 Re: rozwiedz sie. 18.07.08, 08:51
        Nie wierzę w takie historie, nie ma aż takich głupich ludzi.Najpierw pisać "on
        jest CUDOWNYM mężem" a potem opisywać wyczyny sadysty-psychopaty.Ktoś się chyba
        bardzo nudzi.
        • aniulka8503 Re: rozwiedz sie. 18.07.08, 09:00
          aleks możesz myśleć co chcesz...
          raczej bez powodu bym czegoś takiego nie pisała...
          Z nim nie jest tak, że on to robi codziennie czy co kilka dni...ale
          od jakiegoś czasu to jest coraz częściej i właśnie dlatego
          napisałam...
          Próbowałam z nim rozmawiać, ale on uważa że wszystko jest w
          porządku...
          Naprawdę jak jest wszystko dobrze, to potrafi robić
          wszystko...pierze, sprząta, gotuje...
          A jak już wpadnie w szał to ja się go boję...
          Ojcem też z reguły jest dobry...naprawdę rzadko widuję takiego
          ojca...nie ma chwili, żeby go nie tulił czy się z nim bawił...dla
          małego jest bardzo dobry...tylko boję się, że to też jest do
          czasu...może coś można zrobić z tymi jego napadami?
          Myślę o rozwodzie, ale ja nadal go kocham...ja nie wiem czy
          potrafiłabym bez niego żyć...a jeśli się rozstaniemy to i tak
          będziemy się widywać do końca życia, bo mamy przecież
          synka...marzyliśmy o dziecku rok przed zajściem w ciążę...
          Może jakiś psycholog? Tylko jak go przekonać, skoro on uważa, że z
          nim wszystko jest w porządku?
          • triss_merigold6 Re: rozwiedz sie. 18.07.08, 09:21
            Z całą pewnością potrafiłabyś bez niego żyć gdybyś chciała. Żaden
            świr nie atakuje rodziny codziennie, napady są rozdzielane okresami
            miodowych miesięcy kiedy jest cudownie i psiejsko-czarodziejsko.
          • koliberek400 Re: rozwiedz sie. 18.07.08, 11:56
            ale ja nadal go kocham...ja nie wiem czy
            potrafiłabym bez niego żyć...Przeciez w glownym swoim poscie
            pisalas,ze w twoim sercu nie ma juz milosci do niego,to zdecyduj sie
            w koncu.Ja nie rozumiem takich kobiet jak ty,to wyglada mniej wiecej
            tak:jest ok,bo maz dostaje szalu tylko od czasu do czasu i tylko
            wtedy mnie leje,a to ze synek na to patrzy i sie tego uczy to mala
            pestka,ze on w przyszlosci bedzie pewnie robil to samo,bo jesli
            tatus bil mamusie to to musi byc ok,bo przeciez mamusia nie
            buntowala sie,tylko na to pozwalala...aj po prostu glupota
          • 18_lipcowa1 Re: rozwiedz sie. 18.07.08, 19:36


            > Myślę o rozwodzie, ale ja nadal go kocham...ja nie wiem czy
            > potrafiłabym bez niego żyć...a jeśli się rozstaniemy to i tak
            > będziemy się widywać do końca życia, bo mamy przecież
            > synka...marzyliśmy o dziecku rok przed zajściem w ciążę...
            > Może jakiś psycholog? Tylko jak go przekonać, skoro on uważa, że z
            > nim wszystko jest w porządku?




            Jako mozesz kochac kogos kto traktuje Cie jak szmate?
          • marsylvik Re: rozwiedz sie. 18.03.16, 21:02
            > Może jakiś psycholog? Tylko jak go przekonać, skoro on uważa, że z
            > nim wszystko jest w porządku?

            Skoro on uważa, że nie ma problemu, to rzeczywiście, po co mu psycholog?
            Do psychologa idzie ten, co ma problem.
            Masz problem z tym, że Cię katuje i z tym, że dziecko na to patrzy?
            No to na co czekasz? Biegiem do psychologa. Mąż najwyraźniej nie ma z tym problemu.

            Serio piszę.

            I nie daj sobie wmówić, że wizyta u psychologa pozwoli mu zrobić z Ciebie wariatkę. On Ci to pewnie będzie wmawiał, pewnie nawet sam w to będzie wierzył. To nieistotne. Jego wiara to jeszcze nie rzeczywistość.

            Jeśli nie wiesz jak i gdzie szukać psychologa, albo nie stać Cię prywatnie, polecam przeszukać internet pod kątem pomocy ofiarom przemocy albo udać się wprost do MOPS-u - na ogół dyżuruje tam psycholog, który udzieli bezpłatnej konsultacji i ewentualnie pokieruje dalej. I zrób to szybko.

            Dziewczyny mają rację - rodzic pozwalający drugiemu rodzicowi znęcać się nad sobą to rodzic pozwalający krzywdzić swoje dziecko. To, co dziecko przeżywa patrząc na Was jest dla niego traumą, nie mniejszą niż dla Ciebie. A ono nie może za siebie zdecydować, to Ty jako matka jesteś za nie odpowiedzialna i masz obowiązek dziecko przed takimi przeżyciami chronić.

            A poza tym zbieraj dowody. Ktoś, kto kopie żonę, szantażuje ją dzieckiem i czym się tylko da, kiedy tylko ona się znajdzie poza zasięgiem jego fizycznych ataków.
            Masz smartfona? Nagrywaj. Lezie z rękami? Telefon na policję. Głośne wzywanie sąsiadów na pomoc. Przywalił? Obdukcja, koniecznie i jak najszybciej.
    • triss_merigold6 Re: napady szału... 18.07.08, 08:58
      Pan to lubi. Znaczy lubić bić i nie przestanie, rozszerzy natomiast
      metody wychowawcze na dziecko. Mogę Ci to zagwarantować. Ciebie może
      tłuc jak się zgadzasz ale wasze dziecko powinno wam zostać odebrane
      i trafić do rodziny zastępczej ponieważ wychowujecie je w
      patologicznych warunkach.
      • ruda110 Re: napady szału... 18.07.08, 09:26
        Triss wyluzuj! KObietka jest ofiarą przemocy i postępuję wedle znanego schematu. Co prawda potrzeba przebudzenia, ale nie totalnej krytyki
        • verdana Re: napady szału... 18.07.08, 09:33
          Osoba, która uwaza, ze gdyby facet ją kopał, gdy dziecko nie patrzy
          to wszystko byloby OK, potrzebuje natychmiastowej pomocy
          psychiatrycznej lub psychologicznej. Jest bezwolna i uzalęzniona od
          maltretowania.
          tak naprawde, to zostajac z tym facetam autorka watku musi liczyć
          się z tym, ze jej dziecko bedzie kopane, bite i maltretowane. I
          zostajac z tym facetem będzie współwinna maltretowaniu dziecka - bo
          nie wierze, aby facet, który żąda od żony bezwzglednego
          posuszrństwa, nie żądal tego i od dziecka.
          Czyli zdrowie, a moze i zycie jej dziecka jest zagrozone. Powiem
          wprost - chesz zostac z tym facetem - OK, ale dziecko oddaj do
          adopcji, zanim kochany tatus wyrzadzi mu nieodwracalną krzywde.
        • triss_merigold6 Re: napady szału... 18.07.08, 09:41
          No to niech się obudzi. Napisano na ten temat tysiące artykułów,
          poradnictwo dla ofiar przemocy jest rozwinięte, skoro pani potrafi
          korzystać z netu to potrafi również znaleźć stosowne info.
          Jesli pani ma przeprany mózg do tego stopnia, że sądzi, że wszystko
          byłoby ok. gdyby facet nie bił jej kiedy dziecko widzi to trudno.
          Być może nigdy nie zmieni poglądów ale warto chronić dziecko.
          • verdana Re: napady szału... 18.07.08, 09:48
            No, mozg ma przeprny dokumentnie. Albo nie przeszkadza jej
            specjalnie, ze jest bita - sa takie wypadki. A dziecko - no cóż,
            najwyzej parę razy oberwie od dobrego taty.
            • aniulka8503 Re: napady szału... 18.07.08, 10:33
              Wiesz co, nie pisz mi, że powinni mi zabrać dziecko...wiesz w ogóle
              co to znaczy? Ja jestem dobrą matką i SOBIE nie mam nic do
              zarzucenia...
              napisałam, że myślę o rozwodzie, chciałam tylko się upewnić czy
              dobrze zrobię...
              Kocham go, ale dobro dziecka jest dla mnie najważniejsze...
              po prostu myślałam, że może da się to jakoś naprawić...może jest
              cokolwiek co może pomóc...
              Co jak się rozwiedziemy? Wtedy on też będzie się widywał z
              dzieckiem, a skąd mogę wiedzieć czy wtedy nie skrzywdzi mojego
              synka? Tylko że wtdy mnie przy małym nie będzie...
              Nie jesteśmy długo po ślubie dlatego może jest coś, co mogłoby mu
              jakoś pomóc...chciałabym to naprawić, ale nie "do następnego razu"
              tylko na zawsze...Czy jakaś terapia (nie mam pojęcia jak go do tego
              namówić) mogłaby pomóc? Jeśli tak to w jaki sposób mu to przemówić?
              Myślałam też żeby zabrać dziecko na jakiś czas, ale czy to coś
              zmieni? Domyślam się, że będzie obiecywał, że to sie nie powtórzy,
              że wszystko będzie dobrze, ale ja już nie wiem czy mogę mu
              zaufać...ja już się boję jego dotyku...
              • aniazavonlea Re: napady szału... 18.07.08, 11:01
                Ty jestes dobra matką a mąz kochanym męzusiem który Cie tlucze
                na oczach dziecka, myslisz ze dziecko w takich warunkach wyrosnie na normalnego
                czlowieka? Zacznie tłuc kobiety jak dorosnie albo samo będzie ofiarą.
                To ze facet Cie tłucze a Ty się zastanawiasz to znaczy ze jestes masz syndrom
                ofiary i gdzieś głeboka zgodę na to, inna juz by dawno zadzowniła na niebieska
                linię albo od razu by sie spakowała..wiesz jakie nieodwracalne szkody będzie
                mialo Twoje dziecko w psychice? Zapewne Triss nie przesadza Wam nalezaloby dać
                nadzor kuratora i zastanowic sie nad odebraniem praw rodziceilskich
              • triss_merigold6 Re: napady szału... 18.07.08, 12:02
                Nie jesteś dobrą matką, bo wychowujesz dziecko z przemocowcem.
                Nie ma niczego co mogłoby zmienić pana poza jego dobrą wolą i latami
                terapii u psychologa - z oczywistych względów nie masz na co liczyć.
                Zabranie dziecka na jkiś czas będzie miało taki skutek, że pan Cię
                oskarży o porwanie a jak wrócisz to Ci tak wklepie, że nie wyjdziesz
                ze szpitala przez miesiąc.

