jestem zazdrosna o własne dziecko

26.08.08, 22:31
Dzień dobry,
Mam następujący problem. Otóż mam 29 lat i jestem mamą 13-
miesięcznej Poli, cały ten czas na macierzyńskim i wychowawczym.
Szalenie kocham moją córeczkę i poświęcam jej calutki czas. Chodzimy
na spacery, bawimy się, przeglądamy książeczki, razem robimy
wszelkie prace domowe. Całkowicie z siebie zrezygnowałam, nie
spotykam się z żadnymi znajomymi, nigdzie nie wychodzę z mężem, sama
bardzo z rzadka na jakieś zakupy, chociaż jeśli już, to chodzę tylko
po dziecięcych sklepach. Z jednej strony męczy mnie rutyna, czuję
się wypalona , znużona i często nie mogę wykrzesać z siebie energii
na cały dzień, a drugiej strony żal mi każdej chwili, której nie
poświęcam Małej. I naprawdę się staram, żeby spędziła dzień jak
najfajniej i „najpełniej”, chociaż bez przesady (ale często wbrew
sobie i swojemu samopoczuciu). Tyle opis sytuacji. Teraz sedno. Otóż
średnio co drugi dzień widzimy się z moją mamą, która mieszka
niedaleko. Albo mama przychodzi do nas i zajmuje się Polką (wtedy
mogę spokojnie zrobić sobie obiad i zjeść, co na co dzień jest
raczej trudne), albo my chodzimy do mamy (wtedy ona gotuje, więc mam
problem z głowy). Bardzo mi przez to pomaga, ale… jestem zazdrosna o
Polkę. Babcia ma prawdziwego hopla na jej punkcie, kupuje jej w
kółko jakieś nowe książeczki, wymyśla najprzeróżniejsze zabawy, w
czym jest, trzeba przyznać, nad wyraz kreatywna (podejrzewam ją
nawet całkiem serio o „dorosłe” ADHD). Gdy się widzimy, babcia
koncentruje całą swoją uwagę na Polce 100% czasu. Powinnam się
cieszyć, bo Polka bardzo żywiołowo reaguje na babcię i na zabawę z
nią - piszczy wniebogłosy, śmieje się do rozpuku, aż się krztusi.
Niby fajnie, bo przecież chcę dla niej jak najlepiej, ale… Chyba mam
kompleksy, bo wciąż się porównuję do mojej mamy. Mam wyrzuty
sumienia, że nie mogę wykrzesać z siebie takiej energii, że nie
jestem kreatywna wystarczająco, że mojego dziecka nie cieszą wcale
zabawy ze mną tak bardzo, jak z babcią (a przecież się staram…), że
ciężko mi wywołać ten gdaczący śmiech, który tak lubię (babcia ledwo
palcem kiwnie, a Polka już gdacze). Moja mama mówi, że to normalne,
bo Polka mnie widzi na okrągło, więc już się „opatrzyłam”, ale nie
wiem, czy dla niecoponadrocznego dziecka to rzeczywiście normalne
(ten stan utrzymuje się już od kilku miesięcy)??? Skłaniam się
powoli do ograniczenia spotkań z babcią, nawet kosztem mojej wygody.
