konwalie_27
07.09.08, 07:58
Z mężem jestem już 10 lat. Ponieważ w moim domu nie za bardzo okazywano
uczucia, mój mąż ujął mnie właśnie tym. Pokazywał i mówił jak bardzo kocha,
uwielbia, jak bardzo jestem dla niego ważna. To co zaczęło stanowić dla mnie
problem to stosunek jak łączy męża i jego rodzinę. Otóż są b. mocno ze sobą
związani. Mój mąż ponad wszystko przekłada zdanie mamy, codziennie odbywa z
nią godzinne rozmowy telefoniczne (mieszkamy w innym mieście), przez pierwszy
rok po naszej wyprowadzce spędzaliśmy każdy weekend w ich domu, choć w ciągu
tygodnia nie mieliśmy czasu dla siebie. Co tydzień też, z woli męża
odbywaliśmy w związku z tym 200 km podróż. Kiedy parę lat temu zorientowałam
się jak bardzo jest z nimi związany chciałam też zacząc stanowić część ich
rodziny. Porzuciłam marzenie o tym, by mieć męża dla którego to ja będę
najważniejsza,jedyna, itd. Ale po czasie okazało się, że nie do końca tak może
być-dla teściowej zawsze pozostanę tylko synową (jakkolwiek jest serdeczna i o
mnie dba), dla reszty rodziny też. To co mnie frustruje, to fakt tego, że
chciałabym mieć przy sobie prawdziwego partnera, faceta któremu zależy
najbardziej na mnie, który jest męski, z którym mogę mieć swoje tajemnice i
swoje sekrety. Faceta który dobrze odnajduje się w roli partnera,któremu
zalezy na seksie, który chce stworzyć ze mną podstawę wspólnego życia. Mąż
natomiast wciąż ŻYJE innymi, rodziną, znajomymi, chce wszytskim "nastarczyć
(od maleńkości mama powtarzała mu że taka jest jego rola,że musi być dla
wszystkich bo dla wszystkich jest ważny). Mam wrażenie, że nie do końca
potrafi odnaleźć się w roli męża. Obserwuję związek mojej siostry w którym
wszystko właśnie tak wygląda- ona i jej mąż oczywiście utrzymują kontakty z
rodziną, ale wiadomo, że to dla siebie nawzajem są najbliźsi i najważniejsi.
Może znaczenie ma fakt, że mąż nigdy nie mógł obserwować dobrego schematu
związku pomiedzy mężczyzną a kobietą, bo małżeństwo jego rodziców nigdy nie
należało do udanych (matka przez kilkanaście lat spała z dziećmi, mąż był
zrzucony na dalszy plan). Taka sytuacja trwa od lat i jest dla mnie strasznie
dołująca, boję się mysleć o dziecku (mam wrażenie, że będzie ono bardziej
kochać męża), jestem przez cały czas zła na męża, podświadomie chciałabym mieć
prawdziwego partnera, a z drugiej strony nie chce prowokowac konfliktów. Boję
się też odejść albo go stracić. Nie potrafię zrezygnować ze swojego
pragnienia. Co zrobić? Proszę o rady.