proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać...:(

16.09.08, 10:20
Witam, mam wielką prośbę o radę! Poradzono mi, aby tu właśnie zamieścić
swojego posta, więc to robię. Jeśli ktoś coś takiego przeżył albo zna się
na prawie, to proszę, napiszcie, co byłoby najlepszym wyjściem.
Jestem osobą raczej skrytą i staram się innych nie obarczać swoimi problemami,
ale doszłam do takiego momentu w życiu, gdzie naprawdę nie wiem, co dalej robić.
Mój problem wygląda tak: mam dziecko z chłopakiem, który w momencie gdy
dziecko przyszło na świat miał 17 lat. Teraz dziecko ma rok, ojciec 18 lat.
Uczy się w szkole średniej, ja mam 23 lata i studiuję. Chłopak nie uznał
dziecka, powiedział, że poczekamy, aż będzie pełnoletni. Nasi rodzice nic nie
wiedzieli ani że się spotykamy, nie wiedzieli też o dziecku. Dopiero kiedy
mały miał 2 tygodnie moi rodzice się przypadkowo dowiedzieli, ale nie
powiedziałam im, kto jest ojcem, bo on się bardzo bał. Mówiłam, że jest
nieznany. Ale po dwóch miesiącach wszystko się wydało. Nasi rodzice spotkali
się, ustalili, że będziemy razem jakoś dziecko wychowywać. Rodzice chłopaka
dawali miesięcznie 100 zł na małego, dostawałam też zasiłek dla samotnych
matek. Później mój tata powiedział tamtym, że 100 to za mało i dawali mi 200
zł, najczęściej na konto bankowe. Chłopak cały czas utrzymywał, że chce z nami
mieszkać, być rodziną itp. Ale już od lutego olewał małego, nie interesował
się nim w ogóle, pali, pije, pali trawę i co chwila miał inną dziewczynę (o
czym nie wiedziałam, bo studiuję i mieszkam z małym w innym mieście, a „tatuś”
się łaskawie <nie>dokłada do opieki). Niedawno się to wydało, najpierw nie
zareagował, wmawiał mi, że sobie wymyśliłam zdradę, jednak wobec dowodów
(którymi dysponowałam) musiał się do tego przyznać. Powiedziałam mu, że to już
definitywny koniec z nami i że chcę tylko, żeby z jego strony szły
jakiekolwiek pieniądze na dziecko - jeśli już nie chce z nim się nawet widzieć
- i nic więcej nie wymagam. A gdyby jednak chciał się z dzieckiem zobaczyć, to
zawsze może i nie będę robić żadnych problemów. On się obraził i przez miesiąc
w ogóle się nie odzywał do mnie. W końcu zrozumiał, że dla mnie to już
naprawdę jest koniec „nas”, wystraszył się i przeprosił.
Jednak ja nie miałam siły się z nim kłócić, ale i brakło mi sił, by go dłużej
znosić. Traktowałam więc go normalne, jak jakiegoś nowo poznanego człowieka,
ale obcego dla mnie. Rozmowy toczyły się tylko w związku z małym, bo nie
chciałam się znowu angażować w jego życie itp. On się zaczął zachowywać, jakby
ostatecznie wszystko było w porządku, żadne incydenty nie miały miejsca. W tym
momencie zapytałam go, co on sobie właściwie wyobraża, że wypisuje SMSy jak to
dobrze się bawi na licznych imprezach, ile i z kim pije, z kim co pali itp. On
odpowiedział, że to właściwie nie moja sprawa i ponownie zaczął się chamsko i
wulgarnie do mnie odzywać, zachowywać. Przez połowę czasu, gdy byłam w ciąży
właśnie w taki sam sposób się zachowywał i nic go nie obchodziło,co się ze mna
dzieje, przez miesiąc nie odezwał się ani razu, a później zadzwonił jak gdyby
nigdy nic. Kiedy mały się urodził, on udawał wielkie zaaferowanie i pokazywał
jak to mu wielce na dziecku zależy. Później się dowiedziałam, że cały czas
miał różne dziewczyny (przyparty do muru przyznał się, ale dopiero, gdy miałam
takie dowody, że już nie miał co wymyślić).
Teraz napisałam mu, że nie może być tak, że on cały czas chodzi na imprezy, a
tylko ja się troszczę o małego i jego potrzeby i łamię sobie nad tym głowę, bo
nie mam za co żyć. I że powinien się jakoś dokładać - choć na część potrzeb
dziecka. Odpowiedział mi, że nie ma zamiaru rozmawiać o pieniądzach, bo go ten
temat nie interesuje. Dał mi do zrozumienia, że nie jest to jego, tylko mój
problem i mam go więcej nie niepokoić.
