Trudny problem z męzem

07.09.08, 07:58
Z mężem jestem już 10 lat. Ponieważ w moim domu nie za bardzo okazywano
uczucia, mój mąż ujął mnie właśnie tym. Pokazywał i mówił jak bardzo kocha,
uwielbia, jak bardzo jestem dla niego ważna. To co zaczęło stanowić dla mnie
problem to stosunek jak łączy męża i jego rodzinę. Otóż są b. mocno ze sobą
związani. Mój mąż ponad wszystko przekłada zdanie mamy, codziennie odbywa z
nią godzinne rozmowy telefoniczne (mieszkamy w innym mieście), przez pierwszy
rok po naszej wyprowadzce spędzaliśmy każdy weekend w ich domu, choć w ciągu
tygodnia nie mieliśmy czasu dla siebie. Co tydzień też, z woli męża
odbywaliśmy w związku z tym 200 km podróż. Kiedy parę lat temu zorientowałam
się jak bardzo jest z nimi związany chciałam też zacząc stanowić część ich
rodziny. Porzuciłam marzenie o tym, by mieć męża dla którego to ja będę
najważniejsza,jedyna, itd. Ale po czasie okazało się, że nie do końca tak może
być-dla teściowej zawsze pozostanę tylko synową (jakkolwiek jest serdeczna i o
mnie dba), dla reszty rodziny też. To co mnie frustruje, to fakt tego, że
chciałabym mieć przy sobie prawdziwego partnera, faceta któremu zależy
najbardziej na mnie, który jest męski, z którym mogę mieć swoje tajemnice i
swoje sekrety. Faceta który dobrze odnajduje się w roli partnera,któremu
zalezy na seksie, który chce stworzyć ze mną podstawę wspólnego życia. Mąż
natomiast wciąż ŻYJE innymi, rodziną, znajomymi, chce wszytskim "nastarczyć
(od maleńkości mama powtarzała mu że taka jest jego rola,że musi być dla
wszystkich bo dla wszystkich jest ważny). Mam wrażenie, że nie do końca
potrafi odnaleźć się w roli męża. Obserwuję związek mojej siostry w którym
wszystko właśnie tak wygląda- ona i jej mąż oczywiście utrzymują kontakty z
rodziną, ale wiadomo, że to dla siebie nawzajem są najbliźsi i najważniejsi.
Może znaczenie ma fakt, że mąż nigdy nie mógł obserwować dobrego schematu
związku pomiedzy mężczyzną a kobietą, bo małżeństwo jego rodziców nigdy nie
należało do udanych (matka przez kilkanaście lat spała z dziećmi, mąż był
zrzucony na dalszy plan). Taka sytuacja trwa od lat i jest dla mnie strasznie
dołująca, boję się mysleć o dziecku (mam wrażenie, że będzie ono bardziej
kochać męża), jestem przez cały czas zła na męża, podświadomie chciałabym mieć
prawdziwego partnera, a z drugiej strony nie chce prowokowac konfliktów. Boję
się też odejść albo go stracić. Nie potrafię zrezygnować ze swojego
pragnienia. Co zrobić? Proszę o rady.
    • kol.3 Re: Trudny problem z męzem 07.09.08, 08:21
      Nieodcięta pępowina.Typowa sytuacja, kiedy matka dorosłego syna
      mając słaby kontakt z mężem nadmiernie skupia się na życiu swojego
      dziecka.
      Piszesz, że kiedyś odbywaliście cotygodniowe podróże do teściow,
      rozumiem, że teraz już nie jeździcie, więc jest jakiś postęp?
      Poza tym teściowa Cię w sumie aprobuje, chociaż piszesz, że dla niej
      pozostaniesz zawsze tylko synową - no, w sumie to właśnie nią jesteś.
