relacje z matką długie...

23.09.08, 08:54
zacznę od tego,że matka wychowała mnie sama ojciec to alkoholik z
którym nie utrzymuję kontaktu.
jako nastolatka uczyłam się dobrze i większych problemów ze mną nie
było-choć były zgrzyty,to chyba normalne.
Moja matka jednak wszystkim w koło zawsze o tych zgrzytach opowiadała
nawet na 1 spotkaniu z moją teściową musiała ją uświadomić co do tego
jak się zachowywałam mając 15 lat!!!!
teściową to zdziwiło bo ona by o swoim dziecku obcej osobie nic złego
nie powiedziała...

kiedy miałam 18 lat matka wyjechała do pracy za granicę radzilam
sobie sama kończyłam liceum dostałam się na super uniwersytet i
zaczęłam studia poznałam faceta zaszła w ciąże wyszłam za mąż....mam
20 lat od 2 moja matka nie ma większego wpływu na moje życie,ale nie
umie sie z tym chyba pogodzić...

z męzem jesteśmy szczęśliwi-choć oboje mamy harakterki to nawet po
kłotni potrafimy się uspokoić i naprawdę porozmawiać kochamy naszą
córeczkę mąż jest super ojcem...ale nerwy psuje nam moja mamusia.
mieszka 50 km od nas ,ale potrafi dać popalic.
jeszcze gdy byłam w ciąży i oświadczyłam ,ze nie dam połoznej kasy
stwierdzila ,ze ryzykuję życie swojego dziecka dla głupiej fanaberii.
i dodala ,ze w takim razie może za tę kasę którą powinnam wydac na
położną kupię bieliznę żeby się mężusiowi podobac.
oj zabolalo...kazałam sie niewtrącać.
do dziś uwżam ,ze powinna mnie przeprosić-mogła coś palnąc w
nerwach...ale nie! ona już po porodzie (miałam super opieke bez
dodatkowej kasy) stwierdziła,ze głupi ma szczęście...i ze ona
absolutnie miała rację...
miała byc u nas przez dwa dni po tym jak wrócilam ze szpitala...
to był koszmar.
przeszkadzało jej nagle ,ze mamy psa obraziła się,że nie chcemy
oglądac jak ona chce doktora jakiegoś tam tylko inny film...
koniec końców przez to ,ze mamy psa w domu stwierdziła,że nie
nadajemy się na rodziców i wyjechała zostawiając mnie samą z
noworodkiem(mąż biegał po urzędach),ale spoko to przecież moje
dziecko dałam sobie radę :) tyle ,ze po tyg ona dzwoni,że jak
wywalimy psa (mały kundelek który na dziecko reaguje merdaniem
ogonkiem i nigdy do niej nie podchodzi chyba,ze mu pozwolimu np
powąchać stópkę )to ona ma tydzień urlopu i moze mi pomóc.
no to jej powiedzialam ,ze nie będzie dyktowac warumków w moim
domu...no i pomijając jeszcze moze awanturę z moją teściową która nie
wytrzymała i powiedziała mojej matce żeby się w nasze zycie nie
wtrącała(po tym jak moja matka zadzwoniła do teściowej z pretensjami
,ze ja nie mam w domu nic do pwoiedzenia bo rafał wszystko trzyma w
garści-co jest bzdurą mamy po prostu zwyczaj nie robić nic bez
konsultacji z współmałżonkiem i uważam to za bardzo zdrowe,ale matka
doświadczen ze zdrowego związku nie ma jak ona nie rządi to jest
źle).
strasznie to haotyczne co piszę...ale różne sytuacje mi się
przypominają...w kazdym razie nie rozmawiamy ze sobą matka nie
odwiedza wnuczkia my musimy jechac do mojego rodzinnego domu pokazać
małą mojej bbci emerytce i inwalidce...dojdzie do spotkania z matką-
nie wiem jak się zachować...
jak unormować te kontakty?czy to możliwe,że ona zrozumie,że nie ma
prawa się wtrącac i robić z mojego M jakiegoś terana bo podejmujemy
decyzję wspólnie?
    • anusia29 Re: relacje z matką długie... 23.09.08, 09:59
      To, co napisałaś, to nie jest opis Twoich relacji z matką, ale opis
      Twoich do niej pretnesji. Sama, tez jesteś rogatą duszą, stąd i
      trudno wam się dogadać. Może zamiast odpowiadac "cois za cios"
      spuścisz trochę z tonu... i spróbujesz z nią POROZMAWIAĆ. Na razie
      toczysz walkę. Jesteś "Młoda - gniewna". Więcej dystansu :)
      • smerfetka8801 Re: relacje z matką długie... 23.09.08, 10:27
        no przepraszam jesteśmy niezalezni finansowo dorośli mamy dzieckoa ja
        mam spuścić z tonu i co?pozwolić jej obrażać męża i wchodzić mi na
        głowę.
        czy ty pozwoliłabyś matce decydować o tym jak ma funkcjonować twoj
        dom?
        wysłuchałabyś spokojnie tego ,że świadomie szkodzisz dziecku nie
        wynajmując położnej lub nie dając w łapę?
        bo mnie jako kobietę to obraża.dla swojego dziecka chcę tego co
        najlepsze a ona to neguje.
        naprawdę mam słuchac tego,ze nie nadaję się na matkę bo mam psa w
        domu?
        to może ja faktycznie jestem młoda gniewna.bo takich zachowań nie
        toleruję.
        • anusia29 Re: relacje z matką długie... 23.09.08, 12:17
          Przeczytaj jescze raz swoje wypowiedzi, zobacz ile w nich emocji i
          agresji. Nie twierdzę, że nie masz racji! Pewnie ją massz, ale
          sposób rozwiązania powinien być mniej konfrontacyjny.
    • krzysztof-lis Re: relacje z matką długie... 23.09.08, 11:31
      Mam wrażenie, że ten wątek już gdzieś widziałem. Tak mi się przypomniało z racji
      tych pieniędzy dla położnej wydanej na bieliznę dla męża. :)