Bardzo mnie tym zranił, ale postanowiłam poważnie i spokojnie z nim o tym
porozmawiać nie robiąc mu scen i powiedziałam, że jednak ma jakieś obowiązki
wobec dziecka i jeśli w żaden sposób mi nie pomoże, to będę zmuszona wystąpić
o alimenty. On odpowiedział, że nie da się szantażować i straszyć sądem i że i
tak nic nie uzyskam na drodze oficjalnej, gdyż nie uznał tego dziecka i do
niego się na rozprawie nie przyzna. Powiedziałam, że wystarczy zrobić testy na
ojcostwo, których ja się zresztą nie boję, bo był moim jedynym chłopakiem i
nigdy go nie zdradziłam. A po nich wszystko dla sądu będzie jasne. Oto SMS,
jaki od niego dostałam w odpowiedzi: „odwal się <pokazuję środkowy palec>” i
przestał się odzywać.
Patrzę kilka dni temu i na koncie widzę przelew 200 zł, ładnie opisane jego
imieniem,
nazwiskiem i adresem - a poprzednie wpłaty były tylko z imieniem i nazwiskiem
jego matki. W czerwcu nic nie dali mi na dziecko, przez część lipca byliśmy z
małym u rodziny jego, bo powiedzieli, że tęsknią za wnukiem i chcą trochę z
nim pobyć. W trakcie tego pobytu zapytałam o pieniądze i dostałam 100 zł z
zaznaczeniem, że „w czerwcu zapomnieli”. Przez 3 tygodnie sierpnia mały był u
nich, z tym, że wszystko ja mu kupiłam za swoje pieniądze -tzn. przyjechał z
cała „wyprawką”. Przez cały jego pobyt wydali jedynie pieniądze na 3 pudełka
mleka i z wielką obrazą i łaską dali mi 100 zł za sierpień. Cała jego rodzina
ma 4 tysiące dochodu netto, z tego 600 zł płacą ratę kredytu, i resztę mają na
życie. Są to rodzice z dwójką nastoletnich dzieci. U mnie w domu pracuje tylko
mama, która zarabia 1500 zł. Ja mam kredyt studencki i zasiłek rodzinny z
dodatkiem dla samotnych rodziców. Oni o tym wiedzą. I wygląda to tak, że się
zarzekają, jak to bardzo kochają małego, a pieniędzy skąpią dla niego na
podstawowe rzeczy - nie wymagam przecież, żeby mnie utrzymywali i obsypywali
go drogimi zabawkami, chciałam jedynie, by choć trochę mi ulżyli w staraniach
o zapewnienie mu pożywienia i środków higieny. Nic ponadto. Oprócz tego, że
tym razem zupełnie wyjątkowo wpłacili cała sumę, ładnie opisaną, zadzwonili,
że zapraszają małego do siebie na 5 dni i że nawet po niego swoim samochodem
przyjadą (zazwyczaj jeśli już zapraszali, ja miałam się zatroszczyć o
dojechanie na miejsce i jego powrót, a do ich domu można się dostać tylko
podwójnymi połączeniami - pociąg, później autobus i jeszcze kawałek na pieszo
iść). Tak więc zwykle to się odbywało tak, że oni chcieli małego zobaczyć, a
ja opłacałam nasz wspólny przejazd owym połączeniem do nich i swój na powrót,
później znowu jechałam po niego i wracałam z nim (wyjątek stanowiła sytuacja,
gdzie zapraszali mnie, żebym została na kilka dni). Więc i tu koszta nie były
małe, a i namordowałam się z wózkiem przy takich podróżach.
Moje pytanie do Was - czy nie uważacie, że ich ostatnie zachowanie jest
podejrzane? I o czym może świadczyć? O co może im chodzić, jaki to podstęp?

Jak może istnieć sytuacja, że ojciec dziecka nie troszczy się o nic i
„imprezuje”, a ja chodzę już wszędzie po pomoc -łącznie z Caritasem, opieką
społeczną i wszędzie, gdzie się da, martwiąc się, co będzie jutro? A i tak,
pomimo doraźnej pomocy, nie mam jak żyć, nie mam pieniędzy, nie mam za co
nakarmić dziecka…

I do osób znających się na prawie - czy jeśli oni w sądzie powiedzą, że dawali
mi pieniądze bez uznania ojcostwa, a byłam jako samotna matka i z tego tytułu
dostawałam zasiłek, to grożą mi jakieś konsekwencje? Czy współżycie z osobą
niepełnoletnią, która ukończyła 16 rok życia jest karalne? Co oni mogą wysunąć
przeciwko mnie? Czy mogą się jakoś „wykręcić”? I ile mogę dostać alimentów?