                Nastaw się na długą i nieprzyjemną batalię sądową o uregulowanie
                kontaktów z dzieckiem, rozwód z orzekaniem winy (zalecane
                kolekcjonowanie obdukcji) i kłopoty ze ściąganiem alimentów.
                Przemocowcy wybitnie nie lubią płacić alimentów, bo traktują to jako
                niezasłużoną karę i kasę, którą matka wyda na swoje przyjemności.
              • kawka74 Re: napady szału... 18.07.08, 12:29
                Ja jestem dobrą matką i SOBIE nie mam nic do
                > zarzucenia...

                Narażasz swoje dziecko na utratę zdrowa lub życia.

                > Co jak się rozwiedziemy? Wtedy on też będzie się widywał z
                > dzieckiem, a skąd mogę wiedzieć czy wtedy nie skrzywdzi mojego
                > synka? Tylko że wtdy mnie przy małym nie będzie...

                Jak zamierzasz, skoro sama nie potrafisz się obronić, obronić dziecko? Jak to
                chcesz wykonać - tak czysto technicznie? Jeśli Twój mąż zechce rzucić dzieckiem
                o futrynę, dasz radę mu je wyrwać?

                Terapia byłaby super, ale tego typu ludzie niezmiernie rzadko dają się na nią
                namówić. Zresztą... Ja bym olała terapię i uciekała jak najdalej od człowieka,
                który może pobić (ze skutkiem śmiertelnym) mnie albo dziecko.
              • 18_lipcowa1 Re: napady szału... 18.07.08, 19:39
                aniulka8503 napisała:

                > Wiesz co, nie pisz mi, że powinni mi zabrać dziecko...wiesz w
                ogóle
                > co to znaczy? Ja jestem dobrą matką i SOBIE nie mam nic do
                > zarzucenia...
                >


                buahahhha zartujesz?
                twoje dziecko widzi przemoc, jest jego swiadkiem i niedlugo bedzie
                ofiara.
                jestes patologiczno-toksyczna matka.tragedia jakas.
                • bj32 Re: napady szału... 21.07.08, 11:10
                  ...a w swoim dorosłym życiu powtórzy schemat kat-ofiara...
              • womania dobro dziecka 25.07.08, 12:47
                ...Kocham go, ale dobro dziecka jest dla mnie najważniejsze...
                nie. TWOJE dobro powinno byc dla ciebie rownie wazne. musisz
                nabrac pewnosci ze Ty tego chcesz.
                jak bedziesz postepowac ze wzgledu na dziecko to bedzie ono mialo w
                przyszlosci niedowartosciowana i niespelniona matke.

                masz sprany mozg, najpierw to ty idz po jakies porady psychol. nie
                boj sie slowa przemoc domowa. i upewnij sie czy on naprawde jest
                dobrym ojcem i mezem - tzn. dobrym czlowiekiem. jak juz bedziesz na
                100% pewna, to wtedy dzialaj.
              • basiastel Re: napady szału... 19.03.16, 08:49
                Są terapie radzenia sobie z agresją, ale mąż musiałby się na nią zdecydować sam, ewentualnie mogłabyś tego żądać przed sądem. Sama byłam ofiarą przemocy ( choć nie fizycznej ), szansa na zmianę męża jest żadna. Widocznie musisz przejść swoje, by powiedzieć "dość"
                Powinnaś sama skorzystać z pomocy psychologa, by się wzmocnić.
                Kiedy ja zdecydowałam, że dłużej już nie chcę i nie mogę, byłam bez pracy i ze złamaną w 3 miejscach nogą, ale potrzeba bycia wolną i posiadania spokojnego domu była tak silna, że niczego się nie bałam.
                Psycholog z niebieskiej linii powiedziała mi, że podjęłam mądrą, dobrą i odpowiedzialna decyzję i takiej też Tobie życzę. Ja jestem bardzo zadowolona.
    • aniazavonlea Re: napady szału... 18.07.08, 11:08
      Dodam nie mniej wątpliwosci Twoj mąz to klasyczny sadysta, jemu z tym dobrze
      raczej sie nie zmieni, jest duzo kobiet o tendencjach masochistycznych ktore
      lubia takie typki ale po co od razu miec dzieci? Nie widzisz analagi to slynnego
      bo zupa była za slona a kopy za to ze wzięłas zieloną czapkę zamiast
      czerwonej..zawsze znajdzie się powód..no coz moze zapisz sie na jakies forum dla
      ofiar przemocy domowej...