      > no to jej powiedzialam ,ze nie będzie dyktowac warumków w moim
      > domu...

      Słusznie.

      > mamy po prostu zwyczaj nie robić nic bez konsultacji z
      > współmałżonkiem i uważam to za bardzo zdrowe,

      Jest to zdrowe, zgadzam się. To chyba najlepszy układ, jaki można sobie
      wypracować w małżeństwie.

      Matce się, naturalnie, nie podoba. Bo wie, że na Ciebie jeszcze jakoś mogłaby
      wpłynąć, ale Twój mąż na jej głupie pomysły się nie zgodzi.

      > jak unormować te kontakty?

      Ustalić, że kontaktujecie się na wyznaczonych przez Ciebie warunkach.
      • smerfetka8801 Re: relacje z matką długie... 23.09.08, 12:17
        tak pisalam o tym na e mamie
        poruszylam temat tutj jeszcze raz gdyż mamy jechac do mojego
        rodzinnego domu i nie mam pojęcia jak ta wizyta będzie przebiegać i
        jak powinnam się zachowac.
        mam wrażenie,ze sporo ludzi traktuje mnie z góry jak niedojrzałą
        guwniarę bo mam 20 lat.
        a zapomina się o tym ,ze z męzem sami się utrzymujemy jesteśmy
        samodzielni i mamy dziecko za które ponosimy pełną odpowiedzialność a
        w związkuz tym mamy chyba prawo głosno protestowac gdy ktoś nam
        usiłuje coś narzucić...
        dla odmany teściowa oferuje zawsze pomoc ja staram się nie nadużywac-
        do tej pory skorzystałam raz a ona nigdy się nie wtraca.
        zawsze mowi tylko kochajcie się i szanujcie dobra rada :)
    • tornam Re: relacje z matką długie... 23.09.08, 13:05
      anusią 29 się nie przejmuj - laska nie wie o czym mówi

      a Twoja matka sie nie ułoży, nie pogodzi od pstryknięcia palcem.
      przychylam sie do opinii Pana Krzysztofa. Musisz konsekwentnie
      pokazać jakie sa Twoje reguły i na jakich zasadach ona może z Wami
      żyć. Jeśli nie chce ich przyjąć to trudno. Jej strata. Cięzko Ci
      będzie, ale odpuść.
      Kiedy pójdziesz tam do domu zachowuj sie normalnie. Żadnej skruchy,
      bo za co? Normalnie sie przywitaj i ruszaj do babci. Zjedz ciasto,
      wypij herbatę i do domu. Jakby matka miała jakies pretensje to jeśli
      jesteś gotowa na rozmowę - pogadaj, ale wymagaj spokoju, braku
      emocji i oskarżania. rozmawiamy o czynach nie o osobach. Ale jesli
      nie czujesz sie na siłach to po protu wyjdź.
      Powodzenia. Daj znać jak poszło!
      • anusia29 Re: relacje z matką długie... 23.09.08, 13:16
        Proszę o uważne czytanie!!! szczególnie "laskę" tornam.
        ja NIE twierdzę, że autorka nie ma racji, że nie powinna czuć się
        źle. Zwracam tylko uwagę, że pisze o relacji, podczas gdy opisuje
        swoje pretensje, a to jeszcze nie relacja. Pretensje i żale są
        łatwiejsze do 'korekty' niż cała relacja. W poście autorki jest
        wiele gniewu, żalu i emocji - także złości - być może słusznej,
        niemniej zwracam uwage, że takie gniewno - emocjonalne podejście do
        sprawy niczego nie ułatwi. A wręcz przeciwnie.
        Oczywiście - trzeba przekazać mamie swoje racje i byc konsekwentnym
        w ich egzekwowaniu, ale zanim się do całej sprawy podejdzie, trzeba
        się uspokoić - spokój jest siła :).
        I może nie nalezy tak do końca negować wszystkiego co mama mówi? Na
        pewno myli się w wielu sprawach, ale może gdzieś ma rację? I myslę,
        ze bardzo pomoże jesli tam gdzie miała rację się jej ją przyzna, a
        tam gdzie nie - stanowczo i jasno to powie.
    • m_zonka Re: relacje z matką długie... 23.09.08, 14:14
      2 rady proste acz dobre:

      1. przyjęcie do wiadomości, ze "mama tak ma", nie zmieni się. w
      związku z tym niewchodzenie w dyskusje i próby przekonywania, która
      z Was ma rację. Szkoda energii.

      2. Trzymanie wspólnego frontu z mężem i wszystko to, co powiedziane
      wyżej. Konsekwentnie. jak mamusia cos gada, to jednym uchem
      wpuszczasz, drugim wypuszczas, robisz swoje bez informowania mamy,
      co robisz. Po prostu robisz.

      Obrażasz się, bo powiedziała to czy tamto ....

      To TY decydujesz o tym, czy się obrazisz czy nie. Bo TY jako osoba
      dorosła możesz wybrać, w jaki sposób na co zareagujesz. I pamiętaj,
      ze każda Twoja reakcja tego typu tylko utwierdza mamę w przekonaniu,
      ze ma na ciebie wpływ.
      • smerfetka8801 Re: relacje z matką długie... 23.09.08, 15:14
        fakt emocje odrzyły-bo jak przez kilka tyg nie rozmawiałyśmy to z
        moimi emocjami wszystko było ok...teraz trzeba będzie pewnie
        pogadać...
        ja jej dużo odpóścilam o nic z tego co napisłam(poza jednym) się nie
        obraziłam tylko stanowczo mówiłam kto rządziw moim domu...
        tylko jedna z wymienionych sytuacji mnie zabolała a mianowicie
        stwierdzenie,że świadomie szkodzę dziecku...
        najpierw skończyłam rozmowę myślałam ,ze mama ochłonie i przeprosi za
        ten tekst...ale nie...ona zaraz po porodzie zaczęła swoje...
        kocham swoje ziecko nad życie i cholera mnie bierze gdy moja własna
        matka mowi mi cos takiego.
        przecież wiem,ze to bzdura ,ze z męzem staramy się być dobrymi
        rodzicami,ale takie słowa od matki to cios poniżej pasa i tego pewnie
        nigdy jej nie zapomnę i choćby relacje stały się poprawne-na co mimo
        wszystko mam nadzieję ze wzgledu na córkę to już zawsze będzie się to
        kładło cieniem na naszych kontaktach.
        • m_zonka Re: relacje z matką długie... 23.09.08, 16:07
          Pomysl, że ona nie umie inaczej, po prostu potrzebuje myslenia w
          okreslony sposób, manipulowania i szantażowania, inaczej nie
          potrafi. Skoro te słowa tak na Ciebie wpłynęły, to znaczy, ze mama
          osiagnęła swój cel. Dla mamy, której jedyne dziecko wyleciało z
          gniazda, to może byc jedyny sposób na utrzymanie relacji
          (jakiejkolwiek) z córką. Lepsza zła relacja niż żadna. Dlatego może
          chciec utrzymac ją za wszelką cenę, nawet kosztem skrzywdzenia
          Ciebie. Za tym może kryć się cała masa mamy lęków, z lękiem przed
          samotnością, utratą znaczenia włącznie. Przy czym mama być może nie
          robi tego świadomie, z premedytacją. Najwidoczniej nie umie sobie
          poradzić z faktem, ze złałozyłas rodzinę, an pewno wpływ maja na to
          wszystko jej złe doświadczenia z przeszłości. Byc może to także taka
          nieuświadomiona zazdrość o szczęście, które Ty masz, a które nie
          było jej udziałem - takie coś występuje między matkami a córkami.
          Pewnie wszystko po trochu.