      Paradoksalnie właśnie fakt, że teściowa Cię aprobuje może sprzyjać
      utrzymaniu się tego stanu rzeczy który jest, bo Twój mąż nie ma
      powodów by mieć o cokolwiek pretensję do swojej matki i nie ma
      powodów by rozluźnić stosunki ze swoją rodziną. Trudno coś radzić.
      Może jednak warto się zdecydować na dziecko, być może mąż zajęty
      dzieckiem bardziej zaangażuje się w sprawy swojej rodziny.
      Powinnaś rozmawiać z mężem, mówić mu o swoich oczekiwaniach o tym
      jak bardzo jest dla Ciebie ważny.
      W sumie - supermanów to jest mało.
      • alexxa6 Re: Trudny problem z męzem 07.09.08, 09:41
        10 lat to kawał czasu, skoro przez ten czas nic nie próbowałaś zmienić to teraz
        może być bardzo trudno,Mąż uznał że jesteś zadowolona i taki styl życia Ci
        odpowiada. Dziecko może być czynnikiem który Was bardziej połączy ale tylko
        wtedy gdy mąż będzie znał i akceptował Twoje potrzeby.
        • marzeka1 Re: Trudny problem z męzem 07.09.08, 12:48
          "10 lat to kawał czasu, skoro przez ten czas nic nie próbowałaś zmienić to teraz
          może być bardzo trudno"- myślę podobnie, poza tym, czy rozmawiałaś o tym z męzem, czy powiedziałaś mu to, co tu napisałaś na forum, czy on w ogóle WIE,że nie jest dla ciebie partnerem, żenie czujesz się najważniejsza w zwiażku. Moim zdaniem nie mam nic złego w dobrych układach dorosłych dzieci z rodzicami, to wskazane i dobre (tym bardziej,że ty nie masz takich dośwoadczeń), jednak mąż i żona powinni być dla siebie najważniejsi.
    • lookbill Re: Trudny problem z męzem 07.09.08, 14:59
      Jak dla mnie mowa tutaj jest o maminsynku, kwestia jedynie dotyczy
      tego czy żona mówi mężowi o swoich odczuciach, czy on zdaje sobie
      sprawę z tego stanu rzeczy. Bo jeśli tak i dalej nie robi nic w
      kierunku zmiany, to nie widzę dobrych rokowań w tym związku. Raczej
      jednak skłaniam się ku temu, że w waszym małżeństwie jest brak
      komunikacji, tzn. mąż nie wie co Ty czujesz, natomiast Ty nie wiesz
      co mąż czuje. /brak komunikacji między Wami chyba jest największym
      problemem a nie związek męża z rodziną.
      • konwalie_27 Re: Trudny problem z męzem 07.09.08, 20:46
        Problem polega na tym,że juz nie raz rozmawiałam z mężem o tej
        sprawie. Ale on wciąż powtarza, że taki już jest, że zawsze będzie
        zależeć mu na rodzinie, znajomych, przyjaciołach itd. Dla mnie to
        naturalne, że tak jest, ale kiedy obserwuję pary które są w okół
        nas, to zauważam że spędzają ze sobą zdecydowanie więcej czasu niż
        my. Poza tym ewidentne jest, że dwie osoby są dla siebie
        najważniejsze, że inni też są ważni, ale to ze sobą tworzą
        najbliższą rodzinę i w stosunku do siebie są najbardziej
        lojalni.Moja idealna wizja związku to taka, w której mężczyzna i
        kobieta się uzupełniają, mają wspólne sprawy, wspólnie podejmują
        decyzje, zmierzają wspólnie do konkretnego celu. Brakuje mi tego w
        obecnym związku. Mam poczucie że nie ma uczuć, spraw, takich
        dziedzin życia które wnaszym związku są zarezerwowane tylko dla
        mnie. Nie raz zawiodłam się na męzu który o ,w moim odczuciach
        intymnych szczegółach, opowiadał innym. Jest fajną osobą, lubianą,