(rodzice jego mają pensje w sumie 4 tys., ich 2 nastoletnich dzieci się uczy,
moja mama ma 1500 zł, tata nie pracuje, ja dostaję 590 zł kredytu studenckiego
i 218 zł z urzędu miasta, potrzeby tylko dziecka to 1200 zł/miesiąc nie licząc
szczepionek, butów, ubranek itp. - te potrzeby, to tylko jedzenie, pieluchy i
opiekunka, gdyż nie starczyło dla nas miejsca w żłobku).
Co powinnam zrobić? Proszę bardzo o poradę, bardzo dziękuję.
    • mrowkojad2 Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 16.09.08, 11:19
      Właściwie to ciężko ci coś poradzić, moim zdaniem powinnaś zasięgnąć
      opinii prawnika, są w twoim mieście zapewne bezpłatne porady prawne,
      dowiedz się.
      Szczerze mówiąc, ja bym sie cudu nie spodziewała, związałaś się i
      urodziłaś dziecko factowi, który sam jest dzieckiem, nie tylko pod
      względem prawnym, ale przede wszystkim mentalnym, więc nie dziw się,
      że ci nie pomaga i się nie przejmuje. To że pali pije i jara tez
      mnie jakoś nie dziwi.
      Najważniejsze w tej chwili jest zapewnienie tobie i dziecku
      własciwego poziomu życia, jakieś alimenty.
      Wbrew twoim przekonaniem 4000 na 4-osobową rodzinę z 2 dzieci i
      kredytem to nie są jakieś kokosy, niemniej musisz załatwic
      oficjalnie, ze będa ci coś przekazywać, bo sama widzisz, że na gębę
      to niewiele z nimi załatwiłaś.
      Litościwie pomijam oczywiście kwestię całego tego "związku"
      Pozdrawiam i zyczę powodzenia
      • anika2323 Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 16.09.08, 12:04
        nie sa to kokosy, ale u mnie w domu jest 1500 na 4 osobowa rodzine (5, bo
        jeszcze maly). Dziękuję, tak zrobię. po prostu dla mnie to jest taka hipokryzja,
        bo mu powiedziałam, że jeżeli nie chce się z małym kontaktować, to niech to
        powie, a nie udaje nie wiadomo co. Chciałabym to wszystko olać i mieć spokój,
        ale nie stać mnie na to finansowo :( wiem, że to baardzo banalne, ale tak bym
        chciała cofnąć czas.
        • anika305 Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 16.09.08, 12:33
          Może kiedyś dorośnie do roli ojca dlatego całkiem się nie chce wycofać. Nie wiem
          czy w jego przypadku to hipokryzja czy sam nie wie czego chce;-( Kobiety
          dojrzewają szybciej jesteś starsza i musiałaś dorosnąć jako matka a on cóż...
          jeszcze dziecko. Założę się sporo decyzji podjęli za niego rodzice i penie
          dlatego też nie możecie się dogadać.
          • anika2323 Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 16.09.08, 12:50
            dzięki za rady. właśnie tak naprawdę właściwym problemem jest chyba to, że po
            prostu nie mogę się zdecydować na to, aby tak definitywnie wszystko oficjalnie
            zrobić i iść do sądu. chyba ciągle mi jeszcze na nim zależy i mam nadzieję,
            chociaż zdaję sobie sprawę tak "na rozum", że całkowicie bezsensowną. bardzo mi
            źle i cały czas smutno, nie potrafię się niczym cieszyć, a na dodatek mały cały
            czas na wszystkich i wszystko mówi "tata". i sobie myślę, że nigdy nie będzie
            miał do kogo powiedzieć tata i po prostu...
            • jatonieja.1 Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 16.09.08, 13:42
              Z twojego ostatniego wpisu wynika, że dalej spodziewasz się gruszek
              na wierzbie. Dziewczyno otrząśnij się i nie kontynuuj życzeniowego
              myślenia. Związałaś się z gó...arzem a teraz się dziwisz, że wyszło
              co wyszło. Jego rodzice i tak zachowują się dość przyzwoicie. Co by
              nie mówić byłaś od niego starsza a że kobiety szybciej dojrzewają
              to powinnaś być również mądrzejsza, więc konsekwencje tego pożal
              się boże romansu powinnas przewidzieć. Nie licz pieniędzy jego
              rodziców, bo oni mieli żaden wpływ na to co ty i ich synalek
              robiliście pod kołdrą. Masz dziecko, którym powinnaś się
              zaopiekować i to powinno być głównym motorem twoich działań.