      Jesli uwazasz ze nie chcesz pozbawiac synka takiego ojca to zastanów sie co jest
      lepsze zycie bez ojca czy w patologii, no chyba ze masz wryte w glowie ze lepiej
      tworzyc patologiczna pełna rodzinę bo to lepsze dla dziecka niz byc samotna matką...
    • koliberek400 Re: napady szału... 18.07.08, 11:51
      Nie chcę rozwodu tylko dlatego, że nie chcę pozbawiać synkowi ojca,
      zawsze marzyłam o szczęśliwej kochającej się rodzinie... Ty
      chyba zartujesz mowiac to?!?!?!?wiec bedziesz pozwalac bic sie,bo
      nie chcesz pozbawiac synkowi ojca?!?!?!no sory,ale dla mnie to
      totalna glupota,moze niedlugo maz tak cie stlucze,ze to tatus
      pozbawi synaka mamusie,nie pomyslalas o tym?tym bardziej,ze
      pioszesz,ze serce jest bez milosci do niego,wiec nad czym ty sie
      dziewczyno zastanawiasz?pomysl o dziecku!przepraszam,ze moze troche
      za ostro,ale po przeczytaniu twojego postu po prostu inaczej sie nie
      da.Wyobrazasz sobie tak zyc ?bez zadnych pochwal,milego slowa
      itd,tylko ciagle pretensje no i do tego bicie?!dziewczyno,zadbaj o
      przyszlosc swoja i swojego dziecka!!!
      • aniulka8503 Re: napady szału... 18.07.08, 12:27
        Dziękuję...
        Spodziewałam się takich słów, chociaż gdzieś tam w środku liczyłam
        na to, że da radę to naprawić...
        macie rację, bo ja też o tym myślałam, że lepiej być samemu...
        Jeśli chodzi o obdukcje...mam jedną zrobioną...tylko, że jak się
        dowiedział to teraz jak mnie bił to starał się bez śladów...
        Po prostu nie byłam pewna...rodzice mówią, że sobie sama
        wybrałam...prawda, ale przed ślubem mnie raz chyba tylko szarpnął i
        wtedy wyglądało to zupełnie inaczej...
        Spakowana jestem, bo czułam że to jest jedyne rozsądne wyjście...
        Z tym, że on powiedział, że sąd jemu da dziecko, bo on zarabia, ma
        mieszkanie i właściwie wszystko...ale przecież tak sądy nie robią
        prawda? Powiedział też, że przed sądem powie, że zawsze miał dobry
        powód aby mnie bić...i tylko dlatego jeszcze z nim mieszkam...bez
        syna to na pewno nie będę mogła żyć...nawet nie wiecie jak się
        boję...
        Jeśli chodzi o kochanie, mam taki mętlik że ja już sama nie wiem czy
        go kocham czy nie...kocham go, gdy jest NORMALNY - taki jakiego go
        znałam, ale nienawidzę, gdy mnie krzywdzi...
        Dziękuję, że pomogliście mi podjąć mam nadzieję, słuszną decyzję...
        • verdana Re: napady szału... 18.07.08, 12:50
          jak powie przed sadem, ze miał dobry powod, zeby bić, to sad
          najprawdopodobniej bez żadnych problemów nie tylko da rozwód, ale
          odbierze prawa rodzicielskie, bo bicie żony, chocby i z najlepszym
          powodem jest przestepstwem.
          Rób obdukcje za kazdym razem, gdy Cie uderzy. dzwoń na policje i
          niebieska linie. Krzycz, aby Cię sasiedzi uslyszeli.
          No i myslę, ze dla dobra dziecka powinnaś wystapić o odebranie praw
          rodzicielskich - bo jesli Twoj mąż dostanie prawo do zabierania syna
          bez kontroli, to bedzie lał i jego.
        • kawka74 Re: napady szału... 18.07.08, 12:55
          Nie daj się zastraszyć. Żaden sąd nie da dziecka komuś, kto pięścią załatwia
          rodzinne problemy, choćby i było go stać na wakacje na Karaibach dwa razy w
          roku. A jeśli jeszcze faktycznie powie, że miał powody, aby Cię bić, wygraną
          masz w zasadzie w ręku.
          Bardzo typowe techniki Twój mąż stosuje, bardzo, manipulacje, zastraszanie,
          dziecko jako karta przetargowa. Zostaw go, ułóż sobie i dziecku życie na nowo.
        • koliberek400 Re: napady szału... 18.07.08, 15:51
          zaden sad nie da dziecka gosciowi,ktory cie bije!!!dobrze ,ze masz
          obdukcje,dobre rady dostalas wyzej,jesli nie mozesz sie wyprowadzic
          od razu,co by bylo naprawde dla dziecka i ciebie najlepsze,to za
          kazdym razem jak cie udezy,nawet jak nie bedziesz sladow,idz na
          obdukcje,dzwon na policje,zeby byly jakies slady jego zachowania.Co
          do przyznania opieki,to jeszcze powinnas zlozyc o przynajmniej
          ograniczenie praw,masz silne podstawy bo cie bije,a to ze pracuje i
          dobrze zarabia to super,dostaniesz wyzsze alimenty.A ze on ma
          mieszkanie?no i co?on mysli,ze dostanie dziecko tylko dlatego?chyba
          zapomniej co wyprawia!!!a mozesz zamieszkac z rodzicami?na pewno
          potrzene ci bedzie wsparcie,bo podejrzewam,ze on ci na poczatku nie
          bedzie dawal spokoju,ale ty w zadnym wypadku nie mozesz sie zlamac i
          nabrac na jego obietnice,bo na poczatku moze byc ok,ale pozniej
          bedzie jeszcze gorzej.Dziewczyno,zbieraj sie od tego goscia jak
          najszybciej,zeby nie doszlo do tragedii.Aha i moim zdaniem nie
          powinnas go uprzedac o swoich planach.Trzymaj sie dzielnie i nie daj
          sie zgnoic takiemu dupkowi(sorki za wyrazenie)
        • koliberek400 Re: napady szału... 18.07.08, 15:54
          aha jeszcze jedno,jesli sie zdecydujesz,to skladaj o rozwod z jego
          winy,zebys jeszcze w przyszlosci nie musiala na niego placic
          alimentow
          • justasa Re: napady szału... 18.07.08, 19:40
            jessu,dziewczyno wez sie w garsc i wiej gdzie pieprz rosnie!!brak mi
            slow..poprostu nie wierze w to co przeczytalam!!naprawde trudno
            uwierzyc w to ze istnieja takie kobiety ktore pozwalaja traktowac
            siebie jak ostatnie sz....jak niska samoocene trzeba posiadac aby
            pozwalac na cos takiego ??!!sorry ale dla mnie sytuacja jest tak
            chora ze az niemozliwa
    • lilka69 Re: droga autorko-a ja cie rozumiemmo 18.07.08, 21:12
      moj maz NIE bije ani mnie ani mojego dziecka ale ma dwie twarze- raz przemily ,
      kochany i po prostu cudowny- jak dobry ojciec, maz, kochanek. innym razem-
      szkoda slow!!!wrzask i obrazanie sie o byle co, milczenie, obojetnosc. to
      zaburzenia emocjonalne. u twojego meza widze, ze jest chyba podobnie. ja
      WOLALABYM stabilnego emocjonalnie meza a nie taka hustawke.
      ale co ci radzic? bicie to juz naprawde przegiecie...
    • lilka69 Re: a moze pani ekspert sie wypowie? 18.07.08, 21:15
      bo to kolejny i kolejny watek, ktory czytam a pani ekspert BRAK!!
      • aniulka8503 Re: a moze pani ekspert sie wypowie? 18.07.08, 23:40
        Słuchajcie, wróciłam 15 minut temu z pracy (od niedawna dorabiam
        popołudniami)...
        Całe popołudnie wydzwaniał, że nie mam wracać do domu, że mój synek
        mnie nie chce (ma prawie 6 miesięcy), wymyślał, że mam się kur**ć w
        pracy albo iść do jakiegoś klienta na noc (pracuję w kebabie), że
        nie wpuści mnie do domu...
        Weszłam normalnie, ale tylko weszłam zaczął na mnie krzyczeć, że się
        szmacę po kątach i w ogóle...
        Nie wzięłam dziecka, bo jest noc...przeniosłam synka tylko do
        drugiego pokoju...
        ja nie wiem co się z nim dzieje...
        Powiedział, że jak go zabiorę, to znaczy że jestem jakimś psycholem
        i narażam dziecko na jakieś niebezpieczeństwa...
        w kuchni zapaliłam, przyszedł do kuchni i z kieszeni spodni
        wyszarpał mi telefon...powiedział, że nawet policja mi nie pomoże, a
        jak zabiorę dziecko to zadzwoni na policję i powie że je porwałam i
        odbiorą mi prawa...dlaczego???
        Nie, nie mam się dokąd wyprowadzić, a rodzice tak bardzo kochają
        mojego męża, że stoją po jego stronie...nawet niedawno powiedzieli,
        że ja sama sobie robię ślady, bo niemożliwe, żeby takli kochany i
        cudowny człowiek (zarabia, nie pije i opiekował się dzieckiem) mógł
        mnie uderzyć...
        Ja nie mam siły, ale naprawdę wolę iść do domu samotnej matki, bo ja
        już dłużej nie wytrzymam...
        Gdyby nie mój synek to już dawno bym się chyba powiesiła...ja już
        normalnie wariuję...siedzę tu i ryczę jak nienormalna...mam dość
        życia...
        Powiedzcie mi jakie papiery są potrzebne do rozwodu...ja już nie
        mogę tak żyć...ja sobie nie zasłużyłam na takie życie...
        Był naprawdę cudowny, teraz jest potworem...
        • aniulka8503 Re: a moze pani ekspert sie wypowie? 19.07.08, 00:25
          mam jeszcze kilka pytań...
          Rozwód na pewno będzie z jego winy, ale w jaki sposób mam ograniczyć
          mu prawa rodzicielskie?
          W jaki sposób żądać alimentów i w jakiej wysokości?
          Jak żądać alimentów na mnie?
          Ja mam zaledwie 300zł zasiłku i trochę dorabiam w kebabie
          popołudniami, ale jak nie będę miała z kim zostawić synka to nie
          będę miała pieniędzy...bo będę musiała zrezygnować z pracy...
          Mój mąż zarabia 2100zł netto (mam wziąć wyciągi z konta? mamy
          wspólne konto) w jakiej kwocie powinnam chcieć alimentów???
          I jak to jest z alimentami na mnie?? On musi je płacić czy jak?
          kompletnie się na tym nie znam...jest jakiś okres płacenia
          alimentów? np. dwa lata czy ileś???
          Muszę to wszystko wiedzieć, muszę zapewnić dziecku
          przyszłość...niestety muszę myśleć o pieniądzach...
          Mąż nawet nie chce mi oddać pieniędzy z mojego ubezpieczenia (za
          urodzenie dziecka - 3000, ani becikowego - drugie 3000). Twierdzi,
          że to są jego oszczędności...czy mogę w jakiś sposób odzyskać te
          pieniądze?
          Ja nawet nie mam rodzinnego...wszystkie pieniądze ma on, mam
          zaledwie 80zł, które zarobiłam ostatnio w kebabie i mu nie
          oddałam...nawet nie mam na wynajęcie pokoju....tułać się z małym od
          domu do domu, od koleżanki do koleżanki...boję się o moje dziecko,
          że nie zapewnię mu nic...tak bardzo chciałam, żeby był szczęśliwy...
          • kawka74 Re: a moze pani ekspert sie wypowie? 19.07.08, 10:51
            Proponowałabym, żebyś może zgłosiła się do jednej z organizacji typu Feminoteka
            czy Centrum Praw Kobiet - tam uzyskasz pomoc prawną i nie tylko prawną.
            tu masz listę miejsc, gdzie możesz szukać pomocy, z policją włącznie
            www.cpk.org.pl/pl.php5/on/articles/cid/7
            o alimentach możesz poczytać na przykład tu
            www.cpk.org.pl/pl.php5/on/article/cid/88/id/328
            Na dziecko należą się jak najbardziej.
            • lilka69 Re: aniulka 19.07.08, 15:04
              kawka ma racje. tam ci pomoga. zadzwon. nie czekaj!!! z rodzicami ulozysz
              sobie stosunki. uwierza. moi tez nie wierzyli, ze maz to czlowiek o dwoch
              twarzach. juz wierza ale ja nadal jetsem z mezem. znamy sie i jestesmy
              malzenstwem od prawie 15 lat(wczesnie wyszalm za maz.i szkoda mi tych lat. choc
              jak pomysle, to byly juz sypmtomy dwulicowego zachowania. po prostu je
              ignorowalam i na dziecko sie zdecydowala, teraz zaluje tej decyzji o
              ciazy...mimo, ze kocham dziecko to szkoda mi jego zmarnowanego na starcie zycia
              z takimi rodzicami jak my.
      • bj32 Re: a moze pani ekspert sie wypowie? 21.07.08, 11:16
        A tak. Od wczoraj pani ekspert nie ma... Straszne. Ekspert też
        człowiek i nie siedzi 24 na dobę na forum.
        A jeśli miałaby sie pani ekspert wypowiedzieć w tonie: "Dziewczyny
        mają rację. Pozdrawiam.", to chyba trochę od czapy, nie sądzisz?
        Zwłaszcza że problem przemocy w rodzinie i syndromu sztokholmskiego
        niejednokroć był wałkowany.
    • ludkae Re: napady szału... 19.07.08, 18:55
      Miejsce twojego meza jest w wiezieniu za takie pobicie ciebie, jakie opisujesz.
      Tu, gdzie ja mieszkam, wystarczylby jeden telefon na policje i ten gangster
      zostalby zamkniety za kratami.
      Pozniej nie mialby prawa zblizyc sie do swojej zony nawet na kilka kilometrow.
      Sad by o to zadbal. Mam nadzieje, ze to samo stanie sie z nim tam, gdzie mieszkasz.