        kocham go, ale taki układ mi nie odpowiada.Chciałabym się poczuć
        kobietą, równorzędnym partnerem, kimś kto jest w jego życiu jedyny i
        niezastąpiony. Tymczasem mam wrażenie, że z nim to trochę
        takie "każdy sobie rzepkę skrobie". Jestem zmęczona tą ciągłą
        gonitwą za nim i tłumaczeniem. Podczas gdy on jest najważniejszy w
        moim życiu, to z nim czuję się najlepiej, on o mnie wie najwięcej,
        to jemu najwięcej daję i poświęcam, to jemu najbardziej zaufałam, on
        pozostaje ciągle "zagoniony", z mnóstwem spraw, spotkań, które sa
        konieczne do odbycia, zobowiązań w stosunku do innych. Czuję że
        poziom bliskości który wytworzył w związku ze mną jest taki sam jaki
        ma ze swoim przyjacielem i resztą rodziny a jeśli chodzi o matkę ,
        to mogłabym chyba zaryzykować stwierdzenie, że słabszy. Chciałąbym,
        żeby był choć trochę ode mnie zależny, żeby były sprawy w których
        nikt inny nie może mnie mu zastąpić. U nas taką kwestią jest tylko
        seks, na którym męzowi, mam wrażenie wcale tak bardzo nie zależy.
        Czsem zastanaiwam się że może to ja mam zbyt wyidealizowaną wizję
        związku i żądam za wiele, ale obrazy par które są w okół nas, to
        jaki schemat związku przekazali mi rodzice, to jak np. funkcjonuje
        związek mojej siostry,pokazuje mi że w związku może być inaczej, że
        moja wizja tego jak mogloby być MA rację bytu. Proszę o wasze opinię
        i o opinię Pani psycholog.
    • annb Re: Trudny problem z męzem 08.09.08, 09:05
      konwalie_27 jestem bardzo ciekawa odpowiedzi pani psycholog.
      Naprawdę.Bo liczba nieodpepowionych męzow rosnie lawinowo.
      A może zawsze tacy byli tylko ze teraz kobiety wreszcie powiedzialy
      dosyc?
      Twoja tesciowa cię lubi bo gdzie by znalazla taką za przeproszeniem
      frajerkę która godzi się aby twoj mąz poswiecał całą swoją uwagę
      matce?i zył jej sprawami?
      W Biblii napisano iż "opusci matkę i ojca"
      to jest bardzo mądre.
      co do twojego buntu-nie przyniesie oczekiwanych skutków bo przeciez
      przez tyle lat się z sytuacją godziłas
      twoj maz i jego rodzina potraktuje to jako chwilową histerię
      cos jak jednorazowy wyskok

      Weszłaś w związek z mężczyzną z rodziny z odwroconymi rolami-on jest
      rodzicem a jego matka dzieckiem.
      czesto się to zdarza tam gdzie ojciec się nie sprawdził a matka musi
      miec wsparcie i podparcie.
      Nie jestes pierwsza ani ostatnia i dlatego z niecierpliwoscią czekam
      na odpowiedz pani ekspert.


      • konwalie_27 Re: Trudny problem z męzem 08.09.08, 11:05
        Dzięki za odpowiedzi. Annb,te role odwrócone są inaczej- on nie
        stanowi dla niej ojca tylko raczej...partnera. Od zawsze stawiała go
        w roli zastępcy ojca dla jego młodszej siostry.Co więcej, obydwoje
        mają tendencję do traktowania innych jak dzieci,pobłażliwie, trochę
        jak hetki-pętelki( ŁĄCZNIE ZE MNĄ)- poza sobą nawzajem- siebie
        traktują partnersko.Ponieważ w jej małżeństwie się nie układało,
        całą swoją uwagę skupiała na synu- on podejmował z nią decyzje,to z
        nim nabijała się z męża, z nim i z młodszą siostrą utworzyła taki
        mini-obóz w którym cała trójka jest nastawiona przeciwko teściowi.