              Dziadkowie mogą jedynie wspierać i pomagać w miarę swoich
              możliwości, ale główny obowiązek utrzymania dziecka ciąży na tobie,
              skoro za partnera wybrałaś sobie smarkacza. Na twoim miejscu
              starałabym się nie zrażać do siebie dziadków, bo utrzymanie z nimi
              kontaktów jest w interesie twojego dziecka. Masz wobec nich bardzo
              roszczeniową postawę a to nie jest ani słuszne, ani sprawiedliwe.
              Dobrze byłoby poprosić ich o rozmowę i grzecznie ustalić z nimi w
              jaki sposób i w jakiej kwocie będą wspomagać wnuka. Do sądu zawsze
              zdążysz pójść a jak raz zepsujesz sobie stosunki z rodziną ojca
              twojego dziecka, to możesz już tego nie naprawić.
      • villa-diodati Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 19.09.08, 00:10
        Przy opiece społecznej najczęściej pracuje zespół prawników,
        wystarczy zapisać się na termin i porozmawiać (oczywiście wszystko
        bezpłatnie). Oni najczęściej znają przepisy prawa rodzinnego i są z
        nimi na bieżąco.
        Rozumiem z opisu sytuacji, że Ty studiujesz dziennie w czasie kiedy
        małym zajmuje się opiekunka? Proponuję załatwić sobie indywidualny
        tok nauczania, każda uczelnia państwowa prowadzi taki system
        studiowania i raczej nie utrudnia uzyskania zgody na tenże tok.
        Zwłaszcza jeśli jest dziecko i problemy rodzinne (sama to
        przerabiałam). Będziesz miała maksymalnie kilkanaście godzin w
        miesiącu konsultacji (w tym czasie mały może być z dziadkami albo
        opiekunką), koszty za opiekę dziecka znacznie zmaleją, albo sobie
        zostawisz opiekunkę, a sama podejmiesz pracę.
        Gościa olej, bo szkoda na niego czasu. Testy na ojcostwo i ściągnij
        od niego alimenty.
        Tak to widzę:)
    • anika305 Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 16.09.08, 11:33
      Ja się tylko wypowiem co do żłobka- możesz udać się na osobistą rozmowę z panią
      dyrektor. W niektórych placówkach są dodatkowe nabory w trakcie roku na
      zwalniające się miejsce. Więc może uda się "wychodzić" miejsce w żłobku.
      No cóż tak się dzieje jak dziecko zostaje ojcem...
      Jeśli dojdzie do sprawy w sądzie to chyba dobrze by było, żebyś miała te jego
      smsy. Przelewy bankowe świadczą zarówno na jego korzyść, że coś tam płaci jak i
      na Twoją, że dziecko mimo wszystko uznał.
      Z tego co wyszperałam w gogle to nieletnim jest do 15 lat w naszym kraju.Ale
      poszperaj sobie w necie.
    • malakatia Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 16.09.08, 12:36
      jezeli ojciec dziecka nie pracuje i nie ma zadnych dochodów to
      mozesz sie starac o alimenty na dziecko, które będa płacili
      dziadkowie dziecka. nie ma znaczenia ze dawali Ci do tej pory jakies
      pieniądze, musisz miec alimenty zasądzone przez sad.
      • mrowkojad2 Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 16.09.08, 14:11
        Tak jak wcześniej napisałam, również uważam, że powinnaś załatwić
        sprawę formalnie, czyli albo alimenty w sądzie, albo jakieś
        polubowne załatwienie sprawy, ale takie, żebyś jednak jakieś
        pieniądze dostała. Koleś nie pracuje, ale skoro zmajstrował dziecko,
        to powinien jakieś konsekwencje tego ponieść. W tym wypadku jego
        rodzice niestety.
        Natomiast drugą sprawą jest to, że ty chyba cały czas się łudzisz,
        że chłopiec się nagle odmieni, zacznie być odpowiedzialny i
        będziecie żyć długo i szczęśliwie. Otóż moja droga, to tak od razu
        nie następuje, on ma 18 lat, sam jest dzieckiem, nie ma takiej
        opcji, pan się zabawił, a ty zostałaś z dzieckiem. na twoim miejscu
        postawiłabym krzyzyk na tym związku, masz 23 lata, wiele przed tobą,
        tylko następnym razem poszukaj sobie jednak kogoś starszego niż 17
        lat.