Zabroniłam mamie na razie kupowania nowych prezentów, bo czułam, że
odbiera mi w ten sposób przyjemności macierzyństwa – nie chciałam,
żeby Polka miała furę zabawek i książek, a nie kupowałam jej sama
prawie wcale, bo już miała od babci (mama bardzo często ubiegała
mnie w zakupach – pracuje w centrum Warszawy, gdzie jest pełno
sklepów, a ja mieszkam na peryferiach). Nawet wolałabym, żeby Polka
miała mniej zabawek, ale ode mnie, a nie od mamy, żebym mogła jej
kiedyś powiedzieć – „patrz, to twój ulubiony misio, kupiłam Ci wtedy
i wtedy”, a nie „to od babci, tamto od babci” itd. Nawet przez jakiś
czas zmuszałam się do takiego „ADHD”, powtarzając styl zabaw mojej
mamy, ba, powtarzając same zabawy, ale wieczorem byłam zbyt
wypompowana takim „udawaniem” i dałam sobie spokój. W końcu dziecko
powinno kochać rodziców takimi, jakimi są, a nie udawanymi. Może
jestem przewrażliwiona, ale lampka ostrzegawcza mi się zapaliła, jak
kilka razy mama niechcący powiedziała do Polki „córeczko”, co mi się
wybitnie nie spodobało. Naprawdę czuję, jakby mi mama odbierała
macierzyństwo – może dodam jeszcze, że mama ma bardzo silny i
autorytarny charakter, a ja jestem zamknięta w sobie, uległa i
nieśmiała. Co do taty dziecka, to pracuje 12 godzin na dobę i jest
tylko weekendowym tatą, przez co zajmuje chyba niestety dopiero
trzecie miejsce w Polkowej hierarchii. Ufff… wygadałam się. Co Pani
o tym myśli? Czy „odsunięcie” babci byłoby wskazane? Ja jestem
jedynaczką i nie mam ojca, więc mama żyje dla mnie i Polki,
niestety, więc sytuacja naprawdę ciężka. Może przesadzam, ale boję
się, żeby taką „metodą małych kroczków” babcia nie stała się
ważniejsza dla mojego dziecka niż ja. Wiem, że powinnam odciąć
pępowinę, zdecydowanie wyznaczyć zasady i granice i zacząć radzić
sobie sama, ale nie chcę też krzywdzić mojej mamy, która naprawdę
nie ma nikogo poza mną i Polką, a nieliczne próby mojego
uniezależniania się od niej i samodzielności do tej pory kwitowała z
żalem i wyrzutem, że czuje się niepotrzebna i że nie powinnam mieć
do niej pretensji (jak była nadopiekuńcza), bo wystarczyłoby, żebym
dostrzegła jej dobre chęci. Zawsze byłam winna i musiałam jeszcze za
to przepraszać. Łał, jakoś wieloproblemowo mi to wyznanie wyszło.
Ale przynajmniej całościowo. Będę wdzięczna za komentarz.
    • karolina.chonly Re: jestem zazdrosna o własne dziecko 27.08.08, 12:14
      Hej, tak szczerze, to mysle, ze troszke przesadzasz. Moja mala ma
      dopiero kilka miesiecy i nawet na nasz (rodzicow) widok nie cieszy
      sie tak jak na widok babcie :) Mama odwiedza nas rzadko, bo jestesmy
      daleko, ale jak przyjezdza to zostaje kilka tygodni i w tym czasie
      wlasciwie non-stop zajmuje sie mala (ja ja tylko kapie, karmie
      wieczorem i usypiam!!). Tez wola do niej czasami moja coreczka :)
      Ja bym sie cieszyla, gdybym ja miala na co dzien :) i ty sie z tego
      ciesz. Ciesz sie, ze maja taki super kontakt. Jak bedziesz musiala
      wyjechac czy cos pozalatwiac bedziesz wiedziala, ze dziecko bedzie w
      dobrych rekach i zostanie tam chetnie (chociaz jestem przekonana, ze
      po dluzszym czasie zaplacze za Toba!!!). Ciesz sie, ze mala uwalnia
      tak swoja energie, przez szalone zabawy... ciesz sie, ze mama ma na
      to sily!!! Nie kazda babcia by sie tego podjela (znam taka - na
      szczescie nie z autopsji- ktora nie potrafila sie zajac swoimi juz
      kilkuletnimi naprawde malo wymagajacymi wnukami przez kilka
      godzin!!).
      I nie martw sie - to Ty jestes mama i dziecko dobrze o tym wie!!!!
      Dla niej to Ty zawsze bedziesz najwazniejsza!!!!
    • die_blume Re: jestem zazdrosna o własne dziecko 27.08.08, 12:30
      Wyluzuj, babcie często dostają hopla na punkcie wnucząt. Jesli relacja między
      nimi jest fajna, to ograniczając spotkania możesz skrzywdzic obydwie. I w jakim
      celu? Chcesz koniecznie zabiegac o swoje dziecko, udowadniając mu, że jesteś
      taka supermama, że zabawki ma tylko od Ciebie. To wskazuje na zaborczość i Twoje
      niedowartościowanie. Mówię Ci - wyluzuj i ciesz sie, że Twoja mam jest taka, bo
      ja mam jedną babcie Ok, tylko że nie rozpieszczała mnie za bardzo i za często
      zwracała uwage nawet o bzdury, a druga babcia nigdy sie mna nie interesowała.