        Trudno to wszytko opisać, ale wyglada to tak że teściowa i mój mąż
        stanowią dla siebie największy autorytet, najlepszych kompanów,
        zawsze sobie nawzajem przytakują, on powtarza dokłądnie to samo co
        ona i zapiera się że to jego własne poglądy. Smieją się z tych
        samych dowcipów, spędzają codzinnie około godziny na telefonach.
        Trudno mi w tym zaistnieć, bo ona jest miła i się stara,jest czuła,
        dba itd.Mnie chodzi tylko o to, że nie czuję w tym całym układzie
        jakbym była żoną swojego męża, tylko jego nie wiem...siostrą, kimś
        na doczepkę, jakimś sztucznym tworem któy poojawił się u nich w
        rodzinie. Brakuje mi prawdziwego partnerstwa,pewnych uczuć które w
        związku kobety i mężczyzny powinny być na wyłączność tych dwojga.
        Jakbym miała to przedstawić obrazowo, to postawiłabym męża koło
        siebie, ale on zawsze miałby głowę zwróconą w inną stronę. Nie ma
        między nami prozumienia, takiej jedynej w swoim rodzaju bliskości.Ja
        też czekam na odpowiedź Pani psycholog, ciężko mi z tym, czuję się
        niedowartościowana.
        • annb Re: Trudny problem z męzem 08.09.08, 11:17
          konwalie_27 bo twoj maz nie jest dla Ciebie partnerem
          no taka jest prawda

          Nie dziwie sie ze taki układ Cię meczy
          Bo to nie jest małzenstwo tylko takie niewiadomoco
          • alis123 Re: Trudny problem z męzem 08.09.08, 11:31
            Konwalie - doskonale cie rozumiem, ale wydaje mi sie, ze troche
            sprawy sie moga zmienic na plus, jezeli zdecydujesz sie zaryzykowac
            i tupnac noga. Piszesz, ze sie boisz prowokowac konflikty, boisz sie
            stracic meza i pewnie tez boisz sie zadac. Moze sprobuj isc na przod
            malymi kroczkami. Jezeli maz jest wiecznie zajety, popros o czas dla
            siebie. Moj maz jest wiecznie zajety (praca), ale gdy mam dosc
            mowie, zeby mnie gdzies zabral, ze zona ma prawo do odrobiny
            romantyzmu i wychodzimy gdzies. On dobrze wie, ze nalezy mi sie
            takie wyjscie raz w tygodniu. Gdy cos ci jest niezbedne to tego
            zadaj i nie boj sie konfliktow, bo jezeli bedziesz wszystko w sobie
            tlumic to jest jeszcze wieksza szansa, ze malzenstwo sie rozpadnie i
            stracisz meza. Tylko nie rzucaj ogolnych postulatow, bo z takimi
            niewiadomo co robic. Zadaj konkretow.
          • konwalie_27 Re: Trudny problem z męzem 08.09.08, 12:12
            Allis, co mi z tego, że go zmuszę żeby ze mną wyszedł, jak i tak
            będzie przez cały czas odbierał telefony,a jak mu powiem żeby
            wyłączył, to i tak przez cały czas będzie myślał o swoich sprawach.