    • mrowkojad2 Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 16.09.08, 14:30
      I jeszcze jedno, ten sam wątek zamieściłas na trzech różnych forach,
      to niezgodne z netykietą, wszędzie i tak doradzą ci podobnie:)
    • twoj_aniol_stroz Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 16.09.08, 21:58
      Pierwsza kwestia to jest sądowne uznanie dziecka przez ojca. Co masz
      wpisane w akcie urodzenia dziecka? To jest dokument stwierdzający
      kto jest matką i ojcem. Jeśli masz wpisane ojciec nn, to najpierw
      musisz złożyć pozew o uznanie ojcostwa, a dopiero potem o alimenty.
      Jeśli w akcie urodzenia dziecka jest imię i nazwisko ojca, to jest
      to dokument prawny, który jest dla sądu ważny i na podstawie którego
      sąd zasądza alimenty. Ojcostwa nie da się tak po prostu wyprzeć
      zwłaszcza, że obecne badania genetyczne pozwalają na ustalenie
      ojcostwa prawie ze 100% pewnością.
      W kwestii tego co Ci może grozić. Nic, w prawie polskim za karalne
      uznawane jest współżycie z osobą poniżej 15 roku życia, fakt, że
      ojciec dziecka i dziadkowie łozyli na dziecko jakieś pieniądze
      akurat świadczy na Twoją korzyść, ponieważ dowodzi, że oni przyznają
      się do dziecka i obecne wypieranie się ojaca jest niekonsekwentne i
      za takie uzna je sąd.
      Proponuję telefon lub osobistą wizytę w Centrum Praw Kobiet, tam
      masz do dyspozycji prawników bezpłatnie, którzy pomogą Ci rozwiązać
      ten problem.
      • anika2323 Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 17.09.08, 09:46
        Zamieściłam tutaj, bo na psychologii powiedzieli,m żeby tak zrobić, bo ludzie
        będą mieli większe doświadczenie w takich sprawach. Dziękuję bardzo za
        odpowiedzi, chyba zrobię tak, że porozmawiam z nimoi grzecznie i pezsdstawię
        wydatki i poproszę o zwiększenie ilości pieniędzy na niego, bo to jednak nie w
        porządku, że 3/4 płacę ja. I zobaczę wtedy co dalej, w zależności, jak
        zareagują. Dziękuję jeszcze raz wszystkim!
        • wielbicielnaruto przepraszam ale ty masz na pewno 23 lata 17.09.08, 11:19
          z twojego opisu wnika jakbyś miała 13. Zachowanie, wybór partnera,
          sposób załatwiania spraw...jak dziecko. Powiem, nie powiem, 100 zł
          itd. Wszystkie sprawy uzgadniaj z rodzicami ojca, bo ojciec to
          jeszcze dziecko - nie pracuje ani nie zarabia i jest na utrzymaniu
          swoich rodziców. Poza tym 200 zł na dziecko - no trochę mało. Pokaż
          jakie są wydatki, porozmawiaj z czym mogliby ci pomóc (w końcu to
          ich wnuk), niech obetną synowi kieszonkowe i utworzą fundusz na
          wnuka. To jest na prawdę do obgadania. Dwa - ja nie bardzo rozumiem -
          twoi rodzice spotkali się z jego rodzicami bez Was albo bez ciebie?
          Nie - no sama robisz paranoję. JESTEŚ DOROSŁA = BIERZESZ
          ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SWOJE ŻYCIE. Czyli stawiam czoła problemom sama -
          nie chowając się za rodziców. Rodzice mogą pomóc ale wiecznie żyć
          nie bedą a poza tym to TWOJE życie. PS. z doświadczenia -
          poukładanie tego i pozapinanie do końca będzie trwać - przynajmniej
          10 lat. Dla ciebie oznacza to, że już teraz powinnaś zaplanować
          swoje życie w palnie powiedzmy operacyjnym (2009 rok co robię),
          taktycznym (co chcę osiągnąć za 3 - 5 lat) oraz prognoza
          długoterminowa (nie wiem stan idealny to chłopak z Tobą zostaje,
          kończy naukę i zarabia, ty tak samo, plus pomoc od rodziców).
          • anika2323 Re: przepraszam ale ty masz na pewno 23 lata 17.09.08, 12:38
            Tak, mam 23 lata. Rodzice spotlkali się w naszej obecności, ale powiedzieli
            (jego rodzice), że sprawy finansowe bedziemy obgadywac jak do nich przyjade z
            malym w odwiedziny, więc nie padły żadne konkretne ustalenia. Ja boję się z nimi
            porozmawiać o kasie, bo czuję się jak żebraczka i w ogóle beznadziejnie, a oni
            zachowują się, jakby mi robili wielką łaske. po prostu nie lubię się komuś
            narzucać ani psuć życia czy coś, dlatego nic nie mówiłam, ale teraz jednak z
            nimi porozmawiam i pokażę wydatki, bo to naprawde jest za mało, poza tym, jeśli
            powiedzieli, że będą dawać po 200, a wczerwcu nie dali nic,m w lipcu 100, w
            sierpniu 100 z wielką łaską...