      Twoja mama-babcia to skarb. Co innego gdyby babcia rozpuszczała dziecko wbrew
      Tobie i ono przez to urządzałoby Ci jakies koncerty. Że Ty czegoś zabraniasz, co
      może zaszkodzić dziecku,a babcia chce mu przesadnie dogodzic. Ale jeśli tak nie
      jest, to pogódź się z tym. I naprawdę dla dziecka dobra babcia to bardzo duzo.
    • marzeka1 Re: jestem zazdrosna o własne dziecko 27.08.08, 13:11
      Przesadzasz i to prawie we wszystkim ,gdy piszesz o dziecku.
      "Całkowicie z siebie zrezygnowałam, nie
      spotykam się z żadnymi znajomymi, nigdzie nie wychodzę z mężem,"- to nie tylko głupota, to także duuuuży błąd.Dla dziecka, dobra, kochająca babcia to skarb i ty chcesz jej z powodu chorej zazdości tę babcię zabrać.Poza tym jesteś też młodą kobietą, żoną, a bycie matką z tych, któe żyją tylko dla dzieci jets niedobre dla waszej rodziny, to tylko jedna z funcji, które pełnisz w życiu.Dla mnie cierpisz na syndrom "zharibowania mózgu" (od żelków Haribo).Zazdrośc o włąsną matkę i jej dobre relacje w wnuczką świadczą przede wszystkim o niedojrzałości.Tak napawdę to potrzeba ci dystansu do własnego macierzyństwa, może zamiast żyć tylko życiem dziecka, po prostu zacznij pracować?
    • mamamisia6 Re: jestem zazdrosna o własne dziecko 27.08.08, 14:22
      Moja mama też ma dorosłe ADHD,kiedy bawi się z moim synem i choćbym
      stawała na rękach zawsze mam wrażenie że ich zabawy są bardziej
      intensywne niż moje z Młodym. Ale wiesz ja podziwiam moją mamę za tą
      całą energię i za to że mój syn ma w niej przyjaciela, towarzysza
      zabaw i ukochaną babcię. Był czas że też byłam troszkę zazdrosna ale
      na szczęście szybko mi przeszło. Zwróć uwagę ile taki układ ma
      korzyści dla waszej całej trójki, czym więcej ludzi kocha twoją
      córkę tym lepiej, ty możesz trochę odpocząć a babcia czuje się
      potrzebna. Nie przejmuj się, że tracisz miłość dziecka na rzecz
      babci - mama to mama i nic tego nie zmieni. A tak a propos tego, że
      twoja mama czasami się myli i nazywa małą swoją córeczką to wydaje
      mi się to normalne i często się zdarza, takie miłe słówko.Ja miałam
      gorzej bo mój syn, który z babcią przebywa wiele godzin, kiedy ja
      jestem w pracy, często się myli i np na środku marketu woła do
      mnie "babcia" to jest dopiero obciach....ludzie się patrzą a ja na
      babcie mam nadzieję jeszcze nie wyglądam.Pozdrawiam.Iza
    • rycerzowa Re: jestem zazdrosna o własne dziecko 27.08.08, 20:18
      A ja ciebie rozumiem, chociaż sama jestem już babcią. :-)
      Babcia ma prawo oszaleć na punkcie wnuczki, ale babcia jest też matką, i powinna
      mieć na względzie również twoje dobro, twoje uczucia.
      Ty też jesteś ważna.
      Czy czasem nie odczuwasz również innej zazdrości - że mama tylko o wnusię się
      troszczy, a ciebie zaniedbuje?
      Wasze kontakty są serdeczne, więc powiedz jej szczerze,że ty też jesteś
      "dzieckiem", że też ucieszyłabyś się z nowej książki czy innego prezentu, że
      chciałabyś, by ona zrozumiała twoje troski, jak to matka.

      Żeby cię trochę pocieszyć, podzielę się z tobą dwoma spostrzeżeniami:
      1. To jest znak czasu, że w rodzinie jest dużo dorosłych, jedno dziecko, i
      wszyscy rywalizują o jego uczucia. W innych rodzinach jest podobnie.
      2. Zwykle na początku dzieci "wolą" dziadków od rodziców, ale to się po kilku
      latach zmienia. Starszemu dziecku trzeba czymś zaimponować, nie wystarczy
      pobłażliwość, słodycze i "dorosłe ADHD".