            I to nie jest tak, że boję sie tupnąć nogą- nie raz robiłam o to
            awantury- dzięki temu rodziców odwiedzamy już rzadziej- ale i tak
            wciąż są pretensje z jego strony o to, że widujemy się z nimi za
            rzadko. Sprawa wygląda o tyle źle że ja już sama nie wiem gdzie leży
            racja- on i jego matka są tak dominujący a jednocześnie tak bardzo
            uzależniają tą swoją czułością, że ja się boję to stracić. Z jedneej
            strony jest marzenie kobiety która chce mieć partnera i prawdziwego
            faceta,która czuje że coś tu nie gra, że nie tak ma wyglądać
            związek, z drugiej marzenie dziecka by dostawać tą czułość której
            zabrakło mi w dzieciństwie, obawa przed utratą męża, przed tym, że
            odejdzie z mojej winy. Idealnym partnerem byłby dla mnie po prostu
            CZUŁY FACET. Starszy i odpowiedzialny, kóry ma odpowiednie
            priorytety. Który jest w stanie stworzyć prawdziwy związek.Może moje
            marzenie w obecnym związku nie ma szans realizacji. Jestem zmęczona
            tą walką, ale nie wyobrażam sobie fukcjonowania w roli dziecka do
            końca życia. Uwsteczniam się w takim układzie. I ponoszę ogromną
            cenę- w zamian za czułość, zadowolenie męża, za to że ze mną jest,
            rezygnuję sama z siebie, z innych, odcinam się od swoich pragnień i
            od swojego prawdziwego ja i nie potrafię być z tym szczęśliwa.Gdybym
            miała określić w którą stronę jest mi bliżej to na pewno byłaby to
            dojrzała kobieta, rola "pseudo-żony" w którą dałam się wtłoczyć
            wynika tylko i wyłącznie z lęku przed odejściem męża i chęci
            usatysfakcjonowania go.
            • annb Re: Trudny problem z męzem 08.09.08, 12:20
              konwalie_27 napisała:

              > nie wyobrażam sobie fukcjonowania w roli dziecka do
              > końca życia. Uwsteczniam się w takim układzie. I ponoszę ogromną
              > cenę- w zamian za czułość, zadowolenie męża, za to że ze mną jest,
              > rezygnuję sama z siebie, z innych, odcinam się od swoich pragnień
              i od swojego prawdziwego ja i nie potrafię być z tym
              szczęśliwa.Gdybym
              > miała określić w którą stronę jest mi bliżej to na pewno byłaby to
              > dojrzała kobieta, rola "pseudo-żony" w którą dałam się wtłoczyć
              > wynika tylko i wyłącznie z lęku przed odejściem męża i chęci
              > usatysfakcjonowania go.


              ile jeszcze wytrzymasz?
              pytam serio?
              naprawde ta namiastka pseudoczulosci jest tak wazna ze chcesz
              stracic siebie prawdziwą?
              zeby cos zmienic obie strony muszą chciec
              twoj maz nie ma innych wzorcow niz wdrukowany chory uklad
              nie wiem
              terapia
              madry ktos z boku
              inaczej ty kiedys zaliczysz depresje o ile juz jej nie masz
              a twoj maz bedzie lekko zdziwiony i ze "czemu sie czepiasz"
    • konwalie_27 Re: Trudny problem z męzem 08.09.08, 12:34
      Annb, to kilkuletnie lęki i deprecha doprowadziła mnie do obecnych
      wniosków- chcę sobie pomoć ale brakuje mi siły. Chcę się zdobyć na
      odwagę i zawalczyć o siebie, ale wciąż brakuje mi odwagi. Nie
      potrafię się przemóc i stanąc na nogi. Na prawdę bardzo trudno się z
      tego wydostać.
      • marzeka1 Re: Trudny problem z męzem 08.09.08, 16:28
        "Nie
        potrafię się przemóc i stanąc na nogi."- ale to jest krok, który musisz zrobic sama, nikt za ciebie tego nie zrobi.
        • only_isabelle Re: Trudny problem z męzem 08.09.08, 18:05
          ...ale wnioski konwalie! niezły postęp w samoświadomości, jestem pod wrażeniem
          • konwalie_27 Re: Trudny problem z męzem 08.09.08, 19:24
            Isabelle, wnioski wnioskami, ale deprecha nadal jest:( Najgorsze
            jest to, że mimo tej samoświadomości wciąż nie potrafię wprowadzić
            żadnych zmian, trudno jest zrobić krok, nawet jak się wie, że nikt
            inny za nas tego nie zrobi.
            • jatonieja.1 Re: Trudny problem z męzem 10.09.08, 01:35
              Świetnie rozłożyłaś siebie i swoją sytuację na czynniki pierwsze,
              ale z tej analizy nic nie wyniknie, jeżeli nie pójdziesz do przodu.