            • twoj_aniol_stroz Re: przepraszam ale ty masz na pewno 23 lata 17.09.08, 22:03
              No dobra, to będzie łopatologicznie. Żeby powstało dziecko
              potrzebnych jest dwoje ludzi: kobieta i mężczyzna, ich udział jest
              taki sam w procesie "produkowania" dziecka i oni OBOJE są tak samo
              zobligowani do utrzymania dziecka. Skoro tatuś dziecka jest sam
              jeszcze dzieckiem to obowiązek utrzymania nowonarodzonego dziecka
              spoczywa na rodzicach tatusia. Co to w praktyce oznacza? Oznacza ni
              mniej ni więcej tylko tyle, że ojciec dziecka ma OBOWIĄZEK łożyć na
              utrzymanie SWOJEGO dziecka i nie jest to kwestia jego chęci, czy
              robienia łaski, tylko ogólnie przyjętych zasad w społeczeństwie.
              Wszelkie tego typu kwestie nalezy załatwiać przez sąd, na mocy
              wyroku, wówczas jest czarno na białym i nie ma dyskusji.
              Musisz koniecznie uregulować kwestię ojcostwa jeśli nie polubownie
              to znów na mocy wyroku sądu. Dziecko ma prawo mieć ojca, a ojciec ma
              obowiązek to dziecko współutrzymywać czy to mu się podoba, czy nie.
              I nie jest to narzucanie się tylko odpowiedzialność za małe dziecko,
              które żeby żyć musi coś jeść i jakoś być ubrane. A skąd w ogóle
              wziął Ci się pomysł, że komuś psujesz życie prosząc o pieniądze dla
              dziecka, które jest nie tylko Twoim dzieckiem, ale także tego kogoś?
              Dorośnij wreszcie, teraz to już nie jest beztroskie życie studentki,
              ale odpowiedzialne patrzenie na świat przez pryzmat dziecka, które
              Ciebie potrzebuje. Twoim obowiązkiem jest wymuszenie finansowej
              pomocy ze strony tatusia! I nie żadna lista wydatków, bo to będzie
              temat do dyskusji typu zbyt drogi proszek do prania i marchewka na
              zupę. Dlatego mówię o sądownym załatwieniu sporu, bo sad nie wnika w
              takie bzdury, tylko zasądza normalne alimenty i nie w wysokości 100
              lub 200 zł! Musisz koniecznie skontaktować się z prawnikiem
              (istnieją bezpłatne porady prawne dla kobiet) i zobaczysz, że nie
              jesteś bezradna.
              A co w kwestii faceta? Zostaw go, jak będzie chciał z Wami być to
              drogę znajdzie. Nigdzie nie jest powiedziane, że kiedyś z Wami nie
              zamieszka, ale na razie na to nie licz, bo po co Ci kolejne dziecko
              do opieki? Teraz skup się na swoim dziecku i na zapewnieniu mu
              normalnego bytu, a to czy facet z Wami będzie, czy nie to jest
              obecnie sprawa drugorzędna.
          • anika2323 Re: przepraszam ale ty masz na pewno 23 lata 17.09.08, 12:40
            I własnie to też jest problem, jak zaplanować cokolwiek, jeżeli on mówi raz, że
            z nami będzie mieszkał itp. cały czas, po czym zaczyna nas olewać koncertowo, i
            okazuje sie, że ma dziewczynę, po czym znów przeprasza itp. Dlatgo nie wiem, co
            w ogóle mogę robić i planować.
            • chalsia Re: przepraszam ale ty masz na pewno 23 lata 17.09.08, 12:42
              anika2323 napisała:

              > I własnie to też jest problem, jak zaplanować cokolwiek, jeżeli
              on mówi raz, że
              > z nami będzie mieszkał itp. cały czas, po czym zaczyna nas olewać
              koncertowo, i
              > okazuje sie, że ma dziewczynę, po czym znów przeprasza itp.
              Dlatgo nie wiem, co
              > w ogóle mogę robić i planować.

              umiesz liczyć? Licz na siebie. Proste.
              A pieniądze na dziecko winny być regularnie - jak nie po dobroci to
              przez sąd.
