hanul1
01.08.08, 22:21
Witam
Jestem po raz pierwszy na tym forum.
Mój partner z którym jestem od liceum(z przerwami) oznajmił mi, że
się zastanawia nad ślubem,ale razej nie chce-to była odpowiedż na
moje naciski...
Mamy prawie 3letnią córeczkę, z którą mieszkam u moich rodziców,on
mieszka sobie w Anglii gdzie wiedzie iście królewsko-kawalerskie
życie. Nieźle zarabia, ale nie jest zbyt hojny. Lubi za to spełniać
swoje zachcianki i potrzeby typu płyta, książka, prezent dla mamy
czy brata...
Nie bardzo matrwi się o nasze potrzeby. Gdyby nie moja praca to
pewnie musiałabym prosić rodziców o fundusze na jedzenie i inne
rzeczy.
Przyjeżdza do nas średnio raz na miesiąc, jeżdzi też na koncerty,
imprezy itp. wybiera się w podróż na Syberię. Dla mnie koleś nie
dorósł i jest mu bardzo wygodnie w tej sytuacji. Obiecał że od
października przeprowadzi się do Polski, zamieszkać razem
z nami. Teraz coś kręci,odwleka...Już nie wiem sama co
robić,wszystko mi mówi żeby go zostawić i próbować sobie ułożyć
życie z kimś innym, gdzie indziej (za pół roku kończę 30)itp. Tylko
jest dziecko,widzę jak bardzo zaczyna być zrzyta z ojcem, nie
sądziłam że aż tak!!!-to taki dół-być z nim dla niej, brnąć i się
łudzić...?Ponad rok temu rozstałam się z nim-razem we trójkę
mieszkaliśmy w Anglii-życie wtedy z nim było nie do
zniesienia,wiecznie imprezował itp. Po roku jego starań i niby zmian-
zdecydowałam się wrócić do niego. Wydawało mi się że trochę
dojrzał,zmieniłam zdanie gdy ponownie zaszłam w ciążę-2mce temu-
niestety straciłam tę ciążę. To mi otworzyło oczy...Z jego strony
nie było wtedy żadnej troski, żadnej mowy o ślubie, o przyszłości,
nic...I teraz mam dylemat,czy powinnam dążyć do ślubu czy
olać,próbować od nowa...Proszę o odpowiedź