      Zatem cierpliwie poczekaj, szybko to wy będziecie najważniejsi, jako młodzi,
      silni, mądrzy.

      Nie jest dobrze, gdy matka jest cała wyłącznie dla dziecka, gdy nie ma innego
      życia. Skoro Pola ma taką dobrą i odpowiedzialną opiekunkę w osobie babci,
      miejcie czasem czas dla siebie, na wyjście gdzieś, na rozrywkę. A może pomyślisz
      o pracy na pół etatu, o studiach, albo o szkole językowej ?
      Pozdrawiam. :-)
    • lwika Re: jestem zazdrosna o własne dziecko 27.08.08, 21:43
      pollymama jestes jej mama i dla swojej coreczki zawsze bedziesz najwazniejsza, nawet jesli przy Tobie tak glosno nie "gdacze". Tak po prostu jest - mama to mama - i nie zastapi jej tuzin babc z ADHD i kropka badz spokojna.
    • jagodzianka05 Re: jestem zazdrosna o własne dziecko 28.08.08, 21:11
      podzielam twoją sytuację jeśli chodzi o opiekę nad dzieckiem, też się
      zatraciłam, nie mam życia, próbuję je odzyskać, ale nie mam nikogo kto mógłby
      mnie wesprzeć w tym..ty masz choć pomocną mamę w kwestii opieki, ja mamę też mam
      wspaniałą ale nie ma na to czasu, jak potrzebuję wyjśc do lekarza to muszę się z
      nią umówić już dwa tygodnie wcześniej...teściowa odpada nie mam do niej zaufania
      , mąż w pracy i ja sama całymi dniami...wcześniej rozrywkowe życie, świetna
      praca...teraz zero snu, odpoczynku, relaksu..Dziecko daje w kość zmieniła
      zachowanie na histeryczne, nadmiernie ruchliwe już nie wyrabiam, ze mną coraz
      gorzej w ostatnich dniach nic mnie nie ciszy, mialam możliwosc fajnej pracy i
      oczywiście zero szans na nią...(mama ofiarowała swą pomoc a w dniu oferty
      wycofała się)
      Złapałam jakiegoś doła...
      Jak masz możliwośc to korzystaj jednak z wolnych chwil,dziecko ma dobrą opiekę,
      a izolując je całkiem zatracisz się i też kiedyś będziesz mieć takiego doła.......
    • ziuta2040 Re: jestem zazdrosna o własne dziecko 29.08.08, 12:46
      a ja jestem zazdrosna o kontakt mojej małej 5 miesiecy z teściową.
      przeprowadziliśmy sie o 120 km od mojego rodzinnego domu chociaż
      początkowo mieliśmu mieszkać na pieterku. potem jednak persfazje
      tesciowej, że mieszkanie sie zmarnuje. no i zgodziłam sie. teraz
      bardzo mi brakuje rodziny, a teściowa z dnia na dzień coraz bardziej
      wkurza. ona ma już swoja wizje jak to bedzie, jak ja wróce do pracy
      (choć na razie bede na wych.) bo ona pracuje. cały scenariusz sobie
      ułożyła.denerwuje mnie jak sie bawi z małą, co mówi, jest z gatunku
      plotkar, plecie co popadnie. nie chce mi sie jej słuchać. wole już
      zawiesc małą na troszke ddo niej i coś robić sprzatać pisać zakupy
      itp.
      dodatkowo czuje sie osamotniona w tym mieście bo nie mam żadnej
      dobrej znajomej z którą mogłabym pogadać.
      teściowa chce robić za moją przyjaciółkę. pewnie widzi że mi źle.
      a ja chciałabym żebyśmy kupili mieszkanie bliżej stolicy i bliżej
      mojej rodziny(tak mielismy w planach), a terax teściowa przygaduje
      mojemu mezowi ze my sie przeprowadzamy do moich rodziców bo czesto
      tam jestesmy.
      są wakacje, aj siedze z małą maż pracuje, no to chyba nic dziwneg ze
      na tydzień pojedziemy tam.zmienić klimat.ona twierdzi ze nie moge
      usiąść w jednym miejscu.
      ale w moim "dobrym" miejscu osiadłabym na stałe.
      o moja mame gdy bawi sie z małą nie jestem zazdrosna nawet jak powie
      "mamusia coś tam..." ale teściowa mnie doprowadza do szału.