    • martynazet Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 17.09.08, 15:12
      bardzo Ci wspolczuje.Musisz walczyc o te pieniadze.Porozmawiaj z
      nimi o tych zaleglych z czerwca i z sierpnia.Powiedz ,ze Ty nie
      mozesz zapomniec kupic dziecku jedzenia .Oni nie traktuja Ciebie
      powaznie.Akurat "zapomnieli"dobre sobie.Nie wstydz sie.To Ci sie
      nalezy
    • ni24 Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 17.09.08, 19:19
      ja moge duzo zrozumiec... chwile zauroczenia, zapomnienia, moze nawet i
      milosc...ale nie slyszalas o antykoncepcji????????pozatym jak mozna oczekawic od
      17-18 latka odpowiedzialnosci ...przeciez on sam jeszcze jest jak dziecko....a
      ty oczekujesz ze sie odnajdzie w roli ojca meza itd...gdzie ty mialas glowe????
      • ni24 Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 17.09.08, 19:25
        jeszcze jedno...jak rozumiem wszytsko rozchodzi sie o pieniadze ze ty masz za
        malo ze oni daja za malo i ze na nic ci nie starcza...no to ja przepraszam
        bardzo ale...i tu znow ponawiam moje pytanie nie wiedzialas o antykoncepcji???
        skoro nie stac cie na dziecko...znalas swoja sytuacje (materialno-rodzinna)
        jego...czy to nie jest samolubne??? ps.wiem za chwile mi odp ze aborcja to grzech
        • twoj_aniol_stroz Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 17.09.08, 21:28
          Tylko co to Twoje pyanie o antykoncepcję obecnie wnosi do dyskusji?
          Dziecko już jest od roku na świecie, więc w obecnej sytuacji
          wymądrzanie się na temat antykoncepcji jest bez sensu. To co według
          Ciebie autorka mazrobić? Zabić dziecko? Bez sensu!
          A aborcja? To nie jest kwestia grzechu i nie w takich kategoriach
          należy ten temat pojmować.
          • marzeka1 Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 17.09.08, 21:57
            Dziewczyna szaleje z tym watkiem po kilku forach, wszędzie odpowiedzi podobne.Jest naiwna, sądząc,że zmusi 17-latka, którego radośnie wybrała na ojca swego dziecka, do czegoś więcej niż seksu, to uczeń, dzieciak, przynajmniej mentalnie, sam fakt seksu ze starszą od niego kobietą był frajdą, bycie ojcem, jaieś alimenty, zobowiązania brzmią dla chłopczyka jak nie z tej bajki. Dziewcazyna zawitała do świata dorosłych, w któym płaci się za nieprzemyślane decyzje.
            • twoj_aniol_stroz Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 17.09.08, 22:07
              No dobrze, ale skoro chłopczyk wyprodukował dziecko, to teraz czas
              dorosnąć i to dziecko utrzymać, a to da się osiągnąć poprzez wyrok
              sądu. Natomiast w tej chwili pytanie o antykoncepcję jest zwyczajnie
              bez sensu, bo to i tak w zaistniałej sytuacji nic nie zmieni.
        • mycha0207 Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 17.09.08, 22:39
          ale przegielas kobieto!! ona cie nie pytala o wyklad!!! nie powinno
          cie obchodzic jak to sie stalo!!! jak juz komus odp to rob to z
          kultura i na temat!!
          • mycha0207 Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 17.09.08, 22:44
            wyzej chodzilo mi o kolezanke ni24!! dziewczyny poradzcie tej
            kobiecie a nie ja jeszcze dolujecie....dosc ma problemow!! a co do
            tematu to mysle ze wiecej stanowczosci tez cos da! i zdecydowania!
            pozdrawoiam i zycze pomyslnego rozwiazania sprawy!!
            • anika305 Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 18.09.08, 07:37
              Problemów to ona sobie jeszcze przysparza bo przez rok czasu nie
              oprzytomniała... Może jakiś zimny prysznic postawi ją na nogi bo na dobre rady
              ma tylko kontry-wszyscy radzą jak sprawę rozwiązać a Ona ciągle liczy na cud...
              a dziecko rośnie i kasy brakuje.

              Do autorki:
              Weź się w garść-jesteś matką. Negocjuj z dziadkami a jak się nie da to do
              sądu.Kasa od ojca dziecka Dziecku się NALEŻY (więc nie ma mowy o żebractwie)!!!
              Ja bym powiedziała, że żebrzą oni o Twoją zgodę żeby nie płacić. A Ty im taką
              zgodę dajesz chodź Cie nie stać. Jest WSPÓŁTWÓRCOM, bo ojcem go nazwać nie można
              (chyba że biologicznym), a że jeszcze gó...arz obowiązki mają rodzice jego.