      > ...jestem jego żoną więc ma prawo mnie bić jak coś robię
      > źle...


      Kto nauczyl cie, ze maz ma prawo cie bic?! Takie poglady to horror!
      Zadzwonilabym na policje bez wahania, na takiego bandyte.

      Zycie na pewno ci sie ulozy bez tego barbarzynca i dziecko wychowasz w spokojnym
      kochajacym domu.

      Ratuj swoje zycie, godnosc i zycie swego dziecka.
      • aniulka8503 Re: napady szału... 20.07.08, 00:12
        To on twierdzi, że nasze małżeństwo daje mu prawo na bicie...
        Dzisiaj jest jeszcze gorzej niż wczoraj...
        Podśmiewuje się ze mnie, z mojego wyglądu, mądrości, ze
        wszystkiego...to jest takie przykre...Niby komplementy, miłym tonem,
        ale tak ironiczne i tak komponowane, że mam ochotę chwycić nóż i go
        zabić...
        Na dodatek stwierdził, że załatwi papiery, w których będę chora
        umysłowo i "mam siię cieszyć, jak pozwoli mi się widzieć z dzieckiem
        raz w miesiącu"...ja normalnie go nie poznaję...on mnie dotykał,
        nawet nie mogłam mu się wyrwać...brzydzę się nim !!! jak taki potwór
        może być moim mężem??? On ma też dwie twarze...tą drugą właśnie
        odkrywam!!!!!!!!!ja nie wierzę, że to się dzieje naprawdę!!!!!!!!!!
        • 18_lipcowa1 Re: napady szału... 20.07.08, 01:33
          aniulka8503 napisała:

          > To on twierdzi, że nasze małżeństwo daje mu prawo na bicie...
          > Dzisiaj jest jeszcze gorzej niż wczoraj...
          > Podśmiewuje się ze mnie, z mojego wyglądu, mądrości, ze
          > wszystkiego...to jest takie przykre...Niby komplementy, miłym
          tonem,
          > ale tak ironiczne i tak komponowane, że mam ochotę chwycić nóż i
          go
          > zabić...
          > Na dodatek stwierdził, że załatwi papiery, w których będę chora
          > umysłowo i "mam siię cieszyć, jak pozwoli mi się widzieć z
          dzieckiem
          > raz w miesiącu"...ja normalnie go nie poznaję...on mnie dotykał,
          > nawet nie mogłam mu się wyrwać...brzydzę się nim !!! jak taki
          potwór
          > może być moim mężem??? On ma też dwie twarze...tą drugą właśnie
          > odkrywam!!!!!!!!!ja nie wierzę, że to się dzieje naprawdę!!!!!!!!!!



          Nie no brawo kochana, co jeszcze musi powiedziec albo zrobic zebys
          zrozumiala ze jestes w toksycznym zwiazku i twoj maz to smiec?
        • ludkae Re: napady szału... 20.07.08, 01:37
          Bylo wiele przypadkow, ze zona zostala zabita przez meza.

          Jezeli to, co piszesz jest autentyczne, to zyjesz w zagrozeniu. Wystarczy, ze
          cie zrani, zlamie ci reke lub nos. Powinnas dzialac i szukac pomocy, zanim nie
          jest za pozno.

          Powinnas wziac dziecko, isc na policje i zglosic, ze boisz sie meza, gdyz ci
          grozi. Niech sie nim zajma, aby sie nie zblizal do ciebie.

          Nie powinnas odwlekac.
          • rudensja Re: napady szału... 20.07.08, 07:19
            dziewczyno uciekaj z domu!!!
            To,że mówi,że zabierze ci dziecko i już nigdy Go nie zobaczysz...
            skąd ja to znam... Żaden sąd nie da mu dzieka skoro Cię bije.
            Wyprowadź się do rodziców, może jak on tam przyjdzie i zacznie
            swoje "przedstawienie" to Oni w końcu zrozumieją.
            Zrób to dla dziecka,nie dla siebie!
            Pamiętaj,że im bardziej zwlekasz, tym głębiej wpadasz w to g... i
            tym gorzej on się zachowuje bo może widzi,że odejdziesz.
            Wyprowadź się kiedy go nie ma w domu i to już!
          • lilka69 Re:ludkae 20.07.08, 08:49
            i co zrobi policja? da aniulce ochrone jak vipowi?
            • ludkae Re:ludkae 20.07.08, 14:22
              lilka69 napisała:

              > i co zrobi policja? da aniulce ochrone jak vipowi?



              Jak najbardziej.

              Kiedy maz maltretuje fizycznie zone, powinien byc aresztowany i osadzony w
              wiezieniu. To jemu nalezy sie wyprowadzka, a zona z dzieckiem powinna spokojnie
              zostac w swoim domu.

              Wystarczy jeden telefon na policje i maz, ktory kopie zone, powinien w tym samym
              dniu znalezc sie za kratami. W przeciwnym razie, jak pisalam powyzej, pewnego
              dnia polamie jej kosci.


