pipsia5
10.08.08, 14:46
Postanowiłam napisać tu na forum, może "wygadanie się" troszkę mi pomoże.
Dziecka chcieliśmy oboje. Córka ma rok. Mąż bardzo ją kocha, widzę to. Jest
pewien problem. Ja jestem na urlopie wychowawczym, mąż pracuje. Często nie ma
go całe dnie w domu. Jak przyjdzie z pracy jest zmęczony - ja to oczywiście
rozumiem ale dziecko bardzo za nim tęskni. Pobawi się z małą 10 min i już mi
ją daje. Ostatnio jeśli jest w domu wymyśla sobie różnorakie zajęcia aby tylko
jej nie przypilnować. Przecież ja też mam inne sprawy na głowie. Proszę go
czasem o pomoc przy córeczce bo muszę coś w danej chwili zrobić. Mąż wtedy się
na mnie denerwuje, że zawracam mu głowę. Podam przykład: właśnie kończę studia
i muszę pisać pracę. Mogę to robić jedynie w weekendy (wtedy pilnuje jej moja
mama) albo gdy zajmuje się nią teściowa. Niedawno mąż miał wolną niedzielę.
Mówię mu, żeby się dziś zajął córką bo ja muszę wreszcie skończyć pracę, to on
powiedział, że nie zajmie się nią bo coś musi zrobić (wymyślił sobie to). Nie
mogę tego zrozumieć! Wiem, że mężczyźni mają mniejszą cierpliwość do dzieci,
ale my matki musimy jakoś sobie radzić. Mąż twierdzi, że ja mam cały czas
wakacje, bo nie chodzę do pracy tylko jestem z dzieckiem w domu. Tylko, że być
z dzieckiem w domu to znaczy, że trzeba się nim zajmować przez 24h, ugotować
przy tym obiad, posprzątać, zrobić zakupy i jeszcze być uśmiechniętą! Bardzo
kocham córeczkę, jest ona dla mnie całym światem i nie jest mi ciężko to
wszystko robić, ale jak czasem proszę męża o pół godziny pomocy to niech to
zrozumie.
Nie wiem jak mam mu to wytłumaczyć. Proszę, tłumaczę, wyzywam i NIC! ;(