              Czytając twoją wypowiedź ciągle miałam wrażenie, że mówisz: tak,
              ale......

              Z własnego doświadczenia powiem ci, że warto zrobić rachunek zysków
              i strat, coś wybrać i tego się trzymać. Z tego co piszesz wynika,
              że twój mąż jest serdecznym człowiekiem, który ma wiele związków z
              innymi ludźmi. Co prawda najsilniej jest związany z matką, ale i
              inne osoby też go absorbują. Jesteś o to zazdrosna, bo wolałabyś,
              żeby był najbardziej związany z tobą. To jest zrozumiałe, ale weź
              pod uwagę, że być może twój mąż realizuje się życiowo w taki
              sposób, bo jest mu to potrzebne. Po prostu taki już jest. Nie wiem
              czy mam rację w twoim przypadku, ale często takie zabieganie o
              wyłączność, jest spowodowane uzupełnianiem deficytów z dzieciństwa.
              W moim wypadku tak było. Zaniedbana emocjonalnie przez rodziców od
              swojego partnera oczekiwałam ciągłego potwierdzania, że jestem
              najważniejsza i jedyna.

              Nie polecam stawiania sprawy na ostrzu noża, załatwiania sprawy "na
              dziecko", doszukiwania chorych układów między teściową a twoim
              mężem.

              Bardzo polecam rozmowę z mężem, bez pretensji, oskarżeń,
              negatywnych ocen. Rozmowę nastawioną na przekazanie swoich uczuć i
              szukania kompromisu. Rozmowę w której będą inne argumenty aniżeli
              te, że inni coś robią, bądź też nie robią. Każdy związek jest inny,
              bo tworzą go inni ludzie i o tym należy pamiętać.

              Na koniec dodam, że żeby nie czuć się jak dziecko i nie dawać się
              tak traktować, to trzeba wiedzieć, czego się chce i stawiać
              granice. Można to osiągnąć jeżeli konsekwentnie, asertywnie
              dokonuje się pewnych wyborów. Masz szczęście, że trafił ci się
              przyzwoity facet, którego największym grzechem jest to, że trochę
              mylą mu się priorytety. Pokochałaś go pewnie za to, że był właśnie
              taki, serdeczny i otwarty na innych, więc nie czyń z tego głównego
              zarzutu przeciw niemu. Postaraj się raczej wypracować wspólnie z
              nim jakiś consensus. Wykaż się dojrzałością i mądrością. Pamiętaj,
              że kłótniami własciwie niczego się nie rozwiązuje, co najwyżej
              można coś wymusić, ale to broń obosieczna. Lepiej się spierać,
              nawet głośno, ale szanując adwersarza i dążąc do sensownego
              kompromisu. Ustaleć zasady i wspólnie ich przestrzegać. Przepraszam
              za ten przydługi wywód, który sprowokowały stwierdzenia moich
              przedmówczyń namawiające cię do kategorycznego wychowania męża,
              teściowej itp. Masz na czym budować, więc powinnaś się zająć budową
              a nie destrukcją. Żeby wyremontować dom nie trzeba od razu burzyć
              ścian, przestawiać fundamentów, czasami wystarczy zedrzeć starą
              farbę i odnowić, to co już się opatrzyło, podniszczyło i przestało
              być wygodne. Życzę ci powodzenia i dodaję, że moje rady są
              subiektywne, więc możesz je puścić mimo uszu.Wybór, co zrobisz z
              tym co tu napisałam, zależy do ciebie.
              • konwalie_27 Re: Trudny problem z męzem 12.09.08, 16:39
                Jatonieja, dziękuję za odpowiedź. Zazdroszczę Ci Twojej dojrzałości
                i zdroworozsądkowego podejścia do tematu. Dla mnie nie jest to tak
                proste, szczególnie, że w grę wchodzą zawiedzione oczekiwania i
                prawdziwe emocje. Piszesz o zaniedbaniach z dzieciństwa i że
                pragnienie tego, by mieć przy sobie oddanego partnera wynikają
                właśnie z tego. Być może tak samo jest i ze mną, ale co z tego?