              • lilka69 Re:ludkae 20.07.08, 15:36
                slowo powinien wcale nie oznacza, ze tak jest!
        • kawka74 Re: napady szału... 20.07.08, 12:00
          No to może się rusz i zacznij coś robić, zadzwoń gdzieś, gdzie dostaniesz
          konkretną poradę i namiary na przykład na dom samotnej matki (podałam link do
          listy takich miejsc).
          Jako alternatywa występuje poniżanie, ubliżanie, bicie i ryzyko pobicia ze
          skutkiem śmiertelnym Ciebie albo dziecka.
          I zrozum, że groźby odebrania dziecka, ubezwłasnowolnienia, 'załatwienia' w
          sądzie i wuj wie, czego jeszcze, to stały repertuar tego typu ludzi. Wszyscy
          powtarzają mniej więcej to samo i dość często osiągają zamierzony efekt - ofiara
          jest przekonana o wszechwładzy pana męża, daje sobą manipulować albo pomiatać i
          święcie wierzy, że nie ma żadnych praw.
          proszę, to też sobie możesz przeczytać
          www.cpk.org.pl/images/artykuly/attach_190.pdf
          sporo konkretów, wzory pism plus adresy schronisk, z czego kilka ma utajniony adres
          • lilka69 Re: aniulka sluchaj kawki 20.07.08, 12:52
            madrze ci radzi!
    • trzydziestoletnia Forum "Przemoc w rodzinie" 20.07.08, 21:50
      Zajrzyj koniecznie na forum "Przemoc w rodzinie", tam znajdziesz historie podobne do Twojej, konkretne rady, zrozumienie i wsparcie.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24028
      • aniulka8503 Re: Forum "Przemoc w rodzinie" 20.07.08, 23:51
        "powinien się znaleźć za kratkami"...tak powinien, ale nawet jeśli
        go zamkną to na maks 48 godzin, a co dalej???
        dziękuję za pomoc...
        Dzisiejszy dzień był spokojny...trochę psychicznie odpoczęłam...nie
        odzywam się do niego a on do mnie...chyba się już przestraszył...
        ale i tak zrobię to co zamierzam (mam nadzieję, że jutro będę miała
        na tyle odwagi)
        A co do ochrony przez policję...kiedyś były facet nachodził mnie w
        pracy, wydzwaniał, odgrażał się...zgłosiłam, zgarnęli go z mojej
        pracy...odsiedział 48 godzin na dołku (albo 24h - już nie pamiętam),
        odbyły się 3 sprawy na których śmiał mi się w twarz...puścili go, bo
        jak się po czasie dowiedziałam, sędzina była jego ciotką...Taka w
        polsce jest ochrona i przede wszystkim SPRAWIEDLIWOŚĆ!!!
        Słuchajcie jeszcze jedno: jak odejdę z dzieckiem to jeśli on zgłosi
        policji "porwanie", to co wtedy???
        On mi powiedział, że dopiero jak będzie papier to mogę odejść z
        dzieckiem...
        • rudensja Re: Forum "Przemoc w rodzinie" 21.07.08, 06:58
          Mogę doradzić Ci tylko żebys zapytała o to np na policji, bo nie
          wiem jak to wygląda w praktyce :(
          Wejdź na pierwszy lepszy komisariat i porozmawiaj
        • premeda Re: Forum "Przemoc w rodzinie" 21.07.08, 10:48
          Napisałaś, że macie wspólne konto masz dostęp do niego i możesz
          wypłacić pieniadze? W to że, chce odebrać dziecko nie uwierzyłabym,
          bo przecież będzie się musiał wtedy opiekowac dzieckiem 24 godz. na
          dobę, mało który facet (zwłaszcza typu jakim jest Twój mąż) jest do
          tego chętny.
          • aniulka8503 Re: Forum "Przemoc w rodzinie" 21.07.08, 11:17
            tak, mamy wspólne konto...właściwie to on się dopisał do mojego
            konta...nie dam rady wyjąc pieniędzxy, bo mąż ma karte, a na dowód
            nie zdążę, bo do męża przychodzi powiadomienie, jak przyjdą
            pieniądze esemesem i on wtedy wypłaca wszystkie pieniądze (zostawia
            tam tylko resztki).
            Właśnie on jest chętny do opieki nad dzieckiem...a ostatnio to w
            ogóle ciągle by się małym zajmował...kilka dni temu to nawet z nim
            spał (chociaż zawsze był przeciwny, aby dziecko spało z nami), no
            ale skoro mąż spał z dziewckiem to ja musiałam spać w drugim
            pokoju...i chyba dlatego chciał z nim spać...
            • bj32 Re: Forum "Przemoc w rodzinie" 21.07.08, 11:22
              "właściwie to on się dopisał do mojego konta..."
              Czyli Ty jesteś właścicielką konta, a on ma tylko upoważnienie. W
              każdej chwili mozesz iść do banku i wycofać tę decyzję, oraz
              zablokować kartę, zeby nie móg pobrać gotówki z bankomatu.
            • kawka74 Re: Forum "Przemoc w rodzinie" 21.07.08, 11:28
              Zrobiłaś coś wreszcie? Pytam, bo doświadczenie podpowiada mi, że analizy na
              piśmie raczej nie wystarczą do poprawy sytuacji.
              • aniulka8503 Re: Forum "Przemoc w rodzinie" 21.07.08, 11:47
                ja jestem właścicielką a on jest współwłaścicielem...ale nie widzę
                sensu blokowania konta...jak narazie to mogę jeszcze jeść za jego
                pieniądze (wszystko co teraz zarabiam to chowam, żeby b yło na
                później), małemu zrobił porządne zakupy...a jeśli mu zablokuję
                dostęp to pewnie będzie trzeba żyć za swoje i nie będzie z czego
                odłożyć...
                narazie posłuchałam jednej osoby, żeby on nie wiedział o moich
                planach...powiedziałam mu, że nie zamierzam iść do sądu...to będzie
                zaskoczenie...
                Byłam dzisiaj na komisariacie, powiedzieli, że oni nie są pewni, ale
                raczej nie ma czegoś takiego jak porwanie dziecka przez matkę, bo
                matka ma większe prawa do dziecka niż ojciec...inaczej ponoć sprawa
                by wyglądała w odwrotnej sytuacji...
                no i mam już dwie obdukcje...
                Dzisiaj w pracy napiszę pozew...tak jakoś nie miałam czasu tego
                zrobić, ale nie zamierzam zwlekać...nasza przyszłość i tak już nie
                ma sensu, choćby nawet znowu był najcudowniejszym i najkochańczym
                facetem na ziemi...
                • koliberek400 aniukla,co u Ciebie? 23.07.08, 14:17
                  jak sprawy?wszystko ok?
                  • aniulka8503 Re: aniukla,co u Ciebie? 23.07.08, 21:17
                    nie jest ok...napisałam pozew, nawet doszłam do sądu...ale nie
                    potrafię tego im dać...nie umiem, nie mogę...
                    wiem, że nasze życie nie ma sensu, ale on znowu jest kochany...wiem,
                    że to znowu do następnego razu...nie potrafię...
                    ja wiem, że to na pewno się powtórzy, po prostu to wiem...
                    wiem, że łatwo jest napisać, żeby odejść...nawet łatwo jest napisać
                    pozew...ale nie potrafię go tam zanieść...to jest takie
                    trudne...jestem na to za słaba...
                    • kawka74 Re: aniukla,co u Ciebie? 23.07.08, 21:42
                      chyba się zatrudnię jako wróżka - to było do przewidzenia
                      • aniulka8503 Re: aniukla,co u Ciebie? 23.07.08, 22:22
                        przepraszam, że zabrałam wam tyle czasu...myślałam, że może ktoś
                        doradzi mi coś innego...sama nie wiem, może po prostu musiałam
                        wyrzucic to z siebie...
                        nie odzywamy się do siebie...ale jest...byłam zdecydowana na rozwód,
                        ale po prostu nie dałam rady...
                        • kawka74 Re: aniukla,co u Ciebie? 23.07.08, 22:41
                          Rozumiem, że dziecko nie ma w tym układzie żadnego znaczenia? Żałosne to i smutne.
                        • konopielka80 Re: aniukla,co u Ciebie? 23.07.08, 22:47
                          Dziewczyn, napisalas pozew. Zrobilas pierwszy krok. Zrob ten drugi i zanies
                          pozew do sadu. Nie Ty pierwsza i nie ostatnia sie rozwodzi z pwoodu przemocy.
                          Chcesz dalej sie tak meczyc z psychopata?
                          Ja wiem ze to jest psychiczne uzaleznienie, wyuczona bezradnosc itp, le nikt
                          tego za Ciebie nie zrobi. Ratuj siebie i dziecko.
                    • konopielka80 Re: aniukla,co u Ciebie? 23.07.08, 22:49
                      Przezywasz wlasnie tzw miodowy miesiac, mezunio jest czuly i kochany, usypia
                      Twoja czujnosc, Ty nie masz sily zlozyc pozwu. Czy musisz znowu dostac po lbie,
                      aby jednak cos zrobic ze swoim zyciem?
                      • aniulka8503 Re: aniukla,co u Ciebie? 24.07.08, 00:24
                        tak napisałam i co z tego? ja byłam w sądzie. ..ale nie mogłam tego
                        zostawić...po prostu nie mogłam...
                        nie, nie ma żadnego miodowego miesiąca, on nie usypia mojej
                        czujności, przeprowadziliśmy rozmowę...Zbyt wiele nie dała...
                        nie rozmawiamy ze sobą, ale mamy wspólne dziecko...on jest ojcem i
                        spełnia się w tej roli zupełnie...
                        być może będzie następny raz...co ja piszę, na pewno będzie...ja to
                        po prostu wiem, ale wiem też, że obiecywałam, że uczynię wszystko
                        aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe...to mnie
                        chyba najbardziej powstrzymuje...
                        • dortis Re: aniukla,co u Ciebie? 24.07.08, 01:39
                          Poszukaj namiaru na Ośrodek Interwencji Kryzysowej,porozmawiaj z
                          kimś kompetentnym, kto ma kontakt z takimi przypadkami, jak Twój.
                          KJtoś musi Ci życzliwie, aczkolwiek stanowczo, w cztery oczy
                          wyjaśnić, jakie mechanizmy rządzą tym związkiem, jakie masz
                          możliwości prawne , jakie są skutki zaniechania...Niby coś wiesz,ale
                          jesteś nadal zależna i słaba...Popracuj nad sobą,swoją samooceną,
                          daj sobie pomóc,wyjdż z tym problemem na zewnątrz...Tkwiąc bez
                          wsparcia w tym piekiełku stracisz młodość,resztę sił do walki i
                          szansę na szczęście dla siebie i dziecka.Idż po pomoc.
                          • dortis Re: aniukla,co u Ciebie? 24.07.08, 01:59
                            Na początek musisz UWIERZYĆ, że możesz być silna i że ZASŁUGUJESZ
                            na szczęście, szacunek i lepszy los. Zycie z tym palantem pewnie
                            mocno nadszarpnęło tę wiarę,ale daj sobie pomóc ,by ją odzyskać.
                            Polecam Ci książkę SZANTAŻ EMOCJONALNY, chociaż teraz ważne jest
                            wyjście z tym problemem na zewnątrz,bo liczy się czas. Szkoda Ciebie
                            i dziecka na takie życie...
                        • premeda Re: aniukla,co u Ciebie? 24.07.08, 08:30
                          Spełniający sie tatuś katujacy mamusię! On nie jest dobrym ojcem, bo
                          dobry ojciec nie zajmuje sie dzieckiem tylko je wychowuje
                          przekazując właściwe wzorce. Jakie wzorce daje synowi Twój mąż? Ano,
                          że kobiety można katować ile wlezie bo takie bezwolne istotki, kóre
                          własną godnośc maja za nic. kobieto Ty nie tylko marnujesz swoje
                          życie, marnujesz też życie swojego zycia i kobiet, które się z nim
                          zwiążą. Jeśli myślisz, że syn Cię doceni za poświęcenie to jesteś w
                          błędzie. Najlepszym razie będzie miał żal, że nie potrafiłaś go
                          obronić przed przemocą, a w najgorszym Cię znienawidzi za Twoją
                          bezwolność. Chcesz tego?
                          • triss_merigold6 Re: aniukla,co u Ciebie? 24.07.08, 09:14
                            Ona to lubi. I kocha pana oczywiście. Gdyby nie lubiła to by
                            odeszła. A syn będzie naśladował tatusia i też obijał znajmowe panie.
                            • pinkdot Re: aniukla,co u Ciebie? 29.07.08, 14:32
                              Zgadzam sie z Triss...niektore panie po prostu tak chyba lubia, bo
                              nie widze innego powodu, dla ktorego tkwia w takich zwiazkach. Z
                              identycznym przypadkiem miala kiedys do czynienia moja mama - w
                              przedszkolu miala w grupie dziecko z rodziny, w ktorej ojciec
                              katowal wszystkich jak leci. Z innymi przedszkolankami zalatwily
                              pani x miejsce w domu samotnej matki i dziecka, po czym spotkaly
                              sie z prawdziwa "wdziecznoscia" rzeczonej pani, ktora postanowila
                              zostac przy mezu. Zal mi w takich przypadkach tylko i wylacznie
                              dzieci...
                          • premeda Re: aniukla,co u Ciebie? 24.07.08, 12:08
                            Miało być oczywiście "życie swojego syna"
                        • kawka74 Re: aniukla,co u Ciebie? 24.07.08, 11:24
                          wiem też, że obiecywałam, że uczynię wszystko
                          > aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe...to mnie
                          > chyba najbardziej powstrzymuje...