              Jedyne żebractwo jakie można Ci zarzucić to o miłość ojca(biologicznego)
              dziecka. Chłopak się bawi, szaleje,lekceważy Ciebie i dziecko. Ile dajesz mu
              jeszcze czasu? To już rok minął. Jeśli chcesz żeby dziecko miało do kogo mówić
              tato to znajdź kogoś takiego. Jesteś młoda i ułożysz sobie jeszcze życie z kimś
              kto zapewni Ci poczucie bezpieczeństwa i oparcie w trudnych chwilach,kogoś kogo
              pokochasz ze wzajemnością. Ale najpierw trzeba zrobić pierwszy krok.
              Przewartościować swoje życie, uwierzyć w siebie i podjąć właściwe decyzje.
              Powodzenia;-)
              • anika2323 Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 18.09.08, 08:26
                Masz racje...im wiecej odpowiedzi czytam tym bardziej sie utwirdzam, ze tak
                wlasnie nalezy zrobic...chociaz pewnie nie bedzie to proste, ale chyba to jedyne
                wyjscie, bo wszyscy mowia podobnie. Jestem glupia, ze caly czas siedze do nich
                cicho w nadziei, ze moze jednak cos sie zmieni...trzeba z tym skonczyc.
                • abasia471 Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 18.09.08, 21:30
                  anika2323 napisała:

                  > Masz racje...im wiecej odpowiedzi czytam tym bardziej sie
                  utwirdzam, ze tak> wlasnie nalezy zrobic...chociaz pewnie nie
                  bedzie to proste, ale chyba to jedyn> e> wyjscie, bo wszyscy mowia
                  podobnie.

                  Mówią podobnie, bo ich osądu nie zamula chciejstwo, tak jak w
                  twoich oczekiwaniach.

                  >Jestem glupia, ze caly czas siedze do nich
                  > cicho w nadziei, ze moze jednak cos sie zmieni...trzeba z tym
                  skonczyc.

                  To prawda jesteś głupia, ale nie z tego powodu, że mało skutecznie
                  dopominasz się o kasę od dziadków. To nie jest największy twój
                  problem. Gorsze jest to, że masz dziecko a sama zachowujesz się jak
                  nieopierzona nastolatka i z uporem maniaka starasz się tego nie
                  widzieć. Z twoich wpisów widać, że nie wyciągnęłaś żadnych wniosków
                  z tego co cię spotkało. Rób tak dalej a w życiu nigdy nie zabraknie
                  ci powodów do płaczu i użalania się nad sobą.
                  • villa-diodati ..tak to widzę:) 19.09.08, 00:11
                    Przy opiece społecznej najczęściej pracuje zespół prawników,
                    wystarczy zapisać się na termin i porozmawiać (oczywiście wszystko
                    bezpłatnie). Oni najczęściej znają przepisy prawa rodzinnego i są z
                    nimi na bieżąco.
                    Rozumiem z opisu sytuacji, że Ty studiujesz dziennie w czasie kiedy
                    małym zajmuje się opiekunka? Proponuję załatwić sobie indywidualny
                    tok nauczania, każda uczelnia państwowa prowadzi taki system
                    studiowania i raczej nie utrudnia uzyskania zgody na tenże tok.
                    Zwłaszcza jeśli jest dziecko i problemy rodzinne (sama to
                    przerabiałam). Będziesz miała maksymalnie kilkanaście godzin w
                    miesiącu konsultacji (w tym czasie mały może być z dziadkami albo
                    opiekunką), koszty za opiekę dziecka znacznie zmaleją, albo sobie
                    zostawisz opiekunkę, a sama podejmiesz pracę.
                    Gościa olej, bo szkoda na niego czasu. Testy na ojcostwo i ściągnij
                    od niego alimenty.
                    Tak to widzę:)
                    • anika305 Re: ..tak to widzę:) 19.09.08, 13:34
                      I przypominam o żłobku. Samotnym matkom łatwiej dostać miejsce nawet po terminie
                      rekrutacji... Trzeba pochodzić i popytać.
                • anika305 Re: proszę o radę, co zrobić,czego się spodziewać 19.09.08, 13:32
                  Tak należy zrobić!
                  Więcej wiary w siebie a mniej w ludzi-jak zauważyłaś nikt na siłę nie będzie Cie
                  uszczęśliwiać. Sama musisz sobie to załatwić.
                  Nikt nie mówił, że będzie łatwo i słowa dotrzymał.
                  Wiesz gdzie szukać pomocy więc weź się za to.
                  Nie stać Cię na użalanie się nad sobą- masz dziecko. Czas wydorośleć...
Pełna wersja