                Swiadomość genezy tego pragnienia nie powoduje, że ono znika.Być
                może faktycznie jestem "sczęćiarą" której "trafił" się "przyzwoity",
                prawie-idealny mąż. Ale on z jakiegoś powodu też mnie wybrał.
                I teraz po nitce do kłębka. Niesprawiedliwym wydaje mi się fakt
                tego, że jako zaniedbane kiedyś dzieci, teraz wciąz musimy płacić za
                błedy swoich rodziców. Kiedyś nie udało nam się dostać dostatecznie
                dużo uczucia, teraz musimy być wyrozumiali i nadal z tego
                rezygnować. Być może takie zadanie stoi teraz przede mną. Ale w jaki
                sposób złagodzić ten głód? Jak według Ciebie można wyzbyć się tych
                oczekiwań, które jak mówisz, mają swoje korzenie w dzieciństwie?
                Wmawiać sobie, że rodzice kochali? Znieczulić się na brak
                akceptacji? Nawet jeśli zdaję sobie sprawę z tego, że oczekiwania
                wobec męża są nieadekwatne i że tak na prawdę są oczekiwaniami w
                stronę rodziców, to co z tym zrobić? Pogadać z matką "hej- nie byłaś
                wystarczająco czuła, odpychałaś mnie, zrób coś z tym" czy może z
                nieżyjącym od 20 lat ojcem? Nie wiem, jak radzą sobie z tym
                problemem dzieci nieakceptujących rodziców (myślę że część nie radzi
                sobie wogóle), ale dla mnie jak na razie pogodzenie się z faktem
                takiej zadry jest nie do przeskoczenia. Jestem wadliwa dlatego, że
                tak bardzo brakuje mi miłości której kiedyś nie dostałam? Taka już
                estem- głodna i żarłoczna- i co z tym zrobić? Teraz pojawiła mi się
                myśl, że może to kwestia czasu i dorastania. Pogodzenia się z faktem
                tego, że nikt już nie spełni oczekiwań które w stosowym momencie
                powinni spełniać rodzice. Ale to wymaga totalnego przewrotu w życiu,
                przewartościownaia, innego oglądu rzeczywistości. Może to temat na
                nowy post.
                • greczynka_77 Re: Trudny problem z męzem 13.09.08, 00:43
                  teraz nagle oceniasz swoje oczekiwania jako wyolbrzymione, ja uwazam
                  ze nie sa, przeczytalam dokladnie, ty jestes skierowana do meza a on
                  w wielu kierunkach a najsilniej w strone matki. Napisalas ze maja
                  taki styl - traktuja innych poblazliwie - to jest wg mnie serce
                  problemu, tworza w ten sposob szczelny zwiazek, ja jestem zdania ze
                  pewne kobiety wychowuja mezczyn w ten sposob celowo, od dziecinstwa
                  pracuja nad takim wiecznym zwiazkiem, troche tak hoduja dzieci na
                  swoje emocjonalne potrzeby. Wielu wychowanych w ten sposob ludzi
                  jest zadowolonych z siebie, czerpia z tego sile, choc uczuciowo
                  zostaja troche uposledzeni, jestem pewna np ze twoj maz nie rozumie
                  o co ci chodzi, ew rozumie jako zazdrosc, jakis stereotyp.

                  • konwalie_27 Re: Trudny problem z męzem 13.09.08, 08:10
                    Greczynka, bo nie jestem pewna, czy moje oczekiwania są w pełni
                    adekwatne. Myślę że prawda leży po środku, z jednej strony ja jestem
                    za bardzo zaangażowana w niego i całkowicie oddaję się związkowi, z
                    drugiej on jest za bardzo oddany matce, rodzinie i innym. W takim
                    układzie muszą pojawić się tarcia, chyba, że ktoś zrezygnuje ze
                    swojego sposobu postrzegania świata i związku. I myślę ,że to ja
                    pierwsza powinnam dokonać zmian.








                  • jatonieja.1 Re: Trudny problem z męzem 15.09.08, 17:05
                    Konwalie, uważam, że garb braku miłości przyklejony w dzieciństwie
                    ciąży przez całe życie. Moim zdaniem jedyne co można zrobić, to
                    mieć tego świadomość. Przez wiele lat mojego życia na silę
                    próbowałam się go pozbyć, ale jedynie raniłam siebie i innych. Mam
                    koleżankę z domu dziecka, która rozwaliła trzy, w sumie dość udane,
                    małżeństwa, bo ciągle czuła się nie dość kochana. Glód miłości był
                    w niej tak wielki, że przytłaczał jej wszystkich mężów, chociaż to
                    byli naprawdę fajni faceci. Po latach stwierdziła, że nie umiała
                    doceniac tego co dostawała, bo chciała wciąż więcej potwierdzeń, że
                    jest jedyna, kochana i najważniejsza. Żebyśmy się dobrze
                    zrozumiały, absolutnie nie namawiam cię do rezygnacji z oczekiwań,
                    ale uczulam na ten problem i zalecam ostrożność. Koleżanka o której
                    pisałam poszła na terapię i tam dowiedziała się, że jej problem, to
                    problem prawie wszystkich dzieci z bidula. Jak się nie miało
                    zaspokojonej w dzieciństwie potrzeby miłości i bezpieczeństwa, to
                    już tego nadrobić nie można, ale dorosły człowiek może się sobą
                    zaopiekować. Ja kiedy łapię się na myśli, że jestem za mało
                    kochana, to od razu się cenzoruję. Ostatnio miałam taką sytuację z
                    córką. Moja dorosła córka, zajęta swoimi sprawami, nie
                    zainteresowała się wystarczająco wg. problemem jaki miałam.
                    Poczułam się odrzucona i chciało mi się płakać a myśl, że własne
                    dziecko mnie nie kocha była bardzo przykra. Poszłam jednak po rozum
                    do głowy, zastanowiłam się i po dłuższej refleksji zadzwoniłam do
                    córki. Przypomniałam o sprawie, powiedziałam jak się czuję i
                    wszystko się wyjaśniło. Tak sobie myślę, że dla własnego dobra nie
                    należy oczekiwać zbyt wiele i trzeba patrzeć na bliskich z
                    zaufaniem, że chcą dla nas dobrze. To bardzo ułatwia życie. Na
                    koniec powiem ci, że ja ciągle mam ze sobą takie czy inne problemy,
                    ale wciąż szukam tego, co dla mnie dobre i staram się być dobra dla
                    innych. Wychodzi różnie, ale przynajmniej się staram, zamiast tylko
                    biadolić i to daje mi jakieś ukojenie.
                    • only_isabelle Re: Trudny problem z męzem 15.09.08, 17:21
                      konwalie, a Ty nie zazdrościsz mężowi tych relacji rodzinnych troszkę?
                      • konwalie_27 Re: Trudny problem z męzem 15.09.08, 19:22
                        Isabelle, jasne że jestem zazdrosna. I wcale się tego nie wypieram,
                        to jest mieszanina uczuć- zazdrości, zależności, lęku, miłości itp.
                • arwen8 Re: Trudny problem z męzem 15.09.08, 21:11
                  konwalie_27 napisała:

                  > Pogodzenia się z faktem
                  > tego, że nikt już nie spełni oczekiwań które w stosowym momencie
                  > powinni spełniać rodzice. Ale to wymaga totalnego przewrotu w życiu,
                  > przewartościownaia, innego oglądu rzeczywistości.

                  Dokładnie o to chodzi!
Pełna wersja