      chce wtócić do pracy, ale nie chce by mała siedziała cały czas z
      babcią, chciałabym by poszła do przedszkola i tylko ewentualnie
      kilka godzin z babcią. zreszta zależy gdzie bede pracować czy w tym
      mieście czy wstolicy (mamy 90km) wiec dojazdy zajmują.
      także droga pollymammo rozumiem Cię, choć ja akurat o mame nie
      jestem w ogóle zazdrosna.
      teraz też mała jest u niej. podobno śpi, wiec "mam sie nie spieszyć"
      i sie nie spiesze. bo po co. kocham mojego bąbelka ale tej baby nie
      zniose. dodam że wkurzała mnie od zawsze..... nawet jak małej nie
      było.
      pozdr
      mam doła, bo kilka dni temu wróciliśmy od rodziców, a tu króluje ta
      baba...................
      • marzeka1 Re: jestem zazdrosna o własne dziecko 29.08.08, 13:40
        "
        mam doła, bo kilka dni temu wróciliśmy od rodziców, a tu króluje ta
        baba..................."- ta baba to matka twojego męża i babcia dziecka, nie wiedziałaś, że po ślubie nie zniknie?
        • ziuta2040 Re: jestem zazdrosna o własne dziecko 29.08.08, 15:00
          masz racje wiedziałam...ale dopoki pracowałam i nasze kontakty nie
          były tak częste to nie miało aż takiego znaczenia...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: jestem zazdrosna o własne dziecko 30.08.08, 00:33
      Musi Pani oddzielić swoje relacje z mamą od relacji mamy z Pani córką.
      Babcię łączy z dzieckiem zupełnie inne uczucia. Bycie babcią daje też inne
      możliwości. Można sobie przy wnuczce pozwalać na takie zachowania na jakie nie
      pozwalała sobie wychowując własne dziecko czyli Panią i do tego robiła to zdaje
      się samotnie. Jej kontakt ma zapewnić dziecku tylko radość i zadowolenie. Nie
      musi być okraszony napięciem, dydaktyką, wpajaniem nowych zachowań,
      dostosowywaniem dziecka do norm społecznych. Babcia nie tyle ma dorosłe ADHD, co
      wnuczka wyzwala w niej dziecięce zachowania. Ona sama może mieć w tym ogromną
      przyjemność. Niech Pani tego córce nie odbiera, bo to są dla niej cenne chwile i
      takie też będą wspomnienia. I nie odpiera przyjemności swojej mamie z powodu
      swoich uczuć. Nie ma potrzeby naśladować mamy w zabawach z córką. Trzeba być
      sobą. Dzięki temu córka uczyć się będzie, że świat składa się z różnych ludzi, z
      którymi robi się odmienne rzeczy, bo każdy nadaje się do czegoś innego.
      Nadto proszę pamiętać, że dziś córka ma 13 miesięcy i właśnie takich zabaw i
      zachowań ze strony babci potrzebuje. Ale jak podrośnie to mogą jej nie
      odpowiadać i wymusi być może inne zachowania, które już tak bardzo nie będą Pani
      przeszkadzać.
      I jeszcze jedno. Pani może być zazdrosna o córkę, ale może też nieświadomie o
      własną matkę. Że daje innemu dziecku to, co jest Pani przynależne.
      Ale z tych wszystkich powodów nie warto zrywać kontaktów z mamą. Pozdrawiam.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
    • kicia031 Powiedz prosze, ze zartujesz 30.08.08, 17:52
      Myslalam, ze ja jestem nadgorliwa matka, ale cos takiego co opisujesz zjezylo mi
      wlosy na glowie.
      • czarna_zoska Re: Powiedz prosze, ze zartujesz 31.08.08, 16:02
        MOJA TESCIOWA DOKLADNIE TAK SAMO REAGUJE NA MOJA CORECZKE I TEZ BYLAM ZAZDROSNA.
        ZAUFAJ DZIECKU, ONO WIE ZE MAMUSIA JEST NAJWAZNIEJSZA I NAJUKOCHANSZA. NIKT NIE
        WYGRA RYWALIZACJI, JESLI OCZYWISCIE MIEDZY MATKA A DZIECKIEM JEST WIEZ. Z TEGO
        CO PISZESZ JESTES BARDZO ZAANGAZOWANA W ZYCIE CORECZKI, WIEC NOS DO GORY.
Pełna wersja