czy przyrod rodzens musi sie znac? czy pow.prawde?

21.08.08, 12:55
mam rodzinę, męża i dzieci w tym jedno, ktore urodzilo sie w trakcie
malzenstwa jako dziecko z nie prawego łoża, dziecko kochanka.
kochanek ma również rodzinę, żonę i dzieci. dziecko ma juz 7 lat i
wychowuje je mój mąż i kocha je z wzajemnością. ja nie powiedziałam
mężowi prawdę, że on nie jest ojcem dziecka. zataiłam prawdę dla
dobra wyszystkich(o prawdzie wie tylko kochanek). NIE WIEM CZY TO
WSZYSTKO BYŁO WŁAŚCIWE? proszę mi napisać co sądzicie?. zastanawiam
się też czy dziecko o którym pisze(ojcem biologicznym jest kochanek)
ma prawo ZNAĆ SWOJEGO OJCA BIOLOGICZNEGO? i CZY JEGO SIOSTRA I BRAT
PRZYRODNI POWINNI SIEBIE ZNAC NAWZAJEM? bo w tej sytuacji ja uważam,
że ONI NIE POWINNI WIEDZIEĆ NIC O SOBIE. proszę o radę.
    • pati9.78 Re: czy przyrod rodzens musi sie znac? czy pow.pr 21.08.08, 13:04
      Myślę, że jak tej pory nie powiedziałaś, to już nie mów.Mogłoby to
      zburzyć całe Twoje małżeństwo.Na pewno niewłaściwe było wdanie się w
      romans, będąc mężatką, choć nie mnie to osądzać.Mąż pewnie bardzo
      kocha syna a gdyby dowiedział sie prawdy...Myślę, że powinnaś tę
      prawdę zabrać ze sobą do grobu.
      • marzeka1 Re: czy przyrod rodzens musi sie znac? czy pow.pr 21.08.08, 13:27
        "Mogłoby to
        zburzyć całe Twoje małżeństwo."- przecież tu wszystko oparte jest na kłamstwie? Kłamstwo w tak zasadniczej sprawie już zburzyło ten związek, chciaż mąż jeszcze nieświadmy.
        • krzysztof-lis Re: czy przyrod rodzens musi sie znac? czy pow.pr 21.08.08, 14:25
          I dlatego profilaktycznie mężczyźni powinni zamawiać testy DNA wychowywanych
          przez siebie dzieci. Dziś to już jest przecież tak tanie, że aż szkoda nie
          spróbować...
          • uli Re: czy przyrod rodzens musi sie znac? czy pow.pr 26.08.08, 22:08
            Załamałabym się, gdybym się dowiedziała, że mój mąż mi nie wierzy i bada DNA
            naszego dziecka. To by była dla mnie jego wiarołomność. Koniec wiary w moją miłość.
            Na szczęście mam normalnego męża i normalne małżeństwo...

            Co do pytania autorki wątku - nie mam pojęcia. Ja to na miejscu tego męża nie
            chciałabym wiedzieć...Po 7 latach? czemu od razu się nie przyznałaś??
    • monia76 Re: czy przyrod rodzens musi sie znac? czy pow.pr 21.08.08, 13:06
      Twój mąż i tak się dowie prawdy, kwestia czasu.
    • marzeka1 Re: czy przyrod rodzens musi sie znac? czy pow.pr 21.08.08, 14:15
      Na forum kobieta, gdzie także się "profdukujesz" odkryto, że dajesz ten sam post 4 czy 5 raz, tylko coś wiek dziecka nagle się zwiększył. Trollujesz?
    • brak.polskich.liter Nie karmic trolla n/t 21.08.08, 14:32

    • konica234 Re: czy przyrod rodzens musi sie znac? czy pow.pr 26.08.08, 19:50
      czy ktos mi jesczze odpowie moze pani ekspert?
      • marzeka1 Re: czy przyrod rodzens musi sie znac? czy pow.pr 26.08.08, 19:54
        Po co odpowiadać? Za jakiś czas znowu wyskoczysz z tym postem, tylko wiek dziecka się zmieni.Trolluj dalej.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: czy przyrod rodzens musi sie znac? czy pow.pr 29.08.08, 22:45
      Podjęła Pani pewną znaczącą decyzję 7 lat temu i zgodnie z nią ułożyła Pani
      życia sobie i innym. Oczywiście była to decyzja kontrowersyjna i pewnie możnaby
      wysunąć wobec niej szereg zastrzeżeń. Lepiej jest znać prawdę o swoim
      pochodzeniu, ale Pani decyzja przyniosła inny skutek dla Pani rodziny a
      szczególnie dziecka. Warto może sobie przypomnieć argumenty jakimi kierowała się
      Pani przy podejmowaniu tamtej swojej decyzji. Pewnie są nadal aktualne a
      podstawowe z nich to ukrycie nieformalnego związku i zdrady oraz spokój obu
      rodzin i ochrona siebie. Znów tu można szeroko dyskutować o takim załatwieniu
      sprawy , ale decyzja nadal obowiązuje mimo jej wątpliwej etyce.
      Dlatego nie wydaje mi się słuszne burzenie obecnego porządku, nawet za cenę
      bezwzględnej prawdy. Nikomu to już teraz nie posłuży. Bo żeby takie kontakty
      miedzy rodzeństwem i ojcem miały sens, trzeba by wyjaśnić całą sprawę. I nie
      można mieć gwarancji, że jak prawda się ujawni, to wszyscy ze sobą zaczną się
      kochać i każdy się wzbogaci o cudowne rodzeństwo i prawdziwego ojca. Raczej
      można przewidywać piekło.
      Wydaje mi się, że Pani obecne wątpliwości są częścią Pani wyrzutów sumienia,
      wewnętrznych dylematów, samotności w tym względzie i trudu przechowywania bardzo
      szczególnej tajemnicy. Może jest z tym Pani niewygodnie i trudno. Ale są to
      konsekwencje Pani zachowań i trzeba je znosić. Taki trochę Pani życiowy krzyż.
      Istnieje pewnie niejednokrotnie pokusa, aby o wszystkim opowiedzieć i zrzucić z
      siebie ciężar. Ale rykoszet może uderzyć mocno innych i w konsekwencji wrócić do
      Pani. Więc chyba nie warto nic zmieniać. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • konica234 pani Agniezko Iwaszkiewicz 31.08.08, 21:08
        ale kochanek sam moze kiedys powiedizec swoim dzieciom o rodzenstwie
        przyrodnim i co wtedy?
      • konica234 p. A Iwaszkiewicz czy przyrod rodz musi sie znac. 01.09.08, 14:01

