gosia_kka
27.07.08, 12:14
Mam 25 lat, zakończony kilka miesięcy temu nieudany 5-letni związek
i kilka krótszych relacji za sobą. Jakiś czas temu pisałam na tym
forum o tym, że w dzieciństwie miałam negatywne doświadczenia z
seksem co dodatkowo komplikuje moją sytuację. Ale martwi mnie teraz
coś innego. Od niedawna spotykam się z kimś. Wszystko jakoś
strasznie szybko się wydarzyło. Przez pierwsze dni było cudownie,
jak to zwykle bywa. Ale szybko okazało się, że znów czuję się
nieszczęśliwa. Zaczęłam zastanawiać się w czym jest właściwie
problem, czego mi brakuje. No więc odnoszę wrażenie, że w każdym ze
związków brakowało mi dokładnie tego samego: nie czuję, że jestem
dla mojego mężczyzny wystarczająco ważna; nie jest dla mnie
wystarczająco czuły, troskliwy; nie okazuje swoich uczuć, o ile w
ogóle coś do mnie czuje. Ja muszę czuć bliskość drugiej osoby,
zarówno fizycznie (ciągła potrzeba przytulania się itp., podobno
wyjątkowo duża) jak i psychicznie, chcę wiedzieć, że drugiej osobie
na mnie zależy. Jest mi bardzo źle, kiedy tego nie dostaję. Do tej
pory myślałam, że po prostu trafiam na zimnych facetów, ale teraz
mam wrażenie, że to jednak we mnie jest problem. Zależy mi na moim
chłopaku, ale obawiam sie, że wszystko w ten sposób zepsuję swoimi
pretensjami i niezadowoleniem.