do specj.-nie wytrzymuje, gdy dziecko...

16.09.08, 16:13
płacze.nie chce jesc (bo sprawdzam, cycka, próbuje tez butle w razie
czego, ma sucho itd.
przyzwyczjona jest do noszenia, gdy ja odkładam i chce isc do
toalety zaraz sie złosci.ostatnio mało spi w dzień.
babcie przyzwycziły ja do noszenia, ja tez bo nie reagowałam za
bardzo.
mam doła.jestem w obcym miescie, z dala od domu, tu pomaga mi maz po
pracy, tesciowa, której nie znosze.
nie mam tu nikogo z kim mogłabym pogadac, z mojego rodzinnego miasta
dosc daleko.
nie radze sobie, choc na pozor ok - mała zadbana, wesoła, (poza
takimi akcjami jak dzis) a ja mam coraz wiekszego doła. w domu
ugotowane, w miare czysto;-),
a ja czuje ze mnie cos rozniesie
zdarza sie ze krzyjne na mala, a ona wtedy jeszcze bardziej krzyczy.
jestem zła matka.............
    • bj32 Re: do specj.-nie wytrzymuje, gdy dziecko... 16.09.08, 16:57
      Jesteś zmęczona i tyle. Acz krzyczenie na małą nie jest dobrym
      pomysłem. W jakim ona jest wieku?
      Od noszenia na rękach musisz ją odzwyczaić, nie ma, ze boli.
      Kosekwentnie i już. Płakać może dlatego, ze zabkuje, że ma kolkę
      albo zywczajnie chce przytulić się do mamy.
      Raz - dwa razy w tygodniu powinnaś zostawić małą z kimś w domu, a
      sama wyjść do kina, na kawę, na plotki do znajomych, do kosmetyczki,
      na basen... Cokolwiek, ale zrobić coś dla siebie. Na pewno Ci się
      poprawi nastrój:)
    • beata77_77 Re: do specj.-nie wytrzymuje, gdy dziecko... 17.09.08, 13:01
      Jestem jak najbardziej "za".
      Piszesz, że jesteś z dala od rodzinnego miasta, nie masz znajomych,
      jest ci smutno i źle. Rozejrzyj sie dookoła kiedy wychodzisz na
      spacerek z córcią. Może są w okolicy jakies inne mamy z dziećmi z
      którymi mogłabys nawiązać kontakt. Rodzice małych dzieci,
      wlaśnie "za pośrednictwem" dzieci, nawiązują nowe znajomości.....
      Życzę Ci powodzenia i odrobiny radości z życia. A nawet więcej niż
      odrobiny. Zrób coś dla siebie, a na pewno poczujesz się lepiej:)
      Z bycia mamą będziesz wtedy umiała czerpać radość a krzyk na małą
      będzie tylko wspomnieniem, takim, którego nie należy powtarzac i o
      którym nalezy zapomnieć.
      Pozdrawiam:)
      • ziuta2040 Re: do specj.-nie wytrzymuje, gdy dziecko... 17.09.08, 13:20
        dzieki za rady.staram sie robić coś dla siebie...
        problem polega na tym, ze chyba nie do końca (na pewno)
        zakceptowałam to gdzie teraz mieszkam.
        myślę o tym, co by było gdybyśmy mieszkali w moim rodzinnym domu,
        poczatkowo miało tak być, mieliśmy miec pietro w domku jednorodzinnym
        swoją kuchnie, łazienke, wszytko mieliśm robić osobno, żeby nie było
        zgrztów, bo mojemu mezowi nie odpowiadaja zachowania niektóre mojej
        rodziny np. to ze każdy raczej stara sie zjesc poza domem obiad a w
        domu to koleacje (nie jest tak ze każdy sobie) śniadania w weekend
        są wspólne, kolacje co dzień też. ja mu obiecałam że bedziemy sobie
        gotować sami jak chce, ale w koncu sie zgodziłąm przeprowadzić, bo
        niby mieszkamy osobno. teraz za to teściowa chce mi matkować,
        chociaż\odkąd "odkryła" że za nią nie przepadam bardziej jest
        zdystansowana.
        żałuje troche decyzji o mieszkaniu (po 2 latach mieliśmy sprzedać i
        kupić coś bliżej stolicy), ale ciąża i wychowawczy troszke
        pokrzyżowały plany.nie żałuje ze jestem zcórką w domu, uważam że
        należy jej sie moja opieka, jak jestem z nią zazwyczaj dobrze sie
        bawimy, choć wczoraj mnie wytrąciła z równowagi(zdarza sie rzadko
        ale jednak).
        wiem co napiszecie,że nie dorosłam.
        wydawało mi sie że bedzie lepiej jak to ja zmienie miejsce dostosuje
        sie, bo "jestem silniejsza", nie chciałam żeby mąż potem mi
        wypominał,
        że jest żle nam tam.
        a wyszło tak, że to ja jestem niezadowolona....
        • mamusinka2 Re: do specj.-nie wytrzymuje, gdy dziecko... 17.09.08, 13:40
          Ziuta, bardzo rozumiem Twoją sytuację. Ja też borykałam się z obcym
          krajem, obcym językiem. Ale zato teściowa daleko :)
          Jeżeli mogę Ci poradzić, to do płaczliwego dziecka jest najlepsza
          chusta do noszenia. Dziecko najczęściej niepragnie jedzenia, ale
          bliskości mamy.
          www.chusty24.pl
          Są przeróżne sposoby noszenia dziecka, wszystkie bezpieczne. Nosiłam
          córkę w niej nawet po domu. Da się w niej wszystko zrobić bo ręce
          masz wolne. Na krótke wyjścia nietrzeba dziecka nawet ubierać, mając
          dziecko z przodu (w tzw. kołysce lub na siedząco) poprostu zakładasz
          luźniejszą kurtke i zapewiasz dziecku dopływ powietrza.
          W zależności od wytrzymałości moża stosować od noworodka do wagi
          dziecka ok. 6-8 kg.
          • alfika Re: do specj.-nie wytrzymuje, gdy dziecko... 17.09.08, 21:48
            o, właśnie o tym noszeniu też miałam napisac :)

            Ziuta, a tak naprawdę nei chcesz nosic malutkiej?... bo może warto?
            nie jest Ci miło przytulic swojego cieplaska?...

            wiesz, to takie naturalne, dawac dziecku siebie, bezpieczenstwo,
            ciepło... pomyśl
            to się naprawdę szybko kończy

            moja wynoszona i chustowana córeczka ma 1,5 roku
            jak za długo ją noszę, sama się domaga odstawienia na ziemię - i
            nadal jest brana, kiedy tylko chce - a gdy ja mam dosc, naprawdę
            wystarczy powiedziec, że już nei mam siły - i naprawdę nie ma
            problemu

            pomijając to, że każdy zachwyca się jej spokojem, samodzielnoscią i
            rozwojem :)

            jestem za noszeniem
            sprawdziłam i wiem
          • alfika Re: do specj.-nie wytrzymuje, gdy dziecko... 17.09.08, 21:49
            aha, ja mam nati (www.sling.com.pl)
    • mama_mak Re: do specj.-nie wytrzymuje, gdy dziecko... 18.09.08, 10:09
      Popieram kolezanki, chusta, chusta, chusta, jeszcze raz chusta! Nos
      mala, to nie bedzie plakac, ja tak wlasnie te problem rozwiazalam,
      bo mialam tak jak ty, nie moglam juz zniesc placzow Uli, choc i
      wczesnej byla noszona ale to ja dostalam dolo ok 8 miesiecy po
      porodzie i bycie przy mnie sprawdza sie do teraz, a m ajuz ponad 2
      lata! Dzieki temu stala sie dzieckiem, o ktorym mowia, ze w ogole
      nie placze! No i duzo bliskosci z cycusiem tez nam pomoglo ;-)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: do specj.-nie wytrzymuje, gdy dziecko... 20.09.08, 20:42
      Nie podaje Pani wielu szczegółów, ale z tego co mogę odczytać między wierszami
      wygląda na to, że reaguje Pani na nową i trudną dla siebie sytuację. Taką
      sytuacją jest też małe dziecko, którego reakcje są trudne do przewidzenia i
      skontrolowania.
      Strategią którą Pani, zdaje się, obrała w tej sytuacji, jest samokrytyka, która
      w takim momencie nie jest konstruktywna, ale raczej destrukcyjna.
      Stwierdzenie "jestem złą matką" może tylko pogrążyć. Mam wrażenie, że pod spodem
      może czaić się depresja , związana z niesprzyjającą sytuacją i to ją trzeba
      przewalczyć szukając opieki specjalisty. Na razie tyle moge napisać. Agnieszka
      Iwaszkiewicz
      • ziuta2040 Re: do specj.-nie wytrzymuje, gdy dziecko... 25.09.08, 15:44
        dziekuje za odp. ma Pani racje. wszystko podszyte jest depresją.
        zawsze w trudnych syt. dla mnie tak właśnie reagowałam. i to mi
        pozostało. choć zawsze i tak wszystko potem było ok. poprostu taką
        poze przyjmuje zawsze jak mam coś trudnego przed sobą.
        jestem daleko od rodziny. moja mama przyjeżdza raz na 1,5 tyg. a ja
        nie moge sie pogodzić z tym, że to moja teściowa widzi małą tak
        czesto jak chce(mieszka 20 min od nas). czuje że wszedzie jej pełno.
        mówi że chce mi pomóc, ale jeśli ja sama jakiegoś dnia chciałabym
        coś zaplanować dla siebie i córki to mam poczucie winy.
        bo ona przychodzi i planuje,a to jedziemy na wieś, a to tam....
        czasem mam tego dość. chciałabym od niej konkretnej pomocy a nie
        przesiadywania pół dnia.wiem-jestem przewrażliwiona na jej punkcie.
        ale chciałby soe czuć w swoim domu jak i siebie i móc
        powiedzieć:dzisiasj mamo mamy inne plany. gdy próbuje to robić
        zawsze sie dopytuje dlaczego...ona chce mnie we wszystkim wyreczać
        ..niby dla mojego dobra. ale ja sie czuje dobrze i radze sobie ze
        wszystkim, jak to człowiek raz lepiej raz gorzej, ale mam poczucie
        że jest ok.
        tak naprawde...
        nuży mnie to siedzenie w domu, a jak pisałam tu nie mam nikogo "dla
        siebie" jaskiejs przyjaciółki czy choćby koleżanki. do znajomych
        chodzimy razem-bo s ato znajomi mojego meza. moi zostali gdzies
        tam,czasem wpadaja koleżanki,ale nie jest to tak czesto.ja to
        rozumiem.
        ale potzrebuje jakiejs swojej oazy zeby sie troche uwolnić od
        tesciowej.
        nie wiem jakich Pani szczegółów potrzebuje, aby stwierdzić co moge
        zrobic by sobie pomóc.?????
        dodam ze kiedys byłam na terapii grup (po epizodzie depres) wtedy to
        zdiagnoz. mi os. borderline. chyba nie jest zbyt nasilona;-)
        ale skrajne emocje istnieją i grają sobie czasem pierwsze skrzypce i
        nie wiem jak sie w tym wszystkim zatrzymać.
        czy powrót do rodzinnego miasta mógłby mi pomoc? również do własnego
        mieszk.rozważamy z mezem również taka możliwość.
        dodam też że mam poczucie winy, ze odeszłam z domu, a tam
        zostali "oni", szykuje sie olbrzymi remont domu, któremu cieżko
        byłoby podołać. uważam że ojciec jest tym podłamany. dodatkowo w
        pracy mu nie idzie, tzn. rozkrecanie swojej firmy.
        czuje odpowiedzialność za to co sie tam dzieje, ale to
        przecież\głupie mieszkaja tam dorosłe osoby - które sobie napewno
        poradzą.ale irracjonalny lęk pozostał.gdy z nimi nie mieszkam już
        nie czuje sie jak domownik, kótry może pomoc, ani nas w nc nie chca
        angażować, zarówno ja jak i mąż czujemy sie z tym źle.
        mam nadzieje ze teraz już jest wiecej o mojej syt.
        chciałabym zeby sie pani ustosunkowała do tego tzn.
        czy to źle że chce mieszkać bliżej rodziny, jeśli mąż sie zgadza?i
        bedzie to na własnych zasadach????
        jak przezwycieżyc skrajne stany emocjonalne????
        jak sobie radzić z monotonią?
        czy ja moge powiedzieć teściowej: nie dzisiaj mamo i nie czuć
        poczucia winy za to?????
        pozdrawiam
        wiem ze troche długie i pewnie chaos bije z postu
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: do specj.-nie wytrzymuje, gdy dziecko... 26.09.08, 13:44
          Z cała pewnością może Pani powiedzieć teściowej, że ma Pani inne
          plany i uregulować Wasze stosunki w sposób, który będzie dla Pani
          odpowiedni. Nie ręczę, że nie pojawi sie poczucie winy, ale może
          warto podejmować takie działania mimo to. Uczucie pojawi się i
          przeminie, a Pani będzie miała test czy da Pani radę to wytrzymać.
          Niezależnie od tej sytuacji, mam wrażenie, że w tej chwili powstał
          w Pani przeświadczeniu obraz złej teściwej i dobrych rodziców, do
          których Pani tęskni, którym chce Pani pomagać, którzy cierpią z
          powodu niewidzenia wnuczki.
          Zanim podejmie Pani decyzję o przeprowadzce( która może z różnych
          innych względów oragnizacyjnych być pożądana ) proszę się
          zastanowić czy ona nie jest ucieczką do takiej wydalizowanej
          sytuacji. Wyidalizowanej , bo widzianej z daleka i z dzisiejszej
          depresyjnej perpektywy.
          Przypuszczam, że monotonia opieki nad dzieckiem, jeśli tak ją Pani
          przeżywa, będzie taka sama, przerywniki mogą być tylko inne.
          Nie chcę Pani zniechęcać do przeprowadzki, ale proponuje się nad
          nią zastanowić i podjąć decyzję kierując się w niej racjonalnymi a
          nie emocjonalnymi względami. Bo szybko może się okazać, że i inne
          miejsce ma wady.
          I jeszcze jedno. Nowe miejsce trzeba oswoić, wypracować nowe
          znajomości. Zmiana miejsca zamieszkania, to zmiana poważna. W
          katogorii reakcji stresowych jedna z wyżej postawionych. Trzeba
          przeżyć żałobę po starym miejscu i poznać nowe. To trwa, czasem
          nawet 2,3 lata. Może to co napisałam da Pani podstawy do bardziej
          cierpliwego znoszenia obecnej sytuacji. Pani uczucia, może
          przeżywane nazbyt skrajnie, ale jednak są uzasadnione. Do tego
          pojawienie się dziecka i nowa rola matki też jest obciążająca
          emocjonalnie.
          Proszę to wszystko spokojnie przemyśleć i zastanowić się czy warto
          zanim podejmie Pani decyzję. Pozdrawiam Agnieszka Iwaszkiewicz
          • ziuta2040 Re: do specj.-nie wytrzymuje, gdy dziecko... 26.09.08, 17:51
            dziekuje za odpowiedź i Pani myśli na temat tego co sie w mojej
            głowie dzieje.
            umiem wymienić wiele minusów mieszkania z rodzicami, czuję je bardzo
            wyraźnie, choć rzeczywiście troche przymykam oko na nie teraz i
            daleka wydaje mi sie że jakoś damy rade je przezwycieżyć, zawsze z
            dala od problemu mam dobre optymistyczne podejście.
            jednak czy spokój emocjonalny jaki by mi to dało nie jest wart tego,
            by coś zmienić? jeśli tam byłabym szczesliwsza, wiecej mogła dać z
            siebie?dla innych?
            wreszcie jak przetłumaczyć sobie:
            że "zostawiłam" tam wszystko co miałam,
            a teraz poza mężem i dzieckiem nie czuje si etu emocjonalnie
            związana z nikim i niczym. wystarczyło by mi gdzybyśmy wpadali co 2
            tyg czy tam jak by mąż chciał.
            mam poczucie winy, że zostawiłam rodziców?z problemami.
            oni nie są idealni, raczej mało idealni, ale to dla mnie nie jest
            ważne, chodzi mi o to,
            żę chciałbym poprostu tam mieszkać. wiem ze wówczas mój mąż bedze
            miał dalej do rodziny. ale moze sobie poradzi...
            w ogóle to mam takie przekonanie (egoistyczne i niedojrzałe)- że
            DLACZEGO JA SIE MUSZE TAK POŚWIECAĆ... wiem ze to głupie ale ni
            epotrafie sobie odp. na to pytanie.mieliśmy sie po 2 latach
            przeprowadzić koło W-wy.zakładaliśmy to.a teraz nie ma jak i czuje
            sie oszukana. może to niewiele zmienia i nie tłumaczy mnie, ale tak
            sie czuje. a teraz wyszło że to nie ma sensu"bo nam sie nie opłaca"
            niedługo teściowa (2.5roku) idzie na emeryture i mogła by sie zajać
            małą(ja chciałabym zeby poszła do przedszkola ona myśli ze bedzie z
            nią siedzieć, choć od poczatku mówie wprost:ja do pracy, mała do
            przedszkola.nawet w ciąży to mówiłam po sto razy.także mąż widzi
            albo mieszkanie w moim miescie z rodzicami albo osobno, albo tu
            gdzie obecnie - tylko w wiekszym mieszkaniu może.

            rozumiem co pani pisze, ale nie czuje głownie tego "oswajania
            miejsca" bo czuje wewnetrzny sprzeciw, na zasadzie "nie chce tu być"
            to tak jak dziecko mówi.ale tak czuje.
            jak podejmowałam tą decyzje przed ślubem-to zgodziłąm sie tak...nie
            sądziąłam że ma to być decyzja nieodwoływalna. poza tym tesciowa
            truła, że szkoda mieszkania i że możemy nawet wynajmować je a
            mieszkać z moimi rodzicami.ale poza mną gadała inaczej. zgodziłąm sie
            bo chciałam spokoju i tego, że jakby w razie nie wypaliło w moim
            rodzinnym domu to miałabym gadanie meża. a tak byłam wola od
            tego.nie marudzi mi...ale za to sie mecze.
            dobrze chciałam tylko zapytać...
            -koszt psychiczny Mój mieszkania tu jest duży, jeśli gdzieś miałby
            być mniejszy to chyba powinnam sie skłaniać ku temu???
            -nie chce sprawiać problemu meżowi, no bo on musiałby sie
            przestawiać,
            ale
            skad u mnie tkie przekoanie że NIE TYLO JA SIE CHCE POŚWIECAĆ?
            Niech o też. chyba nie tak jest miedzy nami coś? rywalizacja, agresja
            dziekuje za wszystkie PANI myśli
            pozdr
            • agnieszka_iwaszkiewicz Re: do specj.-nie wytrzymuje, gdy dziecko... 28.09.08, 19:43
              Trudno mi znaleźć pewną przyczynę Pani stanu, ale może w chwili
              obecej poczucie poświęcania nie wynika z żadnych szczególnie
              niepokojących zjawisk w Waszej relacji z mężem, ale z powodu
              poczucia wyeksplpatowania. Ciężar opieki nad małym dzieckiem jest
              jednak w większej części skoncentrowany na mamie cZyli na Pani. Do
              tego decyzja o zmianie miejsca zamieszkania. Dla męża ta sytuacja
              nie jest tak obciążająca. Przez porównanie może się Pani wydawać ,
              że on ma lepiej.
              W związku nigdy nie ma nic po równo i dążenie do tego jest skazane
              na niepowodzenie i frustrację. Dziś Pani się poświęca, jutro mąż.
              Jeśli wyprowadzka Pani zdaniem coś zmieni , to proszę się
              przeprowadzać. Ja próbuję odnieść się do Pani wewnętrznych napięć. I
              dlatego zastanawiam się czy przeprowadzka nie jest trochę tematem
              zastępczym, wynikającym z konieczności przejęcia kontroli , poczucia
              sprawczości, której być może w tym okresie Pani życia Pani brakuje.
              No i zastanawiam się czy nie można takiego samopoczucia osiągnąć bez
              tak poważnych i dalekosiężnych decyzji burzących spokój. To tyle.
              Pozdrawiam. Agnieszka Iwaszkiewicz
              • ziuta2040 Re: do specj.-nie wytrzymuje, gdy dziecko... 03.10.08, 16:14
                witam,
                ma Pani racje. będąc w domu mam wrażenie że cały czas robię "za mało"
                i nie tak ważne jak przedtem. Mimo iż rozumiem sytuację i świadomie
                ją podjełam, mogłaam przecież jakiś miesiac temu wrócić do pracy,
                ale chciałam być z małą.teściowa pracuje, nie ma nikogo zaufanego.
                a poza tym czułam zę chce być choć półtora roku z córeczką.
                teraz gdy dzień jak codzień mija podobnie, choć staram
                się "urozmaicać"nam każdy dzień, to jestem zmeczona
                i rzeczywiscie myśle sobie "a może tak przeprowadzka.coś sie bedzie
                wiecej działo". tak myśle w niektórych chwilach, w innych zaś, że
                nie chce juz wiecej tu być, bo mi źle.
                dziekuje Pani za wszystkie myśli.
                przypomniała mi Pani o tym, że to temat zastepczy, by poczuc sie
                lepiej, gdy jestem zmeczona i znuźona i mam wszystkiego dość.
                pozdr i jeszcze raz dziekuje, pewnie za jakiś czas znów mnie
                dopadnie ten nastrój.ale co tam...
                • maja80-net Re: do specj.-nie wytrzymuje, gdy dziecko... 04.10.08, 02:08
                  Pacjenci z borderline boją się porzucenia. Manifestuje się to poprzez: dążenie
                  do utrzymania stałej bliskości z innymi; unikanie pozytywnych doświadczeń z
                  innymi i odsuwanie się od osób życzliwych; trzymanie innych na odpowiedni
                  dystans – ani zbyt blisko, ani zbyt daleko; lęk przed porzuceniem związany z
                  aktami separacji-indywiduacji; występowanie poważnych kryzysów w związku z
                  separacją, odrzuceniem lub rozczarowaniem; unikanie uświadamiania sobie
                  negatywnych uczuć, myśli i zachowań, które mogłyby zniszczyć „dobry” obiekt i
                  doprowadzić do porzucenia.
                  • ziuta2040 Re: do specj.-nie wytrzymuje, gdy dziecko... 04.10.08, 14:37
                    skad ta wiedza?
                    z autopsji;-)
    • trynidat55 Re: do specj.-nie wytrzymuje, gdy dziecko... 04.10.08, 20:19
      witam:) gdzie teraz mieszkasz?? bo czasem towarzystwo bardzo pomaga.
      ja też mieszkam w obcym mieście (warszawa), siedze w domciu z córcią
      (3,5 miesiąca) i nie mam tu znajomych, a że młoda nie lubi spacerów
      to poznanie mam na spacerku odpada ( musze do młodej gadac, zbawiac
      ją a i tak po 20 minutach biegniemy do domu:)) powodzenia:)
      • ziuta2040 Re: do specj.-nie wytrzymuje, gdy dziecko... 05.10.08, 06:27
        witaj
        jestem ze skierniewic,82 km od Wawy.
        rzeczywiście Warszawa to takie miasto gdzie bedąc od niedawna trudno
        sie zaklimatyzowć.dużo ludzi a można czuć sie samotnym.
        moja msła akurst ns spacerze spi, było że i 3h.oj lubiłam te spacery
        bo w domu cieżko mi wyśiedzieć.ale od kilku dni pośpi godznke i juz
        zadowolona sie budzi. no i wtedy dłużej spokojnie nie wysiedzi w
        wózku, i kończy sie na rekach.
        probowałaś wyjść jak bedzie chciała spać?moze wtedy uśnie a ty
        będziesz miała troche czasu dla siebie;-)
        skad pochodzisz?zamierzasz wrócić do pracy?
        pozdr
        trzymaj sie!!!
        • trynidat55 Re: do specj.-nie wytrzymuje, gdy dziecko... 05.10.08, 17:18
          jestem z zabrza (śląsk). jesteśmy z męzem sami w warszawie (rodzice
          męża mieszkają 100 km). zosia jesli spi w wózku to max 30 min a i to
          zdarza się sporadycznie, ponieważ wogóle nie lubi spać w dzień;) ale
          co tam wkońcu urosie i będzie biegac:D mnie zawsze pomaga jak sobie
          pomysle że w końcu chciałam dzidzie to teraz mam;) no i jak się
          młoda usmiechnie to też mi wszystko przechodzi:) tylko czasem
          towarzystwa brak bo zawsze pracowałam z ludzmi, dużo z mezem
          podróżowalismy a teraz siedzimy na tyłkach;) ale to też tylko
          przejściowe:D
          tak wróce do pracy ale może jak młoda 3 latka skończy:)
          a tobie szkrab daje coś zorbić w ciągu dnia?? bo moja jak już mówiła
          nie spi w dzień tylko przy cysiu;)
          pozdrawiamy:D
          • ziuta2040 Re: do specj.-nie wytrzymuje, gdy dziecko... 06.10.08, 15:27
            hej
            dzis np. 1,5hprzedpołudniem spała, potem h na spacerze,ale czasem
            jest i 40 min i koniec.poza snem, nie moge czasem nic zrobic
            włacznie z myciem, ubieraniem, czy sniadanie robie przy
            akompaniamencie małej.to mnie troche stresuje. ale sa chtba dzieci
            co sie umieja bawic same przez 10minut?
            nigdy za duzo nie lezała na kocu na brzuchu, choc wiedziałam ze to
            bład, a teraz dopiero ja przekonuje do takiej aktywnosci,,bo jeszcze
            sie nie przekreca, choc jest aktywna. lezała wczesniej na macie
            eduk. ale to chyba było za mało.
            tez mi przechodzi jak sie Julcia usmiechnie i zeby pokaze.
            tez tak zamirzam jaos wrócic do pracy, chyba ze syt, bedzie trudna
            to wczesniej.

            pozdr
            • trynidat55 Re: do specj.-nie wytrzymuje, gdy dziecko... 07.10.08, 13:45
              proponuje dalszą korespondencje na gg bo chyba już nie w temacie
              forum;P
              nr gg:1939208:)
              również wróce wczesniej jak sytuacja zmusi;) tzn z jednej strony bym
              chciala ale z drugiej jakoś niemam sumienia oddac młodej do żłobka a
              na opiekunke mnie nie stac;P zresztą czy ja wiem czy obcej babie bym
              zaufała;) a ile twoja córcia ma??
Pełna wersja