        pani Agnieszko.
        Napisala pani:

        "Podjęła Pani pewną znaczącą decyzję 7 lat temu i zgodnie z nią
        ułożyła Pani
        życia sobie i innym. Oczywiście była to decyzja kontrowersyjna i
        pewnie możnaby
        wysunąć wobec niej szereg zastrzeżeń. Lepiej jest znać prawdę o swoim
        pochodzeniu, ale Pani decyzja przyniosła inny skutek dla Pani
        rodziny a
        szczególnie dziecka. Warto może sobie przypomnieć argumenty jakimi
        kierowała się
        Pani przy podejmowaniu tamtej swojej decyzji. Pewnie są nadal
        aktualne a
        podstawowe z nich to ukrycie nieformalnego związku i zdrady oraz
        spokój obu
        rodzin i ochrona siebie. Znów tu można szeroko dyskutować o takim
        załatwieniu
        sprawy , ale decyzja nadal obowiązuje mimo jej wątpliwej etyce.
        Dlatego nie wydaje mi się słuszne burzenie obecnego porządku, nawet
        za cenę
        bezwzględnej prawdy. Nikomu to już teraz nie posłuży. Bo żeby takie
        kontakty
        miedzy rodzeństwem i ojcem miały sens, trzeba by wyjaśnić całą
        sprawę. I nie
        można mieć gwarancji, że jak prawda się ujawni, to wszyscy ze sobą
        zaczną się
        kochać i każdy się wzbogaci o cudowne rodzeństwo i prawdziwego ojca.
        Raczej
        można przewidywać piekło.
        Wydaje mi się, że Pani obecne wątpliwości są częścią Pani wyrzutów
        sumienia,
        wewnętrznych dylematów, samotności w tym względzie i trudu
        przechowywania bardzo
        szczególnej tajemnicy. Może jest z tym Pani niewygodnie i trudno.
        Ale są to
        konsekwencje Pani zachowań i trzeba je znosić. Taki trochę Pani
        życiowy krzyż.
        Istnieje pewnie niejednokrotnie pokusa, aby o wszystkim opowiedzieć
        i zrzucić z
        siebie ciężar. Ale rykoszet może uderzyć mocno innych i w
        konsekwencji wrócić do
        Pani. Więc chyba nie warto nic zmieniać. Agnieszka Iwaszkiewicz "

        a ja chcialam dodac jeszcze, ze kochanek wie o dziecku i bardzo
        cierpi z tego powodu, ze nie ma kontaktu z dzieckiem. ja mu
        powiedzialam kiedys ze to jego syn. boje sie ze prawda kiedys
        wyjdzie na jaw. obawiam sie rowniez ze moze sam ojciec biologiczny
        (kochanek)wyjawi cala prawde? pani Agnieszko czy dobrze zrobilam
        informujac kochanka ze to jego dziecko?
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: p. A Iwaszkiewicz czy przyrod rodz musi sie z 02.09.08, 22:33
          Wydaje mi się, że nie ma sensu roztrząsać i wartościować czy są
          dobre czy złe rzeczy już dokonane. Szczerze mówiąc to wyobrażałam
          sobie, że ojciec biologiczny wiedział o wszystkim od początku i
          godził się na takie rozwiązanie.
          Uważam, że lepiej jest znać prawdę, ale w tej sytuacji nie za
          wszelką cenę. Jeśli w opisanej sytuacji ojciec biologiczny powie
          prawdę, to może naruszyć spokój dziecka i podstawy jego
          bezpieczeństwa w rodzinie, w której się wychowuje. Ale mogę się tu
          mylić.Myślę, że trzeba zostawić to już w spokoju, i w zależności od
          tego co się będzie działo, reagować. Unikać mnożenia nieprawdy czy
          półprawdy. I chronić dziecko. To tyle co mogę napisać w tej
          skomlikowanej sprawie. I jeszcze dodam, że statystycznie ok 20%
          wszystkich dzieci wychowywanych w małżeństwach nie jest dziećmi
          ojców, którzy je wychowują. Wydaje mie się to dużo, ale taka
          podobno jest prawda. Widać, że nie Pani jedna skrywa jaką tajemnicę.
          Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja