potrzeby w związku

27.07.08, 12:14
Mam 25 lat, zakończony kilka miesięcy temu nieudany 5-letni związek
i kilka krótszych relacji za sobą. Jakiś czas temu pisałam na tym
forum o tym, że w dzieciństwie miałam negatywne doświadczenia z
seksem co dodatkowo komplikuje moją sytuację. Ale martwi mnie teraz
coś innego. Od niedawna spotykam się z kimś. Wszystko jakoś
strasznie szybko się wydarzyło. Przez pierwsze dni było cudownie,
jak to zwykle bywa. Ale szybko okazało się, że znów czuję się
nieszczęśliwa. Zaczęłam zastanawiać się w czym jest właściwie
problem, czego mi brakuje. No więc odnoszę wrażenie, że w każdym ze
związków brakowało mi dokładnie tego samego: nie czuję, że jestem
dla mojego mężczyzny wystarczająco ważna; nie jest dla mnie
wystarczająco czuły, troskliwy; nie okazuje swoich uczuć, o ile w
ogóle coś do mnie czuje. Ja muszę czuć bliskość drugiej osoby,
zarówno fizycznie (ciągła potrzeba przytulania się itp., podobno
wyjątkowo duża) jak i psychicznie, chcę wiedzieć, że drugiej osobie
na mnie zależy. Jest mi bardzo źle, kiedy tego nie dostaję. Do tej
pory myślałam, że po prostu trafiam na zimnych facetów, ale teraz
mam wrażenie, że to jednak we mnie jest problem. Zależy mi na moim
chłopaku, ale obawiam sie, że wszystko w ten sposób zepsuję swoimi
pretensjami i niezadowoleniem.
    • kicia031 Re: potrzeby w związku 27.07.08, 14:06
      im wiecej sie domagasz, tym mniej dostajesz.

      Sprobuj dla odmiany byc troche bardziej samodzielna, zajmij sie soba i swoimi
      sprawami i pozwol, by facet zabiegal o twoja czulosc, a nie odwrotnie. nie
      bedzie latwo, ale stawka jest udany zwiazek. A jesli bez przytulania nie
      wytrzymasz, to moze kup sobie zwierzaka?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: potrzeby w związku 28.07.08, 16:01
      Być może Pani diagnoza jest słuszna. To Pani potrzebuje dużo albo w
      sposób, którego dotąd mężczyźni nie umieli pokazać.
      Jeśli tak jest, to warto się zastanowić czemu potrzebne są Pani
      takie zwenętrzne potwierdzenie, tego, że Pani jest ważną osobą dla
      partnera. Wygląda na to, że trudno Pani zaufać oraz, że jak tych
      realnych potwierdzeń nie ma ( przytulanie, zapewnianie, poświęcanie
      całego czasu, reagowanie kompatybilnie do Pani ) to w Pani Pani
      własne poczucie ważności gdzieś bezpowrotnie znika. To także
      poczucie, że jak partner nie okazuje na zewnątrz swoich uczuć,to
      jest z nich kompletnie wypłukany i ich pozbawiony. To jest
      przekonanie, że nie może zachować ich w sobie na dłużej. I znów
      trzeba domagać się potwierdzenia, że uczucie istnieje. Zaczyna to
      być męczące dla obu stron związku, szczeglnie, że ta sprawa rozgrywa
      się w Pani wnętrzu i partnerowi trudno ją rozumieć i sprostać
      wymaganiom.
      Albo ,rozważając to co napisałam i identyfikujac to jako swój
      problem, zacznie Pani być na to uważna i zaryzykuje sama nowe
      zachowania wobec nowego partnera albo trzeba będzie rozważyć głebszą
      pracę terapeutyczną. Źródłem takich zachowań i takich potrzeb
      mogą być doświadczenia z przeszłości, które trzeba rozpoznać jako
      schemat dzisiejszego postępowania. Agnieszka Iwaszkiewicz


      • arwen8 Re: potrzeby w związku 30.07.08, 19:41
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        > Źródłem takich zachowań i takich potrzeb mogą być doświadczenia z > przeszłości, które trzeba rozpoznać jako schemat dzisiejszego
        > postępowania.

        Najważniejszą rzecz umieściła Pani mimochodem na samym końcu swojej wypowiedzi. Szkoda byłoby gdyby umkneła autorce wątku.

        Gosia_kka, zauważyłaś, że ten sam problem się powtarza w każdym związku, ktory tworzysz. To już dużo! Potrafisz wyraźnie określić swoje potrzeby, a więc możesz nad tym popracować. Czy próbowałaś o swoich potrzebach spokojnie i szczerze porozmawiać z obecnym partnerem? Jaka była jego reakcja? Czy próbujesz robić delikatne aluzje, czy mówisz wprost? A czy partner może swobodnie mówić o swoich uczuciach i potrzebach?