                          Wymówka. Zamykanie oczu na fakty.
                          Rozmawiać z facetem, który swoje problemy leczy piąchopiryną, to jakiś absurd.
                        • martusia_25 Re: aniukla,co u Ciebie? 24.07.08, 11:34
                          Biedne Twoje dziecko. Szkoda, że nie masz świadomości, jakie
                          przyszłe cierpienia przyniesie mu Twoja decyzja o pozostaniu. Na
                          razie nie jest bite, ale za parę lat, kiedy podrośnie - wtedy i ono
                          zostanie objętetym "programem wychowaczym". I będzie bardzo
                          cierpieć, widząc jak ojciec leje matkę, któregoś dnia spróbuje
                          stanąć w Twojej obronie - wiesz, jak to się skończy? Przykro mi to
                          pisać, ale jesteś nieodpowiedzialną matką, która nie dba o
                          bezpieczeństwo swojego dziecka, w imię swojej miłości do
                          nieodpowiedniego faceta.
                    • koliberek400 Re: aniukla,co u Ciebie? 24.07.08, 15:05
                      jestes za slaba,zeby rozstac sie z psycholem,ktory cie oklada?!
                      nie,no sorry,ale ja tu czegos nie rozumiem?napisalas tutaj,zeby
                      uslyszec,ze wszystko bedzie ok?dziewczyno,bedzie nastepny raz,tylko
                      zeby to sie nie skonczylo dla ciebie tragicznie!ja jestem po
                      rozwodzie i wiesz co?teraz wiem co to jest zycie z normalnym
                      czlowiekiem,a takie gatki,ze jestes za slaba,ze nie potrafisz
                      itd...moze na poczatku bedzie ci ciezko,ale nie sadzisz,ze zycie
                      moze byc piekne,bez stachu,bicia i placzu?!?!?!jesli chcialabys
                      pogadac przez maila to daj znac tutaj i wtedy ci go podam.Bierz sie
                      w garsc i nie czekaj na nastepny raz,ktory ci uzmyslowi,ze powinnas
                      zaniesc ten pozew dawno temu
    • corr_eisc Re: napady szału... 24.07.08, 11:02
      przed sądem powie, że zawsze miał dobry
      powód aby mnie bić- no, to akurat bedzie najklepiej swiadczylo przeciwko niemu.

      ...sprawdza sie jako ojciec?! Aniulka, przeczytaj uwaznie to, co Ci teraz
      napisze. ja jestem z takiego wlasnie domu.matka twierdzila, ze nie odejdzie od
      ojca dla mojego i mojej siostry dobra. pierwszy raz ja uderzyl, kiedy byla ze
      mna w ciazy. pozniej moje pierwsze wspomnienia to jak sie go bala, kiedy on
      uczyl mnie (mialam 3latka) czytac, a ja plakalam, ze juz nie chce, i dziwilam
      sie, ze ona nie stanie w mojej obronie. teraz juz wiem, dlaczego nie stawala,
      pamietam jej wystraszony wzrok i juz wiem, co oznaczal. pozniej- pamietam
      wigilie, podczas ktorej tatus szarpal mamusie za wlosy, bo poprosila o
      papierosa, jak podtapial ja w wannie, zreszta miewal rozne pomysly, i jak
      pozniej, kiedy troche podroslam, musialam stawac w jej obronie. mnie nie bil,
      tak, jak jej- ja dostawalam w twarz. z pelnego zamachu. co najfajniejsze-
      widzialam, ze takie znecanie sprawia mu przyjemnosc, pamietam zimny, ironiczny
      usmieszek na jego twarzy.
      i na dzisiaj- wyprowadzilam sie juz z domu, do faceta, ktorego nie kocham, a
      ktory mogl mi tylko zapewnic spokoj od tego co sie tam zialo. jestem bardzo
      nieszczesliwa, tym bardziej, ze czasem napadaja mnie leki o mame, co sie tam
      dzieje, kiedy ja juz nie moge jej bronic. ale coraz rzadziej, bo staram sie o
      tym nie myslec, bo chyba bym zwariowala. nie, moj chlopak mnie nie bije, to ja
      teraz mam napady szalu, nad ktorymi nie moge zapanowac. nerwica, zaburzenia
      emocjonalne, gleboki neutotyzm- tyle powiedziala mi pani psycholog, chodz
      niewiele pomogla. teraz od jakiegos czasu zastanawiam sie, czy sprobowac jednak
      jakos samej poukladac sobie zycie, czy po prostu ze soba skonczyc, bo nie widze
      zbytnio szans dla siebie.