          I pomysl sobie zawsze, ze to co mówią o swoich dzieciach rodzice, to
          to najczęściej ta część ICH osobowości, której nie akceptują u
          siebie, do której nigdy się nie przyznają, dlatego muszą ją
          przerzucic na innych - najlepiej na najbliższych. Trochę na
          zasadzie "każdy sam po sobie sądzi".

          Co Ci mogę poradzić? Warto próbowac oddzielić osobę od czynów i
          słów. I trzymac się wybranej przez siebie drogi, nie dac sobą
          manipulować, byc konsekwentną. Z czasem mama nie będzie miała
          wyjścia i po prostu przyjmie, ze ma dorosłą córkę, która chce zyć po
          swojemu, ma swoje życie i własne doświadczenia. Poza tym, gdy rodzi
          się dziecko, to wiele się zmienia w rodzinie, troche jest drżenia w
          posadach bo każda z was wchodzi w nowe dla siebie role (ty; matki i
          zony, mama; babci, teściowej itd), a nowe czyli nieznane jest trudne
          i potrzeba czasu i cierpliwości by się tego wszystkiego nauczyć.

          Im lepiej poznasz mamine intencje i to, co się za nimi kryje, im
          konsekwentniej będziesz się trzymac swojej nowo zaożonej rodziny,
          tym łatwiej jej odpuścisz, a ona tym łatwiej pogodzi sie z nową
          sytuacją. Tylko na to trzeba czasu i cierpliwości.
        • carta_magna Re: relacje z matką długie... 23.09.08, 17:05
          po pierwsze zgodzę się z wcześniejszymi wypowiedziami - za dużo w twoich słowach
          żalu i jadu, by można było ocenić jak na prawdę jest. Czy matka jest zła czy
          tylko samotną kobietą.
          Co do porodu - A może to matka zapłaciła położnej, skoro miałaś super opiekę
          przy porodzie? Tylko ty o tym nie wiesz. Pamiętaj, ze 20 lat temu opieka
          lekarska była inna i ona sama z twoim urodzeniem może nie mieć najlepszych
          wspomnień?
          Co do relacji z rodzicami to moim zdaniem w pewnym wieku oni nie rozumieją, że
          nie mają już na dzieci i ich decyzje wpływu. Skoro ona sama ciebie wychowywała
          (czyli nie masz rodzeństwa?) ona nie ma męża, więc pewnie chętnie pożyłaby
          czyimś życiem. może inaczej widziała twoją przyszłość niż "20 latka z
          dzieckiem"? Może nigdy nie rozmawiałyście ze sobą szczerze i normalnie o tym co
          każda z was chce w swoim życiu i czego od drugiej strony oczekuje?
          • wielbicielnaruto przed relacjami z matką popracuj nad... 23.09.08, 20:13
            przed relacjami z matką popracuj może nad ortografią? Jeżeli
            chodzisz na studia to mam nadzieję, że to nie polonistyka...
            A TERAZ DO RZECZY. Popracuj nad zmianą swojej postawy z agresywnej
            na asertywną. Upraszczając - najpierw ugryzę się w język dwa razy
            niż powiem o jedno zdanie za dużo. Wiele osób z tego forum na pewno
            podziwia Cię za to, że w tak młodym wieku podjęłaś trudy
            macierzyństwa i jak na razie bardzo dobrze sprawujesz się w tej
            roli. Pamiętaj jednak, że kupa życia przed Tobą (no statystycznie to
            prawie sześć dyszek....). Dam Ci parę przykładów zachowania
            asertywnego: POŁOŻNA - MAMO, TO BARDZO NIEETYCZNE ABY DAWAĆ ŁAPÓWKI
            W PUBLICZNYM SZPITALU. JEST TO PAŃSTOWOWA SŁUŻBA ZDROWIA, NA KTÓRĄ
            PŁACĘ PODATKI. TELEWIZOR I SERIAL - DROGA MAMO, JUŻ TYLE SIĘ
            NAPATRZYŁAM NA LEKARZY W SZPITALU, ŻE MI WYSTARCZY.
Pełna wersja