        Gosia_kka, czy próbowałaś kiedykolwiek spojrzeć na swoje potrzeby pod kątem dzieciństwa? Czy w dzieciństwie czułaś się w pełni kochana i akceptowana? Czy dostawałaś wystarczająco dużo ciepła, zdrowej bliskości i czułości od obojga rodziców? Czy czułaś, że jesteś dla rodziców ważna? Czy często byłaś chwalona? A może miałaś młodsze rodzeństwo? Podobnych pytań może być całe mnóstwo, ważne byś zaczęla je sobie zadawać, byś zaczęła przypominać sobie swoje dzieciństwo (ale nie tylko miłe chwile!) i byś szukała szczerej odpowiedzi W SOBIE.

        Wszystkie związki które tworzymy jako osoby dorosłe mają związek z naszymi relacjami z rodzicami, z naszymi doświadczeniami z dzieciństwa. Często nieświadomie przenosimy swoje uczucia i reakcje z okresu dzieciństwa na nasze dojrzałe relacje z partnerami, przyjaciółmi, czy w pracy. Wówczas inne osoby stają się dla nas swoistymi symbolami rodziców i próbujemy od nich wyegzekwowac te uczucia, których nam brakowało w dzieciństwie. Warto jest przyjrzeć się swoim relacjom z partnerami i przyjaciółmi pod tym kątem.

        Swoją drogą, doskonale rozumiem Twój problem - miałam dokładnie taki sam, nie czułam się kochana, akceptowana, wystarczająco przytulana w moim pierwszym małżeństwie. Później zrozumiałam jak bardzo byłam uzależniona od innych, jak niskie miałam poczucie własnej wartości, jak bardzo wyparłam wspomnienia z dzieciństwa. Kiedy zaczęlam przepracowywać to wszystko, to moje zycie zaczęlo się zmieniać. Nie samo z siebie, tylko dzięki moim świadomie podjętym decyzjom. Przeżyłam żałobę z powodu mojego dzieciństwa, dopuściłam do świadomości moje prawdziwe uczucia do rodziców i tym samym uwolniłam się z ciężaru dzieciństwa i konieczności szukania sobie "rodziców zastępczych" w postaci partnerów czy przyjaciół. Odnalazłam w sobie wartość, obdarzyłam siebie szacunkiem i miłością i wówczas w moim zyciu pojawił się Człowiek, który pokochał mnie tak, jak zawsze chciałam być kochana. Od 4 lat tworzymy dojrzały, szczęśliwy i spełniony Związek. Wiem, że spotkanie tej Właściwej Osoby nie byłoby możliwe, gdybym wcześniej nie rozpoczęła pracy nad sobą i swoją przeszłością.

        Gosia_kka, zacznij od SIEBIE, zadbaj o swoje uczucia, potrzeby, pragnienia, uniezależnij się od akceptacji innych i ich opinii na Twój temat, odbuduj poczucie własnej wartości. Tego można się nauczyć. Po co ta praca nad sobą? Po to, by nie popełniać w kółko tych samych błędów, by wziąć odpowiedzialność za swoje życie i świadomie je tworzyć nie czekając aż ktoś/coś się pojawi i je zmieni. Po to też, by znaleźć odpowiedniego partnera, z podobnym systemem wartości. A klapki na oczach lub różowe okulary bardzo w tym przeszkadzają!

        Powodzenia i odwagi!
        • gosia_kka Re: potrzeby w związku 31.07.08, 17:52
          Chyba znów mi nie wyszło...
        • gosia_kka Re: potrzeby w związku 01.08.08, 14:19
          Tak, próbowałam z nim o tym rozmawiać, jednakże on ma zupełnie inne
          potrzeby i nie zamierza nic zmieniać w swoim zachowaniu. Mieliśmy
          inne oczekiwania co do związku i rozstaliśmy się wczoraj. To była
          głównie jego decyzja.

          Patrzę na swoje problemy i potrzeby pod kątem dzieciństwa i chyba
          nawet sporo rozumiem, ale niestety nic z tego rozumienia nie wynika.
          Nie pochodzę z rozbitej rodziny, rodzice nigdy się nie kłócili i
          teoretycznie niczego mi nie brakowało. Ale nie do końca tak było...
          Rzeczywiście mam rodzeństwo. Czułam się gorsza, brzydsza, mniej
          zdolna. Jako dziecko praktycznie nie miałam czegoś takiego jak
          poczucie wartości. Dopiero jak miałam kilkanaście lat zaczęłam
          dostrzegać, że coś potrafię, w czymś mogę być dobra.
          Zastanawiałam się też nad czymś innym. Jeśli chodzi o taką potrzebę
          bliskości, czułości. Czy te doświadczenia na tle seksualnym mogą
          mieć znaczenie? Seks - sytuacja kiedy w moim przekonaniu powinno się
          czuć bliskość drugiej osoby, akceptację, miłość, troskliwość. Ja
          dostałam coś odwrotnego. Może teraz szukam tego, jak tylko mogę?

          Mam takie przemyślenia. Ale wcale dzięki temu nie zmieniam się, nie
          jestem inna. Od wczoraj znów jestem sama i nie wiem co dalej.
Pełna wersja