      aniulka, moja mama tez nie odeszla ze strachu dla dla nazego rzekomego dobra. i
      ja wiem, jak to jest od strony dziecka. a to koszmar na cale zycie. dlatego
      jezeli kochasz swoje dziecko, odejdz. jak najszybciej. zanim sie rozmyslisz.
    • womania ...ma prawo mnie bić... 25.07.08, 12:39
      ...jestem jego żoną więc ma prawo mnie bić jak coś robię
      źle...

      no comment. normalnie padlam jak to przeczytalam. NIGDY nie sadzilam
      ze jakas kobieta moze tak sadzic.

      jakiej wiec rady czekujesz?

      ...sredniowiecze normalnie
      • aniulka8503 Re: ...ma prawo mnie bić... 25.07.08, 12:48
        przeczytaj dokładnie a zauważysz, że ja tak nie sądzę...
      • twoj_aniol_stroz Re: ...ma prawo mnie bić... 25.07.08, 12:58
        To jest twierdzenie jej męża.
    • twoj_aniol_stroz Re: napady szału... 25.07.08, 12:56
      Masz maila :)
      • micra41 Re: napady szału... 26.07.08, 16:25
        aniulka8503-Napisałam do Ciebie maila,mam nadzieję,ze doszedł.
        Pozdrawiam
        • aniulka8503 Re: napady szału... 26.07.08, 21:15
          doszedł...dziękuję za wsparcie...chociaż ktoś mnie rozumie...
          • aniulka8503 Re: napady szału... 28.07.08, 22:46
            ODESZŁAM!teraz z synem jestem u znajomej...nie wiem co będzie dalej, ale w końcu się
            odważyłam!!!
            27.06.2008r. odeszłam od męża!!!!!!!!!!!!!!!
            Narazie pozwu nie złożyłam, ale myślę o tym...czas pokaże co dalej...
            pierwszy krok zrobiłam!!!
            czuje strach przed kazdym nastepnym dniem, ale czuje tez wielką ulgę!!!!
            • kawka74 Re: napady szału... 28.07.08, 23:32
              Niewiarygodne... Ciężko w to uwierzyć, ale jeśli faktycznie odeszłaś, to
              gratuluję odwagi i zdrowego rozsądku.
              Skorzystaj z namiarów, które Ci wcześniej podesłałam, tam masz do dyspozycji nie
              tylko siłę fachową, ale i miejsce dla siebie i dziecka na dłuższy czas, w razie
              czego.
              • dortis Re: napady szału... 29.07.08, 00:50
                Super, że zrobiłaś pierwszy, duży krok. Odpoczniesz
                psychicznie,wzmocnisz się i pewnie wróci siła do życia, do
                działania.Skorzystaj wtedy z tej siły i zacznij działać, złóż pozew,
                zanim wrócą wątpliwości lub zanim mąż ponownie będzie chciał mieszać
                Ci w głowie. POWODZENIA.
            • koliberek400 Re: napady szału... 29.07.08, 22:06
              brawo za odwage,niedlugo bedzie lepiej!!!nie daj mu sie!!!a rodzice?
              moze jednak bedziesz mogla u nich mieszkac?jesli chcesz pogadac na
              priv,daj znac,napisze mail.
    • m1nsk Re: napady szału... 29.07.08, 08:59
      Gratuluję podjęcia decyzji i zrobienia pierwszego ważnego kroku!
      Myślę, że nie wiesz nawet ile osób trzyma za Ciebie kciuki.
      Nie o to chodzi by Cię podburzać tylko by pomóc Ci w Twojej sytuacji.
      Ściskam mocno wirtualnie, dawaj znać co tam u Ciebie...
      Walcz o siebie i swoje dziecko, o godne życie.
      Pozdrawiam.
      • aniulka8503 Re: napady szału... 29.07.08, 12:10
        mąż dzwonił, że w poniedziałek idzie po rozwód do sądu. Chce rozwodu bez
        orzekania o winie...czy ja mogę się na to nie zgodzić? chce, żeby mąż miał
        ograniczone prawa do małego...
        albo, żeby zgodził się na moje panienskie nazwisko dla dziecka...i wtedy nie
        chce od niego nic...jakoś sobie poradzimy, ja pójdę do pracy mały do
        żłobka...będzie ciezko, ale nie chce od niego nic i nie chce zeby widywal sie z
        malym...najlepiej gdyby sie go zrzekl...
        maz powiedzial, ze zgodzi sie na zmiane malemu nazwiska, ale tylko wtedy gdy
        rozwód bedzie bez orzekania o winie...
        doradzcie mi jaką mam najlepiej wybrac opcje, bo ja juz sama sie w tym wszystkim
        gubie...
        na poczatku nie chcial rozwodu, zaproponowałam żebysmy poszli na jakas terapie,
        ale on nie chcial, wiec juz nie chce wracac...wole zyc sama i skromnie niz sie z
        nim meczyc...
        nawert nie wiecie co ja czuje...kocham go, ale podjelam decyzje i musze w niej
        trwac...dla syna!!!
        doradzcie mi co robic z tym rozwodem??? jakie postawic warunki...
        jak to jest na rozprawach? czy to jest jedna sprawa czy wiecej?
        znajoma mówi, że możemy miec problem z rozwodem bo mamy male dziecko (6
        miesięcy) czy sad zgodzi sie na moje wszystkie warunki (prosby)
        w głowie mam kompletna pustke...placze po nocach, żeby tylko maly nie widzial co
        sie dzieje, przy dziecku staram sie zyc normalnie, tak jakby nic sie nie stało,
        ale moja głowa i te setki mysli...
        zapewne bede rzadziej bywac na internecie...zreszta narazie mam dach nad głową
        na około tydzien...co dalej to zobaczymy!!!
        • aniazavonlea Re: napady szału... 29.07.08, 12:53
          Gratuluję wyprowadzki, trzymam kciuki!
          Idz po radę do prawnika sa jacys bezplatni na dyzurach w roznych organizacjach.
          Musisz chciec od niego nie dla siebie a dla dziecka pieneidzy i pomocy.
          To co sie nalezy, uniesionym honorem dziecka nei nakarmisz, wez co swoje i
          uciekaj albo wydrzyj mu to co Ci sie od niego nalezy.
        • bj32 Re: napady szału... 29.07.08, 12:54
          "w poniedziałek idzie po rozwód do sądu."
          I bardzo dobrze. Odpadają Ci koszta sądowe.
          " Chce rozwodu bez orzekania o winie...czy ja mogę się na to nie
          zgodzić?"
          W żadnym wypadku!!! W końcu to ewidentnie jego wina, że Cię katował
          i musiałaś uciec.
          "chce, żeby mąż miał ograniczone prawa do małego..."
          Bez orzekania o winie to moze być problem. I nie wiem, jak z
          alimentami na Ciebie wtedy.
          " maz powiedzial, ze zgodzi sie na zmiane malemu nazwiska, ale tylko
          wtedy gdy rozwód bedzie bez orzekania o winie..."
          Bez sensu. Na co Ci to? Niech ma nazwisko i ograniczone prawa. A Ty
          będziesz miała pieniądze. W imię ambicji pozbawiać sie dodatkowych
          środków do życia? Nie, nie, nie!.
          "wole zyc sama i skromnie niz sie z nim meczyc..."
          No to żyj sama, ale z jego forsą. Należy się tak Tobie, jak i
          dziecku.
          "kocham go, ale podjelam decyzje i musze w niej trwac...dla syna!!!"
          Czego Ci życzę z całego serca:*
          Polecam Ci to forum:
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=571
          Albo to:
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=584
          Spraw będzie na pewno więcej niż jedna, bo nawet bez orzekania [a w
          tym wypadku zrobiłabyś głupotę] są minimum dwie sprawy:
          pierwsza "ugodowa" druga "orzekająca".
          "znajoma mówi, że możemy miec problem z rozwodem bo mamy male
          dziecko"
          Bzdura. Dobro dziecka nie polega na zyciu z ojcem-sadysta, który
          tłucze matkę, tylko na spokojnej matce.
          "czy sad zgodzi sie na moje wszystkie warunki (prosby)"
          To juz głównie od sądu i Twoich roszczeń zależy, oraz jak się sprawa
          potoczy.
          Na razie zajmij sie stroną prawną zagadnienia. Potem będzie czas na
          naprawianie psychiki.
          Życzę Ci powodzenia.
        • nemeth Re: napady szału... 29.07.08, 13:23


          Jeżeli zgodzisz się na rozwód bez orzekania o winie twój mąż zachowa pełne prawo
          do opieki nad dzieckiem. Zostaną mu wyznaczone terminy spotkań bez Twojego
          nadzoru. Czym może się to skończyć już wiesz. Twój mąż najprawdopodobniej
          wyczuwa że rozwód zostanie orzeczony z jego winy dlatego próbuje manipulować
          Tobą. Z dwojga złego wolałabym aby dziecko zostało z jego nazwiskiem a rozwód
          żeby został orzeczony z jego winy. Zresztą po rozwodzie za jakiś czas możesz się
          starać o zmianę nazwiska u dziecka.
          Z drugiej strony przeczytałam cały Twój wątek i gratuluję decyzji. Nic lepszego
          nie mogłaś zrobić dla swojego dziecka.
          Zagwarantujesz przynajmniej synkowi normalne zdrowe życie a nie patologię.
          Trzymam za Ciebie kciuki abyś doprowadziła do rozwodu i ułożyła sobie normalne
          życie.
        • kawka74 Re: napady szału... 29.07.08, 16:28
          Czy mam jeszcze raz, drukowanymi literami napisać, żebyś skontaktowała się z
          odpowiednimi osobami zamiast rwać włosy z głowy na forum? Dałam Ci linka, są
          adresy, telefony, bezpłatne porady prawne, domy samotnej matki. Zadzwoń do ludzi
          kompetentnych zamiast miotać się jak pantera w pralce.
    • basiaipatrys Re: napady szału... 29.07.08, 23:12
      witam.moze zabrzmi to zabawnie ale mialam identyczny
      problem.mialam,bo tydzien temu odeszlam od meza.wlasnie po tym jak
      nasz synek wszysko widzial i rowniez ucierpial fizycznie.maz udezyl
      mnie gdy mialam malego na rekach.synek uderzyl glowka o sciane.ma
      prawie trzy latka.od tego czasu moczy sie i czesto budzi w
      nocy.dziewczyno dobrze ci radze.bierz nogi za pas,poki nie jest za
      pozno.tacy ludzie sie nie zmieniaja.nie pomagaja
      prosby,grozby.napewno kochasz swojego synka nad zycie.wiec nie
      pozwol go krzywdzic.ja juz nie pozwole.pozdrawiam
      • aniulka8503 Re: napady szału... 30.07.08, 13:33
        mój mąż nigdy syna nie krzywdził i nigdy go nie skrzywdzi!!!
        nasze problemy to nasze problemy, ale wiem, że syna nigdy nie tknie
        bo wie, że wtedy to już nie tylko ja bym go zabiła...a do tamtych
        osób ma respekt...a poza tym my długo czekaliśmy na malucha!!!
        wczoraj się z nim widział...zgodził się na wszystkie warunki,
        powiedział, że małemu będzie płacił 1000zł i jak da radę to jeszcze
        będzie mu kupował różne rzeczy...małego to on kocha ponad
        wszystko...błędem jest tylko to, że pozwolił mu patrzeć na to co
        robił...
        • uli Re: napady szału... 30.07.08, 14:03
          błędem jest to, co robił, a nie, że pozwolił patrzeć...

          Gratuluje decyzji! Trzymam kciuki za Was.

          U
        • aniazavonlea Re: napady szału... 30.07.08, 14:03
          .błędem jest tylko to, że pozwolił mu patrzeć na to co
          > robił..."
          a gdyby nie pozwolił patrzec niebyloby to błedem?? Gdyby Ciebie tłukł w ukryciu
          byloby ok? Zdaje mi sie ze rzeczywiscie to lubisz..do tego mąz dziecko
          kocha..jak nie bedzie syn patrzyl to reszta bedzie ok...
          • aniulka8503 Re: napady szału... 30.07.08, 14:13
            aniu...dziękuję za "miłe" słowa!!!
            Źle ci się zdaje...
            • aniazavonlea Re: napady szału... 30.07.08, 14:21
              Probowałam ci jedynie pokazac Twoj sposob myslenia, masz syndrom ofiary, nie
              mysl w sposob ze bledem bylo jedynie ze pozwolil patrzec, to kat, bił Cie a
              gdzies tam widze Twoje przyzwolenie na to! o to chodzi! Dobrze ze ucieklas,
              ciagnij to dalej ale nie idealizuj go!
              • aniulka8503 Re: napady szału... 30.07.08, 14:45
                nie idealizuję go, ale wiem jaki jest dla dziecka!!!
                i wiem też, że małego kocha ponad wszystko!!!
                on nie jest taką czystą,m rasową świnią...ma w sobie jeszcze resztki
                dobra...nie mogę pisać że jest paskudny pod każdym względem bo tak
                nie jest!!!
                • moreno68 Re: napady szału... 30.07.08, 16:31
                  Jak możesz wypisywać że mąż nigdy nie krzywdził dziecka , skoro na
                  jego oczach ciebie bił.Zatrważające jest twoje zaślepienie.Dla
                  Ciebie przemoc to tylko fizyczna, o psychicznej rozumuiem nie
                  słyszałaś.A bicie matki na oczach dziecka to co...kreskowka jak
                  Bolek i Lolek.Ma w sobie jeszcze resztki dobra...w końcu przeżyłaś ,
                  nie jestes sparaliżowana itp bo bił delikatnie...
                  • basiaipatrys Re: napady szału... 31.07.08, 20:40
                    popieram!dla dziecka to straszne przezycie patrzec jak najwazniejsza
                    osoba w zyciu krzywdzi druga najwazniejsza osobe.to ze facet
                    jest "dobrym"ojcem,bawi sie z malcem,rozpieszcza go nie znaczy ze
                    nie krzywdzi dziecka znecajac sie nad jego matka!moj maz tez
                    twierdzi ze kocha dziecko nad zycie.tylko co to za milosc?chora!
                • kawka74 Re: napady szału... 30.07.08, 18:17
                  Typowe.
                  Mogliby Cię opisać w podręczniku jako modelowy przykład uzależnienia ofiary od
                  oprawcy.
                  Właśnie sama, własnoręcznie ładujesz się w pułapkę, więc może wstrzymaj się z
                  peanami na cześć małżonka i zacznij wyciągać wnioski.
                • aniazavonlea Re: napady szału... 31.07.08, 20:54
                  małego kocha ponad wszystko!!!

                  Kocha i bije Ciebie na oczach dziecko to tak widzis milosc ponad wszystko..
                  Jasne nie idealizuijesz....po prostu obydwoje jestescie chorzy i nie powinniscie
                  miec dziecka, nie pisze tego zlosliwie ale dlatego ze zal mi twojego dziecka! i
                  Ty i twoj m kwalifikujecie sie do terapii...
    • danaide Re: napady szału... 18.03.16, 21:39
      Bardziej rozkładającego się trupa nie dało się wykopać, aby samą siebie zareklamować?
    • my_little_own Re: napady szału... 19.03.16, 18:11
      przeczytałam cały wątek nie patrząc na datę początkowo, potem pomyślałam ze może autorka odezwała się :)

      ciekawe jak potoczyły się jej losy, mam nadzieję że udało jej się uciec z tego koszmaru....
    • yoma Re: napady szału... 09.04.16, 16:45
      Czy ty umiesz czytać, spamerko? A won!
    • amb25 Re: napady szału... 11.04.16, 09:02
      przed ślubem taki nie był, a jeżeli zdarzyło mu się mną szarpnąć - nic dodac nic ujac. A i tak za niego wyszlas!!!!!!!
      "Nie chcę rozwodu tylko dlatego, że nie chcę pozbawiać synkowi ojca" - to wymowka, przerzucanie odpowiedzialnosci za twienie w tym zwiazku na dziecko. Jak bedzie dosrosly to mu powiesz, ze dla niego znosilas ciosy meza? Boisz sie rozwodu, jestes wspoluzalezniona. Latwiej jest byc bita i grac role ofiary, ktorej wszyscy wpolczuja, niz cos z tym zrobic.
      • amb25 Re: napady szału... 11.04.16, 09:03
        Nie zauwazylam, ze watek wygrzebany....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja